Brytyjska premier zapowiadając przedterminowe wybory, idzie na całość. To ryzykowna gra pani May
„Brytyjska premier idzie na całość. Zapowiedziała przedterminowe wybory parlamentarne, by zapewnić sobie poparcie polityczne dla negocjacji ws. Brexitu. Ryzykowna gra” – ocenił w rozmowie z Deutsche Welle, członek Towarzystwa Niemiecko-Brytyjskiego, ambasador Niemiec w Wielkiej Brytanii w latach 2002-2006 Thomas Matussek.
Deutsche Welle: Premier Wielkiej Brytanii Theresa May zapowiedziała na 8 czerwca nowe wybory parlamentarne. Pójdzie przykładem Borisa Johnsona, który po kampanii ws. Brexitu chciał się wycofać z polityki?
Thomas Matussek: Nie, myślę, że nie. Wydaje mi się, że May kalkuluje, iż wybory dodatkowo potwierdzą rację bytu Brexitu, bo po niewielkim zwycięstwie jego zwolenników wiele osób wyszło na ulice mówiąc: „Gdybyśmy to przewidzieli, też byśmy poszli do urn”. 'Remainers’ (opowiadający się na pozostaniem w UE – DW) powiedzieli, że May nie popiera połowa kraju, tylko połowa tych, którzy głosowali w referendum. Jeżeli teraz May osiągnie rozsądne zwycięstwo, słusznie będzie mogła powiedzieć, że rzeczywiście mówi za cały kraj.
DW: Ale może się też zdarzyć, że wybory staną się wotum na rzecz wycofania się z Brexitu – „exitu z Brexitu”…
TM: Skorygowanie kursu jest trudne. Podczas dwuletniego procesu wychodzenia z UE nie można tak po prostu powiedzieć – przykro nam, właściwie tak nie myśleliśmy.
Oczywiście nie można wiedzieć, co myśli pani May, ale byłoby to rzeczywiście zatrzaśnięcie drzwi, jakiego kraj ten nie przeżył od lat, gdyby miało się okazać, że wybory są tylko pretekstem do zarzucenia Brexitu. Nie mogę sobie tego wyobrazić.
DW: Czy po nowych wyborach byłoby formalnie możliwe anulowanie wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE?
TM: Proces Brexitu został uruchomiony, czas leci. Jeżeli Brytyjczycy już by tego nie chcieli, muszą złożyć odpowiedni wniosek i jednocześnie znowu ubiegać się o członkostwo. Z prawnego punktu widzenia jest to możliwe, wymaga jednak zgody wszystkich państw UE. Nie można powiedzieć, że teraz po wyborach zmieniliśmy zdanie, zachowujemy się, jakby nic się nie stało. Tak to nie funkcjonuje.
DW: Czas do wyborów 8 czerwca też leci. Na czym skoncentruje się kampania wyborcza?
TM: Myślę, że Theresa May będzie argumentowała, że w tych trudnych negocjacjach musi być pewna, że reprezentuje cały kraj i dlatego potrzebuje wotum zaufania. Oczywiście ma też nadzieję, że będzie to dowód zaufania nie tylko w kwestii Brexitu. May nie została w końcu wybrana, tylko wskoczyła w rolę Davida Camerona.
DW: Jeżeli nie uzyska tego wotum zaufania, będzie musiała pewnie ustąpić…
Strategia May może być taka: wykładamy teraz kawę na ławę, wspominamy plusy związane z Brexitem, ale nie ukrywamy też ogromnego ryzyka i minusów. Podczas ostatniej kampanii na rzecz Brexitu i przeciwko niemu padło dużo kłamstw, w znacznym stopniu posługiwano się demagogią i populizmem. Być może May uważa, że teraz wybiła decydująca godzina, w której kraj musi się trzymać razem, tak jak w 1940 roku. Zawsze, kiedy Wielka Brytania jest pod presją, na pierwszy plan wychodzą brytyjskie cnoty, kraj skupia się wokół premier i udziela jej wotum zaufania. Ostatnią możliwością byłoby wykorzystanie nowych wyborów jako pretekstu, by wycofać się z odpowiedzialności. Ale uważam taki scenariusz za najmniej prawdopodobny.
DW: A co z brytyjską opozycją? Zajmie teraz bardziej zdecydowane stanowisko?
