Słuchacze Trójki protestują: „Trójko, trwaj!” „Przeczekamy”

W niedzielę 20 listopada pod hasłem „Trójko, trwaj!” odbyła się pikieta słuchaczy radiowej Trójki niezadowolonych z ostatnich zmian programowych i kadrowych w stacji.

W pikiecie przed siedzibą rozgłośni przy Myśliwieckiej 3/5/7 wzięło udział ok. 500 osób. Przejeżdżający obok kierowcy wspierali protest klaksonami.

Uczestnicy akcji „Ratujmy Trójkę” swoją manifestacją chcieli okazać pełne wsparcie redaktorom, których już nie słychać i redaktorom, którzy – pomimo trudnej sytuacji – nadal zasiadają przy mikrofonie! Jej niektórzy dziennikarze przygotowali dla pikietujących słodycze, kilku pojawiło się na demonstracji.

Podczas demonstracji organizatorzy i uczestnicy podkreślali, jak ważna jest dla nich Trójka w dotychczasowej formie.

Do pikietujących na krótko dołączyli niektórzy byli i obecni dziennikarze stacji, m.in. Wojciech Mann, Damian Kwiek i Tomasz Ławnicki.

– Myślę, że mogę to powiedzieć w imieniu dziennikarzy pracujących w Trójce: jest nam bardzo miło, że państwo nas wspierają. Pewnie powrót do bardziej normalnej sytuacji w Trójce jest możliwy tylko wtedy, gdy dziennikarze będą dawali odpór temu, co im się nie podoba, z czym się nie zgadzają i kiedy państwo będą dawali tak fantastyczne wsparcie jak między innymi tutaj. To bezcenne, bardzo za to dziękujemy. To radio należy do państwa – powiedział Damian Kwiek.

Uczestnicy akcji „Ratujmy Trójkę” trzymali transparenty z hasłami takimi jak m.in. „TRZYmamy z Wami”, „Łapy precz od radiowej Trójki”, „#kogoniesłychać”, „Trójkę kocham i rozumiem, Trójki oddać nie umiem”, skandowano hasła takie jak „Jest nas dużo, dużo więcej”, „Trójko, trwaj!” i „Przeczekamy”. Odczytano nazwiska kilkunastu pracowników Trójki, których zwolniono lub pozbawiono dotychczasowych funkcji.

– Bardzo chcielibyśmy, żeby nasi redaktorzy w Trójce pozostali. Ci, którzy zostali zwolnieni, zmuszeni do odejścia lub przesunięci na inne stanowiska powinni tu po prostu wrócić jak najszybciej – powiedziała Patrycja, organizatorka pikiety prowadząca fanpage „Ratujmy Trójkę”. – Wszyscy mamy poczucie: jak to jest możliwe, że ci ludzie nie pracują już w Trójce? Myślę, że to najwyższy czas, żeby powiedzieć pani prezes Barbarze Stanisławczyk: pora, by się rozstać – dodała.

 

 

(df) thefad.pl / Źródło: Wirtualne Media


Gosiewska już nie chce 5 mln zł za śmierć męża w katastrofie smoleńskiej

katastrofa smoleńska 10 kwietnia 2010

Jak ustalił „Super Express”, Beata Gosiewska nie żąda już 5 mln zł za śmierć męża Przemysława Gosiewskiego w katastrofie smoleńskiej.

– Swoje oczekiwania zweryfikowałam. Przystałam na sumę, jaka jest wypłacana przez MON – powiedziała w rozmowie z „Super Expressem” europosłanka PiS Beata Gosiewska.

Tym samym Gosiewska zredukowała swoje żądania z 5 mln zł do wysokości 250 tys. zł, jakie MON wypłaca rodzinom, za śmierć w katastrofie smoleńskiej.

– Już wcześniej uzgodniłam ustną formę ugody z ministrem Antonim Macierewiczem – powiedziała.

5 mln odszkodowania

Sprawa nieprzyzwoicie wysokiego odszkodowania została ujawniona pod koniec października przez serwis OKO.press.

