„Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” od piątku w kinach
Michalina Wisłocka napisała książkę, która zmieniła wszystko. Ale zanim „Sztuka kochania” podbiła rodzimy rynek księgarski i zrewolucjonizowała seksualność PRL-u, jej autorka musiała przejść długą drogę. Słynna ginekolog poświęciła lata na przełamywanie konserwatywnej obyczajowości i przepychanki z bezduszną cenzurą. Opowieść o powstaniu „Sztuki kochania” Michaliny Wisłockiej to historia rewolucji seksualnej w wersji PRL.
Już w ten piątek, 27 stycznia, na ekrany kin wchodzi film „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” w reżyserii Marii Sadowskiej. We wtorek, 24 stycznia, w Warszawie odbyła się uroczysta premiera filmu z udziałem z Magdaleny Boczarskiej, Piotra Adamczyka, Justyny Wasilewskiej, Danuty Stenki, Borysa Szyca, Wojciecha Mecwaldowskiego oraz Arkadiusza Jakubika.
„Sztuka kochania” to film opowiadający historię Michaliny Wisłockiej, kobiety, która dokonała niemożliwego, szeroko otwierając drzwi polskich sypialni. Rozprawiając się z konserwatywnymi stereotypami i wszechobecną ignorancją, Wisłocka zrewolucjonizowała życie seksualne całego kraju. Wszystko za pomocą jednej książki.
– Nie było scen łatwiejszych czy trudniejszych, ponieważ przez cały czas trwania zdjęć musiałam być absolutnie skupiona. To, co okazało się dla mnie największym wyzwaniem, pomijając oczywiście ciężką i trudną charakteryzację, to poczucie bardzo dużej odpowiedzialności za tę rolę. Myślę, że wynikało to z tego, iż Michalina Wisłocka była bardzo ważną postacią dla wielu osób. Dlatego do każdej sceny podchodziłam z wielką uwagą, mówiłam sobie, że nie mogę niczego odpuścić. Na planie byłam praktycznie przez cały czas trwania zdjęć i to ciągłe napięcie oraz poczucie, że nie mogę nikogo zawieść, z perspektywy czasu wydaje mi się właśnie największym wyzwaniem – mówi Magdalena Boczarska, odtwórczyni głównej roli.
– Przystępując do pracy, nie zdawaliśmy sobie sprawy, że film ukaże się w czasie, w którym temat swobodnego decydowania kobiet o sobie, temat aborcji, seksualności będzie problemem tak bardzo w Polsce palącym – mówi Piotr Adamczyk, który w obrazie wciela się w rolę męża Michaliny Wisłockiej. -Michalina Wisłocka poruszała te kwestie kilkadziesiąt lat temu, dziś będą oglądane w naszym filmie z bardzo aktualnej perspektywy – dodaje Adamczyk.
– Światu należy się opowiedzenie tych wspaniałych kobiecych historii i przedstawienie ich nie jako ofiar, ale jako bohaterek, siłaczek. Taka właśnie była Michalina Wisłocka. Oprócz tego „Sztuka kochania“ to opowieść tragikomiczna. Wisłocka była postacią nietuzinkową z ogromnym poczuciem humoru, dlatego na ekranie zobaczymy cały wachlarz emocji – zwraca uwagę reżyserka filmu Maria Sadowska
(df) thefad.pl / Źródło: newsrm.tv
Polskie miejscowości uzdrowiskowe nie takie zdrowe
W Polsce status uzdrowiska ma 45 miejscowości. Ze względu na ich położenie geograficzne lub występujące na ich terenie naturalne surowce lecznicze wyróżnia się: uzdrowiska: nizinne (17), podgórskie (14), górskie (8) i nadmorskie (6).
Żadna z 11 kontrolowanych miejscowości nie spełniała wymogów określonych dla uzdrowisk – wynika z raportu Najwyższej izby Kontroli. Ani jedna z tych miejscowości nie prowadziła kompleksowych badań jakości powietrza, a normy stężenia zanieczyszczeń były przekraczane.
Zdaniem NIK posiadanie statusu uzdrowiska nie gwarantuje, że dany obszar spełniał i nadal spełnia wymogi wyznaczone dla uzdrowiska.
„Brak odpowiedniej dbałości gmin o stan środowiska naturalnego może prowadzić do utraty statusu uzdrowiska, a w konsekwencji ograniczenia pacjentom dostępu do lecznictwa uzdrowiskowego. Należy podjąć natychmiastowe działania, by uzdrowiska mogły nadal utrzymać swój status. Tylko niektóre z nich mają na to czas do końca 2021 r.” – stwierdzili kontrolerzy.
W ocenie NIK żadna z 11 skontrolowanych miejscowości nie spełniała wszystkich pięciu wymogów określonych dla uzdrowisk. Aż w dziesięciu miastach (Kamień Pomorski, Kołobrzeg, Krasnobród, Muszyna, Nałęczów, Połczyn-Zdrój, Rabka-Zdrój, Wapienne, Złockie i Żegiestów) przekroczono np. dopuszczalne normy hałasu. Przekroczenia w porze dziennej sięgały od 3 proc. do 42 proc, w porze nocnej od 8 do 29 proc. Z kolei w uzdrowisku Dąbki w ogóle nie przeprowadzono takich badań. Kontrola dotyczyła okresu od 2014 roku do końca lipca 2016 r. NIK przeprowadziła ją w 2016 roku.
Kontrola wykazała, że mimo ustawowego obowiązku, gminy nie monitorowały stanu środowiska w uzdrowiskach, z wyjątkiem doraźnych działań. W niektórych uzdrowiskach nie wykorzystywano w lecznictwie surowców znajdujących się na ich obszarach. Samorządy nie korzystały też z podstawowego narzędzia przeciwdziałającego naruszaniu zakazów określonych dla uzdrowisk – nie podejmowały uchwał w sprawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. NIK informuje, że wbrew zakazowi budowano np. sklepy wielkopowierzchniowe czy parkingi.
Kontrolerzy wykazali też, w żadnym ze skontrolowanych uzdrowisk nie prowadzono kompleksowych badań jakości powietrza. Przykładowo, niektóre badania dotyczące np. benzenu i tlenku węgla prowadzono na obszarach powiatów i odnoszono je do miejscowości uzdrowiskowych, mimo iż stacja pomiarowa była oddalona od kilkunastu do nawet 100 km od uzdrowiska.
W raporcie zwrócono również uwagę, że instytucje uprawnione do wydawania świadectw potwierdzających właściwości lecznicze klimatu dla uzdrowisk miały zastrzeżenia co do jakości powietrza w blisko połowie skontrolowanych przez NIK uzdrowisk (5 z 11 badanych). Było to spowodowane m.in. znacznymi, sięgającymi 200 proc. przekroczeniami norm 24-godzinnych stężeń pyłu zawieszonego PM10.
„Pomimo tych przekroczeń, gminy otrzymały świadectwa potwierdzające lecznicze właściwości klimatu. W rocznych raportach Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ) dot. oceny jakości powietrza za 2014 i 2015 rok we wszystkich strefach, w których zlokalizowano uzdrowiska, stwierdzono przekroczenia dopuszczalnych norm pyłu PM10 (w tym stężeń 24-godzinnych) oraz pyłu PM2,5 (poza woj. zachodniopomorskim), a także docelowych poziomów benzo(a)pirenu” – informuje NIK.