TM: Mam taką nadzieję. Tyle, że Partia Pracy jest w straszliwym stanie. Nic już nie zostało z tego, czym była w szczytnych czasach Tony’ego Blaira i Gordona Browna.
Corbin jest słabym przywódcą. Podczas kampanii przed referendum w większym czy mniejszym stopniu trzymał się od tego wszystkiego z daleka. Jako Europejczyk można mieć tylko nadzieję, że siły proeuropejskie, które istnieją w Partii Pracy, znowu wysuną się teraz na pierwszy plan.
DW: Czy po referendum 23 czerwca 2016 prowadzona w Wielkiej Brytanii dyskusja na temat Brexitu zmieniła się?
TM: 23 czerwca byłem w Londynie. Straszliwie padało, metro było nieczynne. Ci, którzy boją się wody, tym razem mogliby pójść do urn, także ludzie, którzy po fakcie zawsze wszystko wiedzą lepiej. Ciekawe byłoby też zobaczyć, jakie stanowisko zajmują Szkoci, czy jeszcze silniejsze stałyby się tam ruchy niepodległościowe. Ciekawe też, jak by się zachowywali Irlandczycy z Irlandii Północnej. Dochodzą do tego jeszcze wszystkie te miasta i miasteczka wybrzeża i ośrodki rybackie, które w niewiarygodny sposób korzystały z funduszy europejskich, ale opowiedziały się za Brexitem. Może powoli się budzą i zastanawiają: co właściwie się stanie, kiedy nie będziemy już należeli do UE?
Rozmawiała Astrid Prange, tł. Elżbieta Stasik / Redakcja polska ![]()
POLECAMY:
⇒ Polskie społeczeństwo obawia się izolacji Polski
⇒ Postępująca dyskredytacja Tuska. „Kaczyński musi odzyskać poparcie”
Donald Tusk w Warszawie. Na dworcu przywitał go tłum zarówno zwolenników, jak i przeciwników
Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk w środę po godzinie 10.40 dojechał pociągiem z Sopotu do Warszawy, po czym stawił się w warszawskiej prokuraturze. Były premier ma zeznawać jako świadek w śledztwie dotyczącym współpracy Służby Kontrwywiadu Wojskowego z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa.
Donald #Tusk w pociągu w drodze na przesłuchanie w warszawskiej prokuraturze. #passenger #pkp #brudneszyby @wyborcza3miasto pic.twitter.com/FqDEP1CFxQ
— Dominik Werner (@DominikWernerPL) 19 kwietnia 2017
Tusk w Pendolino https://t.co/hTNTc1MuFD
— Michał Olech (@MichalOlech) 19 kwietnia 2017
Przed godz. 11 Tusk przyjechał do Warszawy pociągiem. Potem w licznej grupie zwolenników i przeciwników przeszedł pieszo z Dworca Centralnego do budynku prokuratury przy ulicy Nowowiejskiej.
Na miejscu stawili się zarówno zwolennicy Donalda Tuska, jak i przeciwnicy, związani z Klubami Gazety Polskiej.
Polacy przyszli przywitać @donaldtusk oprócz kilkunastu starszych Panów z smutnym wyrazem twarzy, jest bardzo pozytywna atmosfera pic.twitter.com/bWw6yqU6jf
— Kinga Gajewska (@gajewska_kinga) 19 kwietnia 2017
Niektórzy zgromadzeni trzymali portrety Donalda Tuska na czerwonym tle z napisem: „przystanek Europa”, niektórzy krzyczą: „Precz z Kaczorem”, „Wolna Polska bez Kaczora”, a do Donalda Tuska: „jesteśmy z tobą”.
W grupie przeciwników byli ludzie z transparentami nawiązującymi do katastrofy smoleńskiej. Jeden z mężczyzn trzymał plakat z wizerunkiem byłego premiera w więziennym pasiaku, inni trzymali bannery z napisami: „Koniec z bezkarnością. Donald Tusk, Trybunał Stanu czeka”, „Donald Tusk odpowiedzialny za afery i korupcję”, „Współwinni zbrodni wciąż żyją bezkarnie. Mord Smoleńsk 2010”.
