Klękać, łapać hostię jest łatwo. Zrobić cokolwiek, co potwierdzi wasze malowane chrześcijaństwo jest trudniej
Rząd PiS nie zgodził się, żeby Sopot przyjął do siebie 10 sierot z syryjskiego Aleppo – poinformowało w piątek Radio ZET.
Prezydent Sopotu, w związku z rezolucją rady miasta jeszcze jeszcze przed świętami ub. roku na wniosek mieszkańców, wysłały do premier Beaty Szydło prośbę o zgodę na sprowadzenie dzieci, których rodzice zginęli w Syrii. Jak ustalił reporter Radia ZET polski rząd przysłał odpowiedź odmowną.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji swoją odmowę tłumaczy problemami z ustaleniem tożsamości uchodźców oraz zagrożeniem terrorystycznym.
– Żadna decyzja w tej sprawie nie zapadła, a pismo, które zostało wystosowane w odpowiedzi na pismo pana prezydenta Sopotu Karnowskiego, było pismem, które wskazywało na obiektywne trudności z przeprowadzeniem tego typu działań. Zawiera stwierdzenie pewnego stanu faktycznego, który istnieje. To pismo nie zawiera żadnej decyzji, co do działania polskiego rządu w tym zakresie – wyjaśniał w sobotę rzecznik rządu Rafał Bochenek.
W ocenie rządu pismo, z którym prezydent Jacek Karnowski zwrócił się do premier Szydło jest bardzo ogólne, „ma charakter apelu” i „nie zawiera konkretnych danych”. – Nie wskazuje, ile to miałoby być osób, na jakich zasadach te osoby miałyby tutaj być sprowadzane, skąd, które dzieci, kto miałby się nimi zaopiekować – powiedział.
To jest tylko DZIESIĘCIORO DZIECI, SIEROT Z ALEPPO!
„Klękać, modlić się, łapać hostię, przymilać sie do księży jest łatwo. zrobić cokolwiek, co potwierdzi wasze malowane chrześcijanstwo i ostentacyjną acz jak widać gówno wartą miłość bliźniego- jest trudniej, prawda?
DZIESIĘCIORO MAŁYCH DZIECI…” – Skomentowała na swoim profilu na Facebooku Karolina Korwin-Piotrowska decyzję PiS o nieprzyjęciu do Sopotu dziesięciorga dzieci z Aleppo.
„Nie macie pojęcia o Bogu, sumieniu i empatii. Gówno was obchodzą inni. Nie tylko jesteście głupi, ksenofobiczni, nietolerancyjni, zawistni i pozbawieni wyobraźni.
Jesteście ZŁYMI LUDŹMI.” – napisała Karolina Korwin-Piotrowska.
Pope Francis: You cannot reject refugees and call yourself a Christian https://t.co/YmOc3OJCyH
— Darek Frach (@DarekFrach) 5 lutego 2017
(df) thefad.pl / Źródło: Radio ZET, Karolina Korwin-Piotrowska/Facebook
Donald Tusk będzie ubiegał się o drugą kadencję szefa Rady Europejskiej. Tylko Polska się sprzeciwia
Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk powiedział przywódcom krajów Unii w czasie piątkowych rozmów na Malcie, że „jest gotów” do wypełnienia drugiej, 2,5-letniej kadencji na swoim stanowisku.

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, podczas piątkowych rozmów na Malcie, powiedziała, że „jest gotów” do wypełnienia drugiej, 2,5-letniej kadencji na swoim stanowisku. Fot. tvnewsroom.consilium.europa.eu
– Po rozmowach z wieloma przywódcami, którzy wyrazili swoje wsparcie poinformowałem, że jestem gotów kontynuować pracę – powiedział Donald Tusk dziennikarzom na Malcie. Zwrócił jednak uwagę, że ostateczna decyzja będzie zależała od decyzji głów państw i ich rządów, a obecnie przewodząca Unii Malta będzie prowadziła konsultacje w tej sprawie.
Donald Tusk zapytany przez dziennikarzy, czy rozmawiał na temat swojej reelekcji z premier Beatą Szydło, odpowiedział, że podczas spotkania w Valletcie ten temat się nie pojawił.
Agencja Reutera zwraca uwagę na to, że na razie „jedynym krajem, który otwarcie sprzeciwia się przyznaniu Tuskowi drugiej kadencji jest jego rodzinna Polska, w której u władzy od 2015 r. jest jego odwieczny polityczny rywal”.
