Na prawicy nie spodobał się apel Bono do Polaków którym „odbiera się wolność”: „Kolejny, który wie lepiej!”

Podczas niedzielnego koncertu U2 w Amsterdamie, śpiewając piosenkę „New Year’s Day”, inspirowaną historią Lecha Wałęsy i stanu wojennego, Bono nieoczekiwanie zaprosił na scenę polskiego fana z biało-czerwoną flagą z napisem „Solidarność” i przed niemal stutysięczną publicznością, wezwał do przesłania do Polski „wyrazów miłości i wolności”.

 

– Mam przesłanie miłości i wolności dla naszych braci i sióstr w Polsce, którym zabiera się ich wolność! Jesteśmy z wami! – zwrócił się do publiczności wokalista U2. Po chwili życzył też powrotu do zdrowia Lechowi Wałęsie.

Prawicowym komentatorom nie spodobał się apel lidera U2 do Polek i Polaków.

– Zamiast skupić się na walorach muzycznych, wolał najwidoczniej wcielić się w rolę pouczającego. – grzmi z oburzeniem prawicowy serwis wpolityce.

 

– Bono nowym „kapelmistrzem KOD”? – pyta Telewizja Republika

 

– Bono znów „politykuje”. Podczas koncertu brednie o „odbieraniu demokracji” w Polsce – pisze serwis Niezależna i jak dodaje: „Piosenkarz zamiast zająć się śpiewaniem zaczął politykować ze sceny”.

 

Naturalnie wokalista oszczędził sobie szczegółów i nie powiedział o jaki zamach na wolność może chodzić. Można się jednak domyślać, że chodzi o rozdmuchaną przez zagraniczne media sprawę reformy sądownictwa, która dla eurokratów pokroju Timmermansa jest zagrożeniem dla praworządności w Polsce. – zastanawia się Fronda.

 

Prawicowi komentatorzy na Twitterze też nie pozostali obojętni na apel Bono:

Bono, a właściwie Paul David Hewson od lat jest znany ze swojego zaangażowania w sprawy polityczne i społeczne.

W 2003 i 2005 roku był nominowanym do Pokojowej Nagrody Nobla za swoją pracę ku zmniejszeniu długów państw Trzeciego Świata oraz za uświadamianie społeczeństwa o AIDS. W 2005 roku magazyn „Time” ogłosił muzyka człowiekiem roku wraz z Billem i Melindą Gates.

23 września 1999 r. Bono spotkał się z papieżem Janem Pawłem II. Podczas spotkania doszło do spontanicznej wymiany prezentów. Bono, widząc zainteresowanie Jana Pawła II swoimi niebieskimi okularami przeciwsłonecznymi, podarował mu je, a w zamian otrzymał różaniec, który od tamtej pory podobno zawsze nosi na szyi.

 

(df) thefad.pl

 


Theresa May: Po Brexicie wygaśnie prawo obywateli UE do swobodnego przyjazdu do Wielkiej Brytanii

Premier Wielkiej Brytanii Theresa May zapowiedziała zakończenie okresu swobodnego przepływu osób z krajów UE od razu po Brexicie. Zaprzeczyła tym samym wcześniejszym słowom swoich własnych ministrów, którzy sugerowali wprowadzenie okresu przejściowego.

Theresa May. fot. flickr

Brytyjska premier Theresa May potwierdziła dziś (31 lipca), że po Brexicie 29 marca 2019 r. wygaśnie prawo obywateli Unii Europejskiej do swobodnego przyjazdu do Wielkiej Brytanii. Od momentu wyjścia z UE, przyjeżdżający z krajów unijnych do Zjednoczonego Królestwa na dłuższy pobyt, będą traktowani jak imigranci.

May musiała wyjaśnić tę sprawę na skutek sprzecznych wypowiedzi swoich ministrów z ostatnich tygodni. W zeszłym tygodniu minister finansów Philip Hammond oraz minister spraw wewnętrznych Amber Rudd powiedzieli, że nie będzie gwałtownej zmiany zasad dotyczących imigracji, choć nie określili szczegółów okresu przejściowego.

