PiS dobiera się do niemieckich koncernów medialnych

„Repolonizacja” mediów wycelowana jest przede wszystkim w prywatne niemieckie koncerny medialne.

Fot. Źródło: dw.de

Na łamach berlińskiego „Tagegsspiegla” Paul Flueckiger pisze o tym, że PiS-owska rewolucja medialna jeszcze się nie skończyła.

„Jej drugą częścią jest repolonizacja prywatnych koncernów medialnych, która od miesięcy utkwiła w miejscu. Właściwie tzw. ustawa repolonizacyjna miała być gotowa pod koniec 2016 r. Teraz wyznaczono nową datę: koniec czerwca. Rząd będzie chciał się dobrać wtedy przede wszystkim do rzekomo 'niemieckich firm medialnych’ w Polsce” – pisze „Tagesspiegel”.

Niemiecki korespondent zaznacza, że na przeszkodzie stoi jednak wyrafinowane unijne ustawodawstwo, które zabrania dyskryminacji kapitału z innych państw członkowskich UE. Dlatego PiS szuka okrężnej drogi przez nową ustawę antymonopolową. I akurat Niemcy posłużyć mają Polsce za przykład.

„Troska o pluralizm”

Dziennik cytuje posłankę PiS Barbarę Bubulę, która powiedziała, że według niemieckiego wzorca dążyć się będzie do wykluczenia dominacji niektórych wydawnictw. Pod uwagę ma być brana własność w radiu, telewizji i na rynku prasy drukowanej. Jako uzasadnienie podaje ona troskę o pluralizm, który w innym przypadku byłby w Polsce zagrożony.

Berlińska gazeta pisze, że PiS nie ukrywa, iż ma na celowniku przede wszystkim koncerny z udziałem niemieckiego kapitału, jak przyznała posłanka Elżbieta Kruk, przewodnicząca sejmowej komisji kultury, zaznaczając, że w Polsce prawie 80 proc. firm medialnych jest w obcych rękach. Tak wysoki udział zagranicznego kapitału jest w skali całej UE ewenementem. Trzy czwarte z tego jest rzekomo zdominowane przez niemieckie firmy.

„Czy naprawdę Niemcy mają kontrolować Polski rząd?” – pytała Kruk, którą cytuje „Tagesspiegel”, zaznaczając, że „dla każdego zwolennika PiS – i nie tylko dla nich – jasne jest, że nie!

Od lat PiS rozgrywa już antyniemiecką kartę w sprzyjających mu mass mediach. W odniesieniu do niektórych gazet wciąż mówi się, że są one ‘piątą kolumną’. Do nich należy wysokonakładowy tabloid ‘Fakt’, podobnie jak szereg regionalnych gazet, wydawanych przez Polska Presse, córkę ‘Neue Passauer Presse’.

Szefa szwajcarsko-niemieckiego koncernu Ringier Axel Springer bez żenady nazywa się ‘gauleiterem’” – wyjaśnia autor artykułu i zaznacza, że ponieważ jesienią 2018 szykują się wybory samorządowe, wielu obserwatorów w Warszawie wychodzi z założenia, że na pierwszy ogień pójdzie Polska Press, wydająca 23 regionalne gazety w Polsce.

Większym orzechem do zgryzienia będzie Ringier Axel Springer – ważna platforma online i 13 dużych tytułów prasowych, wśród nich 'Fakt’, ‘Newsweek Polska’ – oraz wydawnictwo Bauer, wydające 53 tytuły. W Polsce działa także wydawnictwo Burda.

„Tagesspiegel” zaznacza, że większość z nich zatrudnia wyłącznie polskich dziennikarzy. „Mimo tego rząd zarzuca koncernom, że piszą one 'pod dyktando Berlina’, a to oznacza przede wszystkim krytycznie wobec PiS.

Na razie znanych jest tylko niewiele szczegółów odnośnie ustawy antymonopolowej. Jak powiedział wicepremier i minister kultury Piotr Gliński, przewidziane są okresy przejściowe, pozwalające firmom na dobrowolną sprzedaż ich udziałów polskim nabywcom. Dopiero potem, jak twierdzą krytycy PiS, będzie rozważane, czy państwowe podmioty mogłyby przeforsować przymusowe odkupywania tych udziałów.

– Na pewno powstanie fala oburzenia – berlińska gazeta cytuje posłankę Bubulę. – Ale nie boimy się i jak zawsze nie ustąpimy. Najpierw trzeba uchwalić ustawę i potem trochę odczekać.

 

opr. Małgorzata Matzke / Redakcja polska 

POLECAMY:

Bruksela chce szczegółowego katalogu praw Polaków po Brexicie

UE gotowa do rokowań o Brexicie

 

 


Wodny interes. Na lotniskach butelka wody kosztuje od 2 do 6.50 zł

UOKiK, zaalarmowany przez pasażerów narzekających na wygórowane ceny wody w strefach wolnocłowych polskich lotnisk, poprosił zarządców portów lotniczych o szczegółowe dane na ten temat. Okazało się, że najtańsza woda jest w Rzeszowie i Lublinie; najdroższa – w Poznaniu i Katowicach.

