Cztery osoby zginęły, a 29 jest w szpitalach po środowym zamachu w Londynie

Cztery osoby zginęły, a 29 jest w szpitalach po środowym zamachu w pobliżu brytyjskiego parlamentu w Londynie. Napastnik działał w pojedynkę; motywacją sprawcy był międzynarodowy terroryzm.

 

Jak podała londyńska policja, cztery osoby – w tym napastnik i policjant – zginęły w zamachu w stolicy Wielkiej Brytanii, a około 29 przebywa w szpitalu. Do zamachu doszło w pobliżu brytyjskiego parlamentu w Londynie – poinformował w środę wieczorem komisarz policji metropolitalnej Mark Rowley.

Podczas konferencji prasowej policja poinformowała także, że ustaliła tożsamość głównego podejrzanego, który inspirował się islamskim terroryzmem, ale nie zdecydowała się na upublicznienie jego nazwiska. Zdaniem policji napastnik działał w pojedynkę.

Policja metropolitalna dodała także, że w najbliższych dniach na ulice miast wyjdzie znacznie większa liczba policjantów, zarówno uzbrojonych i nieuzbrojonych, którzy mają sprawić, że Brytyjczycy poczują się bezpiecznie.

Rowley ujawnił także tożsamość zabitego policjanta, 48-letniego Keitha Palmera, który był częścią zespołu ochrony parlamentu i służb dyplomatycznych. Jak zaznaczył, w momencie ataku nie był on uzbrojony.
Wśród rannych są policjanci i obywatele wielu państw, „których ambasady zostały o tym poinformowane”. Nie ma informacji o tym, aby Polacy byli wśród poszkodowanych.

Około 14.40 (15.40 czasu polskiego) napastnik wjechał samochodem w grupę ludzi na Moście Westminsterskim, a następnie próbował dostać się na teren brytyjskiego parlamentu, raniąc śmiertelnie nożem jednego z policjantów strzegących bramy wjazdowej. Wkrótce później sprawca został zastrzelony przez interweniujące służby bezpieczeństwa.

Po ataku zawieszono obrady Izby Gmin i Izby Lordów, a premier Theresa May została natychmiast ewakuowana z budynku parlamentu. Przerwano także trwającą w szkockim parlamencie debatę przed głosowaniem dotyczącym formalnego wniosku o zorganizowanie drugiego referendum ws. niepodległości Szkocji. Zaplanowane na środowe popołudnie spotkanie szefowej rządu z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim zostało odwołane.

Służby prasowe Downing Street poinformowały, że premier May i rząd „są myślami z zabitymi i rannymi w tym przerażającym ataku, a także z ich rodzinami”. Szefowa rządu jeszcze w środę wieczorem zwołała spotkanie sztabu kryzysowego COBRA (Cabinet Office Briefing Rooms) pod jej przewodnictwem.

Polska ambasada w Londynie opublikowała na Twitterze apel o „zachowanie dodatkowej ostrożności oraz stosowanie się do zaleceń policji”.

 

Źródło: Kurier PAP


Główny negocjator KE ws. Brexitu o niepokojach wokół funduszy unijnych

Każdy kraj musi wypełnić zobowiązania, które podjął wobec pozostałych – powiedział w środę w Brukseli Michel Barnier, główny negocjator KE ws. Brexitu.

Polscy przedsiębiorcy działających na rynkach zagranicznych nie obawia się wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Fot. pixabay

Barnier uczestniczył w spotkaniu z przedstawicielami unijnych samorządów zasiadającymi w Komitecie Regionów UE. W swoim pierwszym publicznym wystąpieniu od listopada ub.r. zwrócił uwagę na niepewność władz samorządowych i beneficjentów programów unijnych z obecnych ram finansowych (2014-2020).

„Wszystkie te programy były zatwierdzane przez nas wspólnie, przez 28 krajów członkowskich, w tym Zjednoczone Królestwo. Razem je finansowaliśmy i razem z nich korzystaliśmy, wszystkie 28 krajów. Każdy z krajów musi wypełnić zobowiązania, które podjął wobec pozostałych” – zaznaczył. Dodał, że UE nie będzie oczekiwać od Brytyjczyków, aby zapłacili „chociaż jedno euro więcej” w stosunku do tego, na co się zgadzali.

„Kiedy dany kraj wychodzi z Unii Europejskiej, nie ma czegoś takiego jak kara, to nie jest cena za wyjście, ale musimy się rozliczyć, rozliczyć bardzo dokładnie (…)” – podkreślił.

