Rosja współpracuje ze zorganizowaną przestępczością – Sterowana przez Kreml mafia przenika Europę
Rosyjski rząd współpracuje ze zorganizowaną przestępczością – wynika z analizy europejskiego think tanku Europejska Rada Spraw Zagranicznych (ECFR).- wynika z analizy europejskiego think tanku Europejska Rada Spraw Zagranicznych (ECFR).
Od aneksji Krymu w 2014 roku relacje Moskwy z Zachodem są napięte. Moskwa szuka pozadyplomatycznych sposobów wzmocnienia swoich wpływów. Stawia przy tym nie tylko na tajne służby, ale także współpracę ze zorganizowaną przestępczością – głosi analiza europejskiego think tanku Europejska Rada Spraw Zagranicznych (ECFR).
Istnieją ścisłe powiązania między kremlowskim aparatem bezpieczeństwa, jego wywiadem zagranicznym, wywiadem wojskowym i krajowym FSB (Federalna Służba Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej) z rosyjskojęzycznymi grupami mafijnymi działającymi w Europie. Na dodatek Kreml wydaje tym grupom co rusz nowe zlecenia, aby realizować własne interesy. „Państwo rosyjskie jest w znacznym stopniu skryminalizowane, a powiązania klasy politycznej z przedstawicielami świata przestępczego doprowadziły do tego, że rząd w dochodzeniu swoich interesów wciąż korzysta z usług przestępców” – głosi analiza ECFR.

Analiza ECFR: Po tym jak Władimir Putin został prezydentem w 2000 roku związki mafii i elit politycznych uległy zmianie. Fot. Źródło: dw.de
Od cyberataków do przemytu ludzi
– Świat przestępczy, polityka, biznes i państwowe służby bezpieczeństwa zaczęły nawiązywać kontakty w latach 90. – powiedział Deutsche Welle Mark Galeotti, autor badań i ekspert ds. bezpieczeństwa Rosji. Po tym jak Władimir Putin został prezydentem w 2000 roku, związki te uległy zmianie w tym sensie, że elity polityczne korzystały z usług świata przestępczego by osiągnąć swoje cele – wynika z badań ECFR. W rezultacie – jak zaznacza Galeotti – gangsterzy mogą pozostać gangsterami, nie obawiając się represji ze strony państwa. Przynajmniej dopóty, dopóki akceptują zasadę, że największym gangiem w państwie jest samo państwo.
Według analizy think tanku zasada ta została rozszerzona na działającą w Europie rosyjską mafię. Ma być ona wykorzystywana przez rosyjskie władze do różnych celów, takich jak cyberataki, przemyt towarów i ludzi, a nawet zabójstwa na zlecenie Kremla. W przypadku nielegalnego handlu rosyjskie służby bezpieczeństwa miałyby wykorzystywać ich infrastrukturę do przewozu towarów przez granice, otrzymując za to część zysku.
Jak zniknął rosyjski szpieg Christopher Metsos?
Jako inny przykład współpracy pomiędzy najwyższymi organami państwowymi w Moskwie i rosyjskim światem przestępczym Galeotti, pracujący także w Instytucie Stosunków Międzynarodowych w Pradze, podaje incydent z 2010 roku. Wówczas nagłówkami gazet zawładnęła rosyjsko-amerykańska afera szpiegowska: władze USA wykryły rosyjską siatkę szpiegowską w Stanach Zjednoczonych.
Doszło do wymiany 10 rosyjskich szpiegów na czterech amerykańskich. Ale jeden z członków rosyjskiej siatki, Christopher Metsos, który został zatrzymany na Cyprze i tymczasowo zwolniony za kaucją, zniknął bez śladu. Galeotti przytacza informacje uzyskane od amerykańskich agentów – ich zdaniem Metsos, chroniony przez rosyjską mafię, miał być przewieziony z Cypru do Rosji.
Rosyjska mafia w całej Europie
W analizie współpracy między Kremlem i mafią Galeotti wykorzystał poufne wypowiedzi pracowników europejskich służb wywiadowczych oraz rozmowy prowadzone w kręgach zorganizowanej przestępczości w Europie i Rosji.
Zwłaszcza tam, gdzie istnieją duże skupiska ludności rosyjskojęzycznej, spotyka się rosyjską mafię – mówi ekspert ECFR. Wymienia m.in. południową Hiszpanię, Grecję i Litwę. Również w centrach przemytu ludzi, towarów i narkotyków, takich jak Berlin, obecna jest rosyjska mafia. Inaczej niż 20 lat temu, nie działa ona już w Europie na ulicy. Dziś jest aktywna raczej jako partner, pośrednik i pomocnik lokalnych i europejskich sieci przestępczych. Szacuje się, że jedna trzecia heroiny, która trafia na europejskie ulice, przechodzi przez ręce rosyjskiej mafii.
