Chińska AI, która wstrząsnęła Doliną Krzemową! Czym jest DeepSeek R1 i dlaczego cały świat o nim mówi?

DeepSeek R1 to najnowszy model sztucznej inteligencji opracowany przez chiński startup DeepSeek, który, jak pisze „Business Insider” (2025), stał się jednym z najgorętszych tematów w świecie technologii. Jak podaje „Time” (2025), ten zaawansowany system AI, zaprezentowany na początku 2025 roku, nie tylko dorównuje, ale w wielu aspektach również przewyższa popularne modele zachodnie, takie jak te oferowane przez OpenAI. Jak czytamy w „The Atlantic” (2025), jego otwartość, wydajność oraz niskie koszty produkcji wzbudzają duże zainteresowanie i jednocześnie kontrowersje.

Czym wyróżnia się DeepSeek R1?

DeepSeek R1 to zaawansowana technologia sztucznej inteligencji, która wykorzystuje tzw. czyste uczenie przez wzmocnienie. Oznacza to, że system potrafi się rozwijać i doskonalić bez konieczności korzystania z nadzorowanych danych w procesie treningu. To podobne podejście, jakie zastosowano w modelu AlphaZero od Google DeepMind. Dzięki temu DeepSeek R1 świetnie radzi sobie z zadaniami matematycznymi, programistycznymi i logicznymi.

Jednym z największych atutów tego modelu jest fakt, że został udostępniony na licencji open-source, co pozwala każdemu na jego swobodne wykorzystywanie i dostosowywanie do własnych potrzeb. To duża zmiana w świecie technologii, gdzie dominują zamknięte systemy.

Co więcej, DeepSeek R1 został opracowany przy znacznie niższych kosztach niż jego zachodni konkurenci, co czyni go bardziej dostępnym. Jego popularność szybko rosła, a w amerykańskim App Store stał się jedną z najczęściej pobieranych aplikacji.

Ciekawostki o DeepSeek R1

Po premierze tego modelu, jak donosi „The Guardian” (2025), akcje wielu gigantów technologicznych, takich jak Nvidia, Microsoft czy Alphabet, znacznie spadły. Inwestorzy zaczęli obawiać się rosnącej konkurencji ze strony Chin.

Model ten, jak zauważa „Time” (2025), unika odpowiedzi na pytania dotyczące wrażliwych tematów politycznych w Chinach, takich jak protesty na placu Tiananmen czy kwestia niepodległości Tajwanu. To pokazuje, jak bardzo sztuczna inteligencja może być ograniczana przez cenzurę.

Inspiracją dla DeepSeek R1 były gry strategiczne, podobnie jak w przypadku modelu AlphaZero. Gry takie jak szachy pozwalały na skuteczne rozwijanie zdolności analitycznych systemu.

Dlaczego DeepSeek R1 wzbudza tak duże emocje?

Model ten zmienia układ sił w świecie technologii. Jest dowodem na to, że chińskie firmy technologiczne mogą skutecznie konkurować z zachodnimi gigantami. Otwartość DeepSeek R1 sprawia, że może być on wykorzystywany nie tylko w badaniach naukowych, ale także w edukacji i biznesie.

Co przyniesie przyszłość?

DeepSeek R1 to przełom w świecie sztucznej inteligencji. Jego otwartość i niskie koszty mogą przyspieszyć rozwój technologii na całym świecie. Jednocześnie jednak model ten pokazuje, jak ważne jest zachowanie równowagi między innowacją a etyką. Czy DeepSeek R1 zainspiruje kolejne firmy do podobnych działań i stanie się symbolem zmiany na globalnym rynku? Przyszłość na pewno przyniesie odpowiedź.

Dariusz Frach, thefad.pl / Źródło: Business Insider, Time, The Guardian, The Atlantic

 


Naukowcy porównali długość życia aut elektrycznych, benzynowych i diesla – wyniki zaskakują

Samochody elektryczne zyskują na popularności, ale wielu kierowców wciąż zastanawia się, czy rzeczywiście mogą dorównać tradycyjnym autom benzynowym i dieslom pod względem trwałości. Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Birmingham, o których donosi serwis New Scientist, rzucają na to pytanie zupełnie nowe światło. Wyniki są zaskakujące i zmieniają sposób patrzenia na technologię elektryczną w motoryzacji. Brytyjscy badacze przyjrzeli się aż 300 milionom rekordów przeglądów technicznych pojazdów zebranych w latach 2005–2022 w Wielkiej Brytanii. Badanie objęło prawie 30 milionów samochodów, dzięki czemu jego rezultaty są wyjątkowo wiarygodne i pozwalają na szerokie wnioski.

Fot. (Joenomias) Menno de Jong / Pixabay

Elektryki kontra benzyniaki i diesle – który typ pojazdu jest najtrwalszy?

Według zebranych danych średnia żywotność samochodów elektrycznych wynosi 18,4 roku. To wynik, który przewyższa średnią długość życia pojazdów diesla wynoszącą 16,8 roku. Benzyniaki wciąż utrzymują niewielką przewagę, osiągając średnią żywotność 18,7 roku. Badanie obala mit o krótkiej żywotności baterii w autach elektrycznych. Wbrew powszechnym obawom akumulatory w EV są znacznie trwalsze, niż sugerowały wcześniejsze porównania do baterii w smartfonach. Przykład hybryd, które bez problemu wytrzymują ponad dwie dekady, dowodzi, że technologia akumulatorów rozwija się dynamicznie i jest niezawodna.

Ile kilometrów przejeżdżają samochody elektryczne?

Równie interesujące są dane dotyczące przebiegów pokonywanych przez różne typy pojazdów w trakcie ich eksploatacji. Samochody elektryczne przejeżdżają średnio 200 tysięcy kilometrów, co stanowi lepszy wynik niż w przypadku benzyniaków, które pokonują 187 tysięcy kilometrów. Diesle, mimo krótszego cyklu życia, osiągają najwyższe przebiegi wynoszące 257 tysięcy kilometrów. Taki rezultat wynika głównie z faktu, że pojazdy z silnikami wysokoprężnymi są często wykorzystywane do długodystansowych podróży, co naturalnie wpływa na ich zużycie.