Barnier zadeklarował, że w taki sam sposób 27 krajów członkowskich spełni swoje zobowiązania wobec Zjednoczonego Królestwa, jego obywateli, jego przedsiębiorstw i regionów. Przekonywał, że strona unijna nie pozwoli na „przebieranie” w opcjach i wybór jedynie tych najbardziej pasujących. „Będziemy stanowczy, przyjaźni, nigdy nie będziemy naiwni” – oznajmił.

Jak powiedział, scenariusz barku porozumienia nie jest scenariuszem pożądanym. „Chcielibyśmy porozumienia, chcemy sukcesu nie przeciw Brytyjczykom, ale wraz z nimi. Dlatego w imieniu 27 państw członkowskich chciałbym powiedzieć, że naszą wolą jest osiągnięcie porozumienia w sprawie uporządkowanego wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej i wypracowania nowego partnerstwa z tym krajem” – zaznaczył.

Scenariusz braku porozumienia wzbudził niepokój w Komitecie Regionów UE. Instytucja obawia się zachwiania stabilności finansowej krajowych i regionalnych planów inwestycyjnych wspieranych przez fundusze unijne.

Komitet opracował – przy użyciu dostępnych danych – niektóre scenariusze związane z możliwym wynikiem negocjacji ws. Brexitu. Według KR, w przypadku gdy Wielka Brytania przestanie partycypować w unijnym budżecie od kwietnia 2019 r. (po opuszczeniu UE w marcu 2019 r.) realizacja polityki spójności „może okazać się bardzo trudna”.

Jak wynika z analizy Komitetu Regionów, powstała luka finansowa mogłaby zostać załatana m.in. poprzez „dodatkowy rachunek” wystawiony płatnikom netto (m.in. Niemcom) lub poprzez cięcia wydatków. Mogłaby też zostać pokryta np. w wyniku połączenia tych dwóch działań.

„Nie jest wykluczone, że około 400 programów operacyjnych na lata 2014-2020 będzie musiało zostać zmienionych i zredukowanych” – czytamy w opracowaniu KR. Zauważono w nim, że większość transferów z unijnego budżetu do budżetów krajowych przypada na ostatnie lata okresu programowania, co zbiega się w czasie z zakładaną datą opuszczenia UE przez Wielką Brytanię.

 

Źródło: Kurier PAP


Polska gospodarka rośnie w siłę! Tylko w latach 2004-2015 urosła o prawie 59 procent

W latach 2004-2015 Polska osiągnęła największy skumulowany wzrost PKB wśród państw członkowskich UE; w tym czasie polska gospodarka urosła o prawie 59 proc. – wynika z danych resortu rozwoju.

Fot. pixabay

Jak poinformował w środę w Sejmie wiceminister rozwoju Adam Hamryszczak, jednoznacznie pozytywny na rozwój społeczno-gospodarczy Polski był wpływ polityki spójności. Od momentu przystąpienia do Unii Europejskiej polska gospodarka urosła o prawie 59 proc., podczas gdy w UE średni skumulowany wzrost osiągnął 14,8 proc.

Według szacunków resortu, blisko 17-proc. średnioroczny wzrost był efektem realizacji przedsięwzięć współfinansowanych z funduszy unijnych. Inwestycje finansowane z funduszy europejskich są również czynnikiem zmian sektorowej struktury gospodarki, wyrażającej się zwłaszcza wzrostem działań sektora drugiego, czyli przemysłu i budownictwa.

Wyraźnie zmniejszył się – o 21 pkt. proc. – dystans Polski do pozostałych krajów UE. W 2003 roku nasz PKB osiągał 48 proc. unijnego, a w 2015 roku – już 69 proc., z czego prawie jedna czwarta była efektem realizacji polityki spójności. „Wybiegając w przyszłość, to dzięki funduszom unijnym Polska ma szanse w 2020 roku osiągnąć poziom PKB per capita sięgający od 75 do 78 proc. średniej unijnej” – przewiduje Hamryszczak.

W momencie wejścia do UE w Polsce był najniższy wskaźnik zatrudnienia w całej wspólnocie. Do 2015 roku Polska odnotowała największy wzrost tego wskaźnika, o 10,7 pkt. proc., przy czym niemal 2,4 pkt. proc. przyrostu wskaźnika zatrudnienia było efektem realizacji inwestycji współfinansowanych z funduszy unijnych. Liczbę nowych miejsc pracy powstałych dzięki zaangażowaniu unijnego budżetu MR szacuje na ponad 600 tys. „To niesamowity przyrost” – ocenił Hamryszczak.

