Międzynarodowy apel do Antoniego Macierewicza. Minister „podważa rządy prawa”
Osiem organizacji walczących o wolność słowa apeluje do ministra Antoniego Macierewicza o zaniechanie oskarżeń pod adresem Tomasza Piątka, autora książki „Macierewicz i jego tajemnice”.
Autorzy listu wyrażają zaniepokojenie z powodu zawiadomienia, jakie szef MON złożył do prokuratury w sprawie dziennikarza. Informuje on w nim organy ścigania o „możliwości popełnienia przestępstwa przez Tomasza Piątka”. Departament wojskowy Prokuratury Krajowej zbada – zgodnie z wolą ministra – czy Piątek nie dopuścił się „stosowania przemocy i groźby wobec funkcjonariusza publicznego w celu podjęcia lub zaniechania czynności służbowych” oraz „publicznego znieważania i poniżenia konstytucyjnego organu Rzeczpospolitej Polskiej”. Za czyny te grozi do 3 lat pozbawienia wolności.
Minister „podważa rządy prawa”
Sygnatariusze listu to przedstawiciele organizacji walczących o wolność mediów, w tym Reporterów Bez Granic i Europejskiej Federacji Dziennikarzy.
Ich zdaniem nie ma przesłanek do tego, by sprawą książki napisanej przez osobę cywilną zajmował się departament wojskowy. Autorzy listu podkreślają, że walcząc z krytycznymi opiniami na swój temat, minister Macierewicz podważa rządy prawa, pokazując światu bardzo nadszarpnięty wizerunek swego kraju i obnażając „brak respektowania wolności mediów” w Polsce.
Ofensywa przeciw wolności mediów
Przedstawiciele ośmiu organizacji podkreślają, że „podobnie jak wszyscy obywatele, ministrowie rządu mają do dyspozycji wszelkie możliwe środki, jeśli chcą dyskutować o błędnych ich zdaniem oskarżeniach”, które padają pod ich adresem.
Wedle autorów listu próby „zastraszenia” dziennikarza to część szerszej, trwającej już od dwóch lat, „ofensywy przeciwko wolnościom w Polsce, która może się jeszcze zaostrzyć w związku z propozycją kontrowersyjnej reformy systemu prawnego”.
Oczy świata skierowane na Polskę
Pauline Adès-Mével, odpowiedzialna za monitoring wolności mediów w UE i na Bałkanach, uważa sprawę Tomasza Piątka za „jedno z „kulminacyjnych wydarzeń ostatnich dwóch lat” w sferze wolności mediów oraz „kolejny dowód na to, że władze naruszają reguły państwa prawa”.
W rozmowie z Deutsche Welle Adès-Mével wyraziła nadzieję, że ten list uświadomi polskiemu rządowi, iż oczy świata są teraz skierowane na Polskę, także w kontekście dyskutowanej właśnie reformy sądownictwa.
Monika Sieradzka, DW Warszawa / Redakcja polska ![]()
Maja Ostaszewska w najnowszej produkcji Marka Koterskiego „Siedem uczuć”
Maja Ostaszewska to jedna z najbardziej rozchwytywanych polskich aktorek, dlatego może pozwolić sobie na wybór takich propozycji, które spełniają jej oczekiwania zawodowe i dają satysfakcję.
Reżyserzy doceniają jej talent, warsztat aktorski, profesjonalizm i nietuzinkowość. Na premierę czekają m.in. dwa filmy z jej udziałem „Siedem uczuć” w reż. Marka Koterskiego i „Ja teraz kłamię” w reżyserii Pawła Borowskiego. Aktorka zagra także w serialu TVN „Diagnoza”. Będzie ją można zobaczyć także na deskach teatru.
– Skończyłam niedawno zdjęcia do najnowszego filmu Marka Koterskiego „Siedem uczuć”. Gram tam jedną z głównych bohaterek, jestem z tego niezmiernie szczęśliwa, marzyłam o spotkaniu z Markiem Koterskim od lat, uwielbiam jego filmy, oglądałam je dziesiątki razy. Było to fantastyczne spotkanie, bardzo czekam na ten projekt – mówi agencji Newseria Maja Ostaszewska, aktorka.
