Wielka Brytania oficjalnie zgłosiła zamiar wyjścia ze Unii. Sprawdź jak będzie przebiegała procedura wystąpienia ze Wspólnoty
Rząd Zjednoczonego Królestwa powołał się dzisiaj na artykuł 50. Traktatu o Unii Europejskiej, tym samym zgłaszając oficjalnie swój zamiar wyjścia ze Wspólnoty. Od tej chwili Zjednoczone Królestwo i Unia mają dwa lata na wynegocjowanie umowy o wystąpieniu. Oprócz tego konieczne będzie wypracowanie zasad regulujących przyszłe relacje handlowe, co może potrwać o wiele dłużej. Poniżej więcej informacji o procedurze wystąpienia i o roli, jaką odgrywa w niej Parlament Europejski.
O artykule 50.
Powołanie się na artykuł 50. Traktatu o Unii Europejskiej rozpoczyna proces wystąpienia Unii Europejskiej przez państwo członkowskie. Decyzję o wystąpieniu z Unii każde państwo może podjąć „zgodnie ze swoimi wymogami konstytucyjnymi”. Artykuł 50. przewiduje dwuletnie negocjacje, które mogą być przedłużone, jeśli zgodę na to jednogłośnie wyrazi Rada Europejska (szefowie państw i rządów).
Dwie umowy
Unia Europejska i Zjednoczone Królestwo mają dwa lata na wynegocjowanie umowy o wystąpieniu, która określi warunki opuszczenia Wspólnoty, jednocześnie „uwzględniając ramy (…) przyszłych stosunków z Unią”. Te ramy zostaną wyznaczone w osobnej umowie, której wypracowanie może potrwać kolejne lata.
Jeśli negocjacje zakończą się sukcesem, to umowę o wystąpieniu będzie musiało ratyfikować przynajmniej 20 z 27 państw reprezentowanych w Radzie. Istnieje także możliwość, że nie zostanie wynegocjowana żadna umowa o wystąpieniu.
Umowa o ramach przyszłych stosunków będzie wymagała zgody wszystkich państw członkowskich oraz Parlamentu Europejskiego.
Co będzie obejmowała umowa o wystąpieniu
Umowa o wystąpieniu będzie obejmowała takie zagadnienia jak:
prawa obywateli UE w Zjednoczonym Królestwie
prawa obywateli Zjednoczonego Królestwa mieszkających w innych krajach UE
zobowiązania finansowe Zjednoczonego Królestwa, które podjęła jako państwo członkowskie
kwestie granic (szczególnie pomiędzy Zjednoczonym Królestwem i Irlandią)
kwestie zmiany siedzib niektórych agencji unijnych, które znajdują się na terenie Zjednoczonego Królestwa międzynarodowe zobowiązania Wielkiej Brytanii, które podjęła jako państwo członkowskie (np. paryskie porozumienie klimatyczne)
Co mogłoby obejmować porozumienie o ramach przyszłych stosunków
Porozumienie o ramach przyszłych stosunków określałoby warunki współpracy w takich dziedzinach jak obronność, walka z terroryzmem, ochrona środowiska, współpraca naukowa, edukacja i wiele innych.
Jedna z najważniejszych części umowy dotyczyłaby podstawowych zasad przyszłego handlu. Mogłaby wyznaczać m.in. wysokość ceł, standardy produktów i reguły rozwiązania sporów.
Jak będą przebiegały negocjacje
Po tym, jak rząd Zjednoczonego Królestwa powołał się na artykuł 50., Rada Europejska, czyli szefowie państw i rządów, przedstawi wytyczne do negocjacji. Stronę unijną będzie w nich reprezentował Francuz Michel Barnier, były komisarz. Rada w każdej chwili może doprecyzować lub uaktualnić wytyczne. Negocjacje mogą rozpocząć się już za kilka tygodni.
W wystąpieniu przed Parlamentem Europejskim Barnier przedstawił szereg głównych zasad, którymi będzie kierował się w negocjacjach. Przede wszystkim cztery wolności (przepływu towarów, usług, kapitału i ludzi) muszą pozostać nierozdzielne. To znaczy, że Wielka Brytania nie będzie mogła np. czerpać korzyści z bezcłowego handlu z Unią, ale jednocześnie zamknąć swój rynek pracy dla obywateli państw członkowskich. Oprócz tego czas wygaśnięcia każdej umowy przejściowej będzie musiał być jasno określony, a członkostwo w UE powinno pozostać niepodważalnie najbardziej korzystnym statusem. Nowe stosunki mają być oparte na równych szansach i poszanowaniu dla zasad konkurencyjności. Barnier chce też, żeby w umowie została uwzględniona także równowaga praw i zobowiązań wobec państw spoza UE. Pożądana byłaby bliska współpraca w dziedzinie obronności i bezpieczeństwa.