Po akcesji do UE nastąpił szybki spadek stopy bezrobocia, z ponad 19 proc. w 2004 r. do 7,5 proc. obecnie. Wiceminister zaznaczył, że także do ograniczenia bezrobocia w dużej mierze przyczyniły się fundusze unijne.

 

Źródło:  Kurier PAP


W nocy z soboty na niedzielę pośpimy krócej – Zmieniamy czas zimowy na letni

W nocy z soboty na niedzielę zmieniamy czas z zimowego na letni. 26 marca nad ranem wskazówki zegarów przesuniemy z godz. 2.00 na 3.00, przez co pośpimy o godzinę krócej. Do czasu zimowego wrócimy w ostatnią niedzielę października.

Fot. pixabay

W 2017 roku do czasu zimowego wrócimy 29 października. Mówi o tym obowiązująca bezterminowo dyrektywa UE ze stycznia 2001 r.: „Począwszy od 2002 r. okres czasu letniego kończy się w każdym państwie członkowskim o godz. 1 czasu uniwersalnego (GMT) w ostatnią niedzielę października”.

Przeprowadzana dwa razy w roku zmiana czasu ma przyczynić się do efektywniejszego wykorzystania światła dziennego i oszczędności energii, choć opinie co do tych korzyści są podzielone.

Badań dotyczących wpływu zmiany czasu na zużycie energii czy zdrowie i samopoczucie człowieka jest wiele. Japończycy wyliczyli, że stosowanie czasu letniego może zmniejszyć emisję dwutlenku węgla o 400 tys. ton i pomóc zaoszczędzić do 930 mln litrów paliwa. Ponadto przyczynia się do spadku liczby ulicznych kradzieży o 10 proc.

Z ekspertyz specjalistów University of Alabama w Birmingham (USA) wynika, że przesunięcie wiosną wskazówek zegara o godzinę do przodu może o 10 proc. zwiększać ryzyko zawału serca. Zdaniem naukowców zmiana czasu powoduje zakłócenie naszego wewnętrznego zegara biologicznego, co wiosną nasz organizm mocniej odczuwa.

Natomiast naukowcy z fińskiego Uniwersytetu w Turku wykazali, że przestawienie zegara o godzinę do przodu i zakłócenie rytmu dobowego zwiększa ryzyko udaru niedokrwiennego mózgu, jednak tylko tymczasowo. Analiza wykazała, że ogólna częstość występowania udaru niedokrwiennego była o 8 proc. wyższa w ciągu pierwszych dwóch dni po zmianie czasu na letni.

Wprowadzenie czasu letniego jako pierwszy proponował podobno Benjamin Franklin. Miało to pomóc lepiej dopasować czas aktywności człowieka do godzin, w których jest najwięcej światła słonecznego i przynieść oszczędności.

W Polsce zmiana czasu została wprowadzona w okresie międzywojennym, następnie w latach 1946-1949, 1957-1964, a od 1977 r. stosuje się ją nieprzerwanie.

 

Źródło: Kurier PAP


Prof. Zoll: Ośrodek władzy jest dzisiaj w rękach jednej osoby. Zmienił się ustrój

– Pan Kaczyński chce mieć pełnię władzy i w związku z tym opanował Trybunał Konstytucyjny, chce opanować sądownictwo, w kolejce stoi samorząd terytorialny, prasa, wolność słowa. – mówił w „Kropce nad i” były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Zoll – Wracamy do tego, co było na gruncie konstytucji z 1952 roku, czyli nie ma podziału władzy, jest jednolita władza państwowa.  Ten ośrodek władzy politycznej jest dzisiaj w rękach jednej osoby. Zmienił się ustrój. 

Były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Zoll. Fot. TVN24/”Kropka nad i”

– Krajowa Rada Sądownictwa zgodnie z konstytucją stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, w związku z tym musi być organem absolutnie apolitycznym, zgodnie z konstytucją odrębnym od władzy zarówno ustawodawczej jak i wykonawczej. Wybieranie sędziów do Krajowej Rady przez Sejm jest niezgodne z konstytucją – komentował prof. Andrzej Zoll, zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa, które planuje przeprowadzić Ministerstwo Sprawiedliwości.