„Moskwa mogłaby zatuszować każdy bezpośredni związek”
Walter Kegö zajmujący się w Instytucie Polityki Bezpieczeństwa i Rozwoju w Sztokholmie badaniem zorganizowanej przestępczości w Rosji, potwierdza wnioski Galeottiego. Rosyjska mafia w Europie woli pozostawać w cieniu – mówi Kegö. Niemniej jednak wywiera ona duży wpływ nie tylko w świecie przestępczym, ale i polityki. – Nie ma wątpliwości, że wysocy urzędnicy Kremla co rusz wykorzystują mafię do swoich celów – mówi Kegö.
Współpraca między Kremlem a mafią wygląda tak, że Moskwa mogłaby zatuszować każdy bezpośredni związek – wyjaśnia Galeotti. Kreml zwraca się do takich gangów przestępczych, które są związane z Rosją poprzez własność lub ludzi, albo zdane na transport przez terytorium Rosji. Tym sposobem organy bezpieczeństwa mogą wpływać na przestępców. I, jeśli to konieczne, Kreml zwraca się do nich z prośbą, której nie mogą odrzucić – mówi Galeotti.
Irina Filatova / tł. Katarzyna Domagała / Redakcja polska ![]()
POLECAMY:
⇒ Niemiecka prasa: Izolacja czy silna Francja w silnej UE?
⇒ Francja przed wyborami: Le Pen chce „wytępić” islamistów
Dyplomata Ryszard Schnepf ujawnia kulisy wyboru Szonert-Biniendy na stanowisko Konsula Honorowego
Polski dyplomata, historyk i urzędnik państwowy, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w latachod 2007 do 2008, były ambasador RP w Urugwaju, Paragwaju, Kostaryce (z akredytacją w innych krajach Ameryki Środkowej), Hiszpanii, Andorze, Stanach Zjednoczonych i Wspólnocie Bahamów Ryszard Schnepf opowiada o kulisach wyboru Marii Szonert-Biniendy na stanowisko konsula honorowego w Ohio.
Ryszard Schnepf na swoim profilu na facebooku przypomina, że konsulami honorowymi w USA były osowy wykształcone, z sukcesami w życiu zawodowym, szanowani przez swoje otoczenie i miejscowe władze, „a przede wszystkim aktywni dla dobra Polski w najlepszym sensie tego słowa. Do teraz.”
Polski dyplomata ujawnia również powody rezegnacji dotychczas piastującego ten urząd profesora Marka Dollar oraz w jaki sposób doszło do nominacji Marii Szonert-Biniendy na stanowisko konsula honorowego w Ohio.
Poniżej publikujemy pełnę treść pisma Ryszarda Schnepfa
KONSUL HONOROWA?
Do teraz Polska miała szczęście do swoich konsulów honorowych w USA. W zasadzie wszyscy bez wyjątku byli świetnym wyborem: wykształceni, z sukcesami w życiu zawodowym, szanowani przez swoje otoczenie i miejscowe władze, a przede wszystkim aktywni dla dobra Polski w najlepszym sensie tego słowa. Miała aż do teraz.
Wiosną 2016 roku z funkcji konsula honorowego w Ohio zrezygnował profesor Marek Dollar, który urząd ten godnie piastował od 2004 roku. W liście wyjaśniającym przyczynę rezygnacji ten wybitny fizyk i dziekan wydziału na miejscowym uniwersytecie pisał, że nie jest w stanie dalej reprezentować kraju, w którym łamie się podstawowe zasady demokracji.
Niemal natychmiast ruszył wyścig o uwolnione stanowisko, w którym jedyną zwyciężczynią mogła być Maria Szonert-Binienda, wiceprezes Kongresu Polonii Amerykańskiej reprezentująca tzw. frakcję smoleńską, a przy okazji – co niebagatelne – żona Wiesława Biniendy, członka komisji ds. zbadania przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem, zwanej potocznie komisją Macierewicza.
Wkrótce Ambasada RP w Waszyngtonie otrzymała rutynowe i wymagane procedurami zapytanie o ocenę kandydatki. Kontrowersyjna działalność p. Szonert-Biniendy była znana placówce, ale celem uzyskania bardziej szczegółowej opinii Ambasada wystąpiła z zapytaniem do Konsulatu Generalnego w Nowym Jorku, w którego terytorialnych kompetencjach znajdował się stan Ohio.
Odpowiedź była miażdżąca. Konsul generalna Urszula Gacek – po przeprowadzeniu rozmowy z kandydatką – nie tylko wskazywała na kontrowersyjną, z gruntu polityczną i wprowadzającą podziały wśród Polonii działalność, ale także finansowe oczekiwania p. Szonert-Binienda oraz generalne nierozumienie istoty funkcji konsula honorowego. Krytyczna ocena Konsulatu w NY w całości pokrywała się z opinią Ambasady, która postanowiła zatrzymać proces.