Z akt do jakich dotarł portal wynikało, że wdowa po Przemysławie Gosiewskim – Beata Gosiewska (oddzielnie w imieniu swoim i dwójki niepełnoletnich dzieci), wezwała Ministerstwo Obrony Narodowej do podpisania ugód i wypłaty:

– po 1,25 mln zł zadośćuczynienia dla niej i każdego z dzieci oraz dodatkowo
– po 400 tys. zł odszkodowania.

W sumie domagała się dla swojej rodziny prawie 5 mln zł rekompensaty. Dodatkowo wnioskowała o przyznanie każdemu z dzieci 72 tys. zł wyrównania renty i dodatkowej renty w wysokości 2 tys. zł miesięcznie. – Dodatkowej, bo i syn i córka dostają już od kilku lat świadczenia od państwa. Cała rodzina otrzymała również zadośćuczynienia. – przypomina oko.press.

Niespotykana bezczelność

– Żądanie, a właściwie wyłudzanie od państwa pieniędzy jest jest niespotykaną na całym świecie bezczelnością – ocenił w rozmowie z naTemat Paweł Deresz, mąż Jolanty Szymanek-Deresz – jednej z ofiar katastrofy smoleńskie. Przypomniał również, że odszkodowania za katastrofę smoleńską zostały już wypłacone – Dostaliśmy od państwa godne odszkodowanie. A jeśli ofiary katastrofy były ubezpieczone, do tego dochodziło jeszcze odszkodowanie od ubezpieczyciela.

– Jestem wielce oburzony. Wprawdzie wiem o tym, że ludzie związani z Prawem i Sprawiedliwością są niezwykle pazerni, ale nie myślałem, że aż do tego stopnia. Myślałem, że na „misiewiczach” się skończy, a teraz się okazuje, że mamy kolejne stadium „miskiewiczów”. To „Gosiewscy”. – mówił Paweł Deresz.

 

(df) thefad.pl / Źródło: Super Express, naTemat, oko.press


Jadwiga Staniszkis: Kaczyński ma zerową inteligencję emocjonalną

Fot. Internet

Fot. Internet

– Mówi się, że trzeba umieć przegrywać. Ale trzeba też umieć zwyciężać. PiS nie umie. Paradoks polega na tym, że oni funkcjonują w polityce jako zwycięzcy, a wewnętrznie ciągle mają poczucie niedosytu i kompleksy. – powiedziała prof. Jadwiga Staniszkis w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, podsumowując rok rządów Prawa i Sprawiedliwości.

– Myślę, że Kaczyński nie przeżył radości wygranej. Zdarzyła się jakimś fuksem – oceniła – Dla nich władza to jest kogoś przydepnąć. Kopnąć – Staniszkis zarzuca PiS, że nie rozumie współczesnego świata, nie zna historii, „żyje absolutnie w świecie fikcji”, a ludzi kompetentnych w tej partii można policzyć na palcach.

Staniszkis uważa, że PiS burzy w brutalny sposób fundamenty wspólnoty – Widać to w telewizji publicznej. W „Dzienniku” pokazują koszmarną propagandę. (…) Media publiczne budzą agresję. Burzą zaufanie w sposób poniżej wszelkiego poziomu. Stosują metody, które pamiętam z komunizmu. Na przykład zaraz po materiale o Trybunale Konstytucyjnym przechodzą do materiału o udziale korporacji prawniczej w aferze reprywatyzacyjnej. To metoda „winny przez skojarzenie” – powiedziała socjolog.

Przyznaje, że bardzo ceni Jarosława Kaczyńskiego, jednak wydawało jej się, że jeśli ktoś jest inteligentny „to nie zejdzie do poziomu agresji i brutalności”.

– Kaczyński wierzy, że konflikt wydobędzie z ludzi PiS coś więcej. Ma bolszewicką wizję przemiany: to konflikt i wola wydobywa prawdziwe istnienie. To myślenie głęboko wbudowane w kanon, który uformował bolszewizm i jest nadal obecny w Rosji, a wywodzi się ze wschodniego chrześcijaństwa. Konflikt jest tu traktowany jako instrument. – zwraca uwagę prof. Staniszkis.

