Brexit: Ograniczone prawa dla Brytyjczyków mieszkających w państwach Unii Europejskiej
Minister ds. brexitu David Davis przekazał w środę 9 sierpnia informacje o zaproponowanej przez UE decyzji w sprawie brytyjskich imigrantów żyjących w państwach Wspólnoty. Brytyjczycy będą mogli przebywać na stałe tylko w tym państwie, w którym są rezydentami.
Jedna z najważniejszych kwestii pierwszego etapu negocjacji pomiędzy UE a Wielką Brytanią dotyczy ustalenia praw dla europejskich imigrantów żyjących w Anglii i Brytyjczyków mieszkających w jednym z państw członkowskich.
Około 2,9 mln obywateli przebywa na stałe w Wlk. Brytanii, natomiast liczba Brytyjczyków mieszkających poza swoją ojczyzną szacowana jest na 1,2 mln. Aktualnie żadna ze stron nie musi martwić się kwestią wizy, jednak po brexicie sytuacja może ulec zmianie.
Wszyscy obywatele Wspólnoty wraz ze wstąpieniem do Unii otrzymali dodatkowe obywatelstwo unijne, które w żadnym stopniu nie zastępuje obywatelstwa narodowego.
Dzięki niemu, mieszkańcy państw należących do Unii mogą cieszyć się dodatkowymi prawami. Jednym z nich jest możliwość swobodnego przemieszczania się między państwami członkowskimi i prawo do zasiedlenia na stałe.
Ograniczone prawa dla Brytyjczyków
W liście informującym brytyjską wyższą izbę parlamentu, Davis przekazał, że zgodnie z decyzją UE, restrykcja praw dla rezydentów dotyczyłaby wyłącznie mieszkańców Wielkiej Brytanii.
– Propozycja gwarantuje prawo do stałego pobytu w jednym z państw członkowskich tylko tym Brytyjczykom, którzy w dniu wyjścia z UE są rezydentami danego państwa. Pomysł nie gwarantuje możliwości swobodnego przemieszczania się pomiędzy krajami Wspólnoty w celu podjęcia pracy lub nauki – powiedział Davis. – Poddajemy pod wątpliwość, czy taka decyzja jest zgodna z zasadą wzajemności i tym, że Komisji zależy na zachowaniu obecnych praw, którymi rządzi się UE. We właściwym czasie rozpoczną się dyskusje na ten temat.
Komisja Europejska, stwierdziła, że wszelkie negocjacje powinny rozpocząć się od wyjaśnienia niepewności spowodowanych przez brexit.
– Chodzi między innymi o porozumienie finansowe i niepewność dotyczącą praw europejskich obywateli w Wlk. Brytanii oraz Brytyjczyków mieszkających w krajach Wspólnoty – mówi rzeczniczka UE Maria Andreeva.
– Decyzja powinna opierać się na zasadzie ciągłości, wzajemności i niedyskryminacji – powiedziała, dodając, że wystąpienie Wlk. Brytanii z Unii „nie zmienia prawa do swobodnego poruszania się w obrębie państw członkowskich”.
Rzeczniczka zaznaczyła, że „brexit nie powinien zaważyć na decyzjach podjętych przez obywateli, którzy korzystając z praw obowiązujących w UE zdecydowali się zmienić swoje życie i wyjechać z kraju”.
Awantura o prawa
W marcu odbył się na Malcie kongres Europejskiej Partii Ludowej (EPP), podczas którego wysokiej rangi urzędnik EPP powiedział portalowi EURACTIV.com, że UE obawiała się „gierek politycznych” ze strony Londynu.
– Problem dotyczący kwestii obywatelstwa jest łatwy do rozwiązania i powinniśmy zadbać o to, by osoby, których dotyczy ten problem mogły czuć się pewnie i bezpiecznie. Jesteśmy na to gotowi, ale Wielka Brytania również powinna podjąć takie same działania – powiedział urzędnik.