Co się stanie, jeśli nie dojdzie do porozumienia
Jeśli nie uda się wypracować porozumienia o wystąpieniu i okres negocjacji nie zostanie wydłużony, wtedy po dwóch latach Zjednoczone Królestwo automatycznie opuści Unię. Jeśli dodatkowo nie zostanie wynegocjowane porozumienie handlowe, to wymiana handlowa będzie się odbywać na zasadach określonych przez Światową Organizację Handlu.
Rola Parlamentu
Umowa o wystąpieniu nie może wejść w życie bez zgody Parlamentu Europejskiego. W najbliższych tygodniach Parlament Europejski wypowie się w rezolucji, jakich rozwiązań nie będzie skłonny zaakceptować.
Koordynatorem z ramienia Parlamentu został poseł Guy Verhofstadt (ALDE, Belgia), były premier Belgii. Swoją wiedzą ekspercką w poszczególnych dziedziniach będą mu służyły komisje parlamentarne.
Posłowie będą mogli wpływać na proces negocjacji, przyjmując rezolucje wyrażające stanowisko Parlamentu.
Źródło: europarl.europa.eu
Donald Tusk: Paradoksalnie jest coś pozytywnego w Brexicie
– Paradoksalnie jest również coś pozytywnego w Brexicie. Sprawił, że my, społeczność 27 krajów, jesteśmy jeszcze bardziej zdeterminowani i zjednoczeni niż wcześniej. Jestem tego w pełni pewien, szczególnie po Deklaracji Rzymskiej – powiedział w środę po południu szef Rady Europejskiej Donald Tusk, w reakcji na list premier Theresy May w sprawie rozpoczęcia procesu wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

List z Londynu w sprawie rozpoczęcia procesu wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, na ręce Donalda Tuska przekazał ambasador Tim Barrow. Fot. european fotopress
– Na dzień dzisiejszy nic się nie zmienia. Dopóki Wielka Brytania nie opuści Unii Europejskiej, prawo europejskie będzie stosowane wobec i w ramach Zjednoczonego Królestwa. Donald Tusk zapowiedział, że Rada Europejska zdecydowała, iż będzie jako jedność prowadzić negocjacje z Londynem. Dodał, że w piątek zaprezentuje propozycję wytycznej dla negocjacji. – Już za wami tęsknimy – oświadczył, zwracając się do Brytyjczyków.
Donald Tusk w ciągu 48 godzin odpowie na list z Londynu. Jednocześnie placówki dyplomatyczne 27 krajów UE otrzymają wstępny projekt wytycznych do negocjacji o warunkach wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Na najbliższy piątek zaplanowane jest pierwsze spotkanie ambasadorów „27” w sprawie planu prac związanych z Brexitem.
(df) thefad.pl / Źródło: TVN24
Zachodnie media oceniają Macierewicza: osłabia Polskę w NATO
Wedle sondaży minister Antoni Macierewicz jest najbardziej nielubianym politykiem rządu – czytamy na portalu Deutschlandfunk. Zdaniem autora artykułu odejścia wysokich oficerów szkodzą wiarygodności i wizerunkowi armii.
Korespondent Deutschlandfunk Florian Kellermann przypomina, że w ciągu ostatniego półtora roku odeszło z polskiego wojska około 30 generałów i 250 żołnierzy w randze pułkowników. Wysocy rangą oficerowie najczęściej podają powody osobiste, jednak zdaniem generała w stanie spoczynku Waldemara Skrzypczaka, często jest to zwykły pretekst.
Kellermann cytuje Skrzypczaka: – Wiemy, co w tej chwili dzieje się w armii. Panuje tam atmosfera nagonki na osoby myślące inaczej niż rząd. – Generał stwierdza, że takie osoby są zastępowane przez ludzi o „raczej giętkich kręgosłupach”.
Podważona wiarygodność Polski
Generał Skrzypczak mówi o czystkach, które przypominają działania prezydenta Erdogana w Turcji. Jego zdaniem ani rząd, ani prezydent, jako zwierzchnik polskiej armii, nie dążą do współpracy z doświadczonymi generałami, co jego zdaniem nie pozostanie bez konsekwencji dla pozycji Polski w NATO:
– Dowództwo NATO zachowuje się poprawnie, nie chce się mieszać. Jednak Amerykanie, Brytyjczycy i Francuzi dokładnie obserwują sytuację. Widzą, że najbardziej doświadczeni – ci którzy służyli w Iraku czy Afganistanie – odchodzą, a na ich miejsce przychodzą żołnierze o znacznie mniejszym doświadczeniu. Pytanie, czy nadal pozostaniemy dla NATO wiarygodni.