W poczekalni jest również kolejny bardzo duży projekt – koprodukcja polsko-holenderska, metafizyczny thriller „Ja teraz kłamię” w reżyserii Pawła Borowskiego. W rolach głównych Agata Buzek i Maja Ostaszewska.
– Jest to film naprawdę specyficzny, gdzie wykreowany jest cały świat, jest to film retro-futuro, jest tam bardzo dużo efektów specjalnych, zbudowana niesamowita scenografia. Trwa postprodukcja, odbywa się częściowo w Holandii, ale mam nadzieję, że już niebawem pojawi się informacja na temat planowanej premiery, bo nie mogę się doczekać tego projektu – zdradza Maja Ostaszewska.
Od jesieni Maję Ostaszewską będzie można również oglądać w głównej roli w nowym serialu medycznym stacji TVN pt. „Diagnoza”. Aktorka zdradza, że ma jeszcze w zanadrzu kilka niespodzianek dla swoich wiernych widzów.
– Mam kilka projektów filmowych, na razie podejmuję decyzje, czytam scenariusze, producenci filmów zbierają pieniądze, więc jeszcze za wcześnie, aby o tym mówić, ale są to ciekawe projekty – mówi Maja Ostaszewska.
Aktorka jest także mocno związana z Nowym Teatrem Krzysztofa Warlikowskiego.
– Na Open’erze w Gdyni graliśmy „Apolonię”, to było fantastyczne doświadczenie. Młodzi ludzie o 11.00, po całej nocy słuchania koncertów, stoją w gigantycznej kolejce, żeby zobaczyć ambitny teatr. To jest bardzo budujące i daje niesamowitą energię. Kiedy sześć lat temu byliśmy na Open’erze ze spektaklem „Anioły w Ameryce”, to baliśmy się, czy ktokolwiek przyjdzie, przecież ci ludzie się świetnie bawią do rana. To przerosło nasze najśmielsze oczekiwania, na spektaklu był szał, pod namiotem było tysiąc osób, nie mogli się dostać, reagowali jak na koncercie – fantastyczna atmosfera. To coś absolutnie wyjątkowego i bezcennego – dodaje Maja Ostaszewska.
Newseria
W Europie pół mln kobiet zmuszanych jest do prostytucji. Polki wśród najczęstszych ofiar handlu ludźmi
Szacuje się, że co roku około 15 tys. Europejczyków pada ofiarą handlu ludźmi, z czego 80 proc. to kobiety. W rzeczywistości skala zjawiska może być dużo większa, bo trudno o oficjalne statystyki. Jedna piąta ofiar tego procederu to osoby, które wyjechały do pracy za granicę i zostały tam wykorzystane. Mimo to Polaków nadal kuszą podejrzane oferty, „gwarantujące” wysokie zarobki przy właściwie żadnych wymaganiach dotyczących kwalifikacji i znajomości języka. Dlatego obok Bułgarów i Węgrów jesteśmy jedną z nacji najbardziej zagrożonych handlem ludźmi.
– Najczęściej ofiarami handlu ludźmi padają osoby młode, kobiety, które wyjeżdżają do pracy za granicę i nie znają języka, nie są dobrze przygotowane i nie potrafią się tam odnaleźć. Ale tak naprawdę ofiarą może zostać każdy. Mamy doświadczenia z osobami, które były bardzo dobrze wykształcone, znały języki obce, a mimo to uwikłały się w sytuację prowadzącą do przykrych konsekwencji – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Celina Adamek z ATERIMA MED, która monitoruje międzynarodowy rynek pracy.
Mocno zaniżone statystyki
Szacuje się, że co roku 15–20 tys. Europejczyków pada ofiarą handlu ludźmi. Te wyliczenia bazują na przypadkach oficjalnie zgłoszonych władzom i organom ścigania. W rzeczywistości skala zjawiska określanego jako współczesne niewolnictwo jest z pewnością dużo większa.
– Ogromna większość osób, które padają ofiarą handlu ludźmi, nigdzie tego nie zgłasza. Na tym polega główny problem – są pozostawieni sami sobie, my nic o nich nie wiemy. Te szacunki są bardzo zaniżone – mówi Celina Adamek.
