Szef BBN o ryzyku zamachu terrorystycznego w Polsce
– Prawdopodobieństwo zamachu terrorystycznego w Polsce jest niższe niż w innych krajach, jak Francja czy Wielka Brytania, co nie oznacza, że ryzyka nie ma – ocenił szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch.

W poniedziałek 3 kwietnia w Sankt Petersburgu doszło do eksplozji na stacjami metra. Fot. Mikhail Ognev / twitter @RT_com
Soloch, pytany w TVP info o poniedziałkowe zamachy bombowe w Petersburgu, powiedział:
– Na razie mamy do czynienia ze spekulacjami, poczekajmy na więcej informacji. Ten zamach pokazuje, że Rosja również jest narażona na zamachy terrorystyczne, niezależnie od tego, jakie byłoby źródło tych zamachów”.
#StPetersburg blast LATEST:
14 confirmed dead
49 still in hospitals
Possible suspect ID’d as Russian citizen of Kyrgyz origin pic.twitter.com/SQ43P5Hbe0— RT (@RT_com) 4 kwietnia 2017
Jak podają media wizerunek domniemanego napastnika, który podłożył bombę w wagonie metra, został uwieczniony na monitoringu. Bomba miała być umieszczona w walizce pozostawionej w metrze.
BREAKING: Investigators release name of suspected #StPetersburg Metro bomber – Akbarzhon Dzhalilov https://t.co/McMeDwVC5N pic.twitter.com/CxkS4GalNb
— RT (@RT_com) 4 kwietnia 2017
#BREAKING #StPeteblast carried out by 22yo Akbar Djalilov, Kyrgyz origin w/Russian passport, Rus Investigative committee.#SaintPetersburg pic.twitter.com/nsuUmpzFgs
— Maria Finoshina (@MFinoshina_RT) 4 kwietnia 2017
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch poinformował, że w związku z sytuacją w Petersburgu BBN analizuje informacje, monitoruje zewnętrzne media, a także „zbiera informacje od instytucji, które są odpowiedzialne za zbieranie takich informacji”
(df) thefad.pl / Źródło: Kurier PAP
Kaczyński: obowiązującą konstytucję można nazwać postkomunistyczną
W niedzielę minęło 20 lat od uchwalenia obecnie obowiązującej konstytucji. W oficjalnych obchodach nie wzięli udziału przedstawiciele obozu rządzącego, w tym prezydent, premier oraz marszałkowie Sejmu i Senatu.
W poniedziałek w Senacie została zorganizowana konferencja poświęcona Obywatelskiemu Projektowi Konstytucji RP, przygotowanemu w 1994 r. przez Społeczną Komisję Konstytucyjną na zlecenie Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, przy współpracy Sekretariatu Ugrupowań Centroprawicowych i Niepodległościowych. Konferencja odbyła się w związku z 20. rocznicą uchwalenia obowiązującej Konstytucji RP, która minęła 2 kwietnia.
– Z jednej strony – zawsze mówił o tym mój śp. brat – dobrze, że konstytucję uchwalono, bo to był jedyny moment, w którym było to możliwe. W żadnym kolejnym parlamencie takiej możliwości, realnie rzecz biorąc, nie było – zauważył Kaczyński.
Ale, jak ocenił, to, że „konstytucja była już uchwalona w nowych okolicznościach, po tak zwanej transformacji ustrojowej, to jest jedna z niewielu jej zalet”.
Wedug Kaczyskiego „bliższa analiza” obowiązującej konstytucji wskazuje na to, że „można ją śmiało nazwać konstytucją postkomunistyczną”. – Zawiera ona w sobie bowiem wiele elementów, które petryfikowały istniejący układ społeczny, a ten istniejący układ społeczny, był niczym innym, jak właśnie postkomunizmem w najczystszym tego słowa znaczeniu – podkreślił Kaczyński.
– Później, kiedy zorientowano się, że te zależności sięgają także i kierunku zachodniego, zaczęto używać – chociaż można oczywiście dyskutować, czy to ma uzasadnienie – także określenia „postkolonializm”, ale wtedy takiego określenia nikt nie używał, wtedy mówiło się o postkomunizmie – powiedział prezes PiS. W jego ocenie w konstytucji jest „mnóstwo blokad, które utrudniają, albo wręcz uniemożliwiają odrzucenie pewnych elementów tego społecznego systemu”.
