Dobrze ubrany mężczyzna nie musi mieć garderoby wielkości dużego salonu

Dobrze ubrany i stylowy mężczyzna nie musi mieć garderoby wielkości dużego salonu.

Kilkanaście klasycznych, ponadczasowych rzeczy i parę dodatków w zupełności wystarczy by mężczyzna mógł stworzyć zestawy pasujące do pracy, na ważne spotkanie czy rodzinne przyjęcie. Jak mówi newsrm.tv Michał Grochala z Lancerto „ubranie warto traktować jak dobrą inwestycję w swój wizerunek, która prędzej czy później się zwróci.”

Planując zakupy należy brać pod uwagę cel, jaki chcemy osiągnąć budując swoją garderobę. Nowa praca, randka, a może po prostu większa pewność siebie i lepsze samopoczucie – stylowe i pasujące do okazji ubranie nie zapewni sukcesu, ale na pewno w znacznym stopniu pomoże go osiągnąć. Jakie ubrania powinny znaleźć się w szafie każdego mężczyzny?

Podstawą jest granatowy garnitur. Najbardziej uniwersalny będzie ten z jednorzędową marynarką, na dwa guziki.

Jako drugi sprawdzi się ciemnoszary lub grafitowy, natomiast w dalszej kolejności można kupić czarny lub w delikatny prążek albo kratkę.

Biała koszula to absolutny „must have” każdego mężczyzny. Można jednak biel zastąpić bladym różem czy błękitem.

Warto znaleźć miejsce w szafie na spodnie chino. Są to bawełniane spodnie w stylu półformalnym, nie tak codzienne jak dżinsy, ale też mniej eleganckie od tych wełnianych w kant. Chinosy można spotkać niemal we wszystkich kolorach i odcieniach, ale za klasyczne i najbardziej uniwersalne uważa się beżowy i granatowy. O jakich jeszcze elementach garderoby nie może zapomnieć stylowy mężczyzna?

 

newsrm.tv

 


Poznajecie? To nasz prezydent podczas rozpoczęcia szkolenia polskich i amerykańskich żołnierzy

Prezydent Andrzej Duda przyjechał w poniedziałek do Żagania obejrzeć początek szkolenia żołnierzy polskich i amerykańskich, którzy w styczniu przyjechali do Polski w ramach wzmacniania wschodniej flanki NATO.

Prezydent Andrzej Duda w Żaganiu podczas uroczystości rozpoczęcia szkolenia amerykańskiej brygady pancernej w Polsce. Fot. prezydent.pl

– To bardzo ważny dzień. Przybyłem tutaj do Żagania z radością po to, aby powitać naszych gości i sojuszników, dowódców i żołnierzy armii Stanów Zjednoczonych – powiedział prezydent.

Prezydent Andrzej Duda w Żaganiu podczas uroczystości rozpoczęcia szkolenia amerykańskiej brygady pancernej w Polsce. Fot. prezydent.pl

– Dziś przyjechali nasi sojusznicy, będący symbolem wolności i porządku ma świecie, a przede wszystkim bezpieczeństwa, sojusznicy, których zapraszaliśmy i na których czekaliśmy. Jako przedstawiciele narodu, jako przedstawiciele Polaków, wielkiej tradycji militarnej polskiego oręża witamy z wielką radością naszych amerykańskich sojuszników, żołnierzy armii Stanów Zjednoczonych – dodał.

Prezydent Andrzej Duda w Żaganiu podczas uroczystości rozpoczęcia szkolenia amerykańskiej brygady pancernej w Polsce. Fot. prezydent.pl

– God bless Poland, God bless America, God bless American soldiers – powiedział Andrzej Duda.

W uroczystości uczestniczyli też szef MON Antoni Macierewicz, ambasador Stanów Zjednoczonych Paul Jones, zastępca dowódcy wojsk USA w Europie gen. broni Timothy Ray i dowódca wojsk lądowych USA w Europie gen. broni Ben Hodges.