W zeszłym miesiącu odbyła się pierwsza tura negocjacji. Główny negocjator UE Michel Barnier powiedział, że podczas rozmów pojawiło się dużo „fundamentalnych rozbieżności” pomiędzy dwiema stronami. Dotyczyły tego, jak ochronić prawa żyjących na obczyźnie obywateli, po tym, jak ich kraj wyjdzie z Unii.
W czerwcu Brytyjczycy zaproponowali, że mogą zapewnić aktualnym europejskim imigrantom, przebywającym w Wielkiej Brytanii, opiekę zdrowotną, prawo do pracy i inne korzyści, które funkcjonują na o wiele lepszych warunkach, niż w przypadku migrantów z innych części świata.
Ogłoszona przez nich propozycja głosi, że ci, którzy od pięciu lat przebywają w Wlk. Brytanii będą mogli ubiegać się o „status osoby osiedlonej”, który jest bardzo zbliżony do statusu rezydenta.
Kolejna tura rozmów o brexicie zaplanowana jest na dwa ostatnie tygodnie sierpnia.
Źródło: Wioletta Paluszek | EURACTIV.pl
Pawłowicz o postępowaniu KE przeciwko Polsce ws. wieku emerytalnego: Szczęście, że rządzą w Polsce normalni ludzie
Komisja Europejska uruchomiła 31 lipca postępowanie o naruszenie prawa UE w odniesieniu do ustawy o ustroju sądów powszechnych. Główne zastrzeżenie prawne KE dotyczy dyskryminacji ze względu na płeć z powodu wprowadzenia odmiennego wieku przejścia w stan spoczynku dla kobiet (60 lat) i mężczyzn (65 lat) sprawujących urząd sędziowski.
Zdaniem KE jest to sprzeczne z art. 157. Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej oraz dyrektywą w sprawie równości płci w dziedzinie zatrudnienia.
W piątek 4 sierpnia, rzecznika Komisji Europejskiej Mina Andreeva zaznaczyła, że „równe traktowanie to kluczowy filar, na którym opiera się UE.” – Od 1979 roku mamy zasady, których celem jest postępujące wdrażanie równego traktowania kobiet i mężczyzn, jeśli chodzi o ochronę społeczną. Włącza się w to wiek emerytalny” – powiedziała.
Przywrócenie wieku emetytalnego
PiS zmienił reformę PO-PSL z 2012 roku, która wprowadzała wzrost i wyrównanie wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn. Wynosił on 67 lat. PiS go obniżył i przywrócił różnice w wieku emerytalnym kobiet i mężczyzn (60 lat dla kobiet, 65 lat dla mężczyzn). Nowa ustawa zacznie obowiązywać od października 2017.
„UE w swym szaleństwie nie uznaje biologicznych płci”
Odmiennego zdania niż Komisja Europejska jest oczywiście posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. W swoim jak zwykle dość specyficznym stylu skomentowała zastrzeżenia prawne KE dotyczy dyskryminacji ze względu na płeć z powodu wprowadzenia odmiennego wieku przejścia na emeryturę.
– Normalni ludzie stosują do życia człowieka kryteria BIOLOGICZNE, zaś unijni lewacy kryteria IDEOLOGICZNE. – napisała Pawłowicz na swoim profilu na Facebooku.
– Normalni ludzie wiedzą, że istnieją NIERÓWNE sobie dwie biologiczne płcie – żeńska i męska. Z natury słabsza – żeńska, i z natury silniejsza fizycznie – męska. – tłumaczy posłanka i dodaje, że „w normalnej Polsce szanujemy odwieczne prawa i wymogi biologii. Kobiety jako biologicznie słabsze przechodzą na odpoczynek emerytalny wcześniej niż mężczyźni.”
W jej ocenie tak właśnie „w ostatnich wyborach uznali Polacy, żądając odejścia od lewackiego /PO-wsko PSL-owskigo/ szaleństwa „równego” traktowania pracowników – kobiet i mężczyzn.”
– UE w ideologicznym swym szaleństwie nie uznaje biologicznych płci, nie widzi więc różnic między nimi, bo ich z lewackiej definicji nie ma. – napisała Pawłowicz i idąc tym tokiem myślenia doszła downiosku, że: „Z zasady, UE nie szanuje więc kobiet, nie ma ludzkiej wrażliwości, nie uznaje rodziny, a wszystkich po równo traktuje jak maszyny do roboty. Do biologicznej śmierci.