Kaczyński ocenił, że „Konstytucja Solidarności” odegrała w latach 90-tych ogromną rolę, w szczególności „w realnym przeciwstawieniu się temu, by siły postkomunistyczne przejęły władzę w Polsce na dłużej”.
– Powstawały już wtedy takie koncepcje, że polska scena polityczna na trwałe ukształtuje się tak, że lewica będzie skupiona wokół SLD, także ta niepostkomunistyczna, a prawica wokół PSL. To się nie udało, dzięki temu oddechowi, jaki dał AWS. Dlatego ta konstytucja (Solidarności), całe to przedsięwzięcie, wszyscy jego znaczący uczestnicy, dobrze wpisali się w polską historię – podkreślił prezes PiS.
20 lat konstytucji
Obecna konstytucja została uchwalona 2 kwietnia 1997 r.
25 maja odbyło się referendum konstytucyjne, w którym za nową ustawą zasadniczą było 52,71 proc. głosujących, 45,89 proc. było przeciw, frekwencja wyniosła 42,86 proc.
16 lipca konstytucję podpisał prezydent Aleksander Kwaśniewski. Konstytucja weszła w życie 17 października 1997 r.
(df) thefad.pl / Źródło: Kurier PAP
Zamach w Sankt Petersburgu: eksplozja w metrze. Są zabici i ranni
W Sankt Petersburgu doszło po południu do eksplozji pomiędzy dwoma stacjami metra. W wyniku wybuchu bomby wypełnionej m.in. gwoździami – zginęło dziewięć osób, a 20 zostało rannych – poinformował rosyjski Narodowy Komitet Antyterrorystyczny (NAK). Poprzednie doniesienia mówił o co najmniej 10 zabitych, 50 rannych i sześciu spośród nich pozostających w stanie krytycznym.
Informacje o ofiarach śmiertelnych – od pięciu do 10 osób – podały agencje prasowe powołując się na źródła lub świadków. Mowa jest także o około 50 osobach poszkodowanych.
Wybuch nastąpił na stacji metra Siennaja Płoszczad, największym węzłem przesiadkowym w petersburskim metrze. Przy stacji Siennaja Płoszczad znajduje się wiele karetek pogotowia.
#Putin: Terrorism among causes considered for St. Petersburg Metro blast https://t.co/Edx8xrXdmL pic.twitter.com/wPQZruE8mu
— RT (@RT_com) 3 kwietnia 2017
Drugą stacją, na której miało dojść do wybuchu, jest Technologiczeskij Institut. Znaleziony tam ładunek wybuchowy był domowej roboty – informują służby. – Improwizowane urządzenie wybuchowe zostało wykryte i rozbrojone – dodano.
PHOTO: Defused bomb at #SaintPetersburg Metro station pic.twitter.com/p0w9ls5j1Z https://t.co/CIhbXmoopD
— RT (@RT_com) 3 kwietnia 2017
Zdjęcie podejrzanego o podłożenie ładunków w metrze
Agencja Interfax poinformowała, że wizerunek domniemanego napastnika, który podłożył bombę w wagonie metra, został uwieczniony na monitoringu. Bomba miała być umieszczona w walizce pozostawionej w metrze.
Предполагаемый #террорист попал в объектив камеры наблюдения #ФОТО https://t.co/isLSoz3wsz
— Пятый канал Новости (@5tv) 3 kwietnia 2017
Komisarz Praw Człowieka apeluje do polskich posłów, aby nie przyjmowali ustawy Ziobry
Komisarz Praw Człowieka Rady Europy Nils Muižnieks apeluje do polskich posłów, aby nie przyjmowali ustawy Zbigniewa Ziobry o Krajowej Radzie Sądownictwa – informuje Radio ZET
Apel komisarza Praw Człowieka Rady Europy
Zdaniem komisarza Muižnieksa, proponowane poprawki zagrażają władzy sądowniczej w Polsce. Wątpliwości budzi m.in. proponowany przez Ziobrę sposób wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa, ponieważ – jak podkreśla – skład rady musi być wolny od politycznych wpływów.
Komisarz Praw Człowieka Rady Europy zwraca również uwagę na wątpliwości jakie budzi sprawa skracania kadencji członków KRS, stoi to bowiem w sprzeczności z konstytucyjnym trójpodziałem władzy.
List Komisarza Praw Człowieka Rady Europy w sprawie odrzucenia poprawek trafił do Marszałka Sejmu, Marka Kuchcińskiego. Nils Muižnieks prosi Kuchcińskiego o przekazanie listu wszystkim posłom.