Prezydent Andrzej Duda w Żaganiu podczas uroczystości rozpoczęcia szkolenia amerykańskiej brygady pancernej w Polsce. Fot. prezydent.pl

Prezydent Andrzej Duda w Żaganiu podczas uroczystości rozpoczęcia szkolenia amerykańskiej brygady pancernej w Polsce. Fot. prezydent.pl

Prezydent Andrzej Duda w Żaganiu podczas uroczystości rozpoczęcia szkolenia amerykańskiej brygady pancernej w Polsce. Fot. prezydent.pl

 

(df) thefad.pl / Źródło: prezydent.pl


Morawiecki zaapelował do Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii, aby wrócili do kraju. Czy warto?

Polski rząd zamierza zachęcać Polaków do powrotu do kraju. W szczególności z Wielkiej Brytanii. Zdaniem wicepremiera Mateusza Morawieckiego Polska staję się krajem pełnym perspektyw i szerokich możliwości. Przekazy medialne budują wizerunek Polski jako doskonałego miejsca na ziemi przede wszystkim do zakładania tutaj firm. O biznesie, realiach i perspektywach rozmawiamy z autorem książki Przeliczeni-tajemnice galerii handlowych i bloga przeliczeni.blox.pl. Kilka dni temu odwiedził Londyn.

 

TheFad: Jakie wrażenia?

Daniel Dziewit: Londyn tętni życiem. Ulice handlowe kojarzą mi się z bujnym soczystym ogrodem, gdzie jest miejsce na bar, bank i punkty usługowe.

TF: Niektórzy zastanawiają się czy wracać do Polski, bo jest coraz lepiej.

D.D.: Jeśli ktoś chce robić karierę w Lidlu czy w Biedronce to są szerokie perspektywy. Po noworocznych podwyżkach to nawet 2700 złotych brutto na start. Jeśli ktoś marzy o biznesie w galeriach handlowych i to co zarobił chce wyrzucić w błoto to też to można nazwać perspektywą. Budowanie tej propagandy fajnie być może wygląda z perspektywy- niemniej jednak jeśli wracać do Polski to sugerowałbym mocny reaserch i kierowanie się twardymi danymi, które też są powszechnie dostępne przy czym w masie informacji mogą gdzieś umknąć.

TF: Czyli?

D.D.: Czyli rośnie ilość bankructw zarówno małych firm jak i dużych. Rekordowo dużo osób ogłasza upadłości konsumenckie jak i desperacko podejmuje próby samobójcze. Również pośród tzw. przedsiębiorców.

TF: O czym traktuje książka Przeliczeni?

D.D.: O tym jak niszczy się polskie miasta, polskie firmy, polskich pracowników i pracodawców. Stąd też wielu kiedyś przedsiębiorców dziś pracuje tutaj, a nie tam. Brak motywacji pracowników wynikał z niskich zarobków. Ucieczki z Polski z kolei miały związek z karami nakładanymi na tzw. najemców vel galerników. Rząd wielkości od kilkunasty tysięcy złotych do 10 milionów euro. Galerie handlowe to nielogiczny model biznesowy gdzie z jednej strony mami się ludzi tzw. frekwencją odwiedzalności, a z drugiej strony obrotami, które jakoby można uzyskać. Zarówno jedno jak i drugie to kapitalny PR nie mający niż wspólnego z rzeczywistością. Stąd też jeśli ktoś się nie powiesił, to wyjechał, jeśli nie wyjechał to wylądował na bruku jeśli nie wylądował na bruku to gdzieś pracuje na czarno. I nie chodzi tutaj o stratę jako taką, bo to jest organicznie związane z działalnością, ale dług. Czyli najemca światowych marek LPP wychodzi z galerii handlowej z bilansem minus 5 milionów złotych po 6 latach a dziś jest szlabanowym w Wielkiej Brytanii i obsługuje w nocy szlaban.