Jakie szczęście, że rządzą w Polsce normalni ludzie. – dodaje posłanka.
(df) thefad.pl / Źródło: facebook.com/KrystynaPawlowicz
TVP przynosi gigantyczne straty, daje podwyżkę prezesowi Kurskiemu i bierze 800 mln zł pożyczki od skarbu państwa
O kłopotach finansowych TVP wiadomo już od dawna. Drastyczne spadki oglądalności to tylko część problemów spółki. Ostatni raz TVP chwaliła się zyskiem w wysokości 144,4 mln zł brutto w pierwszej połowie 2015. Później nie podawała już swoich wyników finansowych.
Nie przeszkadza to jednak, aby podnieść pensję prezesowi TVP Jackowi Kurskiemu oraz jego zastępcy Maciejowi Staneckiemu.
Prezes TVP i jego zastępca dostali podwyżki
Jacek Kurski oraz Maciej Stanecki rozwiązali 1 sierpnia umowy z TVP. Prezes Telewizji Publicznej oraz jego zastępca przeszli na kontrakty menedżerskie. Z informacji „Dziennika Gazety Prawnej” wynika, że zarówno Kurski, jak i Stanecki otrzymali podwyżki. Ich wysokość została obliczona na podstawie przeciętnego wynagrodzenia w IV kwartale poprzedniego roku, które wyniosło ponad 4400 złotych.
Oznacza to, że Jacek Kurski otrzyma ponad 30 tysięcy złotych, na podobnym poziomie będą się kształtować zarobki jego zastępcy. Dotychczas wynagrodzenie prezesa oraz wiceprezesa TVP wynosiło około 26 tysięcy złotych.
Pożyczka dla Telewizji Polskiej od Skarbu Państwa.
W 2016 roku TVP zanotowała 872 mln zł wpływów z reklam i 365,5 mln zł z abonamentu radiowo-telewizyjnego, miała jednak 180 mln straty.
Trudna sytuacja TVP wymaga dofinansowania. Jak informuje serwis Superbiz.se.pl Telewizja Polska otrzymała 800 mln zł pożyczki od Skarbu Państwa.
Ministerstwo Finansów potwierdziło serwisowi, że uruchomiło środki z Funduszu Reprywatyzacji, a podmiotem odpowiedzialnym za umowę jest Kancelaria Prezesa Rady Ministrów (departament Skarbu Państwa).
(df) thefad.pl/ Źródło: superbiz.se.pl
Pawłowicz: W sprawie reparacji wojennych może wesprze nas Trump. Polscy prawnicy nie nadają się do tego mentalnie
Temat niemieckich odszkodowań wojennych dla Polski w ostatnich kilkunastu latach kilkakrotnie powracał w polsko-niemieckiej debacie. Niemieccy politycy i prawnicy uważają, że kwestia ta została już dawno ostatecznie uregulowana, jednak teraz po polskiej stronie temat ten pojawia się kolejny już raz.
Odkąd Prawo i Sprawiedliwość w 2015 roku przejęło władzę w Polsce, sprawa znowu nabrał aktualności. Jarosław Kaczyński już na początku ubiegłego roku wspominał w jednym z wywiadów, że temat odszkodowań nigdy nie został zakończony.
Teraz Prawo i Sprawiedliwość idzie o krok dalej. Poseł partii rządzącej Arkadiusz Mularczyk złożył zapytanie do Biura Analiz Sejmowych, które ma ocenić, czy w świetle prawa międzynarodowego Polska może domagać się odszkodowań od Niemiec. Odpowiedź ma być gotowa do 11 sierpnia.
Zwróćmy się do najlepszych amerykańskich, żydowskich kancelarii prawnych
Do tematu reparacji wojennych od Niemiec odniosła się też posłanka Krystyna Pawłowicz.
Jak napisała na swoim profilu na Facebooku „nie ma co marnować czasu, skoro temat odszkodowań dla Polski od Niemiec za zniszczenia wojenne został otwarty.”