Niemiecki dziennikarz przypomina historię 27-letniego Bartłomieja Misiewicza – „politycznego syna” Macierewicza, który awansował do rangi rzecznika ministerstwa i któremu muszą salutować żołnierze. Autor pisze, że z tego powodu do krytyki dochodzi nawet w szeregach PiS.
Minister widzi agentów w wojsku
Jednak sam minister obrony widzi zupełnie inne źródła masowych odejść z armii, podkreśla autor. Zdaniem Macierewicza wojskowi odchodzą z powodu swojej przeszłości. Gdy obejmował ministerstwo, zwrócił uwagę na ponad 700 oświadczeń lustracyjnych swoich podwładnych, które nie zostały zwrócone do IPN, z czego „należało wyciągnąć konsekwencje”. „Z tego powodu „w ubiegłym roku odeszło więcej, lecz niewiele więcej pułkowników niż w roku 2015” – to słowa ministra cytowane przez portal.
Opozycja uważa te wypowiedzi za skandaliczne. Zdaniem Krzysztofa Boruca – eksperta obronności z Collegium Civitas – ustawia to oficerów w jednej linii z agentami, przez co żołnierze czują się oszukani przez państwo, któremu służyli dziesiątki lat. Zdaniem Boruca, Macierewicz pomaga w ten sposób zagranicznym służbom tajnym, które interesują się każdym oficerem żegnającym się z polską armią ze względu na posiadane przez niego informacje. Boruc podkreśla, że w Polsce szczególnie aktywny jest rosyjski wywiad wojskowy.
Przecieki informacji z wojska
Zdaniem Boruca zdarzały się już przecieki informacji do rosyjskich i chińskich służb, co sprawia,że „odkąd rządzi PiS, Polska dostaje od partnerów o wiele mniej informacji, w tym tych ze zwiadów wojskowych, z obszaru taktyki i strategii. Polska stała się mniej wiarygodnym krajem.”
Deutschlandfunk zauważa, że opór wobec poczynań Macierewicza rodzi się już nawet w obozie władzy. Jako przykład portal podaje list, który prezydent Andrzej Duda wystosował do szefa resortu obrony, żądając informacji o sytuacji w wojsku.
POLECAMY:
W niedzielę skoczkowie narciarscy zakończyli sezon. Polacy z Pucharem Narodów!
Skoczkowie narciarscy zakończyli sezon. Niedzielny konkurs indywidualny w Planicy był ostatnim. Biało-czerwoni dopełnili dzieła i zdobyli Puchar Narodów. Kamil Stoch uplasował się na piątym miejscu, a zawody wygrywał rewelacyjny Stefan Kraft.
Najpiękniejszy moment ❤❤️😍🇵🇱🇵🇱#skijumpingfamily #Fisskijumping #Planica #skoki pic.twitter.com/bvub7koa2q
— Julia (@Julia56782) 26 marca 2017
Przed niedzielnym konkursem na skoczni Letalnica w Planicy kwestia Kryształowej Kuli była w zasadzie rozstrzygnięta. Stefan Kraft miał 84 punkty przewagi nad Kamilem Stochem i tylko wielki kataklizm mógłby mu odebrać główne trofeum w Pucharze Świata.
Nations Cup 2016/2017 winner – 🇵🇱POLAND!
Ogromne brawa dla całej naszej reprezentacji!#skijumpingfamily #skoki #PucharNarodów pic.twitter.com/lbkzYPmsO1— Skijumping.pl (@Skijumpingpl) 26 marca 2017
Mimo że Stoch zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, Polacy mieli powody do świętowania. Polska drużyna w klasyfikacji łącznej Pucharu Narodu zgromadziła 5833 punkty. Drugą Austrię wyprzedziliśmy o 247 punktów. Na trzecim stopniu podium znalazła się ekipa Wernera Schustera, czyli Niemcy.
Sezon 2016/17 obfitował w polskie sukcesy. Które wydarzenia zimy zapadną wam w pamięci? #skijumpingfamily #skoki #Stoch #Żyła #Kot #Kubacki pic.twitter.com/kJqcwNMJxL
— Skijumping.pl (@Skijumpingpl) 26 marca 2017
To największy, oprócz złotego medalu konkursu drużynowego mistrzostw świata w Lahti, grupowy sukces reprezentacji Polski. Do dziś na podium Pucharu Narodu stanęliśmy raz i było to trzecie miejsce sezonu 2010/2011.