Już w październiku ub. roku prezes PiS Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla dziennika „Polska The Times”, mówił „wyobrażam sobie, że polski rząd nie poprze Donalda Tuska na drugą kadencję w Radzie Europejskiej”
– Jego dalszy pobyt w Brukseli jest bardzo ryzykowny, przede wszystkim dla Unii Europejskiej. Powinniśmy UE ostrzec przed ewentualnymi problemami – ocenił wówczas Kaczyński.
Pod koniec stycznia w rozmowie w Radiu Wrocław definitywnie wykluczył poparcie polskiego rządu dla Donalda Tuska
– My zawsze byliśmy za tym, żeby popierać Polaków, ale jeżeli ktoś, kto jest Polakiem i pełni wysoką funkcję w Unii Europejskiej, opowiada się za rozwiązaniami, które dla Polski są skrajnie szkodliwe – przypomnę te pół miliona euro za każdego nieprzyjętego uchodźca, tak dokładnie mówiąc, w ogromnej większości chodzi o emigrantów ekonomicznych. My takiej osoby – w moim przekonaniu – poprzeć po prostu nie możemy, bo to nie jest tak, że sama narodowość decyduje.
Jak przekonywał, wolałby na tym stanowisku osobę innej narodowości, która jednak nie podejmowałaby decyzji szkodliwych dla własnego kraju. – Jako szefa partii, to jest moje ostateczne stanowisko. Uważam, że w takiej sytuacji nie można popierać Pana Tuska.
Jeśli Donald Tusk pozostanie @eucopresident z poparciem całej UE oprócz PL będzie to dowód i podłości i nieudolności pol. zagranicznej PiS.
— Radosław Sikorski (@sikorskiradek) 3 lutego 2017
(df) thefad.pl / Źródło: tvn24.pl
Główny zabójca ludzi w XXI wieku? Eksperci nie mają wątpliwości…
Głównym zabójcą ludzi na świecie, w tym również Polaków, stają się choroby nowotworowe – alarmuje w związku z przypadającymi 4 lutego obchodami Światowego Dnia Walki z Rakiem prezes Polskiej Unii Onkologii dr Janusz Meder.
Dzień ten obchodzony jest w tym roku po raz 17. Ustanowiono go na Światowym Szczycie Walki z Rakiem w lutym 2000 r. w Paryżu. Od 2005 r. dzień walki z rakiem organizowany jest pod egidą Międzynarodowej Unii do Walki z Rakiem (UICC).
Prezes Polskiej Unii Onkologii dr Janusz Meder zwraca uwagę, że prognozy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wskazują na podwojenie na świecie liczby nowych zachorowań na nowotwory w ciągu najbliższych 15-20 lat.
W 2014 r. po raz pierwszy nowotwory wykryto u ponad 14 mln osób na świecie, co stanowiło o ponad 4 mln więcej niż w 2000 r., gdy po raz pierwszy wykryto 10 mln zachorowań na nowotwory.
World Cancer Report prognozuje, że w 2025 r. liczba zachorowań na nowotwory wzrośnie z 14,1 mln do 19,3 mln rocznie, w 2030 – do 22 mln, a w 2035 – aż do 24 mln. Liczba rocznych zgonów na świecie przekroczyła już 8,2 mln.
Liczba zachorowań na choroby nowotworowe zwiększa się również w Polsce. Według Krajowego Rejestru Nowotworów liczba zachorowań na nowotwory złośliwe w Polsce w ciągu ostatnich trzech dekad wzrosła ponad dwukrotnie, osiągając w 2010 r. ponad 140 tys. przypadków. Obecnie roczna liczba zachorowań w naszym kraju przekroczyła 160 tys.
Według dr Joanny Didkowskiej z Centrum Onkologii w Warszawie, w 2025 r. nowotwory prawdopodobnie zostaną wykryte u około 180 tys. Polaków. „Będziemy mieli więcej zachorowań, więcej chorych i więcej zgonów z powodu chorób nowotworowych” – ostrzega.
Z raportu „Obecny stan zwalczania nowotworów w Polsce” przygotowanego w związku z realizacją projektu „Strategia Walki z Rakiem w Polsce w latach 2015-2024″, wynika, że w ciągu najbliższego dziesięciolecia choroby nowotworowe mogą stać się najczęstszą przyczyną zgonów Polaków.