„@donaldtusk powinien siedzieć w więzieniu”, „#Tusk na prezydenta!” #wieszwiecej pic.twitter.com/5PqgB2aO1l
— TVP Info (@tvp_info) 19 kwietnia 2017
Na warszawskim dworcu padały okrzyki „hańba” i „raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę”, słychać było też gwizdy. Okrzyki poparcia „Donald Tusk” mieszały się z głosami przeciwników: „zdrajca” i „będziesz siedział”.
Ewa Kopacz, która przyszła powitać byłego premiera „jak przyjaciela”, podkreśliła w rozmowie z dziennikarzem, że rządzący w Polsce „próbują dokuczyć” Tuskowi.
Z kolei Stefan Niesiołowski, polityk Europejskich Demokratów, który również pojawił się na Dworcu Centralnym stwierdził, że:
– Toczy się przeciwko niemu ordynarna PiS-owska nagonka – powiedział. – Próba zniesławienia, oszkalowania, oplucia.
Jeśli Kaczyński jest menadżerem kampanii wyborczej Tuska, to trzeba przyznać, że naprawdę świetnie mu idzie.
— Tomasz Lis (@lis_tomasz) 19 kwietnia 2017
(df) thefad.pl
Co z tą pogodą? Klimatolog wyjaśnia przyczyny wiosennych anomalii
– Kwiecień rzeczywiście przeplata trochę zimy, trochę lata, więc śnieg nie jest anomalią. W tym miesiącu częściej niż w innych pogodę w Polsce kształtuje bowiem powietrze arktyczne – mówi PAP klimatolog prof. Tadeusz Niedźwiedź.
W ostatnich dniach zima wróciła w Beskidy i w Tatry; śnieg prószył też m.in. w Warszawie. Także na środę IMGW przewiduje w południowej połowie kraju zachmurzenie całkowite i opady śniegu lub deszczu ze śniegiem. Prof. Niedźwiedź z Uniwersytetu Śląskiego w rozmowie z PAP wyjaśnia, że śnieg w kwietniu nie jest anomalią.
– Mroźna pogoda w tym miesiącu zdarzała się już na tyle dużo razy, że ukuto powiedzenie: „kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata” – zwraca uwagę. I dodaje:
– Kwiecień i maj to jedyne miesiące, w których szczególnie aktywnie przejawia się cyrkulacja tzw. południkowa. Wtedy częściej niż w innych miesiącach zdarza się u nas, na półkuli północnej, wymiana powietrza na linii północ-południe niż przeważająca w innych miesiącach wymiana powietrza na linii wschód-zachód.
Jak podaje klimatolog, w Polsce mamy średnio 64 proc. dni w roku, kiedy pogodę kształtuje powietrze napływające znad Atlantyku. Natomiast ponad 20 proc. stanowią dni z wpływami kontynentalnymi – ze wschodu. To zimą oznacza wielkie mrozy, a latem – pogodę suchą i gorącą. Z kolei powietrze arktyczne kształtuje pogodę średnio przez 8-9 proc. dni w roku.
– Natomiast w kwietniu powietrze arktyczne ma swoje maksimum i kształtuje ono pogodę przez 14 proc. dni. Dość podobnie jest w maju. A jednocześnie w tych miesiącach dość często – przez 4-5 proc. dni – może się zdarzyć się napływ powietrza zwrotnikowego od strony Morza Śródziemnego – opisuje prof. Niedźwiedź.
Jak wyjaśnia, kiedy napływa powietrze z północy – z Arktyki – mamy do czynienia z ochłodzeniem. Z kolei powietrze z południa przynosi pogodę znacznie cieplejszą.
Klimatolog wskazuje, że na taki układ pogody w kwietniu ma wpływ charakterystyczny układ wyżów, który sprawia, że powietrze znad Atlantyku nie jest dopuszczane nad Europę. I zamiast niego wciągane jest tu powietrze znad Arktyki czy z południa.
– Ale co roku może to wyglądać trochę inaczej. Wszystko zależy od tego, jak się ułożą te wyże – mówi profesor.
Źródło: Kurier PAP
Brytyjczycy mogą jeszcze zapobiec Brexitowi. Donald Tusk: Brexit wyreżyserował Hitchcock
Premier Wielkiej Brytanii Theresa May niespodziewanie zapowiedziała na 8 czerwca przedterminowe wybory parlamentarne. Reakcje w Brukseli i w Niemczech są wstrzemięźliwe.
