Alcatel A5 LED to pierwszy na świecie smartfon wyposażony w świecącą obudowę LED

Zaawansowane specyfikacje smartfonów nie robią na użytkownikach już takiego wrażenia jak jeszcze kilka lat temu, dlatego producenci z branży telekomunikacyjnej idą krok dalej i stawiają na designerskie obudowy. Alcatel A5 LED to nowy telefon, który w najbliższych dniach pojawi się na rynku. Smartfon dostosuje kolor obudowy do preferencji użytkownika, dzięki 35 specjalnym diodom i aplikacji Color Catcher.

Fot. alcatel-mobile.com

 

Alcatel A5 LED wyposażono w ośmiordzeniowy procesor, 2GB RAM, 16GB wbudowanej pamięci, którą można rozszerzyć przez kartę microSD i zainstalować na niej aplikacje. Ponadto telefon zaoferuje użytkownikom aparaty: 5 i 8 megapikseli. Równie istotną rolę odegrają specjalne diody doświetlające, które pozwolą zmienić kolor telefonu.

– W urządzeniu zmieściliśmy 35 diod na tylnym panelu, dzięki czemu już przy pierwszym kontakcie rzuca się w oczy, robi wrażenie świetlnymi efektami, animacjami, które pojawiają się z tyłu. Ponadto pozwala w fajny sposób spersonalizować to urządzenie – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Adam Bialic, PR manager Alcatel Mobile Polska.

Innowacyjna obudowa złożona z diod ma 3 specjalnie zaprojektowane zastosowania. Użytkownik może zaprogramować kolor dla powiadomień z telefonu czy muzyki, jak również może dokonać manualnej personalizacji koloru w czasie rzeczywistym za pomocą aplikacji Color Catch.

– Mamy trzy główne założenia, jak wykorzystywać tę obudowę. Po pierwsze, powiadomienia. Niezależnie od tego, czy są to połączenia głosowe, wiadomości czy alarm, ale też aplikacje, które pochodzą od zewnętrznych deweloperów. Po drugie, muzyka. W każdej aplikacji, która generuje dźwięk, po włączeniu będzie się pojawiać animacja z tyłu. Tę animację łatwo zmienić, wystarczy potrząsnąć telefonem i animacja zmienia się na inną, natomiast jest dostosowana do rytmu muzyki, która jest odtwarzana przez urządzenie. Po trzecie, możliwość personalizacji telefonu. Opcja ta współpracuje z aplikacją Color Catcher, która za pomocą aparatu rozpoznaje barwy, które są dookoła – wyjaśnia Adam Bialic.

Telefon niczym kameleon

Telefon niczym kameleon dostosuje zarówno kolor obudowy, jak i interfejsu do miejsca, w którym się znajdzie, a wszystko za sprawą aparatu.

– Wystarczy, że skierujemy aparat w stronę sukienki, samochodu czy dowolnego dodatku, który akurat dzisiaj mamy przy sobie, a chcemy, żeby nasz smartfon się do niego upodobnił. Aparat wychwyci te barwy, zaproponuje nam kilka tapet i wersji kolorystycznych interfejsu. Oprócz tego, że sam interfejs się zmieni, to przy każdym zablokowaniu czy odblokowaniu ekranu z tyłu pojawi się animacja, która jest właśnie dostosowana kolorystycznie do tych barw, które wybraliśmy – tłumaczy Adam Bialic.

Smartfon wejdzie na rynek za kilka dni, mimo to już teraz można zaobserwować bardzo pozytywny feedback zarówno wśród recenzentów, którzy wystawiają przychylne oceny, jak i zainteresowanych klientów.