W marcu polskie MSWiA przedstawiło raport dotyczący handlu ludźmi, który powstał w oparciu o dane Europolu i Eurostatu. Wynika z niego, że w latach 2010–2012 w krajach członkowskich Unii Europejskiej ofiarami tego procederu padło co najmniej 30 tys. osób. Dwie trzecie (65 proc.) stanowili obywatele UE – najczęściej z Bułgarii, Rumunii, Węgier i Polski. Większość osób, które padają ofiarą handlu ludźmi, jest zmuszana do prostytucji albo pracy przymusowej.
– Handel ludźmi to problem ogólnoświatowy, niestety występuje też w Europie. Polacy również padają ofiarami. Z drugiej strony, Polska jest zarówno krajem docelowym, jak i tranzytowym dla ofiar handlu ludźmi – mówi Celina Adamek.
Do wykorzystywania Polaków, którzy wyjeżdżają za granicę, dochodzi najczęściej w Niemczech, we Francji i Włoszech, dalej plasują się Wielka Brytania i Holandia.
Według statystyk Policji w latach 2011–2014 odnotowano w Polsce 750 przypadków handlu ludźmi. Z kolei z opublikowanego przez amerykański Departament Stanu pod koniec czerwca raportu („Trafficking in Persons Report 2017”) wynika, że w 2016 roku Polska przeprowadziła ponad 30 dochodzeń dotyczących takich spraw. Natomiast liczba Polaków, którzy padają ofiarą handlu ludźmi, stopniowo się zmniejsza (z 229 w 2015 roku do około 200 osób w 2016 roku).
To jednak nie oznacza, że problem znika. Eksperci podkreślają, że nie ma skutecznych metod monitorowania skali tego zjawiska. Zwłaszcza w kontekście wyzysku w pracy, którego ofiarami padają Polacy wyjeżdżający za granicę. Stowarzyszenie PoMOC i ATERIMA MED, czyli autorzy kampanii „Bezpieczna praca za granicą”, podają, że ponad 20 proc. zarejestrowanych ofiar handlu ludźmi to osoby, które wyjechały do pracy za granicę i zostały tam wykorzystane. Najbardziej narażone na ryzyko są kobiety i młode osoby, które podróżują samotnie albo wyjeżdżają bez znajomości języka.
Polki nieświadome zagrożeń
– Świadomość w tym zakresie wciąż jest nie najlepsza, dlatego przeprowadziliśmy mały eksperyment. Na ponad 60 portalach w internecie zamieściliśmy fałszywe ogłoszenie o pracę, które zawierało atrakcyjne warunki finansowe, niskie wymagania i mało informacji o pracodawcy, czyli wszystko to, co powinno zapalić nam ostrzegawczą czerwoną lampkę. Chcieliśmy sprawdzić, ile osób odpowie na takie ogłoszenie. Niestety, wyniki nie są optymistyczne. Zgłosiło się 176 osób, z czego 89 było zainteresowanych wyjazdem. Część z nich podała nam swoje dane kontaktowe i była skłonna wyjechać od zaraz – mówi Celina Adamek.
Fałszywe ogłoszenia
Fałszywe ogłoszenie dla „miłej pani” do opieki nad seniorami zostało zamieszczone przez tajemniczego Zbigniewa z Krakowa i spotkało się z dużym odzewem w sieci i na Facebooku. Bez podawania szczegółów chętnym proponowano 1700 euro miesięcznie za pracę w Niemczech, nie stawiając żadnych wymogów dotyczących kwalifikacji zawodowych ani znajomości języka.
Do tajemniczego pracodawcy trafiło łącznie 89 aplikacji, w większości od kobiet. Część przesłała e-mailem swoje szczegółowe dane personalne. Szóstka chętnych przyznała, że zupełnie nie zna języka niemieckiego, a 12 osób zadeklarowało, że może wyjechać od ręki. Optymistyczny jest jednak fakt, że dla 87 osób fałszywe ogłoszenie o pracę od razu wydało się podejrzane.