Najwyższa Izba Kontroli dodaje, że gminy uzdrowiskowe, mimo ustawowego obowiązku, nie monitorowały stanu środowiska na terenie swoich uzdrowisk, z wyjątkiem doraźnych działań gmin Muszyna i Rabka-Zdrój.
W raporcie NIK stwierdzono również, że „Minister Zdrowia potwierdził możliwość prowadzenia lecznictwa uzdrowiskowego we wszystkich 11 miejscowościach, mimo że nie spełniły one wszystkich wymogów określonych dla uzdrowisk”
Źródło: Kurier PAP
Giertych: A tak na poważnie, Panie Antoni: co tam Panu Misiewicz przyniósł z klubu nocnego? Bo daje czadu
List do A. Macierewicza
Szanowny Panie Antoni!
Nie mogłem uwierzyć, że wreszcie powiedział Pan to na co wielu prawdziwych Polaków czekało od dawna: że dla Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego inspiracją i natchnieniem było Powstanie Warszawskie.
Tak Panie Ministrze! Ma Pan rację!
I niech się śmieją te ciasne umysłowości, które nie rozumieją tak jak Pan, że czas jest pojęciem względnym.
Czas jednak Panie Antoni pójść dalej. Skoro dla ludzi zmarłych przed II Wojną Światową inspiracją jest Powstanie Warszawskie to czyż dla nich tym większą inspiracją nie była walka Jarosława Kaczyńskiego z komunizmem?
Skoro ustaliliśmy już, że czas jest pojęciem względnym, to chyba w tej pozaprzestrzeni czasowej największe piętno wycisnął w historii naszej Ojczyzny pan Prezes (oby żył wiecznie). Pan chyba temu nie zaprzeczy.
Czyż pan profesor Gliński nie mógłby znaleźć na obrazie Matejki „Bitwa pod Grunwaldem” osoby ze sztandarem z postacią Jarosława? To stanowiłoby koronny dowód, że czas w Polsce rozbiega się na kształt kręgów na wodzie, a tym punktem od którego wszystko się zaczyna jest rok 2015 – przejęcie władzy przez PiS.
Z poważaniem,
Roman Giertych
A tak na poważnie Panie Antoni: co tam Panu Bartek Misiewicz przyniósł z tego klubu nocnego? A tak na poważnie Panie Antoni: co tam Panu Bartek Misiewicz przyniósł z tego klubu nocnego? Bo daje czadu.
Wpis pochodzi z oficjalnego profilu Roman Giertych na Facebooku
Przypomnijmy, Antoni Macierewicz uczestniczył w niedzielę 22 stycznia w obchodach wybuchu powstania styczniowego. Wygłosił przemówienie, w którym zaliczył wpadkę. Stwierdził, że powstanie warszawskie było inspiracją dla Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego do odbudowy wojska i państwa polskiego.
A potem z Wyklętymi poszli w las… pic.twitter.com/Zq0jyYbXLe
— Z Antonim (@zantonimnews) 23 stycznia 2017
– To Józef Piłsudski, dla którego powstanie warszawskie było symbolem i źródłem odbudowy wojska polskiego. To Roman Dmowski, dla którego dziedzictwo powstania warszawskiego było symbolem konieczności odbudowy siły i patriotyzmu narodu polskiego – powiedział Antoni Macierewicz.
Zarówno Józef Piłsudski oraz Roman Dmowski w momencie wybuchu powstania warszawskiego już nie żyli. Piłsudski zmarł w 1935 roku, natomiast Dmowski w 1939 roku. Z kolei powstanie warszawskie miało miejsce w 1944 roku.
Warto zauważyć, że Antoni Macierewicz jest absolwentem Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego.
Min.Macierewicz wczoraj o podejściu Piłsudskiego i Dmowskiego do Powstania Warszawskiego. Utrata kontaktu nie tylko z teraźniejszością. https://t.co/2rIz3yRrmU
— Tomasz Siemoniak (@TomaszSiemoniak) 23 stycznia 2017
Antek znowu świruje. https://t.co/twdsSgMfOv
— Radosław Sikorski (@sikorskiradek) 23 stycznia 2017
Czy Stonoga utopi Kurskiego?
Zbigniew Stonoga, który w 2015 opublikował akta sprawy podsłuchowej i doprowadził wówczas do dymisji kilku ministrów i Marszałka Sejmu, twierdzi, że materiały tej sprawy otrzymał od Jacka Kurskiego. Na potwierdzenie swych słów przytacza również dzisiejszą rozmowę z Danutą Hojarską (dobrą znajomą Kurskiego), która potwierdza że panowie się spotkali.
Nadto Stonoga publikuje rozmowę z asystentką posła Kwiatkowskiego (albo osobą, która się jako taka przedstawia), która obiecuje mu w imieniu ówczesnego posła, a obecnie prezydenckiego ministra ułaskawienie w zamian za poparcie na fb. Rozmowa odbywa się w lutym lub marcu 2015, kiedy jeszcze perspektywa wygranej Andrzeja Dudy była mocno niepewna. Dodać należy, że konto fb pana Stonogi jest imponujące i liczyło wówczas ponad pół miliona obserwujących.
Jako prawnik widzę tutaj dwa zasadnicze i odrębne zagadnienia.
Po pierwsze: jeżeli prawdą jest, że Jacek Kurski przekazał celem ujawnienia materiały ze śledztwa dotyczącego afery podsłuchowej panu Zbigniewowi Stonodze to tym samym brał udział w przestępstwie z art. 241 kk: kto bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym(…).
Śledztwo w tej sprawie zresztą już się toczyło (sam byłem przesłuchiwany jako osoba posiadająca dostęp do materiałów z afery podsłuchowej).
Z ustaleń śledczych wynikało z jakiego źródła pochodziły ujawnione kopie. Tymi kopiami ujawnionymi były kopie zrobione dla pana Marka Falenty. Nie ustalono jednak kto przekazał materiały do pana Stonogi, więc i nikomu nie postawiono zarzutów.
Jeżeli prawdą jest, że materiały od pana Falenty przekazano Jackowi Kurskiemu to sprawa afery podsłuchowej robi się jeszcze ciekawsza. Przypomnę, że nasz wniosek o przesłuchanie pana Kurskiego w sprawie jego kontaktów z kelnerami nie został dotychczas zrealizowany ani przez sąd, ani przez prokuraturę.
Po drugie: jeżeli prawdą jest, że w zamian za poparcie na fb komitet wyborczy Prezydenta Andrzeja Dudy obiecywał ułaskawienia w sprawach kryminalnych to przynajmniej osoby taką obietnicę składające muszą ponieść odpowiedzialność z art. 230 kk. Nadto sprawa ta kompromituje sztab wyborczy Andrzeja Dudy.
Roman Giertych – wpis pochodzi z oficjalnego profilu na Facebooku
W kontekście wypowiedzi p. Hojarskiej, którą Kurski kiedyś namawiał do PiS zadaję publiczne pytanie: Jacku spotkałeś się ze Stonogą?
— Roman Giertych (@GiertychRoman) 22 stycznia 2017
Panie Prezydencie @AndrzejDuda, zapytuję publicznie: Czy obiecywał Pan ułaskawienie p. Stonodze w zamian za pomoc w obalaniu rządu PO-PSL?