Ojcem sukcesu naszej reprezentacji już został okrzyknięty Austriak Stefan Horngacher, który w marcu ubiegego roku zastąpił Łukasza Kruczka.
Klasyfikacja Pucharu Narodów:
1. Polska – 5833 pkt.
2. Austria – 5586
3. Niemcy – 5513
4. Norwegia – 4415
5. Słowenia – 3713
6. Japonia – 1555
7. Czechy – 1029
8. Rosja – 741
Klasyfikacja generalna Pucharu Świata:
1. Stefan Kraft (Austria) – 1665 pkt.
2. Kamil Stoch (Polska) – 1524
3. Daniel Andre Tande (Norwegia) – 1202
4. Andreas Wellinger (Niemcy) – 1161
5. Maciej Kot (Polska) – 985 …
11. Piotr Żyła (Polska) – 634
19. Dawid Kubacki (Polska) – 345
31. Jan Ziobro (Polska) – 122 32. Stefan Hula (Polska) – 110
62. Aleksander Zniszczoł (Polska) – 9
65. Klemens Murańka (Polska) – 4
(df) thefad.pl
Giertycha list do Szydło: Powstaliśmy z kolan i przestaliśmy być wreszcie kondominium niemiecko-rosyjskim!
List do B. Szydło
Szanowna Pani Premier!
W tych trudnych czasach już nikt nie ma wdzięczności dla naszych przywódców. Szydzą, demonstrują, krytykują, a sondaże spadają na łeb na szyję. Zostałem tylko ja, pani wierny, choć cichy wielbiciel. I tylko ja dzisiaj wirtualnie (czemu tylko wirtualnie? bo muszę napisać ten list i nie mam czasu jechać na Okęcie) czekam na panią z kwiatami na lotnisku, gdy będzie pani wracać po triumfie w Rzymie.
Kochana Pani Premier!
Ci zawistnicy zazdroszczą pani sukcesów negocjacyjnych. Tak jak pani zapowiedziała, to walczyła o polskie sprawy do końca i wynegocjowała dla nas najlepszy z możliwych dokumentów.
Powstaliśmy z kolan i przestaliśmy być wreszcie kondominium niemiecko-rosyjskim!
I ja pouczony pani przykładem postanowiłem dzisiaj przeprowadzić z własną żoną poważne negocjacje.
Najpierw nakreśliłem strategię negocjacyjną i przyjąłem, że muszę ją zmusić do zaakceptowania moich warunków.
Powiedziałem sobie, Romku jak nie teraz to kiedy? Jak nie ty, to kto? I zażądałem, że od dzisiaj to ja będę wynosił śmieci. I wie pani co Pani Beato? Ustąpiła!!!
Wiedziony pani wzorem na moim małym poletku osiągnąłem to co pani dla nas wszystkich Polaków wywalczyła swoim lwim pazurem w tej obcej włoskiej ziemi. I teraz wraca pani dumna i szczęśliwa z ziemi włoskiej do Polski, a ja zabieram się do delektowania świeżo odzyskaną podmiotowością w domu.
Pani uczeń i cichy wielbiciel,
Roman Giertych
Niech się pani nie przejmuje, że postawili panią podczas zdjęcia na końcu. Mnie też zawsze jak się zjeżdża rodzina stawiają na końcu. Niech pani krytykom odpowie, że zrobili tak, aby pani innych nie zasłaniała.
Komentarz: 60-lecie Unii Europejskiej – Jubileusz w czasach kryzysu
Okrągłe urodziny szacownej jubilatki, a gościom nie bardzo jest do zabawy. A przecież Unia Europejska jest nieprawdopodobną historią sukcesu i w jej obecnym kryzysie kryją się także szanse, uważa Aleksander Kudascheff.
Unia Europejska przeżywa kryzys. Czy jest to największy kryzys od czasu jej założenia przed 60 laty? Wielu jest o tym przekonanych, pomimo że już lata 80. były dekadą kryzysu. Wtedy mowa była o europejskim bezwładzie, który udało się przezwyciężyć dopiero ówczesnemu przewodniczącemu Komisji Europejskiej Jacquesowi Delorsowi. Zaczął on tworzyć wewnętrzny rynek. Kierując się rozsądkiem, a może podstępem, bo nie awizowano tego w wielkich słowach, nikt nie nazywał tego „historycznym krokiem”, ani nie celebrował publicznie jakiejś retorycznej wizji. Był to projekt 300 kroków, którego automatycznym wynikiem był rynek wewnętrzny
.
Nie ulega jednak kwestii, że w ówczesnej, znacznie mniejszej Wspólnocie Europejskiej, istniała taka polityczna możliwość, wynaleziona przez Brukselę i możliwa do zrealizowania. Coś podobnego jest dziś nie do pomyślenia.