Prezes PUO Janusz Meder podkreśla, że przewodnim hasłem tegorocznych obchodów Światowego Dnia Walki z Rakiem jest równy dostęp pacjentów do europejskich standardów kompleksowej opieki onkologicznej. Jest to jeden z nadal aktualnych postulatów zawartych w Paryskiej Karcie Walki z Rakiem z 2000 r.
Źródło: Kurier PAP
Dziennikarz zawieszony za wywiad z europosłem PiS Ryszardem Czarneckim
Dziennikarz Radia Merkury Maciej Kluczka został zawieszony za „dociskanie” w wywiadzie europosła Ryszarda Czarneckiego – informuje serwis Press.
W poniedziałek 30 stycznia br. Ryszard Czarnecki był gościem porannej audycji „Kluczowy temat” w poznańskim publicznym Radiu Merkury.
Czarneckiemu, który łączył się ze studia w Brukseli nie spodobały się jednak pytania zadawane przez przeprowadzający z nim rozmowę dziennikarza. Maciej Kluczka zapytał m.in. kiedy ostatni raz był na dyżurze poselskim w swoim biurze w Poznaniu.
– Jestem dość często w Poznaniu, ale nie urządzam konferencji prasowych z dziennikarzami – oznajmił Czarnecki.
– Ale ja pytam o dyżury w biurze, nie o konferencje – zwrócił uwagę dziennikarz.
– Byłem późną jesienią – potwierdził Czarnecki.
Maciej Kluczka zauważył, że to trochę dziwne, bo Czarnecki został wybrany do europarlamentu przez mieszkańców Wielkopolski, którzy być może chcieliby się z nim częściej spotykać.
Jednak wyjątkowe niezadowolenie u Czarneckiego wzbudziły pytania dotyczące jego syna, posła PiS.
– Poseł Przemysław Czarnecki na stronach Sejmu mówi, że jest specjalistą i analitykiem do spraw bezpieczeństwa, a na różnych stronach internetowych czytamy, że ukończył tylko liceum. Coś może nam pan wyjaśnić? – pytał Maciej Kluczka.
– Skończył studia prawnicze na Uniwersytecie Wrocławskim, nie jest magistrem – odpowiedział Ryszard Czarnecki.
– I tam studiował bezpieczeństwo? Jest analitykiem do spraw bezpieczeństwa? – dopytywał dziennikarz.
– Proszę pana, niech pan zrobi z nim wywiad, tylko niech pan się przygotuje, dobrze panu radzę, bo jest bardzo dobry – odparł europoseł PiS.
Rozmowa z Ryszardem Czarneckim zniknęła ze strony internetowej Radia Merkury.
Po audycji, ktoś zadzwonił do dziennikarz z telefonu, którego numer się nie wyświetlił.
– Nie odebrałem. Po chwili zadzwonił Ryszard Czarnecki z pytaniem, dlaczego nie odbieram takich telefonów. Miał pretensję, że pytałem go o rodzinę. Dodał, że więcej już rozmawiać nie będziemy – opowiada Maciej Kluczka.
Potem Kuczka został wezwany na rozmowę przez zastępcę redaktora naczelnego Radia Merkury – informuje „Press”. Tam dowiedział się, że zadawał złe pytania, bo mógł zakończyć rozmowę na temacie o Trumpie.
Dziennikarz został zawieszony w prowadzeniu rozmów z politykami i robieniu materiałów na tematy polityczne.
Prezes Radia Merkury Filip Rdesiński, nie chciał rozmawiać z serwisem „Press” na temat zawieszenia w obowiązkach Macieja Kluczki. Jego zdaniem to wewnętrzne sprawy rozgłośni.
Opublikował jednak na Twitterze oświadczenie, gdzie stwierdził, że redaktor Maciej Kluczki po chorobie wraca do pracy.
Uspokajam wszystkich fanów redaktora Macieja Kluczki. Po chorobie wraca do pracy. Rozmawialiśmy telefonicznie. Wyjaśniliśmy nieporozumienia.