– Widzimy na rynku pewną tendencję, klienci są zmęczeni standardowym wyglądem smartfona. Patrząc na targi MWC, na których był zaprezentowany nasz A5 LED, tam pozytywne opinie wynikały głównie z tego, że smartfon wyraźnie wyróżniał się na tle innych urządzeń – przekonuje Adam Bialic i podsumowuje – Smartfon będzie kosztował 750 zł i pojawi się w przeciągu kilku najbliższych dni, jest to średnia półka cenowa, więc musimy mówić o kompromisach, natomiast podzespoły, które znalazły się w tym urządzeniu, powinny wystarczyć większości odbiorców, do których kierujemy ten smartfon.

 

Newseria


Rekordowa liczba Brytyjczyków ubiegających się o niemiecki paszport

Liczba Brytyjczyków, którzy w ubiegłym roku przyjęli niemieckie obywatelstwo osiągnęła rekordowy poziom. Wzrosła też znacznie liczba Polaków z niemieckim paszportem.

Fot. Źródło: dw.de

Planowane wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej przekłada się też na liczbę obywateli brytyjskich, którzy zabiegają o niemieckie obywatelstwo. W ubiegłym roku wyjątkowo duża liczba Brytyjczyków zadeklarowała zmianę obywatelstwa na niemieckie. Według aktualnych informacji Federalnego Urzędu Statystycznego w Wiesbaden, w 2016 r. naturalizowano 2865 obywateli Wielkiej Brytanii – to o 2200 wniosków (aż 361 procent!) więcej, w porównaniu z rokiem poprzednim.

Tylko w 2016 roku liczba „nowych Niemców” wzrosła o 110 400, czyli o 2,9 procent. To nowy trend, gdyż w poprzednich latach odnotowywano spadek liczby cudzoziemców zabiegających o niemiecki paszport.

Turcy i Polacy największą grupą cudzoziemców ubiegających się o niemieckie obywatelstwo

Dotychczas najwięcej wniosków o nadanie niemieckiego obywatelstwa składali Turcy – w ub. roku 16 290. Ale w porównaniu z rokiem poprzednim wniosków tych było o 16,9 proc. mniej.

Drugą co do wielkości grupą cudzoziemców ubiegających się o niemiecki paszport są Polacy. W 2016 r. złożono 6632 takie wniosków. Oznacza to wzrost o 11,3 proc.

Federalny Urząd Statystyczny wskazał też w swoim raporcie na różnice w liczbie składanych wniosków o naturalizację w różnych krajach związkowych. Najwyższy wskaźnik wzrostu – 19 proc. – odnotowano w Mecklemburgii–Pomorzu Przednim. Spadła natomiast o jedną piątą liczba obcokrajowców starających się o niemieckie obywatelstwo w Bremie, która też jest krajem związkowym.

Cudzoziemcy ubiegający się o przyznanie niemieckiego obywatelstwa mają średnio 33 lata i przeważnie przez 17 lat mieszkają w Niemczech. Częściej o niemiecki paszport zabiegają kobiety – 53,9 procent.

Naturalizacja Syryjczyków, Kameruńczyków i Egipcjan

60 procent nowych obywateli Niemiec pochodzi z innych krajów europejskich, z czego 29 procent z państw Unii Europejskiej. Jednak mieszkańcy krajów unijnych wyrażają raczej małe zainteresowanie przyjęciem niemieckiego obywatelstwa. Wyjątkiem są tu Bułgarzy, Węgrzy, a teraz także Brytyjczycy.

Duże zainteresowanie obywatelstwem Niemiec odnotowano ostatnio wśród cudzoziemców z państw pozaeuropejskich. I tak na przykład otrzymało je w ub. roku 220 Syryjczyków, 900 Kameruńczyków i 600 Egipcjan.

Niemiecka Lewica krytykuje liczbę przyznanych w ub. roku obywatelstw Niemiec jako zbyt niską i domaga się zniesienia prawnych barier, jak koszty, znajomość języka i poziom dochodów.

