PiS zobowiązało Szydło do sprzeciwienia się kandydaturze Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskie

Komitet polityczny Prawa i Sprawiedliwości zajął swoje stanowisko i podjął uchwałę w której wezwał rząd Beaty Szydło do sprzeciwienia się kandydaturze Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskie.

Popieranie „antypaństwowej” opozycji

PiS zarzuca Donaldowi Tuskowi m.in.:

  • łamanie zasady neutralności wobec państwa członkowskiego,
  • „popieranie opozycji, która nie ukrywa swojego antypaństwowego charakteru”,
  • popieranie opozycji, która wzywa „do nieposłuszeństwa służby mundurowe”
  • angażowanie się w akcje organów Unii Europejskiej, których przesłanką było zafałszowanie obrazu wewnęrznej sytuacji Polski
  • popieranie decyzji, które godzą w interes Polski
  • popieranie nieuzasadnionych sankcji wobec Polski, a także wprowadzaanie opłat za nieprzyjmowani uchodźców.

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek potwierdziła nieoficjalne informacje PAP, pytana, czemu ma służyć podjęta przez komitet polityczny PiS uchwała, powiedziała, że wzmacnia ona stanowisko polskiego rządu.

– I też daje wyraz temu, że my, jako największa siła polityczna w Polsce, sprawująca teraz władzę, mamy zastrzeżenia do funkcjonowania Donalda Tuska jako przewodniczącego Rady Europejskiej, i że my go popierać nie chcemy” – dodała.

„Financial Times” w swoim poniedziałkowym wydaniu z 27 lutego 2017, powołując się na informacje od dwóch anonimowych unijnych dyplomatów, poinformował, że premier Beata Szydło próbuje przekonać członków Unii Europejskiej do zastąpienia ubiegającego się o drugą kadencję Donalda Tuska Jackiem Saryuszem-Wolskim.

 

(df) thefad.pl / Źródło: pap


Czy Newton był Polakiem? A Pietia Goras Rosjaninem? Rosjanie o Polakach, Polacy o Rosjanach opowiadają w ulicznej sondzie

Czy znasz sławnego Polaka? Fot. Screen youtube.com/Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia

Czy Newton był Polakiem, a Pietia Goras Rosjaninem?

„Czy znasz jakiegoś sławnego Rosjanina?”, „Czy znasz jakiegoś sławnego Polaka?” – takie pytania zadali w Polsce na ulicach Warszawy i w Rosji w Moskwie przedstawiciele Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia.

W części pierwszej serii „Rosjanie o Polakach, Polacy o Rosjanach” dowiecie się który z naszych rodaków najbardziej zapisał się w pamięci Rosjan.

 

W części drugiej zobaczycie czy Polacy potrafią wymienić sławnych Rosjan.

 

(df) thefad.pl / Źródło: Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia


Prasa zagraniczna o „Uchu Prezesa”: Co czuje prezydent Duda gdy widzi, jak się z niego naśmiewają?

Program satyryczny „Ucho Prezesa” cieszy się w Internecie wielką popularnością. – Czy zamiast go ośmieszać program ten raczej nie pomaga prezesowi Kaczyńskiemu? – zastanawia się niemiecki „Frankfurter Allgemeine Zeitung.

„Ucho Prezesa” odcinek 3. Fot. screen za Youtube.com

Konserwatywna rewolucja zamiast liberalnych reform

Autor artykułu „Ucho władcy” wyjaśnia niemieckim czytelnikom, że rządząca w Polsce partia Jarosława Kaczyńskiego zmienia kraj.

„Jej program to: konserwatywna rewolucja zamiast liberalnych reform, opieranie się na osobach zamiast na procedurach demokratycznych, silny centralizm zamiast pluralizmu. Dlatego to dobrze, że przynajmniej można się pośmiać z rządzących” – pisze FAZ.