Awaryjność i koszty utrzymania samochodów elektrycznych

Badania wykazały również, że samochody elektryczne są mniej awaryjne niż ich spalinowe odpowiedniki. Ryzyko wystąpienia poważnej usterki w EV jest dwukrotnie niższe niż w autach benzynowych i aż sześciokrotnie niższe niż w dieslach. Oznacza to mniej przestojów spowodowanych wizytami w warsztacie i niższe koszty napraw. Serwisowanie samochodów elektrycznych jest także bardziej ekonomiczne – według badań z USA wynosi około 0,06 dolara za milę, podczas gdy w przypadku pojazdów spalinowych koszt ten sięga 0,10 dolara.

Ciekawostki i fakty o samochodach elektrycznych

Co ciekawe, waga pojazdów elektrycznych, wynikająca z ciężkich akumulatorów, wpływa na ich zachowanie na drodze. Z jednej strony większa masa poprawia stabilność jazdy, z drugiej jednak prowadzi do szybszego zużycia opon. Warto również zauważyć, że rozwój technologii EV postępuje w szybkim tempie. Jak podkreśla Robert Elliott, główny autor badania, pierwsze modele elektryków były mniej niezawodne, ale dzisiejsze generacje tych pojazdów cechują się znacznie wyższą jakością i wydajnością.

Czy elektryki to idealne rozwiązanie?

Mimo wszystkich zalet samochody elektryczne nie są rozwiązaniem idealnym. Rachel Aldred z Uniwersytetu Westminster zauważa, że choć EV przyczyniają się do ograniczenia emisji zanieczyszczeń, nadal pozostają dalekie od bycia neutralnymi ekologicznie. Ich użytkowanie wiąże się z emisją wynikającą z produkcji akumulatorów, a także z zużyciem opon i hamulców. Dodatkowo, w miastach bardziej efektywnym rozwiązaniem jest korzystanie z transportu publicznego, rowerów czy pieszych form mobilności. W przypadku dalszych podróży wyzwaniem może być konieczność ładowania baterii, co wymaga dobrze rozwiniętej infrastruktury.

Elektryczne samochody – trwałość i przyszłość na drodze

Samochody elektryczne z roku na rok stają się coraz bardziej zaawansowane, niezawodne i opłacalne. Ich średnia żywotność wynosząca 18,4 roku dorównuje benzyniakom, a ich przewaga nad dieslami jest wyraźna. Choć wciąż mają swoje wady, takie jak potrzeba rozbudowy infrastruktury ładowania, to już teraz udowadniają, że są czymś więcej niż tylko chwilowym trendem. Elektryki to przyszłość motoryzacji – trwała, ekologiczna i coraz bardziej przystępna. Dla osób, które cenią sobie niskie koszty utrzymania, mniejszą awaryjność i dbałość o środowisko, są doskonałym wyborem.

 Dariusz Frach, thefad.pl / Źródło: New Scientist


Co to jest poppers i jak działa?

Jak działają poppersy i jakie mają zastosowanie? Te niewielkie buteleczki z charakterystycznym zapachem od lat budzą zainteresowanie i kontrowersje. Używane głównie w kontekście rekreacyjnym, działają niemal natychmiast po inhalacji, wywołując specyficzne efekty fizjologiczne. Czy jednak ich stosowanie jest bezpieczne?

Czym są poppersy?

Poppersy to potoczna nazwa grupy substancji chemicznych zawierających azotyny alkilowe. Pierwotnie stosowane były w medycynie jako leki rozszerzające naczynia krwionośne, pomocne w leczeniu dusznicy bolesnej. Z biegiem lat znalazły inne zastosowanie – obecnie są popularne jako substancje pobudzające i rozluźniające, wykorzystywane w kontekście seksualnym i rekreacyjnym. 

Więcej na temat poppersów oraz dostępnych rodzajów znajdziesz tutaj: https://poppersfun.pl/poppers.

Ich działanie polega na szybkim rozszerzaniu naczyń krwionośnych, co skutkuje chwilowym spadkiem ciśnienia tętniczego i zwiększonym przepływem krwi. Efekt ten wywołuje krótkotrwałe uczucie euforii, intensyfikację doznań oraz rozluźnienie mięśni gładkich, co sprawia, że poppersy są często używane podczas aktywności seksualnej.

Jak działają poppersy?

Poppersy działają niemal natychmiast po inhalacji. Substancja dostaje się do płuc, skąd przenika do krwiobiegu, wywołując następujące efekty:

  • rozszerzenie naczyń krwionośnych,
  • spadek ciśnienia krwi,
  • przyspieszone bicie serca,
  • uczucie euforii i lekkiego oszołomienia,
  • rozluźnienie mięśni gładkich.

Efekty działania poppersów utrzymują się przez kilka minut, po czym organizm szybko metabolizuje substancję. Ze względu na krótkotrwałe działanie, poppersy często stosowane są wielokrotnie w krótkim czasie, co może prowadzić do nadmiernego obciążenia układu sercowo-naczyniowego.

Zastosowanie poppersów

Poppersy są stosowane głównie w celach rekreacyjnych, zwłaszcza w kontekście seksualnym. Ich zdolność do rozluźniania mięśni gładkich sprawia, że są popularne wśród osób pragnących ułatwić penetrację. Oprócz tego poppersy były wykorzystywane w środowisku klubowym, gdzie ich działanie poprawiające nastrój przyciągało osoby szukające szybkiej euforii.

Ryzyko i skutki uboczne stosowania poppersów

Choć poppersy wydają się nieszkodliwe, ich stosowanie niesie ze sobą pewne ryzyko. Mogą powodować zarówno krótkotrwałe, jak i długotrwałe skutki uboczne.

Skutki uboczne krótkotrwałe:

  • bóle i zawroty głowy,
  • nudności i wymioty,
  • oszołomienie i dezorientacja,
  • podrażnienie dróg oddechowych.

Skutki uboczne długotrwałe:

  • uszkodzenie błony śluzowej nosa i dróg oddechowych,
  • osłabienie układu odpornościowego,
  • problemy z sercem, zwłaszcza u osób z nadciśnieniem lub chorobami układu krążenia,
  • methemoglobinemia – stan, w którym krew traci zdolność do przenoszenia tlenu.