— Filip Rdesiński (@FilipRdesinski) 1 lutego 2017
Do oświadczenie Filipa Rdesińskiego, na swoim profilu na Facebooku odniósł się zawieszone dziennikarz Maciej Kluczka:
@JoannaLichocka @r_czarnecki O sprawie dowiedziałem się z mediów. Sztucznie kreowany chaos. I jeszcze te bzdury o telefonach…
— Filip Rdesiński (@FilipRdesinski) 1 lutego 2017
(df) thefad.pl / Źródło: press.pl
Najciekawszy kurs jezyka angielskiego – Faster progress enables students to move up a language level
Korzyści płynące z nauki i dobrego opanowania języka angielskiego są znaczące i trudno jest je zlekceważyć, bowiem to jeden z elementów wykształcenia współczesnego człowieka.
Marzysz o podróżowaniu i poznawaniu innych kultur? Marzysz o karierze zawodowej i ciekawej pracy? Zacznij się uczyć!
The english language course will help you to develop a natural and accurate style of English pronunciation –
Skorzystaj z kursu samodzielnej nauki. Zrób pierwszy krok!
The English language – short introduction
L. Balcerowicz: Rządząca partia realizuje najgorszy scenariusz. Nie ma reform, mamy wzrost ingerencji polityków w gospodarkę
57,5 proc. – taką część dochodu przeciętnego Niemca miał w ubiegłym roku do dyspozycji statystyczny Polak. Choć w 2016 roku polska gospodarka rozwijała się szybciej niż niemiecka, to jednak wolniej niż w poprzednich dwóch latach i wolniej od oczekiwań. Zdaniem Leszka Balcerowicza Polska unikając reform, za to ograniczając wolność gospodarczą i obniżając wiek emerytalny, przestanie nadrabiać dystans do bogatszego sąsiada.

– Rządząca partia realizuje najgorszy scenariusz, tzn. nie ma żadnych reform rozszerzających wolność gospodarczą, przeciwnie, mamy wzrost ingerencji polityków w gospodarkę. Fot. newseria
– FOR jeszcze przed wyborami przedstawił trzy scenariusze, z których tylko jeden się zrealizuje – mówi agencji informacyjnej Newseria prof. Leszek Balcerowicz, przewodniczący Rady Forum Obywatelskiego Rozwoju. – Scenariusz reform, który by oznaczał, że staramy się neutralizować spadającą liczbę ludzi w wieku produkcyjnym, utrzymując podwyższony wiek emerytalny. Drugi scenariusz – zły – bez reform. I trzeci – jeszcze gorszy – bez reform plus antyreformy. W scenariuszu reform Polska nadal nadganiałaby stracony czas i dochodziła stopniowo do poziomu Niemiec.
Niemiecki PKB w ubiegłym roku wzrósł o 1,8 proc., wzrost PKB w Polsce w 2016 roku wyniósł 2,8 proc. Według szacunków Factbooka CIA na statystycznego Niemca przypadało 48,2 tys. dolarów, podczas gdy na Polaka – 27,7 tys. dolarów. To mniej niż 60 proc. zamożności zachodnich sąsiadów. Tymczasem lęk przedsiębiorców i samorządów przed inwestowaniem i rosnące obciążenia budżetowe powodują, że tempo skracania dystansu między oboma krajami może osłabnąć.
– Rządząca partia realizuje najgorszy scenariusz, tzn. nie ma żadnych reform rozszerzających wolność gospodarczą, przeciwnie, mamy wzrost ingerencji polityków w gospodarkę i mamy coś niesłychanego w Europie: mimo że ludzi w wieku produkcyjnym będzie ubywać, to my obniżamy wiek emerytalny, co spowoduje, że więcej ludzi będzie na emeryturze, a mniej ludzi będzie na nich pracować – mówi prof. Balcerowicz. – Jeżeli tego rodzaju polityka by się utrzymała, to Polska stopniowo lub być może raptownie wytracałaby szybkość i najprawdopodobniej ugrzęzłaby gdzieś na poziomie 60 proc. dochodu na jednego mieszkańca w Niemczech.
Nawet strona rządząca szacuje koszt obniżenia wieku emerytalnego z zakładanych wcześniej 67 lat dla mężczyzn i 65 dla kobiet do odpowiednio 65 i 60 lat na średnio 10 mld zł rocznie. Nowe zasady mają wejść w życie w ostatnim kwartale 2017 roku. Oznacza to nie tylko dłuższy okres pobierania świadczenia, lecz także krótszy czas odprowadzania składek, a więc niższą emeryturę.