Niemiecka satyra – Jarosław Kaczyński podporządkujący sobie Polskę. Fot. dw.de

Nareszcie Polacy mogą się z czegoś pośmiać

„Nareszcie Polacy mogą się z czegoś pośmiać. Kraj jest podzielony, ale spokojny. Opozycja próbowała walczyć, ale niewiele osiągnęła” – pisze Gerhard Gnauck we „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Autor opisuje koncepcję programu satyrycznego „Ucho Prezesa” i jego bohaterów zaznaczając, że w ciągu jednego miesiąca opublikowane na portalu YouTube cztery odcinki wraz ze zwiastunami obejrzało prawie 30 mln osób.

FAZ zwraca uwagę, że grający prezesa Robert Górski nie jest z wyglądu podobny do Kaczyńskiego, Z powodzeniem jednak naśladuje jego mimikę. Sama postać prezesa jest w miarę sympatyczna, natomiast w krzywym zwierciadle pokazane są relacje między szefem, a jego podwładnymi.

„Prawie zawsze w pokoju obecny jest bezbarwny mężczyzna, który w swojej gorliwości adiutanta przypomina polskiego ministra spraw wewnętrznych Błaszczaka. Równie świetny aktorsko jest przypominający Macierewicza minister wojny – łysiejący Mefistofeles, który jak w realnym życiu, jako jedyny potrafi rozmawiać ze swoim szefem partii jak równy z równym”.

Autor dodaje, że „występujący w tej satyrze prezydent państwa jest przedstawiony jako notariusz szefa partii ważny tylko ze względu na podpisywanie ustaw. Nawet sekretarce Basi nie potrafi on stawić czoła. Trudno sobie wyobrazić, co czuje prawdziwy prezydent kiedy widzi, w jaki sposób się z niego naśmiewają” – pisze FAZ.

Dziennik zaznacza, że zarówno sam Jarosław Kaczyński, jak i Mariusz Błaszczak z humorem zareagowali na ich postacie w satyrze. Tylko prezydent Duda miał zarzucić satyrykom merytoryczny błąd.

Czy „Ucho Prezesa” jest rzeczywiście satyrą polityczną? – zastanawia się autor artykułu. Zwraca przy tym uwagę, że twórca programu Robert Górski twierdzi, iż jego celem nie było ośmieszenie PiS, lecz rozluźnienie przygnębiającej atmosfery w kraju.

W wywiadach Górski miał oszczędnie obchodzić się z krytyką PiS, a nawet częściowo z szacunkiem wyrażał się o Kaczyńskim – pisze FAZ. – Podczas gdy większość postaci z obozu rządowego jest pokazana w niekorzystnym świetle, o tyle sam prezes, który wie, że nie jest popularny, może się cieszyć, że także w satyrze jest Królem Słońce, który krąży wokół globusa o nazwie Polska.

Pytanie, czy „Ucho Prezesa” ociepli wizerunek Kaczyńskiego, pozostaje otwarte – zastanawia się FAZ.

 

(df) thefad.pl / opr. Bartosz Dudek / Redakcja polska 

 

POLECAMY:

⇒ Karnawał w Nadrenii. Polska na cenzurowanym

„Nasza satyra nie jest wymierzona w Polaków”


Parlament Europejski wszczął postępowanie przeciwko Korwin-Mikke po jego seksistowskich wypowiedziach o kobietach

Przeciwko polskiemu eurodeputowanemu Januszowi Korwin-Mikke przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani wdrożył postępowanie ze względu na jego seksistowskie wypowiedzi podczas debaty na forum PE w środę wieczorem (01.03.2017). 

Polski europoseł wciąż stara się prowokacjami zwracać na siebie uwagę. Fot. dw.de

Jak poinformował PE w Brukseli, polskiemu politykowi grożą sankcje – od udzielenia mu nagany, poprzez karę pieniężną aż do okresowego wykluczenia z obrad parlamentu.

Oburzenie i śmiech

74-letni europoseł podczas debaty na temat dysproporcji w wynagrodzeniu mężczyzn i kobiet zabrał głos w trakcie wystąpienia hiszpańskiej eurodeputowanej Iratxy García Pérez. – Oczywiście, że kobiety muszą zarabiać mniej niż mężczyźni. Są przecież słabsze, mniejsze i mniej inteligentne – powiedział Korwin-Mikke.