Jej zdaniem prezes PiS ma wokół siebie tłumy potakiwaczy, którzy źle na niego wpływają „te sekretarki, które pilnują, żeby nikt tam nie wpadł i nie zrobił awantury, ci wszyscy, którzy się podporządkowują” – Kaczyńskiemu władza nie sprawia radości. To za łatwe. Ci ludzie się zbyt łatwo poddają – stwierdziła prof. Staniszkis.

W jej ocenie prezes PiS ma „zerową inteligencję emocjonalną” – Personalizuje problemy. Ma brak poczucia proporcji. I był wychowywany przez matkę pod kloszem. Jak chciał skończyć tę sprawę smoleńską, to ona mówiła: 'Zapominasz o Leszku’. On przeszedł niesamowicie destrukcyjną drogę – stwierdziła socjolog.

Więcej w weekendowym wydaniu „Gazety Wyborczej”.

(df) thefad.pl / „Gazeta Wyborcza”


Rebelia posłanki PiS przeciwko Soborowi

W dzisiejszej Polsce mamy rebelię przeciwko Soborowi.

Sobór Watykański II przyniósł znaczącą zmianę w relacji Kościoła do świata współczesnego. Zmiana ta generalnie polegała na tym, że uznano rozwój i postęp za część planów Boga, a chrześcijan za odpowiedzialnych za wnoszenie ducha Boga do wszystkich rzeczywistości ziemskich.

Ostatnia skandaliczna wypowiedź posłanki PiS o konieczności – pod groźbą deportacji z Polski! – podpisywania przez niekatolików deklaracji poszanowania wartości polskich jest tylko jednym z symptomów tej rebelii.

Przeglądając dokumenty Soboru natrafiłem na ciekawe fragmenty, które jako żywo pasują do postaw niektórych polityków

Nostra aetate.

5. „(…) toteż Kościół odrzuca jako obcą duchowi Chrystusowemu wszelką dyskryminację czy prześladowanie stosowane ze względu na rasę czy kolor skóry, na pochodzenie społeczne czy religijne.

Gaudium et spes

29. „Rzecz jasna, nie wszyscy ludzie są równi pod względem różnych swoich możliwości fizycznych oraz różnorakości sił intelektualnych i moralnych. Należy jednak przezwyciężyć i usuwać wszelką formę dyskryminacji odnośnie do podstawowych praw osoby ludzkiej, czy to dyskryminacji społecznej, czy kulturalnej, czy też ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pozycję społeczną, język lub religię, ponieważ sprzeciwia się ona zamysłowi Bożemu. Naprawdę bowiem ubolewać należy nad tym, że podstawowe prawa osoby nie wszędzie są zagwarantowane.”

73. „Potępia się natomiast wszelkie formy ustroju politycznego, panujące w niektórych krajach, które krępują swobodę obywatelską lub religijną, mnożą ofiary namiętności i przestępstw politycznych, a sprawowanie rządów przestawiają ze służby dobru wspólnemu na dogadzanie jakiemuś stronnictwu lub na korzyść władzy państwowej”

75 „(…) nieludzką jest rzeczą, gdy władza polityczna przybiera formy totalitarne lub dyktatorskie, które naruszają prawa jednostek lub zrzeszeń społecznych.

Niech obywatele pielęgnują wielkodusznie i wiernie miłość ojczyzny, jednak bez ciasnoty duchowej, tak by zawsze mieli również wzgląd na dobro całej rodziny ludzkiej, którą łączy w jedno różne więzy między plemionami, ludami i narodami.

Ci, którzy posiadają talent do działalności politycznej lub mogą się do niej nadać, a jest to sztuka trudna i zarazem wielce szlachetna, niech się do niej sposobią i oddają się jej nie myśląc o własnej wygodzie lub zyskownym stanowisku. Niech występują przeciw uciskowi ze strony jednostki lub samowładztwu i nietolerancji partii politycznej, działając roztropnie i nienagannie pod względem moralnym, a niech poświęcają się dobru wspólnemu w duchu szczerości i słuszności, owszem z miłością i odwagą polityczną.”