Zdaniem Leszka Balcerowicza kwestia wprowadzania reform jest niezbędna dla dalszego nadrabiania różnic między Polską a bogatszymi krajami Europy, a historyczne przykłady polityki gospodarczej w różnych krajach o podobnej tradycji kulturowej i mentalności społeczeństw potwierdzają wagę decyzji rządzących.
– Rola różnic w ustrojach jest ogromna i to łatwo zrozumieć, jeżeli porówna się dwa kraje, np. Koreę Północną, Koreę Południową, to jest ten sam naród, a skrajnie różne systemy. Przypomnę, w Korei Północnej jest despotyczny system, który pozbawił ludzi wszelkich wolności, w Korei Południowej – sprawny kapitalizm – daje przykład szef Rady FOR. – Na początku lat 60. oni mieli podobnie niski poziom życia, a teraz Korea Północna ma tylko 9 proc. poziomu życia Korei Południowej.
Dane Factbooka CIA o produkcie krajowym brutto na głowę mieszkańca pokazują nawet większy rozziew. O ile na Koreańczyka z północy przypadało w ubiegłym roku 1800 dol., o tyle na jego rodaka z południa – 37,9 tys. dol. Nieco mniej kontrastowymi, ale też różnymi drogami potoczyły się po upadku komunizmu losy Polski i Ukrainy. Średni PKB na głowę mieszkańca nad Wisłą to jak już wspomniano 27,7 tys. dol., za wschodnią granicą – 8,2 tys. dol.
– Polska w socjalizmie straciła mnóstwo wobec Zachodu, ale po 1989 roku dużo nadrobiliśmy, gdy tymczasem Ukraina ze względu na inną historię nadrobiła dużo mniej. W chwili startu w 1989 roku mieliśmy podobny poziom życia, teraz Polska ma trzy razy większy dochód na mieszkańca niż Ukraina – podkreśla Leszek Balcerowicz. – Czyli jak się nie reformuje złego systemu, to społeczeństwo płaci cenę, jak się reformuje, to się idzie do przodu.
newseria
Brytyjska Izba Gmin po dwudniowej debacie zagłosowała za Brexitem
Brytyjska Izba Gmin, niższa izba parlamentu, poparła rządowy projekt ustawy upoważniającej premier Theresę May do rozpoczęcia procedury wychodzenia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.
Za Brexitem zagłosowało 498 posłów, głównie rządzącej Partii Konserwatywnej i część deputowanych opozycyjnej partii, Partii Pracy, z jej liderem Jeremym Corbynem. Przeciwko – 114 posłów, w tym przedstawiciele Szkockiej Partii Narodowej i Liberalnych Demokratów, a także część polityków Partii Pracy.
Teraz projekt ustawy będzie omawiany 6-7 lutego na poziomie komisji, po czym zostanie przekazany na ostatnie, trzecie, czytanie w Izbie Gmin, które odbędzie się 8 lutego. Potem jeszcze zgodą na Brexit musi wyrazić Izba Lordów, która będzie mogła zgłosić poprawki, poddane w nastęnej kolejności pod głosowanie w obu izbach.
Zgodnie z deklaracją Theresy rząd chce formalnie rozpocząć Brexit do końca marca. Wtorkowy „Times” pisze, że w Londynie rozważany jest termin 9 marca, podczas szczytu Rady Europejskiej.
Przywódcy labourzystów wywiesili dziś białą flagę. Nie są opozycją, ale cheerleaderkami. Przyszłe pokolenia zasługują na coś lepszego. – napisał lider Liberalnych Demokratów Tim Farron.
Labour’s leadership tonight waved the white flag. They are not an opposition, they are cheerleaders. Future generations deserve better.
— Tim Farron (@timfarron) 1 lutego 2017
Historycznego głosowania w Parlamencie. Ogromna większość za negocjacjami w sprawie Brexitu. Historia dzieje się na naszych oczach
Historic vote in Parliament tonight. A huge majority to get our Brexit negotiations going forward. History has been made
— Boris Johnson (@BorisJohnson) 1 lutego 2017
Decyzja o wyjściu z Unii może pociągnąć za sobą rozpad Wielkiej Brytanii. Przeciwko Brexitowi są Szkoci i Irlandczycy. Szkocja grozi powtórnym referendum w sprawie niepodległości. W pierwszym referendum na jesieni 2014 roku 55 proc. Szkotów odrzuciło niepodległość, teraz sytuacja może się zmienić.