Wielu europosłów zareagowało na tę wypowiedź oburzeniem i śmiechem. Hiszpańska europosłanka stwierdziła, że według jego logiki „nie ma właściwie prawa tu być”. Wie, że jest on „bardzo oburzony”, że także kobiety mogą reprezentować w parlamencie obywateli. Ona ze swej strony uważa, że „jest konieczne, by kobiety UE bronić przed takimi jak on mężczyznami”.

Sekretarz stanu w berlińskim Ministerstwie ds. Rodziny, Seniorów, Kobiet i Młodzieży Elke Ferner stwierdziła: – Wypowiedź skrajnie prawicowego polskiego europosła ukazuje wyraźnie, co święci się kobietom, gdy do władzy doszliby populiści. Będziemy bronić z trudem wywalczonych praw kobiet i dalej je forsować. Dla prawicowych populistów nie ma miejsca w parlamentach i rządach – powiedziała DW. Dodała, że wypowiedź Korwin-Mikkego „zalicza się do tej samej kategorii co stwierdzenie, że Ziemia jest płaska”.

Nie pierwszy raz

Korwin-Mikke nie należy w europarlamencie do żadnej frakcji. Już kilkakrotnie udzielano mu nagan i wymierzano kary za bulwersujące zachowanie i wypowiedzi.

Przewodniczący PE, wdrażając obecnie postępowanie przeciwko polskiemu europosłowi, wskazał na artykuł 11 regulaminu, mówiący o tym, że członkowie PE mają „odnosić się do siebie z wzajemnym respektem” i mają „powstrzymywać się przed oszczerczymi, rasistowskimi i ksenofobicznymi wypowiedziami”.

 

(df) thefad.pl / autor: Małgorzata Matzke 

POLECAMY:

⇒ Parlament Europejski zaostrza kary za mowę nienawiści europosłów

„Ukarać Polskę za naruszanie wartości podstawowych”


Książę William i księżna Kate złożą w lipcu wizytę w Polsce

Książę William i księżna Kate w lipcu na prośbę Biuro Spraw Zagranicznych Zjednoczone Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej odwiedzą Polskę i Niemcy – poinformował na Twitterze Pałac Kensington

 

Książę William był już w Niemczech. Ostatni raz na obchodach 70-lecia kraju związkowego Nadrenii Północnej-Westfalii, w sierpniu 2016 w Duesseldorfie. Po raz pierwszy odwiedził Niemcy w 2006 r. przy okazji Mistrzostw Świata w piłce nożnej.

Szczegółów planu wizyty i tego, czy parze książęcej towyrzyszyć będę ich dzieci, nie podano.

Książę William, a właściwie William Arthur Philip Louis, urodził się 21 czerwca 1982 w Londynie. Jest synem Karola, księcia Walii i Diany Spencer, wnuk królowej Elżbiety II, brat księcia Henryka. Jest drugą osobą w kolejce do tronu Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej.

W kwietniu 2011 r. Książę Wiliam wziął ślub z Catherine Middleton w Opactwie Westminsterskim. W 2013 r. urodził im się syn George, a dwa lata później 2 maja 2015 roku urodziła się córka Karolina Elżbieta Diana (ang. Charlotte Elizabeth Diana).

Książę Wiliam nosi tytuł księcia Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej (Prince of United Kingdom of Great Britain and Northern Ireland) i jest tytułowany Jego Królewską Wysokością (His Royal Highness).

Jako najstarszy syn księcia Karola, Wiliam odziedziczy w przyszłości tytuły króla Wielkiej Brytanii i 15 krajów Wspólnoty Narodów (są to Antigua i Barbuda, Australia, Bahamy, Barbados, Belize, Grenada, Jamajka, Kanada, Nowa Zelandia, Papua-Nowa Gwinea, Saint Kitts i Nevis, Saint Lucia, Saint Vincent i Grenadyny, Wyspy Salomona i Tuvalu). Jeżeli zdecyduje się używać swojego pierwszego imienia, będzie królem Wilhelmem V.