Ośrodek władzy jest dzisiaj w rękach jednej osoby. Zmienił się ustrój

– Pan Kaczyński chce mieć pełnię władzy i w związku z tym opanował Trybunał Konstytucyjny, chce opanować obecnie sądownictwo, w kolejce stoi samorząd terytorialny również i prasa, wolność słowa. To wszystko ma być w rękach jednolitej władzy państwowej. Wracamy do tego, co było na gruncie konstytucji z 1952 roku, czyli nie ma podziału władzy, jest jednolita władza państwowa – ocenił prof. Zoll.

– Ten ośrodek władzy politycznej jest dzisiaj w rękach jednej osoby. Zmienił się ustrój. Dzisiejszy ustrój Polski nie jest tym ustrojem, który powstał na gruncie konstytucji z 1997 roku, który można było nazwać demokratycznym państwem prawa. Dzisiaj trudno tego określenia użyć w stosunku do ustroju panującego dzisiaj w Polsce – stwierdził prof. Zoll.

 

(df) thefad.pl / Źródło TVN24/”Kropka nad i”


Znamy datę rozpoczęcie Brexitu

Brytyjski rząd zapowiedział rozpoczęcie Brexitu na 29 marca. Szef Rady Europejskiej chce przygotować projekt wytycznych w ciągu dwóch dni od notyfikacji.

Fot. pixabay

Premier Theresa May wyśle list rozpoczynający procedurę wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej w środę 29 marca – poinformowało w poniedziałek Downing Street. „To najważniejsze negocjacje naszego pokolenia” – ocenił minister ds. Brexitu David Davis.

Rzecznik szefowej brytyjskiego rządu dodał, że May, która w poniedziałek przebywa z wizytą w Irlandii Północnej, planuje przed wysłaniem listu odwiedzić pozostałe kraje składowe Wielkiej Brytanii: Walię i Szkocję, a także zaznaczył, że wbrew medialnym spekulacjom rząd nie planuje przyspieszonych wyborów parlamentarnych.

„Cele negocjacyjne tego rządu są jasne: chcemy porozumienia korzystnego dla wszystkich narodów i regionów Wielkiej Brytanii, ale także dla całej Europy; nowego, pozytywnego partnerstwa między nami a przyjaciółmi i sojusznikami w Unii Europejskiej” – dodał Davis.

KE zadeklarowała gotowość do otwarcia negocjacji. „Jesteśmy gotowi do rozpoczęcia negocjacji, czekamy na list” – powiedział na konferencji prasowej w Brukseli rzecznik KE Margaritas Schinas.

Jak wyjaśnił, pierwszym krokiem po notyfikacji będzie przyjęcie wytycznych przez Radę Europejską, czyli szefów państw i rządów UE. Spotkanie to zwoła przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Nie ma jeszcze oficjalniej daty, jednak źródła w Brukseli informowały wcześniej, że spotkanie 27 liderów państw unijnych w tej sprawie może się odbyć 6 kwietnia. Inne źródła jako możliwą datę wskazywały 3 maja.

Tusk poinformował na Twitterze, że w ciągu 48 godzin od otrzymania notyfikacji o zamiarze wyjścia Wielkiej Brytanii z UE przedstawi projekt wytycznych dla 27 krajów członkowskich w tej sprawie.

Po przyjęciu wytycznych przez „27” Komisja Europejska ma bezzwłocznie wydać rekomendacje, by rozpocząć rozmowy. Następnie przedstawiciele państw członkowskich podejmą formalną decyzję o otwarciu rokowań, przyjmując mandat do prowadzenia negocjacji dla Komisji Europejskiej. Wcześniej ustalono, że głównym negocjatorem będzie francuski polityk, były unijny komisarz Michel Barnier.

Zgodnie z zapisami Traktatu Lizbońskiego rozmowy powinny potrwać dwa lata, co oznacza, że – o ile nie dojdzie do jednomyślnego przedłużenia terminu przez wszystkie państwa członkowskie – Wielka Brytania wyjdzie z Unii Europejskiej 29 marca 2019 roku.

Zgodnie z zapowiedziami polityków kwestia przyszłych praw obywateli Unii Europejskiej mieszkających w Wielkiej Brytanii, w tym niespełna miliona Polaków, będzie wśród pierwszych tematów podjętych w trakcie negocjacji.