Tutaj ma przynajmniej minimalne poczucie bezpieczeństwa i może żyć. Przepisy w Polsce nie chronią przedsiębiorców. Takie są fakty. Osobną kwestią jest to, że budowanie galerii handlowych w centrach miast sprawia, że powybijani zostali mali sklepikarze z ulic. To nie jest ogród, ale spalona ziemia. Łapówy, lewe odbiory techniczne, pozwolenia na budowę, zastraszanie ludzi i pogarda-tak można zdefiniować ten model biznesowy. O tym w skrócie traktuje ta książka. Poparta dowodami. Setkami spotkań z ludźmi, korespondencją, sprawami sądowymi. Blog jest czytany w ponad stu krajach. System retail, bo tak to coś się nazywa to system bankrutów. Setki galerii padało w Stanach czy w Kanadzie, padają w Europie. W Polsce jednak był tematem tabu. Przestał nim być.

TF: Czyli nie ma do czego wracać?

D.D.: Moim zdaniem nie. Odłożone pieniądze należy szanować i nie wierzyć w cuda. Chyba, że ktoś faktycznie posiada unikalne zdolności, umiejętności i ma pomysł na siebie. To wtedy jak najbardziej. Jeśli w ramach planu Morawickiego w Polsce powstanie fabryka Mercedesa to też będzie szansą dla nowych magazynierów i fizycznych przy taśmie. Ta inwestycja jest traktowana jako sukces i nowe miejsca pracy.

TF: Można skorzystać z franczyzy czyli sprawdzonego modelu biznesowego?

D.D.: To odrębny temat. Jeszcze w tym roku pojawi się książka Franczyza fakty i mity. Choć jestem tutaj od kilkunastu godzin to wiem, że biorca-Anglik omamiony sieciową myjnią samochodową zarobił 12 funtów za miesiąc po odliczeniu wszystkich kosztów dla dawcy. W Polsce ten temat nie jest uregulowany prawem. Jest sporo zagrożeń. Bez klasycznej wywiadowni gospodarczej nie ma sensu inwestować pieniędzy. Czyli przed podpisaniem czegokolwiek, wydaniem pieniędzy czy zaciągnięciem kredytu inwestycyjnego sugeruję najpierw sprawdzenie do spodu danego systemu. Taki jest wniosek po analizie różnych systemów. Są też transparentne.

TF: Jak je odróżnić?

D.D.: Jeśli na starcie możesz zapytać innego biorcę jakie osiąga obroty i nie ma obwarowań typu „tajemnica handlowa” to można się zastanowić. Jeśli natomiast jest taka klauzula to sugeruję wstać od stołu i dać sobie spokój. Jeśli dany system dopiero wchodzi to odradzam w całości. Zasadą jest że musi być sprawdzony, przetestowany. Tymczasem wprowadza się systemy rzekomo sprawdzone, a później okazuje się, że straty wynoszą od kilkuset tysięcy do kilku milionów złotych lub dawca przejmuje rentowne lokale, a pozostawia te które przynoszą straty.
Bywają też systemy mądrze prowadzone, a przede wszystkim osadzone w realiach. Takie też są.

TF: Książka odniosła komercyjny sukces?

D.D.: W kategoriach biznesowych -nie. Wydawca kilka lat temu w ramach dywersyfikacji otworzył 5 sal zabaw dla dzieci w galeriach handlowych. W sumie nie wie ile ma długu stąd też bez promocji i reklamy trudno było w ogóle ją znaleźć. Mimo to poszedł cały nakład. Wielu ludzi wycofało się z pomysłu „robienia pieniędzy” w galeriach handlowych. Patrząc na to z tej perspektywy to wydanie tej pozycji miało sens. Niepoliczalny. W jednym z polskich miast radni, którzy nie wyrazili zgody na rozbudowę –również na bazie książki -podtrzymali decyzję o zablokowaniu rozbudowy już istniejącej galerii handlowej. Stała się taką „kropką na i”.

TF: Internauci z Wysp tez czytają bloga?

D.D.: Ktoś czyta. To kilkaset wejść miesięcznie. Mam nadzieję, że się przyda :)))) Dziś rzadko piszę. Temat został wyczerpany. Od czasu do czasu coś wrzucam. To niekomercyjny blog. Takim pozostanie.