– Chcieliśmy porównać wyniki, bo trzy lata temu przeprowadziliśmy podobny eksperyment. Sytuacja się poprawia – tym razem mniej osób się do nas zgłosiło, część z nich wzajemnie przestrzegała się przed tą ofertą – mówi Celina Adamek.
W pierwszym badaniu w 2014 roku na fikcyjne ogłoszenie odpowiedziało aż 378 osób, z czego 49 poprosiło o dodatkowe informacje. Tylko czterem osobom oferta od początku wydała się podejrzana, a mimo to zdecydowały się odpowiedzieć na ogłoszenie. Tegoroczna edycja badania pokazuje, że świadomość społeczna dotycząca handlu ludźmi i zagrożeń związanych z pracą za granicą stopniowo się zwiększa.
„Bezpieczna praca za granicą” to kampania edukacyjna prowadzona od 2011 roku, która ma uświadamiać zagrożenia i zwracać uwagę na zjawisko handlu ludźmi. Przed tegorocznymi wakacjami rozpoczęła się po raz kolejny. Autorami kampanii są Stowarzyszenie PoMOC (zajmuje się wspieraniem osób w sytuacji kryzysowych, zwłaszcza kobiet, wielu jej podopiecznych to ofiary handlu ludźmi) oraz ATERIMA MED (rekrutuje i zatrudnia Polaków do pracy za granicą – przede wszystkim do opieki nad seniorami w Niemczech).
– Przestrzegamy, jak zadbać o bezpieczeństwo przed wyjazdem do pracy za granicą, jak zrobić to mądrze i z głową, czego unikać, jak się przygotować. To przede wszystkim takie aspekty jak: mało informacji o pracodawcy, bardzo atrakcyjne warunki finansowe, niskie wymagania, brak wymogów dotyczących kompetencji i znajomości języka albo fakt, że warunki pracy są bardzo lekkie. W takich sytuacjach trzeba mieć się na baczności – podkreśla Celina Adamek.
Z raportu, który w grudniu ubiegłego roku opublikował CBOS, wynika, że co piąty dorosły Polak (20 proc.) w przeszłości przynajmniej raz pracował zarobkowo za granicą. 8 proc. planuje taki krok w najbliższym czasie. W tej grupie przeważają osoby młode, między 18 a 24 rokiem życia. Niemcy i Wielka Brytania to dwa najczęściej wybierane kierunki emigracji zarobkowej. Szacunkowo co piąta osoba, która wyjeżdża do pracy za granicą, nie zna języka obcego.
W Europie pół miliona kobiet zmuszanych jest do prostytucji
W skali globalnej co roku do pracy za granicą sprzedawanych jest około 600–800 tys. osób. Szacuje się, że około 12 mln ludzi na całym świecie to ofiary pracy przymusowej. Zdecydowaną większość (około 80 proc.) stanowią kobiety. Według szacunków ONZ w Europie do prostytucji zmuszanych jest co najmniej pół miliona kobiet. Na handlu ludźmi organizacje przestępcze zarabiają każdego roku około 25 mld euro. Z danych Eurostatu za lata 2010–2012 wynika, że około 70 proc. sprawców tego typu przestępstw to mężczyźni.
Newseria
Katarzyna Lubnauer: Wieczorem pod Sądem Najwyższym, niesamowita atmosfera, poczucie wspólnoty i niepokoju, co dalej
Wieczorem pod Sądem Najwyższym, niesamowita atmosfera, poczucie wspólnoty i niepokoju, co dalej.
Normalnym ludziom trudno to zrozumieć, po co Jarosław Kaczyński sięga po władzę sądowniczą, dlaczego niszczy dorobek m.in. Lecha Kaczyńskiego, na którego autorytet tak lubi się powoływać.
Smutny schyłek demokracji w Polsce?
Katarzyna Lubnauer
Były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair wie, jak możnaby powstrzymać Brexit
Były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair jest przekonany, że Brexit przysporzy jego krajowi ogromnych szkód gospodarczych.