 

Źródło: Kurier PAP


Dieta zwiększająca odporność organizmu wspomaga walkę z wirusami i bakteriami

W sezonie zimowym układ immunologiczny jest znacznie osłabiony, przez co organizm może być bardziej podatny na infekcje. Najlepszym sojusznikiem w walce z bakteriami i wirusami jest dieta wzmacniająca odporność. Specjaliści do spraw żywienia radzą, by posiłki były regularne, zbilansowane, a w codziennym menu nie zabrakło miejsca dla nieprzetworzonych warzyw i owoców, pełnoziarnistego pieczywa, chudych mięs i serów.

 

Zdaniem dietetyków, by poprawić kondycje układu odpornościowego, trzeba zacząć od zmiany sposobu odżywiania – tłuste i wysokokaloryczne produkty zastąpić takimi, które zawierają witaminy, składniki odżywcze i poprawiają trawienie.

– Układ immunologiczny możemy wzmacniać za pomocą dostarczanych witamin i składników mineralnych, które pochodzą przede wszystkim z warzyw, owoców i produktów pełnoziarnistych. Ogólnie stanowisko dietetyków jest takie, że jeżeli dieta jest optymalnie zbilansowana, to nie wymaga suplementacji, bo wszystko jesteśmy w stanie dostarczyć wraz z przyjmowanymi posiłkami – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Monika Białasik, dietetyk Body Chief.

Monika Białasik podkreśla, że dobrze zbilansowana dieta to przede wszystkim pięć posiłków dziennie spożywanych w równoległych odstępach czasu.

– Śniadanie należy jeść do godziny po przebudzeniu, kolację na 2–3 godziny przed pójściem spać. Instytut Żywności i Żywienia mówi, żeby do diety włączyć około 300 do 450 gramów owoców i od 400 do 600 gramów warzyw. Ważne są również takie produkty jak gruboziarniste kasze, brązowy ryż, razowe pełnoziarniste pieczywo – mówi Monika Białasik.

Specjaliści do spraw żywienia zalecają także regularne diety oczyszczające, żeby pobudzić organizm do metabolizmu i usunąć toksyny. Detoksykacja zazwyczaj trwa dwa tygodnie. W tym czasie warto postawić na produkty o dużej zawartości błonnika. Należy także pić dużo wody mineralnej, na przykład z dodatkiem cytryny. Na co dzień dieta powinna być tak skomponowana, żeby zbytnio nie zakwaszać organizmu.

– Układ immunologiczny bardzo lubi alkaliczne środowisko organizmu. Produkty zakwaszające i osłabiające funkcję obronną organizmu to są przede wszystkim produkty pochodzenia zwierzęcego, czyli wszelkiego rodzaju nabiał, mięso, twarogi, jogurty. Jeżeli te produkty w diecie dominują, to możemy się spodziewać, że po dłuższym okresie organizm będzie po prostu zakwaszony. W kierunku alkalicznym dietę neutralizują warzywa, owoce i woda – tłumaczy Monika Białasik.

Trzeba natomiast pamiętać o tym, że duży wpływ na utratę witamin i wartości odżywczych produktów ma niewłaściwa obróbka termiczna, czyli zbyt długie gotowanie w bardzo wysokiej temperaturze.

– Musimy starać się jeść warzywa i owoce nieprzetworzone, żeby nie były to tylko zupy, sosy i warzywa, które są obrobione termicznie. Warto od czasu do czasu, nawet w okresie takim jesienno-zimowym, pamiętać o tym, żeby przygotować sobie sałatkę na bazie surowych warzyw, zjeść owoc – najlepiej ze skórką, ze względu na to, że często na skutek obierania warzyw i owoców również tracimy cenne wartości odżywcze – wyjaśnia Monika Białasik.

Żeby wzmocnić odporność, wraz z pożywieniem trzeba również dostarczać przeciwutleniacze, takie jak witamina A, E i C, beta karoten, selen i cynk. Dzięki nim organizm walczy z wolnymi rodnikami, które są odpowiedzialne za powstawanie infekcji. Powinno się z kolei unikać pustych kalorii, których źródłem są przede wszystkim słodycze i alkohol.

– Energetycznie te produkty dostarczają całkiem sporą liczbę kalorii, ale jeżeli spojrzymy na ich właściwości jakościowe, to nagle się okazuje, że poza energią za dużo z takich produktów nie mamy. Bardzo ważne jest również to, żeby unikać nadmiernej ilości kofeiny. Dzienna dawka to jest około 300 mg, czyli mniej więcej trzy filiżanki kawy. Niestety, kawa ma właściwości odwadniające, wypłukuje składniki mineralne i witaminy, czasami również może utrudniać ich wchłanianie – mówi Monika Białasik.