Idealistyczny zryw po wojnie
EWG, WE, UE: te skrótowce są symbolem rozwoju Unii Europejskiej. Od Wspólnoty Gospodarczej, poprzez Wspólnotę Europejską do Unii. Są one symbolami idealistycznego zrywu po tragedii wojny, w którym uczestniczyło raptem sześć krajów. Potem była powoli powiększająca się wspólnota, do której przyjęto Wielką Brytanię i Irlandię, potem młode demokracje, takie jak Hiszpania, Portugalia i Grecja. Aż do klubu państw członkowskich dołączyły, jako ostatnie, kraje Europy Wschodniej. Tyle, że niedługo z klubu 28 państw wyjdzie Wielka Brytania, ponieważ Brytyjczycy go opuszczają. Nic nie symbolizuje tak dobrze aktualnego kryzysu jak właśnie Brexit. Jedno państwo opuszcza Unię Europejską, bo taka jest wola jego narodu. Było to właściwie niewyobrażalne, lecz kiedy stało się faktem, ukazuje głębię kryzysu.
Renesans państw narodowych?
Europejczycy zaczęli powątpiewać w siebie samych. Te wątpliwości wzmacnia dodatkowo grasujący prawicowy populizm, który coraz mocniej przypiera do muru zwolenników Unii Europejskiej. Francja, Holandia, Włochy, Niemcy i kilka krajów Europy Środkowej i Wschodniej – wszędzie tam do głosu dochodzą prawicowcy i ultra-prawicowcy, pomstujący, że UE musi się rozpaść, że zdusić trzeba biurokratycznego potwora Brukselę, a euro wysłać do lamusa. Najgorsze, że znajdują oni posłuch wśród ludzi. Dzięki Bogu, nie mają oni większości, ale dość jest nostalgików, którzy chcieliby powrotu do pseudoidylli państw narodowych.
A przecież Unia Europejska, pomimo swojej wielkości, która niektórym przypomina „rozdęte imperium”, jest bezprzykładną historią sukcesu. Gwarantowała ona pokój w Europie. Wystarczy pojechać na Ukrainę Wschodnią i porozmawiać tam z ludźmi, żeby sobie uzmysłowić, czym jest pokój.
Rynek wewnętrzny i wolny handel umożliwiły nieprawdopodobny dobrobyt. Solidarność ze strony bogatszych krajów pomogła biedniejszym w ich szybszym rozwoju i znacznie skróciła dzielący je dystans. Ludzie mogą swobodnie podróżować, młodzi mogą studiować gdzie chcą, można pracować i mieszkać gdzie się komu podoba. Przed 60 laty, tuż po straszliwej II wojnie światowej, taką sytuację określono by jako utopię i nikt by w to nie uwierzył.
Trzeba pomyśleć o przyszłości
Prawdą jest, że Unia Europejska dziś zbyt wiele reguluje. Jest za daleko od ludzi. Nie zawsze potrafi wyjaśnić swoje cele i sens tego, co robi. Bruksela przypomina trochę statek kosmiczny. Euro nie funkcjonuje tak, jak wyobrażali sobie to jego ojcowie, których nadzieje były wyidealizowane. Do zabezpieczenia zewnętrznych granic nie podchodzi się jak do wspólnego zadania. W rozwoju ekonomicznym wyraźne są różnice północ-południe i wschód-zachód – także z tego względu, że ten czy inny kraj o wiele za wcześnie przyjęto do UE. Pogłębienie i dalszy rozwój UE od strony instytucjonalnej przekracza częstokroć siły rządów narodowych, co prowadzi do krnąbrnego oporu i częstych blokad. Nad tym wszystkim Europejczycy muszą jeszcze popracować.
Nowa stara oś?
Ale powinni sobie też uzmysłowić, jak dobrze powodzi się im na Starym Kontynencie. Aktualnie uświadamiają sobie to młodzi ludzie, którzy ostatnio zjednoczyli się w wielotysięcznym ruchu „Puls Europy”, stając się przeciwwagą wobec prawicy i czasami też wobec, zbyt krytycznej wobec globalizacji, lewicy.
We Francji jest szansa, że w osobie Emanuela Macrone prezydentem mógłby stać się zagorzały Europejczyk. W Niemczech natomiast, w osobie Angeli Merkel i Martina Schulza, o fotel kanclerski walczyć będą kandydaci, którzy są skrajnie różni, ale łączy ich to, że są Europejczykami z krwi i kości. Jest więc realna szansa, że niemiecko-francuska oś znów może stać się motorem odrodzonej Europy. Ten kryzys jest więc także szansą.
