Rozpędzona furgonetka wjechał w ludzi w centrum Barcelony. Policja: To atak terrorystyczny

Około godz. 17 furgonetka wjechała w tłum ludzi na popularnym barcelońskim bulwarze Las Ramblas. Według świadków furgonetka przejechała około 600 metrów strefą dla pieszych. „Chodziło o to by zabić jak najwięcej osób”.

Władze Katalonii oficjalnie informują o 13 ofiarach śmiertelnych i ponad 100 rannych, część poszkodowanych jest w bardzo ciężkim stanie. 

Odpowiedzialność za zorganizowanie ataku terrorystycznego w Barcelonie wzięło na siebie tak zwane Państwo Islamskie – poinformowała nieoficjalna agencja prasowa dżihadystów Amak. Informacja ta nie została jednak zweryfikowana.

Do zdarzenia doszło na La Rambla – najpopularniejszej, często odwiedzanej przez turystów ulicy w centrum Barcelony. 

 

Lokalna gazeta „El Periodico” informuje, że wcześniejsze informacje o osobach przetrzymywanych w tureckiej restauracji nie są prawidzwe.

Jak informuje Reuters, powołując się na gazetę „La Vanguardia”, jedna osoba podejrzana o udział w zamachu zginęła w wymianie ognia z policjantami – Do wymiany ognia, jak podaje gazeta, doszło w mieście Sant Just Desvern, leżącym pod Barceloną.

Lokalne władze poinformowały, że w związku z atakiem zatrzymane zostały dwie osoby. Według hiszpańskich mediów jednym z nich jest urodzony w Maroku Driss Oukabir, to na jego nazwisko wynajęto furgonetkę, która wjechała w tłum na Placu Katalońskim.

W mediach pojawił się film z zatrzymania podejrzanego.

Policja poinformowała, że w czwartek doszło również do staranowania dwóch funkcjonariuszy na policyjnym punkcie kontrolnym w innej części Barcelony.

 

 

(df) thefad.pl

 


„Elyty” nienawiści

„Nikt nie rodzi się nienawidząc innej osoby z powodu koloru skóry, pochodzenia czy religii. (…) Ludzie uczą się nienawidzieć, a jeśli mogą nauczyć się nienawiści, to można nauczyć ich kochać… Ponieważ miłość jest naturalniejsza dla ludzkiego serca, niż jej przeciwieństwo. (…) Miłość przychodzi ludzkiemu sercu łatwiej niż jej przeciwieństwo” – napisał na Twitterze Barack Obama po tragicznych wydarzeniach w Charlottesville, USA, gdzie amerykańscy faszyści zamordowali jedną osobę i ranili 19.

Jego wpis to cytat z autobiografii Nelsona Mandeli, byłego prezydenta RPA, pod tytułem „Długi Marsz ku Wolności”. Tweet ten stał się najpopularniejszym tweetem na Twitterze, udostępnionym rekordowa liczbę razy.

Donald Trump natomiast zrównał faszyzm z antyfaszyzmem i winą za tragedię obciążył po równo nawołujących do nienawiści i przemocy białych supremacistow/faszystów i rasistow z tymi, którzy im się przeciwstawiali.

Ta różnica klas poraża również w polskiej polityce. „Nowe elyty” pokazują, jak pięknie można nienawidzić, jak nauczone zostały nawoływania do nienawiści i wspierania ksenofobii, rasizmu, homofobii i faszyzmu. Ich język usiany kanaliami i zdradzieckimi mordami jest tego wyrazem.

Kto nauczył tych wiernych synów i córy kościoła katolickiego takiej nienawiści? Kto, ojcowie biskupi polscy? Kto ponosi moralną odpowiedzialność za ich dusze przesiąknięte jadem? Co czuje kościół katolicki błogosławiąc swoje pisowskie zastępy, które wstają z kolan po długich obrzędach religijnych i idą siepać oponentów politycznych najplugawszym językiem w powojennej historii?

 

Jolanta Sacewicz


Niewolnicza harówka pracowników z Korei Północnej – głównie w Polsce

W Polsce i innych krajach Unii Europejskiej muszą pracować w warunkach urągających godności człowieka – Unia nie robi nic i zrzuca odpowiedzialność na kraje członkowskie – pisze niemicki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” o pracownikach z Korei Północnych.

