Tam lepiej nie lądować, czyli najniebezpieczniejsze lotniska na świecie

Wybudowane w niebezpiecznych miejscach, krótkie pasy, skomplikowane ścieżki podejścia i często ekstremalne warunki pogodowe. Z tym muszą się zmierzyć piloci. 

Poznajcie najniebezpieczniejsze i najdziwniejsze lotniska na świecie.

Skazane na podmuchy wiatru, charakteryzujące się krótkimi pasami i bliskością terenów zabudowanych – najbardziej niebezpieczne lotniska na świecie wywołują emocje zarówno wśród pasażerów, jak i pilotów. Wiele z tych lotnisk owianych jest złą sławą, inne są atrakcją dla turystów. Jedno jest pewne: tylko najlepiej wyszkoleni piloci mogą z nich korzystać.

San Diego – lotnisko Lindbergh Field

San Diego – lotnisko Lindbergh Field

To niezwykle ruchliwe międzynarodowe lotnisko (ok. 500 lotów dziennie) posiada tylko jeden pas startowy i położone jest blisko terenów zabudowanych. Problemy z lądowaniem spowodowane są koniecznością szybkiego schodzenia z wysokiego pułapu, czego przyczyną są wysokie budynki oraz parking znajdujący się tuż przy pasie startowym.

Madera – lotnisko Funchal

Lotnisko Funchal, Madera

Znajdujące się na malutkiej wyspie lotnisko posiada pas startowy, wyżłobiony w skale i prowadzi wprost do oceanu. Silne turbulencje, uskoki wiatru w różnych kierunkach stanowią problemy podczas lądowania nawet najbardziej doświadczonym pilotom. Dodatkową przeszkodą są ptaki, które potrafią wyrządzić ogromne szkody i doprowadzić do katastrofy. Jednak największym utrapieniem jest krótkipas startowy, mający zaledwie 2,7 kilometra (został przedłużony po kilku wypadkach z 1,5 kilometrowej dłogości).

Colorado – lotnisko Eagle Vail

Lotnisko Eagle Vail, Colorado

Usytuowanie w dolinie na wysokości 3 000 metrów, mgła, problemy z turbulencjami i utrata mocy silników (im wyżej, tym powietrze jest rzadsze, co powoduje również utratę siły nośnej) – takie atrakcje czekają tu na pilotów. Podejście do lądowania jest niezwykle trudne, zginęło tu wielu pilotów. Również start nie należy do najłatwiejszych, należy wykonać wiele manewrów, by znaleźć się na wysokości przelotowej.

Courchevel – lotnisko Courchevel

Lotnisko Courchevel, Francja

Bardzo krótki i stromy pas startowy (nazywany skocznią narciarską), wykuty w Alpach francuskich ma zaledwie 560 metrów i znajduje się na wysokości 2 000 metrów. Lądowanie pod górę na pasie startowym spowodowało kilka wypadków.

Hong Kong – lotnisko Kai Tak

Lotnisko Kai Tak, Hong Kong

Znajdujące się w okolicy potężnie zabudowanego terenu lotnisko, otoczone górami i morzem, wymaga od swoich pilotów kierowania się znakiem naziemnym podczas lądowania (szachownica, nad którą pilot musi zakręcić przed lądowaniem).
 

Gibraltar – lotnisko Gibraltar

Lotnisko Gibraltar, Gibraltar

Otoczone morzem lotnisko posiada wszystkie możliwe wady – boczny wiatr, turbulencje, skały, jachty i wysokie budynki w pobliżu obiektu. Jednak najciekawszą rzeczą jest pas startowy – przecina go czteropasmowa autostrada, zamykana na czas odlotów i lądowań samolotów. Jest to atrakcja turystyczna i zarazem utrapienie dla mieszkańców Gibraltaru – odwiedzający wyspę zatrzymują się na pasie, robią zdjęcia, tworząc zagrożenie dla samolotów.
 