Alexander Kudascheff / tł. Małgorzata Matzke / Redakcja polska ![]()
POLECAMY:
Jak zepsuć nawet najlepszy list motywacyjny? Oto antyranking najgorszych czcionek do CV
Jak zepsuć nawet najlepsze CV? Użyć przestarzałej, niewyraźnej lub dziecinnej czcionki. Oto antyranking przygotowany przez serwis z ofertami pracy MonsterPolska.pl.
Wiadomo, że kiedy rywalizujemy z wieloma osobami o wymarzoną posadę, chcemy się wyróżnić. Sposobów jest wiele. Jedni mają kartę przetargową w postaci referencji od wpływowego pracodawcy, inni piszą nietuzinkowy i zgrabny list motywacyjny. Kusząca bywa zabawna forma CV. Jeśli jednak nie mamy graficznego wyczucia, może to być ryzykowne. Szczególnie, kiedy sprowadza się do użycia wymyślnej czcionki.
Osoba odpowiedzialna za rekrutację najczęściej przegląda CV w kilka sekund. Jeśli nie może czegoś odczytać, raczej to odrzuci. Lepiej więc sięgnąć po czcionkę klasyczną, neutralną i czytelną.
Oto sześć najgorszych czcionek w CV:
1. Courier new
To czcionka szkolna, dobra do rozprawki (szczególnie kiedy chce się, by wypracowanie wyglądało na dłuższe), fatalna w CV. Przypomina pismo maszynowe, ale wcale nie w elegancki, modny sposób. Nie będzie to dobrze odebrane.
2. Lucinda console
Ta czcionka powstała w 1985 roku. Na pierwszy rzut oka wydaje się w porządku, na pewno jest czytelna. Jednak duże spacje między znakami i przysadziste formatowanie mówią: „nie myślę zbyt poważnie o tej pracy”. Lepiej odpuścić.
3. Comic sans
Tym ubawimy rekrutującego, ale raczej nie skłonimy, by zaprosił nas na rozmowę kwalifikacyjną. Czcionka próbuje być swobodna i niezobowiązująca, a jest zwyczajnie niezdarna. A do tego przestarzała. Nie sprawdzi się, nawet jako żart.
4. Times New Roman
To może być dla wielu zaskoczenie. W końcu to czcionka bardzo popularna i neutralna. A jednak w CV nie wygląda najlepiej. Odstępy między znakami są w niej dość nieregularne, co daje wrażenie braku harmonii w tekście. Poza tym jest nudna.
5. Apple chancery
To piękna czcionka, jeśli mamy zamiar wypisywać zaproszenia ślubne. Do CV i listu motywacyjnego jest zdecydowanie zbyt strojna.
6. Brush script
To czcionka, która powstała w 1942 roku. Przypomina litery, pisane piórem. Jednak napisanie nią naszego imienia i nazwiska wcale nie podkreśli naszej osobowości, bo czcionka dawno wyszła z mody.
W CV warto się wyróżnić, jednak lepiej, żeby uwagę zwracały nasze kwalifikacje i nie przyćmiła ich źle dobrana czcionka.
Do CV wybieramy czcionki tradycyjne, które pozwolą rekruterowi bez problemów zapoznać się z naszą aplikacją. Dobrym wyborem jest czcionka — Calibri, Arial albo Verdana. Pamiętaj również o odpowiednim rozmiarze — czasami pokusa, by wszystko zmieściło się na jednej stronie, popycha nas do używania zbyt małej czcionki. Najbardziej czytelne CV będzie napisane dwunastką – mówi Joanna Żukowska, ekspert MonsterPolska.pl.
newsrm.tv
Opłaty za autostrady w Niemczech stają się faktem. Sprawdź ile to będzie kosztowało
Kraje sąsiedzkie protestują przeciwko wprowadzeniu opłat za autostrady dla samochodów osobowych, przeciwny jest też Bundesrat – druga izba niemieckiego parlamentu. Jednak decyzją Bundestagu myto zostanie wprowadzone.
Po wieloletnich zabiegach i lobbowaniu minister transportu Alexander Dobrindt (CSU) przeforsował wprowadzenie autostradowego myta. Prezentując ustawę w parlamencie, określał ją mianem „projektu europejskiego”, tłumacząc, że myto jest „sensowne i sprawiedliwe”, gdyż także inne kraje europejskie pobierają tego typu opłaty. Przychody z myta staną się poważnym zastrzykiem dla inwestycji w infrastrukturę drogową.