— Radosław Sikorski (@sikorskiradek) 22 stycznia 2017
Nie wiem, czy taśma Stonogi jest prawdziwą rozmową z asystentką posła PiS. Jeżeli tak to mamy jawne przestępstwo korupcyjne.
— Roman Giertych (@GiertychRoman) 22 stycznia 2017
Hojarska od zawsze miała kontakty z PiS. Mogła umówić Kurskiego i Stonogę. A ludzie się dziwili za co JK dostał TVP. https://t.co/2hQb9DyLdz
— Roman Giertych (@GiertychRoman) 22 stycznia 2017
Propisowskie media: Wałęsa nie uszanował śmierci syna i pojawił się na konferencji w IPN aby wszcząć awanturę
Dwa dni temu Byłem na konferencji IPN „Sprzeczne narracje. Historia powojennej Polski”. Celem jej, jak twierdzą organizatorzy, była próba przedstawienia nowej oceny ważnych wydarzeń w powojennej Polsce oraz roli jaką odegrały w nich główni aktorzy życia publicznego.
Liczyłem, że spotkam tam Sławomira Cenckiewicza, który miał tam wygłosić referat na mój temat. Oczywiście nie byłaby to rzetelna ocena mojej osoby, a jak zwykle w jego przypadku, wylanie na mnie kubła pomyj. Dlatego też chciałem doprowadzić do konfrontacji i na miejscu osobiście podważyć bzdury, jakie na mój temat wygłasza. Tak jak każdy Polak mam bowiem konstytucyjne prawo bronić swojej czci i dobrego imienia!
Wcześniej poinformowałem go o tym, że będę. Niestety S. Cenckiewicz stchórzył! Odwołał swój referat zasłaniając się obłudnie tragedią w mojej rodzinie! Oczywiście propisowskie media pisały, że „Wałęsa nie uszanował śmierci syna i pojawił się na konferencji w IPN aby wszcząć awanturę!”i że niby nie przestrzegam w ten sposób czasu żałoby po zmarłym Synu.
Dziwne to rozumienie pojęcia żałoby… Co ciekawe mediom tym nie przeszkadzało kiedy Jarosław Kaczyński, krótko po śmierci brata, prowadził ostrą kampanię prezydencką. Nie twierdziły wtedy, że nie przestrzega żałoby… Widać swoich i obcych oceniają różną miarą.
Napisały też, że powiedziałem, iż mój syn Przemek popełnił samobójstwo przez Cenckiewicza… Stwierdziłem inaczej.
Do zgromadzonych na konferencji zwróciłem się słowami: „Niszczycie mnie, moją żonę, moją rodzinę, a Przemek tego nie wytrzymał”. Nie oznacza to, że popełnił samobójstwo. Nagonka na mnie i moją rodzinę spowodowała zły stan psychiczny Przemka, co pogorszyło jego stan zdrowia, a w konsekwencji doprowadziło do śmierci. Jest więc niewinną ofiarą walki z moją osobą…
Korzystając z okazji chcę jeszcze kilka zdań poświęcić S. Cenckiewiczowi i jego fantastycznej twórczości.
W życiu jedni mają odwagę, żeby na lepsze zmieniać zastaną rzeczywistość i w ten sposób zyskują uznanie. Są też tacy, którzy starają się zapewnić sobie publiczny rozgłos poprzez opluwanie i niszczenie osób znanych.
Tę drugą drogę wybrał S. Cenckiewicz. Zajął się moją osobą i postanowił na tropieniu mojej, jak twierdzi, „agenturalnej przeszłości” wyrobić sobie nazwisko. Celem jednak jego nie jest w istocie ustalenie prawdy, a jedynie ukazanie mnie w jak najgorszym świetle. S. Cenckiewicz nie zachowuje się więc jak obiektywny historyk, a jak partyjny publicysta. Przywołuje tylko takie „argumenty”, które pasują do jego z góry przyjętej tezy. Inne pomija.
Aleksander Hall zauważył kiedys, że Cenckiewicz traktuje źródła wytworzone przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa jak wyrocznię i spogląda na świat „oczami bezpieki”.
Cenckiewicz powtarza też na mój temat każdą, nawet najbardziej fantastyczną plotkę, jeżeli tylko stawia mnie w złym świetle. Traktuje bezkrytycznie, jako wiarygodne źródło, opinie o mnie osób, które ze mną kiedyś współpracowały, a potem, z różnych powodów, popadły w konflikt i zaczęły ostro zwalczać.
Jaki jest warsztat i sprawność S. Cenckiewicz jako „historyka” może nam dobrze uzmysłowić fakt, że pisząc biografię Anny Walentynowicz popełnił kardynalny błąd już na samym początku. Nie udało mu się odtworzyć prawdziwej historii dzieciństwa swojej bohaterki, ani dotrzeć do informacji, że z pochodzenia była Ukrainką. Przyjął na wiarę, bez sprawdzenia, to co o sobie opowiadała A. Walentynowicz, z którą, jak twierdzi, konsultował swoją pracę…
Lech Wałęsa – strona oficjalna
Czy na własnej działce można usunąć każde drzewo? Wszystko co musisz wiedzieć na ten temat
Czy na własnej działce można usunąć każde drzewo bez względu na grubość pnia, czy gmina może zakazać wycinki? Resort środowiska przygotował kompendium wiedzy na temat nowych przepisów dotyczących usuwania drzew i krzewów.
W obszernym artykule opublikowanym na stronie ministerstwa środowiska szczegółowo omówiono najważniejsze zmiany, jakie wprowadziła obowiązująca od 1 stycznia br. ustawa z dnia 16 grudnia 2016 r. o zmianie ustawy o ochronie przyrody oraz ustawy o lasach (Dz. U. Poz. 2249). W publikacji zaprezentowano też odpowiedzi na najczęstsze pytania dotyczące nowej procedury usuwania drzew i krzewów na własnej działce.
Wyjątki od obowiązku uzyskania zezwolenia na usuwanie drzew i krzewów
Nowelizacja wpływa na obowiązujący dotąd katalog wyjątków od obowiązku uzyskiwania zezwolenia na usunięcie drzew i krzewów.
Od 1 stycznia br. zezwolenie to nie jest już wymagane także w przypadku drzew lub krzewów, które rosną na nieruchomościach stanowiących własność osób fizycznych i są usuwane na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Oba warunki (własność nieruchomości przysługująca osobie fizycznej i określony cel usunięcia) muszą zostać spełnione jednocześnie, żeby usunięcie mogło nastąpić bez kontroli administracyjnej. Podkreślić także należy, że ich spełnienie wystarcza do usunięcia drzewa lub krzewu bez zezwolenia i w takiej sytuacji nie jest wymagane spełnienie dodatkowych przesłanek z innych punktów art. 83f ust. 1 ustawy, takich jak obwód drzewa na wysokości 130 cm wynoszący nie więcej niż 100 cm (w przypadku topoli, wierzb, kasztanowca zwyczajnego, klonu jesionolistnego, klonu srebrzystego, robinii akacjowej oraz platanu klonolistnego) albo 50 cm (w przypadku pozostałych gatunków drzew).