W okresie jesienno-zimowym czarną kawę lepiej więc zamienić na zbożową i wzmacniające odporność, rozgrzewające herbaty z dodatkiem miodu, cytryny czy syropu malinowego.

– Należałoby również wprowadzić tzw. naturalne antybiotyki, czyli produkty, które mają właściwości przeciwzapalne, np. czosnek, który powoduje wzrost produkcji białych krwinek i przeciwciał, które pozwalają na skuteczną walkę z pojawiającymi się wirusami oraz np. korzeń imbiru, który ma właściwości przeciwzapalne – dodaje Monika Białasik.

Między posiłkami trzeba też pić dużo wody. Najlepsza jest mineralna z wapniem, magnezem i cynkiem. Rozpuszcza szkodliwe produkty przemiany materii i pomaga je usunąć, nawilża tkanki, dzięki czemu sprawniej działają i dostarcza pierwiastków ważnych dla układu obronnego.

Źródło: Newseria.pl
 


Były główny prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze ma sprowadzić wrak tupolewa do Polski

Rząd PiS, na oficjalne zaproszenie szefa MON, Antoniego Macierewicza, podpisał kontrakt z Luis Moreno-Ocampo, by ten odzyskał wrak samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem. „Nie obiecałem polskiemu rządowi sukcesu, obiecałem tylko, że spróbuję pomóc” – wyjaśnia w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” Luis Moreno-Ocampo.

Luis Moreno-Ocampo / commons.wikimedia.org

Luis Moreno-Ocampo – były argentyński prokurator, a także międzynarodowy doradca w sprawach prawa karnego, w latach 2003-2011 był głównym prokuratorem Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze. „Oskarżyciel świata” – jak nazywały go zachodnie media, gdy stawiał zarzuty krwawemu dyktatorowi Sudanu Umarowi al-Baszirowi za eksterminację mniejszości etnicznych w Darfurze czy publikował nakaz aresztowania za libijskim despotą Muammarem Kaddafim. Był także zaangażowany w sprawę konfliktu w Gruzji w 2008 roku.

– Pierwszą rzeczą, jaką będę chciał zrobić, jest przesłuchanie rozmów z kokpitu, tej ostatniej godziny lotu 10 kwietnia 2010 r., bo o ile wiem, to istnieją i funkcjonują różne wersje rozmów z kabiny pilotów rządowego samolotu, który rozbił się w Smoleńsku. Trzeba przeprowadzić analizę naukową nagrania, ustalić, do czego faktycznie doszło, kto co mówił, czy rzeczywiście ktoś wchodził, czy nie. Myślę, że jesteśmy w stanie wyjaśnić, jak te rozmowy wyglądały, co tam się działo. – mówił Luis Moreno-Ocampo. – Zespół, który zajmuje się sprawą w Polsce, prześle mi nagrania, którymi dysponuje strona polska. Od tego zacznę swoją pracę. Myślę, że ważną rzeczą jest, by zarówno Polacy, jak i Rosjanie byli zgodni co do tego, co powiedziano w kabinie pilotów. Rzecz w tym, żeby znaleźć wspólną płaszczyznę dla wszystkich stron tej sprawy – powiedział.

Luis Moreno-Ocampo zaznacza, że jego praca nie będzie miała charakteru śledztwo – Jest przecież grupa ekspertów, która prowadzi śledztwo, jest komisja smoleńska. (…) Moja płaszczyzna aktywności ma dotyczyć wykorzystania prawa międzynarodowego do tego, by na początku przyjąć jedną wersję rozmów w kokpicie. Skupiam się na aspektach prawa międzynarodowego, które mogą być wykorzystane do poprawienia relacji Polski z Rosją. – wyjaśnił.

Były prokurator podkreśla, że nie obiecał polskiemu rządowi sukcesu, „obiecałem tylko, że spróbuję pomóc.” – Myślę, że Polska zasługuje na pomoc. Sprawa jest wielopłaszczyznowa, bo dotyczy relacji polsko-rosyjskich, ale także samej Polski i Polaków. Wiemy przecież, że to, co się stało w Smoleńsku, jest dla Polaków bardzo ważne. – powiedział.