Kim Dzong Un. Fot. Źródło: dw.de

– Harują pod ścisłym nadzorem, nie otrzymują prawie żadnego wynagrodzenia i niemal nie mają wolnego czasu. Obrońcy praw człowieka biją na alarm, raport Rady Praw Człowieka ONZ mówi o „pracy przymusowej” – pisze „Sueddeutsche Zeitung” o robotnikach zatrudnianych poza granicami Korei Północnej. – Zatrudniani są przede wszystkim w Chinach i Rosji, ale też w środku Europy” – zauważa niemiecka gazeta.

Najwięcej w Polsce

Według unijnych statystyk na terenie Unii Europejskiej zatrudnionych było pod koniec ubiegłego roku 624 robotników z komunistycznej Korei, z czego aż 534 w Polsce. Koreańczycy z północy zatrudniani są głównie na budowach i w stoczniach.

W 2014 – przypomina niemiecka gazeta – zmarł ciężko poparzony jeden z koreańskich stoczniowców.

„Północnokoreańscy niewolnicy dostarczają reżimowi w Pjongjang pilnie potrzebne dewizy, głównie na program nuklearny i rakiet balistycznych” – stwierdziła w ubiegłym tygodniu Rada Bezpieczeństwa ONZ.

„Sueddeutsche Zeitung” pisze, że z samymi pracownikami prawie nie udaje się porozmawiać. Z reguły są oni „całkowicie odcięci od świata”, swoje zbiorowe kwatery mogą opuszczać tylko w grupie. Według raportu Centrum Obrony Praw Człowieka w Korei Płn. (Data Base Center for North Korean Human Rights) pracują po 62 godz. tygodniowo za niewiele ponad 70 euro miesięcznie.

„Drażliwa okoliczność”

– Dla Unii Europejskiej i szefowej unijnej dyplomacji Federici Mogherini, która w poniedziałek wieczorem po spotkaniu z ambasadorami UE mówiła o „spójności międzynarodowej społeczności” w stosunku do Korei Północnej, okoliczność jest drażliwa – stwierdza brukselski korespondent „Sueddeutsche Zeitung” – Mogherini i KE są świadome problemu północnokoreańskich robotników za granicą, zarówno ze względu na obawy Rady Bezpieczeństwa ONZ, jak i z racji rzekomego naruszenia praw człowieka i standardów pracy.

Tyle, że jak przyznaje monachijski dziennik, w pierwszej kolejności sprawa powinna zostać rozwiązana przez poszczególne państwa członkowskich UE, podobnie zresztą jak stosowanie sankcji nałożonych na Koreę Płn. I mimo doniesień o nieludzkich warunkach pracy północnokoreańskich robotników, nie ma jakichkolwiek podstaw do wszczęcia procedury o naruszenie prawa UE.

„Ciągle wysoka liczba północnokoreańskich pracowników w Polsce rodzi jednak w krajach unijnych rosnącą irytację” – konstatuje „Sueddeutsche Zeitung” – „Argument Polski, że nie można tak po prostu anulować istniejących umów, uchodzi za wątpliwy”.

Gazeta zauważa przy tym, że wobec podejrzenia, iż zarobione za granicą pieniądze płyną na program nuklearny i rakiety balistyczne, w oparciu o sankcje – jak najbardziej można się wycofać z takich umów.

Niemiecki dziennik przypomina, że jeszcze w 2016 r. Eurostat zarejestrował 65 nowych wiz pracowniczych dla obywateli Korei Płn.: z czego 53 do pracy w Polsce i 8 w Niemczech. Wziąwszy pod uwagę także wizy wystawione wcześniej, w całym ub. roku pracowało w Niemczech 54 osób z Korei Płn.

W 2017 pozwolenia na pracę nie otrzyma żaden nowy pracownik z Korei Płn. Wystawiania wiz zabrania nowa rezolucja ONZ – informuje „Sueddeutsche Zeitung” .

 

(df) thefad.pl / Źródło: Redakcja polska 

 

 


Orłoś obejrzał fragment programu w TVP. „Nie przyszło mi do głowy, że kiedykolwiek zobaczę tak ordynarną propagandę”

Maciej Orłoś w zeszłym roku, 31 sierpnia po raz ostatni poprowadził ”Teleexpress” w TVP. Pożegnał się z programem, którego był twarzą od ćwierć wieku.