Od 1 stycznia br. zezwolenie na usunięcie drzew i krzewów nie jest także wymagane w przypadku usuwania drzew i krzewów w celu przywrócenia gruntów nieużytkowanych do użytkowania rolniczego. Także w tym przypadku spełnienie warunków braku użytkowania rolniczego gruntu, na którym rośnie drzewo albo krzew i określonego celu usunięcia wystarcza do usunięcia drzewa i krzewu bez zezwolenia.
Z ww. dniem zwiększeniu uległa także liczba przypadków, w których drzewa mogą być usuwane bez zezwolenia, ponieważ wzrosły obwody drzew, których usunięcie nie wymaga wystąpienia z wnioskiem o taką zgodę. Przypomnieć należy, że do końca ubiegłego roku zezwolenie nie było wymagane w przypadku usuwania drzew, których obwód pnia na wysokości 5 cm nie przekraczał 35 cm (w przypadku topoli, wierzb, kasztanowca zwyczajnego, klonu jesionolistnego, klonu srebrzystego, robinii akacjowej oraz platanu klonolistnego) albo 25 cm (w przypadku pozostałych gatunków drzew). Po zmianie wartości te są większe, ponieważ wynoszą, odpowiednio, 100 cm i 50 cm. Co także istotne, dotyczą one obwodów drzew nie na wysokości 5 cm, lecz 130 cm.
Ważne zmiany nastąpiły też w przypadku sposobu kwalifikowania usunięcia krzewów jako wymagającego uzyskania zezwolenia. Do końca 2016 r. zezwolenia nie wymagało usunięcie krzewów, których wiek nie przekraczał 10 lat, a od bieżącego roku zezwolenie takie nie jest potrzebne w przypadku usuwania krzewu albo krzewów rosnących w skupisku, o powierzchni do 25 m2.
W końcu, nowe przepisy umożliwiają wprowadzanie kolejnych wyjątków od obowiązku uzyskania zezwolenia na usunięcie drzew i krzewów przez radę gminy. Nowy ust. 1a w art. 83f ustawy stanowi, że rada gminy może, w drodze uchwały stanowiącej akt prawa miejscowego, określić w sposób generalny (np. wskazując gatunki drzew i krzewów, ich wiek, cechy nieruchomości, na której rosną drzewa i krzewy) inne przypadki, w których ww. obowiązku nie ma.
Uwaga! Wskazując ww. dwa nowe, dwa zmienione oraz potencjalne wyjątki od zasady uzyskiwania zezwolenia na usuniecie drzew i krzewów należy przypomnieć, że brak objęcia danej sytuacji obowiązkiem uzyskania zezwolenia, o którym mowa w art. 83 ust. 1 ustawy o ochronie przyrody, nie oznacza braku jakichkolwiek ograniczeń w usuwaniu drzew i krzewów. Może się bowiem zdarzyć, że konkretne drzewa i krzewy objęte są specjalną ochroną wynikającą z ustawy o ochronie przyrody albo z innych ustaw. Przykładowo, jeżeli drzewo jest pomnikiem przyrody, nie można takiego drzewa usunąć dopóki obowiązuje uchwała rady gminy obejmująca to drzewo tą formą ochrony przyrody (uchwała zawiera zakazy dotyczące pomnika, m. in. zakaz niszczenia pomnika).
W parkach krajobrazowych i na obszarach chronionego krajobrazu może obowiązywać, o ile wynika to z uchwały sejmiku województwa tworzącej park albo obszar, zakaz likwidowania i niszczenia zadrzewień śródpolnych, przydrożnych i nadwodnych, jeżeli działania te nie wynikają z potrzeby ochrony przeciwpowodziowej lub zapewnienia bezpieczeństwa ruchu drogowego lub wodnego lub budowy, odbudowy, utrzymania, remontów lub naprawy urządzeń wodnych. Podobnie, objęcie zieleni ochroną konserwatorską, o której mowa w ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, może oznaczać, że określone działania jej dotyczące wymagały będą zgody wojewódzkiego konserwatora zabytków. Natomiast jeżeli usuwanie konkretnego drzewa lub krzewu będzie wiązało się z zabronionym oddziaływaniem na chronione gatunki roślin, zwierząt albo grzybów, należy uzyskać zezwolenie na działania dotyczące tych gatunków, które wydaje regionalny dyrektor ochrony środowiska albo Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska.
Nowe reguły dotyczące opłat za usuwanie drzew i krzewów
Zmienione przez nowelizację z dnia 16 grudnia 2016 r. przepisy przewidują dużo prostszy sposób ustalania opłaty za usunięcie drzew i krzewów, bez konieczności stosowania współczynników różnicujących opłatę w zależności od miejsca, w którym rośnie usuwane drzewo i krzew, a także bez stosowania niezwykle zróżnicowanych dotąd stawek opłaty. Zgodnie z nowymi przepisami, od 1 stycznia br. opłatę za usunięcie drzewa ustala się mnożąc liczbę cm obwodu pnia drzewa mierzonego na wysokości 130 cm i stawkę opłaty, a opłatę za usunięcie krzewu – mnożąc liczbę metrów kwadratowych powierzchni gruntu pokrytej usuwanymi krzewami i stawkę opłaty. Stawki opłaty będą wynikać z uchwały rady gminy, a zatem będą ustalane na poziomie lokalnym i dostosowane do warunków miejscowych i polityki danej gminy w zakresie ochrony drzew i krzewów. Co istotne, ww. stawki nie będą mogły być wyższe niż 500 zł za 1 cm obwodu usuwanego drzewa oraz 200 zł za 1 m2 usuwanych krzewów.
Zwiększona została także liczba przypadków, w których opłaty za usunięcie drzew i krzewów nie trzeba uiszczać. Zgodnie z nowymi regulacjami, nie nalicza się opłat za usunięcie drzew, których obwód pnia mierzony na wysokości 130 cm nie przekracza 120 cm (w przypadku topoli, wierzb, kasztanowca zwyczajnego, klonu jesionolistnego, klonu srebrzystego, robinii akacjowej oraz platanu klonolistnego) oraz 80 cm (w przypadku pozostałych gatunków drzew), jeżeli to usunięcie dokonywane jest w celu przywrócenia gruntów nieużytkowanych do użytkowania innego niż rolnicze, zgodnego z przeznaczeniem terenu, określonym w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego lub decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu.
Przypomnieć należy, że dotychczasowe przepisy zwalniały z takiego obowiązku usunięcie drzew o mniejszych obwodach – odpowiednio 75 cm i 50 cm. Zgodnie z nowymi regulacjami, nie nalicza się także opłat za usunięcie krzewu lub krzewów rosnących w skupiskach, pokrywających grunt o powierzchni do 50 m2, w celu przywrócenia gruntów nieużytkowanych do użytkowania innego niż rolnicze, zgodnego z przeznaczeniem terenu, określonym w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego lub decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu (dotychczas zwolnione z obowiązku opłatowego było usuwanie krzewów, których wiek nie przekraczał 25 lat). Co istotne także, rada gminy będzie też mogła, w ramach dostosowania regulacji dotyczących drzew i krzewów do lokalnych wymogów, wskazać inne niż ustawowe przypadki, w których opłata nie będzie pobierana.