Fot. Źródło: pixabay

Z otrzymanych przez Urząd odpowiedzi wynika, że na większości lotnisk można kupić najtańszą wodę w butelce 0,5 litra za ok. 1 euro. To stawka zgodna z wytycznymi Airports Council International oraz rekomendacją Komisji Europejskiej. Najniższe ceny są w Rzeszowie (2 zł), Lublinie (3,4 zł) oraz Szczecinie (3,7 zł). Najwyższe stawki płacą pasażerowie w Poznaniu, gdzie nie można kupić wody taniej niż za 6,5 zł oraz Katowicach (minimalna cena – 5,9 zł).

Wstępna analiza odpowiedzi zarządców lotnisk pokazuje, że nie ma podstaw do stwierdzenia, że cena wody jest wynikiem działań ograniczających konkurencję – orzekł UOKiK (Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów). Zdaniem zapytanych przedsiębiorców wysokie ceny produktów wynikają przede wszystkim z kosztów prowadzenia działalności w strefie wolnocłowej.

Na uwagę zasługuje Lotnisko Chopina w Warszawie, które zadeklarowało działania prokonsumenckie. Po wystąpieniu UOKiK, zarządca warszawskiego portu lotniczego zadeklarował zainstalowanie trzech ujęć darmowej wody pitnej. Jest to ważne ponieważ lotnisko to obsługuje wiele połączeń tranzytowych, co oznacza, że czas oczekiwania pasażerów na terenie strefy zastrzeżonej jest często dłuższy niż w innych portach.

Urząd nie zakończył jeszcze analizy sprawy. Nie wyklucza dalszych pytań i działań, które poprawią sytuację konsumentów.

 

Kurier PAP


Zmarł Zbigniew Brzeziński. Był jednym z najbardziej wpływowych politologów i strategów polityki zagraniczne USA

W wieku 89 lat zmarł Zbigniew Brzeziński, doradca prezydenta Jimmy’ego Cartera do spraw bezpieczeństwa narodowego w latach 1977-1981. Był jednym z najbardziej wpływowych politologów i strategów polityki zagranicznej USA. 

Zbigniew Brzesińskie. Fot. wikimedia.common

Prof. Zbigniew Brzeziński urodził się w Warszawie w 1928 roku. Studiował w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. W 1977 roku został mianowany przez prezydenta Jimmiego Cartera na stanowisko doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego.

 

To z jego inicjatywy Stany Zjednoczone wydały miliardy dolarów na wsparcie afgańskiej partyzantki podczas sowieckiej inwazji na początku lat 80-tych. Po odejściu z Białego Domu był wpływowym ekspertem waszyngtońskich ośrodków analitycznych i aktywnym recenzentem amerykańskiej polityki zagranicznej. Jego poglądy polityczne były bliskie demokratom. W 1995 roku został odznaczony Orderem Orła Białego.

Zbigniew Brzeziński zmarł w piątek w szpitalu w Virginii. O śmierci poinformowała jego córka, Mika. „Dzisiaj wieczorem w spokoju odszedł mój ojciec. Dla przyjaciół był Zbigiem, dla wnuków Wodzem, a dla żony nieustającą miłością życia. Dla mnie był po prostu najbardziej inspirującym, kochającym i oddanym ojcem, jakiego może mieć dziewczyna. Kocham cię, Tato” – napisała.

W 1938 roku Zbigniew Brzeziński wyjechał wraz z rodziną do Kanady, gdzie ojciec objął urząd konsula generalnego w Montrealu.

Studiował nauki polityczne i ekonomię na Uniwersytecie w Montrealu. W 1953 obronił doktorat z nauk politycznych na Harvardzie, gdzie był też wykładowcą do 1960. W 1958 otrzymał obywatelstwo amerykańskie. Był twórcą powołanego na nowojorskim Uniwersytecie Columbia Instytutu Badań nad Przemianami Międzynarodowymi.

W drugim dniu wizyty w USA (9 grudnia 2010), prezydent Bronisław Komorowski spotkał się z prof. Zbigniewem Brzezińskim na śniadaniu w waszyngtońskiej rezydencji Blair House. Fot. commons.wikimedia.org

Jimmy Carter i Zbigniew Brzezinski. Fot. commons.wikimedia.org

W latach 1977–1981 był doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego USA. Postulował zaangażowanie USA w popieranie antysowieckiej partyzantki w Afganistanie i antykomunistycznego ruchu „Solidarności” w Polsce.