TF: Dziękuję za rozmowę.

 

Więcej na temat na blogu www.przeliczeni.blox.pl 


Lech Wałęsa: Pocałunek śmierci

Według Polskiej Agencji Prasowej gotowa jest opinia w sprawie teczki TW „Bolek”, która ma potwierdzać, że w przeszłości Lech Wałęsa współpracował z SB.

Lech Wałęsa. Fot. facebook.com/lechwalesa

W dokumentach, które wdowa po Czesławie Kiszczaku przekazała do Instytutu Pamięci Narodowej, znajduje się m.in. odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy z SB podpisane nazwiskiem Lecha Wałęsy oraz potwierdzenia odbioru pieniędzy za współpracę.

Od maja 2016 roku biegli grafolodzy sprawdzali, czy zobowiązanie i liczne doniesienia pisał i podpisywał były prezydent. Opinia ekspertów ma potwierdzać, że Lech Wałęsa świadomie współpracował ze służbą bezpieczeństwa, choć na razie nie wiadomo, w jakim okresie doszło do tej współpracy. Zdaniem byłego prezydenta wszystkie dokumenty to fałszywki.

Z dokumentów z teczki Kiszczaka ma wynikać, że kontakty TW „Bolka” z SB miały miejsce w pierwszej połowie lat 70.

Od samego początku Lech Wałęsa kwestionuje autentyczność tych dokumentów. Twierdzi, że zostały sfałszowane. Zdaniem byłego prezydenta notatki robili sami esbecy. Jego rozmowy nagrywała komunistyczna bezpieka, a później spisywała je i podpisywała pseudonimem „Bolek”. Fałszywe mają być też pokwitowania odbioru pieniędzy.

– W życiu nie wygrają ze mną, bo po mojej stronie jest prawda. Oni nawet nie wiedzą jak powstały te dokumenty. Oni nawet nie patrzą na pierwsze strony gdzie liczba porządkowa nie zgadza się z latami – powiedział były prezydent.

Lech Wałęsa był wielokrotnie oskarżany o współpracę z SB, ale za każdym razem stanowczo temu zaprzeczał. W 2000 roku Sąd Lustracyjny orzekł, że złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne, z którego wynikało, że nie był agentem służb PRL. Sąd uznał wówczas, że SB fałszowała akta dotyczące Lecha Wałęsy i nie ma – oprócz wypisu z rejestru SB – jakiegokolwiek dowodu potwierdzającego fakt współpracy Wałęsy jako TW „Bolka”

 

(df) thefad.pl

 


Przepraszam Cię Polsko, że zająłem się swoimi sprawami, a nie mówiłem, że ich poznałem i to są świry

A jednak zamach!

Prof. Andrzej Zybertowicz powiedział, że „Macierewicz miał prawo myśleć, że to zamach”. Kochany Panie Profesorze! Toż od dwóch dni o niczym innym nie piszę tylko o moich strasznych podejrzeniach w tej sprawie.

Ja pierwszy wyczułem meandry myśli naszego ministra wojny. Wszystko się układa w jedną, przerażającą i logiczną całość. To był zamach! Świadczy o tym chociażby fakt, że dwa kilometry od miejsca zdarzenia jest miejscowość Brzozówka. Przypadek???

Czyli Antonie nie nawiał zostawiając ludzi poranionych jego szaleństwem, ale ratował się przed kulami tych, którzy zastawili na niego pułapkę.

Wiadomo, że opozycja blokuje samochody rządowe, więc pewnie po zablokowaniu drogi czekał na niego pluton egzekucyjny, a on pomimo tego wywinął się cało.

Brawo Panie Profesorze! Order Orła Białego dla kierowcy i Krzyż Walecznych dla Antoniego. I słusznie, że prokuratura w weekend wzywa tych blokujących zamachowców: do więzienia ich! Na drugi raz będą się te zaplute karły reakcji dwa razy zastanawiać, czy blokować drogę Toruń-Warszawa.