Nowa wysokość kary za usunięcie drzew i krzewów bez zezwolenia
Nowe przepisy przesądzają, że administracyjna kara pieniężna za usuniecie drzewa i krzewu niezgodnie z przepisami wynosi równowartość opłaty za usunięcie drzewa i krzewu, w przypadku, kiedy takie usunięcie było zwolnione z obowiązku uiszczenia opłaty. Ustawodawca zmniejszył więc w takich sytuacjach wysokość potencjalnej kary z dwu-krotności opłaty do jednokrotności opłaty, uznając że kara w wysokości jednokrotności opłaty będzie miała wystarczająco silne działanie odstraszające od nielegalnego usuwania drzew i krzewów.
Odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania dotyczące wycinki drzew i krzewów
PYTANIE
Czy osoby fizyczne mogą usunąć każde drzewo ze swojej nieruchomości, czy tylko drzewo, którego obwód na wysokości 130 cm nie przekracza 100 cm (w przypadku topoli, wierzb, kasztanowca zwyczajnego, klonu jesionolistnego, klonu srebrzystego, robinii akacjowej oraz platanu klonolistnego) albo 50 cm (w przypadku pozostałych gatunków drzew)?
ODPOWIEDŹ
Osoby fizyczne, bez zezwolenia z art. 83 ust. 1 ustawy, mogą usunąć ze swojej nieruchomości każde drzewo, bez względu na jego obwód, jeżeli usunięcie to dokonywane jest na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Dodany przez nowelizację z dnia 16 grudnia 2016 r. wyjątek, zawarty w pkt. 3a art. 83f ust. 1, ma charakter samodzielny, odrębny od wyjątku z pkt. 3 tego ustępu. Uwaga! Nawet jeżeli usunięcie drzewa nie wymaga zezwolenia z art. 83 ust. 1 ustawy, samo usunięcie może być niemożliwe albo utrudnione, jeżeli drzewo jest objęte dodatkową ochroną, np. jest pomnikiem przyrody, zadrzewieniem śródpolnym, przydrożnym i nadwodnym w parku krajobrazowym albo na obszarze chronionego krajobrazu, jest objęte ochroną konserwatora zabytków albo w zasięgu prac związanych z usuwaniem występują chronione gatunki zwierząt, roślin albo grzybów. Możliwość usunięcia takiego drzewa regulują odrębne przepisy.
PYTANIE
Czy uchwała rada gminy może przywrócić obowiązek uzyskiwanie zezwolenia na usunięcie drzewa przez osoby fizyczne?
ODPOWIEDŹ
Nie, wyjątek dotyczący usuwania drzew z nieruchomości należących do osób fizycznych, na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej, ma charakter ustawowy i nie może być wyeliminowany aktem prawa miejscowego. Kompetencja rady gminy, o której mowa w nowym ust. 1a art. 83f ustawy dotyczy jedynie wprowadzania kolejnych, nowych wyjątków od obowiązku uzyskiwania zezwolenia na usunięcie drzewa.
PYTANIE
Czy uchwała rady gminy, o której mowa w art. 83f ust. 1 ustawy, może znieść ograniczenia dotyczące usuwania pomników przyrody, zadrzewień śródpolnych, przydrożnych i nadwodnych w parku krajobrazowym albo na obszarze chronionego krajobrazu, a także drzew objętych ochroną konserwatora zabytków?
ODPOWIEDŹ
Nie. Uchwała, o której mowa, może wprowadzać jedynie dodatkowe wyjątki od obowiązku uzyskiwania zezwolenia z art. 83 ust. 1 ustawy. Ochrona pomnika przyrody wynika z uchwały rady gminy ustanawiającej dany pomnik i może zostać usunięta w ściśle określonych przypadkach, poprzez zamianę albo uchylenie takiej uchwały. Podobnie ochrona zadrzewień śródpolnych, przydrożnych i nadwodnych, wynikająca z uchwały sejmiku województwa ustanawiającej park krajobrazowy albo obszar chronionego krajobrazu może zostać usunięta w ściśle określonych przypadkach, poprzez zamianę albo uchylenie takiej uchwały (ustawa stanowi jednak, że zadrzewienia takie można usuwać, jeżeli usunięcie takie wynika z potrzeby ochrony przeciwpowodziowej lub zapewnienia bezpieczeństwa ruchu drogowego lub wodnego lub budowy, odbudowy, utrzymania, remontów lub naprawy urządzeń wodnych). Z kolej ochrona określonej zieleni wynikająca z ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami oznacza, że podejmowanie działań, które mogłyby prowadzić do naruszenia jej substancji wymaga pozwolenia wojewódzkiego konserwatora zabytków (art. 36 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami).
PYTANIE
Czy rolnik jest osobą fizyczną i może usuwać drzewa i krzewy na podstawie nowego pkt. 3a w art. 83f ust. 1?
ODPOWIEDŹ
Zgodnie z nowym pkt. 3a w art. 83f ust. 1 ustawy zezwolenie na usuniecie drzewa i krzewu nie jest wymagane w przypadku drzew lub krzewów, które rosną na nieruchomościach stanowiących własność osób fizycznych i są usuwane na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Oba warunki (własność nieruchomości należąca do osoby fizycznej i określony cel usunięcia) należy spełnić łącznie.Rolnicy są osobami fizycznymi, a zatem jeżeli są właścicielami działki, na której rośnie usuwane drzewo/krzew, to pierwszy warunek można uznać za spełniony.
Ponieważ działalność rolnicza jest kwalifikowana jako działalność gospodarcza (odpowiada definicji działalności gospodarczej z ustawy o swobodzie działalności gospodarczej), konieczne jest dokonywanie indywidualnej oceny, czy drzewo/krzew są usuwane na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej (działalności rolniczej). Przykładowo, usuniecie drzewa/krzewu w celu budowy domu nie jest związane z prowadzeniem przez rolnika działalności gospodarczej (działalności rolniczej). Natomiast usunięcie drzewa/krzewu pod budowę stodoły, obory, kurnika albo budowę drogi dojazdowej do pola jest związane z prowadzeniem przez rolnika działalności gospodarczej (działalności rolniczej).
Jeżeli więc rolnik jest właścicielem nieruchomości i usuwa drzewo/krzew w celu budowy domu, korzysta z ww. (pkt 3a) zwolnienia z obowiązku uzyskania zezwolenia. Jeżeli natomiast rolnik jest właścicielem nieruchomości i usuwa drzewo/krzew w celu budowy stodoły, nie korzysta z ww. (pkt 3a) zwolnienia z obowiązku uzyskania zezwolenia.
Należy także zauważyć, że nowelizacja ustawy o ochronie przyrody z dnia 16 grudnia 2016 r. wprowadziła dodatkowe, niezależne od ww. (pkt 3a) zwolnienie rolników z obowiązku uzyskiwania zezwolenia na usunięcie drzewa/krzewu, jakim jest zwolnienie dotyczące drzew lub krzewów usuwanych w celu przywrócenia gruntów nieużytkowanych do użytkowania rolniczego (pkt 3b w art. 83f ust. 1). Rolnik, który może wykazać, że usuwa drzewa/krzewy w celu przywrócenia gruntów nieużytkowanych do użytkowania rolniczego, także nie musi występować o zezwolenie na ich usunięcie.
PYTANIE
Czy rolnik, na podstawie nowego pkt. 3b w art. 83f ust. 1 ustawy, może usuwać wszystkie drzewa i krzewy z nieruchomości rolnej?