Na pytanie czy zdaje sobie sprawę z tego, że zostanie wciągnięty w grę polityczną, odpowiedział, że „tak” – Ustaliłem z ministrem Macierewiczem, że mój wkład w działania, których się podjąłem, będzie całkowicie bezstronny. W pełni się z tym zgodził. W umowie pomiędzy mną a polskim rządem zasada bezstronności została uwzględniona. – wyjaśnił

 

(df) thefad.pl / Źródło: Dziennik Gazeta Prawna


Raport IBS: Niższy wiek emerytalny – niższa emerytura, wyższe podatki, zagrożenie ubóstwem wśród kobiet

Obniżenie wieku emerytalnego (do 60 lat dla kobiet oraz 65 lat dla mężczyzn) zmniejszy wysokość przyszłych emerytur ze względu na mniejszą sumę odprowadzonych składek oraz dłuższy okres pobierania emerytury.

Fot. pixabay

Przyszłe emerytury obniżą się silniej w przypadku pracowników o wysokich zarobkach. W przypadku pracowników o najniższych zarobkach spadek emerytur nie będzie tak dotkliwy ze względu na prawo do emerytury minimalnej. Liczba osób pobierających emerytury minimalne podwoi się względem sytuacji, w której wiek emerytalny osiąga 67 lat. Oznacza to wzrost przyszłych wydatków budżetowych przy jednoczesnym spadku wpływów składkowych. – alarmuje Instytut Badań Strukturalnych.

W celu zbilansowania finansów publicznych rząd będzie musiał bądź obniżyć wydatki publiczne na inne cele, bądź podnieść podatki.

Niższy wiek emerytalny – niższa emerytura

Niższy wiek emerytalny oznacza spadek wysokości emerytur. A to dlatego, że okres odprowadzania składek będzie krótszy, zgromadzony przez lata pracy kapitał mniejszy i dodatkowo zostanie podzielony przez dłuższy czas pobierania emerytury.

Zmiana wieku emerytalnego to nie tylko niższe świadczenia w kieszeni każdego emeryta. Reforma pociągnie za sobą lawinę skutków – ostrzega Instytut Badań Strukturalnych (IBS).

Emerytury będą niższe dla wszystkich, ale w różnym stopniu. To, o ile obniży się przyszła emerytura będzie zależeć od bieżącego wynagrodzenia i okresu zatrudnienia.

Osoby zarabiające średnią krajową (ok. 4 tys. zł) przy wieku emerytalnym na poziomie 67 lat mogły liczyć na emeryturę stanowiącą ok. 30% swojej ostatniej płacy. Niższy wiek emerytalny oznacza, że będą otrzymywać emeryturę minimalną (ok. 1 tys. zł). Dla osób o wysokich zarobkach, spadek emerytury będzie najwyższy i przekroczy 40%.

Natomiast wśród najbiedniejszych, niższy wiek emerytalny nie spowoduje dużych zmian w wysokości emerytur. Wynika to z faktu, że ta grupa już dzisiaj otrzymuje najniższe możliwe świadczenie.

Niższy wiek emerytalny najbardziej niekorzystny dla kobiet

Niższy wiek emerytalny zadziała szczególnie na niekorzyść kobiet. Spadek ich świadczeń będzie dużo większy niż w przypadku mężczyzn. Wynika to z dwóch powodów: krótszego okresu płacenia składek oraz dłuższego okresu pobierania świadczenia (7 lat różnicy w obu przypadkach w porównaniu do mężczyzn). Zagrożenie ubóstwem będzie więc szczególnie wysokie w tej grupie.

Przy wieku emerytalnym na poziomie 67 lat, świadczenia minimalne miało otrzymywać ok. 20% kobiet. Obniżenie wieku spowoduje, że będzie ich dwa razy więcej. Pogłębi to jeszcze bardziej nierówności dochodowe wśród emerytów, szczególnie nierówność między kobietami i mężczyznami.

Niższy wiek emerytalny – wyższe podatki

Obniżenie wieku emerytalnego spowoduje konieczność finansowanie większej liczby emerytur minimalnych. Liczba osób, które nie uzbierają na emeryturę minimalną będzie ponad dwa razy większa niż przy wieku emerytalnym na poziomie 67 lat.

Ok. 70% roczników urodzonych na przełomie lat 80. i 90 może liczyć tylko na najniższą emeryturę. Ciężar utrzymywania tych emerytów przeniesie się na budżet państwa, czyli na wszystkich podatników.

Niższy wiek emerytalny spowoduje wyższe obciążenia fiskalne. Wzrost podatków wydaje się więc nieunikniony. Nie tylko bowiem wzrosną wydatki publiczne ze względu na obciążenie budżetu z tytułu świadczeń minimalnych, ale też mniejsza ilość zatrudnionych w tym samym czasie spowoduje spadek wpływów z podatku dochodowego.