Niemal natychmiast zareagowała Centrala, czyli MSZ. Dzwonił dyrektor generalny Andrzej Jasionowski z zapytaniem o los nominacji. Nalegał na szybki finał, wyjaśniał, że sprawa jest ważna, bo interesują się nią najwyższe czynniki. O mianowanie p. Szonert niemal codziennie miał pytać wiceminister Jan Dziedziczak, określając wybór kandydatki jako de facto już dokonany. Brakowało drobiazgu: pozytywnej oceny ambasadora. Po kilkunastu dniach dyrektor Jasionowski ponownie dał znać o sobie. Żądał pilnego rozwiązania problemu. Sugerował, że promotorami nominacji są szefowie MSZ i MON, a to powinno dać mi wiele do myślenia. Opór zatrzymał mianowanie tylko na krótko.
Post scriptum
Kilka miesięcy wcześniej, na początku lutego, wiceminister Dziedziczak odwiedził Chicago. Pretekstem była uroczystość wręczenia pamiątkowych medali kombatantom w Konsulacie Generalnym. W rzeczywistości nowa władza postanowiła zrobić porządek w kierownictwie Kongresu Polonii Amerykańskiej, któremu przewodniczył nie dość radykalny i narodowo-patriotyczny Frank Spula. W tle wizyty więc 6.02.2016 odbyła się operatywka min. Dziedziczaka z p. Szonert-Biniendą, która, wspierana przez Warszawę, miała odbić KPA z rąk rzekomych liberałów.
Dodatkowe wrażenie miała zrobić demonstracja w konsulacie. W trakcie uroczystości, ku zdumieniu starszych na ogół wiekiem uczestników, do sali recepcyjnej wkroczył kilkunastoosobowy oddział młodych ludzi, krótko ostrzyżonych i odzianych w wojskowe buty, spodnie w barwach maskujących oraz czarne koszule.
W trakcie wręczania odznaczeń rozległo się trzaskanie obcasami i gromkie „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Obecni byli w szoku, ale nie reagowali. Zapytany o tych „specjalnych gości” konsul, gospodarz wydarzenia, wyjaśnił, że są to osoby jemu nie znane, a listę do zaproszenia otrzymał z Warszawy. Do konsulatu wkroczyło nowe.
PS2
Przebywający w Australii minister podjął decyzję o zawieszeniu pani konsul. Widocznie przebywając na antypodach definitywnych rozwiązań wygenerować się nie da, nawet jeśli sytuacja jest tak żenująca i domaga się tego premier. No tak, trzeba jeszcze zapytać co o tym sądzą inni mocodawcy.
(df) thefad.pl / Źródło: Ryszard Schnepf / facebook.com/ryszard.schnepf
Owsiak: Oburzają nas „Polskie obozy śmierci”, kim jednak jesteśmy gdy Konsul publikuje zdjęcie Tuska w mundurze SS
Dostajemy piany, kiedy na świecie ktoś bezmyślnie powtarza ten absurd. Bardzo to nas, Polaków, boli. Myślę tutaj o przypisywaniu nam autorstwa „ufundowanych” przez nazistowskie Niemcy obozów śmierci. Mało tego! Wprowadziliśmy już nawet ustawowe ściganie takich pomówień z wykorzystaniem kancelarii adwokackich. Czyli wg nas, Polaków, takie twierdzenia mają być karalne.
Ale jak mamy o sobie mówić, kiedy Pani z dalekiego stanu Ohio, jako Konsul Honorowa, wprowadza w obieg wizerunek swojego rodaka w mundurze SS-mana? Oburzamy się na innych, a sami robimy rzeczy niesłychanie podłe i obrzydliwe.
Ponieważ sam tego doświadczyłem, to chciałbym także dosyć chłodno przewidzieć dalszy ciąg tego zdarzenia i obym się po stokroć, a nawet po tysiąckroć mylił.Kilka lat temu młody pracownik Politechniki Warszawskiej, jak się okazało inteligentny i wykształcony człowiek, umieścił na swoim Facebooku mnie – czyli Jurka Owsiaka – w czapce SS-mana z napisem w stylu „Jurek Owsiak dzieciobójca”. Czapka z bardzo znanym symbolem SS nie była w żaden sposób odkształcona, aby np. zasugerować, że jestem pracownikiem jakiejś stacji transformatorowej, czyli specem od elektryfikacji i prądu. Była to w 100% czapka z takiego samego munduru, w jakim Pani Konsul Honorowa wrzuciła do internetu Pana Donalda Tuska.
Kiedy powędrowałem z tym do warszawskiego sądu okazało się, że sprawa nie jest tak jednoznaczna. Sędzia najnormalniej w świecie kazał udowodnić, że formacja, której charakterystyczne logo widniało na czapce, jest formacją złą i niedobrą. Abstrakcja? Mój adwokat przez 20 minut wyjaśniał wybrane – najgorsze i, co tu dużo gadać, najbardziej widowiskowe – działania tej formacji, uznanej w Norymberdze za ludobójczą, aby wywołać projekcję instytucji, z której działalnością ja się nie zgadzam i czuję się bardzo obrażony, że ktoś mnie z tym porównuje.