 

(df) thefad.pl


Saryusz-Wolski: Korci, by zażartować, że paradoksalnie PO nie popiera swego członka

W poniedziałek 27 lutego 2017 brytyjski dziennik „Financial Times” powołując się na informacje od dwóch anonimowych unijnych dyplomatów, poinformował, że premier Beata Szydło próbuje przekonać członków Unii Europejskiej do zastąpienia ubiegającego się o drugą kadencję Donalda Tuska Jackiem Saryuszem-Wolskim.

Jacek Saryusz-Wolski. Fot. eppgroup.eu

Według źródeł PAP zbliżonych do polskich dyplomatów zaangażowanych w rozmowy nt. kandydata na stanowisko szefa Rady Europejskiej, kandydatura Donalda Tuska jest nie do zaakceptowania „pod żadnym warunkiem”, natomiast jedną z opcji i ciekawą alternatywą dla niej jest Saryusz-Wolsk. – informuje TVN24.

Już w październiku ub. roku prezes PiS Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla dziennika „Polska The Times”, mówił „wyobrażam sobie, że polski rząd nie poprze Donalda Tuska na drugą kadencję w Radzie Europejskiej”

– Jego dalszy pobyt w Brukseli jest bardzo ryzykowny, przede wszystkim dla Unii Europejskiej. Powinniśmy UE ostrzec przed ewentualnymi problemami – ocenił wówczas Kaczyński.

Agencja Reutera zwracała również uwagę na to, że na razie „jedynym krajem, który otwarcie sprzeciwia się przyznaniu Tuskowi drugiej kadencji jest jego rodzinna Polska, w której u władzy od 2015 r. jest jego odwieczny polityczny rywal.

Teraz poniedziałkowa publikacja „Financial Times” jakoby Beata Szydło sonduje inne kraje UE w sprawie możliwości zastąpienia Tuska na stanowisku szefa Rady Europejskiej przez Saryusz-Wolskiego, rozgrzała polską scenę polityczną do czerwoności.

Saryusz-Wolski milczy, politycy PiS nie zaprzeczają ani potwierdzają doniesien brytyjskiego dziannika. W środę lider PO Grzegorz Schetyna powiedział, że Saryusz-Wolski nie jest kandydatem na stanowisko szefa Rady Europejskiej, ale jest elementem politycznej rozgrywki polityków PiS.

Dziś europoseł Jacek Saryusz-Wolski przerwał milczenie i odniósł się do komentarzy polityków na temat spekulacji medialnych, że rząd PiS sonduje kraje UE, czy poprą jego kandydaturę na szefa Rady Europejskiej zamiast Donalda Tuska.

„Swoją drogą korci, by zażartować, że paradoksalnie PO nie popiera swego członka, a popiera nie-członka” – napisał Saryusz-Wolski w piątek na Twitterze, oznaczając we wpisie lidera PO Grzegorza Schetynę.

Donald Tusk 8 listopada 2014 roku ustąpił z funkcji przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, przekazując obowiązki Ewie Kopacz. Otrzymał wtedy tytuł honorowego przewodniczącego partii.

 

(df) thefad.pl


Ile złota jest na świecie?

160 tys. ton złota już wydobyła ludzkość – szacuje agencja Reutera. Niektórzy twierdzą, że to za mało i złota już wydobyliśmy 2,5 mln ton. Skąd te rozbieżności? Część złota może mieć postać tylko tzw. „papierową”.

Ile złota jest na świecie?
Fot. pixabay

Co roku na rynek trafia około 4,5 tysiąca ton nowego złota. 30 proc. tego stanowi recykling, czyli złota faktycznie wydobywanego rocznie jest około 3300 ton.