Jak wynika z dokumentów ministerstwa finansów, do których w październiku ubiegłego roku dotarł „The Times” w wyniku Brexitu brytyjski skarb państwa może tracić nawet 66 mld funtów rocznie przez najbliższe 15 lat.
Jednak ministrowie rządu Theresy May, nie przyjmują do wiadomości analiz ekonomicznych. Podważają ich wiarygodność twierdząc, że są one „oderwane rzeczywistości” i „niezbyt realistyczna”, a ich celem jest sprawienie aby „wyjście ze wspólnego rynku wyglądało niekorzystnie”.
(df) thefad.pl
MSZ chce zaskarżyć rosyjskie śledztwo smoleńskie do Trybunału w Hadze
– W najbliższym czasie planowane jest złożenie skargi w sprawie rosyjskiego śledztwa dot. katastrofy smoleńskiej do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze – poinformował w środę 1 lutego szef MSZ Witold Waszczykowski. – To kwestia dni lub tygodni – stwierdził.
O możliwości złożenia w sprawie śledztwa smoleńskiego skarg m.in. do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu oraz wniesienia przeciwko Rosji sprawy o zwrot zagarniętego mienia (wraku prezydenckiego Tupolewa) Waszczykowski mówił w już listopadzie 2015 r. w rozmowie z PAP.
Zapytany, czy wciąż rozpatrywana jest koncepcja zaskarżenia rosyjskiego śledztwa do instytucji międzynarodowych, zaznaczył, że do tej pory Polska starała się rozwiązać problem innymi metodami.
– Najpierw staraliśmy się – przez ten rok – sprawdzić, czy jest możliwość bezpośredniego dotarcia do Rosjan. Rosjanie, jak państwo wiedzą, odpowiadają w sposób negatywny, czasami arogancki. (…) Próbowaliśmy również uzyskać wsparcie od różnych naszych sojuszników, instytucji, do których należymy – powiedział.
– Ponieważ sprawa jest już sprzed siedmiu lat nasze możliwości wyczerpały się. W związku z czym rzeczywiście w tej chwili trwa proces kończenia pisania skargi do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze i w najbliższym czasie taką skargę przedstawimy – oznajmił Waszczykowski.
Dopytywany, kiedy skarga może zostać złożona, dodał, że dokładny termin zależy od prawników, ale „to mogą być dni lub tygodnie”.
Źródło: kurier PAP
Jurek Owsiak: Z wielkim przytupem zapoznaliśmy się z wynikami podopisywanych przez Prezydenta Wałęsę dokumentów
We wtorek na konferencji prasowej w Warszawie zaprezentowano opinię biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie ws. dokumentów teczki personalnej i teczki pracy TW „Bolek”. Z opinii tej wynika, że zobowiązanie do współpracy z SB i pokwitowania odbioru pieniędzy podpisał Lech Wałęsa. Współpraca trwała w latach 1970-1976, potem została zerwana. Biegli badali dokumenty znalezione w domu generała Czesława Kiszczaka w 2016 roku.
Wyniki badań IPN ws. autentyczności podpisów wykorzystując oryginalną metaforę.skomentował na swoim profilu na Facebooku Jurek Owsiak porównuje Władysława Jagiełłę z obrazu Jana Matejki do Lecha Wałęsy.
Jan Matejko, polski malarz, który zmarł pod koniec XIX wieku, był najbardziej znanym kronikarzem naszej historii. (…)
Dla mnie, i milionów rodaków, Jan Matejko zapisał się nieśmiertelnymi dziełami z jego największym, najbardziej znanym, jakim jest „Bitwa pod Grunwaldem”. Dla mojego pokolenia zbudował wyobraźnię na temat zwycięskich bojów wojsk polskich i pokonania odwiecznego wroga Polaków – Zakonu Krzyżackiego. (…)
Na płótnie Matejki wyszczególnionych jest kilka scen, a jedna z nich to scena z Władysławem Jagiełło, Wielkim Księciem Litewskim. Chłop potężnie siedzi na koniu z rozpostartymi rękoma, w których dzierży miecz i tarczę. I kiedy Wielki Mistrz Krzyżacki jest w totalnych opałach, i Matejki obraz jest jak „stopklatka” na tuż przed jego śmiercią, to nasz Król Jagiełło w samym centrum tego zgiełku jest nie do ruszenia i nadaje przez wieki standardy chwały, dzielności i ogromnej siły. (…)
Kiedy zacząłem interesować się malarstwem, a potem historią, po latach okazało się, że z tą sceną jest wielka bujda. Władysław Jagiełło, Wielki Książe Litewski, siedział na koniu w otoczeniu orszaku daleko pod… lasem i tak przez całą bitwę. Kiedy reszta na śmierć i życie machała toporami, siekierami, włóczniami i mieczami, Król gdzieś z boku – moim zdaniem, tak jak należało – po prostu bitwą dowodził i to dodajmy zwycięsko!