Jego postawa miała decydujący wpływ na rozwiązanie kryzysu polskiego na początku grudnia 1980 (udaremniono wówczas inwazję sił sowieckich i Układu Warszawskiego na Polskę). Angażował się we wspieranie komunistycznej partyzantki Pol Pota w Kambodży i naciski na rządy Tajlandii i Chin w celu udzielania pomocy Czerwonym Khmerom. Niepowodzeniem zakończyła się jego polityka wobec Iranu, w tym próba odbicia zakładników przetrzymywanych przez tamtejszych rewolucjonistów w ambasadzie USA w Teheranie.

 

Miał znaczący wpływ na sprawy światowe na długo przed i po urzędowaniu w Białym Domu

Śmierć Zbigniewa Brzesińskiego odnotowały wszystkie ważniejsze amerykańskie media. Dziennik Wall Street Journal podkreślił, że Zbigniewa Brzezińskiego, nazywanego przez przyjaciół „Zbigiem”, od dziesięcioleci uważano za czołowego eksperta w sprawach międzynarodowych. Gazeta przypomina, że był zagorzałym antykomunistą i że przez większość życia nosił w sobie głęboką nieufność wobec Związku Radzieckiego.

Dziennik New York Times pisze, że podobnie jak urodzony w Niemczech Henry Kissinger, pochodzący z Polski Zbigniew Brzeziński miał znaczący wpływ na sprawy światowe na długo przed i po urzędowaniu w Białym Domu.

Nowojorska gazeta przypomina, że był związany z partią demokratyczną ale wobec Związku Radzieckiego należał do jastrzębi uważając ten kraj za dużo większe zagrożenie niż Chiny.

O śmierci Zbigniewa Brzezińskiego poinformowały także telewizje Fox News oraz CNN. Znany prezenter telewizji MSNBC Joe Scarborough, który wraz z Miką Brzeziński prowadzi program „Morning Joe” napisał, że jej ojciec niezłomnie walczył o wolności dla swojej ojczyzny a pod swoim wpisem na Twitterze umieścił dwie flagi – polską i amerykańską.

 

(df) thefad.pl / PAP


Brexit już przynosi efekty. Europejczycy opuszczają Wielką Brytanię

Już teraz decyzja Brytyjczyków o Brexicie ma wpływ na migrację wewnątrz Unii Europejskiej: coraz więcej europejczyków opuszcza Wielką Brytanię.

London City Airport. Fot. Źródło: dw.de

Jak wynika z najnowszych danych statystycznych przedstawionych w Londynie, coraz mniej obywateli UE przesiedla się do Wielkiej Brytanii. W roku 2016 na Wyspy przyjechało 248 tys. osób, czyli o 84 tys. mniej niż w roku 2015.

Tak duży spadek wynika z tego, że przybyło tam 43 tys. osób mniej z państw UE i jednocześnie 31 tys. opuściło Wielką Brytanię. Ta migracja dotyczyła przede wszystkim wschodnich państw Unii Europejskiej: Czech, Polski, Węgier, Estonii, Łotwy, Litwy, Słowenii i Słowacji. Z tych krajów przybyło 25 tys. osób mniej niż w roku 2015, a opuściło Wielką Brytanię 16 tys. osób więcej.

Wybory w przyszłym miesiącu

Opublikowane obecnie liczby odnośnie migracji na Wyspy są ostatnimi przed brytyjskimi wyborami parlamentarnymi na początku czerwca. Premier Theresa May w ubiegłym tygodniu podkreśliła raz jeszcze, że konserwatyści chcą obniżyć imigrację do Wielkiej Brytanii do poniżej 100 tys. osób rocznie. W programie wyborczym konserwatyści obiecują ograniczenie swobody przemieszczania się i osiedlania obywateli UE. Przed referendum ws. Brexitu, które odbyło się w czerwcu 2016 r., temat ograniczenia imigracji był głównym argumentem zwolenników odseparowania się od unijnej wspólnoty.

 

dpa / Małgorzata Matzke / Redakcja polska 

 

POLECAMY:

Bruksela chce szczegółowego katalogu praw Polaków po Brexicie

UE gotowa do rokowań o Brexicie

 


MON chce kupić okręty podwodne. Wybiera między ofertami francuskimi, niemiecko-norweskimi i szwedzkimi

W przetargu na dostawę okrętów podwodnych oferty są trzy: francuska, niemiecko-norweska i szwedzka.

– Zakup okrętów podwodnych dla marynarki wojennej to potencjalna kooperacja z Niemcami i Norwegią, Szwecją lub z Francją. Każdy z tych wariantów ma swoje silne punkty – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych poseł PiS Jerzy Polaczek. Zaznacza również, że program modernizacyjny Sił Zbrojnych RP jest już opóźniony w każdym z ważniejszych jego projektów. Dlatego potrzebne jest przyspieszenie.

W jego ocenie niemiecka oferta gwarantuje partnerstwo gospodarcze i polityczne, ale pod znakiem zapytania pozostaje kompletność oferty. Okręty mają być bowiem wyposażone w rakiety manewrujące, zdolne niszczyć cele w odległości kilkuset kilometrów. Na razie gwarantuje to tylko francuska stocznia. Kontrakt z Francuzami mógłby być natomiast nowym otwarciem we wzajemnych stosunkach po sprawie z przetargiem na helikoptery.