Wyspa św. Marcina – lotnisko Księniczki Juliany

Lotnisko Księżniczki Juliany

Najbardziej widowiskowe lądowania tuż za plażą stanowią od lat wielką atrakcję turystyczną Wysp Karaibskich. Samoloty niemal muskają ludzi przed lądowaniem za ogrodzeniem lotniska. Spektakularne są też odloty ogromnych odrzutowców, które podczas uruchamiania silników wytwarzają tak silny wiatr, iż „zdmuchują” poszukiwaczy adrenaliny z płotu odgradzającego plażę i turystów. Mimo ostrzeżeń i próśb wciąż istnieje mnóstwo ryzykantów pragnących poczuć moc odrzutowców na własnej skórze. Dotychczas na wyspie nie doszło do wypadku, chociaż ścieżka schodzenia samolotu jest trudna.

Wyspa św. Bartłomieja – lotnisko Gustawa III

Lotnisko położone jest między plażą a łagodnym wzgórzem, zaledwie 12 minut lotu od Wyspy św. Marcina. Jego opadający w stronę morza pas startowy ma jedynie 650 metrów, dlatego tylko małe samoloty mogą lądować na tym lotnisku. Dodatkowym problemem są pojazdy na drodze znajdującej się tuż przed pasem startowym.

Tegucigalpa – lotnisko Toncontin

Lotnisko Toncontin, Honduras

Owiane złą sławą, znajdujące się w stolicy Hondurasu lotnisko, zmusza lądujące maszyny do podejścia między górami tuż nad autostradą, a sam pas startowy przez pewien czas kończył się przepaścią o głębokości 20 metrów (po kilku wypadkach przebudowano pas, by wyeliminować zagrożenie). Cała ścieżka schodzenia jest ściśle zaplanowana znakami naziemnymi, nawet pas startowy ma dokładne miejsca, w którym podwozie powinno go dotknąć, aby bezpiecznie wylądować. Trudności z lądowaniem wymagają od pilotów ogromnej precyzji i dokładnego stosowania się do procedur lądowania.

Lukla – lotnisko Tenzing – Hilary

Lotnisko Hilary, Nepal

Usytuowane w sercu Himalajów, na wysokości 2 800 metrów lotnisko w Nepalu uznane jest za najbardziej niebezpieczne lotnisko świata. Panuje tam zmienna pogoda, słaba widoczność, krótki, biegnący pod górę pas startowy zakończony jest przepaścią, rzadkie powietrze powoduje problemy z mocą silników. Obiekt obsługuje jedynie małe samoloty – z oczywistych, wyżej wymienionych powodów.

(af)

 


Jurek Owsiak: Pani Krystyno, przepraszam. Jestem pierwszy, który może także panią Krystynę przytulić

Jurek Owsiak podczas drugiego dnia Przystanku odniósł się do wypowiedzi posłanki PiS Krystyny Pawłowicz, która kilka lat temu krytycznie opisywała Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy i Przystanek Woodstock, jako miejsce, gdzie dochodzi do „szczucia na Kościół”. Przekazał jej specjalne życzenia wraz z sugestią, by „spróbowała seksu”, dzięki czemu posłance „rozluźnią się nogi”, plecy, poczuje „wiatr we włosach”, a przez to „w głowie może też się poukładać”.

Jurek Owsiak. Fot. Źródło: facebook.com/jerzyowsiak

Jurek Owsiak swój apel do posłanki PiS skierował nawiązując do jej wypowiedzi z 2014 roku, gdy Pawłowicz powiedziała, że na Porzystanku Woodstock „dochodzi do szczucia na Kościół” i promuje się wartości satanistyczne.

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek oświadczyła, że „w związku ze skandaliczną wypowiedzią” Owsiaka skierowaną do Krystyny Pawłowicz zostaną podjęte kroki prawne.

„Mówiłem o miłości”

– Ja mówiłem o miłości, ja mówiłem o czymś, co było skierowane do pani Krystyny Pawłowicz, choć trzy lata temu nie wiedziałem, kto to jest. Dowiedziałem się po pierwszym oskarżeniu, że źle wydajemy pieniądze. Mówię to delikatnie – wyjaśniał w „Faktach po Faktach” Jerek Owsiak, dodał, że gdyb był terapeutą „to bym pani poradził to, co powiedziałem – seks. To nie jest stosunek płciowy, umówmy się, to jest seks, to jest także rozmowa o miłości, o pieszczotach, o tym, co nas otacza.”

– Nie skrytykowałem tej pani, nie powiedziałem nic złego. – wyjaśniał – Powiedziałem na sam koniec to, co mówię woodstockowiczom: próbujcie miłości. (…) Nawet napis na wielkiej scenie jest: miłość, przyjaźń, muzyka. Ta miłość przez prawicowych dziennikarzy była tylko i wyłącznie sprowadzana do jednego: że tam (na Przystanku Woodstock – red.) jest uprawiany masowo seks.