Data Bitwy pod Grunwaldem jest tą z niewielu, z której jesteśmy na maksa dumni i która mówi o czymś, co w historii Polski zakończyło się absolutną wygraną. I chociaż Jagiełło nie do końca wykorzystał ten moment, kilkanaście kolejnych pokoleń to zdarzenie wzięło sobie mocno do serca, co miało w złych czasach podtrzymać naszego niepodległościowego ducha.
O pozycji Jagiełły w lesie dowiedziałem się z popularnego telewizyjnego programu wyjaśniającego różne ciekawostki. Przyznam, że wcześniej się nie zastanawiałem – był bohaterskim rycerzem z krwi i kości, wpisany przez Matejkę w ogromny etos tej bitwy. (…)
Czy ta prawda historyczna coś zmieniła? Czymś wstrząsnęła? Ja mógłbym się nawet dowiedzieć, że Wielki Książe – Król Jagiełło pił wino z Wielkim Księciem Krzyżackim i „chodził z nim na baby”. Dla mnie mógł nawet rżnąć z nim w karty i śpiewać sprośne piosenki. Mógł nawet z nimi wystąpić gdzieś na wspólnym obrazie, a nawet wziąć udział w ich paradzie. Liczy się, że bitwa była wygrana i taka przeszła do historii. Czy był w jej centrum, czy w lesie na uboczu. Myślę sobie, że żaden nowy obraz z tą prawdą historyczną zadałby się jak psu na budę. Uwielbiam twórczość Jana Matejki i jego „Bitwę pod Grunwaldem”, bo jak dobra fota ma milion szczegółów, które można na nowo odkrywać. No i to zwycięstwo, które mimo że ówczesne zachodnie rycerstwo podważało je jako nieeleganckie i łamiące zasady prawdziwej rycerskiej bitwy, funkcjonuje do dnia dzisiejszego!
Dzisiaj, z wielkim przytupem i z ogromną tubą medialną, zapoznaliśmy się z wynikami badań dotyczących prawdziwości podopisywanych przez Prezydenta Lecha Wałęsę dokumentów sprzed blisko 50 lat. Ekspertyzy zostały wykonane, trudno je podważać, bo podpisało się pod nimi grono specjalistów.
Tylko na jedną rzecz chciałem zwrócić uwagę – jednym z gości konferencji i osób, które orzekały o całej ekspertyzie był prokurator Andrzej Pozorski z Głównej Komisji do ścigania zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu. Nie mówiliśmy o obozach koncentracyjnych, o działaniach SS, nie mówiliśmy o zbrodniach na wschodnich rubieżach Polski, nie mówiliśmy o wywózkach Polaków na wschód, ani nawet nie mówiliśmy o tzw. „polskich obozach śmierci”, który to zwrot nadużywany jest w zagranicznych mediach.
Mówiliśmy o epizodzie prezydenta Lecha Wałęsy, z którym Pan Prezydent się nie zgadza, a komisja mówi, że jest prawdziwy.
W wolnej Polsce, której także współtwórcą był bohater tego dzisiejszego wydarzenia i dla mnie dzisiaj, w 2017 roku, jest to trochę taka opowieść jak z programu o Matejce. Czy stał w lesie, czy stał w centrum bitwy – jest to bardziej ciekawostka niemająca już znaczenia dla dnia dzisiejszego, w którym ja osobiście pojmuję wolność, w której osadzone są realia dzisiejszej Polski. A wolność mamy na pewno.
(df) thefad.pl / Źródło: Jurek Owsiak / Facebook, strona oficjalna
Pucz jako zasłona dymna
Temat puczu powoli zamiera, ale czy ktoś zastanawiał się, po co Jarosław Kaczyński postawił tak absurdalną tezę? Komu służył „pucz”?