– Złoto fizycznie przede wszystkim jest w bankach centralnych. 15 największych banków centralnych ma go około 30 tys. ton. To są przede wszystkim Stany Zjednoczone 8 tys. ton, Niemcy 3,5 tys., czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który ma niecałe 3 tys. ton. To są również Chiny, które oficjalnie podają 2 tys. ton, aczkolwiek jest dużo na ten temat spekulacji – mówi newsrm.tv Paweł Drążek, wiceprezes Goldenmark S.A.

W tym rankingu znajduje się też Polska. Zajmujemy 36 miejsce. Nasze rezerwy wynoszą nieco ponad 100 ton fizycznego kruszcu.

Skąd zatem tak duże rozbieżności w szacunkach dotyczących wydobycia złota?

Liczba 2,5 mln ton wynika najprawdopodobniej z funduszy opartych na złocie. Na wielu rynkach finansowych obraca się złotem niefizycznym, wręcz złotem papierowym. To są fundusze oparte o złoto, które nie mają fizycznie pokrycia. To są wielokrotnie przekroczone rezerwy złota, które do tych funduszy są przypisane.

– Z tego punktu widzenia tak istotne jest byśmy my jako konsumenci kupowali fizyczne złoto. Sztabę, monetę, którą możemy zabrać ze sobą, a nie dokumenty czy certyfikaty w oparciu o złoto – wyjaśnia Paweł Drążek.

newsrm.tv


Jak dobrze sprzedać, kupić i zarobić na ubraniach w sieci

Wiele osob na całym świecie korzysta z serwisów sprzedaży internetowej typu Allegro czy Ebay.  To miejsca gdzie możemy pozbyć się niepotrzebnych ubrań, akcesoriów, płyt, wyposażenia mieszkań czy samochodów – lub też dokonać zakupu z szerokiej gamy interesujących nas produktów.

Podpowiedzi swoje kieruję do  kobiet i dziewcząt – bo dotyczą kupna i sprzedaży ubrań oraz akcesorów.

Ponieważ mieszkam w Wielkiej Brytanii i nie posiadam  konta na Allegro, od kilku lat korzystam z serwisu Ebay, który jest serwisem międzynarodowym a co za tym idzie,  pozwala na dokonywanie zakupów lub sprzedaży na całym świecie.

Wystarczy założyć współdziałające z kontem użytkownika na Ebay – konto płatnicze PayPal (powiązane z naszym kontem bankowym) i hulaj dusza – zakupowe szaleństwo niech trwa!

Sprzedaż czy zakupy internetowe pozwalają mi utrzymać porządek w szafie –  wszystkie nieużywane rzeczy wystawiam na licytację. Oczywiście wygospodarowane miejsce chwilę póżniej zapełniam ponownie ku zapewne wielkiej konsternacji mojego ukochanego.

 

Dzięki tym transakcjom stałam się posiadaczką wspaniałych markowych ubrań i butów (Karen Millen, Jimmy Choo, AllSaints, Muubaa i wielu, wielu innych).  Nie ukrywam że obserwując transakcje na ebay – można również zarobić parę ładnych groszy i wydać je później zgodnie z upodobaniem …. na przykład, na kolejne zakupy w sieci.

Co to oznacza?  Transakcje jakie sie odbwaja za posednictwem serwisu pozwalaja nam zaobserwowac jakie marki czy których projektantów ubrania, buty oraz akcesoria (torby, okulary) cieszą się największym powodzeniem wśrod kupujących.

I tak na przykład, udało mi się ostatnio kupić buty marki ASH – których cena w opcji „Kup Teraz” to ok 300 funtów – za jedyne 105 funtów.  Kilka dni później wystawiłam je na sprzedaż w formie licytacji i udało mi się uzyskać za nie cenę 206 funtów. Zysk oczywisty !!!

 

Teraz kilka podpowiedzi jak kupowac i sprzedawac najefektywniej.