Posłanka zastanawia się, czy być może w tej sprawie wesprze polski rząd prezydent D.Trump, „może też Wielka Brytania.”
– Zwróćmy się już teraz, dziś do najlepszych amerykańskich, żydowskich kancelarii prawnych zaprawionych w bojach o odszkodowania od Niemiec za holocaust, o opinie dotyczące roszczeń Polski. – apeluje Pawłowicz.
I wyraźnie zaznacza, że „w Polsce specjalistów z konieczną praktyką w tych sprawach raczej nie mamy, a wielu prawników akademickich po odbyciu w przeszłości dobrze opłaconych stypendiów niemieckich – niestety – chyba nie nadaje się już mentalnie do asertywnej obrony polskich interesów wobec swego dawnego, hojnego „dobroczyńcy”.
(df) thefad.pl / Źródło: facebook.com/KrystynaPawlowicz
Lech Wałęsa skomentował uchwałę Senatu w której określono, że TW „Bolek” należał do „koalicji strachu”: Paszkwil
18 lipca gdy cała uwaga opinii publicznej była skoncentrowana na jednym z najbardziej burzliwym posiedzeniu Sejmu w tej kadencji, niemal niezauważenie przeszła uchwała Senatu o upadku rządu Jana Olszewskiego.
W uchwale tej czytamy, że rząd Jana Olszewskiego został odwołany w atmosferze „bezkrwawego zamachu stanu”, a Lech Wałęsa jako TW „Bolek” należał do „koalicji strachu”.
Paszkwil
Lech Wałęsa skomentował na swoim profilu na Facebooku tę uchwałę Senatu i określił ją największym PASZKWILEM.
Dowiaduje się z prasy o pewnej Uchwale Senatu RP dotyczącej miedzy innymi p.premiera. Olszewskiego i mnie.
Czytałem wiele kłamstw, paszkwili, pomówień, ale ta Uchwała Senatu przewyższa wszystkie inne. Czy Ci, co przegłosowali ten gniot już postradali całkowicie rozum?Jeden przykład z tej Uchwały, który każdy może sam rozważyć i ocenić.
W Polskiej rzeczywistości Traktaty między Państwami negocjuje i parafuje Rząd, a po takim przygotowaniu podpisuje Prezydent. Tak też było z traktatem miedzy Polską i Rosją. Pojechałem do Moskwy podpisać ten tak przygotowany Traktat.
Będąc już na Kremlu otrzymuję od p. Premiera Olszewskiego otwartą depeszę, „NIE podpisać Traktatu’’. – To jest ta wielka bohaterska rola, jaką ODEGRAŁ tylko P. Premier Olszewski w tej sprawie.
Mnie przy pomocy BOSKIEJ osobiście udała się rzecz nieprawdopodobna, poprawiłem wszystkie niekorzystne osiągnięcia Rządu Olszewskiego i podpisałem Traktat, bo warunkiem wycofania z Polski wojsk Sowieckich było podpisanie Traktatu .
Co by było gdybym posłuchał Premiera Olszewskiego odpowiedzcie Sobie.
Czy to była tępota czy zdrada Polskich interesów?
(df) thefad.pl / Źródło: Lech Wałęsa / facebook.com/lechwalesa
Rząd tnie Puszczę ignorując decyzję Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Tymczasem Bruksela traci cierpliwość
Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans i komisarz ds. środowiska Karmenu Vella wysłali list do polskiego rządu z prośbą o respektowanie tymczasowej decyzji Trybunału Sprawiedliwości UE o zaprzestaniu wycinki w Puszczy Białowieskiej – poinformowały media. Jednocześnie Komisja zaapelowała do Trybunału Sprawiedliwości UE o przyspieszenie prac nad ostatecznym wyrokiem w tej sprawie.
Polska musi natychmiast wstrzymać wycinkę w #puszczabialowieska Decyzja #TSUE. Wielki sukces #ObrońcyPuszczy! pic.twitter.com/gC9HnQQXX5
— Greenpeace Polska (@Greenpeace_PL) 28 lipca 2017
Komisja jest zaniepokojona tym, że wycinka drzew Puszczy Białowieskiej nadal trwa, wysłała pismo do MSZ i Ministerstwa Środowiska.