Tony Blair: Każdy dzień dostarcza nowych dowodów, że Brexit byłby szkodliwy dla Wlk. Brytanii. Fot. Źródło: dw.de
Zdaniem byłego brytyjskiego premiera Tony’ego Blaira istnieje szansa, żeby Wielka Brytania nie opuściła Unii Europejskiej.”Konieczne jest powstrzymanie Brexitu, by zapobiec poważnym szkodom gospodarczym” – napisał brytyjski labourzysta w artykule opublikowanym przez Instytut for Global Change.
„Przy racjonalnym rozważeniu wszystkich opcji, należałoby także uwzględnić możliwość pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej” – zaznacza Blair w swoim artykule. Jak przyznaje, sam mógł się przekonać w rozmowach z czołowymi politykami europejskimi, że istnieje gotowość do zreformowania Unii Europejskiej i do spotkania się „w połowie drogi”, by zatrzymać Wlk. Brytanię w UE. „To powinno tylko dotrzeć do Brytyjczyków. Każdy dzień dostarcza nowych dowodów, że Brexit byłby szkodliwy dla Wlk. Brytanii” – pisze Blair.
„Biorąc pod uwagę stawkę o jaką gra się toczy i jakie wynikają z niej straty, lepiej rozważyć możliwy kompromis między Wielką Brytanią i Europą, który spełniałby warunki tego, żebyśmy pozostali – uważa brytyjski polityk. Jego zdaniem Wielka Brytania zaczyna się chwiać i traci grunt pod nogami, a mimo tego sprawy toczą się tak, jakby nie było żadnego innej rozwiązania.
Merkel za silną Europą
Także kanclerz Angela Merkel kruszyła kopię na rzecz wzmożenia walki o zjednoczoną Europę.
– W ostatnich miesiącach stało się jasne, że Europa to coś więcej niż biurokracja i regulacje ekonomiczne – powiedziała szefowa CDU w sobotę (16.07.2017) na wiecu swojej partii w Zingst nad Morzem Bałtyckim.
– W myśleniu wielu ludzi, także moim własnym, coś się zmieniło, kiedy zobaczyliśmy, że Brytyjczycy chcą wystąpić z UE, kiedy martwiliśmy się o wynik wyborów we Francji czy w Holandii – wyliczała Merkel, podkreślając, że „opłaca się walczyć o Europę i nie pozostawiać tego tylko eurodeputowanym”.
Jak przyznała, wraz z francuskim prezydentem Emmanuelem Macronem chce ona przydać Europie nowych impulsów. Jednocześnie zaznaczyła, że państwa członkowskie UE są współodpowiedzialne za problemy w Unii Europejskiej. – Można krytykować biurokrację UE, ale rozrosła się ona także za sprawą rządów państw członkowskich.
Merkel opowiedziała się za dalszym rozwojem Unii Europejskiej, który jest również w interesie Niemiec.
– Kiedy Europa stanie się silniejsza, silniejsze będą także Niemcy – powiedziała.
W ostatnim czasie jej wypowiedzi świadczyły o zmianie stanowiska i poparciu dla reformy eurostrefy, dla osobnego budżetu eurostrefy i powołania ministra finansów UE oraz stworzenia Europejskiego Funduszu Walutowego. Pierwsze kroki w tym kierunku Niemcy i Francja chcą podjąć po niemieckich wyborach powszechnych, które odbędą się we wrześniu 2017.
Małgorzata Matzke / Redakcja polska ![]()
Opozycja łączy się „Chcemy być razem i jesteśmy razem” i zapowiada: „Po wyborach ich rozliczymy, wszyscy razem”
– Chcemy być razem i jesteśmy razem – powiedział Grzegorz Schetyna do zebranych podczas manifestacji w proteście przeciw planowanym przez PiS zmianom w sądownictwie. – Rozpoczął się wielki bój, musimy być razem przeciwko nim – dodał.

Władysław Frasyniuk, Ryszard Petru i Grzegorz Schetyna podczas manifestacji w proteście przeciw planowanym przez PiS zmianom w sądownictwie. Fot. Internet
W niedzielę w Warszawie odbyło się spotkanie środowisk opozycyjnych, które zadeklarowały powstanie „koalicji prodemokratycznej„.