Kontrowersyjne przepisy
Za wprowadzeniem opłat zagłosowali nawet socjaldemokraci, którzy opierali się temu pomysłowi latami. Wiceszef frakcji SPD Soeren Bartol powiedział, że „SPD z wielkim bólem brzucha głosuje dziś za wprowadzeniem opłat dla samochodów osobowych”, jednak ze względu na solidarność koalicyjną akceptuje ten projekt, nadal uważając go jednak za „bezsensowny”.
Spotkało się to z krytyką ze strony Lewicy i Zielonych, którzy zarzucili socjaldemokratom tchórzostwo. Ich zdaniem projekt jest anty-europejski, bo zaszkodzi współpracy regionalnej i zbuduje mury w czasach, które i tak są już trudne dla UE.
Myto zostało uchwalone już 2 lata temu, jednak pod lupę wzięła je Komisja Europejska, dopatrując się w nowej regulacji dyskryminowania zagranicznych kierowców. Mieszkańcy Niemiec będą mogli bowiem dzięki tym opłatom płacić niższy podatek od posiadania aut, co wyrówna im wydatki. Po drobnych korektach ze strony Niemiec KE zaakceptowała jednak ostatecznie kontrowersyjną ustawę.
Niemieccy kierowcy nie stracą
Nowe regulacje zakładają, że niemieccy kierowcy będą płacić za użytkowanie zarówno sieci autostrad o łącznej długości 13 tys. km, jak i pozostałych dróg o łącznej długości 39 tys. km. Cudzoziemcy będą płacić jedynie za poruszanie się po autostradach.
Niemieccy posiadacze pojazdów będą zobowiązani do uiszczania rocznej opłaty wynoszącej średnio 67 euro. Ta opłata ma się im całkowicie zwrócić dzięki obniżonemu podatkowi od pojazdów.
Kierowcy spoza Niemiec będą zobowiązani do takiej samej opłaty rocznej lub do uiszczania opłat krótkoterminowych. Za 10 dni korzystania z autostrad opłata wyniesie od 2,5 do 25 euro, zaś za dwa miesiące od 7 do 50 euro, zależnie od wielkości i stopnia zanieczyszczania środowiska przez pojazd.
Opłaty mają wejść w życie w 2019 roku. Sąsiedzi Niemiec, w tym Austria, chcą zaskarżyć nowe regulacje w Tybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
dpa/ Monika Sieradzka / Redakcja polska ![]()
POLECAMY:
⇒ KE pozywa Niemcy za myto przed Trybunał UE
⇒ Niemcy: Wkrótce myto dla tirów na drogach krajowych
Wizyta Kaczyńskiego w Londynie, to „zabieg wizerunkowy dla naiwnych”, „gest na użytek krajowy”
– Tego się nie robi, bo umówiliśmy się, że będziemy wykorzystywali siłę zbiorową Unii Europejskiej i ona jest również korzystna dla interesów Polaków mieszkających na Wyspach – mówił Europoseł PO Janusz Lewandowsk, w „Faktach po Faktach” w odniesieniu do czwartkowego spotkania prezesa PiS Jarosław Kaczyńskiego z brytyjską premier Theresą May w Londynie.
– Ta rozmowa musiała być pusta. Zasady, na których będą pracowali i żyli w Wielkiej Brytanii Polacy, będą takie same dla wszystkich (obywateli innych państw UE – red.). Będą tym lepsze, im bardziej wykorzystamy siłę negocjacyjną 26 krajów, a nie rozmowy prywatne prezesa Kaczyńskiego – stwierdził europoseł.
Jak podkreślił Janusz Lewandowski, wizyta Kaczyńskiego „została odebrana fatalnie, jako łamanie solidarności europejskiej.” Stwierdził również, że jego wizyta by rozmawiać o prawach Polaków, to „zabieg wizerunkowy dla naiwnych”, „gest na użytek krajowy”.
Kaczyński spotkał się w Londynie z brytyjską premier Theresą May. Tematem rozmowy była przyszłość Polaków mieszkających na Wyspach w kontekście Brexitu.
Relacjonując blisko godzinne rozmowy na Downing Street, Kaczyński podkreślił, że May zapowiedziała, iż kwestia praw migrantów mieszkających w Wielkiej Brytanii zostanie poruszona „już w pierwszej fazie negocjacji” dotyczących Brexitu, a przyszłe regulacje będą – zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami brytyjskiej premier – oparte na zasadzie wzajemności.
Oznacza to, że takie same przepisy będą dotyczyły 3,3 miliona obywateli Unii Europejskiej mieszkających w Wielkiej Brytanii i nieco ponad miliona Brytyjczyków w 27 pozostałych państwach członkowskich.