 

Roman Giertych

PS Przepraszam Cię Polsko za to, że po 2007 zająłem się swoimi sprawami i pracą zawodową, a nie jeździłem z wykładami mówiąc wszystkim, że ich poznałem i to są świry. Przepraszam Cię.

 

Wpis pochodzi z profilu na Facebooku – strona oficjalna Romana Giertycha

 


Czy ucieczka Macierewicza z miejsca wypadku to apogeum władzy PiS i będzie początkiem ich końca?

Na drodze pomiędzy o.Rydzykiem a Kaczyńskim PiS osiągnęło swoje apogeum. Teraz będzie stopniowy zjazd w dół.

Polacy przez ostatni rok dobrze przyjęli rządy PiS, które starały się wypełnić swoje zobowiązania wyborcze, choć jednocześnie w sposób systematyczny niszczyły system polskiej demokracji i praworządności.

Realizacja programu 500 plus oraz brak realnej i zjednoczonej opozycji powodował, że PiS nie miał konkurencji. Wszelkie ataki na PiS odbijały się jak od teflonowego pancerza, gdyż przeciętnych ludzi mało interesują spory o TK, caracale, procedury sejmowe, czy ordynacje.

Jednakże to co zrobił A. Macierewicz uciekając wraz z kierowcą z miejsca zdarzenia jest zrozumiałe dla każdego. Takiej wpadki jeszcze PiS nie miał. Pokazuje to chociażby recepcja listu do Macierewicza o zamachu, który do dzisiejszego wieczoru został przeczytany przez ponad 1.500.000 Czytelników!
Dotychczasowe listy cieszyły się zainteresowaniem trzykrotnie mniejszym.

Wydaje mi się, że PiS doszedł do apogeum swojej pozycji w Polsce. Od tego wypadku zacznie się spadek, chociaż w sondażach samej partii nie będzie to widoczne dopóty nie pojawi się opozycja zdolna wygrać wybory i przejąć władzę. Ale zacznie się spadek zaufania do rządu, co będzie początkiem ich końca.

Co daj Panie Boże, amen.

Roman Girtych

 

Wpis pochodzi z profilu na Facebooku – strona oficjalna Romana Giertycha


Sensacyjne doniesienia Newsweeka: PiS chciał odkupić TVN24

Według doniesień „Newsweeka”, który powołuje się na źródła w PiS, w partii rozważano odkupienie od amerykańskiego koncernu Scripps Networks Interactive stacji informacyjnej TVN 24.

TVN24. Fot. Zrzut z ekranu TVN

Do pierwszego spotkania z przedstawicielami koncernu doszło prawdopodobnie w lipcu 2015 r., w Warszawie podczas wizyty Kena Lowe’a – prezesa SNI.

Podobno spotkania Kaczyńskiego z amerykańskimi właścicielami TVN 24, miało mieć miejsce przed wyborami parlamentarnymi wygranymi przez PiS i miesiąc po wyborach prezydenckich wygranych przez Andrzeja Dudę. Właściciele TVN potwierdzają, że PiS się z nimi kontaktował. – informuje „Newsweek”

Również źródła w PiS, na które powołuje się gazeta, twierdzą, że w partii rozważano zakup TVN 24 i stworzenie jej angielskojęzycznej wersji wzorowanej na takich kanałach jak Al-Dżazira czy Russia Today.

– Myśleliśmy o przejęciu TVN 24. Mówię to zupełnie poważnie. Docierało do nas, że Amerykanie, którzy kupili kanały TVN, nie mają do nas uprzedzeń i że można się z nimi dogadać. – mówi jeden z polityków PiS blisko związany z Kaczyńskim.

Początkowo Jarosław Kaczyński miał wrażenie, że sprawa jest otwarta, ale ostatecznie usłyszał „nie”.

Choć osobiste spotkanie Jarosława Kaczyńskiegoz właścicielami TVN wydaje się absurdalne, to – jak twierdzi „Newsweek” – Amerykanie potwierdzają, że kontakty z PiS faktycznie miały miejsce.