– Dziś stajemy tutaj razem – mówiła do zebranych Magdalena Filiks, zastępczyni przewodniczącego KOD, podczas niedzielnej demonstracji powołując się na wspólne oświadczenie partii opozycyjnych – Nie ma zgody na burzenie fundamentów demokratycznego państwa. Demokracja nie jest dana raz na zawsze, trzeba o nią walczyć – podkreśliła.
– Mogę obiecać, że będziemy razem, będziemy pracować, będziemy budować wspólne relacje naszych klubów parlamentarnych, będziemy chcieli tworzyć jeden klub w przyszłości, będziemy chcieli być razem na jednej liście wyborczej – zapowiedział Grzegorz Schetyna – Obiecuję zwycięstwo wyborcze, ale obiecuję też jedno: że po wyborach ich rozliczymy, wszyscy razem – mówił.
– Nie wystarczy zebrać setki tysięcy ludzi na ulicy, musimy się zjednoczyć szerzej ponad podziałami, nie tylko w parlamencie, ale także poza parlamentem. Musimy zaangażować osoby z partii politycznych, ruchów społecznych jak i osoby, które nie są w tym momencie aktywne politycznie. Mam nadzieję, że osobą, która się zaangażuje na 100 procent będzie Władysław Frasyniuk – mówił z kolei Ryszard Petru.
(df) thefad.pl / Źródło: TVN24
Protesty w obronie niezależnych sądów
W środę w nocy na stronach Sejmu został opublikowany projekt PiS dotyczący Sądu Najwyższego, który przewiduje m. in. trzy nowe izby SN, zmiany w trybie powoływania sędziów SN i umożliwienie przeniesienia obecnych sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku.
Projekt przewiduje też, że „z dniem następującym po dniu wejścia w życie niniejszej ustawy sędziowie SN, powołani na podstawie przepisów dotychczasowych, przechodzą w stan spoczynku, z wyjątkiem sędziów wskazanych przez Ministra Sprawiedliwości”.
W sobotę, po nocnym posiedzeniu senat przyjął bez poprawek nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz o ustroju sądów powszechnych. Od wejścia w życie dzieli je już tylko podpis prezydenta.
Szanowni protestujący pod #Sejm,protestujcie spokojnie i do woli. U władzy jest #PIS nikt nie będzie do was strzelał jak do górników za #PO
— Joachim Brudziński (@jbrudzinski) 16 lipca 2017
By zamanifestować swój sprzeciw wobec łamania niezawisłości sądów w Polsce od czwartku odbywają się liczne protesty. Największą ma być dziesiejsza demonstracja przed budynkiem Sejmu o godzinie 15.00. Głównym organizatorem jest Komitet Obrony Demokracji. Obecność zapowiedziały także inne organizacje, akcje i partie polityczne, w tym PO, Nowoczesna, Razem, SLD, Obywatele RP, Strajk Kobiet i inni.
Proszę nie traktować tego wpisu jako triumfalizm ale wydaje mi się, że na promocjach(na targowisku Turzyn w #Szczecin) jest więcej ludzi.