Apel OBWE
Już wcześniej Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) zaznaczała, że projekt zmian proponowanych przez Ziobrę jest nieprecyzyjny i pełen uchybień.
W odpowiedzi, minister sprawiedliwości określił stanowisko organizacji jako „skrajnie nieprofesjonalne i pełne merytorycznych błędów”.
Projekt zmian ustawy o KRS budzi poważne wątpliwości
Projekt Ministerstwa Sprawiedliwości w sprawie zmian ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa budzi poważne wątpliwości pod kątem ochrony wolności i praw obywatelskich.
Najistotniejsze wątpliwości natury konstytucyjnej wywołują przepisy projektu przekazujące Sejmowi wybór sędziów do KRS, dające prezydentowi RP prawo wyboru na urząd sędziego spośród dwóch kandydatów przedstawionych mu przez KRS oraz skracające kadencję obecnych członków KRS.
Konstytucja stanowi, iż KRS składa się z piętnastu członków wybranych spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych, a parlament jest w Radzie reprezentowany przez czterech posłów oraz dwóch senatorów.
W ten sposób mieszany skład KRS, łączący przedstawicieli środowiska sędziowskiego, władzy wykonawczej i ustawodawczej, dzięki czemu KRS pełni funkcję gwarancyjną ochrony niezależności sądów i niezawisłości sędziów.
Zbigniew Ziobro pod koniec stycznie br. podkreślał, że propozycja zmian przepisów o KRS jest słuszna. – Reforma wprowadzi cywilizowane, europejskie standardy i jest odpowiedzią na duże społeczne oczekiwanie zmiany – podkreślał minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Ocenił przy tym, że jego propozycje są zgodne z konstytucją.
Zmianami w ustawie o KRS Sejm ma się zająć jeszcze w tym tygodniu.
(df) thefad.pl / Źródło: Radio ZET
Bob Dylan receives Nobel Literature prize in Stockholm
Almost six months after he was announced as the winner of the award, legendary US singer-songwriter Bob Dylan has formally accepted his Nobel Prize in Literature. The ceremony was a small, private affair in Stockholm.
Behind closed doors and away from the world’s media, Bob Dylan has collected his Nobel Literature diploma and medal in Sweden’s capital.
He was named as the winner of the prestigious accolade in October last year for creating „new poetic expressions within the great American song tradition.”
Klas Ostergren, a member of the Swedish Academy, said the 75-year-old American singer-songwriter received his award on Saturday afternoon during a small gathering at a hotel next to the conference center where Dylan was performing a concert later that night.
’A very nice, kind man’
The intimate event was in line with the singer’s wishes, with just academy members and a member of Dylan’s staff in attendance, Ostergren said.
„It went very well indeed,” he added, describing Dylan as „a very nice, kind man.”
Other members of the academy told Swedish media that Dylan seemed pleased by the award. Hours earlier, during his show in Stockholm, Dylan made no reference to the Nobel award. The musician previously declined the invitation to attend the traditional Nobel Prize banquet and ceremony on December 10 last year, citing other commitments.
Nobel lecture still to come
According to Nobel Prize guidelines, in order to receive the award – worth 8 million kronor ($894,800 / 839,000 euros) winners must present a lecture within six months of the December 10 ceremony. The lecture can take various forms, including a short speech, a performance, a video broadcast or a song.
Dylan said he would not give his Nobel lecture this weekend, but a recorded version of it will be sent later. Pre-recorded Nobel lectures are not without precedent. Canadian Nobel literature laureate Alice Munro also sent a taped lecture in 2013.
’Are my songs literature?’
After becoming the first songwriter to win the award in October, Dylan kept silent for two weeks, fueling speculation about whether he would accept the prize.
In a thank you speech, which was read aloud during December’s ceremony, he apologized for not being able to attend the event, adding that he was surprised to be placed in the same league of authors such as Ernest Hemingway and Albert Camus.
„Not once have I ever had the time to ask myself, 'Are my songs literature?'” he noted in his speech.
ksb/gsw (AFP, AP) / Redakcja polska ![]()
MON kupi trzy Boeingi dla VIPów. Ich wyposażenie będzie porównywalne z Air Force One
Inspektorat Uzbrojenia MON i amerykański koncern Boeing podpisały w piątek w Warszawie wartą ok. 523 mln dolarów (ok. 2 mld zł) netto umowę na dostawę trzech samolotów średniej wielkości B737 do przewozu najważniejszych osób w państwie. Obejmuje ona dwie nowe maszyny i jedną używaną.