Na niespodziewane doniesienie z Londynu jako jeden z pierwszych zareagował przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. „Brexit wyreżyserował Hitchcock: najpierw trzęsienie ziemi a potem napięcie rośnie“ – napisał na Twitterze.
It was Hitchcock, who directed Brexit: first an earthquake and the tension rises.
— Donald Tusk (@donaldtusk) 18 kwietnia 2017
Po chwili poinformował też, że tuż po zapowiedzi May przeprowadził z nią rozmowę telefoniczną i była to „dobra” rozmowa.
Good phone call with PM @theresa_may on upcoming UK elections.
— Donald Tusk (@eucopresident) 18 kwietnia 2017
„Od Brexitu nie ma odwrotu”
We wtorek (18.04.2017) premier Wielkiej Brytanii Theresa May, która wielokrotnie zapowiadała, że wcześniejszych wyborów nie będzie, ogłosiła, że 8 czerwca odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne. Decyzję tę uzasadniła istniejącą w brytyjskim parlamencie różnicą zdań na temat planowanego opuszczenia przez Wielką Brytanię UE. – Od Brexitu nie ma jednak odwrotu – zaznaczyła May.
Również z punktu widzenia Brukseli przedterminowe wybory w Wielkiej Brytanii nie zmienią stanowiska pozostałych członków Unii Europejskiej nt. Brexitu – podkreślił Donald Tusk.

Donald Tusk po rozmowie z premier Theresą May w Londynie, 6 kwietnia 2017: „Jak zawsze udane spotkanie”. Fot. Źródło: dw.de
Szefowie państw i rządów 27 państw członkowskich UE uzgodnili ostatnio swoje stanowisko dotyczące zasad negocjacji prowadzonych z Wielką Brytanią na temat opuszczenia przez nią UE. Ostatecznie mają one zostać zatwierdzone na szczycie UE 29 kwietnia, bez udziału Wielkiej Brytanii.
„Wybory mogą wyłonić silnego szefa”
Komisja Europejska w pierwszej chwili nie chciała się wypowiadać. Jej rzecznik uzasadnił to tym, że wystąpienie brytyjskiej premier zbiegło się z południową konferencją prasową KE. Zasadniczo jednak Komisja Europejska popiera wybory.
– Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że Unia Europejska jest unią demokracji. Są więc przeprowadzane wybory, wszędzie są wybory. Jest to logiczne i normalne – powiedział rzecznik KE. – I wybory są czymś dobrym. Jesteśmy za wyborami, ogólnie biorąc – dodał rzecznik.

29 marca 2017, w dniu rozpoczęcia procesu wychodzenia Wielkiej Brytanii z UE europosłowie UKIP uczcili to sektem i tortem. Źródło: dw.de
Jak natomiast później stwierdził przedstawiciel UE, wybory są wewnętrzną sprawą Zjednoczonego Królestwa, Unia Europejska ma jednak nadzieję, że „wyłonią one silnego szefa rządu z silnym poparciem wyborców”.
Główny negocjator Parlamentu Europejskiego ds. Brexitu Guy Verhofstadt ocenił, że wyznaczone na 8 czerwca wybory są też dla Brytyjczyków szansą wypowiedzenia się na temat przyszłych stosunków z UE.
Brytyjczycy mogą zapobiec Brexitowi
Niemiecki eurodeputowany Jo Leinen (SPD) dostrzega natomiast w tych wyborach szansę na jeszcze odwrócenie sytuacji – Brytyjczycy mogą wybrać inny rząd i tym samym zapobiec Brexitowi. W sondażach jednak największym poparciem cieszy się opowiadająca się za opuszczeniem UE Partia Konserwatywna.
„Będą jeszcze niezłe przepychanki”
W Niemczech na zapowiedź brytyjskich przedterminowych wyborów pierwsza zareagowała sekretarz generalna SPD Katarina Barley. – Do tego czasu będą jeszcze niezłe przepychanki – stwierdziła odnosząc się do planowanego terminu wyborów parlamentarnych 8 czerwca. – Stara wyborcza zasada: przeciwnik z zewnątrz wzmacnia wsparcie wewnątrz – dodała.
Szef SPD i minister spraw zagraniczny Niemiec Sigmar Gabriel ma tymczasem nadzieję, że przedterminowe wybory wniosą więcej obliczalności w negocjacje na temat Brexitu.