Największym zagrożeniem związanym ze stosowaniem poppersów jest ryzyko niebezpiecznych interakcji z innymi substancjami, zwłaszcza lekami na zaburzenia erekcji. Połączenie poppersów z tymi lekami może prowadzić do gwałtownego spadku ciśnienia krwi i zagrażających życiu komplikacji.

Czy poppersy są legalne?

Status prawny poppersów różni się w zależności od kraju. W niektórych miejscach są legalne i dostępne w sprzedaży jako odświeżacze powietrza lub środki do czyszczenia skóry. W innych krajach sprzedaż i posiadanie poppersów jest zabronione ze względu na ich potencjalne skutki uboczne i nadużywanie.

Jak bezpiecznie stosować poppersy?

Osoby decydujące się na używanie poppersów powinny przestrzegać kilku zasad bezpieczeństwa:

  • Nie spożywać doustnie – poppersy są przeznaczone wyłącznie do inhalacji. Ich połknięcie może być śmiertelne.
  • Unikać łączenia z lekami na zaburzenia erekcji – interakcja może prowadzić do niebezpiecznych skoków ciśnienia.
  • Nie stosować w zamkniętych pomieszczeniach – wdychanie poppersów w dużych ilościach może prowadzić do utraty przytomności.
  • Przechowywać w bezpiecznym miejscu – poppersy są łatwopalne i należy trzymać je z dala od źródeł ognia.
  • Zachować umiar – częste stosowanie może prowadzić do podrażnień błony śluzowej i problemów zdrowotnych.

Podsumowanie

Poppersy to substancje chemiczne o silnym działaniu rozszerzającym naczynia krwionośne i rozluźniającym mięśnie gładkie. Są stosowane głównie w kontekście rekreacyjnym, zwłaszcza w celu zwiększenia doznań seksualnych. Ich działanie jest krótkotrwałe, ale potencjalnie niebezpieczne, zwłaszcza w przypadku nadmiernego stosowania lub łączenia z innymi substancjami.

Chociaż poppersy cieszą się popularnością, warto pamiętać o ich skutkach ubocznych i ryzyku zdrowotnym. Osoby decydujące się na ich używanie powinny stosować się do zasad bezpieczeństwa, by uniknąć poważnych konsekwencji.

 


60-tka to dopiero początek! Jak czerpać z życia pełnymi garściami

Masz 60 lat? Gratulacje, właśnie wszedłeś w etap, w którym życie naprawdę zaczyna nabierać smaku. Niech ktoś jeszcze powie, że to czas na zwalnianie tempa – nic z tego. Wiek to tylko liczba, a Ty masz przed sobą kolejną świetną dekadę do odkrycia. Jak ogarnąć ten czas? Po prostu baw się nim!

Fot. Kimson Doan /Unsplash

Zacznijmy od jedzenia. Kto powiedział, że zdrowa dieta musi być nudna? Wręcz przeciwnie. Wyobraź sobie sałatkę z awokado, garścią orzechów i soczystą limonką, a do tego lampka czerwonego wina. Brzmi jak plan? Zdrowe jedzenie to nie tylko kwestia kalorii, ale też radości z eksperymentowania. Zamiast pakować w siebie przetworzone przekąski, sięgnij po coś, co naprawdę nakręca Twoje ciało do działania.

A co z ruchem? Nie martw się, nikt nie każe Ci nagle wskakiwać w obcisłe legginsy i przebiegać maratonów (chyba że masz na to ochotę!). Ale serio, trochę ruchu to jak reset dla głowy i ciała. Spacer z psem, taniec w salonie do ulubionej muzyki, a może joga w ogrodzie? Cokolwiek sprawia, że czujesz się lepiej, jest dobre.

Zdrowie to podstawa, więc znajdź chwilę na wizytę u lekarza. Nie, to nie musi być nudna formalność. Pomyśl o tym jak o przeglądzie auta przed długą trasą – lepiej wiedzieć, że wszystko działa, niż później zatrzymywać się na poboczu. Ciśnienie, cholesterol, wzrok – ogarnij te sprawy, żeby móc skupić się na wszystkim innym, co w życiu ekscytuje.

Sen? To Twoja tajna broń. Zasypiaj jak król i budź się jak wojownik gotowy na nowy dzień. Jeśli coś Ci przeszkadza – ekran telefonu, stres czy zbyt późne wieczorne jedzenie – ogarnij to. Sen to podstawa, bez niego nic nie działa, jak powinno.

Najważniejsze to jednak relacje z ludźmi. Otaczaj się tymi, którzy wnoszą energię do Twojego życia. Spotykaj się z rodziną, znajomymi, a może spróbuj czegoś nowego – klubu książki, zajęć tanecznych czy wolontariatu? Każda rozmowa, każdy uśmiech to coś, co daje siłę do działania.

I pamiętaj – to Ty ustalasz zasady. Nie musisz wpisywać się w stereotypy, że po sześćdziesiątce to czas odpoczynku. Odpoczywać możesz, ale równie dobrze możesz tańczyć, odkrywać nowe miejsca, pisać książki czy próbować rzeczy, o których wcześniej nie myślałeś. Masz przed sobą mnóstwo czasu na nowe historie – więc pisz je na swoich warunkach.

Dariusz Frach, thefad.pl

 


Muzeum zarzuca Nawrockiemu mijanie się z prawdą w sprawie wynajmu apartamentów

Oświadczenie władz Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku rzuciło nowe światło na doniesienia dotyczące wynajmu apartamentów przez byłego dyrektora placówki, Karola Nawrockiego. Według informacji podanych przez „Gazetę Wyborczą”, Nawrocki miał korzystać z apartamentu deluxe w muzealnym kompleksie hotelowym przez ponad pół roku, mimo że mieszka zaledwie 5 kilometrów od muzeum. Sprawa wywołała burzę medialną, a obecna dyrekcja muzeum przedstawiła szczegółowe wyjaśnienia, zarzucając Nawrockiemu mijanie się z prawdą w jego oświadczeniach.