„Przedstawiciele Scripps spotkali się ze wszystkimi głównymi siłami politycznymi zaraz po transakcji. Były to zapoznawcze spotkania wynikające z faktu, że SNI jest amerykańską firmą względnie nową na polskim rynku” – czytamy w odpowiedzi na pytania „Newsweeka”.

 

(df) thefad.pl / Źródło: Newsweek


Roman Giertych: Panie Antoni, jak ja się zaniepokoiłem zamachem na Pana!

Szanowny Panie Antoni!

 

Jak ja się zaniepokoiłem zamachem na Pana! Tak, proszę się nie dziwić Panie Ministrze – to musiał być zamach. Chyba Pan nie wierzy, że przypadkowo, w dniu w którym Pan jechał od Przewielebnego do Najjaśniejszego akurat na Pana trasie pojawiła się mgła?

Czy stworzenie sztucznej mgły było problemem dla Pana wrogów? Już raz Pan im uciekł – w Smoleńsku, gdy po katastrofie Tu-154 dziarsko salwował się ucieczką ratując cenne dla Ojczyzny życie. Już wtedy próbowali Pana złapać w tuman mgły, ale takie numery nie z Panem!

I wczoraj znowu, gdy macki wrogiej mgły spowiły trasę Pańskiego przejazdu nie dał się Pan. Wierny żołnierz GRU, który towarzyszył Panu ochraniając własnym ciałem przed opozycją blokującą trasę, uratował Panu zdrowie i życie.

Czy ci ludzie o dziwnych twarzach, których widzieliśmy w TVN, a którzy nie potrafili sensownie wytłumaczyć dlaczego blokowali trasę pańskiego przejazdu to nie są przypadkiem współziomkowie tych, którzy blokowali wyjazd z Sejmu samemu Najjaśniejszemu? Chyba tego się nie wyprą. A jeżeli mieli odwagę blokować JEGO, to czyż nie mogli dokonać próby zamachu na Pana?

Ich głupawe wyjaśnienia, że stali na czerwonym świetle nie mogą zamknąć nam drogi do prawdy. Bo już niedługo prawda o zamachu na pana, panie Antoni ujrzy światło dzienne. I ci wszyscy, którzy dzisiaj Pana atakują za pozostawienie rannych ludzi i ucieczkę z miejsca zdarzenia w niesławie zamilkną! (Słusznie, że Pan się nie zainteresował rannymi, a co gdyby któryś z nich był rannym zamachowcem, albo roznosił jakąś chorobę zakaźną? Albo był z PO?)

Teraz musi Pan powołać komisję. Proponuję powołać ją jako podkomisję Komisji Smoleńskiej. (Oczywiście z dodatkową pensją!) I tak jak ta Komisja, która proponowała eksperyment w postaci brzozy na samochodzie zderzającej się z Tupolewem tak ta Podkomisja zaproponuje mały eksperyment, gdzie Pana limuzyna będzie musiała na 50 metrach wyhamowac przed światłami z prędkości 150 km/h. I udowodni, że gdyby tych ludzi tam na światłach nie było to byście w nich nie wjechali. A skoro byli to blokowali, a skoro blokowali to już sam Jarosław Kaczyński powiedział, że blokujący odpowiadają za zamach. I zamach udowodniony!

Aha i jeszcze jedno. Koniecznie trzeba znaleźć świadka, który zezna, że widział Tuska rozmawiającego z osobnikami blokującymi drogę. Będzie to może mało wiarygodne bo hultaj ciągle siedzi w Brukseli, ale TVP nie takie rzeczy emituje.

No i jeszcze sprawa tego kierowcy z GRU, czy z innej tam bezpieki. Myślałem, myślałem i wymyśliłem. Powie Pan, że pan go śledził. No bo skoro on siedział z przodu, a Pan z tyłu to Pan go śledził. A Kurski ogłosi w TVP, że „Tajemniczy wypadek ministra Macierewicza. Nowe fakty. Do ataku blokujących na Ministra doszło podczas śledzenia przez niego agenta GRU.” I co, proste i genialne? Prawda?