W ramach programu modernizacyjnego Orka (wartego ok. 10 mld zł) MON planuje kupić trzy okręty podwodne nowego typu. W maju resort obrony narodowej poinformował, że decyzja dotycząca wyboru oferty i zakupu okrętów zapadnie w ciągu najbliższych tygodni.

Resort negocjuje obecnie z Francją, która zaoferowała Polsce wyposażone w rakiety okręty podwodne typu Scorpène. Prowadzi też rozmowy norwesko-niemieckie dotyczące zakupu okrętów 212CD, produkowanych przez holding stoczniowy TKMS. Trzecią opcją jest oferta Szwecji, która zaproponowała okręty typu A26 (producentem jest Saab). Jednak zdaniem ekspertów w ostatecznym rozrachunku rząd dokona wybory pomiędzy pierwszymi dwoma.

Polaczek podkreśla, że zakup okrętów podwodnych i towarzysząca mu umowa offsetowa stworzą szansę rozwoju dla polskiego przemysłu obronnego i stoczniowego.

– W przypadku Niemiec silnym punktem jest partnerstwo i gospodarcze i militarne, bo Niemcy są jednym z bardziej uznanych producentów sprzętu wojskowego, ale jest zawsze pytanie o kompletność tej oferty – mówi Jerzy Polaczek.

Nowe okręty podwodne mają trafić do Marynarki Wojennej w 2023 roku. Według zapowiedzi MON i szefa resortu Antoniego Macierewicza jednostki muszą mieć na wyposażeniu rakiety manewrujące (mogą razić cele w odległości kilkuset kilometrów) i zapewnić polskiej flocie realną możliwość wykorzystania broni odstraszania.

W pierwotnym scenariuszu Polska miała kupić okręty podwodne wspólnie z innym państwem NATO (najprawdopodobniej z Norwegią), co stworzyłoby możliwość wspólnego wynegocjowania korzystniejszej ceny. Jednak w lutym Norwegowie zadecydowali o zakupie czterech jednostek od niemieckiej grupy TKMS. Zamówienie złożyli wspólnie z niemieckim rządem, który kupi dwa identyczne okręty dla Bundesmarine. Jednostki powstaną na bazie okrętów podwodnych typu 212CD, które na wyposażeniu mają już m.in. Włochy. Norweski resort obrony wskazał, że Polska również może się przyłączyć do tego zamówienia. Okręty zaproponowane Polsce przez ThyssenKrupp Marine Systems nie są jednak wyposażone w rakiety manewrujące – przez co oferta jest niekompletna.

Dlatego zdaniem wiceszefa sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych polski rząd powinien również bardzo poważnie przyjrzeć się ofercie Francji, która spełnia wymogi postawione przez MON. Ponadto, współpraca z Francją byłaby okazją do resetu w stosunkach dyplomatycznych po zerwaniu kontraktu na zakup śmigłowców Caracal.

– Oferta zakupu przez Polskę okrętów podwodnych typu Scorpène jest już na wstępie uzupełniona o rakiety manewrujące. Te jednostki są dobrą propozycją wyposażenia polskiej armii. Są znane nie tylko w Europie. – mówił Polaczek – Po historii z caracalami, którą ja oceniam jako trafną decyzję rządu, jest to także pewna możliwość politycznego resetu – dodaje.

Zaproponowane przez Francuzów okręty Scorpène, produkowane przez koncern DCNS, można uzbroić w pociski manewrujące, zdolne niszczyć cele naziemne w promieniu 1000 km. Takie jednostki mają już między innymi Brazylia, Indie i Chile.

Zdaniem wiceszefa sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych o wyborze zwycięskiej oferty przesądzi umowa offsetowa, dzięki której do przemysłu obronnego trafią nowe technologie, a część kontaktu na okręty podwodne będzie realizowana w Polsce.

Oferta dla Marynarki Wojennej

Już we wrześniu 2014 roku media informowały, że producent okrętów, koncern DCNS zapowiedział zaproponowanie ich Marynarce Wojennej w planowanym przetargu na trzy nowe okręty podwodne w ramach programu Orka. Podano również, że miałyby one być produkowane i serwisowane w gdyńskiej Stoczni Nauta.

(df) thefad.pl / Źródło: newseria.pl


Duda o relacjach polsko-francuskich: Są tematy trudne, co mnie ucieszyło, bo ja też rozumiem, że są tematy trudne

W czwartek 25 maja rozpoczęło się spotkanie przywódców państw NATO w Brukseli, na którym obecni byli przedstawiciele państw Sojuszu wraz z Sekretarzem Generalnym, Jensem Stoltenbergiem. Polskę reprezentował prezydent Andrzej Duda. Na szczycie NATO obecna była polska delegacja wraz z szefem MON Antonim Macierewiczem oraz MSZ Witoldem Waszczykowskim.