Spadające wpływy do budżetu trzeba będzie czymś zrekompensować. Jak sfinansować rosnące obciążenia fiskalne wynikające z niższego wieku emerytalnego? Jest kilka możliwości:
• Zmniejszenie wydatków publicznych na inne cele;
• Wzrost opodatkowania pracy;
• Wzrost opodatkowania konsumpcji.
• Wzrost długu publicznego.

Rosnące koszty systemu emerytalnego będą ogromne – ok. 1,2% obecnego PKB, czyli około 6% wszystkich obecnych wydatków rządu – to mniej więcej jedna czwarta tego, co obecnie wydajemy na ochronę zdrowia.

Niższy wiek emerytalny – spowolnienie gospodarki

Niższy wiek emerytalny spowoduje spadek dochodu narodowego. Obniżenie wieku emerytalnego skutkuje spadkiem PKB per capita o 7% w relacji do scenariusza, gdy wynosi on 67 lat. Produkcja będzie niższa – w gospodarce będzie wytwarzane mniej dóbr i usług – czytamy w raporcie.

 

(df) thefad.pl / Źródło: Instytut Badań Strukturalnych


Zmiana nazwiska po ślubie – niezbędne formalności

Po zawarciu związku małżeńskiego,  powinniśmy wymienić dokumenty zawierające nasze dane personalne. Zmiana nazwiska pociąga za sobą konieczność wymiany przede wszystkim dowodu osobistego, paszportu, prawa jazdy, a nawet dowodów rejestracyjnych posiadanych pojazdów.

Fot. TheFad

Warto też pamiętać, że prawo wciąż wymaga od nas wymiany niektórych dokumentów w przypadku zmiany samego adresu (prawo jazdy, dowód rejestracyjny). Wymiana dowodu osobistego po ślubie jest bezpłatna, za wyrobienie innych dokumentów (paszport, prawo jazdy) trzeba będzie niestety zapłacić.

Z wnioskami o wymianę dokumentu, czy to będzie dowód osobisty, paszport, czy prawo jazdy najlepiej zabrać ze sobą:

  • aktualną kolorową fotografię 35x45mm
  • dotychczasowy dokument
  • skrócony odpis aktu zawarcia małżeństwa

Wymiana dowodu osobistego

W ciągu 14 dni od dnia sporządzenia aktu zawarcia małżeństwa osoba, która zmieniła nazwisko powina wystąpić z wnioskiem o wymianę dowodu osobistego. W przeciwnym wypadku, dowód ulega unieważnieniu po 3 miesiącach. Dzięki zmianom przepisów, które obowiązują od 1 marca 2015 roku, taki wniosek możemy złożyć w dowolnym urzędzie gminy, a nawet (jeśli dysponujemy podpisem elektronicznym) wysłać go w formie elektronicznej.

Wymiana paszportu

Zmiana nazwiska pociąga za sobą konieczność wymiany paszportu. O wymianę dokumentu należy wystąpić niezwłocznie, nie później niż w terminie 30 dni od daty sporządzenia aktu zawarcia małżeństwa stwierdzającego zmianę nazwiska, albo – jeżeli bierzemy ślub za granicą, np. w konsulacie – od dnia doręczenia odpisu aktu małżeństwa.

Paszport traci ważność po upływie 60 dni od daty sporządzenia aktu małżeństwa stwierdzającego zmianę nazwiska lub 4 miesiące od doręczenia odpisu aktu małżeństwa zawartego przed konsulem lub organem zagranicznym. Jeśli planujemy zagraniczną podróż poślubną, pamiętajmy także, że na wydanie nowego dokumentu możemy czekać nawet miesiąc.

Wyrobienie nowego paszportu w kraju kosztować będzie maksymalnie 140 PLN – tyle wynosi pełna opłata za wydanie paszportu. W przypadku wymiany powodowanej zmianą nazwiska pobiera się opłatę częściową, której wysokość zależy od terminu ważności dotychczasowego dokumentu.

Wymiana prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego.

Zmiana nazwiska i/lub adresu wymusza też na nas wymianę prawa jazdy. Na złożenie wniosku w urzędzie miasta lub gminy mamy 30 dni.  Właściciele pojazdów powinni wymienić także dowody rejestracyjne jeśli zmieniły się dane w nich zawarte (nazwisko, adres). Tej zmiany również należy dokonać w ciągu miesiąca od zmiany danych.