Przeciwnego zdania był natomiast minister handlu Liam Fox. Stwierdził on, że utrzymywanie zasady swobodnego przepływu osób z UE po Brexicie byłoby złamaniem woli wyrażonej przez Brytyjczyków w referendum. Dzisiejsza wypowiedź May wskazuje, że premier stoi po stronie Foxa.

Rząd w Londynie nie zamierza na razie przedstawiać szczegółów planów imigracyjnych po Brexicie. Zapowiedział jedynie, że będą one przedstawione „we właściwym czasie”.

 

(df) thefad.pl / Źródło: Krzysztof Kokoszczyński | EURACTIV.pl


Rosyjskie powiązania otoczenia Macierewicza

Istnieją liczne powiązania otoczenia polskiego ministra obrony z Rosją,choć on sam znany jest z krytycznego podejścia do tego kraju – pisze dziennik Frankfurter Allgemeine Zeitung.

Antoni Macierewicz. Fot. Źródło: dw.de

W artykule pt. „Inne oblicze nienawidzącego Moskwy” warszawski korespondent niemieckiego dziennika Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ) Konrad Schuller opisuje zasługi Antoniego Macierewicza w walce z komunizmem. Wyjaśnia niemieckim czytelnikom, że obecny szef MON jest „arcykapłanem dogmatu smoleńskiego” oraz „strażnikiem pieczęci antyrosyjskich resentymentów” w Polsce.

Jednocześnie jednak „tego człowieka, który dziś jest ministrem obrony narodowej jednego z państw NATO otacza siatka delikatnych nici, z których wiele zdaje się prowadzić do Rosji”. Jeśli wierzyć doniesieniom na ten temat w polskiej prasie, to „ta sieć zdaje się być tak gęsta, że dziennikarz Tomasz Piątek potrzebował więcej niż 200 stron, by je opisać” – pisze FAZ.

Zdaniem autora artykułu „teoretycznie można wyobrazić sobie wiele powodów, dlaczego potajemne wschodnie kontakty Macierewicza mogłyby być dla niego pożyteczne”. Jak tłumaczy Schuller, „polscy narodowi katolicy uważają z jednej strony Rosję wprawdzie za wroga. Z drugiej strony bliski im jest światopogląd Putina, jego antyliberalna koncepcja rodziny, patriotyzm i autorytet. Przyciągnięcie do siebie tego prądu w obozie narodowo–konserwatywnym może mieć sens dla Macierewicza”.

Za jeszcze ważniejsze FAZ uważa jednak to, że „minister obrony był przez długi czas przeciwnikiem UE”. Konrad Schuller wyjaśnia niemieckim czytelnikom, że Macierewicz przez wiele lat walczył przeciwko wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej, a jeszcze w 2011 r. mówił, że sowiecka okupacja ustąpiła jedynie miejsca panowaniu „neosocjalistycznej UE”. „Kto jednak chciałby oderwać Polskę od UE musi liczyć się z Rosją jako przeciwwagą. Musi balansować między wrogimi światami, pozorując współpracę w obie strony. Byłaby to gra, by zmylić przeciwnika. Ukryte kontakty z Moskwą byłyby tu niezbędne” – spekuluje FAZ.

„Nie chodzi tyko o zastępcę”

Dziennik nawiązuje do poprzedniej publikacji na temat domniemanych powiązań wiceszefa MON Bartosza Kownackiego z działaczami prorosyjskiej partii „Zmiana” i Europejskim Centrum Analiz Geopolitycznych. FAZ zaznacza przy tym, że wiceminister zaprzeczył tym kontaktom.

„W tym przypadku nie chodzi tylko o zastępcę, lecz o samego ministra Macierewicza” – kontynuuje FAZ. Według cytowanego przez niemiecki dziennik działacza partii „Zmiana” Konrada Rękasa, przez wiele lat współpracował on blisko z Macierewiczem.