Jurek Owsiak przypomniał, że Pawłowicz pozwala sobie wobec niego i wobec WOŚP na rzeczy, z którymi nawet ciężko iść do sądu. – Nawet się człowiek nie chce o to szarpać – powiedział.

Odnosząc się do zapowiedzianego przez Beatę Mazurek pozwu, powiedział: – Czekam na tę sprawę. Sam chciałbym usłyszeć zarzut.

„Pani Krystyno, przepraszam”

Zapytany czy powinien przeprosić Krystynę Pawłowicz, odpowiedział:

– Pani Krystyno, przepraszam, że w tej sposób wystartowałem do pani, ale – tak jak napisałem na swoim Facebooku – jestem pierwszy, który może także panią Krystynę przytulić.

 

(df) thefad.pl / Źródło: Fakty po Faktach


A jak Wy oceniacie dwa lata prezydentury Andrzeja Dudy?

Mijają dwa lata od początku prezydentury Andrzeja Dudy. Zobaczcie na ile w skali od 1-6 oceniła prezydenturę Katarzyna Lubnauer? A Wy na ile ją oceniacie? Piszcie ⬇️

Andrzej Duda. Fot, Twitter / @prezydentpl

Minusy

❌ Aktywny udział w rozmontowywaniu Trybunału Konstytucyjnego;
❌ Nocne przyjmowanie ślubowań od osób bezprawnie wybranych do TK;
❌ Podpisanie ustawy umożliwiającej zmiany kadrowe w sądach powszechnych;
❌ Podpisanie ustawy wprowadzającej pigułkę „dzień po” na receptę;
❌ Ułaskawienie Mariusza Kamińskiego, Macieja Wąsika i innych pracowników CBA;
❌ Podpisanie ustaw uchwalonych przez PiS w Sali Kolumnowej, w tym #LexSzyszko;
❌ Podpisanie ustawy deformującej polską szkołę;
❌ Dezercja z funkcji strażnika Konstytucji i zwierzchnika Sił Zbrojnych;
❌ Podpisanie ustaw: inwigilacyjnej i likwidującej Służbę Cywilną.

Plusy

✅ Zawetowanie ustaw o Sądzie Najwyższym, RIO, KRS.

 

Katarzyna Lubnauer


Szymon Majewski: Jurek Owsiak mówiąc nieładnie o seksie Krystyny Pawłowicz użył języka podwyższonego ryzyka

Krystyna Pawłowicz

Szymon Majewski: Jurek Owsiak mówiąc nieładnie o seksie Krystyny Pawłowicz użył języka podwyższonego ryzyka.

Będąc uczestnikiem Przystanku Woodstock powinien sobie zwrócić uwagę ze sceny.

 

(df)  thefad.pl / Źródło: facebook.com/Kartoflisko


Magdalena Środa: Widać gołym okiem, że ta osoba, Krystyna Pawłowicz to osoba chora

Owsiak rzeczywiście nie powinien zachowywać się po seksistowsku ani wobec Krystyny Pawłowicz ani wobec kogokolwiek innego.

Posłanka Pawłowicz zachęca tłum do skandowania „Platforma złodzieje” przed wystąpieniem Trumpa

Można powiedzieć, że wszystko dzieli różne strony sceny politycznej, ale seksizm bywa ponad podziałami. Jeśli chodzi o Panią (Pana? bo chce być posłem, nie posłanką) Pawłowicz najlepiej na jej zdrowie zrobi brak jakichkolwiek komentarzy, bo ta potrzeba medialno-parlamentarnej sławy ją naprawdę niszczy i stawia wobec niej ekstremalne wymagania, którym stara się sprostać i niestety często jej się to udaje.

Widać jednak gołym okiem że to osoba chora i nie powinniśmy w ogóle komentować jej zachowań a raczej otoczyć ją szacunkiem, jaki należy się ludziom wymagającym zrozumienia i troski.

Natomiast reakcja PiS na zachowanie Owsiaka (w osobie cerbera Mazurek) – bezcenna! Gdyby mogli mu ściąć głowę i powyrywać obcęgami kawałki ciała, to by to zrobili.