Duda spotkał się z liderami światowych mocarstw. Jak zapewniał rozmawiał z prezydentem USA Donaldem Trumpem, którego zaprosił do Polski. Spotkał się też z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, o czym poinformował na wieczornej konferencji prasowej.

– Zaczynamy nowy rozdział w relacjach polsko-francuskich – zapowiedział Andrzej Duda po spotkaniu z Macronem. Jednak szczególną uwagę internautów przykuła ta część wypowiedzi prezydenta, w której wspomniał, że pomiędzy przywódcami Polski i Francji są „tematy trudne” uraczając dziennikarz przysłowiowym „sucharem”.

– Są tematy trudne i pan prezydent Macron powiedział, że są tematy trudne, ale co mnie bardzo ucieszyło, bo przecież ja też mam świadomość, że są tematy trudne, jak to powiedział kiedyś poeta są w ojczyźnie rachunki krzywd.. więc są tematy trudne i padały różne słowa.. – stwierdził Andrzej Duda po czym zaczął się głośno śmiać.

 

 

(df) thefad.pl


Prezydent Trump na szczycie NATO upomniał się o pieniądze

Donald Trump bardzo twardo wezwał kraje NATO do zwiększenia wydatków na obronność. Ale zabrakło jednoznacznych słów Amerykanina, że USA zawsze dochowają obowiązku wzajemnej obrony sojuszników z NATO.

Fot. Źródło: dw.de

Jednodniowy „miniszczyt” NATO w Brukseli zaczął się od uroczystego otwarcia nowego budynku Sojuszu – wprawdzie pracownicy NATO nie zdążyli się tam przeprowadzić (wnętrza nie są gotowe), ale już w tej nowej kwaterze głównej Sojuszu spotkali się przywódcy krajów NATO. Na prośbę Amerykanów cała wizyta Donalda Trumpa w Brukseli odbywała się bez konferencji prasowych, by – jak wyjaśnia jeden z NATO-wskich dyplomatów – „prezydent nie powiedział czegoś nieprzygotowanego i zaskakującego”. Jednak Trump wykorzystał krótkie przemówienie z okazji inauguracji pomnika „World Trade Center i Artykułu Piątego”, by wręcz skarcić inne kraje NATO za zbyt małe wydatki na obronność.

Aż 23 kraje z 28 członków Sojuszu nie płacą tyle, ile powinny. Muszą wreszcie płacić swój uczciwy udział. To nie jest uczciwe wobec amerykańskiego społeczeństwa i podatników – powiedział Trump. Amerykańskiemu prezydentowi chodziło o obowiązek wydawania 2 proc. PKB na obronność, którego nie spełniają Niemcy, ale robi to m.in. Polska. Kraje NATO zobowiązały się w 2014 r., że w ciągu dekady dołączą do 2 proc. PKB, a w czwartek (25.05.2017) członkowie NATO wstępnie zaproponowali, że będą rozbijać ten cel na mniejsze kroki. To pozwoliłoby im udowadniać w okresie 2024 r., że są na właściwej ścieżce. – Nie zapytałem ani raz, ile kosztuje ten nowy budynek – powiedział Trump. Cena budowy to 1,1 mld euro.

Donald Trump: Aż 23 kraje z 28 członków Sojuszu nie płacą tyle, ile powinny. Muszą wreszcie płacić swój uczciwy udział. Fot. Źródło: dw.de

Trump milczy o artykule piątym

Trump podczas swej kampanii wyborczej sugerował, że Ameryka będzie bronić tych krajów, które będą dostatecznie dużo płacić. To byłoby sprzeczne z żelaznym obowiązkiem solidarnej obrony, który został określony w artykule 5. Traktatu Waszyngtońskiego. Ale o przywiązaniu USA do artykułu 5. w ostatnich miesiącach zapewniał publicznie amerykański wiceprezydent Mike Pence oraz sekretarz obrony USA James Mattis.

Niemniej, w czwartek w kwaterze NATO było spore oczekiwania, że gwarancje z artykułu 5. jednoznacznie i osobiście potwierdzi Trump. Liczono, że zrobi to przy pomniku „World Trade Center i Artykułu Piątego”, który jest fragmentem powyginanej żelaznej konstrukcji WTC. To właśnie po ataku Al-Kaidy w USA w 2001 r. kraje NATO po raz jedyny w swej historii sięgnęły po artykuł 5. – Sto tysięcy żołnierzy z Europy i Kanady służyło w Afganistanie razem z Amerykanami – przypomniał Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO.