 

Roman Giertych

PS

Panie Antoni błagam. Ja pracuję. Nie mogę codziennie pisać listów, a Pan mnie codziennie nieubłaganie inspiruje.

 

Wpis pochodzi z profilu na Facebooku – strona oficjalna Romana Giertycha

 

 


Staniszkis: Duda? U niego jest przesyt formy przy minimalnej treści

– Chciałabym, żeby mówiło się o Andrzeju Rzeplińskim – powiedziała socjolog prof. Jadwiga Staniszkis w popołudniowej rozmowie w RMF FM, pytana o to, kogo zaproponowałaby na kolejnego prezydenta RP – chciałabym, żeby kandydował. Sądzę, że on by nie robił tego, co robi prezydent Duda. To znaczy systematyczne łamanie konstytucji,

– Nie przewidziałam tego, co się dzieje z państwem, tego obsesyjnego i wąskiego rozumienia demokracji – powiedziała prof. Jadwiga Staniszkis w Popołudniowej rozmowie w RMF FM. Fot. RMF24

– Znałam prezydenta Lecha Kaczyńskiego i miałam nadzieje, że Duda pracując w Kancelarii Kaczyńskiego, po prostu będzie lepiej rozumiał, jakie są granice tej władzy, że po prostu będzie inny. (…) Jego siłą jest coś, na co nawet ja po prostu bym się nie zdobyła, taka umiejętność takiego deklamowania, rezonowania, retoryka, upajanie się po prostu własnym głosem, to wytrzymywanie przerw. I to się ludziom podoba, ale ja szukam raczej treści. U niego jest przesyt formy przy minimalnej treści.

Oceniając premier Szydło, prof. Staniszkis podkreśliła, że zmieniła zdanie na jej temat. – Zmieniłam ocenę jej działań. (…) Oceniam ją teraz znacznie lepiej i ze współczuciem przyglądałam się, kiedy ostatnio musiała w Sejmie wygłosić pewne bardzo krytyczne wobec opozycji słowa, żeby po prostu utrzymać stanowisko. Bo ona wie, że to była taka danina złożona Jarosławowi Kaczyńskiemu.

– To jest anarchia. To przekonanie, że nic nas nie ogranicza. – stwierdziła, oceniając najnowsze kłopoty szefa MON Antoniego Macierewicza: samochodowy rajd z Torunia do Warszawy z karambolem po drodze, i powracające problemy z Bartłomiejem Misiewiczem. – To jest ta demoralizacja, która płynie z tego typu władzy. – powiedziała.

Zapytana o rolę Jarosława Kaczyńskiego w polskiej polityce i PiS, zaznaczyła, że jego władza jest „mniejsza niż mu się przypisuje” – Tam jest taki mechanizm, otwarte współzawodnictwo, kto zajmie po nim miejsce. (…) A poza tym to jest pewien etos, że „wszystko można”. Schodzi to na poziom kierowców i skala rozkładu państwa w porównaniu z rozmowami u „Sowy i przyjaciół” jest znacznie głębsza” – stwierdziła socjolog.

 

(df) thefad.pl / Żródło: RMF24.pl


„Pokot”, najnowszy film Agnieszki Holland, trafi do polskich kin 24 lutego

„Pokot”, najnowszy film Agnieszki Holland, trafi do polskich kin 24 lutego. Wcześniej będzie walczył o Złotego Niedźwiedzia podczas 67. Berlinale.