Myślę, że od czasów sanacji nie mieliśmy takiej władzy, która by w tak ostentacyjny, jawny i bezczelny sposób „dogadzała jakiemuś stronnictwu”.

Roman Giertych

 

Przypomnijmy. Posłanka PiS Beata Mateusiak-Pielucha przekonuje, że „powinniśmy wymagać od ateistów, prawosławnych czy muzułmanów oświadczeń, że znają i zobowiązują się w pełni respektować polską Konstytucję i wartości uznawane w Polsce za ważne. Niespełnianie tych wymogów powinno być jednoznacznym powodem do deportacji.

Beata Mateusiak-Pielucha swoją teorię przedstawiła w felietonie na łamach portalu „wPolityce”, a natchnęło ją do niego obejrzenie filmu „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego.


„Króluj nam, Chryste! Króluj w naszej Ojczyźnie” – uroczystości kościelne z udziałem prezydenta Dudy

Udział Prezydenta RP we Mszy Świętej z okazji Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana. Fot. prezydent.pl / Krzysztof Sitkowski / KPRP

Udział Prezydenta RP we Mszy Świętej z okazji Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana. Fot. prezydent.pl / Krzysztof Sitkowski / KPRP

– Pragniemy dziś świadomie i uroczyście, osobiście i zbiorowo przyjąć Jezusa Chrystusa za Króla i Pana. Pragniemy wyrazić Mu wdzięczność za Jego niezmienną wierność, za miłosierną miłość Jego Serca – powiedział witając wiernych kard. Dziwisz podczas sobotniej uroczystości w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. W uroczystości wziął udział prezydent RP Andrzej Duda i premier Beata Szydło.

– Nie jest naszym zadaniem ogłaszać Chrystusa Królem, lecz uznać Jego panowanie i poddać się jego prawu, Jego woli i zbawczej władzy – mówił podczas kazania biskup Andrzej Czaja.

Po mszy świętej przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki odczytał jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana. Zawarte w nim przyrzeczenia powtarzali wszyscy wierni, zgromadzeni w łagiewnickim sanktuarium.

„Nieśmiertelny Królu Wieków, Panie Jezu Chryste, nasz Boże i Zbawicielu! W Roku Jubileuszowym 1050-lecia Chrztu Polski, w roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, oto my, Polacy, stajemy przed Tobą wraz ze swymi władzami duchownymi i świeckimi, by uznać Twoje Panowanie, poddać się Twemu Prawu, zawierzyć i poświęcić Tobie naszą Ojczyznę i cały Naród” – odczytywała tekst Aktu ks. abp Gądecki.

„Wyznajemy wobec nieba i ziemi, że Twego królowania nam potrzeba. Wyznajemy, że Ty jeden masz do nas święte i nigdy nie wygasłe prawa. Dlatego z pokorą chyląc swe czoła przed Tobą, Królem Wszechświata, uznajemy Twe Panowanie nad Polską i całym naszym Narodem, żyjącym w Ojczyźnie i w świecie” – kontynuował ks. abp Gądecki.

Chrystusowi zawierzono państwo polskie, rządzących, „wszystko, co Polskę stanowi” oraz wszystkie narody świata, „a zwłaszcza te, które stały się sprawcami naszego polskiego krzyża”.

„Króluj nam, Chryste! Króluj w naszej Ojczyźnie, króluj w każdym narodzie” – popłynęło wezwanie.

W niedzielę akt ten ma zostać odczytany we wszystkich polskich kościołach.

Uroczystość w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach była odpowiedzią polskiego Kościoła na działalność ruchów intronizacyjnych, które dążyły do oficjalnego ogłoszenia Chrystusa Królem Polski. Biskupi podkreślali jednak, że, zgodnie z zasadami wiary, katolicy uznają władzę królewską Jezusa i nie potrzeba go ponownie obwoływać monarchą.