Wedle przecieków z Białego Domu do amerykańskich mediów słowa o artykule 5. były w pierwotnych szkicach przemówienia Trumpa. – Putin będzie zachwycony odmową poparcia Trumpa dla artykułu 5. To byłoby nie do wyobrażenia przy każdym innym prezydencie USA. To będzie szokiem dla członków NATO – komentował na Twitterze Tom Wright, zwykle krytyczny dla Trumpa ekspert z Brookings Institution. Ale dyplomaci w Brukseli podkreślali, że Trump jednak wspomniał o NATO opartym na „wzajemnych zobowiązaniach”, a nawet o zagrożeniach ze strony Rosji i chronieniu wschodnich granic NATO.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg i kanclerz Niemiec Angela Merkel na „miniszczycie” w Brukseli. Fot. Źródło: dw.de

– Niby wszystko mniej więcej w porządku, ale pozostawił cień „transakcyjnego” stosunku Trumpa do Sojuszu, którego nie krył przed prezydenturą. Transakcja, czyli obrona przez USA nie z powodu solidarności i nie z powodu długoterminowej strategii – wyjaśnia jeden z brukselskich dyplomatów.

Przeciw terrorystom

Członkowie NATO zgodzili się, by Sojusz jako całość przystąpił do koalicji przeciw Państwu Islamskiemu. To może oznaczać szkolenia dla grup walczących z dżihadystami bądź też intensywniejsze wykorzystanie NATO-wskich samolotów radiolokacyjnych AWACS. Nie będzie jednak NATO-wskich misji bojowych, które – chodzi głównie o ataki lotnicze – nadal będą prowadzić poszczególne kraje Sojuszu (m.in. USA, Wlk. Brytania i Francja).

Nowa kwatera główna Sojuszu Północnoatlantyckiego w Brukseli. Fot. Źródło:dw.de

Ponadto NATO zamierza powołać komórkę antyterrorystyczną zajmującą się „zagranicznymi bojownikami”, czyli obywatelami m.in. krajów Europy podróżującymi walczyć do Syrii. Niektórzy z nich przystępują do Państwa Islamskiego, a po powrocie do Europy są zagrożeniem terrorystycznym. Mocne położenie akcentów na antyterroryzm w NATO jest zgodne z żądaniami Trumpa.

Przy nowej siedzibie NATO stanął też fragment Muru Berlińskiego. – Niemcy nigdy nie zapomną, ile wysiłku włożył Sojusz, by nasz kraj mógł się zjednoczyć – powiedziała przy tym pomniku kanclerz Angela Merkel.

Tusk: Różnimy się w sprawie Rosji

Donald Trump w czwartek przed południem rozmawiał przez około 45 minut z szefem Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem oraz szefem Komisji Europejskiej Jean-Claudem Junckerem . Wedle nieoficjalnych informacji tematem były Rosja, Ukraina oraz Brexit. – Nie mogę na sto procent powiedzieć, że mamy z prezydentem USA wspólną opinię czy wspólne stanowisko w sprawie Rosji. Ale jeśli chodzi o konflikt na Ukrainie, wygląda na to, że myślimy podobnie – powiedział potem Tusk dziennikarzom. Polityka wobec Rosji będzie w piątek i sobotę (26-27.05.2017) tematem szczytu G-7 na Sycylii, gdzie Unię będzie reprezentować Tusk i Juncker.

Trump w swej pierwszej rozmowie telefonicznej z Tuskiem po wyborze na prezydenta USA miał zapytać, który kraj następny po Brytyjczykach będzie wychodzić z Unii. Na miniszczycie w Brukseli Trump miał wyrazić – wedle nieoficjalnych informacji – zaniepokojenie utratą miejsc pracy w USA wskutek zawirowań gospodarczych po Brexicie. Na kolejne pół godziny do spotkania dołączyła szefowa dyplomacji Federica Mogherini i przewodniczący europarlamentu Antonio Tajani. – Mam nadzieję, że prezydent USA jeszcze na mój temat nie zatweetował – tak potem Juncker odpowiadał na pytania o rozmowę z Trumpem.

 

Tomasz Bielecki, Bruksela / Redakcja polska 

 

POLECAMY:

Bruksela chce szczegółowego katalogu praw Polaków po Brexicie

UE gotowa do rokowań o Brexicie

 


Skandaliczne zachowanie Trumpa podczas szczytu NATO w Brukseli

Zachowanie prezydenta USA Donalda Trumpa nie przestaje szokować.

Tym razem podczas ustawiania się do pamiątkowego zdjęcia  uczestników szczytu NATO w Brukseli, Trump, bardzo niegrzecznie odepchnął premiera Czarnogóry Duško Marković by stanąć w pierwszym szeregu.

Prezydentem USA Donald Trump wylądował w środę po południu w Brukseli. W czwartek rozmawiał z szefami unijnych instytucji i wziął udział w pierwszym szczycie NATO za swej prezydentury. 

Donald Trump – lider NATO

Na spotkaniu przywódców państw i rządów NATO w Brukseli Trump upomniał się o pieniądze.

– Te wielkie obawy o bezpieczeństwo to powody, dla których bardzo bezpośrednio rozmawiałem z sekretarzem generalnym i członkami sojuszu, mówiąc, że członkowie NATO muszą wreszcie wnosić uczciwy wkład, muszą się wywiązywać z finansowych zobowiązań – mówił Trump

– Ale 23 z 28 krajów członkowskich ciągle nie płacą tego, co powinny na obronę. To nie fair wobec ludzi i podatników w Stanach Zjednoczonych, a wiele z tych krajów jest winnych ogromne sumy pieniędzy za ubiegłe lata – dodał.