Rękas twierdzi, że w 2005 roku współtworzył z Macierewiczem Ruch Patriotyczny i wielokrotnie spotykał się z nim w Sejmie i jego biurze poselskim. Macierewicz miał wielokrotnie do niego dzwonić, czasem nawet o 5 rano. Jako świadków swoich kontaktów z Macierewiczem Rękas podaje rzeczniczkę PiS Beatę Mazurek. FAZ powołuje się też na jedno z doniesień prasowych z roku 2005, w którym mowa jest, że Rękas rzeczywiście współpracował wtedy z ówczesną partią Macierewicza. Poza tym fakt spotkania między Rękasem a Macierewiczem w 2005 r. potwierdzili na zapytanie FAZ inni działacze tej partii Joanna Szadura i Stanisław Duszak.

Macierewicz twierdził dotychczas, że „Rękasa spotkał tylko raz przelotnie na korytarzu sejmowym, a oprócz tego go nie zna”.

Narodowe Centrum Studiów Strategicznych – „kuźnia kadr” Macierewicza

Zdaniem autora FAZ nie jest to jednak „jedyna rosyjska sieć, w którą zamotany miał być Macierewicz”. FAZ wymienia w tym kontekście związki obecnych i byłych współpracowników ministra takich jak Tomasz Szatkowski, Jacek Kotas, Grzegorz Kwaśniak i płk Krzysztof Gaj z Narodowym Centrum Studiów Strategicznych (NCSS) przez tygodnik „Polityka” nazwanym kuźnią kadr Macierewicza.

FAZ przypomina, że płk Gaj został zwolniony w 2016 roku przez Macierewicza za artykuł, w którym chwalił działania Putina na Ukrainie. Konrad Schuller twierdzi jednak, że „są jeszcze inne dziwne sprawy związane z kuźnią kadr NCSS”. Według niego instytut miał powiązania z rodziną przedsiębiorcy Roberta Szustkowskiego. Ten z kolei reprezentował w Rosji Gambię – afrykańską dyktaturę, która w tym czasie kupowała broń w Moskwie. Wcześniej, w latach dziewięćdziesiątych, Szustkowski reprezentował w Polsce bank rosyjskiego oligarchy Andrieja Skocza mającego z kolei kontakty z GRU.

Szef NCSS Jacek Kotas, były wiceminister obrony w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, miał być przez wiele lat menedżerem holdingu Radius, w którym centralną rolę odgrywać miała rodzina Szustkowskich – twierdzi FAZ.

Sam Szustkowski miał oświadczyć, że nie jest udziałowcem żadnej z firm holdingu Radius; pytanie czy miał udziały w przyszłości pozostało jednak bez odpowiedzi.

Szustkowski zapewnił ponadto FAZ, że nie miał nic do czynienia z rosyjskimi służbami, a Jacek Kotas „podaje do sądu wszystkich, którzy nazywają go »rosyjskim pośrednikiem«”. Wszelkie powiązania z Rosją dementuje także Antoni Macierewicz.

– Co z tego wynika? – pyta FAZ

– Z jednej strony minister zarzuca Rosji dokonanie zamachu i twierdzi, że pogłębiać będzie integrację Polski z NATO. Z drugiej strony należy do rządu, który świadomie lub nieświadomie sprzyja interesom Moskwy, wbijając klina w Unię Europejską i tak jak w przypadku nagłej rezygnacji z kupna europejskich helikopterów Airbusa, szkodzi współpracy wojskowej. Pozostaje obraz zadziwiającej dwulicowości – kończy FAZ.

 

opr. Bartosz Dudek / Redakcja polska 

 

 


Wakacje – miał być sezon ogórkowy, tymczasem nie tylko mamy do czynienia z wysypem ogórków, ale ogórów

Wakacje to ogórkowy czas. W slangu oznacza to, że nic się nie dzieje. Że będzie nudno. Klasyczne komunikaty o pogodzie, utonięciach, parawanach nad morzem i walce o kawałek piasku, o wypadkach drogowych, żniwach, o cellulicie i takie tam coroczne- ogórki.

Tymczasem w Polsce nie tylko mamy do czynienia z wysypem ogórków, ale ogórów. Począwszy od awantury w sejmie, poprzez sprowokowane butą pochody świeczkowe, na plażowych politycznych agitacjach kończąc. Czyli w Polsce trwają żniwa nie o kłosy, ale o głosy.