 

dpa/ Barbara Cöllen / Redakcja polska 

POLECAMY:

Trump zostanie wkrótce usunięty z urzędu? Możliwe, ale mało realistyczne

Czarne chmury nad Białym Domem. Będzie śledztwo ws. Trumpa

 

 


Rząd PiS odpowiada na decyzję Komisji Europejskiej o wszczęciu procedury wobec Polski, za odmowę przyjęcia uchodźców

Komisja Europejska podjęła decyzję o wszczęciu procedury w związku z naruszeniem prawa Unii Europejskiej wobec Polski, Węgier i Czech za odmowę udziału w programie relokacji uchodźców – informuje TVN24.

Fot. Pixabay

Według informacji TVN24 Komisja zdecydowała, że w pierwszym etapie wszczętej procedury, prawdopodobnie już w środę zostaną wysłane wezwania do usunięcia uchybienia o naruszenie unijnego prawa do władz w Warszawie, Pradze i Budapeszcie.

Jeśli Unia Europejska i Polska nie dojdą do porozumienia, procedura ostatecznie może zakończyć się pozwaniem kraju do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.

We wrześniu 2015 roku państwa członkowskie UE zgodziły się na przeniesienie 160 tys. uchodźców z Włoch oraz Grecji. Polska miała przyjąć ponad 6 tys. uchodźców. Termin na zakończenie relokacji wyznaczono na wrzesień 2017 roku. Dotychczas przeniesiono jednak tylko nieco ponad 18 tys., czyli około 11 proc. ustalonej liczby osób.

Rząd Prawa i Sprawiedliwości konsekwentnie sprzeciwia się ustaleniom z 2015 roku. Szef MSWiA Mariusz Błaszczak podkreśła, że Polska nie zgodzi się na przyjmowanie uchodźców.

Rząd PiS odpowiada Komisji Europejskiej

Na twitterze już pojawiły się pierwsze komentarze ze strony rządu PiS

 

 

(df) thefad.pl / Źródło: TVN24


Frasyniuk: Miesięcznice to czysta polityka. W sobotę Kaczyński ani słowem nie wspomniał swojego zmarłego brata

Obchody 86 miesięcznicy smoleńskiej nie należały do spokojnych. Przed wieczornymi uroczystościami policja siłą usunęła z Krakowskiego Przedmieścia część kontrdemonstrantów.

Policja siłą usuwała demonstrantów, w tym działacza opozycji PRL Władysława Frasyniuka. Fot. Twitter

Interwencja dotyczyła grupy Obywateli RP, którzy próbowali zablokować marsz upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej. Policjanci pojedynczo podnosili blokujących z ulicy i przenosili poza kordon. Wśród nich znalezł się m.in. działacz opozycji PRL Władysław Frasyniuk, który – jak podała policja – odpowie z naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza, za co grozi nawet 3 lata więzienia.

Dzisiaj w rozmowie dla wyborcza.pl, Władysław Frasyniuk odniósł się do sobotnich wydarzeń. Zaznaczył, że nie ma pretensji do samych funkcjonariuszy, którzy musieli wykonywać rozkazy przełożonych, ma za to pretensje do polityków obozu PiS, którzy ich tam wysłali i którzy „od początku swoich rządów łamią prawo i konstytucję.”

Władysław Frasyniuk:

– Tak, jestem agentem, agentem polskiego społeczeństwa, które odwołuje się do pierwszej Solidarności, jestem agentem Unii Europejskiej, czyli liberalnej demokracji; Ty, Jarku, jesteś prostym parobkiem Putina, który destabilizuje nie tylko polskie państwo, ale i Europę.

Frasyniuk zwrócił uwagę, że miesięcznice smoleńskie nie mają nic wspólnego z mszą, ani szacunkiem dla zmarłych. Miesięcznice „to czysta polityka” – podkreślił i zwrócił uwagę, że Jarosław Kaczyński „w sobotę, po raz kolejny zresztą, ani słowem nie wspomniał swojego zmarłego brata”

 

źródło: wyborcza.pl


Muniek Staszczyk: Dzisiaj media są nastawione na krew i spermę. Mnie nie interesuje atmosfera skandalu

Współczesne media nastawione są na krew i seks – uważa wokalista. Celebrytów określa mianem próżniaków i zapewnia, że nie chce należeć do ich świata. Nie zamierza też nadmiernie dzielić się z mediami swoją prywatnością. To, co chce zdradzić Polakom, zawiera w tekstach swoich piosenek.