– Każda dłużej trwająca niepewność na pewno nie wpływa dobrze na polityczne i gospodarcze stosunki między Wielką Brytanią i Europą – powiedział Gabriel gazetom grupy medialnej Funke. Szef niemieckiej dyplomacji dodał, że ma nadzieję, iż nowe wybory wniosą „więcej jasności i obliczalności” w rozmowy nt. Brexitu.
„Ryzykowna gra”
Odmiennego zdania jest przewodniczący Niemieckiego Instytutu Gospodarki (DIW) Marcel Fratzscher. Zdaniem niemieckiego ekonomisty niespodziewana zapowiedź przedterminowych wyborów może pociągnąć za sobą jeszcze większą niepewność. – Dla premier May przedterminowe wybory są ryzykowną grą – ocenił w Berlinie Fratzscher. Wybory mogą ją osłabić i przynieść nie tyle poczucie bezpieczeństwa, ile wręcz jeszcze więcej politycznej niepewności.
Jeden z czołowych niemieckich ekonomistów wychodzi z założenia, że nowe wybory doprowadzą do znacznego wydłużenia negocjacji dot. Brexitu i nie wzmocnią, tylko osłabią pozycję Wielkiej Brytanii wobec Unii Europejskiej. – W decyzji May dostrzegam krok polityczny, który ma usunąć z drogi wewnętrznych konkurentów. Nowe wybory doprowadzą też jednak pod względem ekonomicznym do większej niepewności a tym samym osłabią gospodarkę – skonstatował szef DIW.
dpa, rtrd / Elżbieta Stasik / Redakcja polska ![]()
POLECAMY:
⇒ Polskie społeczeństwo obawia się izolacji Polski
⇒ Postępująca dyskredytacja Tuska. „Kaczyński musi odzyskać poparcie”
Świąteczne żniwo na drogach
Ponad 20 osób nie wróciło do domów po świątecznych wyjazdach do rodziny i znajomych; kilkaset wróci jak pozwolą lekarze. Ostateczny bilans świątecznych wyjazdów będzie znany we wtorek.
W sobotę i niedzielę w 131 wypadkach drogowych zginęło 12 osób, a 171 było rannych. Policja zatrzymała 499 nietrzeźwych kierowców – wynika z danych Komendy Głównej Policji.
Największego ruchu na drogach policjanci spodziewali się natomiast w poniedziałek. I mieli rację. Warunki jazdy były trudne. Raz padał deszcz, raz świeciło słońce, było zimno, a część kierowców już zmieniła opony z zimowych na letnie. „To były elementy, które wskazywały, że były trudne warunki do jazdy samochodem, wymagające skupienia” – podkreślali policjanci.
Skupienia zabrakło m.in. na autostradzie A2 Poznań – Świecko, między węzłami Buk i Nowy Tomyśl. Na tej trasie w poniedziałek po południu w obu kierunkach zderzyły się w sumie 23 auta. W karambolu jedna osoba zginęła, a 9 zostało rannych.
Także na drodze S3 w okolicach miejscowości Gardno (Zachodniopomorskie) doszło do karambolu. Zderzyły się cztery samochody. Pięć osób, w tym dziecko, zostało rannych. Przyczyną były nagłe opady gradu.
W 2016 r. podczas czterech dni w okresie Świąt Wielkanocnych w 240 wypadkach drogowych zginęło 28 osób, a 315 zostało rannych. Policjanci zatrzymali ponad 1000 pijanych kierowców.
Źródło: kurier PAP
Galeria zdjęć sławnych artystów
Vincent Willem van Gogh, holenderski malarz postimpresjonistyczny, zmarł w wieku 37 w wyniku postrzału z broni palnej – prawdopodobnie samobójczego.

Zdjęcie Van Gogha (prawdopodobnie) znalezione na początku lat 90. Po raz pierwszy pokazane oubillcznie w Seton Gallery, New Haven (Stany Zjednoczone) w 2004 roku
Mało doceniany za życia, zyskał sławę po śmierci. Dziś jest powszechnie uważany za jednego z najwybitniejszych malarzy w historii.
Van Gogh zaczął malować na kilka lat przed ukończeniem 30. roku życia, a swe najbardziej znane dzieła stworzył w ciągu 2 ostatnich lat. Jest autorem ponad 2000 dzieł, w tym: 870 obrazów, 150 akwarel i ponad 1000 rysunków i 133 szkiców listowych. Dziś jego liczne autoportrety, pejzaże, portrety i słoneczniki należą do najbardziej rozpoznawalnych i najdroższych dzieł sztuki na świecie.