— Joachim Brudziński (@jbrudzinski) 16 lipca 2017
Wanda Tkaczyk-Stawska, powstaniec warszawski: Nie niszczcie demokracji, pozwólcie nam spokojnie odchodzić pic.twitter.com/uO4W5ecLJP
— Krytyka Polityczna (@krytyka) 16 lipca 2017
Warsaw- to defend the democracy, the independence of judiciary, the rule of law – need to protest 👍👍 pic.twitter.com/brND8BJY9j
— Michał Boni (@MichalBoni) 16 lipca 2017
Dziennikarz @tvp_info na żywo relacjonuje z przed #Sejm a "miłośnicy" i "obrońcy i wolnych mediów" wyją jak opętani.Tak wyglądają"demokraci"
— Joachim Brudziński (@jbrudzinski) 16 lipca 2017
Brutalny atak pluszową kaczką! 😂 @tvp_info , zmieńcie chłopakowi dealera! #ZamachLipcowy pic.twitter.com/EV9X5I179v
— Aga Wróbel 🇵🇱🇪🇺 (@technofrau743) 16 lipca 2017
D. Stalińska: PiS nie remontuje, nie buduje. PiS wysadza w powietrze i rujnuje. https://t.co/oykhLfaiyv#ZamachLipcowy #FrontDemokratyczny pic.twitter.com/XBapHrbyWi
— KOD (@Kom_Obr_Dem) 16 lipca 2017
W obronie niezależności sądów, w obronie wolności obywateli #JestempodSejmem #ObrońmyDemokrację pic.twitter.com/oeM1BvImaE
— Jan Grabiec (@JanGrabiec) 16 lipca 2017
Co pasek, to lepszy. I wy się uważacie za dziennikarzy?! #TVPiS #ZamachLipcowy pic.twitter.com/bZnsEfNOyC
D. Stalińska: PiS nie remontuje, nie buduje. PiS wysadza w powietrze i rujnuje. https://t.co/oykhLfaiyv#ZamachLipcowy #FrontDemokratyczny pic.twitter.com/XBapHrbyWi
— KOD (@Kom_Obr_Dem) 16 lipca 2017
— Paweł Jachowski (@paweljachowski) 16 lipca 2017
Brakło @SamPereira_ i @DawidWildstein w @tvp_info. Za to są paski i jakoś się kręci. Ducha w narodzie trzeba pobudzić 😂 pic.twitter.com/xWieRIIsea
— Wojciech Mucha (@WojciechMucha) 16 lipca 2017
.@SchetynadlaPO: Obiecuję wspólną, ciężką pracę, zwycięstwo wyborcze i to, że po wyborach ich rozliczymy! #ObrońmyDemokrację #ZamachLipcowy pic.twitter.com/4fPiPykYnT
— PlatformaObywatelska (@Platforma_org) 16 lipca 2017
Sędziowie powinni stać na straży prawa a nie interesów PiS! #ZamachLipcowy #ObrońmyDemokracje
— Grzegorz Gryncewicz (@GGryncewicz) 16 lipca 2017
Nie ma znaczenia, że środek wakacji‼️ jest nas tysiące 🇵🇱🇪🇺#ZamachLipcowy #ObrońmyDemokracje pic.twitter.com/SdE086j71s
— Arkadiusz Myrcha (@ArkadiuszMyrcha) 16 lipca 2017
(df) thefad.pl
Magdalena Środa: Goebbels w przemówieniu powiedział: Silne państwo musi mieć możliwość..
Goebbels w przemówieniu do sędziów z 24.07.1934:
„Silne państwo musi mieć możliwość usuwania ze stanowisk nienadających się urzędników.
Koncepcja nieusuwalności sędziów zrodziła się w obecnym świecie intelektualistów, w świecie wrogim narodowi niemieckiemu”.
Magdalena Środa
Wimbledon. Łukasz Kubot z Brazylijczykiem Marcelo Melo wygrali finał debla
Łukasz Kubot z Brazylijczykiem Marcelo Melo wygrali wielkoszlemowy turniej w Wimbledonie.
A final to remember 👏
Kubot/Melo claim a thriller, and their reactions are a sight to behold #Wimbledon pic.twitter.com/uoVeIRIqMA
— Wimbledon (@Wimbledon) 15 lipca 2017
W finale pokonali austriacko-chorwacki debel Oliver Marach/Mate Pavić 5:7, 7:5, 7:6 (7-2), 3:6, 13:11. Dla Łukasza Kubota to drugi wielkoszlemowy triumf w karierze – poprzednio, w parze ze Szwedem Robertem Lindstedtem w 2014 roku wygrał Australian Open i jest to historyczne osiągnięcie w polskim tenisie – Kubot został pierwszym polskim mistrzem Wimbledonu.
W sobotnim spotkaniu nie zabrakło ani widowiskowych wymian, ani wielu zwrotów akcji. Polsko-brazylijski debel w tegorocznym Wimbledonie stoczył cztery pięciosetowe pojedynki.
Łukasz Kubot i Brazylijczyk Marcelo Melo jeszcze przed rozpoczęciem Wimbledonu byli wymieniani w gronie faworytów. Triumfowali niedawno w 's-Hertogenbosch i Halle. Wcześniej wygrali dwa prestiżowe turnieje ATP Masters 1000 w Miami i Madrycie.