Muniek Staszczyk. Fot. newseria

Założony w 1982 roku zespół T.Love świętuje 35-lecie istnienia. Muniek Staszczyk od początku był wokalistą formacji i autorem tekstów, przez pewien czas także basistą. Artysta twierdzi, że jego zespół odniósł duży sukces zarówno artystyczny, jak i komercyjny, nie obyło się jednak bez wpadek, jak np. słabszej jakości piosenki. Nie ukrywa też, że błędy popełniał również w życiu prywatnym.

– Błędów się nie wstydzę. Nie mówię, że trzeba nimi epatować i się chwalić, ale to jest część życia, normalna sinusoida – mówi Muniek Staszczyk agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.

Artysta uważa, że człowiek powinien dać sobie prawo do porażek, bo są one normalną częścią ludzkiego życia. Trzeba jednak umieć wyciągać wnioski z błędów i w miarę dojrzewania podejmować mądrzejsze decyzje. Wokalista twierdzi, że z wiekiem stał się bardziej rozsądnym człowiekiem. Wiele ze swoich przeżyć opisał w tekstach piosenek śpiewanych przez T.Love oraz biografii zespołu, której poszerzone wydanie ukaże się jesienią tego roku. Staszczyk zaznacza jednak, że czytelnicy nastawieni na pikantne opisy mogą się poczuć rozczarowani.

– Nie chce uprawiać pornografii psychologicznej, bo też mam swoją prywatność. – mówi artysta. – Nie jestem zainteresowany jakąś taką kloaką medialną. Dzisiaj media są nastawione na krew i spermę. Nie jestem święty, ale nie będę opowiadał wszystkim o moich prywatnych sprawach. W ogóle mnie to nie interesuje, jakaś atmosfera skandalu.

Wokalista odczuwa ulgę, że nie znajduje się w centrum zainteresowania mediów lifestyle’owych. Nie dzieli się swoją prywatnością, nie musi się więc obawiać paparazzich. Podkreśla, że jest muzykiem, a nie celebrytą, nigdy nie chciałby należeć do celebryckiego świata. Przedstawicieli tej części świata show-biznesu uważa bowiem za próżniaków.

– Pracuję ciężko, nagrywam płyty, piszę piosenki. To jest biznes dla próżniaków. Taki świat dzisiaj. Próżniak musi istnieć, a my musimy pracować – mówi Muniek Staszczyk.

Muzyk nie unika jednak ścianek, gdy pokazuje się na branżowych imprezach. Twierdzi, że szanuje pracę fotografów, dlatego bez oporu zgadza się na zdjęcia.

 

Newseria


Robert Lewandowski: Mądrość boiskowa i koncentracja powinny być na wyższym poziomie

Robert Lewandowski przyznał, że po sobotnim zwycięstwie nad Rumunią 3:1 awans do przyszłorocznych mistrzostw świata w Rosji jest na wyciągnięcie ręki. – Teraz od nas zależy, kiedy postawimy kropkę nad „i” – powiedział.

Trzy bramki we wczorajszym meczu, w tym dwie z rzutów karnych, zdobył Robert Lewandowski. Na cztery kolejki przed końcem kwalifikacji biało-czerwoni prowadzą zdecydowanie w grupie E.

To piąte z rzędu zwycięstwo kadry Nawałki w eliminacjach. Po sześciu kolejkach Polska ma już 16 punktów i jest bardzo bliska awansu. O sześć wyprzedza Danię i Czarnogórę. Rumunia pozostała z sześcioma punktami.