Fot. screen shot, youtube

Oświadczenie władz muzeum

W przesłanym Polskiej Agencji Prasowej oświadczeniu, dyrekcja Muzeum II Wojny Światowej stanowczo zaprzeczyła, że apartamenty w muzeum zostały stworzone jako mieszkania dla poprzednich dyrektorów. „Ani dyrektor prof. Paweł Machcewicz, ani żaden z jego zastępców nie spędzili w tych pomieszczeniach nawet doby” – czytamy w komunikacie. Według oświadczenia, decyzja o udostępnieniu apartamentów na wynajem turystyczny została podjęta już na etapie projektowania budynku.

Dyrekcja zaznaczyła, że apartamenty miały generować dochód dla muzeum oraz obniżać koszty organizacji wydarzeń poprzez udostępnianie ich gościom, takim jak prelegenci czy artyści. Zarzuty pod adresem Karola Nawrockiego dotyczące blokowania apartamentu deluxe przez 200 dni uznano za niezgodne z przeznaczeniem tych pomieszczeń.

Odpowiedź Karola Nawrockiego

Karol Nawrocki, obecnie kandydat na prezydenta RP popierany przez PiS, podczas konferencji prasowej w Zakopanem odnosił się do tych zarzutów. „To nie jest prawdziwa informacja, że ja tam mieszkałem przez 200 dni. Słowo klucz – były one zarezerwowane przez tyle dni na moje imię i nazwisko, ale te apartamenty służyły też do spotkań służbowych z gościami z zagranicy oraz z kraju” – powiedział Nawrocki. Przyznał, że dwukrotnie spędził w apartamencie 10-dniową kwarantannę w czasie pandemii COVID-19, wykonując zdalnie swoje obowiązki.

Nawrocki oświadczył także, że jest gotów zwrócić koszty wynajmu, jeśli sprawa będzie dalej badana. Zaznaczył również, że nieruchomości te zostały skomercjalizowane w trakcie jego kadencji, aby przynosiły dochód.

Szczegółowe dane z oświadczenia

Obecna dyrekcja muzeum podkreśla, że nie jest prawdą, że apartamenty pozostawały wyłączone z użytku przez cały okres pandemii. Całkowite zamknięcie hoteli trwało zaledwie 36 dni – od 1 kwietnia do 5 maja 2020 roku. Tymczasem, jak wskazano, Nawrocki dokonał 15 rezerwacji apartamentu deluxe, w tym pięciu na okresy dłuższe niż 10 dni. Rezerwacje obejmowały między innymi terminy od sierpnia 2020 roku do kwietnia 2021 roku, a apartament był niedostępny dla innych gości.

Władze muzeum zakwestionowały także zasadność korzystania przez Nawrockiego z apartamentu podczas urlopu wypoczynkowego. W oświadczeniu zaznaczono, że do spotkań służbowych istnieją odpowiednie pomieszczenia w budynku muzeum, takie jak gabinet dyrektorski czy sala konferencyjna.

Zawiadomienie do prokuratury

Politycy Koalicji Obywatelskiej złożyli w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, zarzucając Karolowi Nawrockiemu niewłaściwe korzystanie z mienia muzeum. Roman Giertych, przewodniczący zespołu ds. rozliczeń PiS, zaznaczył, że kandydat na prezydenta RP ma teraz szansę na oczyszczenie się z zarzutów.

Kontekst polityczny i społeczny

Sprawa wynajmu apartamentów w Muzeum II Wojny Światowej budzi kontrowersje nie tylko ze względu na jej aspekt finansowy, ale także polityczny. Karol Nawrocki, jako kandydat na prezydenta RP, stoi przed poważnym wyzwaniem, by udowodnić, że wszystkie jego działania były zgodne z prawem i etyką urzędniczą.

Zarzuty stawiane przez obecną dyrekcję muzeum oraz opozycję mogą wpłynąć na jego wiarygodność w oczach wyborców. Warto dodać, że sprawa ta wpisuje się w szerszy kontekst debat o transparentności zarządzania instytucjami publicznymi w Polsce.

Znaczenie sprawy dla opinii publicznej

Kontrowersje wokół apartamentów w Muzeum II Wojny Światowej są przykładem, jak ważna jest transparentność w zarządzaniu mieniem publicznym. Wyjaśnienia składane przez obie strony – zarówno Karola Nawrockiego, jak i obecną dyrekcję muzeum – będą kluczowe dla dalszego rozwoju tej sprawy. Jej wynik może mieć istotne konsekwencje, nie tylko dla głównego zainteresowanego, ale i dla przyszłości funkcjonowania instytucji kulturalnych w Polsce.

Oświadczenie władz Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku rzuciło nowe światło na doniesienia dotyczące wynajmu apartamentów przez byłego dyrektora placówki, Karola Nawrockiego. Według informacji podanych przez „Gazetę Wyborczą”, Nawrocki miał korzystać z apartamentu deluxe w muzealnym kompleksie hotelowym przez ponad pół roku, mimo że mieszka zaledwie 5 kilometrów od muzeum. Sprawa wywołała burzę medialną, a obecna dyrekcja muzeum przedstawiła szczegółowe wyjaśnienia, zarzucając Nawrockiemu mijanie się z prawdą w jego oświadczeniach.

Oświadczenie władz muzeum

W przesłanym Polskiej Agencji Prasowej oświadczeniu, dyrekcja Muzeum II Wojny Światowej stanowczo zaprzeczyła, że apartamenty w muzeum zostały stworzone jako mieszkania dla poprzednich dyrektorów. „Ani dyrektor prof. Paweł Machcewicz, ani żaden z jego zastępców nie spędzili w tych pomieszczeniach nawet doby” – czytamy w komunikacie. Według oświadczenia, decyzja o udostępnieniu apartamentów na wynajem turystyczny została podjęta już na etapie projektowania budynku.

Dyrekcja zaznaczyła, że apartamenty miały generować dochód dla muzeum oraz obniżać koszty organizacji wydarzeń poprzez udostępnianie ich gościom, takim jak prelegenci czy artyści. Zarzuty pod adresem Karola Nawrockiego dotyczące blokowania apartamentu deluxe przez 200 dni uznano za niezgodne z przeznaczeniem tych pomieszczeń.