„To nie jest samolot, trzeba sobie jasno powiedzieć, tylko i wyłącznie do przewozu najważniejszych osób w państwie. W pierwszej kolejności to jest powietrzny punkt kierowania krajem. Tam będą odpowiednie systemy ochrony pasywne i aktywne, tam będą systemy łączności do poziomu tajne, to gwarantuje możliwość kierowania państwem właśnie z pokładu tego statku powietrznego” – powiedział wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki, który odpowiada w MON za zakupy. Jego zdaniem, wyposażenie i zabezpieczenie polskich samolotów będzie porównywalne z Air Force One, którym lata prezydent USA.
Wartość umowy netto wynosi 523,6 mln dolarów, czyli ok. 2 mld 65 mln zł, a po doliczeniu podatku – ok. 2,5 mld zł.
Zamówienie przewiduje dostawę trzech samolotów Boeing 737-800NG, w tym jednego używanego w konfiguracji pasażerskiej (nie starszego niż pięć lat) i dwóch w konfiguracji z salonką do przewozu najważniejszych osób w państwie (oznaczonych jako BBJ2, od Boeing Business Jet). Ponadto obejmuje dostawę pakietu logistycznego i dokumentacji technicznej, szkolenie personelu latającego i technicznego oraz wsparcie eksploatacji.
Samolot używany ma zostać dostarczony do 15 listopada 2017 r., a nowe samoloty – do połowy września i połowy listopada 2020 r. Maszyny trafią do 1. Bazy Lotnictwa Transportowego w Warszawie.
Nowe samoloty, BBJ2, mają zasięg umożliwiający przewóz pasażerów z Warszawy do Nowego Jorku bez międzylądowania. Maszyny w tej konfiguracji mają mieć salon HEAD dla czterech pasażerów, przedział VIP dla dwóch osób, przedział biznes dla 12 pasażerów i klasę ekonomiczną dla 48 pasażerów (łącznie 66 miejsc). Na pokładzie będzie również zabudowane miejsce odpoczynku załogi i system podtrzymywania życia.
Używany samolot w konfiguracji pasażerskiej ma pomieścić 132 pasażerów. Zostanie dostarczony w konfiguracji typowej dla linii lotniczych, ale po kilku latach zostanie przebudowany do wersji z 12 miejscami w klasie biznes i 120 w klasie ekonomicznej.
Samoloty będą miały malowanie w barwach narodowych. Zostaną wyposażone aktywne i pasywne systemy ochrony i obrony, system identyfikacji swój-obcy, wojskowy system nawigacyjny oraz system łączności radiowej i satelitarnej – jawnej i szyfrowanej.
Umowa została zawarta w piątek w Inspektoracie Uzbrojenia. Wieczorem dziennikarzy zaproszono do MON na podpisanie protokołu przekazania umowy.
Źródło: kurierPAP
Brexit: Donald Tusk prezentuje wytyczne negocjacji
UE chce negocjować Brexit w dwóch etapach: najpierw rozwód, potem rozmowy o wzajemnych relacjach. Londyn ma inne wyobrażenia. Bruksela przygotowuje się także na fiasko negocjacji.
Dwa dni temu do rąk przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska trafił historyczny list rozpoczynający Brexit. W piątek (31.03.2017) Tusk z kolei zaprezentował projekt mający regulować współpracę z Wielką Brytanią przed i po Brexicie. Główna zasada w nim to: najpierw negocjacje o wystąpieniu z UE, potem rozmowy o wzajemnych relacjach w przyszłości.
Taką kolejność przewiduje Donald Tusk w swoim 9-stronicowym projekcie. – Chodzi o ograniczanie szkód – powiedział przewodniczący Rady Europejskiej na konferencji prasowej w stolicy Malty, Valletcie. Jego plan odbiega od wyobrażeń Londynu. Donald Tusk zaznaczył jednak, że Wspólnota nie chce karać Wielkiej Brytanii. – Sam Brexit jest już wystarczającą karą – stwierdził Donald Tusk.