– Nie jest naszym zadaniem ogłaszać Chrystusa Królem, lecz uznać Jego panowanie i poddać się Jego prawu, Jego woli i zbawczej władzy, zawierzyć i poświęcić Mu naszą Ojczyznę i cały Naród, nas samych i nasze rodziny – mówił ks. bp Czaja. – Przybyliśmy więc, by ugiąć kolano i wyznać z wiarą, że Jezus jest naszym Królem, Panem i Zbawicielem, a nawet więcej, chcemy Go przyjąć za Króla i Pana – podkreślił.

 

(df) thefad.pl / Źródło: naszdziennik.pl


Chcą, by gwałciciele zostali ułaskawieni jeśli wezmą ślub ze swoją ofiarą

fear-1131143_1280

Fot. pixabay

Politycy tureckiej partii rządzącej AKP przygotowali kontrowersyjny wniosek by gwałciciele mogli zostać ułaskawieni w sytuacji, w której wezmą ślub ze swoją ofiarą. Propozycja zakłada, że w takich przypadkach, jeśli seks nie był wymuszony i ofiara zgodzi się wyjść za oskarżonego, wówczas zostanie on uniewinniony.

Zdaniem polityków, zatwierdzenie wniosku pomoże tym, którzy zostali „niesłusznie skazani”za gwałt , ponieważ uprawiali seks z osobą nieletnią, pomimo iż odbywało się to za zgodą dwóch stron.

– Kiedy dziecko rodzi się w takim nieoficjalnym związku, to lekarz musi zawiadomić prokuratora i wtedy ojciec ląduje w więzieniu, skazując matkę i dziecko na finansowe problemy – argumentuje turecki minister sprawiedliwości Bekir Bozdag w rozmowie z AFP. – Szukamy rozwiązania dla poważnego problemu. Nie chodzi tutaj o ochronę gwałcicieli. My dalej domagamy się najcięższych kar dla gwałcicieli – przekonuje Bozdag.

Podczas pierwszego głosowania wniosek nie został jednak zaakceptowany przez turecki parlament. Drugie głosowanie odbędzie się 22 listopada.

 

(df) thefad.pl / Źródło: RMF24


Obchody rocznicy zaprzysiężenia Kaczyńskiego na prezydenta Warszawy

rocznica-kaczynskiego

Uroczystości z okazji 14 rocznicy zaprzysiężenia Lecha Kaczyńskiego na prezydenta Warszawy odbyły się w piątek, 18 listopada na dziedzińcu Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego na placu Bankowym. Było wojsko, były werble, sztandary i wieńce.

– Jest to ważna rocznica, a wszystkie ważne rocznice warto obchodzić w taki sposób, jak jest możliwy – powiedział Jarosław Zieliński, wiceminister spraw wewnętrznych w rządzie PiS.

– Wszyscy czujemy się dłużnikami wobec pana Boga (…), ale jesteśmy także dłużnikami wobec naszych rodziców, pasterzy, wychowawców, którzy na różnych drogach słowem i przykładem kształtowali naszą osobowość, uczyli nas prawdy, miłości i poświęcenia dla bliźnich. Takim Polakiem, wychowawcą, przewodnikiem i wzorem służby ojczyźnie był śp. prezydent RP Lech Kaczyński – mówił podczas modlitwy o. Zdzisław Tokarczyk.

W uroczystościach uczestniczyli Jarosław Kaczyński, marszałek Sejmu Marek Kuchciński, wicemarszałek Joachim Brudziński i Ryszard Terlecki, szefowa Kancelarii Prezydenta Małgorzata Sadurska, w imieniu marszałka Senatu senator Jan Maria Jackowski, szefowa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Beata Kempa, minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak, szef MON Antoni Macierewicz, szef MSZ Witold Waszczykowski, minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska, minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel, minister środowiska Jan Szyszko i wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera.

Zaproszenia nie otrzymała prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. – Jesteśmy na dziedzińcu gdzie, o ile dobrze pamiętam, na pierwszym piętrze urzęduje pani prezydent, na pewno widzi z okna to zgromadzenie, mogłaby do nas przyjść, jeżeli chce razem z nami świętować – komentował Jarosław Zielinski, wiceminister spraw wewnętrznych.