Każdy pretekst jest dobry, by dobrać się do Jurka! Kaczyński z powodu jego sukcesów nie może spać, zwłaszcza w czasie Woodstock.

Tyle młodzieży u Owsiaka a nie u ojca Rydzyka! Chleba z tych ziaren nie będzie, a może i co gorszego?

 

Magdalena Środa


Co Andrzej Duda uznaje za największą porażkę swojej prezydentury?

Z pewnością pewne nieprzemyślane zachowania, dzielące środowisko Prawa i Sprawiedliwości, szkodzą całemu projektowi dobrej zmiany. Myślę, że wszelkie tego typu przejawy zachowań, również te, nazwijmy je ambicjonalne, powinny być tłumione z zalążku. – mówił Andrzej Duda w rozmowie z portalem 300polityka.pl w drugą rocznicę objęcia urzędu.

Andrzej Duda. Fot, Twitter / @prezydentpl

Zdaniem prezydenta „pewne nieprzemyślane zachowania, dzielące środowisko Prawa i Sprawiedliwości, szkodzą całemu projektowi dobrej zmiany.”

– Myślę, że wszelkie tego typu przejawy zachowań, również te, nazwijmy je ambicjonalne, powinny być tłumione z zalążku. Jeśli nie, będziemy mieć na polu dobrej zmiany więcej chwastów niż pszenicy. Wówczas pojawią się dwa scenariusze: albo utrata władzy jak w 2007 roku lub podział jak w 2011. – zaznaczył

Na pytanie kiedy ostatni raz rozmawiał z Jarosławem Kaczyńskim, odpowiedział, że jego bezpośrednia rozmowa z prezesem „miała miejsce już jakiś czas temu.” – Ostatnio nie było okazji do bezpośrednich rozmów. Ale pozostajemy w kontakcie i tzw. kanały komunikacyjne są otwarte, a jeśli sprawy państwa będą tego wymagały, to z pewnością do spotkania i bezpośredniej rozmowy dojdzie. – oznajmił.

Największa porażka prezydentury?

Zapytany co uważa za największą porażkę swojej prezydentury zaznaczył, że nie wie „czy można to nazwać porażką” – Bo zjawisko jest znacznie wcześniejsze niż moja prezydentura, ale z pewnością jest ono moją prezydencką troską. Otóż chciałbym aby społeczeństwo polskie nie było tak podzielone, żeby ludzie z przeciwnych stron sceny politycznej patrzyli na siebie z szacunkiem i tolerancją. Aby świadomość wspólnej Polski i wspólnych celów brała górę nad tym co różni.

 

(df) thefad.pl / Źródło: 300polityka.pl

 


Rzecznik PiS: Nie ma zgody, by tolerować chamskie wypowiedzi J. Owsiaka i pozwalać na zezwierzęcenie obyczajów

Jurek Owsiak podczas drugiego dnia Przystanku odniósł się do wypowiedzi posłanki PiS Krystyny Pawłowicz, która kilka lat temu krytycznie opisywała Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy i Przystanek Woodstock, jako miejsce, gdzie dochodzi do „szczucia na Kościół”. Przekazał jej specjalne życzenia wraz z sugestią, że dzięki jego radzie „może poukłada się” jej w głowie.

Jurek Owsiak. Fot. Źródło: facebook.com/jerzyowsiak / printscreen KręciołaTV

„Na Woodstocku dochodzi do szczucia na Kościół”

– Ja nigdy nie dałam i nie dam choćby grosza na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Choćby dlatego, że jest to środowisko, które brutalnie zwalcza Kościół, chamsko i wulgarnie odnosi się do ludzi, którzy próbują ewangelizować na Przystanku Woodstock. – mówiła w styczniu 2014 roku dla Fronda Krystyna Pawłowicz.

– Owsiak robi spędy polityczno-ideologiczne i lewacko indoktrynuje młodzież (…) – oceniła posłanka i dodała, że „na Woodstocku dochodzi do szczucia na Kościół.” – Ci ludzie prezentują wartości satanistyczne – stwierdziła.

Jak podaje Wirtualna Polska, do tych właśnie wypowiedzi podczas drugiego dnia Przystanku Woodstock w trakcie przerwy pomiędzy spotkaniami w woodstockowej Akademii Sztuk Przepięknych odniósł Jurek Owsiak.