Kwestia nacisku
Premier Wielkiej Brytanii Theresa May domaga się, by Londyn i Bruksela wspólnie ustaliły zasady wystąpienia z UE i przyszłych relacji. W projekcie Donalda Tuska mowa jest o „podejściu w kilku etapach”. Celem pierwszego ma być „oddzielenie Wielkiej Brytanii od UE” i „największa z możliwych jasność i pewność prawna” dla obywateli, firm i międzynarodowych partnerów w kwestii bezpośrednich następstw wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE.
Chodzi przede wszystkim o ok. 3,2 mln obywateli krajów UE przebywających na Wyspach, o ich prawo do pobytu, pracy i świadczeń socjalnych. Inną ważną kwestią jest końcowe rozliczenie z Londynem za miliardowe zobowiązania w czasie członkostwa w Unii. Tylko jeśli UE odnotuje wystarczający postęp w tych trudnych kwestiach, chce w drugiej fazie rozmawiać o zasadach przyszłych stosunków.
Plan „B”: Fiasko Brexitu
UE przygotowuje się także na inny wariant negocjacji, a mianowicie taki, że rozmowy UE-Wielka Brytania zakończą się niepowodzeniem – wynika z projektu przygotowanego przez przewodniczącego Rady Europejskiej. W dokumencie zaznacza się jednak, że Unia będzie „ciężko pracować”, by osiągnąć porozumienie. Dokument głosi też, że UE jest gotowa na przyjęcie porozumienia przejściowego w 2019 roku.
Zaprezentowany przez Donalda Tuska projekt będzie w ciągu najbliższych tygodni przedmiotem rozmów z 27 państwami UE. Ma zostać uchwalony na szczycie unijnym 29 kwietnia. Na tej podstawie zacznie działać główny negocjator ze strony Komisji Europejskiej Michel Barnier. On przygotuje bardziej szczegółowe wytyczne odnośnie Brexitu. Bruksela spodziewa się, że będą gotowe 22 maja 2017.
Katarzyna Domagała / Redakcja polska ![]()
POLECAMY:
Czas niepewności dla obywateli UE na Wyspach. „Strasznie się martwię”
Nie tylko Polacy, ale i inni obywatele UE w Zjednoczonym Królestwie nie wiedzą, jaki czeka ich los po Brexicie. Wielu ułożyło sobie na Wyspach życie. Teraz nastał czas niepewności.

List z Londynu w sprawie rozpoczęcia procesu wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, na ręce Donalda Tuska przekazał ambasador Tim Barrow. Fot. european fotopress
– Strasznie się martwię – mówi niemiecki reżyser Joerg Tittel. – Czuję się nagle jak jakieś obce ciało, a do tej pory uważałem ten kraj za moją ojczyznę.
Żoną niemieckiego reżysera jest Brytyjka Alex Helfrecht. Mają dwoje dzieci urodzonych w Wielkiej Brytanii. Joerg jest jednym z wielu obywateli UE, którzy nie wiedzą, jak potoczy się ich życie w najbliższych latach.
Premier Theresa May co prawda podkreślała, że prawa obywateli UE w Wielkiej Brytanii „mają priorytet” w trakcie negocjacji ws. Brexitu, ale wielu ludziom pracującym i żyjącym na Wyspach to nie wystarcza. Oni, ich rodziny, koledzy i pracodawcy życzyliby sobie od rządu May zagwarantowanego prawa pobytu w Zjednoczonym Królestwie.
„Jak policzek”
Wiele osób uważa cały ten proces za niepotrzebnie skomplikowany i nieprzejrzysty. Niemiecki filmowiec uważa to za „policzek” wymierzony ludziom takim jak on, którzy płacili podatki, tworzyli miejsca pracy i wnosili swój wkład w kulturę.
Sergio Diaz Figueiredo z Portugalii pracuje w zarządzaniu nieruchomościami. Od sześciu lat żyje w Wielkiej Brytanii. Złożył już wniosek o prawo stałego pobytu, żeby mieć nieco pewniejszy grunt pod nogami. Ale jego pierwszy wniosek został odrzucony ze względu na niepełne dane.
– Wniosek ma 85 stron i teraz władze żądają ode mnie jeszcze oświadczeń podatkowych i szczegółów mojego rachunku bankowego z ostatnich pięciu lat – uskarża się Figueiredo. – To nie jest chyba w porządku, że muszę aż tyle ujawniać z mojego życia.