Wyrok był kuriozalny, bo generalnie sędzia pogroził palcem i, mówiąc najprościej, obwieścił: „Jeszcze raz oskarżony uczyni coś takiego, a wtedy będziemy inaczej rozmawiali”. Może nie słowo w słowo, ale taki był sens wyroku. Wywołało to we mnie niezwykłą gorycz, bo wydawało mi się, że same fakty historyczne i pamięć o ciężkich losach naszego kraju w czasie okupacji hitlerowskiej powinniśmy mieć wyryte w głowach. Nie tylko my, ale przede wszystkim sędziowie sądów polskich. A ocena takich „wybryków” powinna być jednoznacznie krytyczna.
Opisywana przeze mnie sprawa trwała jakiś czas. Ostatecznie ów student łaskawie usunął zdjęcie, ale, jak widać, jest jakieś upodobanie w Polakach, którzy chcą kogoś upokorzyć, aby sięgać właśnie po tę formację z ostatniej, niezwykle dla Polski tragicznej wojny.
Powątpiewam, czy Pani Konsul Honorowa zostanie ukarana tak, jak na to zasługuje. Bez względu na to miejmy w swoich głowach absolutne potępienie dla takich działań. I nie zgadzajmy się na to, ponieważ język tak bezwzględnej nienawiści nie tylko zabija nas tu, w Polsce, ale także zabija Polskę na świecie. Czyni z nas ludzi złych, agresywnych, a takimi nie jesteśmy i na taką ocenę ja się nie zgadzam.
Jurek Owsiak
Wytyczne przyjęte jednomyślnie. Unia gotowa do negocjacji ws. warunków wyjścia Wielkiej Brytanii z UE
Unia Europejska chciałaby już do grudnia wynegocjować z Londynem gwarancje dla obywateli UE, w tym Polaków, którzy mieszkają w Wlk. Brytanii. Ale szykują się duże spory.
Przywódcy 27 krajów UE już bez Wielkiej Brytanii przyjęli na sobotnim szczycie 29 kwietnia „wytyczne dla negocjacji Brexitu”, który ma być sfinalizowany do marca 2019 roku. – To zajęło nam tylko cztery minuty, co jest świadectwem naszej jedności – powiedział szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Te polityczne wytyczne zostaną w najbliższych dniach przełożone przez Komisję Europejską na bardziej szczegółowy mandat negocjacyjny, który unijni ministrowie w Radzie UE powinni zatwierdzić 22 maja.
Guidelines adopted unanimously. EU27 firm and fair political mandate for the #Brexit talks is ready. #EUCO
— Donald Tusk (@eucopresident) 29 kwietnia 2017
Warunki UE: gwarancje praw dla obywateli UE, uregulowanie rachunków Londynu wobec Unii
Główna zasada ustalona przez UE to dwuetapowość rokowań o Brexicie. Najpierw Unia chce wynegocjować gwarancje zachowania dotychczasowych praw obywateli UE na Wyspach Brytyjskich oraz uregulowanie rachunków Londynu wobec Unii (szacowanych nieoficjalnie przez Brukselę nawet na 60 mld euro). I dopiero po „osiągnięciu znaczącego postępu” w tych dwóch kwestiach Unia mogłaby przejść do II etapu, czyli rozmów o przyszłych stosunkach z pobrexitowym Londynem np. w kwestiach handlu czy bezpieczeństwa.
– Dziś za wcześnie spekulować, kiedy Rada Europejska będzie mogła uznać, że jest „znaczący postęp” [w kwestiach z pierwszego etapu] i można przejść do drugiego etapu z Brytyjczykami – powiedział Donald Tusk. Jednak dyplomaci części krajów Unii oraz wysocy rangą urzędnicy UE przekonują, że przejście do II etapu mogłoby dokonać się już na szczycie UE w grudniu tego roku. – Taki wariant wymaga pewnego optymizmu, ale jest realistyczny – mówi jeden z naszych rozmówców w instytucjach UE.

Theresa May wiele razy deklarowała chęć jak najszybszego wzajemnego zagwarantowania praw dla obywatelom UE i Wielkiej Brytanii. Fot. Źródło: dw.de
May ogólnikowo o prawach Polaków
Brytyjska premier Theresa May wiele razy deklarowała, że chciałaby jak najszybszego i wzajemnego zagwarantowania praw ok. 3 mln obywateli UE w Wlk. Brytanii (w tym blisko miliona Polaków) oraz ponad miliona Brytyjczyków w UE.