A te ostatnie są tak różne jak pomysły zakazu handlu w niedzielę. Od propozycji jednej wolnej niedzieli, do dwóch, poprzez sprzedaż tylko do trzynastej, na czterech wolnych niedzielach kończąc. Zapowiadane zmiany od wielu miesięcy elektryzują prowadzących firmy.

Właściciel CCC lakonicznie tłumaczy, że jeśli tak, to 15 procent zatrudnionych zwolni, a straty powetuje obniżeniem kosztów pracy. Policzył godziny, koszty, przekalkulował obroty-jest w stanie to policzyć-i najzwyczajniej w świecie wyjdzie mu „wlał wylał”. Można się spodziewać, że zapowiadane nowe prawo uderzy w rynek pracy.

fot. pixabay

Pomysł na uzdrowienie atmosfery rodzinnej i wzmacnianie więzi społecznych kosztem etatów i sztucznie wywołanym zapotrzebowaniem na wolne niedziele nie sprawi, że przybędzie szczęśliwych ludzi. Grzebanie w gospodarce od tej strony wzbudza falę dyskusji, debat, przewidywań i kłótni o pryncypia. Czterystu paru gości zdecyduje czy komuś wolno czy nie wolno będzie dawać pracę w niedzielę. Pomysłodawcy tłumaczą, że zebrali 500.000 podpisów. Że ludzie tego chcą.

Gdyby postawić pytanie czy chcesz pracować tylko w niedziele i zarabiać tyle samo, to jaka by była odpowiedź? Można założyć, że podpisów byłoby tyle milionów ilu ludzi pracuje w handlu a zainteresowani zawaliliby sejm nie kartonami, a tirami podpisów. Wiele wskazuje na to, że pomysł zostanie przepchnięty. Pięćset plus przecież można wydać w sobotę, a mając pracujące tylko niedziele pomodlić się w poniedziałek.

 

Daniel Dziewit, felietonista, autor, przedsiębiorca


Przystanek Woodstock: W minionych latach strona niemiecka wspierała polskich kolegów, teraz Polacy nie chcą pomocy

Koordynator rządu Niemiec ds. kontaktów z Polską wyraził zaniepokojenie sytuacją wokół Przystanku Woodstock. Do zabezpieczenia imprezy po raz pierwszy od lat nie zaproszono niemieckich strażaków.

Przystanek Woodstock. Fot. dw.de

Premier Brandenburgii, a zarazem koordynator rządu Niemiec ds. kontaktów z Polską Dietmar Woidke powiedział, że niepokoi go zamieszanie wokół udziału niemieckiej straży pożarnej w odbywającym się w Kostrzynie nad Odrą festiwalu Przystanek Woodstock. Woidke powiedział w rozmowie z dziennikiem Deutsche Welle, że współpraca polskich i niemieckich służb ratunkowych w regionie jest czymś naturalnym od ćwierćwiecza.

– Dlatego niepokoi mnie, że teraz próbuje się tej współpracy przeszkodzić – stwierdził. Niemiecki polityk dodał, że najwyraźniej w Warszawie jest ktoś, komu ta współpraca się nie podoba.

Premier Brandenburgii, koordynator rządu Niemiec ds. kontaktów z Polską Dietmar Woidke. Fot. Źródło: dw.de

Woodstock bez strażaków z Niemiec

Na festiwal Przystanek Woodstock nie zaproszono w tym roku strażaków z Niemiec, mimo że Kostrzyń nad Odrą jest miastem granicznym, a w festiwalu biorą udział tysiące gości zza Odry. W minionych latach niemiecka straż pożarna była obecna na festiwalu i wspierała polskich kolegów.

Ministerstwo spraw wewnętrznych i administracji tłumaczy brak zaproszenia dla niemieckich strażaków m.in. nadaniem Przystankowi Woodstock statusu imprezy masowej podwyższonego ryzyka.

Jak czytamy w liście przesłanym 27 lipca do Dietmara Woidke przez wiceszefa MSWiA Jakuba Skibę „wobec zagrożenia terrorystycznego zamierza się korzystać tylko z krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego, który jest systemem spójnym i zapewniającym odpowiedni poziom profesjonalizmu”.