Także fiński ekonomista Tuomas Haanperä stara się zgromadzić wszystkie niezbędne dokumenty i całą procedurę uważa za prawdziwe utrapienie. – W ogóle nie byłem na to przygotowany wcześniej, nikt czegoś takiego nie wymagał – utyskuje Fin. Najbardziej irytuje go, że razem z innymi dokumentami musi także oddać swój paszport i dostanie go z powrotem dopiero, kiedy wszystko już będzie rozstrzygnięte. – Nie mogę sobie na to pozwolić, żeby na czas nieokreślony w ogóle nie mieć w kieszeni paszportu – zaznacza Haanperä.
Mąż głosował za Brexitem
Inni obywatele UE wolą odczekać, jak polska specjalistka w zakresie handlu zagranicznego Anna Doherty. Jest ona co prawda żoną Brytyjczyka i od 10 lat mieszka na Wyspach, ale mimo tego martwi się o swój przyszły status.
– Mój mąż i cała jego rodzina zgodnie głosowali za Brexitem i sądzili, że mnie to w ogóle nie będzie dotyczyć. Ale skąd oni to mogą wiedzieć – pyta Polka. Obawia się, że kiedyś mogłaby mieć problemy z wjazdem do Wielkiej Brytanii, kiedy raz ją opuści. – Ale najlepiej będzie chyba po prostu odczekać – pociesza się sama.
Dodatkową niepewność wywołuje jeszcze fakt, że ze strony władz brytyjskich nie ma właściwie żadnej pomocy.
Samemu trzeba się dopytać, kto musi składać wniosek o stały pobyt i jakie potrzebne są do tego dokumenty.
Vivian Marangoni, Brazylijka z włoskim paszportem jest prawnikiem w służbie publicznej. Jej zdaniem wiele osób czerpie informacje z forów internetowych i portali społecznościowych. Tam następuje żywa wymiana informacji, mniej lub bardziej prawdziwych, i kursuje wiele historii z gatunku horroru.
Kiedy to się skończy?
Alastair Bayliss, rzecznik brytyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych, podkreśla, że do tej pory zasady pozostają niezmienione i że od października 2016 jest możliwość wypełnienia 85-stronicowego wniosku, także online, potem tylko trzeba go wydrukować i wysłać pocztą.
Colin Yeo, prawniczka specjalizująca się w prawie imigracyjnym uważa, że całe procedury powinny być znacznie uproszczone.
– Ministerstwo spraw wewnętrznych w okresie ostatnich dwóch czy trzech lat wydało rozporządzenia komplikujące całą sprawę. W przeszłości rzadko kiedy mieliśmy klientów z krajów UE – opowiada. Ale od zmiany przepisów o naturalizacji w roku 2015 i od czasu referendum w roku 2016 liczby gwałtownie wzrosły. Ludzie są poirytowani tym, jak się ich traktuje – zaznacza.
Jak dotąd sprawą zupełnie otwartą jest to, jak i kiedy żyjący tu obywatele Unii otrzymają jakiś status.
Bernard Ryan, specjalista w zakresie prawa migracyjnego z uniwersytetu Leicester przewiduje, że jeżeli wszystkie wnioski będą rozpatrywane w tym tempie co teraz, to ministerstwo spraw wewnętrznych będzie potrzebowało 25 lat, żeby się z nimi uporać.
Sarah Bradbury / Małgorzata Matzke / Redakcja polska ![]()
Wałęsa: Kaczyńscy zachowywali się jak „dwaj pracownicy bezpieki”, jeden grał rolę dobrego, a drugi złego ubeka
Były prezydent ostrzega w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika „Die Zeit”, że jeśli Europa nie znajdzie odpowiedzi na populizmy, to grozi nam wojna. Za populistów uważa m.in. Donalda Trumpa i Jarosława Kaczyńskiego.
Lech Wałęsa widzi w obecnej sytuacji w Polsce analogie do USA, Francji i innych krajów zachodniej Europy, których społeczeństwa domagają się reform. Pojawia się pytanie – mówi były prezydent – dlaczego nam, demokratom nie udało się zapobiec niezadowoleniu społeczeństw? Jak ocenia „demokraci nie znajdują odpowiedzi na populizm, demagogię, na kłamstwa polityków. Do władzy dochodzą grupy ludzi, którzy mataczą i kłamią”, dlatego w Ameryce do władzy doszedł Donald Trump, a w Polsce Kaczyński, który zdaniem Wałęsy jest demagogiem.