„W głowie może też się poukładać”

Polecił Krystynie Pawłowicz, by „spróbowała seksu”, dzięki czemu posłance „rozluźnią się nogi”, plecy, poczuje „wiatr we włosach”, a przez to „w głowie może też się poukładać”.

„Nie ma zgody, by tolerować chamskie wypowiedzi J.Owsiaka”

„W związku ze skandaliczną wypowiedzią Jerzego Owsiaka na temat posłanki Krystyny Pawłowicz informuję, że podejmiemy kroki prawne chroniące dobre imię naszej koleżanki” – oświadczyła rzeczniczka PiS na Twitterze.

„Nie ma zgody, by tolerować chamskie wypowiedzi J.Owsiaka i pozwalać na zezwierzęcenie obyczajów. Prostacki atak na kobietę, profesora, byłego członka Trybunał Stanu, członka Krajowej Rady Sądownictwa i posła na Sejm RP jest nie do zaakceptowania” – zaznaczyła Beata Mazurek.

 

Wcześniej na Twitterze Mazurek napisała, że „J.Owsiak w paskudny sposób obraził posłankę Pawłowicz i przy okazji wszystkie kobiety. To zwykłe chamstwo. Inaczej się tego nazwać nie da.”

„Hipokryzją jest niedostrzeganie agresywnych wypowiedzi Pawłowicz.”

W komentarzach na Twitterze krytykowano wypowiedź Jurka Owsiaka, jednak jak zauważył Kamil Dziubka „Jurek Owsiak przegiął. Ale hipokryzją ze strony PiS jest niedostrzeganie agresywnych wypowiedzi K. Pawłowicz.”

(df) thefad.pl


Ile zarabiają Niemcy?

Niemcy zwykle nie rozmawiają o zarobkach. Portal Spiegel Online próbował jednak dociec, ile zarabia przeciętny Niemiec.

Fot. Źródło: dw.de

Ostatnie obszerne dane dotyczące wysokości miesięcznych zarobków brutto w Niemczech pochodzą z 2014 roku. Nowszych danych jeszcze nie ma – zaznacza portal Spiegel Online, który postanowił przyjrzeć się zarobkom Niemców.

Posługując się danymi statystycznymi, które uwzglądniają tylko pracujących w pełnym wymiarze godzin, portal wyliczył, że co drugi pracownik w Niemczech zarabia miesięcznie od 2100 do 3700 euro brutto. Mniej dostaje tylko 20 proc. pracujących. Z kolei ok. 30 proc. zatrudnionych ma do dyspozycji wyższe miesięczne wynagrodzenia. Aby dostać się do grupy najlepiej zarabiających, wystarczyła przed trzema laty pensja w wysokości 10.505 euro brutto.

Mediana czy średnia?

Warto zwrócić uwagę, że liczby będą różne w zależności od tego, czy miesięczne pensje liczone będą jako mediana czy średnia arytmetyczna. Ta pierwsza, czyli wartość środkowa, w kwietniu 2014 osiągnęła poziom 2990 euro.

Średnia arytmetyczna (czyli suma wszystkich pensji dzielona przez liczbę pracowników) wynosiła 3441 euro. To efekt m.in. wysokich zarobków grupy dobrze zarabiających pracowników. Średnią płacę powyżej 3441 euro otrzymuje w Niemczech 65 proc. pracujących.

 

(df) thefad.pl / Źródło: Redakcja polska 

 


Dla Berlina sprawa odszkodowań jest zamknięta

Niemieccy politycy i prawnicy uważają za zamkniętą sprawę odszkodowań wojennych dla Polski. Groźby z Warszawy wywołują w Berlinie konsternację.

Gmach parlamentu Rzeszy w Berlinie. Fot. Źródło: dw.de

Temat niemieckich odszkodowań wojennych dla Polski w ostatnich kilkunastu latach kilkakrotnie pojawiał się w polsko-niemieckiej debacie.

W 2004 roku specjalna komisja powołana przez ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego oszacowała, że w samej tylko stolicy straty wyrządzone przez Niemców przekraczają 45 miliardów dolarów.

Odkąd Prawo i Sprawiedliwość w 2015 roku przejęło władzę w Polsce, temat znowu nabrał aktualności.