Wiceminister Skiba przypomniał, że kwestia zabezpieczenia takiej imprezy jak Przystanek Woodstock pozostaje w gestii służb krajowych. Wyraził też zaniepokojenie „nadaniem sprawie wymiaru politycznego i międzynarodowego”.

Region zdany na współpracę

W rozmowie z Deutsche Welle Dietmar Dietmar Woidke powiedział, że w regionie przygranicznym obie strony zdane są na dobrą współpracę.

Niemiecki polityk pytany o napięcia polityczne pomiędzy Warszawą a Berlinem ocenił, że jak dotąd nie miało to wpływu na współpracę na poziomie regionów przygranicznych.

Woidke i Dutkiewicz w Pociągu do Kultury. Fot. Źródło: dw.de

Współpraca graniczna była jednym z tematów dyskusji jaką premier Brandenburgii odbył w niedzielę 30 lipca z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem. Obaj politycy spotkali się w Pociągu do Kultury, kursującym od ubiegłego roku między Berlinem a Wrocławiem.

Rafał Dutkiewicz powiedział w rozmowie z Deutsche Welle, że Europa jest Europą regionów, współpracujących miast i kontakty międzyludzkie.

Pytany o aktualne stosunki polsko-niemieckie stwierdził, że Niemcy są dla Polski naturalnym partnerem. W jego ocenie, Niemcy są zainteresowane utrzymywaniem dobrych, partnerskich stosunków.

– Korzystajmy z tych możliwości, a moja wizyta tutaj jest demonstracją tego, jak ważne są to sprawy – powiedział prezydentem Wrocławia.  Wyraził przy tym zaniepokojenie tym, jakie miejsce Polska będzie w przyszłości zajmować w Europie.

 

Redakcja polska / Redakcja polska 

 


Zbigniew Ziobro: W polityce warto mieć charakter. Prezydent musi wybrać między wielkością a groteską

Zbigniew Ziobro komentując we „wSieci” wydarzenia ostatniego tygodnia związane z wetem Andrzeja Dudy, stwierdził, że prezydent postawił się przed wyborem: historyczna wielkość albo groteska.

W ocenie Ziobry, albo „prezydent przejdzie do historii jako, wielka postać, jako jeden z przywódców dobrej zmiany, jako człowiek, który przyczynił się do budowy silnego, uczciwego polskiego państwa, albo polegniemy.”

– Pierwszy polegnie pan prezydent – twierdzi Ziobro – I co najwyżej będzie mógł się w przyszłości cieszyć rolą młodego komentatora z własną ochroną. To jest w finale wybór między wielkością a groteską.

– W polityce warto mieć charakter. Pokazał to choćby Viktor Orbán, który nie przejmował się demonstracjami, krytyką czy próbami ośmieszania, ale zmieniał kraj wbrew europejskiemu establishmentowi i jego liderom. Większość rodaków jest mu wdzięczna za odwagę – powiedział Ziobro.

 

(df) thefad.pl / Źródło; wSieci


Komisja Europejska wszczęła postępowanie przeciwko Polsce. Szczerski: Groteskowo brzmiące zarzuty

Komisja Europejska wszczęła postępowanie przeciwko Polsce w sprawie naruszenie unijnych przepisów. – Komisja Europejska w sprawie polskiej reformy sądownictwa na siłę szuka pretekstów do wykazania swojej kompetencji w sprawach, w których jej nie posiada – skomentował Szef Gabinetu Prezydenta Krzysztof Szczerski.

Krzysztof_Szczerski. Fot. commons.wikimedia

Uruchomienie postępowania było zapowiedziane przez Komisję w środę. – Niektóre sprawy zmieniły się w Polsce w ciągu ostatniego tygodnia, jednak nie wszystkie – powiedział wówczas Frans Timmermans, I wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej.

Jak zapowiadano, pierwsze pismo z Brukseli do Polskiego rządu, które formalnie zainicjuje to postępowanie, zostanie wysłane tuż po publikacji ustawy w polskim „Dzienniku Ustaw”.