– Uzyskaliśmy zapewnienie, że w pierwszej fazie negocjacji ws. Brexitu z Unią Europejską, Wielka Brytania będzie chciała załatwić sprawę Polaków w Wielkiej Brytanii w sposób pozytywny, ale też na zasadzie wzajemności. (…) Jesteśmy na dobrej drodze – powiedział Jarosław Kaczyński po rozmowie z brytyjską premier Theresą May.
Jarosław Kaczyński po spotkaniu z @theresa_may: pani premier stwierdziła, że Polacy nie doznają uszczerbku #wieszwiecej pic.twitter.com/rkIM1PvIMG
— TVP Info (@tvp_info) 24 marca 2017
(df) thefad.pl / Źródło: TVN24
Macierewicz: Największe odejścia z armii miały miejsce w latach 2010-2011. Siemoniak: Z nim coś jest nie tak
Podczas czwartkowej debaty sejmowej posłowie opozycji pytali Antoniego Macierewicza jak wytłumaczy fakt, że z polskiej armii odchodzi tak wielu oficerów.

MON Antoni Macierewicz: Prawdą, że mistrale zostały sprzedane do Egiptu i jest prawdą, że w ostatnich dniach zostały de facto przekazane Federacji Rosyjskiej za jednego dolara. Fot. videosejm.pl
Jerzy Meysztowicz z Nowoczesnej pytał, czy wojskowym, którzy odeszli w ostatnim czasie z armii zaproponowano jakieś funkcje np. doradców? Przypomniał, że ze 119 generałów zostało w armii 71 oraz, że odeszło 254 pułkowników.
– Chciałbym zwrócić uwagę, żeby nie okłamywać społeczeństwa, że są to generałowie wyszkoleni w Moskwie – to żołnierze w zdecydowanej większości wyszkoleni na akademiach w USA i Wielkiej Brytanii. Gdzie nabiorą doświadczenia ci, których pan tak awansuje? – pytał poseł Nowoczesnej.
Największe odejścia z armii w latach 2010-2011
– Jak się nie wie, to lepiej pytać, a nie stwierdzać nieprawdę, bo to jest potwierdzenie nieprawdy. Lepiej takich rzeczy nie robić – mówił szef MON. – Największe odejścia, nie tylko w całej historii armii polskiej w ogóle, ale także w ostatnim dziesięcioleciu – miały miejsce w 2010 i w 2011 roku. Były blisko dwukrotnie większe od odejść, które teraz mają miejsce. Uprzejmie więc proszę nie dezinformować nie tylko wysokiej izby, ale tak licznie zgromadzonej młodzieży – podkreślił Macierewicz.
Odejścia oficerów związane są z kwestiami lustracyjnymi
W ocenie szef MON odejścia oficerów wojskowych z armii mają związek z kwestiami lustracyjnymi. – Okazało się, że nie przekazano do IPN ponad 700 oświadczeń lustracyjnych”. – W tym były także oświadczenia lustracyjne panów pułkowników i częściowo trzeba było wyciągnąć z tego konsekwencje. Tylko dlatego liczba tych pułkowników, którzy odeszli z armii była trochę większa, ale nie dużo, niż liczba pułkowników, którzy odeszli rok wcześniej. Dlaczego moim poprzednicy chowali w szufladzie oświadczenia lustracyjne, które mieli obowiązek przekazać do IPN, nie wiem – dodał szef MON.
Z nim coś jest nie tak
– To, co powiedział dzisiaj minister Macierewicz w Sejmie, że jest jakiś kontekst lustracyjny odejść, jest absolutnie obrzydliwe – powiedział były szef MON, poseł Platformy Obywatelskiej, Tomasz Siemoniak w rozmowie z TVN24.
– Tym samym wybitnych polskich dowódców, patriotów – Gocuła, Różańskiego i innych – stawia w takim świetle, jakby coś z nimi było nie tak. To z nim [Macierewiczem – red.] jest coś nie tak. I każdy dzień sprawowania przez niego funkcji ministra obrony narodowej jest skandalem, jest pomniejszaniem polskiego bezpieczeństwa. Jego kolejne kłamstwa – mistralowe, generalskie, misiewiczowe – tutaj niczego nie zmienią – powiedział Tomasz Siemoniak.
Odejścia oficerów w latach 2010 – 2011
Na konferencji prasowej po wystąpieniu Macierewicza Marek Sowa z Nowoczesnej przypomniał, że w 2010 roku odeszło z armii 28 generałów, podczas gdy w ciągu ostatnich 16 miesięcy zrezygnowało ze służby 48 generałów i blisko 300 pułkowników.
(df) thefad.pl / Źródło: TVN24