Plakat „Pokotu”, nowego filmu Agnieszki Holland

Janina Duszejko, główna bohaterka nowego filmu „Pokot”, to emerytowana inżynierka, miłośniczka astrologii i wegetarianka. Kiedyś budowała mosty na Bliskim Wschodzie, dziś mieszka samotnie w Sudetach. Pewnej zimowej nocy odnajduje ciało swojego sąsiada, kłusownika. Okoliczności śmierci mężczyzny są niezwykle tajemnicze, gdyż jedyne ślady, które znajdowały się wokół jego domu, to odciski racic saren. Duszejko, widząc niemoc policji, rozpoczyna własne, niekonwencjonalne śledztwo…

Główną rolę w filmie – Janiny Duszejko – zagrała Agnieszka Mandat. To nie było jej pierwsze spotkanie z Agnieszką Holland:

– Tak naprawdę z Agnieszką Holland spotkałam się trzeci raz. W „Aktorach prowincjonalnych” grałam sporą rolę dziennikarki jeżdżącej na motocyklu za głównym bohaterem Tadeuszem Hukiem. Mój wątek został wycięty z filmu, taki los aktorów, mimo że, jak mówiła Agnieszka, dobrze zagrałam, ale film był za długi. Teraz śmiałyśmy się, że dając mi tę rolę, Agnieszka się zrehabilitowała.

W nietypowej roli wystąpił Jakub Gierszał, doceniony niedawno przez prestiżowy Variety. Znalazł się na liście dziesięciu europejskich talentów, których karierę należy śledzić. O pracy nad „Pokotem” mówił:

– Praca z Agnieszką Holland zaczęła się właściwie już na castingu, na który mnie zaprosiła i który prowadziła Weronika Migoń. Agnieszka zastanawiała się, jaki powinien być ten bohater i jaka w ogóle powinna być ekspresja bohaterów w filmie „Pokot”. Dlatego od pierwszych zdjęć próbnych poszukiwaliśmy odpowiedniego dla filmu wyrazu postaci.

Wiktor Zborowski wciela się w postać Matogi, sąsiada Duszejko, który odnajduje ciało kłusownika mieszkającego nieopodal.

– Matoga to postać nie do końca określona. Tajemnicza. Ponura i ciepła. Romantyczna i pragmatyczna. Zła i dobra. Niosąca jednocześnie mrok i dziwną poczciwość. Człowiek połamany, ale z zasadami. Oryginał.

Borys Szyc w filmie gra bohatera, którego trudno polubić – Wnętrzak jest bezwzględnym myśliwym i właścicielem fermy lisów.

– Nie obawiałem się grać złego człowieka. Zło na ekranie jest zawsze atrakcyjne i choć nie chcielibyśmy go doświadczyć w prawdziwym życiu, lubimy je podglądać w kinie, z bezpiecznej odległości. We Wnętrzaku jest mnóstwo emocji i uczuć, z którymi sobie po prostu nie radzi. Nie umie o nich mówić, zmienia je w agresję i złość. To dosyć powszechne zjawisko. Chciałem pokazać mechanizm powstawania zła. Trochę poza samym człowiekiem. Wnętrzak sprawia wrażenie bezwzględnego i twardego faceta, a tak naprawdę podszyty jest niepewnością i strachem. – tak aktor mówi o swojej postaci.

Borys Szyc w film „Pokot” Agnieszki Holland. Fot. Materiały prasowe

Na dużym ekranie debiutuje z kolei Patricia Volny. Aktorka na co dzień mieszka we Francji, jednak dobrze zna polską prowincję:

– W dzieciństwie spędzałam wakacje w małej miejscowości w Małopolsce – już wówczas wyczuwałam specyficzną aurę takich miejsc. Mentalność ludzi i ich pewnego rodzaju społeczny introwertyzm, zespolenie ze swoją ziemią, taka „magia z melancholią”, rzeczywiście bardzo pomagały w tworzeniu obrazu postaci. W przepięknych krajobrazach Kotliny Kłodzkiej odnosiłam wrażenie, że wszyscy stają się jak te zwierzęta w lesie – walczą o przetrwanie, życie, jednocześnie zachowując spokój płynący z bycia u siebie.

W pozostałych rolach zobaczymy między innymi: Miroslava Krobota, Tomasza Kota, Andrzeja Grabowskiego, Marcina Bosaka, Andrzeja Konopkę.