Pod koniec lipca Trybunał podjął decyzję o natychmiastowym nakazie wstrzymania wycinki Puszczy Białowieskiej na obszarach chronionych. O ten tymczasowy środek wnioskowała Komisja Europejska.
Resort Środowiska : To działania niezbędne dla ochrony przyrody
Na odpowiedź w tej sprawie Polska dostała czas do czwartego sierpnia. Resort środowiska przesłał odpowiedź w terminie, ale zapewnia w niej, że podejmowane w puszczy działania są nie tylko zgodne z przepisami zarówno dyrektywy ptasiej, jak i siedliskowej, ale wręcz niezbędne dla ochrony przyrody.
.@MinSrodowiska odpowiada na zarzuty Unii Europejskiej dotyczące działań w Puszczy Białowieskiej #wieszwiecej #Minęła20 pic.twitter.com/YwFNEAZE8x
— TVP Info (@tvp_info) 8 sierpnia 2017
Ministerstwo argumentuje w odpowiedzi, że wniosek Komisji o nakaz natychmiastowego wstrzymania wycinki, nie spełnia odpowiednich przesłanek, by go zastosować, a żądania KE są nieuzasadnione, bo w znacznej mierze oparte na hipotezach.
Resort przekonuje również, że uzasadnieniem działań Trybunału nie może być pilność sprawy, bo wcześniej Komisja nie spieszyła się zbytnio z działaniami, które miałyby położyć kres ewentualnemu naruszeniu (początek zastrzeżeń w stosunku do wycinki w Puszczy to marzec 2016 r., które po kilku tygodniach zostały przekształcone we wstępne postępowanie, a potem w procedurę o naruszenie unijnego prawa).
Ponadto w ocenie Ministerstwa Środowiska Komisja nie wykazała w wystarczający sposób prawdopodobieństwa powstania poważnych i nieodwracalnych szkód na skutek interwencji na obszarach chronionych Puszczy, a nakaz wstrzymania wycinki jest środkiem nieproporcjonalnym i nie zapewnia minimalizacji strat żadnej ze stron.
Resort przekonuje także, że realizacja środka tymczasowego, o który wnioskowała Komisja Europejska, pociągnie za sobą zniszczenie siedlisk przyrodniczych i może spowodować nieodwracalne szkody. Ich wysokość została oszacowana na 3,24 mld zł.
KE może połączyć wycinkę drzew w Białowieży z procedurą praworządności
Tak wygląda #PuszczaBiałowieska dzięki #SZYSZKODNIK pic.twitter.com/41Wu7G4qEe
— Kinga Gajewska (@gajewska_kinga) 2 sierpnia 2017
Komisja Europejska jest przeciwnego zdania i na początku sierpnia ostrzegła, że może połączyć sprawę wycinki w Białowieży z procedurą praworządności.
Rzeczniczka Komisji Mina Andreeva powiedziała, że KE „z wielkim zaniepokojeniem” śledzi sytuację w Puszczy Białowieskiej.
– Jeśli zostanie potwierdzone, że wycinka w Puszczy odbywa się w dalszym ciągu, sprawa zostanie wzięta pod uwagę w prowadzonej procedurze praworządności dotyczącej Polski – zapowiedziała rzeczniczka.
Przypomniała także, że nakaz sądowy nakazujący natychmiastowe odstąpienie od wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej został wydany na podstawie artykułu 39. statutu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który ratyfikowały wszystkie państwa członkowskie, również Polska.
Apel Komisji Europejskiej do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej
Prace nad ostatecznym wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej mogą trwać nawet kilkanaście miesięcy stąd apel Komisji Europejskiej do sędziów Trybunału o to, by zajęli się tą sprawą jak najszybciej. Być może postępowanie ws. środków tymczasowych zakończy się we wrześniu.