– Szkopuł w tym, że Londyn chciałby to załatwić jakąś ogólnikową deklaracją polityczną. A na to nie możemy się zgodzić. Potrzebujemy konkretów, które już spisaliśmy. A pod nimi Brytyjczycy na razie nie są gotowi się podpisać – tłumaczą nasi rozmówcy w UE. Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker potwierdził w sobotę, że KE przygotowała już dokument z rozpisanymi na około 25 punktów gwarancjami obywateli UE w Wlk. Brytanii.
– Gdy tylko Wlk. Brytania zaoferuje nam rzeczywiste gwarancje dla obywateli, szybko znajdziemy rozwiązania – powiedział Tusk. Rozciągnięcie obecnych praw m.in. Polaków w Wlk. Brytanii na okres po Brexicie oznaczałoby, że powinni nabywać prawo stałego pobytu po nieprzerwanych pięciu latach zamieszkiwania na Wyspach. To podkreślono nawet w wytycznych zatwierdzonych na sobotnim szczycie. Jednak Unia domaga się, by ów licznik pięciu lat zaczął tykać nawet dla tych Polaków, którzy przyjechaliby do Londynu na miesiąc przed Brexitem (w lutym 2019 r.). A zatem nabywaliby prawo pobytu w 2024 r., kilka lat po Brexicie. Ponadto projekt mandatu Komisji Europejskiej, który udało nam się poznać, zawiera postulat, by obecne prawa obywateli UE rozciągano na ich rodziny w Wlk. Brytanii, nawet jeśli dojadą tam dopiero po Brexicie.
Unijny trybunał skontroluje Londyn?
Londyn próbuje przekonywać Unię, że brytyjskie prawo i sądy będą dostateczną gwarancją dla ochrony dotychczasowych praw obywateli UE. Ale Unia żąda, by w tych kwestiach ostateczną instancją pozostał Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu. To postulat politycznie wybuchowy dla premier May. Oznaczałby bowiem, że unijny sąd po części nadzoruje Brytyjczyków wiele lat po Brexicie. – Gwarancje dla naszych obywateli muszą być oparte na prawie UE – podkreślała polska premier Beata Szydło.
– Nie przedstawiono nam liczb – powiedziała kanclerz Angela Merkel pytana, czy na szczycie dyskutowano o szczegółach brytyjskich rachunków do uregulowania. Londyn przed kilku laty zgodził się na siedmioletni budżet UE (2014-2020) z ostatnimi płatnościami do 2023 roku. Unia żąda, by Brytyjczycy wywiązali się z tego nawet po Brexicie, ale Londyn bardzo liczy na ustępstwa ze strony Unii. W Brukseli już teraz spekuluje się o przyspieszeniu rozmów o kolejnym budżecie Unii, by zaczynał się nie w 2021, lecz w 2020 roku i uwzględniał dziurę po brytyjskiej składce (ok. 10 mld euro netto rocznie). To grozi zmniejszeniem funduszy dla Polski.
Do protokołu z sobotniego szczytu UE wpisano „klauzulę NRD-owską” gwarantującą, że Irlandia Płn. po ewentualnym zjednoczeniu Irlandii automatycznie stanie się częścią Unii (jak NRD w latach 90.). A skoro zjednoczenia nie ma teraz na horyzoncie, to Dublin bardzo naciska na „kreatywne rozwiązania”, by Brexit nie przywrócił kontroli granicznych między Irlandią Płn. a Irlandią.
Tomasz Bielecki, Bruksela / Redakcja polska ![]()
POLECAMY:
⇒ Niemiecka prasa: Izolacja czy silna Francja w silnej UE?
⇒ Francja przed wyborami: Le Pen chce „wytępić” islamistów
Polskie władze szerokim łukiem omijają Brukselę. Polska traci wpływy, unijne stanowiska i pieniądze
Od porażki rządu w sprawie zablokowania ponownego wyboru na szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska polskie władze szerokim łukiem omijają Brukselę a na ważne spotkania wysyłają niższych rangą urzędników. Polska traci wpływy, pozycję, unijne stanowiska i konkretne pieniądze z brukselskiej kasy – analizuje sytuację na linii Polska – Bruksela serwis RMF24.pl
– Sytuacja i tak nie była dobra od wprowadzenia przez KE procedury praworządności, ale nie było aż tak źle jak obecnie. To tak, jakby polska administracja szykowała się do wyjścia z Unii – cytuje wypowiedź wysokiego rangą przedstawiciela Komisji Europejskiej dziennikarka RMF FM.
– Podobnie jest w Radzie UE. Przyjeżdżają przestraszeni rządową presją młodzi urzędnicy, którzy odczytują z kartek stanowisko ministra – opowiada dyplomata z Rady UE. – Często czegoś „agresywnie żądają” – dodaje.