Prezes partii Jarosław Kaczyński już na początku ubiegłego roku wspominał w jednym z wywiadów, że sprawa odszkodowań nigdy nie została zakończona. Odpowiedzią na te słowa był list ówczesnego szefa niemieckiej dyplomacji Franka-Waltera Steinmeiera, który stwierdził, że Polska nie ma podstaw do jakichkolwiek żądań odszkodowawczych. Steinmeier przypomniał, że już w 1953 roku władze Polski zrzekły się roszczeń wobec zachodniego sąsiada.

Rezygnacja z roszczeń już w 1953 roku

Teraz Prawo i Sprawiedliwość idzie o krok dalej. Poseł partii Arkadiusz Mularczyk złożył zapytanie do Biura Analiz Sejmowych, które ma ocenić, czy w świetle prawa międzynarodowego Polska może domagać się odszkodowań od Niemiec. Odpowiedź ma być gotowa do 11 sierpnia. 

O tym, że cała sprawa jest już załatwiona i zamknięta, przekonany jest profesor Jochen Frowein – były kierownik Instytutu Maxa Plancka w Heidelbergu, specjalizujący się w prawie międzynarodowym. Jego zdaniem nie ma już możliwości powrotu do kwestii reparacji wojennych.

– Po przyjęciu tak zwanego Traktatu dwa plus cztery (regulującego sprawę zjednoczenia Niemiec – przyp. red.) jest jednoznaczne, że nie ma już żadnych dalszych żądań odszkodowawczych wobec Niemiec – ocenił w rozmowie z Deutsche Welle.

Prawnik podważył też argumentację ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, który twierdzi, że decyzja o zrzeczeniu się odszkodowań przez władze PRL jest nieważna, bo Polska nie była wówczas w pełni niepodległym krajem.

– To, że zmieniła się sytuacja konstytucyjna Polski i że Polska przestała być krajem komunistycznym, nie wpływa na ważność tamtej decyzji – ocenił. Frowein dodał, że także inne umowy międzynarodowe, zawarte przez ówczesną Polskę, pozostają w mocy.

Wellmann: osobliwe żądania

Podobnego zdania jest poseł chadeckiej partii CDU Karl-Georg Wellmann. Jak powiedział, sprawa została załatwiona już w latach pięćdziesiątych. Wellmann zwrócił przy tym uwagę na fakt, że Polska jest obecnie największym beneficjentem środków unijnych.

– Każdego roku Polska otrzymuje od Unii 14 miliardów euro, z czego około 4 miliardów przekazują Niemcy. I tak jest od lat. Nie powinno się stawiać tego pod znakiem zapytania – powiedział.

Polityk określił głosy z Warszawy, domagające się reparacji, jako osobliwe. Zauważył, że włączenie Polski w struktury europejskie dramatycznie poprawiło nie tylko sytuację gospodarczą, ale też bezpieczeństwo kraju.

– Kwestionowanie tego wszystkiego poprzez takie dziwne żądania nie znajduje zrozumienia w Europie – ocenił.

Polityczny manewr?

Dla przewodniczącego polsko-niemieckiej grupy parlamentarnej Thomasa Norda (Lewica) ponowna dyskusja o odszkodowaniach wojennych, to polityczny manewr ze strony polskiego rządu w aktualnym sporze z Unią Europejską i Niemcami.

– Zawsze łatwo jest przypomnieć o niemieckiej odpowiedzialności za wojnę i jest to moralnie w pełni usprawiedliwione. Dodając do tego sprawę odszkodowań, moralna presja na Niemcy jest jeszcze większa, co można wykorzystać także w polityce wewnętrznej – ocenił.

Nord dodał, że moralny dług Niemiec wobec Polski nie zniknie nigdy. Sprawę odszkodowań uznał jednak za zamkniętą.

– W świetle prawa międzynarodowego zobowiązania reperacyjne zostały wypełnione co Polska zresztą uznała, dlatego moim zdaniem temat został wyczerpany – powiedział.

Rzeczniczka niemieckiego rządu Ulrike Demmer pytana o ewentualne polskie żądania odszkodowawcze powiedziała, że Niemcy poczuwają się do politycznej, moralnej i finansowej odpowiedzialności za drugą wojnę światową. Zaznaczyła jednak, że kwestia reparacji została w przeszłości ostatecznie uregulowana. Prawnie i politycznie.