Gdy kupujemy:

Najwieksze okazje kupna pojawiają się  w weekendy oraz w tygodniu w godzinach porannych i przed południem

Dokładnie czytam opis zamieszczony przez sprzedawce oraz rozmiar i markę

Upatrzoną rzecz zaznaczam jako obserwowaną

Nie licytuję, nie podbijam ceny aż do dnia zakończenia aukcji

Jeśli cena parę minut przed zakończeniem aukcji jest w dalszm ciągu  dla mnie atrakcyjna wstrzymuję sie z podaniem swojej maksymalnej ceny do 4 sekund przed zakończeniem aukcji.

Jeśli mi szczęście dopisze ciuch jest mój. Co się z nim teraz stanie? Czy trafi na chwilę do mojej szafy czy na kolejną licytację zależy tylko  ode mnie.

Kiedy sprzedajemy:

Przygotowuję dokumentację fotograficzną – robię zdjęcia (lub jeśli sprzedaję nowe rzeczy wykorzystuję zdjęcia ze stron internetowych projektanta lub producenta)

Dokładnie opisuję przedmiot sprzedaży – jeśli ubranie jest używane i posiada skazy, wady czy widoczne ślady użytkowania (np postrzępione nogawki jeansów) dokładnie je opisuję i dołączam zdjęcia aby uniknąc ewentualnych pretensji kupującego oraz konieczności zwrotu pieniędzy.

Kolejno opisuje markę, rozmiar, kolor, rodzaj materiału z którego jest wykonane

Czas licytacji ustalam ze względu na dzień jej zakończenia – nie powinien on przypadać na dni wolne od pracy ani godziny poranne. Wystawiane przeze mnie rzeczy trafiają na aukcje w godzinach wieczornych – pomiędzy godziną 20.00 a 22.30 (wtedy największa ilość osob bierze udział w licytacjach) – pamiętajcie że o jakiej godzinie Waszą rzecz wystawicie na licytację o takiej godzinie bedzie zakończenie aukcji.

Cena z jaką wasza rzecz trafi do sprzedaży  zależy tylko od Was i od tego czy wystawiacie ją na licytację czy w opcji „Kup Teraz”. Większość produktów sprzedaję na licytacjach i ustalam wartość początkową na poziomie 0.99 £ w celu zachęcenia niską ceną jak największej grupy potencjalnych klientów.

Musicie pamiętać że zarówno serwisy sprzedaży internetowej jak i serwis PayPal zarabiają na transakcjach – tak więc po sprzedaży każdego produktu pobierają opłaty, których wysokość ustalona jest procentowo a ich wielkość zależy od wartości transakcji.

Teraz pozostaje nam już tylko czekać i trzymać kciuki za uzyskanie jak najlepszej ceny. Powodzenia.

Anna Frach, TheFad.pl
 


Niemcy dają wyraźny sygnał, że relacje z Polską ochłodziły się z chwilą nastania rządu Beaty Szydło

Dotychczas pierwsza wizyta w Polsce była dla szefów MSZ Niemiec priorytetem. Sigmar Gabriel, który od 27 stycznia tego roku stoi na czele niemieckiego ministerstwa spraw zagranicznych postępuje inaczej. Niemcy dają więc wyraźny sygnał, że wzajemne stosunki ochłodziły się z chwilą nastania rządu Beaty Szydło.

Sigmar Gabriel na Łotwie spotkał się z Edgarsem Rinkevicsem. Fot. dw.de

Zamiast do Warszawy, nowy minister spraw zagranicznych Niemiec odbył już podróże zagraniczne do Francji, Stanów Zjednoczonych, na spotkanie unijnych szefów dyplomacji do Brukseli oraz do Austrii i Włoch.