To tylko tyle, krótko o tym co warto wiedzieć o Van Goghu, jednak tym razem zapraszamy na krótką galerię zdjęć nie tylko Van Gogha ale kilku sławnych artystów













(df) thefad.pl
7 tyś zł dla Misiewicza „za osobiste zaangażowanie w realizacji zadań służbowych”
Portal OKO.press dostało dokument, z którego wynika, że decyzją szefa MON Antoniego Macierewicza z 10 marca 2017 roku Bartłomiej Misiewicz otrzymał nagrodę w wysokości 7 tys. złotych „za duży wkład pracy i osobiste zaangażowanie w realizacji zadań służbowych”.
Jak zwraca uwagę oko.press w decyzji Macierewicza nie byłoby może nic dziwnego, gdyby nie to, że – według informacji przekazywanych mediom przez MON – w ostatnich miesiącach Misiewicz był głównie na urlopie. A gdy wracał na chwilę do pracy, kończyło się to kolejną aferą. W marcu br. nawet premier Beata Szydło i jej współpracownicy byli przekonani, że Misiewicz nie pełni już funkcji w resorcie. A gdy okazało się, że jest inaczej – nikt nie umiał odpowiedzieć, co właściwie robi w MON.
Jeszcze w marcu, dwa tygodnie przed przyznaniem Misiewiczowi nagrody premier Beata Szydło mówiła, że Antoni Macierewicz „wyciągnął konsekwencje w stosunku do pana Misiewicza” i jego „sprawa jest zamknięta”.
Misiewicz został szefem gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza i jego rzecznikiem prasowym w listopadzie 2015 roku, krótko po powstaniu rządu Beaty Szydło. Wcześniej był pracownikiem apteki Aronia w Łomiankach, asystentem Macierewicza i szefem biura Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Smoleńskiej, któremu szefował Macierewicz.
W sierpniu 2016 r. Macierewicz odznaczył go złotym medalem „Za Zasługi dla Obronności Kraju”.
(df) thefad.pl / Źródło: oko.press
Jurek Owsiak: Nie jest Pan „ludzkim panem”, Panie Prezydencie!
„Nie jest Pan „ludzkim panem”, Panie Prezydencie! Podpisał Pan tzw. ustawę o sieci szpitali, nie uwzględniając faktu, że w myśl tej ustawy polska geriatria jest jeśli nie wykluczona, to absolutnie pozbawiona szans na rozwój. Pana podpis wyrzucił ją poza nawias zainteresowania Narodowego Funduszu Zdrowia, który nie ma dziś żadnego formalnego obowiązku, by zapewnić tej dziedzinie medycyny realną szansę istnienia.” – napisał Jurek Owsiak na swojej stronie, parafrazując słowa Jarosława Kaczyńskiego.
Nie ludzki Pan…
Zwracałem się już do Pana jako Prezes Zarządu Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, która na ten cel, na tę dziedzinę medycyny, przeznaczyła, przy ogólnym aplauzie Polaków, ponad 70 mln złotych
Kupiliśmy dla koszmarnie dotąd zaniedbanych oddziałów geriatrycznych bardzo potrzebny, nowoczesny sprzęt medyczny. Trafiły tam bardzo podstawowe urządzenia, (…) zadbaliśmy też o podstawową diagnostykę (…) przekazując wspomogliśmy także rehabilitację (…)
Ten orkiestrowy sprzęt, Panie Prezydencie, dosłownie zrewolucjonizował zapomniane przez wiele dziesięcioleci oddziały leczące seniorów cierpiących na wiele przewlekłych chorób. Nikt wcześniej nie udzielił geriatrii tak ogromnego wsparcia za pieniądze dobrowolnie przekazane przez Polaków, jak to zrobiła Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy!
W Polsce mamy zaledwie 38 zakontraktowanych oddziałów geriatrycznych. To takie miejsca, które – dzięki doskonale przygotowanym do pracy z seniorami lekarzom i personelowi medycznemu – bardzo skutecznie diagnozują i leczą ludzi w podeszłym wieku. Do dzisiaj te oddziały miały kontrakty, mogły leczyć pacjentów.