 

Wojciech Szymański, Berlin 

 

 


Donald Tusk przesłuchiwany w Prokuraturze: „Kaczyński mnie nie przestraszy”. Pawłowicz: Kompleksy wobec Kaczyńskiego

Donald Tusk w czwartek stawił się w Prokuraturze Krajowej w Warszawie gdzie zeznawał w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości przy sekcjach zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej.

– Będę przesłuchiwany w sprawie smoleńskiej – powiedział Donald Tusk w drodze do prokuratury w Warszawie podczas krótkiej rozmowy z dziennikarzami.

Ma się czego obawiać

– Ma się czego obawiać. To jest jedna sprawa, są inne. Ja lojalnie powiedziałem pani Merkel w Warszawie, że może być różnie z Donaldem Tuskiem, żeby jednak brała to pod uwagę, jeśli go popiera na przewodniczącego Rady Europejskiej. To nie zostało przyjęte do wiadomości. – mówił Jarosław Kaczyński w rozmowie z TV Trwam.

– To potwierdza obawy bardzo wielu ludzi, że Jarosław Kaczyński marzy o takim wymiarze sprawiedliwości, który będzie wobec niego dyspozycyjny – odpowiedział na słowa prezesa PiS Donald Tusk krótkiej rozmowy z dziennikarzami w drodze do prokuratury.

Prezes Kaczyński mnie nie przestraszy

– Ze względów prawnych nie mogę poruszać tematów z przesłuchania i śledztwa. Kiedy wchodziłem tutaj do prokuratury, powiedzieliście mi, że prezes Kaczyński oświadczył, że Tusk ma się czego bać. Otóż nie mam się czego bać i prezes Kaczyński mnie nie przestraszy, niezależnie od tego, w jak zaciekły sposób będzie starał się mnie dopaść – powiedział Donald Tusk po opuszczeniu Prokuratury Krajowej.

– Nikt nie wydawał zakazu otwierania trumien. To, jak postępuje się w takich sytuacjach, określają procedury, wtedy i teraz są takie same – zaznaczył szef RE.

– Znam pana Kaczyńskiego już dziesiątki lat i jego obsesje dotyczące konspiracji, spisków, znam bardzo dobrze, a dzisiaj także bardzo dotkliwie. Więc traktujcie to państwo raczej jako objaw pewnej obsesji, a nie jakąś logiczną, sensowną analizę polityczną – powiedział Donald Tusk

Czy poseł Kaczyński zapoznawał się z informacjami ze śledztw?

– Jak państwo słyszeliście, pan Kaczyński straszy kolejnymi sprawami. Ja tylko jestem ciekawy i zadam dzisiaj to pytanie publicznie, czy pan minister Ziobro, pan prokurator generalny, przekazuje jakieś informacje dotyczące śledztw odnoszących się do przewodniczącego Donalda Tuska posłowi Jarosławowi Kaczyńskiemu? – komentował pełnomocnik Donalda Tuska, Roman Giertych.

– Jego wypowiedź świadcząca, że ma niby jakieś informacje odnoszące się do przyszłości pana przewodniczącego wskazuje, że ma jakąś wiedzę – podkreślił. Zapowiedział, że w piątek wystosuje do Ziobry pismo z żądaniem ujawnienia, czy zapoznawał posła Kaczyńskiego z informacjami ze śledztw, odnoszącymi się do Donalda Tuska. – dodał.

Kompleksy wobec Kaczyńskiego

Posłanka Krystyna Pawłowicz w swoim stylu oceniła komentarze Donalda Tuska do dzisiejszych wydarzeń.

Mowa ciała – zaciśnięte zęby i piąstki, arogancja, uciekanie od tematu i opowiadanie obszernie o „trosce” UE o sprawy Polski rządzonej przez „obsesje” J.Kaczyńskiego – pokazywały strach byłego premiera.I kompleksy wobec prezesa Jarosława Kaczyńskiego, którego co kilka zdań musiał obrazić.

 

Donal Tusk miał wziąść na siebie „pełną odpowiedzialność” za Smoleńsk a jak zwykle okazał się tchórzem. Tak samo „honorowym” jakim był Jaruzelski, który też „brał pełną odpowidzialność za stan wojenny”,a jak zwykły nędzny tchórz do końca życia unikał jakiejkolwiek odpowiedzialności.

 

(df) thefad.pl