– Im bliżej końca eliminacji, tym będzie trudniej utrzymać koncentrację. To jak z jazdą samochodem, najtrudniejsze są ostatnie kilometry. – mówił po meczu Robert Lewandowski – Najważniejsze są dla nas teraz dwa mecze wrześniowe, by je wygrać i przybliżyć się do awansu. Tylko od nas zależy, co będzie. Dlatego musimy być czujni. Nie możemy myśleć, że jak nam się nie uda w jednym meczu, to spokojnie, bo mamy zapas. Nie, im szybciej awansujemy, tym lepiej. Zwłaszcza jeśli popatrzymy na ostatnie 20 minut spotkania z Rumunią, które nie były rewelacyjne.

– Teoretycznie mundial jest na wyciągnięcie ręki i tylko od nas zależy, kiedy postawimy przysłowiową kropkę nad „i”. Jednak trzeba przyznać, że ostatnie minuty meczu z Rumunią nie wyglądały dobrze w naszym wykonaniu i musimy wyciągnąć z tego wnioski. To jest koniec sezonu i mogło nam zabraknąć sił. Jednak mądrość boiskowa i koncentracja powinny być na wyższym poziomie. To my biegaliśmy za piłką, a powinno być odwrotnie – zauważył Lewandowski.

Kapitan reprezentacji Polski pierwszą bramkę strzelił w 29. minucie z rzutu karnego. Do tego czasu ataki biało-czerwonych nie przynosiły efektów.

– Czasami zbyt wolno graliśmy i dlatego nie stwarzaliśmy sobie klarownych sytuacji. Z drugiej strony ważna jest konsekwencja i cierpliwość. Rumuni wiedzieli, że w Warszawie muszą solidnie się bronić. Gdybyśmy czasami przyśpieszyli grę, to tych sytuacji bramkowych mogło być więcej – ocenił.

 

 

(df) thefad.pl / Źródło: Kurier PAP

 


Uczestnikom kontrmanifestacji miesięcznicy smoleńskiej grożą wysokie kary. Frasyniukowi nawet 3 lata więzienia

Wczorajsze obchody 86. miesięcznicy smoleńskiej nie należały do spokojnych. Przed wieczornymi uroczystościami policja siłą usunęła z Krakowskiego Przedmieścia część kontrdemonstrantów. Do pierwszych spięć doszło około godziny 20.00 – wtedy policja zaczęła siłą usuwać demonstrantów.

Interwencja dotyczyła grupy Obywateli RP, którzy zorganizowali kontrmanifestację i próbowali zablokować marsz upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej. Przez megafony funkcjonariusze wzywali do opuszczenia miejsca przemarszu i zapowiadali użycie środków przymusu bezpośredniego. Obywatele RP skandowali, że mają prawo protestować. Policjanci pojedynczo podnosili blokujących z ulicy i przenosili poza kordon. Wśród nich znaleźli się m.in. lider Obywateli RP Paweł Kasprzak oraz działacz opozycji PRL Władysław Frasyniuk.

Po zwolnieniu przez funkcjonariuszy, Władysław Frasyniuk spotkał się z dziennikarzami. Zwrócił się wówczas wprost do prezesa PiS.

– Jarek widziałeś te filmy? Byleś kiedyś w takiej sytuacji? Ja już jestem kolejny raz. Zastanów się, co robisz. Dewastujesz polskie państwo, państwo prawa. Dewastujesz nasz szacunek dla Lecha Kaczyńskiego. Gdyby Lech Kaczyński żył, to byłby po tej stronie – mówił Władysław Frasyniuk, po tym jak policja usunęła go siłą z kontrmanifestacji podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej. Były działacz opozycji w czasach PRL tłumaczył, że były prezydent Lech Kaczyński nie pozwoliłby na podburzanie rodaków przeciwko sobie. – Szczujesz ludzi na ludzi. Nie darujemy Ci tego. Plujesz w twarz swojemu bratu, plujesz w twarz polskiej solidarności – mówił Frasyniuk, który w czasach PRL był wielokrotnie więziony za działalność opozycyjną.