Polska traci wpływy, pozycję, pieniądze i unijne stanowiska
Polska traci nie tylko wpływy i pozycję ale pieniądze i unijne stanowiska. Przykładowo jesienią rząd PiS poprosił o kwotę 67 mln euro na wsparcie dla rolników, nic jednak nie wskazuje na to, że otrzyma te pieniądze – zwraca uwagę RMF24.
– Już są straty na mniejszą skalę. Niedawno było spotkanie na temat współpracy z Afryką, gdzie były konkretne pieniądze do wzięcia na pomoc rozwojową. Nie było polskiego przedstawiciela – cytuje wypowiedź jednego z urzędników Rady UE RMF24.
Coraz rzadsze wizyty w Brukseli
Na ważne spotkania wysyła się niższych rangą urzędników. Polska nie przedstawia własnych inicjatyw i lekceważy unijne. Przykładowo, na prestiżowe spotkanie AgroForum Mare Balticum, które miało miejsce w Estonii 18-20 kwietnia, podczas którego zdecydowano o utworzeniu zespołu państw Morza Bałtyckiego ds. rolnych – Warszawa przysłała zwykłego urzędnika. Przy czym z innych krajów byli co najmniej wiceministrowie, co wielu partnerów z krajów bałtyckich czy Ukrainy odebrało to jako lekceważenie.
Brak zainteresowania, brak kontaktów
W dziale „badań i innowacji” w Komisji Europejskiej było do obsadzenia stanowisko przez kogoś z Europy Środkowo-Wschodniej. Polski nie wzięto pod uwagę. – Brak zainteresowania, brak kontaktów – wyjaśnia rozmówca dziennikarki RMF FM.
(df) thefad.pl / Źródło: RMF24
Giertych: Wyślę w imieniu Tuska wniosek o ściganie z urzędu konsul, która umieściła jego fotomontaż w mundurze SS
Dzisiaj wyślę w imieniu Donalda Tuska do Prokuratury wniosek o ściganie z urzędu konsul, która umieściła jego fotomontaż w mundurze SS.
W ciągu ostatnich kilku miesięcy prokuratura wielokrotnie podejmowała ściganie art. 216 kk w trybie publicznoskargowym. Tak było nawet w przypadku zwykłych okrzyków do posłów podnoszonych przez osoby, które nie sprawowały żadnej funkcji publicznej.
Mój Mocodawca pan Donald Tusk uznał, że sprawa jest na tyle bulwersująca, że nie można jej zostawić bez reakcji.
Roman Giertych
Donalda Tuska w mundurze żołnierza SS
Konsul honorowy w USA Maria Szonert-Binienda, a prywatnie żona Wiesława Biniendy, członka rządowej podkomisji ponownie badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej, opublikowała fotomontaż przestawiający Donalda Tuska w mundurze żołnierza SS.
Donald Tusk @eucopresident w oczach pani Szonert-Biniendy, nowej konsul honorowej RP w Acron w Ohio pic.twitter.com/OmdbEXQddi
— D.Wysocka-Schnepf (@DorotaWSch) 28 kwietnia 2017
W sobotę MSZ poinformowało, że Szonert-Binienda oddała się do dyspozycji ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego.
W piątek na Twitterze resort spraw zagranicznych poinformował, że „kierownictwo MSZ przeprowadziło rozmowę z konsul honorową Marią Szonert-Biniendą”. Podkreślono przy tym, że „Treści publikowane przez Konsul na jej pryw.kontach w mediach społ. przed otwarciem konsulatu hon. wyrażają jej prywatne poglądy.”
1/2 Kierownictwo #MSZ przeprowadziło rozmowę z konsul honorową Marią Szonert-Biniendą
— MSZ RP🇵🇱 (@MSZ_RP) 28 kwietnia 2017
1/2 Kierownictwo #MSZ przeprowadziło rozmowę z konsul honorową Marią Szonert-Biniendą
— MSZ RP🇵🇱 (@MSZ_RP) 28 kwietnia 2017
Również w piątek Szonert-Binienda oświadczyła na Facebooku, że oddaje się do dyspozycji Ministra Spraw Zagranicznych. Najwyraźniej jednak nie poczuwa się do winy za swoje wpisy i nie zamierza za nie przepraszać. Zamieściła natomiast na swoim profilu na Facebooku wpis, w którym informuje, że w przypadku możliwości kontynuowania misji Konsula Honorowego RP w Ohio deklaruje zawieszenie działalności politycznej i publicystycznej.
(df) thefad.pl
Brexit: Teraz liczą się przede wszystkim interesy UE
Komentarze piątkowej prasy poświęcone są oświadczeniu rządowemu Angeli Merkel, w którym przedstawiła m.in. kwestię Brexitu.