– Przez ostatnich osiem lat USA wydały na obronę więcej niż wszystkie pozostałe kraje NATO łącznie (…) Gdyby wszystkie kraje NATO przeznaczyły w ubiegłym roku 2 procent PKB na obronność, mielibyśmy 119 mld dolarów na naszą wspólną obronę i finansowanie rezerw – podkreślił Trump.

A po ciężkim dniu, czas na odpoczynek..

 

(df) thefad.pl

 


Siedem rzeczy, które warto wiedzieć kupując okulary przeciwsłoneczne

Co oznaczają symbole na okularach przeciwsłonecznych, czy w każdych można prowadzić samochód? UOKiK przygotował poradnik przygotowany przez UOKiK.

okulary przeciwsłoneczne
Fot. GLady / Pixabay

– Promieniowanie UV, które ma szkodliwy wpływ na tkanki dotyczy nie tylko skóry, ale też oczu i może skutkować rozwojem nowotworów oraz zmian zwyrodnieniowych powierzchni oka – mówi okulista Anna Łękawa Ilczuk.

Ekspertka zwraca uwagę, że ekspozycja na słońce może też m.in. nasilać rozwój zaćmy, albo powodować uszkodzenie centralnej części siatkówki, która jest odpowiedzialna za najlepsze widzenie. Jej zdaniem ochrona przed słońcem jest niezwykle ważna dla zdrowia oczu dlatego należy zwrócić uwagę na to, jakie okulary przeciwsłoneczne nosimy.

– Stopień przyciemnienia soczewek okularowych nie ma wpływu na ochronę przed promieniowaniem UV. Konieczne są specjalne filtry. Najlepsze z nich blokują nawet 100 proc. promieniowania UV – wskazuje Ilczuk.

Z punktu widzenia przepisów o systemie oceny zgodności, okulary przeciwsłoneczne są środkami ochrony indywidualnej. Dlatego ich oznakowanie jest określone przez prawo. Zgodność okularów przeciwsłonecznych z wymaganiami potwierdza producent, który powinien umieścić na nich znak CE.

Jakie jeszcze oznaczenia znajdziemy na okularach przeciwsłonecznych?

UOKiK przygotował kilka rad dla osób planujących ich zakup:

  1. Zwróć uwagę na oznakowanie, szukaj na okularach przeciwsłonecznych cyfr, które oznaczają kategorię zastosowanego filtra – od 0 do 4. Im wyższa, tym większy stopień ochrony przed światłem, ale też mniejsza zdolność zauważania znaków drogowych, sygnalizacji świetlnej czy innych uczestników ruchu. Dlatego, np. okulary przeciwsłoneczne z filtrem o kategorii 4 przeznaczone są do używania w górach, czy na pustyni. Nie mogą być stosowane do jazdy samochodem.
  2. Sprawdź informacje dodatkowe o typie filtra. Przykładowo fotochromowy reaguje na natężenie światła. Im jaśniejsze otoczenie, tym ciemniejsza będzie szybka okularów przeciwsłonecznych. Z kolei filtr polaryzacyjny wyostrza obraz eliminując niepotrzebne odbicia. Jest on szczególnie wskazany do prowadzenia pojazdów.
  3. W oznakowaniu okularów przeciwsłonecznych mogą być używane oznaczenia słowne lub piktogramy. Jeżeli producent użyje tylko piktogramów, powinien je wyjaśnić, objaśnienia powinny być w jęz. polskim – szukaj załączonej informacji.
  4. Sprawdź, czy producent przewidział ograniczenia stosowania okularów przeciwsłonecznych, np. nie używać w solarium, przy prowadzeniu samochodów.
  5. Przeczytaj instrukcję konserwacji i przestrzegaj jej, by okulary przeciwsłoneczne nie straciły swoich właściwości, np. przez starcie czy porysowanie powłoki antyrefleksyjnej.
  6. Przy wyborze okularów przeciwsłonecznych kieruj się nie tylko ich ceną i wyglądem, ale także warunkami, w których będziesz ich używać. Zbyt jasne lub za ciemne mogą powodować zmęczenie, a nawet doprowadzić do choroby oczu.
  7. Sprawdź, czy wielkość lub kształt oprawek nie będzie ograniczał twojego pola widzenia.

Jeśli trafisz na niewłaściwie oznakowane okulary przeciwsłoneczne u sprzedawcy UOKiK radzi, aby skontaktować się z Inspekcją Handlową.