Niemiecka prasa komentuje reformy w polskim sądownictwie: Europa traci Polskę
„Europa traci Polskę” – pod tym tytułem berliński „Tagesspiegel” publikuje komentarz o polskiej reformie sądownictwa. „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze z kolei o I prezes Sądu Najwyższego Małgorzacie Gersdorf, która być może już niedługo stracić swoje stanowisko, ponieważ „narodowo-konserwatywna rewolucja w Polsce, po Trybunale Konstytucyjnym objęła teraz sądy”
Polska od jakiegoś czasu oddala się od Europy
Ronja Ringelstein w swoim komentarzu na łamach „Tagesspiegla” pisze: „Polska już od jakiegoś czasu oddala się od Europy, ale planowana obecnie reforma wymiaru sprawiedliwości jest tak niesłychana, że wydaje się, iż powrót do umiarkowanych stanowisk wydaje się już właściwie niemożliwy. PiS pod kierownictwem Kaczyńskiego, mający w Sejmie absolutną większość, po tajnych służbach i Trybunale Konstytucyjnym, bierze się teraz za resztę sądownictwa”.
Parafrazując powiedzenie „chcieć to móc”, autorka komentarza twierdzi „jak się nie chce, to i nie można” i nakreśla postępowanie Unii Europejskiej wobec Polski. Zwracauwagę, że po paraliżu Trybunału Konstytucyjnego Unia Europejska podjęła dialog z Warszawą i wdrożyła procedurę badania praworządności w Polsce, przewidującą nawet odebranie prawa głosu w Radzie Europejskiej.
„Tyle, że obecna Unia Europejska jest bezzębnym tygrysem, ponieważ konieczna ku temu jednomyślność jest nieosiągalna ze względu na weto Węgier. Pozostają więc publiczne nagany, zalecenia, może nawet kary finansowe. Ale to wszystko nie zmienia faktu, że ‘nie chcieć, to znaczy nie móc”.
Pierwsza ofiara?
Konrad Schuller na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ) pisze natomiast o Małgorzacie Gersdorf, I prezes Sądu Najwyższego w Polsce, która być może niedługo może stracić swoje stanowisko, ponieważ – jak pisze korespondent „Frankfurter Allgemeine Zeitung” – „narodowo-konserwatywna rewolucja w Polsce, po Trybunale Konstytucyjnym bierze się za sądy.
Odejście Gersdorf byłoby jednym z epizodów w scenariuszu, który Jarosław Kaczyński napisał już dawno temu.
Prezes PiS wciąż twierdzi, że nawet 28 lat po upadku komunistycznej dyktatury wymiar sprawiedliwości wciąż jest jeszcze głównym bastionem „szarej sieci” dawnych aparatczyków, którzy rzekomo do dziś mają kontrolować państwo, media i gospodarkę. Kaczyński nazywa te fantomy „dziećmi resortowymi” albo „Polakami gorszego sortu”.
Jednak jeśli przyjerzeć się z bliska, to jest zupełnie inaczej: on sam otoczony jest aparatczykami. W jego otoczeniu jest np. były komunistyczny prokurator Stanisław Piotrowicz, przewodniczący klubu PiS Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.
Przeciwieństwem jest Małgorzata Gersdorf, która zawsze stała po drugiej stronie. W okresie komunizmu nie służyła reżimowi, od samego początku była w Solidarności.(…)
Małgorzata Gersdorf, podczas konferencji otwarcie stwierdziła, że w Polsce kończy się właśnie epoka, w której można było polegać na demokratycznym państwie prawa. – Teraz trzeba walczyć o każdy centymetr sprawiedliwości i tę walkę podjąć musi każdy sędzia. Nie ma walki bez ofiar – powiedziała.
Teraz narodowi konserwatyści chcą oczyścić Sąd Najwyższy a ona Małgorzata Gersdorf, może stać się pierwszą ofiarą” – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Opr. Małgorzata Matzke / Redakcja polska ![]()


