Obecnie w unijnych instytucjach trwa przerwa wakacyjna, ale KE wyraża nadzieję, że do czasu zakończenia postępowania w TSUE Polska będzie jednak stosowała się do tymczasowego zakazu wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej.
(df) thefad.pl / Źródło: Krzysztof Kokoszczyński | EURACTIV.pl
„Rachunek za brexit” – Czy rząd Theresy May jest gotów zapłacić 40 mld euro za opuszczenie Wspólnoty?
W poniedziałek 7 sierpnia, rzecznik rządu Theresy May, James Slack powiedział, że Wielka Brytania nie uzna kwoty za brexit, która według spekulacji medialnych miałaby wynosić 40 mld EUR.
Brexit – trudna droga do osiągnięcia porozumienia
Tak zwany „rachunek za brexit”, czyli kwota jaką miałaby wpłacić Wlk. Brytania do kasy UE jeszcze przed opuszczeniem Wspólnoty, od samego początku jest bardzo kontrowersyjnym tematem. Propozycją UE była kwota 60 mld euro, jednak rząd Wielkiej Brytanii nie odniósł się do tego pomysłu i jak na razie nie określił ile jest gotowy zapłacić.
„The Sunday Telegraph” powołując się na trzy anonimowe źródła pochodzące od osób decydujących o strategiach negocjacyjnych Wielkiej Brytanii informuje, że rząd planuje zapłacić 40 mld za rezygnacje z członkostwa w UE.
– Jeśli chodzi o tę liczbę, to nie uznaję jej – powiedział rzecznik Theresy May, i dodaje – W liście inicjującym procedurę przewidzianą w ramach artykułu 50 (wyjścia z Unii) premier Teresa May wyraźnie dała do zrozumienia, że Wielka Brytania i UE muszą przedyskutować sprawiedliwe rozwiązanie, zgodne z duchem Unii Europejskiej, w którym zostaną zawarte zarówno prawa, jak i obowiązki Wielkiej Brytanii.
Rządowi brytyjskiemu zostały mniej niż dwa lata na przedyskutowanie warunków opuszczenia UE. Rozmowy na ten temat toczą się jednak bardzo powoli.
Z jaką kwotą powinna liczyć się Wielka Brytania?
Wpłata do unijnej kasy powinna być na tyle wysoka, by pokryć zobowiązania budżetowe Wielkiej Brytanii, które zostały ustalone do końca aktualnego wieloletniego budżetu, z uwzględnieniem m.in. finansowego ryzyka, a także emerytur dla dotychczasowych brytyjskich urzędników pracujących w instytucjach unijnych.
Wielkość kwoty będzie w znacznej części zależeć od stanu przejściowego porozumienia. Jest to złożony proces, który przewiduje, że brytyjski rząd płaci swoje zobowiązania w systemach regulacyjnych UE, podczas gdy nowe krajowe są w trakcie ustanawiania.
Po wykonaniu trudnych do oszacowania kalkulacji dotytączych końcowego rachunku, rząd brytyjski będzie musiał określić jaką formą porozumienia jest zainteresowany.
Jak zwracają uwagę komentatorzy, UE próbując uregulować różne kwestie związane z brexitem, chce także przestrzec inne kraje przed ewentualnym pójściem w ślady Wielkiej Brytanii. Natomiast Theresa May musi liczyć się z wysoką opłatą, która nadwyręży brytyjski budżet.
Problemem dla May będzie też jej partia?
Niektórzy posłowie Partii Konserwatywnej, którą kieruje premier May uważają, że Wielka Brytania nie powinna ponosić żadnych finansowych konsekwencji i straszą woltą w głosowaniu, jeśli zgodzi się ona na warunki negocjowane w Brukseli.
W wyniku czerwcowych wyborów parlamentarnych, partia May straciła większość parlamentarną, dlatego nowi przeciwnicy stanowiliby potencjalne zagrożenie dla przegłosowania decyzji negocjacyjnych podejmowanych przez premier. Taki konflikt mógłby znacznie utrudnić znalezienie kompromisu dotyczącego brexitu.