Co więcej, w ostatnich latach, dzięki rosnącemu zapotrzebowaniu na ich pracę i dzięki ogromnemu wsparciu WOŚP, w geriatrii coś drgnęło. Ta dziedzina medycyny powoli zaczęła się rozwijać. Kolejni lekarze podejmowali się tej specjalizacji, coraz więcej oddziałów ma ambicję mówienia o sobie „geriatryczny”.
O geriatrii rozmawiało się też nie tylko w kontekście procedur medycznych, ale zaczęto też szerzej postrzegać los polskich seniorów w naszych szpitalach. Ustawa o tzw. sieci szpitali w ogóle tego nie wzięła pod uwagę. A Pan to usankcjonował.
Nie znam Pańskich rodziców, nie wiem, jak Pana wychowywali
Nie znam Pańskich rodziców, nie wiem, jak Pana wychowywali. Jednak także ich los był w Pana rękach. Dziś polski, bardzo wiekowy senior, jest znów przez system ochrony zdrowia odrzucony. Każdy, nawet najmniejszy krok wycofywania się z obecnie istniejących, tak skromnych przecież struktur opieki geriatrycznej, to pozbawianie polskiego seniora wszelkiej godności w trudnym życiowo czasie zmagań ze zdrowiem.
Pański podpis nie ma racjonalnego wytłumaczenia
Pański podpis wpisał się w tę praktykę, która nie ma racjonalnego wytłumaczenia.
To tak, jakby Pan sam sobie i swoim bliskim utrudnił na stare lata leczenie chorób wieku podeszłego.
Podpisał się Pan pod złą ustawą, która przecież nie ma nic wspólnego z polityką, a która dotyczy milionów Polaków. I będzie brzemienna w skutkach. Przy naszych niedoborach w różnych dziedzinach medycyny nie wierzę, aby obecny system dał sobie radę z organizacją leczenia i rehabilitacji ludzi w podeszłym wieku bez ustawowego nadzoru.
Wspierać nas będzie Naród
Po pięciu latach wspierania polskiej geriatrii wiemy, że potrzeby cały czas są ogromne. (…) Nie mając Pańskiego wsparcia liczę na to, że wspierać nas będzie Naród, który wspaniale zaangażował się w ostatni Finał WOŚP.
Zawiodłem się na Panu
Ogromnie się na Panu zawiodłem. Kiedy 5 lat temu przygotowywaliśmy się do pierwszego Finału dla seniorów, zrobiliśmy badania pytając ludzi, czy akceptują nowy pomysł na Finał. Panie Prezydencie, aż 91% Polaków odpowiedziało, że TAK. 2% nie miało zdania w tej sprawie, z kolei 6% respondentów powiedziało, że NIE, nie zgadza się na wsparcie przez WOŚP leczenia seniorów. Po dziś te 6% jest dla nas największym paliwem do realizacji tego projektu.
Bo czyż na to pytanie negatywnie odpowiedzieli strongmani, robocopy, terminatorzy? Czy odpowiedzieli tak ludzie którzy wierzą w nieśmiertelność? Czy Pan też wierzy w nieśmiertelność? Czy Pan też ufa, ze zachowa dobrą kondycję przez wieki? Czy Pan też podpisałby się pod tymi 6% na nie❓
W całym tym politycznym szaleństwie, jakie przetacza się przez nasz kraj, miałem jeszcze nadzieję, że jest Pan „ludzkim panem”. Nie jest Pan…
(df) thefad.pl / Źródło: Jurek Owsiak / facebook.com/jerzyowsiak
Komisja Europejska: Tylko Polska i Węgry odmawiają przyjmowania uchodźców
Polska i Węgry jako jedyne państwa członkowskie Unii Europejskiej nadal odmawiają przyjmowania uchodźców przebywających w Grecji i we Włoszech – poinformowała w środę Komisja Europejska.

Najlepiej funkcjonuje relokacja syryjskich uchodźców z Turcji, Jordanii i Libanu. Fot. Źródło: dw.de
Decyzja o tzw. relokacji uchodźców zapadła we wrześniu 2015. Jej celem było przede wszystkim odciążenie krajów Europy Południowej – Grecji i Włoch, do których napłynęło najwięcej uchodźców i imigrantów.