ODPOWIEDŹ
Nowy pkt 3b wskazuje, że zezwolenie nie jest wymagane w przypadku drzew lub krzewów usuwanych w celu przywrócenia gruntów nieużytkowanych do użytkowania rolniczego. Rolnik, bez względu na położenie nieruchomości, gatunek oraz wymiary drzew, może więc je usunąć z gruntu rolnego w celu wprowadzenia na ten grunt upraw rolnych. Jeżeli jednak drzewo jest zadrzewieniem śródpolnym, przydrożnym albo nadwodnym znajdującym się w parku krajobrazowym albo na obszarze chronionego krajobrazu, w których obowiązuje zakaz usuwania takich zadrzewień, to nie może być usunięte. Brak możliwości usunięcia dotyczy również tej części drzew pokrywających całą działkę, które rosną bezpośrednio przy drodze lub wodzie (są zadrzewieniem przydrożnym lub nadwodnym).
PYTANIE
Co należy rozumieć przez skupisko krzewów, o którym mowa w nowym brzmieniu art. 83f ust. 1 pkt 1 ustawy?
ODPOWIEDŹ
Przez skupisko należy rozumieć grupę roślin krzewiastych stykających się pędami. Nowe brzmienie art. 83f ust. 1 pkt 1 ustawy, wskazujące, że obowiązku uzyskania zezwolenia nie stosuje się do krzewu albo krzewów rosnących w skupisku, o powierzchni do 25m2, oznacza że kontroli administracyjnej podlega usuwanie krzewów, które mają powierzchnię powyżej 25 m2. Jeżeli więc krzew albo skupisko krzewów rosnące na nieruchomości mają np. 3 m2, 10 m2 albo 23 m2, to do usunięcia ich w całości albo w części nie jest potrzebne zezwolenie. Dopiero przekroczenie przez krzew albo skupisko krzewów (grupę krzewów stykających się pędami) na nieruchomości ww. powierzchni 25 m2 wiąże się z koniecznością uzyskania zezwolenia na usunięcie ich w całości albo w części, o ile oczywiście działanie takie nie podpada pod inny wyjątek wynikający z art. 83f ust. 1 (np. z pkt. 3a, który zwalnia z obowiązku uzyskania zezwolenia usuwanie krzewów, które rosną na nieruchomościach stanowiących własność osób fizycznych i są usuwane na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej) albo uchwały rady gminy, o której mowa w art. 83f ust. 1a (rada gminy może zwolnić z obowiązku uzyskiwania zezwolenia np. usuwanie krzewów określonych gatunków, krzewów o określonej powierzchni, krzewów rosnących na nieruchomościach o określonych cechach).
PYTANIE
Zgodnie z nowym ust. 1a art. 83f, rada gminy może zwolnić z obowiązku uzyskiwania zezwolenia także usuwanie drzew i krzewów na cele związane albo niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej. O jakie przypadki chodzi?
ODPOWIEDŹ
Nowy pkt 3a w art. 83f ust. 1 wprowadza zwolnienie z obowiązku uzyskania zezwolenia na usuniecie drzew i krzewów drzew lub krzewów, które rosną na nieruchomościach stanowiących własność osób fizycznych i są usuwane na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Oznacza to jednocześnie, że zezwolenie musi nadal być uzyskiwane, gdy nieruchomość stanowi własność podmiotów innych niż osoby fizyczne, np. osób prawnych lub jednostek organizacyjnych niebędących osobami prawnymi, którym ustawa przyznaje zdolność prawną albo osoby fizyczne usuwają drzewa na cele związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Rada gminy może jednak zwolnić takie podmioty z obowiązku uzyskania zezwolenia na usunięcie drzewa, kierując się kryterium związku z prowadzeniem działalności gospodarczej. Zwolnienie takie będzie mogło dotyczyć usunięcia następującego w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej (np. wybudowania obiektu, w którym będzie prowadzona działalność gospodarcza, takiego jak warsztat samochodowy, magazyn czy sklep) lub w celu niezwiązanym z prowadzeniem działalności gospodarczej (np. jeżeli spółdzielnia mieszkaniowa zamierza usunąć drzewo w celu wybudowania parkingu dla mieszkańców lub gdy urząd zamierza wybudować szkołę).
PYTANIE
Czy stawka 500 zł jest stawką opłaty za usunięcie drzewa, czy stawką opłaty za 1 cm obwodu usuwanego drzewa?
ODPOWIEDŹ
Stawka 500 zł jest stawką opłaty za 1 cm obwodu usuwanego drzewa. Nowe brzmienie art. 85 ust. 1 ustawy jednoznacznie wskazuje, że opłatę za usunięcie drzewa ustala się mnożąc liczbę cm obwodu pnia drzewa mierzonego na wysokości 130 cm i stawkę opłaty. Jeżeli więc drzewo ma na wysokości 130 cm 120 cm obwodu, opłata za jego usunięcie nie będzie wynosiła 500 zł lecz 120×500 zł. Podkreślić jednocześnie należy, że rada gminy ma możliwość określania własnych, niższych stawek ww. opłaty (nowy ust. 4a w art. 85 ustawy).
PiS próbuje zgodnie ze swoją ideologią napisać historię Polski na nowo
W tej chwil trwa w Polsce wojna o prawdę historyczną. PiS próbuje zgodnie ze swoją ideologią napisać historię Polski na nowo. Chcą pewne osoby z niej wymazać, a na ich miejsce wprowadzić inne, które są związane z jej obozem.
Ma to służyć wzmocnieniu tej partii w wewnętrznej walce o utrzymanie władzy. W działania te wpisuje się S. Cenckiewicz i inni związani z PiS historycy.
Ponieważ pamięć historyczna odgrywa bardzo ważną rolę w życiu społeczno – politycznym nie mogę pozwolić na to co robi PiS. Dlatego też przy okazji moich otwartych spotkań w ramach cyklu „Porozmawiajmy o Polsce”, które są organizowane na terenie całego kraju, proponuję przygotować poprzedzające je zebrania z moim udziałem, na których obecni byliby naukowcy (historycy, politolodzy, socjologowie i inni) i dziennikarze.
Celem tych zebrań będzie odkłamywanie uprawianej przez PiS i wspierających tę partię naukowców, „polityki historycznej”. Moim zadaniem pozwoli to raz na zawsze wyjaśnić kwestię „agenta Bolka” i inne kłamstwa dotyczące przeszłości, upubliczniane przez PiS.
W związku z ostatnią tragedią jaka dotknęła mnie i moją rodzinę coraz częściej myślę o śmierci, o kresie mojej ziemskiej wędrówki… .
Jako człowiek zaawansowany już wiekiem doskonale wiem, że na ludzką sprawiedliwość i uczciwy osąd zbyt często liczyć nie można. O czym ze smutkiem przekonuję się każdego dnia…
Jest jednak oprócz ludzkiej oceny, ocena ważniejsza – Boska. Jedyna obiektywna. Żegnając się kiedyś na łożu śmierci z tym padołem, robiąc ostateczny rachunek sumienia, chcę powtórzyć słowa Św. Pawła:
„Stoczyłem piękną walkę, bieg ukończyłem, wiary nie straciłem…”
Lech Wałęsa – strona oficjalna
Donalda Trump – postrach Niemiec
Cały dzień trwały w Waszyngtonie uroczystości inauguracji prezydentury Donalda Trumpa, których kulminacją było zaprzysiężenie go na 45. prezydenta USA.