Liczą się przede wszystkim interesy pozostających w UE 27 państw
„Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze:
„Kanclerz Merkel w czwartek w Bundestagu wyjaśniła, że brytyjskie życzenia już nie są żadną miarą. Teraz liczą się przede wszystkim interesy pozostających w UE 27 państw, które jak do tej pory zajmują wyraźnie spójne stanowisko. Jeżeli ktokolwiek w Wielkiej Brytanii miałby jeszcze jakieś złudzenia, ten wkrótce przeżyje rozczarowanie – tak jak wyborcy, którzy uwierzyli w kilka bajek. Dlaczego na przykład już teraz miałyby być negocjowane przyszłe relacje między Zjednoczonym Królestwem a Unią Europejską, jeżeli nie zaczęto nawet jeszcze pertraktacji w sprawie warunków rozwodu? Naprawdę pilne jest wyjaśnienie i zagwarantowanie praw przysługujących obywatelom Unii Europejskiej w Wielkiej Brytanii i Brytyjczyków w Unii. To bowiem dotyczy milionów ludzi”.
„Frankfurter Rundschau” zaznacza: „Na koniec negocjacji nastąpi porozumienie, którego dziś jeszcze nikt nie może sobie wyobrazić. Ludzie dalej będą mówili o Brexicie, przy czym wcale nie jest wiadomo, czy przyszłe porozumienie faktycznie doprowadzi do tego, co wyobrażali sobie zwolennicy jego twardego wariantu, który uczynić ma ich kraj całkowicie niezależnym od kontynentu”.
„Mitteldeutsche Zeitung” z Halle podkreśla:
„Wielka Brytania stanie się teraz krajem trzecim. Ale ze wszech sił będzie się starała tak dalece jak to możliwe pozostać powiązana z Unią Europejską. W innym przypadku krajowi temu grozi upadek gospodarczy i utrata politycznego znaczenia. Także pozostałe państwa UE są żywotnie zainteresowane ścisłymi relacjami. Europa bardzo wiele zawdzięcza Wielkiej Brytanii, a UE potrzebuje Wysp także w przyszłości jako rynku, jako politycznego partnera o takich samych poglądach i jako sojusznika. Szef Rady Europejskiej Tusk niedawno powiedział nie bez racji, że nie chodzi o to, żeby ukarać Wielką Brytanię w negocjacjach. Sam Brexit jest już dla Brytyjczyków wystarczającą karą. Tak więc należy się spodziewać, że rozpoczynający się obecnie proces gruntownie zmieni nie tylko Wielką Brytanię, ale także i Wspólnotę”.
Stołeczny dziennik „Neues Deutschland” krytykuje exposé Angeli Merkel, podkreślając, że
„wytyczne Unii Europejskiej utrzymane są w duchu sankcji, co jest godne ubolewania. Zaprzepaszczono bowiem szansę, by po decyzji o Brexicie zastanowić się, dlaczego tak wielu ludzi nie tylko na Wyspach nie chce dawać wiary oficjalnej narracji Unii Europejskiej o wyjątkowej historii jej sukcesu. Być może wiąże się to z ogromnymi przepaściami socjalnymi. W dzień po prezentacji unijnej strategii ds. socjalnych Merkel nie wspomniała o tym ani słowem”.
Opr. Małgorzata Matzke / Redakcja polska ![]()
POLECAMY:
⇒ Niemiecka prasa: Izolacja czy silna Francja w silnej UE?
⇒ Francja przed wyborami: Le Pen chce „wytępić” islamistów
Merkel zapowiada twarde negocjacje w sprawie Brexitu
– Państwo trzecie, jakim będzie w przyszłości Wielka Brytania, nie może liczyć na te same lub większe prawa co członkowie UE – oświadczyła Merkel w Bundestagu.
Niemiecka kanclerz zaznaczyła, że co do tego panuje zgodność wśród pozostałych 27 państw UE. Dlatego, jak stwierdziła, „możemy spodziewać się tego, że na posiedzeniu Rady Europejskiej pojutrze 27 państw zademonstruje jedność”.
Merkel ostrzegła też Brytyjczyków, by nie robili sobie zbyt wielkich nadziei. Jak zaznaczyła, sprawa brytyjskich zobowiązań finansowych wobec UE musi zostać wyjaśniona we wczesnym stadium rozmów.
– Uważamy, że te negocjacje nie powinny być prowadzone dopiero na końcu – powiedziała szefowa niemieckiego rządu.
W jej opinii Unia Europejska powinna w trakcie negocjacji zadbać w pierwszej kolejności o interesy swoich obywateli, w tym także Niemców, mieszkających w Wielkiej Brytanii. Celem są w przyszłości także „ścisłe, dobre i oparte na zaufaniu” relacje państw UE z Wielką Brytanią.
Merkel podkreśliła też, że negocjacje secesyjne z Wielką Brytanią nie powinny przesłonić innych wyzwań, przed którymi stoi Europa. Zbyt poważne są kryzysy w sąsiedztwie Europy i zbyt wielkie globalne wyzwania takie jak ucieczki, migracja, głód, handel światowy i ochrona klimatu, aby „Europa mogła sobie pozwolić na to, by w najbliższych dwóch latach zajmować się tylko sobą”.