Kaczyński „nie wierzy w zamach smoleński”
Były przywódca Solidarności wspomina współpracę z braćmi Lechem i Jarosławem Kaczyńskimi w latach 90-tych. Mówi, że z Lechem łączyły go zdecydowanie silniejsze więzy niż z Jarosławem oraz że Lech w każdej sytuacji, gdy trzeba było podejmować decyzję, konsultował się z bratem.
Zdaniem Wałęsy zachowywali się oni jak „dwaj pracownicy bezpieki”, z których jeden zawsze grał rolę dobrego ubeka, a drugi tego złego.
Pytany o spiskową wersję smoleńskiego zamachu, Lech Wałęsa mówi, że jego zdaniem Jarosław Kaczyński w rzeczywistości nie wierzy w zamach. – Na to jest zbyt inteligentny. Trzeba być chorym, by wierzyć w te kłamstwa. – powiedział.
Winą za katastrofę Lech Wałęsa obarcza obu braci Kaczyńskich, tłumacząc, że do tak kompletnie nieprzygotowanej wizyty w ogóle nie powinno było dojść. Dlatego – tłumaczy – Jarosław Kaczyński ma poczucie winy, którą próbuje obarczać innych.
Potrzeba nowej idei europejskiej
– Ludzie przestali wierzyć politykom – ocenia Lech Wałęsa i proponuje, by każdemu politykowi wszczepiać chip, na którym będzie dokładnie zapisane, co dany polityk mówi i co robi. Zwraca przy tym uwagę, na potrzebę stworzenia instancji, która wyławiałaby kłamstwa populistów i która by alarmowała: – Kłamiesz! Oszukujesz! Jesteś demagogiem, a nie politykiem!
Zdaniem byłego prezydenta istnieje potrzeba stworzenia nowej europejskiej idei, którą w każdej chwili będzie można przeciwstawić populistom, gdyby ci mieli zdominować Europę. Podkreśla, że w przeciwnym razie grozi nam wojna.
Przywództwo w Europie należy do Niemiec
Zdaniem Lecha Wałęsy dzisiaj przywództwo powinno należeć do Niemiec, jednak:
– Niemcy tkwią w dziwnym kompleksie, z którego nie potrafią wyjść. To jest rezultat ich historii, to hamuje każde działanie.
Uważa, że Niemcy są dziś zbyt powściągliwi, tymczasem to na nich właśnie spoczywa odpowiedzialność za losy Europy. Jeśli nie stawią jej czoła, to „przyszłe pokolenia będą ich tym obciążać bardziej niż za II wojnę światową”, ostrzega były przywódca Solidarności.
(df) thefad.pl / opr. Monika Sieradzka / Redakcja polska ![]()
POLECAMY:
⇒ KE pozywa Niemcy za myto przed Trybunał UE
⇒ Niemcy: Wkrótce myto dla tirów na drogach krajowych
Giertych: Syn Donalda Tuska oskarży posła PiS Marka Suskiego o pomówienie w sprawie Amber Gold
Czy poseł Marek Suski zapłaci na żądanie M. Tuska 50 tysięcy złotych na WOŚP?
W dniu 28 marca br. poseł M. Suski pomówił Michała Tuska o wykorzystanie informacji poufnych pochodzących rzekomo od premiera Donalda Tuska do ostrzeżenie Marcina P. współtwórcy Amber Gold.
W związku z ta wypowiedzią zostanie skierowany do właściwego sądu wniosek z żądaniem przeprosin i zadośćuczynienia w kwocie 50 tysięcy złotych wpłaconych w ramach ugody przez posła Suskiego na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
W przypadku, gdy wniosku tego M. Suski nie zrealizuje, sprawa zgodnie z procedurą cywilną może być skierowana w trybie procesowym z żądaniem zasądzenia zadośćuczynienia i przeprosin.
Tryb postępowania, czyli najpierw wniosek do sądu o zawarcie ugody, a dopiero później (po przesłuchaniu przez komisję) pozew, wynika z faktu, że mój Mocodawca jako świadek wzywany przez Komisję Śledczą nie chce stwarzać wrażenia, że zamierza wyłączyć M. Suskiego z Komisji Śledczej.
Zdaniem mego Mocodawcy spotkanie z w/w w ramach Komisji może być, jak pokazały dotychczasowe prace komisji, niezwykle inspirujące. Z drugiej jednak strony wypowiedzi tego typu jak wyżej wspomniana będą się spotykać z natychmiastową reakcją jako naruszające dobra osobiste.