W uroczystościach brało udział około miliona osób. Wśród gości byli m.in. byli prezydenci Barack Obama, George W. Bush i Jimmy Carter.
W pierwszym przemówieniu po zaprzysiężeniu na 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych Donald Trump obiecał zjednoczyć podzieloną Amerykę: „Dziś oddajemy władzę w ręce ludzi” – mówił.
Jeszcze nigdy zaprzysiężenie prezydenta USA nie budziło w Niemczech takiej nieufności, jak w przypadku Donalda Trumpa. Budzi on obawy zarówno ludności jak i polityków. Tylko gospodarka widzi w nim szanse.
Tygodnie mijają, a Niemcy w dalszym ciągu nie mogą się otrząsnąć z szoku, jakim był wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA. Niektórym wydaje się to złym snem. – Gdyby Trump miał być wybierany w Niemczech, nigdy by nie zwyciężył – mówi badacz opinii publicznej Michael Kunert, dyrektor instytutu Infratest Dimap. Sondaże przeprowadzane przez jego instytut wykazują, że z chwilą wyboru Trumpa zaufanie Niemców do USA gwałtownie spadło. Na pytanie: „Czy USA jest niezawodnym partnerem?” przed wyborami co drugi Niemiec odpowiadał „tak”. Po wyborach odpowiedź taką daje już tylko co piąty.
– Nieufność odnosi się do całego systemu politycznego, który umożliwił wybór Trumpa – tłumaczy Kunert. Ciekawe jest zwłaszcza zdecydowanie, z jakim Niemcy odrzucają Trumpa. – Coś musiało umknąć podczas przepływu informacji przez Atlantyk – uważa badacz opinii publicznej.
Potwierdzają to opinie przechodniów. – Donald Trump budzi ekstremalne obawy – mówi Katharina, dziewczyna zagadana w berlińskiej dzielnicy rządowej. Zdaniem Kathariny, niebezpieczne jest nie tylko to, że ktoś osiąga tak ważną pozycję dzięki fake newsom, ale też to, że jego sukces umacnia innych populistycznych polityków.
Chociaż Trump zostaje dzisiaj (20.01.2017) zaprzysiężony, niektórzy jeszcze wierzą, że coś temu przeszkodzi. – Gdzieś głęboko ciągle mam nadzieję, że w ostatniej chwili pojawi się dobra wróżka i położy kres temu całemu zamieszaniu – mówi Marion Rößner, położna z Berlina. – Martwię się też ze względu na moich przyjaciół w USA – dodaje.
Także Kurt Weser z Limburga jest zaniepokojony sytuacją polityczną – współpracą międzynarodową w rozwiązywaniu konfliktów i przyszłością NATO: – To, co Donald Trump powiedział do tej pory, było mało przekonujące, teraz musimy odczekać, co się stanie.
Pozytywne opinie o nowym prezydencie USA trudno znaleźć, ale też istnieją. Susanne Walter uważa, że wybór Trumpa był słuszny. – Z Hillary Clinton wybuchłaby przypuszczalnie trzecia wojna światowa – mówi w nawiązaniu do stosunków USA i Rosji. Uważa też, że Trump dobrze zrobił twardo rozprawiając się z Angelą Merkel i nazywając jej politykę imigracyjną „katastrofalnym błędem”.
Sceptyczni politycy
Politykom w Niemczech nie pozostało nic innego, jak odczekać przejęcie władzy przez Trumpa a jednocześnie zakulisowo próbować rozeznać, co czeka teraz kraj i międzynarodową społeczność. W końcu sygnały dochodzące zza Atlantyku są nadzwyczaj sprzeczne.
Zamieszanie to umocnił trudny do zinterpretowania wywiad, jakiego Trump udzielił niedawno niemieckiemu tabloidowi „Bild“. – Nic nie wskazuje na to, że jakoś wszystko się ułoży – stwierdził z rozczarowaniem rzecznik klubu parlamentarnego SPD ds. obronności Rainer Arnold. Lekceważenie, z jakim Donald Trump wypowiada się na temat UE i NATO, jest wodą na młyn socjaldemokratów. Arnold nie łudzi się, że Trump mimo wszystko jest „na swój sposób rozsądny”. Liczy jednak przede wszystkim na zbawcze działanie amerykańskiego systemu politycznego.
Roderich Kiesewetter, ekspert CDU ds. polityki zagranicznej i obronności, skłania się ku tym samym wnioskom. – Nie ma czego upiększać – stwierdza polityk chadecji. Ale nie ma też co drętwieć ze strachu. – My Europejczycy mamy wystarczająco pozytywów, które możemy przeciwstawić Trumpowi – podkreśla Kiesewetter i wskazuje na rozumienie demokracji, polityki i wolności obecne w świadomości społeczeństwa w Niemczech i u sąsiadów. Trump może pomóc poznać własne mocne strony. – Jest to szansa dla Europy – mówi niemiecki chadek.
Deputowany do Bundestagu z ramienia partii „Lewica” Jan van Aken nie ma natomiast złudzeń: – Będzie to koszmarne spotęgowanie polityki zagranicznej George‘a W. Busha.
Jedyną partią, która zdecydowanie ucieszyła się z wyboru Donalda Trumpa jest antyestablishmentowa Alternatywa dla Niemiec (AfD). Przynajmniej jej przywództwo, bo jak wynika z badań Instytutu Forsa, wśród wyborców AfD przeważa sceptycyzm.
Optymistyczni przedsiębiorcy
– Zarówno polityka jak i gospodarka widzi w Trumpie znaczne ryzyko, ale w gospodarce istnieje też tendencja do pozytywnego traktowania tej zmiany u szczytu władzy w USA – twierdzi w rozmowie z Deutsche Welle dyrektorka instytutu demoskopii Allensbach, Renate Köcher. Podczas gdy połowa polityków spodziewa się po objęciu urzędu przez Trumpa pogorszenia stosunków z USA, w gospodarce jest to tylko 41 procent. Mimo grożenia przez Trumpa rozmaitymi sankcjami, 64 proc. czołowych niemieckich menadżerów dostrzega w nim szansę dla swoich firm. – Przypuszczalnie z zasady trzeba być optymistą, jeżeli jest się aktywnym w gospodarce – podsumowuje Köcher.
Deutsche Welle
TVP zrobiła dużo, by nie promować WOŚP. „Wiadomości” nawet usunęły serduszko fundacji z kurtki posła PO
To był rekordowy finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Miliony Polaków, nie tylko brały udział w zbiórkach, aukcjach i koncertach, ale także śledziły je przed ekranami telewizorów. TVN24, która przez cały dzień relacjonowała finał, była w niedzielę najchętniej oglądanym kanałem tematycznym w kraju.
Tymczasem Telewizja Polska zrobiła dużo, by nie promować Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W głównym wydaniu „Wiadomości” TVP1 WOŚP poświęcono kilkanaście sekund, a w materiale pt. „Kto grał >>na siebie<< okupując Sejm?” z kurtki posła Arkadiusza Myrychy usunięto serduszko – symbol Orkiestry.