W najbliższą sobotę 29. kwietnia szefowie państw i rządów Unii Europejskiej chcą uchwalić wytyczne negocjacyjne ws. Brexitu.
DPA / Bartosz Dudek / Redakcja polska
POLECAMY:
⇒ Niemiecka prasa: Wszystko w argumentach May jest niezgodne z prawdą
⇒ Wielka Brytania. Szkoccy rybacy popierają Brexit
Kaczyński ostro o nieopokornej min. Streżyńskiej: Nie jestem pewien czy siedząc okrakiem na barykadzie odniesie sukces
– Ja dzisiaj takiej potrzeby nie widzę. – mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński w rozmowie z wpolityce.pl, odnosząc się do medialnych doniesień o konieczności rekonstrukcji rządu – Do wszystkich takich spraw należy podchodzić z ogromną rozwagą, spokojnie, nie pod naciskiem mediów, nie pod naciskiem opozycji. Jeżeli coś trzeba zmienić – to faktycznie trzeba. Ale na pewno nie na takiej zasadzie, że ktoś coś napisał, ktoś coś powiedział, ktoś o coś ma pretensję. W żadnym wypadku nie w ten sposób. – dodał.
Dopytywany jak ocenia postawę minister w rządzie Prawa i Sprawiedliwości Anny Streżyńskiej, która we wtorkowym programie Gość Radia ZET mówiła, że bardzo często się nie zgadza „fundamentalnie z przyjętym podejściem do konkretnych rozwiązań gospodarczych”, krytykowała posunięcia rządu w sprawach wydatków socjalnych a obniżenie wieku emerytalnego uważa za „przedwczesne, ponieważ Polski jeszcze na to nie stać”, Kaczyński powiedział:
– To jest minister koalicyjny (reprezentuje Polskę Razem) i tylko w tych ramach mogę to traktować jako coś, co nie prowadzi do ostrych decyzji ze strony pani premier. – podkreślił.
– No ale koalicja to koalicja, tyle w tej sprawie mogę powiedzieć. Słyszałem, że pani Streżyńska chciałaby kandydować na prezydenta Warszawy. Czy siedząc okrakiem na barykadzie odniesie sukces – nie jestem pewien. – dodał Kaczyński.
Fala krytyki spada na minister Streżyńską
(df) thefad.pl / Źródło: RadioZET.pl/wPolityce.pl
Giertych w komentarzu do najnowszego sondażu partyjnego: Panie prezesie może znowu kogoś wezwać na przesłuchanie?
Patrząc na dzisiejszy sondaż, w którym po dwóch latach PiS stracił na rzecz PO koszulkę lidera, trzeba powiedzieć, że bajka o Pigmejach okazała się prorocza.
Panie prezesie może znowu kogoś wezwać na przesłuchanie? I tak go pomęczyć nie przez 8 godzin, a 12? Co Pan na to? Czyż nie było pięknie gdyby PiS spadło poniżej 20%?
Co daj Panie Boże, amen.
Roman Giertych
Najnowszy sondaż pokazuje, że Platforma Obywatelska odrobiła straty do lidera a PiS stracił prowadzenie na polskiej scenie politycznej.
Z sondażu Kantar Millward Brown dla „Faktów” TVN wynika, że gdyby wybory odbyły się w najbliższą niedzielę, 30 kwietnia 2017 roku to na PO zagłosowałoby 31 proc. wyborców (o 4 punkty proc. więcej niż w poprzednim badaniu). Tym samym partia Grzegorza Schetyny wyprzedza PiS. Na partię Jarosława Kaczyńskiego zagłosowałoby 29 proc. Polaków – bez zmian w porównaniu z poprzednim badaniem.
PO po raz pierwszy w tej kadencji wyprzedza PiS:
- 31 procent respondentów deklaruje, że zagłosowałoby na Platformę Obywatelską (wzrost o 4 pp.)
- 29 procent (bez zmian) na Prawo i Sprawiedliwości / Polska Razem / Solidarna Polska
- 10 proc. (bez zmian) Kukiz’15
- 6 proc. (spadek o 2 pp.) Sojusz Lewicy Demokratycznej
- 5 proc. (spadek o 3 pp.) Nowoczesna
Poza parlamentem znalazłyby się:
- 3 proc. (spadek o 1 pp.) Polskie Stronnictwo
- 3 pros Ludowa Partia Wolność (wcześniej KORWiN)
- 3 proc. głosów dostałaby także Razem (wzrost o 1 p.p), a Ruch Narodowy mógłby liczyć na 1 proc. poparcia (wzrost o 1 p.p)
Sondaż na zlecenie „Faktów” TVN i TVN24 został zrealizowany przez Millward Brown SA w dniach 24-25 kwietnia 2017 roku
(df) thefad.pl / Źródło: TVN24