Odpowiedź Karola Nawrockiego

Karol Nawrocki, obecnie kandydat na prezydenta RP popierany przez PiS, podczas konferencji prasowej w Zakopanem odnosił się do tych zarzutów. „To nie jest prawdziwa informacja, że ja tam mieszkałem przez 200 dni. Słowo klucz – były one zarezerwowane przez tyle dni na moje imię i nazwisko, ale te apartamenty służyły też do spotkań służbowych z gościami z zagranicy oraz z kraju” – powiedział Nawrocki. Przyznał, że dwukrotnie spędził w apartamencie 10-dniową kwarantannę w czasie pandemii COVID-19, wykonując zdalnie swoje obowiązki.

Nawrocki oświadczył także, że jest gotów zwrócić koszty wynajmu, jeśli sprawa będzie dalej badana. Zaznaczył również, że nieruchomości te zostały skomercjalizowane w trakcie jego kadencji, aby przynosiły dochód.

Szczegółowe dane z oświadczenia

Obecna dyrekcja muzeum podkreśla, że nie jest prawdą, że apartamenty pozostawały wyłączone z użytku przez cały okres pandemii. Całkowite zamknięcie hoteli trwało zaledwie 36 dni – od 1 kwietnia do 5 maja 2020 roku. Tymczasem, jak wskazano, Nawrocki dokonał 15 rezerwacji apartamentu deluxe, w tym pięciu na okresy dłuższe niż 10 dni. Rezerwacje obejmowały między innymi terminy od sierpnia 2020 roku do kwietnia 2021 roku, a apartament był niedostępny dla innych gości.

Władze muzeum zakwestionowały także zasadność korzystania przez Nawrockiego z apartamentu podczas urlopu wypoczynkowego. W oświadczeniu zaznaczono, że do spotkań służbowych istnieją odpowiednie pomieszczenia w budynku muzeum, takie jak gabinet dyrektorski czy sala konferencyjna.

Zawiadomienie do prokuratury

Politycy Koalicji Obywatelskiej złożyli w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, zarzucając Karolowi Nawrockiemu niewłaściwe korzystanie z mienia muzeum. Roman Giertych, przewodniczący zespołu ds. rozliczeń PiS, zaznaczył, że kandydat na prezydenta RP ma teraz szansę na oczyszczenie się z zarzutów.

Kontekst polityczny i społeczny

Sprawa wynajmu apartamentów w Muzeum II Wojny Światowej budzi kontrowersje nie tylko ze względu na jej aspekt finansowy, ale także polityczny. Karol Nawrocki, jako kandydat na prezydenta RP, stoi przed poważnym wyzwaniem, by udowodnić, że wszystkie jego działania były zgodne z prawem i etyką urzędniczą.

Zarzuty stawiane przez obecną dyrekcję muzeum oraz opozycję mogą wpłynąć na jego wiarygodność w oczach wyborców. Warto dodać, że sprawa ta wpisuje się w szerszy kontekst debat o transparentności zarządzania instytucjami publicznymi w Polsce.

Znaczenie sprawy dla opinii publicznej

Kontrowersje wokół apartamentów w Muzeum II Wojny Światowej są przykładem, jak ważna jest transparentność w zarządzaniu mieniem publicznym. Wyjaśnienia składane przez obie strony – zarówno Karola Nawrockiego, jak i obecną dyrekcję muzeum – będą kluczowe dla dalszego rozwoju tej sprawy. Jej wynik może mieć istotne konsekwencje, nie tylko dla głównego zainteresowanego, ale i dla przyszłości funkcjonowania instytucji kulturalnych w Polsce.


Dariusz Frach, thefad.pl / źródła:

  • Gazeta Wyborcza” – doniesienia o korzystaniu z apartamentów przez Karola Nawrockiego.
  • Oświadczenie władz Muzeum II Wojny Światowej przekazane PAP.
  • Wypowiedzi Karola Nawrockiego podczas konferencji prasowej w Zakopanem.

 


Krzysztof Skiba: Wejście w mrok

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Dziesięć dni temu minęła rocznica śmierci Pawła Adamowicza, zamordowanego podczas finału WOŚP przez napędzanego propagandą fanatyka. Oba procesy, w których sąd uznał, że miałem prawo nazwać media moralnie winnymi tej śmierci, wygrałem – powtórzę: są MORALNIE WINNI TEJ ŚMIERCI. Patrząc na dzisiejszy hejt i akcje antyowsiakowe TV Republika, dochodzę do wniosku, że teraz jest jeszcze gorzej niż w czasach ataków na Adamowicza. Zatrute umysły i serca zgubią ten kraj

Dziesięć dni temu minęła rocznica śmierci Pawła Adamowicza. Któż by się spodziewał, że napędzany propagandą fanatyk wtargnie na scenę z nożem i zasztyletuje, w trakcie finału WOŚP, prezydenta Gdańska? Nikt. W całym kraju, mimo opluwania, jak zawsze odbywały się koncerty. Po tym bezsensownym akcie terroru, na kilka dni Polska zamarła. Gdy prezydent walczył o życie, gdańszczanie chodzili pod szpital, próbując dowiedzieć się o stan jego zdrowia. W wyniku zadanych ran Paweł, mój dawny szkolny kolega z podstawówki i liceum, zmarł.

Krzysztof Skiba, Paweł Adamowicz. Fot. Piotr Wygoda / Źródło: facebook.com /KrzysztofSkiba

Udzieliłem wówczas kilku wywiadów, a także zrobiłem wpisy na Facebooku. Wspominałem w nich Pawła, ale przede wszystkim napisałem po nazwiskach, że konkretne media oraz autorzy i wykonawcy tej spirali nienawiści do prezydenta są moralnie winni tej śmierci. Dawna TVP i Jacek Kurski podali mnie do sądu o zniesławienie.

Oba procesy wygrałem i sąd prawomocnym wyrokiem potwierdził, że miałem prawo do takiego sformułowania. Powtórzę to sformułowanie. Brzmiało, że są MORALNIE WINNI TEJ ŚMIERCI.

Przez pięć lat ciągał mnie po sądach dziennikarz ówczesnej TVP, Michał Rachoń, który dziś bryluje w TV Republika. Tuż przed wydaniem wyroku wycofał swój wniosek oskarżenia, czyli jakby poddał się bez walki sądowej walkowerem.