Arkadiusz Myrcha. Fot. screen za wiadomosci.tvp.pl / screen za twitter.com/piotrwitwicki
O sprawie poinformował dziennikarz Piotr Witwicki. Zwrócił uwagę na Twitterze, że z kurtki posła PO wyretuszowano serduszko WOŚP.
W tym roku nie zabraknie mi materiałów na zajęcia z „Warsztatu dziennikarza telewizyjnego” na UMK pic.twitter.com/axQGIF8tA3
— Piotr Witwicki (@PiotrWitwicki) 16 stycznia 2017
Z kolei poseł zaznacza, że miał je przez cały czas. „Żenujące, niskie, małostkowe i zwyczajnie chamskie! Wymazać na montażu serduszko #wośp. Konsekwencje chorej polityki” – skomentował na Twitterze.
Żenujące, niskie, małostkowe i zwyczajnie chamskie! Wymazać na montażu serduszko #wośp . Konsekwencje chorej polityki @KurskiPL https://t.co/sJKxXRjnlm
— Arkadiusz Myrcha (@ArkadiuszMyrcha) 16 stycznia 2017
– Umówiłem się na nagranie wypowiedzi do „Wiadomości”, wcześniej – jak tysiące innych Polaków – wrzuciłem do puszki pieniądze na WOŚP i dostałem czerwone serce. W materiale jednak wycięli mi serduszko – mówił Arkadiusz Myrcha w rozmowie z „Newsweekiem”.
Poseł przyznał, że nagłośnił sprawę na Twitterze, by zwrócić uwagę na to jak działają decydenci z TVP.
Do sprawy odniósł się na Twitterze prezes TVP Jacek Kurski, bagatelizując zarzuty pod adresem „Wiadomości”. Napisał, że „Tajemnicze zniknięcie z kurtki pana Posła musiało być robotą Belzebuba” nawiązując tym samym do wpadki posła Myrchy, gdy zaliczył Belzebuba do grona Trzech Króli.
@ArkadiuszMyrcha
TVP informowała o WOŚP i nie wycinała serduszek. Tajemnicze zniknięcie z kurtki pana Posła musiało być robotą Belzebuba— Jacek Kurski PL (@KurskiPL) 16 stycznia 2017
TVP może milion razy wymazywać serduszka #wośp w swoich materiałach. I tak będziemy nosić je dumnie! ❤ Precz z propagandą! pic.twitter.com/ENdEcGIeOT
— Arkadiusz Myrcha (@ArkadiuszMyrcha) 16 stycznia 2017
Coraz więcej Polaków decyduje się na ogłoszenie upadłości
Coraz więcej Polaków bankrutuje. W rok aż o 85 proc. wzrosła liczba ogłoszonych upadłości konsumenckich w sądach gospodarczych. Najczęściej decydują się na to kobiety, osoby w wieku od 40 do 49 lat. Najwięcej upadłości było w w województwie mazowieckim.
– W 2016 roku w sądach gospodarczych ogłoszono 4300 upadłości konsumenckich. W porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego stanowi to wzrost o 85 proc. Wówczas, w 2015 roku, ogłoszono ponad 2300 upadłości Polaków – mówi newsrm.tv Tomasz Starzyk, specjalista ds. Public Relations, Bisnode Polska.
Na ogłoszenie niewypłacalności częściej decydują się kobiety. W 2016 roku na ogłoszenie upadłości zdecydowało się 2416 Pań, wobec 1872 mężczyzn. To więcej o 544. W 2016 roku upadłość ogłosiło 2416 kobiet, w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego stanowi to wzrost o 82 proc. W 2015 roku sądy ogłosiły upadłość wobec 1321 kobiet. W przypadku mężczyzn w 2016 roku na ogłoszenie bankructwa zdecydowało się 1872 panów, wobec 985 rok wcześniej, co stanowi wzrost o 90 proc.
Kobiety częściej decydują się na ogłoszenie upadłości. To efekt cech kobiet, które dążą to szybszego rozwiązania własnych problemów. Nie unikają trudnych decyzji, i nie mają kłopotu z tym aby trudne decyzje podejmować.
Upadłość konsumencką najczęściej ogłaszają osoby w przedziale wieku od 40 do 49 lat. Tych łącznie w 2016 roku w sądach ogłoszono 1080. W porównaniu do roku ubiegłego stanowi to wzrost o ponad 90 proc.
Niewiele mniej ogłoszonych upadłości odnosiło się do trzydziestolatków. Tych zbankrutowało w 2016 roku 984, co w porównaniu do 2015 roku stanowi wzrost o niemal 100 proc. Warto podkreślić, że wzrosła liczba upadłości Polaków w podeszłym wieku, 70. i 80.-latków. Odpowiednio o 114 proc. i 110 proc.
|
2015 rok |
2016 rok |
↓↑ % | |
| od 10 do 19 |
1 |
4 |
300,00% |
| od 20 do 29 |
87 |
214 |
145,98% |
| od 30 do 39 |
493 |
984 |
99,59% |
| od 40 do 49 |
568 |
1080 |
90,14% |
| od 50 do 59 |
452 |
889 |
96,68% |
| od 60 do 69 |
427 |
765 |
79,16% |
| od 70 do 79 |
124 |
266 |
114,52% |
| od 80 do 89 |
20 |
42 |
110,00% |
| od 90 do 99 |
0 |
2 |
– |
Największą liczbę upadłości notuje się w województwach dużych i gęsto zaludnionych. Tym samym najwięcej bankructw ogłaszanych jest w województwie mazowieckim – 866, śląskim – 485 i wielkopolskim – 394. Najmniejszą w opolskim – 73, lubelskim – 86 i lubuskim – 104. Jednak to właśnie na Podlasiu najbardziej dynamicznie wzrosła liczba upadłości, o ponad 290 proc. Dalej: w województwie małopolskim o blisko 190 proc., i opolskim o 180 proc. Najmniejszą dynamikę wzrostową odnotowano w województwie lubelskim o 28 proc. łódzkim – 36 proc. i dolnośląskim – 53 proc. Spadku nie odnotowano w żadnym województwie.
|
2015 rok |
2016 rok |
↓↑ % | |
| DOLNOŚLĄSKIE |
169 |
259 |
53,25% |
| KUJAWSKO-POMORSKIE |
178 |
367 |
106,18% |
| LUBELSKIE |
67 |
86 |
28,36% |
| LUBUSKIE |
55 |
104 |
89,09% |
| ŁÓDZKIE |
183 |
250 |
36,61% |
| MAŁOPOLSKIE |
129 |
374 |
189,92% |
| MAZOWIECKIE |
554 |
866 |
56,32% |
| OPOLSKIE |
26 |
73 |
180,77% |
| PODKARPACKIE |
85 |
189 |
122,35% |
| PODLASKIE |
27 |
106 |
292,59% |
| POMORSKIE |
98 |
193 |
96,94% |
| ŚLĄSKIE |
242 |
485 |
100,41% |
| ŚWIĘTOKRZYSKIE |
66 |
139 |
110,61% |
| WARMIŃSKO-MAZURSKIE |
60 |
128 |
113,33% |
| WIELKOPOLSKIE |
217 |
394 |
81,57% |
| ZACHODNIOPOMORSKIE |
150 |
220 |
46,67% |
Źródło: newsrm.tv