 

Policja zapowiada wnioski o ukaranie uczestników kontrmanifestacji. Rzecznik KSP Mariusz Mrozek powiedział, że w trakcie przemarszu uczestników legalnego zgromadzenia na Krakowskim Przedmieściu przed Pałac Prezydencki, kilkadziesiąt osób usiadło na jezdni, próbując w ten sposób zakłócić demonstrację.

Policja wzywała protestujących do rozejścia. Ponieważ te apele nie skutkowały, policjanci przy pomocy siły fizycznej przenieśli te osoby, wylegitymowali, potwierdzili ich tożsamość.

Policja skierowała 91 wniosków do sądu za blokowanie jezdni na drodze marszu. – 11 osób przyjęło mandaty. Nikt nie został zatrzymany – powiedział rzecznik KSP asp. szt. Mariusz Mrozek. Wśród kontrmanifestujących był Władysław Frasyniuk, który – jak podała policja – odpowie z naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza. Grozi za to nawet 3 lata więzienia.

7 innych osób będzie odpowiadać za złamanie art. 195 k.k. Stanowi on, że: „Kto złośliwie przeszkadza publicznemu wykonywaniu aktu religijnego kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Policja poinformowała, że dodatkowo 10 osób odpowie za wykroczenia m.in. zakłócanie spokoju oraz przeszkadzanie w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia.

 

 

(df) thefad.pl


Zasada neutralności religijnej i politycznej w miejscu pracy – Ważne dla pracowników i firm wyroki sądu

Zasada neutralności religijnej i politycznej w miejscu pracy nie jest dyskryminacją, jak wynika z dwóch nowych wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE.

Jeśli w regulaminie wewnętrznym firmy są zawarte postanowienia o takiej neutralności, na przykład ze względu na międzynarodowych klientów, to symbole religijne powinny zostać usunięte.

– Te orzeczenia należy odnosić nie tylko do chust islamskich, ale także do wszystkich symboli religijnych – mówi w rozmowie z MarketNews24 radca prawny, partner, szefowa Praktyki Prawa Pracy w Kochański Zięba i Partnerzy (KZP). – Również polscy pracodawcy mogą wprowadzać takie regulacje i zakazy. – dodaje.

 

Marketnews24


Magdalena Środa: Pomału przechodzimy z ustroju dyktatorskiego w totalitarny. Jest ohydnie, lepko, wstrętnie…

Pomału przechodzimy z ustroju dyktatorskiego w totalitarny.

Przemoc w tym kraju skierowana jest przeciwko demokracji i w obronie dyktatora, który nie przeżyje miesiąca bez jątrzenia w rocznicę śmierci swojego brata.

Prezes nie ma już kontaktu z rzeczywistością wygaduje dyrdymały o barbarzyństwie… tyle że sam barbarzyństwo inspiruje. Ale ma władzę i to władzę, która powiększa się z dnia na dzień.

Frasyniuk zatrzymany, a Kaczyński wymodlony, wypieszczony przez polityczne kazanie księdza Filabera (przedstawiciela antychrześcijańskiego katolicyzmu polskiego) do tego na ulicach kibole wrzeszczący „Ku….” – „biało czerwona”, którzy wcześniej wygwizdali hymn grających z Polską Rumunów.

Jest ohydnie, lepko, wstrętnie, nie ma czym oddychać.

Polska w ruinie.

 

Magdalena Środa

Fot. Facebook

 

 

 

 


Homo sapiens jest znacznie starszy niż dotąd uważano. Nasz przodek miał twarz kogoś, kogo można spotkać w metrze

Spektakularnego odkrycia dokonali naukowcy Instytutu Maxa Plancka w Lipsku. Ich badania szacują wiek współczesnego człowieka na ponad 300 tys. lat, z korzeniami w całej Afryce.