Źródło: Wioletta Paluszek | EURACTIV.pl
Szef MSZ: Amerykański gaz jest za drogi. Rosjanie: Jak to przetłumaczyć z języka dyplomacji? Jesteśmy w wielkiej d…
W rozmowie z RIA Nowosti, polski minister spraw zagranicznych zaprezentował mniej więcej takie stanowisko: „Tak naprawdę wcale nie chcemy gazu z USA, tylko zgrywamy twardzieli, żebyście nie myśleli, że za bardzo nam zależy. Proszę, proszę, obniżcie cenę, bo inaczej jesteśmy zgubieni!”. – komentuje rosyjski serwis sputniknews.com rozmowę Witolda Waszczykowskiego dla RIA Novosti.
Jednym z głównych tematów rozmoy z rosyjkimi dziennikarzami była kwestie dostaw gazu do Polski. W wypowiedzi na RIA Nowosti, Waszczykowski stwierdził, że Polska zamierza importować gaz ziemny z USA, ale tylko jeśli jego cena będzie konkurencyjna w stosunku do innych źródeł, np. Kataru i Rosji. Zaznaczył przy tym, że jak na razie jego cena jest „znacznie wyższa”. To zaskakujace stwierdzenie, bo jeszcze w maju wiceprezes PGNiG sugerował, że gaz z USA jest tańszy od tego z Rosji.
Wygląda na to, że po pierwszych, pilotażowych dostawach gazu z USA Waszczykowski wpadł w panikę. Zorientował się, że nie za bardzo stać polski rząd na deal z Donaldem Trumpem – korzystny dla Waszyngtonu, ale dla Warszawy już nie. Stąd nagła zmiana strategii i przymilanie się do Moskwy. – czytamy w sputniknews.
„Jesteśmy w wielkiej d..”
– Jeszcze nie podjęliśmy decyzji o imporcie gazu z USA. Kilka miesięcy temu dotarły dotarł do nas jeden lub dwa tankowce ze skroplonym gazem ze Stanów Zjednoczonych. Był to projekt pilotażowy, aby przekonać się o technicznych możliwościach importu gazu z USA. Przedsięwzięcie zakończyło się sukcesem, jednak obecnie oczekujemy warunków przyszłego kontraktu” — powiedział rosyjskiej agencji Witold Waszczykowski.
– Będziemy, chcemy, mamy zamiar importować gaz ze Stanów Zjednoczonych, pod tym warunkiem, że cena będzie konkurencyjna w stosunku do ceny gazu od innych dostawców, takich, jak Katar lub Rosja. Obecnie gaz z USA jest znacząco droższy. – stwierdził szef MSZ.
Jak to przetłumaczyć z języka dyplomacji? – pyta rosyjki komentator. „Jesteśmy w wielkiej d…, zachciało nam się romansu z Wujkiem Samem, ale już zrozumieliśmy nasz błąd”. – ocenił
(df) thefad.pl / sputniknews.com
„Wiadomości” tracą już nawet tych widzów, którzy „dobrą zmianę” w telewizji publicznej wcześniej akceptowali
Tegoroczne spadki liczby widzów pokazują, że „Wiadomości” tracą już nawet tych widzów, którzy „dobrą zmianę” w telewizji publicznej wcześniej akceptowali. W lipcu widownia „Wiadomości” TVP 1 spadła poniżej 2 mln osób.
W lipcu 2016 średnia widownia „Wiadomości” wyniosła 2,36 mln widzów, podczas gdy przed zmianami, czyli w lipcu 2015 roku – 2,58 mln widzów. Jednak w tym roku dane z lipca są dla „Wiadomości” jeszcze gorsze, rok do roku straciły bowiem aż 416,7 tys. widzów. To oznacza, że główny serwis informacyjny TVP stracił prawie jedną piątą widzów, którzy go akceptowali jeszcze przed rokiem.
Nie tylko „Wiadomości” tracą na „dobrej zmianie”
Dzieki zmianom wprowadzanym pod wodzą Jacka Kurskiego w telewizji narodowej traci również „Teleexpress”. W lipcu tego roku „Teleexpres” oglądało o 354,9 tys. widzów w porównaniu z lipcem ub.r.(Dane: Nielsen Audience Measurement).