(df) thefad.pl / Źródło: TVN24


Ciało nieuleczalnie chorej nastolatki zostało zamrożone. W przyszłości będzie mogła zostać „ożywiona” i uleczona

kriogenika

14-letnia dziewczynka, krótko przed śmiercią wygrała przed sądem w Londynie prawo do poddania jej ciała po śmierci kriogenice, czyli głębokiemu zamrożeniu.

Dziewczynka, która była nieuleczalnie chora na rzadką odmianę nowotwora chciała aby po śmierci jej ciało zostało zamrożone na lata, z nadzieją, że być może w przyszłości zostanie wynalezione lekarstwo na jej chorobę, będzie mogła zostać „ożywiona” i uleczona.

Przy wsparciu matka przez wiele miesięcy przed śmiercią walczyła o prawo do zamrożenia. W piśmie do sądu argumentowała, że „chce dłużej żyć” i „nie chce być zakopana pod ziemią”, „sądzę, że kriogenika daje mi szansę na wyleczenie i obudzenie się nawet za kilkaset lat” – napisała.

Sędzia Justice Peter Jackson, który przed śmiercią odwiedził dziewczynkę w szpitalu, stwierdził, że poruszyła go jej „dzielność w stawianiu czoła kłopotom”. Oświadczył, że wyrok nie zapadł w sprawie zgody na krionikę, ale był stwierdzeniem, że matka dziewczynki może rozporządzać ciałem nastoletniej córki. Rodzice nastolatki rozwiedli się i ojciec nie miał z nią kontaktu od 6 lat.

Sąd zdecydował o ochronie tożsamości nastolatki. Wiadomo tylko, że mieszkała w okolicach Londynu.

Nastolatka zmarła w październiku. Krótko przed śmiercią dziewczynki sąd przyznał matce prawo do decydowania o tym, co stanie się z ciałem córki. Ciało nastolatki zostało przewiezione do USA i tam zamrożone. O kriogenice dziewczynka dowiedziała się przez internet na kilka miesięcy przed śmiercią.

Kriogenika polega na głębokim ochłodzeniu ciała do temperatury ciekłego azotu (-196 st. C) i przechowywaniu w chłodni z intencją wybudzenia po latach.

Zamrożenie ciała na „nieskończony czas” kosztuje w laboratorium w USA ok. 37 tys. funtów (ok. 190 tyś zł)

 

(df) thefad.pl / Źródło: BBC, The Sun


Jesteś pewien, że to, co publikujesz w internecie, jest zgodne z prawem?

Coraz więcej z nas prowadzi stronę internetową, blog czy chociażby profil na portalu społecznościowym. Publikujemy tam bardzo różne treści. Czy jednak zdajemy sobie sprawę, że nawet dzielenie się efektami własnej twórczości (np. publikowanie memów) może być niezgodne z prawem?

Jesteś pewien, że to, co publikujesz w internecie, jest zgodne z prawem? Fot. pixabay

Jeżeli chodzi o błędy dotyczące publikowania swoich dzieł w internecie, zdarza się, że nie podajemy źródła, z którego zaczerpnęliśmy jakieś informacje. Gdy tworzymy na podstawie istniejącej już twórczości, często jest problem z tym, kiedy możemy wykorzystać ją we własnym zakresie. W przypadku utworów zależnych co do zasady jest konieczność uzyskania zgody autora utworu pierwotnego – mówi w rozmowie z agencją infoWire.pl Przemysław Lech, radca prawny z kancelarii Antyplagiat24.

 

Utworami zależnymi są między innymi bardzo popularne od kilku lat memy. Ich twórcy wykorzystują przecież dzieła (np. zdjęcia) innych autorów, które po prostu opatrują zabawnymi komentarzami.

Czy jeśli chcemy stworzyć i opublikować mem, powinniśmy zatem uzyskać zgodę na wykorzystanie pierwotnego utworu od jego twórcy?