Nie minęło pół roku, a ponownie redaktor Rachoń wytoczył mi proces w tej samej sprawie. Nadal nie zgadza się z moją opinią, że jest moralnie odpowiedzialny za zbrodnię na Adamowiczu.
Trudno ocenić to inaczej niż jako pieniactwo sądowe i próbę gnębienia. Każdy taki proces kosztuje przecież spore pieniądze. Rachoń, jako gwiazda TV Republika, śpi na forsie i szasta sobie nawet kasą na wysokie kaucje za podejrzanych w aferach finansowych poprzedniej władzy.

Patrząc na ten hejt i akcje antyowsiakowe TV Republika, dochodzę do wniosku, że teraz jest jeszcze gorzej niż podczas ataków na Adamowicza. Tak źle jeszcze nie było.

Z prezydenta Gdańska zrobiono gangstera, złodzieja i Niemca. Wszystkie zarzuty, także te aferalne, okazały się kłamstwem i dętą propagandą. Z Owsiaka robią oszusta mimo wielu kontroli i całkowitej transparentności WOŚP.

Nigdzie na świecie organizatorzy akcji charytatywnej nie są tak atakowani jak w Polsce. Zbieranie pieniędzy na sprzęt medyczny dla chorych wywołuje nienawiść. Zbieranie pieniędzy na sprzęt dla prywatnej telewizji to czyn patriotyczny.

Pogrążamy się w mrok

Zatrute umysły i serca zgubią ten kraj. Dochodzę do wniosku, że powiedziałem przed laty zbyt delikatnie. W kontekście wielu gróźb karalnych kierowanych przeciwko Jurkowi Owsiakowi i kampanii nienawiści stacji Republika, a także serwowanego tam tsunami pomówień, samo sformułowanie o „moralnej odpowiedzialności” to za mało. Wy jesteście tymi, którzy wkładają medialnie broń potencjalnym zamachowcom do dłoni. Jesteście absolutnym ZŁEM.

Krzysztof Skiba

 


Krzysztof Skiba: MUSK CZY MÓZG?

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Elon Musk zachowuje się jak oszalały miliarder z filmów sensacyjnych, realizując globalne plany, które przypominają fabuły hollywoodzkich produkcji. Finansując kampanię Donalda Trumpa, zyskał możliwość wpływu na światową politykę, sterując Trumpem niczym Kaczyński Dudą. Musk, używając swojej platformy X, rozprzestrzenia fake newsy i obraża światowych przywódców, jednocześnie umacniając swoją pozycję. W efekcie świat staje się areną manipulacji i konfliktów, które Musk wykorzystuje do osiągania zysków. Komedia Idiokracja okazuje się prorocza, przewidując chaos po rządach takich postaci

Kojarzycie te filmy z Jamesem Bondem, w których światem chce zawładnąć oszalały miliarder z wizją? Oczywiście, Agent 007 rozprawia się z imperium zła jeszcze przed obiadem i mamy spokój z miliarderem-wariatem oraz jego planem zawładnięcia planetą.

Tym razem nie będzie jak w filmie. Elon Musk spełnia wszelkie kryteria bogatych psycholi z filmów sensacyjnych. To, co przez lata braliśmy za wizję scenarzystów z fantazją, teraz stało się rzeczywistością.

Taki PiS chciał tylko wydoić Polskę i trochę skrobnąć z funduszy UE. Musk chce przefarbować i oskubać cały świat. Już stało się jasne, że, niczym Kaczyński Dudą, tak Musk steruje Trumpem. Skoro sfinansował jego kampanię, czyli zainwestował miliardy dolców w błazna z Trump Tower, to teraz będzie musiał wyciągnąć tę kasę z zyskiem.

Donald to więc taki Duduś Muska, tyle że na o wiele większą skalę. Mówi się, że Trump jest niesterowalny i nieobliczalny. Ale Elon spokojnie sobie już wszystko obliczył i wie, co zrobić, by zarobić jeszcze więcej, niż ma.

Trump to człowiek interesu, więc dogada się z każdym, jeśli można na tym zarobić, a wsparcie najbogatszego człowieka planety jest mu potrzebne jak rybie woda. Jako członek ekipy Trumpa Elon już rozpoczął ustawianie po swojemu klocków na szachownicy.

Premiera Kanady nazwał „dziewczynką”, kanclerza Niemiec obraził, specjalnie przekształcając jego nazwisko tak, aby brzmiało jak po angielsku słowo na „gie”. A przywódcę Wielkiej Brytanii, Keira Starmera, nazwał pedofilem.

Ten monstrualny bogacz w służbie błazna obraził sojuszników USA w trakcie, gdy Rosja zrzuca rakiety na Ukrainę. Ciekawe, że Putin nie kpi ze swoich sojuszników i nie obraża ani nie wylewa pomyj na przywódców Chin czy Turcji.

Musk zachowuje się jak nieokrzesany hejter, tyle że z olbrzymim zasięgiem i możliwością sterowania algorytmami jak podwórkową karuzelą. Jego platforma X to nic innego jak ściek pełen fake newsów, pomagających ogłupiać świat.

Polecam amerykański film Idiokracja z 2008 roku. Jest na platformach streamingowych. W tej zabawnej komedii przewidzieli świat po Trumpie przed Trumpem. Żal tylko ludzi, którzy naiwnie uwierzyli, że duet miliardera z wizją plus kuglarz-aferzysta „chcą dobrze”. Będzie wesoło.

Krzysztof SKiba

 


Nowy kanclerz Niemiec? Tak Friedrich Merz mówi o Polsce i Europie

Wojciech Szymański

Lider niemieckiej opozycji Friedrich Merz podkreśla, że pilnie należy naprawić relacje Niemiec z Polską. Merz ma największe szanse, aby zostać przyszłym kanclerzem.

Najpoważniejszy kandydat na urząd kanclerza Niemiec – Friedrich Merz z chadeckiej CDU – zapowiedział, że rząd pod jego kierownictwem będzie dążył do odzyskania zaufania utraconego wśród sojuszników i partnerów Niemiec na świecie.