Maciej Orłoś. Fot. Źródło: facebook.com/orlosmacie

– Dziś na zakończenie „Teleexpressu” nie mam dla państwa żadnej śmiesznostki. Muszę powiedzieć coś całkiem serio – to jest mój ostatni „Teleexpress”, żegnam się z państwem. Chciałbym bardzo podziękować ze te ponad 25 lat spotkań w „Teleexpressie” i w innych programach Telewizji Polskiej. Do zobaczenia w innym miejscu – powiedział dziennikarz i zakończył ostatni poprowadzony przez siebie „Teleexpress”.

Teraz, po roku, postanowił obejrzeć jeden z programów TVP a swoimi spostrzeżeniami podzielił się na swoim profilu na Facebooku.

To był prawdziwy thriller

Obejrzałem właśnie fragment programu – o Trybunale Konstytucyjnym i Sądzie Najwyższym. To był prawdziwy thriller – podróż do przeszłości. – napisała Orłoś.

Ten materiał był w 100% w stylu Dziennika Telewizyjnego: nagonka na konkretną osobę, poniżanie jej, oskarżanie etc z użyciem wypowiedzi kilku osób, ale tylko z jednej strony. – zauważył.

Ordynarną propaganda

Długo pracowałem w TVP, za czasów rożnych ekip i różnie bywało, ale nie przyszło mi do głowy, ze kiedykolwiek w wolnej Polsce w telewizji publicznej zobaczę tak beznadziejną, ordynarną propagandę. – stwierdził Maciej Orłoś.

 

(df) thefad.pl / facebook.com/orlosmaciej


Mielone kotlety z owadów? Prażone chrząszcze? Już dostępne w sieci supermarketów.. w Szwajcarii

Szarańcza, larwy mączniaka i świerszcze to przekąski popularne w wielu regionach świata, w Europejczykach jednak wywołują dreszcz obrzydzenia.

Mielonego kotleta z larw mączniaka kupisz w Szwajcarii. Fot. Źródło: dw.de

Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa FAO już od lat promuje jadalne owady jako doskonałe źródło białka. Owady dopuszczone są w niektórych krajach europejskich jako produkt spożywczy, między innymi w Belgii.

Mielone kotlety z owadów? Prażone chrząszcze na kolacje?

W Szwajcarii od 1 maja br. dopuszczono do obrotu w handlu spożywczym larwy chrząszcza mącznika młynarki, szarańczę wędrowną i świerszcze.

Sieć supermarketów COOP przekonana o zaletach odżywczych produktów z tych owadów wytwarzanych przez firmę Essento już od dłuższego czasu zabiegała o legalizację sprzedaży owadów, chcąc wprowadzić je do swojego asortymentu produktów.

Od przyszłego tygodnia w Szwajcarii w kilku filiach supermarketów COOP produkty te będą już dostępne. Sieć w swojej ofercie chce zaproponować mielonego kotleta z larw mączniaka. Obok mielonych kotletów w ofercie mają być także pulpeciki.

– Mielone kotlety obok mączniaka zawierają także ryż, marchewkę, seler i por i przyprawione są szczyptą chili. Do pulpecików „Insekt Balls” dodana jest mielona cieciorka, cebula, czosnek i kolendra. Owady mają wiele zalet i bardzo duży potencjał kulinarny, są zdrowe i służą zrównoważonemu rozwojowi – zachwala jeden z założycieli Essento Christian Baertsch.

 

(df) thefad.pl /Źródło: dw.de

 


TV Republika wykorzystuje skandaliczny plakat. „Gdy myślisz, że dno zostało osiągnięte, pojawia się kolejny wpis”

TV Republika wykorzystała do swojego materiału o reparacjach wojennych kontrowersyjną grafikę. Autor przerobił napis nad bramą obozu Auschwitz „Arbeit macht frei” (praca czyni wolnym) na „Reparationen Machen Frei” (reparacje czynią wolnym).

Fot. Screenshot TV Republika

Na swojej stronie TV Republika jako autora podpisała Wojeciecha Kurkocia, dodając:

„autor plakatu pt. „Reparationen machen frei”, który niczym czerwona płachta na byka rozwścieczył wszystkich politycznie poprawnych, Wojciech Korkuć”.

Republika plakat z kontrowersyjną grafiką opublikowała na Twitterze czym wywołała falę krytyki.

Na grafikę z oburzeniem zareagowało muzeum Auschwitz. „Prymitywne manipulacje bolesnymi symbolami świadczą jedynie o poziomie moralnym oraz zrozumieniu historii u ich autorów” – możemy przeczytać na oficjalnym profilu instytucji na Twitterze.