Fot. Źródło: dw.de

Homo sapiens jest prototypem naszego gatunku, pierwszym człowiekiem współczesnym, którego szczątki zostały kiedykolwiek odkryte – i najwidoczniej żył nie, jak dotąd sądziliśmy, przed 200 tys. lat, tylko przed ponad 300 tysiącami.

Do takiego wniosku doszli naukowcy Instytutu Antropologii Ewolucyjnej Maxa Plancka w Lipsku na podstawie badań skamieniałości, w tym szczątków czaszki, znalezionych razem z kamiennymi narzędziami i innymi śladami ludzkiego życia w jaskini w Maroku.

Nowa data narodzin ludzkości

Badacze uważają, że kości są starsze o ponad sto tys. lat od wszystkich odkrytych dotąd znalezisk związanych z Homo sapiens. Odkrycie to, prezentowane w najnowszym wydaniu magazynu „Nature”, uważane jest za sensację. Jeżeli bowiem nowe datowanie odpowiada prawdzie, musimy skorygować datę narodzin ludzkości.

Jean-Jacques Hublin pokazuje na stanowisku Jbel Irhoud w Maroku odcisk ludzkiej czaszki. Fot. Źródło: dw.de

Do tej pory za najstarszy dowód istnienia Homo sapiens uchodziły znaleziska z Omo Kibish w Etiopii datowane na 195 tys. lat.

Nowe wyniki badań pokazują w nowym świetle również odkrycia, które budziły dotąd kontrowersje: i tak badacze liczą się z tym, że także szacowany na około 260 tys. lat fragment czaszki z Florisbad w Afryce Południowej zalicza się do Homo sapiens.

– Długo myśleliśmy, że kolebka ludzkości leżała przed mniej więcej 200 tysiącami lat gdzieś w Afryce Wschodniej – tłumaczy prowadzący badania Jean-Jacques Hublin. – Nasze dane pokazują jednak, że Homo sapiens już przed około 300 tys. lat rozprzestrzenił się na całym kontynencie – dodaje. Na długo zatem, zanim 100 tys. lat temu człowiek współczesny wyruszył poza Afrykę, zasiedlał już cały kontynent.

Twarz tego wczesnego Homo sapiens jest twarzą kogoś, kogo można by spotkać w metrze

Hublin mówi o znalezisku o „ogromnym znaczeniu”. Szczególnie frapujące są „ludzkie oblicze” i „żuchwa, prawdopodobnie najpiękniejsza żuchwa afrykańskiego Homo sapiens”.

– Twarz tego wczesnego Homo sapiens jest twarzą kogoś, kogo by można spotkać w metrze – uważa paleoantropolog Hublin. Gdyby miał na głowie kapelusz, trudno byłoby go odróżnić od współczesnego człowieka.

Wyraźnie różni go natomiast od nas jama czaszki. Współczesny człowiek musiał przejść jeszcze długą ewolucyjną drogę, zaznacza Hublin.

„Prawdopodobnie najpiękniejsza żuchwa afrykańskiego Homo sapiens” – znalezisko w animacji komputerowej. Fot. Źródło: dw.de

Stanowisko arecheologiczne Jbel Irhoud, gdzie znaleziono szczątki Homo sapiens, leży w regionie Safi, około 400 km na południe od stolicy Maroka Rabatu. Jbel Irhoud ma dla archeologów ogromne znaczenie. Już w 1968 r. znaleziono tam szczątki dziecka Homo sapiens nazwane Irhoud 3. Początkowo datowano je na 40 tys. lat, później na 160 tys. lat.
Hublin jednak także w tym przypadku ma wątpliwości. Od 2004 stosowane są nowe metody datowania i trzeba korygować wiek wielu znalezisk.

 

rtr, ap, afp / Elżbieta Stasik / Redakcja polska