Zaczęło się niewinnie, „Panie Marszałku Kochany”, niegroźna zabawa słowami w wykonaniu posła Szczerby. Potem poszło szybko i nawet nie wiem kiedy, podobnie jak kilkudziesięciu innych posłów, znalazłam się przy mównicy sejmowej.
Musieliśmy postąpić pryncypialnie i stanąć w obronie posła. Pozwolenie na bezprawne wyłączenie z obrad jednego z nas, mogłoby skutkować kolejnymi wykluczeniami. Oznaczałoby też ostrą cenzurę w przyszłości ze strony Marszałka.
Wiedzieliśmy jednak, że konflikt jest na rękę PIS. To Prezes jest mistrzem zarządzania przez kryzys i tematy zastępcze. Stąd próby wyjścia z konfliktu i podjęte rozmowy przez Ryszarda Petru. Ale nic za wszelką cenę. Nie mogliśmy zgodzić się na rozwiązanie, w którym nie byłoby deklaracji Prezydenta o skierowaniu ustawy budżetowej prewencyjnie do TK. Daliśmy temu wyraz zrywając negocjacje. Nie było z tamtej strony woli porozumienia, bo w interesie PiS była i jest eskalacja konfliktu, a nie rozliczenie się ze swoich dotychczasowych dokonań, których nie ma. Zabrakło też współpracy ze strony PO w przyciśnięciu większości, wybrali własny polityczny interes.
Dlaczego konflikty opłacają się PIS?
Spójrzmy, gdzie była Szydło i Morawiecki w czasie kryzysu? Jarosław Kaczyński słowami o puczu robił im zasłonę dymną.
Antagonizowanie społeczeństwa służy zawsze odwracaniu uwagi od nieudolności ministrów i pani premier. Państwo nadal jest źle zorganizowane, służba zdrowia nie działa, wzrost gospodarczy zamiera, inwestycje spadają, edukacja zaraz przestanie działać, a kilka tygodni gadano w kółko o tym niby puczu.
Chciałabym w przypadku Morawieckiego powiedzieć sprawdzam, ale na razie nie ma czego sprawdzać, klapa na całej linii i wcale mnie to nie cieszy, w Polsce jest dużo do zrobienia i potrzebujemy wzrostu gospodarczego rzędu 4%-5%. Wzrost gospodarczy 2017 zapowiada się dużo skromniej. Plan Morawieckiego jest bardziej mirażem niż faktem.
Mamy za to rekordowy deficyt i widać już, że kosmiczne założenia do budżetu, który z resztą jest nielegalny. Na ten temat premier Szydło mało ma do powiedzenia, tak jak o obniżce Vatu. Podobna sytuacja jest w innych dziedzinach.
Kaczyński mówił o puczu i wszyscy jak marionetki powtarzali za nim te brednie wbrew faktom i zdrowemu rozsądkowi bez żenady i wstydu. Prześcigali się w licytacji kłamstw na ten temat. To był po prostu żenujący spektakl propagandy. Powinno być politykom i ekspertom wstyd powtarzać te bzdury.
Ale to nie znaczy, że w Polsce nic się nie dzieje.
PIS pójdzie tak daleko jak im na to pozwolimy, więc sprawdza, czy może sobie pozwolić na pełzający zamach stanu. Tym zamachem jest próba zmiany ordynacji wyborczej do samorządu i parlamentu.
Dwukadencyjność wstecz, czyli usuwanie dotychczasowych prezydentów, żeby zrobić miejsce dla swoich. Koniunkturalne traktowanie prawa i uznawanie Polski jako swój folwark. Prawo prawem, ale sprawiedliwość ma być po stronie PIS. Wystarczy wziąć granat i wysadzić w powietrze prawo. Po to zniszczyli Trybunał Konstytucyjny, żeby teraz zagarnąć dla siebie władzę.
I próg 10 % w wyborach parlamentarnych, żeby wyciąć cześć opozycji i zdobyć większość konstytucyjną bez poparcia na poziomie konstytucyjnym. Może pomóc też odpowiednia zmiana granic okręgów wyborczych.
Mieliśmy niby pucz opozycji, a mamy realny Zamach Stanu uzurpatora Kaczyńskiego. Wielki zamach na samorządy i sejm, bez uczciwych zasad gry.

Posłanka .Nowoczesnej w Sejmie VIII kadencji, była radna Miasta Łodzi. Członek ostatnich władz krajowych Unii Wolności. Dr matematyki na UŁ