Nie. Kiedy wykorzystujemy dane dzieło na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury (a tak właśnie jest w przypadku memów), nie jest to konieczne.

Musimy natomiast wskazać autora utworu pierwotnego oraz jego tytuł. W przeciwnym wypadku naruszymy prawa autorskie twórcy dzieła, na którym bazowaliśmy, i będzie mógł on domagać się od nas usunięcia publikacji, zaprzestania rozpowszechniania mema, a niekiedy nawet rekompensaty pieniężnej za poniesione szkody. Ponadto będzie nam grozić odpowiedzialność karna.

 

(df) thefad.pl / Źródło: infowire.pl


Wyciekła notatka, z której wynika, że rząd brytyjski nie ma planu wyjścia z UE

Fot. BBC

Fot. BBC

„Brexit Update”

Z notatki „Brexit Update” datowanej na 7 listopada, która wyciekła do brytyjskich mediów a do której dotarły BBC i „The Times”, wynika, że brytyjska premier Theresa May nie ma planu dotyczącego Brexitu, parlament pracuje obecnie nad 500 projektami związanymi z Brexitem i nie ma nawet wystarczającej liczby pracowników, którzy szybko i sprawnie mogliby wdrożyć Brexit w życie. 

Szacuje się, że rząd aby wdrążyć prace może potrzebować dodatkowych 30 tys. pracowników, a opracowanie wspólnej strategii wyjścia z Unii Europejskiej może potrwać jeszcze sześć miesięcy. – BBC twierdzi, że to rządowy dokument, ale rzecznik gabinetu Theresy May dystansuje się do zawartych w nim tez.

Przykładają broń do głowy rządu – „Point a gun at the government’s head”

W dokumencie, podkreślono, że wielkie koncerny „przykładają broń do głowy rządu” i oczekują wsparcia, które zabezpieczy ich inwestycji oraz miejsca pracy. Jako przykład podaje się japońskiego producenta aut Nissan, który podobno już otrzymał „wsparcie i gwarancje” handlowe w przypadku gdy Wielka Brytania opuści UE.

Chaos

Kanclerz w gabinecie cieni John McDonnell, podkreśla, że rząd w odniesieniu do Brexitu działa „chaotyczne” i nie przygotowuje gospodarki do opuszczenia UE. Jego zdaniem premier Theresa May jest odizolowana od działań ministerstw, które przygotowują oddzielne plany dotyczący Brexitu, podejmuje decyzje samodzielnie i jest zbyt słaba aby Brexit mógł stać się sukcesem dla Wielkiej Brytanii.

Zaznaczył jednak, że Partia Pracy nie będzie próbowała zablokować lub opóźnić uruchomienia artykułu 50 w Parlamencie. Świadczyłoby to bowiem o tym, że jest przeciwko woli większości Brytyjczyków, którzy opowiedzieli się za opuszczeniem struktur unijnych.

„The Times” podaje, że dokument wskazuje na szerokie różnice zdań między ministrem spraw zagranicznych Borisem Johnsonem, ministrem ds. Brexitu Davidem Davisem, sekretarzem handlu Liamem Foxem z jednej strony a kanclerzem skarbu Philipem Hammondem i sekretarzem ds. biznesu Gregiem Clarkiem z drugiej

To nie jest raport rządu

Fot. Źródło:  The Times

Fot. Źródło: The Times

Rzecznik rządu zdystansował się do dokumentu. – To nie jest raport rządu. Nie uznajemy zawartych w nim twierdzeń – podkreślił rzecznik.

Minister transportu w gabinecie Theresy May Chris Grayling w rozmowie z BBC Radio 4 powiedział, że nie wie skąd pochodzi dokument który wyciekł do mediów – nie jest to notatka rządowa i nie zgadza się z jego zawartością.

– Moje doświadczenia bardzo różnią się od treści notatki – powiedział, opisując projekt Brexit jako „wysiłek zespołu”.

W czerwcowym referendum ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej 51,8 proc. wyborców opowiedziało się za opuszczeniem Wspólnoty.

 

(df) thefad.pl / Źródło: BBC, The Times