– „Wiadomości” to program, w którym pojawiają się, choć nie we wszystkich materiałach, złośliwe, tendencyjne, a niektórzy mówią wręcz propagandowe komentarze. Taki program może wywołać poczucie jednostronności nawet u tych, którzy wcześniej go akceptowali – ocenia prof. Jacek Dąbała, medioznawca z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
– Twardy elektorat będzie zawsze „za”, ale ten płynny elektorat widzi, że TVP jest coraz bardziej nieobiektywna i coraz bardziej zainteresowana jednowymiarowym przedstawianiem rzeczywistości. Ci widzowie, którzy sięgają też po inne media, dostrzegają pogorszenie standardów informacyjnych TVP – ocenia prof. Krystyna Doktorowicz, medioznawca z Uniwersytetu Śląskiego.
(df) thefad.pl / Źródło: press.pl
7 typów kierowców. Sprawdź, którym jesteś?
Wszechwiedzący, egzekutor, filozof a może nauczyciel? Podróżując po polskich drogach można natknąć się na wiele typów zachowań i wiele typów kierowców. Obserwując sytuacje eksperci wskazują, że np. sporą część kierujących stanowią osoby o osobowości typu Wszechwiedzący. To rodzaj kierowcy, który sądzi, że otaczają go niekompetentni amatorzy i nie waha się dać im tego dobitnie do zrozumienia zza kierownicy własnego samochodu.
– Wszechwiedzący to bardzo niebezpieczny typ kierowcy, bardzo pewny siebie. Jeżeli nie zwraca uwagi na otoczenie może stwarzać niebezpieczeństwo. Jest jeszcze inny typ nazwaliśmy go konkurent, który lubi być zawsze pierwszy. Najbardziej ze wszystkich typów stwarza niebezpieczeństwo na drodze. Konkurent np. gdy pojawia się zielone rusza w taki sposób, żeby być pierwszy na kolejnych światłach – mówi newsrm.tv Melania Popiel, dyrektor ds. komunikacji Grupy Goodyear Polska
Dużym zagrożeniem dla bezpieczeństwa ruchu jest również kierowca o osobowości Egzekutora. – To szczególnie niebezpieczny typ. Egzekutora cechuje bowiem agresja wobec innych uczestników ruchu. Zapewne każdy miał kiedyś do czynienia z takim nieprzyjemnym typem. Jego niezdrowe emocje mogą doprowadzić do nieszczęścia na drodze, zwłaszcza jeśli Egzekutor trafi na innego Egzekutora – wskazuje Artur Chorążka, współwłaściciel Szkoły Bezpiecznej Jazdy Tomasza Czopika.
Sporo zagrożeń na drodze wywołać też może kierowca zidentyfikowany jako Wycofany. To z kolei typ kierowcy, który najczęściej traci koncentrację. Jego niefrasobliwość i gapiostwo są zagrożeniem głównie dla niego samego, ale mają również wpływ na zachowanie pozostałych kierowców, w których wzbudzają irytację i gniew.
Dużo mniej emocji ma typ nauczyciela, który chce mieć pewność, że pozostali kierowcy wiedzą, gdzie popełnili błąd. Poucza innych i oczekuje, że jego starania w tej dziedzinie zostaną docenione.Kolejna osobowość na drodze to filozof. Ten typ akceptuje błędy innych kierowców i próbuje je racjonalnie uzasadniać. Potrafi panować nad swoimi emocjami. Ostatnim typem jest unikający, który nie uważa sytuacji stwarzanych przez innych kierowców za personalny atak, po prostu traktuje je jak bezosobowe zagrożenie.
Z polskich danych statystycznych wynika jednak, że rośnie w naszym kraju grupa kierowców zachowujących się racjonalnie i bezpiecznie. Choć wzrasta liczba pojazdów na naszych drogach z roku na rok zmniejsza się ilość wypadków. Oznacza to m.in., że rośnie świadomość Polaków dotycząca zasad zachowania bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
newsrm.tv