Co prawda Komisja Europejska widzi postępującą poprawę w kwestii przeprowadzania kontrowersyjnej relokacji uchodźców, jednak do wyznaczonego przez Unię celu jest jeszcze bardzo daleko.
Z uzgodnionych 160 tys. osób do innych państw unijnych przemieszczonych zostało do tej pory 16 tys. 340 uchodźców, w tym 11 tys. 339 z Grecji i 5001 z Włoch. Przy czym w minionym miesiącu państwa unijne przyjęły z tych dwóch państwa tylko 2465 osób – co i tak stanowi największą jak do tej chwili grupa uchodźców.
Natomiast według ubiegłorocznych ustaleń relokacja uchodźców miała zostać zakończona we wrześniu br.
Niemcy również nie spieszą się z przyjmowanie uchodźców. Z przewidzianych 27 tys. 536 przyjęto dotychczas dopiero 3 tys. 511 – co stanowi około 13 procent przewidzianego kontyngentu.
Komisja Europejska z satysfakcją przyjęła deklarację Austrii, która również zglasza zamiar uczestniczenia w programie relokacji uchodźców. Początkowo bowiem, ze względu na wysoką liczbę przebywających już w tym kraju uchodźców, Austria wynegocjowała w Brukseli dla siebie specjalne warunki, które obowiązywały do połowy marca br.
Kanclerz Austrii Christian Kern próbował jeszcze przedłużyć wyłączenie swojego kraju z programu relokacji uchodźców, czemu jednak sprzeciwiła się Komisja Europejska. Austriacki szef resortu spraw wewnętrznych Wolfgang Sobotka zapowiedział w związku z tym na początku kwietnia, że Austria rozpoczyna przyjmowanie przewidzianych dla niej 1950 uchodźców.
Trochę lepiej wygląda sytuacja z przejmowaniem uchodźców syryjskich uchodźców z Turcji, Jordanii i Libanu. Z uzgodnionych 22,5 tys. osób na terenie Unii Europejskiej znalazło już schronienie 15 tys. 492 z nich.
Przy czym – jak zwraca uwagę Komisja Europejska – przyjmowania i tych uchodźców odmawiają Polska i Węgry.
(df) thefad.pl / dpa / Elżbieta Stasik / Redakcja polska ![]()
POLECAMY:
⇒ Polskie społeczeństwo obawia się izolacji Polski
⇒ Postępująca dyskredytacja Tuska. „Kaczyński musi odzyskać poparcie”
Robert Kubica rezygnuje, nie weźmie udziału wyścigach WEC
– Po Prologu postanowiłem przerwać mój program wyścigowy z zespołem ByKolles w LMP1. W związku z tym nie wezmę udziału w nadchodzącym otwarciu sezonu na Silverstone ani w innych wyścigach WEC. – poinformował Robert Kubica na swoim profilu na Facebooku
– To była trudna decyzja, aby zrezygnować i w ten sposób stracić okazję dołączenia do tak wymagających i mocnych mistrzostw, ale mam nadzieję, że to nie jest ostateczne pożegnanie. – dodał polski kierowca wyścigowy i rajdowy.
Na początku lutego Robert Kubica poinformował o podpisaniu kontraktu z ekipą ByKolles Racing. W sezonie 2017 miał wrócić do regularnych startów w wyścigach jako głównym kierowcą zespołu, który rywalizuje w serii World Endurance Championship w najwyższej klasie LMP1.
Jednak testy we Włoszech wypadły fatalnie. Robert Kubica nie pokonał ani jednego okrążenia toru Monza. Problemy techniczne i brak nowych części sprawiły, że kierownictwo ByKolles Racing nie miało powodów do zadowolenia.
– Bardzo mi przykro, że nie udało mi się odwdzięczyć jazdą po torze wszystkim kibicom, którzy przyjechali dla nas Monzę. Musimy rozwiązać pewne problemy i wykorzystać pozostały czas, aby przygotować się na pierwszy wyścig na Silverstone. – poinformował wówczas Robert Kubica.
Nowy sezon WEC rozpocznie się 14 kwietnia, na torze Silverstone w Wielkiej Brytanii.
Robert Kubica zakończył współpracę z ByKolles Racing nie zdradził jednak dalszych planów.
(df) thefad.pl / Źródło: facebook.com/KubicaOfficial