Na stronie UOKiK można odnaleźć też link do krajowego rejestru wyrobów niezgodnych lub stwarzających zagrożenie lub unijnego systemu RAPEX (w języku angielskim). Pomoc w razie problemów z reklamacją wadliwych okularów przeciwsłonecznych można też uzyskać u Rzeczników Konsumentów, w Wojewódzkich Inspektoratach IH, pod numerem telefonu 801 440 220 lub mailowo – porady@dlakonsumentow.pl.

Fot. maxzzerzz / Unsplash

Profesjonalne konsultacje okulistyczne – Warszawa

Okuliści oraz okuliści dziecięcy skupieni wokół projektu Okulistyka akademicka specjalizują się w diagnozowaniu oraz leczeniu szerokiego spektrum chorób okulistycznych. Najczęstsze konsultacje dotyczą pogorszenia wzroku, czerwonego oka oraz bólu lub dyskomfortu okolicy gałki ocznej. Zobacz w czym jeszcze możemy Ci pomóc! Okulista Łomianki

Kurier PAP


Masz kablówkę zapłacisz abonament. Rząd przyjął założenia nowej ustawy

Uproszczenie rejestracji odbiorników radiowo-telewizyjnych i poprawa skuteczności poboru abonamentu RTV – to główne, jak podało Centrum Informacyjne Rządu, założenia projektu nowelizacji ustawy o opłatach abonamentowych oraz ustawy o radiofonii i telewizji, który w środę przyjął rząd.

Fot. Pixabay

„Aby poprawić pobór abonamentu zaproponowano włączenie dostawców usług płatnej telewizji do procesów rejestracji odbiorników oraz identyfikacji podmiotów, które muszą płacić abonament” – wskazało Centrum Informacyjne Rządu.

Zgodnie z projektem dostawcy tych usług będą mogli odbierać od swoich klientów zgłoszenia rejestracyjne odbiorników oraz przekazywać je operatorowi wyznaczonemu, pobierającemu opłaty abonamentowe, czyli Poczcie Polskiej.

„Dostawcy tych usług będą także musieli przekazywać Poczcie Polskiej informacje o wszystkich zawieranych umowach. Poczta Polska miałaby przy tym prawo żądania informacji od dostawców usług telewizji płatnej o poszczególnych klientach korzystających z tych usług” – czytamy w komunikacie CIR.

Jak zapewniono, dane osobowe podmiotów, które muszą płacić abonament, byłyby odpowiednio zabezpieczone, zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych. CIR zaznaczył, że w proponowanych przepisach zaproponowano także łatwiejszą rejestrację odbiorników przez osoby korzystające z usług płatnej telewizji. Odbiorcy tych usług będą mieli możliwość zarejestrowania odbiornika za pośrednictwem dostawcy usług płatnej telewizji.

„Przy zawarciu umowy dostawca usług telewizji płatnej musiałby przekazać klientowi informację o obowiązku zarejestrowania odbiornika oraz uregulowania opłat abonamentowych” – wskazano. „Klient byłby też poinformowany, że niektóre jego dane osobowe zostaną przekazane Poczcie Polskiej” – dodano. CIR poinformował, że zgodnie z propozycją dostawcy płatnej telewizji przekażą także jednorazowo Poczcie Polskiej informację o dotychczasowych swoich odbiorcach oraz podadzą swoim klientom komunikat, że umowa o dostarczenie płatnej telewizji łączy się z posiadaniem odbiornika telewizyjnego, który podlega obowiązkowej rejestracji.

„Dostawcy usług telewizji płatnej będą musieli również poinformować swoich klientów w komunikacie, że przekażą ich niektóre dane osobowe Poczcie Polskiej” – doprecyzowano.

Projekt zakłada ponadto, że wszystkie czynności związane z rejestracją odbiorników, poborem opłat, kontrolą abonamentową i weryfikowaniem zwolnień będą nadal realizowane przez Pocztę Polską.

„Dostawca płatnej telewizji będzie jedynie pośredniczył, o ile tak zdecyduje klient, w procedurze zgłoszenia odbiornika do rejestracji oraz udzielał informacji niezbędnych do identyfikacji podmiotu obowiązanego do wnoszenia opłat abonamentowych” – napisano w komunikacie CIR.

„Brak dokonania rejestracji za pośrednictwem dostawcy usług płatnej telewizji nie będzie wpływał na ważność umowy o dostarczanie tej telewizji, ani na sposób świadczenia usług przez dostawcę. Osoba, która nie zarejestruje odbiornika (w placówce Poczty Polskiej lub za pośrednictwem dostawcy) będzie – tak jak dotychczas – podlegała opłacie za używanie niezarejestrowanego odbiornika w wysokości 30-krotności opłaty abonamentowej” – czytamy w komunikacie.

Propozycja przyjęta przez rząd przewiduje też odpłatność za wszystkie obowiązki nakładane na dostawców telewizji płatnej, które będą tworzyły koszty po ich stronie.

Wysokość rekompensaty określi w rozporządzeniu Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Zgodnie z projektem przyjętym przez rząd nowe przepisy miałyby wejść w życie po upływie miesiąca od dnia ich ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

 

Kurier PAP