O wszczęciu postępowania wobec Polski o naruszenie unijnych przepisów Komisja Europejska poinformowała w sobotę.

– Komisja Europejska w sprawie polskiej reformy sądownictwa na siłę szuka pretekstów do wykazania swojej kompetencji w sprawach, w których jej nie posiada – skomentował Szef Gabinetu Prezydenta Krzysztof Szczerski.

– Komisja Europejska weszła na drogę, która prowadzi donikąd. Każdy kolejny krok oznacza, że coraz większe będą dla Komisji koszty odwrotu z tej drogi, a w pewnym momencie odwrót będzie konieczny, bo Komisja Europejska w sprawie polskiej reformy sadownictwa na siłę szuka pretekstów do wykazania swojej kompetencji w sprawach, w których w oczywisty sposób jej nie posiada. Organizacja wymiaru sprawiedliwości jest wewnętrzną sprawą każdego państwa i dlatego jest tak rożna w różnych krajach Unii Europejskiej – stwierdził Szczerski.

– W wielu państwach kompetencje ingerowania władzy wykonawczej i ustawodawczej względem władzy sądowniczej są daleko bardziej bezpośrednie niż w Polsce pod uwarunkowaniami nowej ustawy. (…) Stąd brzmiące groteskowo zarzuty Komisji Europejskiej w sprawie ustawy o ustroju sądów powszechnych, co do zróżnicowania wieku emerytalnego sędziów między kobietami a mężczyznami. Jeśli to główne uchybienie, jakie Komisja znalazła w tej ustawie, to można stanowisko Komisji Europejskiej uznać za paradoksalne – oznajmił Szczerski.

 

(df) thefad.pl / Źródło: prezydent.pl


Zakupy przez internet w granicach Unii będą bezpieczniejsze. Komisja Europejska uprościła procedury reklamacji

Zakupy przez internet są coraz popularniejsze w UE, ale ewentualne zwroty i reklamacje wciąż wymagają przejścia skomplikowanych procedur. Komisja Europejska chce uprościć ten proces.

Fot. pixabxay

KE podjęła kolejne działania mające na celu usprawnienie procesów związanych z polityką ochrony konsumenta. Od 14 lipca 2017 r. wszyscy obywatele mogą składać przez Internet skargi na sprzedawców w przypadku roszczeń do kwoty 5 tys. euro.

Wzrasta zaufanie do zakupów przez internet

Z ostatnich danych dla rynków konsumenckich wynika, że zaufanie konsumentów do handlu elektronicznego stale rośnie. W ciągu dziesięciu lat odsetek Europejczyków, którzy robią zakupy online prawie się podwoił (z 29,7 proc. w 2007 r. do 55 proc. w 2017 r.). Poziom zaufania konsumentów wzrósł o 12 pkt. proc. w przypadku zakupu od sprzedawców detalicznych mających siedzibę w tym samym kraju oraz o 21 pkt. proc. w przypadku zakupów w innych państwach członkowskich UE.

Warto zaznaczyć, iż pomimo wzrostu zaufania, sprzedawcy detaliczni wciąż wykazują obawy przed wymianą handlową z klientami pochodzącymi z innych państw członkowskich. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jestryzyko oszustwa. Wciąż istnieją także utrudnienia w płatnościach w sprzedaży międzynarodowej: 13 proc. ankietowanych zgłosiło problem polegający na odmowie przyjęcia płatności, a 10 proc. spotkało się z odmową dostawy produktów do kraju ich zamieszkania.

Przeszkodę stanowią także rozbieżne uregulowania prawne, zarówno podatkowe oraz te, które dotyczą prawa umów i ochrony konsumentów w poszczególnych krajach unijnych. Aż ponad jedna trzecia konsumentów nie decyduje się na składanie skarg i reklamacji z takich powodów jak zbyt długi przewidywany czas reklamacji lub niewielka wartość towaru do zwrotu.

Fot. pixabay

Poprawa w szybkości rozpatrywanych skarg

14 lipca br. Komisja Europejska uruchomiła platformę internetową umożliwiająca złożenie reklamacji w przypadku transakcji międzynarodowych dokonanych przez Internet przy roszczeniach do kwoty 5 tys. euro.