Chwilę później post z grafiką został usuniety z Twittera. Internauci jednak nie kryli oburzenia, głos zabrali również politycy.

 

(df) thefad.pl

 

 


Piękne mistrzostwa świata dla Polaków w Londynie. Wysokie miejsca w klasyfikacji medalowej i punktowej

To były wyjątkowe mistrzostwa świata dla polskich lekkoatletów. Osiem medali – dwa złote, dwa srebrne i cztery brązowe – dało nam ósme miejsce w tabeli końcowej. Tym samym Polska reprezentacj stała się trzecią europejską siłą, po Francji i Wielkiej Brytanii.

Podczas 16. Mistrzostwa Świata w Lekkoatletyce, które odbyły się od 4 do 13 sierpnia w Londynie, reprezentacja Polski zdobyła osiem medali i 86 punktów. Były to dla Polski najlepsze mistrzostwa świata w historii. Przed nami znalazły się jeszcze Stany Zjednoczone – 30 medali (10-11-9), Kenia – 11 (5-2-4), RPA – 6 (3-1-2), Chiny i Etiopia.

Dominację potwierdzili w rzucie młotem Anita Włodarczyk i Paweł Fajdek. Oboje zdobyli trzecie złote medale mistrzostw świata w karierze.

Największą niespodziankę sprawiły 400-metrówki w sztafecie. Małgorzata Hołub, Iga Baumgart, Aleksandra Gaworska oraz Justyna Święty wybiegały brązowy krążek. Brąz z Londynu to pierwszy medal dla Polski w sztafecie pań 4 x 400 metrów w historii rozgrywanych od 1983 roku mistrzostw świata.

Skoczkini wzwyż Kamila Lićwinko skoczyła w Londynie 1.99 i po pełnym dramaturgii konkursie wywalczyła trzecie miejsce i brązowy medal.

Brązowy krążek zdobyła też młociarka Malwina Kopron, przed laty medalistka mistrzostw świata U18. Dla Kopron to pierwszy tak wielki sukces na arenie międzynarodowej.

Srebrne medale w piątym dniu lekkoatletycznych mistrzostw świata wywalczyli Adam Kszczot w biegu na 800 metrów oraz Piotr Lisek w skoku o tyczce.

– Jestem przeszczęśliwy. Ponownie jestem wicemistrzem świata! Trochę kręciłem głową bo tak niewiele zabrakło do mistrzostwa świata. – mówił po finale Adam Kszczot.

– Czułem bardzo dużą presję i stres, ale to już od jakiegoś czasu na mnie dobrze działa. Byłem w szoku, że jestem taki mocny, naprawdę świetnie się czułem. Myślę, że poziom był bardzo wysoki, mimo iż warunki nie były idealne – było nam za zimno. Cieszę się, że jestem w gronie tych, którzy stanął na podium. Trochę nas zaszokował Chińczyk, ale takie są mistrzostwa świata. – komentował konkurs Piotr Lisek.

 

Wojciech Nowicki – po brązach w Pekinie, Amsterdamie oraz Rio de Janeiro – czwarty raz w karierze stanął na najniższym stopniu podium wielkiej imprezy międzynarodowej.

– Trzecie miejsce, jak widać, mnie lubi. Zresztą też się z tego cieszę bo jest jakaś powtarzalność. Szkoda, że to nie był mój dzień. Strasznie dzisiaj brzydko kręciłem. Ale trzecie miejsce też jest dobre, kolejny medal dla Polski. Chyba faktycznie lubię brąz. – mówił Wojciech Nowicki.

Polscy medaliści mistrzostw świata w Londynie:

Złoto: Anita Włodarczyk (rzut młotem), Paweł Fajdek (rzut młotem).
Srebro: Adam Kszczot (bieg na 800 metrów), Piotr Lisek (skok o tyczce).
Brąz: Wojciech Nowicki (rzut młotem), Kamila Lićwinko (skok wzwyż), Malwina Kopron (rzut młotem), Kobieca sztafeta 4×400 metrów.