Teraz niemiecki dyplomata wyruszył na wschód Europy. A etapy tej podróży zdają się być wymownym przesłaniem. Podróż zagraniczna Gabriela rozpoczęła się w środę rano w Estonii, w południe szef niemieckiej dyplomacji zawitał na Łotwę, a następnie udał się na Litwę. Ostatnim etapem tej podróży jest Ukraina (3.03.2017). A dlaczego nie Warszawa? Relacje polsko-niemieckie ochłodziły się z chwilą nastania rządu Beaty Szydło. Berlin ma poważne zastrzeżenia do postawy obecnych władz Polski – drugiego co do wielkości sąsiada – wobec praworządności i wolności słowa. Lot Gabriela do krajów bałtyckich nad Polską może wskazywać na nowo obrany kurs polityczny. Może być też sygnałem zamiaru mocniejszego włączania małych państw członkowskich we współpracę w UE, aby zachować unijną spójność. Trzy kraję bałtyckie – Estonia, Łotwa i Litwa – uchodzą za proeuropejskie.

Wsparcie, ale bez przesady

Wizyta Sigmara Gabriela w krajach bałtyckich wysyła też inny sygnał – sygnał solidarności z sojusznikami w NATO, którzy czują się zagrożeni przez Rosję. Od kiedy Moskwa zaanektowała Krym, w krajach bałtyckich znacznie wzrósł strach przed inwazją. Stąd obecność wojskowa Sojuszu na wschodniej flance – ok. 1000 żołnierzy z pełnym uzbrojeniem i sprzętem wojskowym w krajach bałtyckich i w Polsce.

Sigmar Gabriel na Łotwie spotkał się z Edgarsem Rinkevicsem. Fot. dw.de

W czwartek (2.03.2017) Gabriel odwiedzi stacjonujących na Litwie żołnierzy Bundeswehry. Lecz jak to wszystko ma się do ostrzeżeń przed nową spiralą zbrojeń z ust nowego szefa dyplomacji Niemiec? Gabriel chce wprawdzie udzielić wsparcia partnerom w NATO, ale nie chce z tym też przesadzać. Osiągnięcie przez Niemcy celu zbrojeniowego Sojuszu i przeznaczanie do 2024 r. do 2 proc. PKB na obronność, szef dyplomacji Niemiec uważa za nierealistyczne. Z tego powodu rozpętał on otwarty konflikt z szefową MON Ursulą von der Leyen (CDU).

Pikanterii dodaje temu fakt, że von der Leyen w tym samym czasie co on objeżdża kraje bałtyckie. Podczas, gdy ona odwiedzi w Estonii pilotów myśliwców Eurofighter, Gabriel ma gościć u żołnierzy niemieckiego batalionu grenadierów pancernych na Litwie. W tym „pojedynku na odległość” von der Leyen i Gabriel kontynuują swój spór ws. zbrojenia.

Kontynuacja polityki poprzednika

Na Ukrainie nowy szef dyplomacji Niemiec będzie kontynuować intensywne zabiegi o pokojowe rozwiązania swego poprzednika. Dla Franka-Waltera Steinmeiera, obecnie prezydenta Niemiec, konflikt na Ukrainie był priorytetową kwestią w trzecim roku jego urzędowania w ostatniej kadencji. Lecz sukces wypadł skromnie. Tzw. proces pokojowy z Mińska między ukraińskim rządem a prorosyjskimi separatystami nie postępuje prawie wcale. Gabriel zamierza ratować dokonania Steinmeiera i razem z Francją kontynuować mediacje w tzw. formacie normandzkim. Lecz początek tych zabiegów był nieporadny. Na pierwszym spotkaniu z szefami dyplomacji Rosji i Ukrainy w kuluarach Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa nastąpiło rozczarowanie. Uzgodnione rozejm nie funkcjonuje – nie pierwszy raz.

A kiedy do Moskwy?

Na której pozycji znajduje się Rosja na liście priorytetów nowego szefa dyplomacji Niemiec, nie wiadomo. Sigmar Gabriel tego nie zdradził. Jasne, że pojedzie kiedyś do Moskwy. Jako minister gospodarki był tam wielokrotnie. Wręcz postulował powolne wycofywanie się z sankcji nałożonych na Rosję. Teraz jednak Gabriel jest bardziej powściągliwy w tej kwestii i uzależnia to – zresztą podobnie jak kanclerz Angela Merkel – od postępów we wdrażaniu zapisów porozumienia z Mińska. Jest przecież dyplomatą.