W przemówieniu wygłoszonym w czwartek (23.01.25) w Berlinie Merz stwierdził, że w ostatnich latach można było odnieść wrażenie, iż niemiecka polityka zagraniczna była podporządkowana polityce wewnętrznej. – Kluczenie, zwlekanie i wahanie zastąpiły jasność działań oraz poczucie, że można nam zaufać – ocenił.

Jak dodał, najważniejszym przesłaniem rządu kierowanego przez CDU/CSU będzie: „Na Niemcach znowu można polegać. Dotrzymujemy słowa”.

Naprawić relacje z Polską

Friedrich Merz podkreślił, że najpilniejszym zadaniem w tym kontekście jest poprawienie relacji z Polską i Francją.

– Rząd kierowany przeze mnie już pierwszego dnia zakończy milczenie pomiędzy Berlinem a Warszawą. Naszych partnerów na wschodzie będziemy traktować z szacunkiem, a biorąc pod uwagę naszą zróżnicowaną historię – również z empatią – przekonywał.

– Prosimy też Polskę, aby w ramach swojej prezydencji w Radzie UE nadal była liderem w Europie i dla Europy – dodał.

Merz opowiedział się także za podpisaniem nowego traktatu polsko-niemieckiego. Jego zdaniem powinien to być traktat przyjaźni, który podniósłby stosunki dwustronne na nowy poziom. Okazją ku temu mogłaby być przypadająca w przyszłym roku 35. rocznica podpisania polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie.

Nowa strategia bezpieczeństwa

Merz zapowiedział, że jeśli zostanie kanclerzem, jego rząd opracuje nową narodową strategię bezpieczeństwa, dostosowaną do współczesnych wyzwań. Polityk CDU wskazał trzy priorytety: przywrócenie niemieckich zdolności odstraszania i obrony, wzmocnienie krajowych możliwości działania oraz zakończenie wojny w Ukrainie.

Jak powiedział, najpilniejszy jest pierwszy punkt, czyli przywrócenie zdolności obronnych. Hasłem przewodnim ma być: „Chcemy być w stanie się bronić, aby nigdy nie musieć się bronić”.

Dodał, że doświadczenia ostatnich lat pokazują, iż siła odstrasza agresorów, a słabość ich zachęca. – Chcę, aby Niemcy i Europa były silne – z mocnymi siłami zbrojnymi, solidną obroną cywilną i niezawodną infrastrukturą – mówił.

Sceptyczne stanowisko wobec wspólnego finansowania obrony

Merz sceptycznie odniósł się do propozycji tworzenia europejskich instrumentów wspólnego finansowania wydatków na zbrojenia. Podkreślił, że konieczna jest rozbudowa europejskich zdolności obronnych, ale droga do tego celu nie prowadzi przez dalsze zwiększanie nakładów finansowych.

– Zanim dodatkowe pieniądze przyniosą wymierne efekty, potrzebna jest gruntowna reforma europejskiego i narodowego systemu zbrojeń – ocenił. Dodał, że konieczne jest uproszczenie, ujednolicenie i odpowiednie wyskalowanie europejskiego systemu uzbrojenia. Polityk wskazał, że różnorodność systemów uzbrojenia w Europie utrudnia współpracę.

Na wspólne finansowanie wydatków na obronność nalega m.in. Polska.

„Oś autokratów”

W przemówieniu, zorganizowanym przez Fundację Körbera, Friedrich Merz zauważył, że niewiele kampanii wyborczych w Niemczech odbywało się pod tak silnym wpływem wydarzeń w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa jak obecna.

Kandydat na kanclerza stwierdził, że europejska architektura bezpieczeństwa, ukształtowana w ostatnich dekadach, już nie istnieje. – Nasze bezpieczeństwo jest pilnie zagrożone przez geograficznie największy kraj świata. I nie jest to zagrożenie abstrakcyjne – mówił.

Rosyjską wojnę przeciwko Ukrainie nazwał „złamaniem epoki”, podkreślając, że wyzwaniem dla nowego rządu Niemiec będzie nie tylko przetrwanie tego kryzysu, ale także wyjście z niego wzmocnionym.

Putin dalej się zbroi

Merz podkreślał, że Ukraińcy zasługują na podziw za dzielną obronę swojego kraju przed rosyjskim neoimperializmem. W jego opinii w Moskwie nie widać jednak oznak zmiany postawy – mimo ogromnych strat w ludziach i sprzęcie.

– Putin przestawił swój kraj na gospodarkę wojenną i nadal intensywnie się zbroi, daleko poza potrzeby obrony. Jego ambicje nie kończą się na Ukrainie, lecz obejmują cały obszar byłego Związku Radzieckiego – ocenił.

Opisując sytuację międzynarodową, wskazał również na ryzyko wynikające z dążeń Chin do „zjednoczenia” z Tajwanem. W jego ocenie jest to jeden z najniebezpieczniejszych konfliktów zagrażających światowemu bezpieczeństwu.

Friedrich Merz jest przewodniczącym największej niemieckiej partii opozycyjnej – chadeckiej CDU. Razem z siostrzaną bawarską CSU partie te prowadzą w sondażach przed wyborami do Bundestagu, które odbędą się 23 lutego. To sprawia, że Friedrich Merz ma największe szanse, aby zastąpić na stanowisku kanclerza Olafa Scholza z SPD.

REDAKCJA POLECA

script type=’text/Javascript’>

 


„Przyszła kolej, aby okupować Brukselę” – Orbán chce zmieniać Europę po zycięstwie Trumpa

Zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA wywołało entuzjazm wśród jego sojuszników na całym świecie, w tym u premiera Węgier, Viktora Orbána. Węgierski lider nie kryje swojej radości i nadziei na wzmocnienie ruchów patriotycznych w Europie. Orbán, otwarcie wspierający Trumpa od lat, w poniedziałek napisał na portalu X: „Po zwycięstwie Donalda Trumpa w USA przyszła nasza kolej, aby 'okupować’ Brukselę”.

Relacje Orbána z Trumpem

Relacje Viktora Orbána z Donaldem Trumpem są długoletnie i bliskie. Już w 2016 roku węgierski premier otwarcie wspierał jego kandydaturę, widząc w nim lidera o zbliżonych poglądach. Po ogłoszeniu wyników wyborów w USA w listopadzie 2024 roku Orbán napisał na platformie X: „Największy powrót w historii polityki USA! Gratulacje dla prezydenta Donalda Trumpa za jego ogromne zwycięstwo. Bardzo potrzebne zwycięstwo dla świata!”.