Aby móc skorzystać z tego rozwiązania muszą być spełnione dwa warunki: składający skargę bądź reklamację musi być mieszkańcem jednego z państw UE, a firma do której adresowane są roszczenia musi być zarejestrowana w UE.

W jaki sposób składać skargę bądź reklamacje?

Dostęp do platformy internetowej umożliwiającej złożenie reklamacji znajdziesz TUTAJ

 

(df) thefad.pl / Źródło: Angelika Gieraś | EURACTIV.pl


Lech Wałęsa: Kaczyński jest mściwym, zdolnym do wszystkiego człowiekiem

Młodzi Polacy w swoim pięknym, pokojowym proteście osiągnęli zwycięstwo, jednak PiS jest zdecydowany bronić władzy wszystkimi środkami – mówi Lech Wałęsa wywiadzie dla berlińskiego dziennika „Die Welt”.

Lech Wałęsa, Jarosław Kaczyński. Fot. źródło: dw.de

Zdaniem bylego prezydenta młodzi ludzie widzą, że obóz rządowy „chce ograniczyć ich możliwości” i „ich dobre relacje z przyjaciółmi na świecie”.

Lech Wałęsa zaznaczył, że forsowane przez PiS ustawy są „nie do pogodzenia z europejskimi metodami i wartościami.” – Młodzież to dostrzegła i jest zdecydowana, by solidarnie się bronić – stwierdził. Przyznał również, że połowiczne zatrzymanie reformy sądownictwa „to nie wielkie, lecz małe zwycięstwo”.

Kaczyński jest mściwym człowiekiem i do wszystkiego zdolnym

W opinii byłego prezydenta ludzie będący obecnie w Polsce u władzy są „niebezpieczni, zdecydowani do walki na śmierć i życie, by na zawsze zostać u władzy. Będą bronić swojej władzy wszystkimi środkami, nawet gdyby miałoby to oznaczać strzelanie do innych” – powiedział.

Na pytanie o użycie siły Lech Wałęsa odpowiada, że „trzeba liczyć się z wieloma przykrymi niespodziankami”.

– Jeśli się dobrze nie zorganizujemy i nie będziemy solidarni, ta grupa będzie próbować nas prześladować. Próbowali ze mnie zrobić agenta komunistycznej służby bezpieczeństwa. Teraz Kaczyński chce postawić mnie przed sądem i kontrolować sądy, sędziów i cały wymiar sprawiedliwości. Kaczyński jest mściwym człowiekiem, małym, okropnym i do wszystkiego zdolnym – dodał Lech Wałęsa.

W ocenie byłego prezydenta, decydujące dla Polski jest to „by pozostać tak blisko Europy jak to tylko możliwe”.

 

(df) thefad.pl / opr. Bartosz Dudek, Redakcja Polska 

 

 


Magdalena Środa: Gdybym miała przedstawiać model politycznego cynika – nie miałabym wątpliwości, że byłby to Gowin

Jacek Żakowski dziwi się Gowinowi, że niby filozof, że kumaty, że obracał się w dobrym towarzystwie (m.in Józefa Tischnera) a myli lojalność wobec partii i przywiązanie do własnej kariery z lojalnością wobec Polski i dobra wspólnego.

Ja się nie dziwię.

Gdybym miała przedstawiać model politycznego cynika – nie miałabym wątpliwości, że byłby to Gowin.

W jego przyjaźń z Tischnerem nie wierzę, w jego edukację i inteligencję również nie, bo nawet jeśli kiedykolwiek był akademikiem to żądza bycia politycznym demiurgiem zżarła jego duszę.

To krystaliczny cynik, modelowy hipokryta, który chce być wielkim politykiem a jest żałosnym klaunem; udaje zatroskanego, gra w dziecinne gry (że niby cierpi, przejmuje się…), uwierzył Machiavellemu, porzucił wszelką inną wiedzę, jest śliski, narcystyczny, politycznie bez poglądów, w dodatku… szef szkolnictwa wyższego i nauki. I ja i nauka mamy przechlapane.

 

Magdalena Środa