Barbara Cöllen / Redakcja polska 

POLECAMY:

⇒ Niemcy szukają rąk do pracy. Rekordowo dużo wakatów

⇒ W USA narasta antysemityzm

 


Szydło przez kilka ostatnich dni, kontaktowała się z przywódcami rządów, sondując możliwość zmiany Tuska

„Financial Times” w swoim poniedziałkowym wydaniu z 27 lutego 2017, powołując się na informacje od dwóch anonimowych unijnych dyplomatów, poinformował, że premier Beata Szydło próbuje przekonać członków Unii Europejskiej do zastąpienia ubiegającego się o drugą kadencję Donalda Tuska Jackiem Saryuszem-Wolskim.

Jacek Saryusz-Wolski i Donald Tusk. Fot. Christian CREUTZ,Michel CHRISTEN/European Parliament

– Pani Szydło wypytuje – powiedział jeden z nich, dodając, że nie może podać swojego nazwiska, ponieważ owe rozmowy są poufne. Drugi dyplomata stwierdził, że dyskusja wciąż trwa.

Jednym z autorów artykułu w „Financial Times” jest Henry Foy. – Nasze źródła w Brukseli i przedstawiciele innych rządów powiedzieli nam wyraźnie, że pani premier Szydło spędziła kilka ostatnich dni, kontaktując się z przywódcami, próbując wysondować ich opinię na temat ewentualnej zmiany polskiego kandydata na stanowisko szefa Rady Europejskiej – mówił w TVN24 BiS

„Financial Times”: Szydło przez kilka ostatnich dni, kontaktowała się z przywódcami rządów, sondując możliwość zmiany Tuska. Fot. „Financial Times”

– Europejscy dyplomaci mówią o tym, że pani Szydło pytała inne kraje, czy poparłyby takie rozwiązanie. W pewnym sensie może to być to próba zdestabilizowania przez polski rząd procesu wyborczego, rzucenia wyzwania. – podkreślił.

– To oczywiste, że w Brukseli oceniane jest to jako desperacka próba. Głosowanie nad kandydaturą Donalda Tuska jest już w przyszłym tygodniu. To kluczowy moment, jeśli polski rząd chce, by próba pozbawienia go stanowiska skończyła się sukcesem – zwrócił uwagę

Henry Foy ocenił, że z wypowiedzi europejskich dyplomatów wynika, że większość unijnych państw popiera kandydaturę Tuska. Podkreślił jednocześnie, że były polski premier jest na razie jedynym oficjalnym kandydatem.

– Dopóki nie pojawi się inny, trudno jest spekulować, kto miałby większe szanse. (…) Myślę, że gdyby głosowanie odbyło się dzisiaj, Tusk bez problemu zostałby wybrany na drugą kadencję. Każdy nowy kandydat musiałby wykazać, dlaczego zmiana jest potrzebna.

Warto zauważyć, jak zaznacza „Financial Times”, że wszystko odbywa się na tydzień przed przyszłotygodniowym szczytem szefów państw i rządów krajów Unii podczas którego ma zapaść decyzja dotycząca przyszłości Donalda Tuska. Zdaniem „FT”, gdyby nie zabiegi Warszawy, poparcie dla niego można by uznać za „formalność”, ponieważ zrobił on wrażenie na wielu państwach członkowskich swoim zarządzaniem w trudnym czasie kryzysu.

– UE pokładała w Donaldzie Tusku wiele nadziei. W wielu europejskich krajach wcześniejsze obawy wobec niego zniknęły. W ciągu ostatnich dwóch lat był dobrym przywódcą w czasie poważnych kryzysów – mówił Henry Foy, wymieniając kryzys zadłużenia w Grecji, kryzys migracyjny czy Brexit. – Zmiana na stanowisku lidera w tym momencie mogłaby wywołać dodatkową niepewność – ocenił.

(df) thefad.pl / Źródło: TVN24 BiS