 

(df) thefad.pl / Źródło: PZLA


Skala współczesnego niewolnictwa oraz handel ludźmi w Wlk. Brytanii „znacznie bardziej rozpowszechnione niż sądzono”

Skala współczesnego niewolnictwa oraz handel ludźmi dotyka wszystkie większe miasta Wielkiej Brytanii. Narodowa Agencja ds. Przestępczości (NCA) wskazuje na aż 300 prowadzonych obecnie dochodzeń w tej sprawie.

pixabay

– NCA zwraca uwagę, że wg dotychczasowych szacunków ofiarami handlu ludźmi i niewolnictwa w Wielkiej Brytanii pada 10 tys. do 13 tys. osób – podkreśla w swoim internetowym wydaniu BBC, zaznaczając, że „jest to tylko czubek góry lodowej”. Will Kerr, szef wydziału NCA skalę zjawiska określił „jako szokującą”.

– Można przyjąć, że każdy z nas w swoim życiu spotkał osobę, kdotkniętą problem współczesnego niewolnictwa, bądź która padła ofiarą handlu ludźmi. – zaznacza Will Kerr.

Współcześni niewolnicy w Wielkiej Brytanii, często pracują na farmach, na budowach czy w salonach kosmetycznych stylizacja paznokci, są też wykorzystywani seksualnie. Na Wyspy przyjeżdżają zachęcani dobrą pracą, możliwością edukacji bądź wiążą się w relacje emocjonalne. Przestępcy swoich ofiar najczęściej szukają przez internetna.

Ofiarą niewolnictwa może stać się każdy bez względu na wiek. Są nimi mężczyźni, kobiety i dzieci. Są to jednak najczęście osoby wykluczone ze społeczeństwa, które chcą wyrwć się z ubustwa, uciekają od wojen, sytuacji politycznych, ograniczeń w domach rodzinnych, niewykształcone, zachęcane zyskami finansowymi.

Jak zaznacza Will Kerr, ofiary niewolnictwa i handlu najczęściej pochodzą z Albanii, Nigerii, Wietnamu, Rumunii i Polski, nierzadko są to też Brytyjczycy.

Narodowa Agencja ds. Przestępczości zwrca uwagę, że tylko w ciągu ostatnich trzech lat podwoiła się odnotowana liczba ofiar handlu ludźmi w Wielkiej Brytanii. 

Wg informacji NCA w 2016 r. o pomoc zwróciło się do władz 3 800 osób. Dla porównania: w 2013 było ich 1750.

 

(df) thefad.pl / Źródło: BBC

 


Roman Giertych: Moja najtrudniejsza decyzja

Dokładnie 10 lat temu rozpadła się koalicja rządowa i przestałem być wicepremierem i ministrem edukacji narodowej.

Przypomnijmy fakty.

Na początku lipca 2007 roku premier Jarosław Kaczyński odwołał z funkcji wicepremiera i ministra rolnictwa Andrzeja Leppera z powodu podejrzeń CBA o przyjęcie przez Leppera kontrolowanej łapówki.

Zaraz po wybuchu afery Jarosław Kaczyński zaprosił mnie na spotkanie, gdzie poinformował mnie o zarzutach do Leppera i zaproponował współpracę przy przejęciu posłów Samoobrony. Istotą tej propozycji było przyjęcie większości posłów tego ugrupowania do LPR-u, a z części najbardziej skompromitowanej stworzenie współpracującego z rządem koła.

Pamiętajmy, że pozycja Andrzeja Leppera w tamtym czasie była już bardzo słaba, gdyż ciążyły na nim oskarżenia formułowane w seksaferze. Tak więc jego posłowie nie przejawiali już do niego specjalnej wierności.

Na spotkaniu z Kaczyńskim zażądałem dostępu do dokumentów dotyczących Leppera świadczących o tym, że przed rozpoczęciem operacji kontrolowanego wręczenia łapówki w Ministerstwie Rolnictwa doszło do korupcji.

Zgodnie z ustawą o CBA operacja specjalna mogła być rozpoczęta tylko wtedy, gdy istniały wiarygodne informacje o istnieniu korupcji. Nie wolno było podżegać do korupcji. Przedstawienie takich dokumentów obiecał mi w rozmowie premier.

Po kilku dniach, gdy nie otrzymałem tych dokumentów stało się jasne, że operacja CBA była po prostu formą likwidacji konkurenta PiS i nie miała nic wspólnego z walką z korupcją. Wówczas napisałem publiczny list, w którym zażądałem od Lecha Kaczyńskiego odwołania Mariusza Kamińskiego z funkcji szefa CBA zarzucając mu popełnienie przestępstwa (za to przestępstwo został kilka lat później skazany, a potem nieskutecznie ułaskawiony).