Nie poprzestał jednak na gratulacjach w mediach społecznościowych. W grudniu 2024 roku Orbán wraz z ministrem spraw zagranicznych Péterem Szijjártó spotkali się z Trumpem w jego rezydencji Mar-a-Lago, aby omówić plany współpracy. Orbán podkreślał w rozmowach znaczenie sojuszu między Węgrami a USA w budowaniu światowego pokoju i wspieraniu suwerenności narodowej.

„Okupacja Brukseli” – druga faza

Podczas konferencji podsumowującej półroczną prezydencję Węgier w Radzie UE, Orbán ogłosił: Rozpoczynamy drugą fazę operacji mającej na celu okupację Brukseli”. Premier Węgier wskazał, że zwycięstwo Trumpa oraz wzrost znaczenia ruchów patriotycznych w Unii Europejskiej to kluczowe elementy, które umożliwiają przekształcenie UE w kierunku większej suwerenności państw członkowskich.

Orbán, przewodniczący partii Fidesz, która należy do frakcji „Patrioci dla Europy”, liczy na umocnienie eurosceptycznych sił w Parlamencie Europejskim. Ta frakcja, będąca trzecią co do wielkości siłą w europarlamencie, ma być głównym narzędziem zmian w Brukseli.

Węgry jako motor zmian w Europie

Orbán nie po raz pierwszy używa retoryki „okupacji Brukseli”. Już w 2024 roku, po wyborach do Parlamentu Europejskiego, mówił: „Jeśli chcemy bronić wolności i suwerenności Węgier, nie mamy innego wyjścia, jak tylko zająć Brukselę”. Węgierski premier dąży do reformy Unii Europejskiej od wewnątrz, wspierając ruchy narodowe i eurosceptyczne.

Wspólne cele Orbána i Trumpa dla Europy i świata

Relacje między Budapesztem a Waszyngtonem za prezydentury Joe Bidena były napięte. Orbán liczy, że administracja Trumpa przyczyni się do zmiany polityki zagranicznej USA, wspierając państwa narodowe i ograniczając nacisk na kwestie migracyjne. Premier Węgier określił Trumpa jako „patriotycznego, prorodzinnego lidera, zwolennika pokoju i przeciwnika migracji”.

Zwycięstwo Trumpa, w połączeniu z rosnącą pozycją frakcji „Patrioci dla Europy”, ma stać się impulsem do budowy silnej koalicji patriotycznej w Europie. Orbán widzi w tym szansę na realizację swojej wizji politycznej, zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej.

Dariusz Frach, thefad.pl / Źródło: Index.hu, Reuters

 


Elon Musk o przyszłości cywilizacji i „dziwny” gest, który zaskoczył świat podczas inauguracji Trumpa

Kiedy Elon Musk pojawia się na scenie, możemy być pewni jednego – emocji nie zabraknie! Tak było i tym razem, gdy miliarder wystąpił podczas uroczystości inauguracji prezydentury Donalda Trumpa. Jego słowa o przyszłości cywilizacji i gest, który wywołał burzę w mediach, przyciągnęły uwagę całego świata.

Musk: „To dzięki wam przyszłość cywilizacji jest zapewniona”

Elon Musk, znany ze swoich wizjonerskich pomysłów i śmiałych wystąpień, pojawił się na scenie w hali sportowej Capital One Arena w Waszyngtonie. Tańcząc i z uśmiechem na twarzy, powitał tłum zwolenników Trumpa. Jego przemówienie było krótkie, ale treściwe – i jak zawsze pełne niespodzianek.

– To dzięki wam przyszłość cywilizacji jest zapewniona. Dzięki wam będziemy mieć bezpieczne miasta, granice i sensowne wydatki. A przy okazji – zabierzemy DOGE na Marsa! – zażartował Musk, nawiązując do swojej roli w nowej komisji ds. redukcji wydatków, którą nazwano „DOGE” (od popularnego memu).

Gest, który podzielił opinię publiczną

Wszystko byłoby może tylko kolejną ekscentryczną przemową Muska, gdyby nie jego gest. Dwukrotnie podczas swojego wystąpienia uniósł rękę w górę w sposób przypominający… rzymski salut. Choć niektórzy uważali to za niewinny ruch wyrażający entuzjazm, inni doszukiwali się w nim niepokojących konotacji historycznych.

Amerykańska dziennikarka relacjonująca wydarzenie na żywo określiła ten ruch jako „dziwnie wyglądający salut”. W mediach społecznościowych moment ten szybko stał się tematem dnia, a podzielone opinie internautów dolały oliwy do ognia.

Relacja Muska z Trumpem – czy to nowy sojusz?

Wystąpienie Muska na inauguracji Trumpa było kolejnym dowodem na ich coraz bliższe relacje. Miliarder wsparł kampanię prezydenta, a teraz stoi na czele nowo powstałego Departamentu Efektywności Rządu (DOGE), którego zadaniem jest ograniczanie biurokracji. Wydaje się, że wizjoner technologiczny i polityk o wyrazistym stylu znaleźli wspólny język.

Misja na Marsa – wspólna wizja?

Donald Trump w swoim inauguracyjnym przemówieniu obiecał, że za jego kadencji Ameryka zatknie swoją flagę na Marsie. Elon Musk, nieodłączny entuzjasta kosmicznych podróży, najwyraźniej zamierza pomóc w realizacji tej wizji. Czy plan przeniesienia DOGE na Marsa to tylko żart, czy zapowiedź nowej misji? Tego jeszcze nie wiemy.

Musk i Trump: początek nowej ery?

Jedno jest pewne – Elon Musk wie, jak przyciągnąć uwagę. Jego gest i odważne słowa podczas inauguracji Trumpa zdominowały nagłówki na całym świecie. Czy to tylko chwyt marketingowy, czy zapowiedź nowej ery współpracy technologii z polityką? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – emocji w tej historii nie zabraknie.

Dariusz Frach, thefad.pl / źródło: media