List do L. Kaczyńskiego został opublikowany we wszystkich mediach i był de facto wypowiedzeniem wojny. Wówczas nastąpił okres kilku tygodni, w których przez różnych współpracowników J.Kaczyńskiego, a później przez niego samego byłem przekonywany do powrotu do współpracy. Obiecywano mi, że razem z braćmi Kaczyńskimi będę rządził Polską i że żadna decyzja nie zapadnie beze mnie. Jak mi powiedziano, helikopter czekał na mnie w każdej chwili, aby zawieźć mnie na rozmowy z braćmi na Hel.

Podjąłem wówczas najtrudniejszą decyzję w moim życiu. Wiedząc już o praktyce CBA i o planach Kaczyńskiego wprowadzania stopniowo elementów państwa autorytarnego (planowano przejęcie TK, mediów, sądów co wszystko znamy z obecnych ustaw) zdecydowałem się na samobójczy z punktu widzenia interesów mojego ugrupowania krok tj. wojnę z PiS.

Spotkałem się z liderami PO i umówiliśmy się, że stworzymy nowy rząd, chyba że PiS zgodzi się na przyspieszone wybory.

Jak wiemy po tej rozmowie D. Tusk pojechał do Lecha Kaczyńskiego i de facto zmusił go do wyborów. Alternatywą dla PiS w tym momencie było stworzenie rządu wszystkich poza PiS i częścią Samoobrony, który zająłby się przede wszystkim rozliczeniem tej formacji za podjęte nielegalne działania. Taka perspektywa była dla PiS gorsza niż wybory.

Rozpisanie wyborów oznaczało koniec formacji, której przewodziłem, ale oznaczało też koniec ówczesnych rządów PiS.

Jestem przekonany, że zapewniając Kaczyńskiemu większość, po odwołaniu Leppera, odpowiadałbym za wprowadzenie faktycznej dyktatury.

J. Kaczyński posiadał wówczas przewagę, której teraz nie ma: absolutnie powolnego prezydenta – brata.

Nie byłoby okresu 8 lat PO i PSL i być może PiS rządziłby nieprzerwanie do dzisiaj, w formule zbliżonej do białoruskiej.

Uważam, że decyzja którą wówczas podjąłem (miał w niej duży udział mój Ojciec), a w realizacji której pomógł mi bardzo poseł Wojciech Wierzejski (który utrzymywał klub parlamentarny LPR w lojalności do tej decyzji) była słuszna. Dała ona Polsce 8 lat rozwoju bez niszczenia struktur demokratycznego państwa.

Mam nadzieję, że już dzisiaj polska demokracja na tyle się wzmocniła, że niemożliwe jest aby wprowadzić nam dyktaturę. I dlatego uważam, że było warto.

 

Roman Giertych


Korea Północna. Prawie 3,5 mln Koreańczyków zgłosiło się dobrowolnie do wojska

Północnokoreańska gazeta „Rodong Sinmun” poinformowała, że w ciągu trzech dni prawie 3,5 mln Koreańczyków w tym robotników, członków partii i żołnierzy w stanie spoczynku zadeklarowało chęć zaciągnięcia się lub ponownego wstąpienia do armii północnokoreańskie.

Fot. Flick

Jak donosi gazeta, ochotnicy zgłaszają się dobrowolnie do armii w reakcji na poniedziałekowe oświadczenie państwowej agencji prasowej KCNA, która poinformowała o przyjęciu rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nakładającej nowe sankcje na Koreę Północną. 

Fot. Flickr.com

Kilka dni temu „Washington Post” opublikował analizę amerykańskiej agencji wywiadu wojskowego DIA. Raport, który wyciekł do mediów wskazuje, że Korea Północna opracowała zminiaturyzowaną głowicę nuklearną. Takie głowice mogą przenosić międzykontynentalne pociski balistyczne. W ostatnich tygodniach Pjongjang dwukrotnie, z powodzeniem, testował rakiety balistyczne dalekiego zasięgu.

Waszyngton szacuje, że północnokoreański przywódca Kim Dzong Un sprawuje kontrolę nad 60 głowicami nuklearnymi.

Doniesienia „Washington Post” potwierdza japoński resort obrony. Władze Japonii uważają, że Korea Północna zdołała stworzyć własną technologię miniaturyzacji ładunku jądrowego.

 

(df) thefad.pl