Duda: Obecny rząd zrobił dla Polaków więcej przez rok, niż poprzedni przez osiem lat

andrzej_duda_6.jpg

Prezydent Andrzej Duda: Dużo już udało się zrobić. Fot. Internet

– Dużo już udało się zrobić. Myślę, że większość moich rodaków, gdyby zastanowiła się na chłodno, doszłaby do przekonania, że obecny rząd zrobił dla nich więcej przez rok, niż poprzedni przez osiem lat. – powiedział w wywiadzie dla tygodnika „wSieci” prezydent Andrzej Duda. – Będziemy grać do końca, realizując program, z którym do wyborów szedłem ja, a potem Prawo i Sprawiedliwość – zapewnił.

Podkreślił, że wszystkie projekty wynikające z programu PiS, poprawiające warunki życia obywateli i ich perspektywy, m.in. 500 plus i Mieszkanie plus, mają jego wsparcie, ponieważ podpisał się pod tym programem.

„Powinniśmy poprawić ściągalność podatków. Czekam na uruchomienie planu Morawieckiego” mówił Duda. – Dlatego proszę wszystkich rodaków, by podchodzili do kwestii realizacji naszych obietnic spokojnie i cierpliwie. Nie da się wypełnić wszystkich zobowiązań w ciągu roku, tym bardziej, że są one bardzo ambitne. – przekonywał.

Dopytywany o zapowiedziane przez niego podniesienie kwoty wolnej od podatku, zaznaczył, że projekt ustawy został przez niego przygotowany i złożony. – Choć nie została do tej pory uchwalona, to poczekajmy jeszcze z oceną wypełnienia tej obietnicy. Swój obowiązek wypełniłem. Nie mam wątpliwości, że sprawa ta zostanie rozwiązana w sposób prospołeczny. – podkreślił.

– Co do wieku emerytalnego – złożyłem projekt w Sejmie, tak jak się zobowiązałem. Trwają nad nim intensywne prace. Ustawa ma być uchwalona jeszcze w tym roku. – dodał.

Andrzej Duda był też pytany o uwagi opozycji na temat pieniędzy na realizację obietnic PiS i czy w jego ocenie sytuacja finansowa państwa jest stabilna.

– Opozycja krytykuje nasze działania i wciąż powtarza, że na nic nas nie stać. Trudno się temu dziwić – co mają powiedzieć, skoro przez osiem lat swoich rządów nie byli w stanie w żaden sposób pomóc ludziom. Wyborcy zmienili władzę w Polsce i nagle się okazało, że się da – powiedział.

Duda zaznaczył, że pieniądze z 500 plus „to bardzo ważne koło zamachowe polskiej gospodarki”. – Dziś tego jeszcze wyraźnie nie dostrzegamy, bo jak słyszymy, pierwsze wypłaty poszły często na spłatę zobowiązań – na likwidację „kresek” w sklepach, czy na spłatę innych długów. Jestem jednak przekonany, że już niedługo odczujemy znaczny wpływ programu 500 + na popyt wewnętrzny, a tym samym na wzrost gospodarczy – ocenił.

 

(df) thefad.pl / Źródło: Kurier PAP


Brexit. Co oznacza dla polskich firm działających za granicą?

Strach przed Brexitem nie jest przeszkodą w podbijaniu zagranicznych rynków. Aż 62 proc. polskich przedsiębiorców działających na rynkach zagranicznych nie obawia się wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Odsetek ten jest nieznacznie mniejszy wśród firm prowadzących sprzedaż w Wielkiej Brytanii i wynosi 58 proc. Im większa liczba rynków na którym działa firma, tym mniejsza obawa o Brexit (dla przedsiębiorstw działających na ponad 6 rynkach – odsetek wynosi 65 proc.) — wynika z badania przeprowadzonego przez Fundację Kronenberga przy Citi Handlowy.

Polscy przedsiębiorcy działających na rynkach zagranicznych nie obawia się wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Fot. pixabay

Polscy przedsiębiorcy działających na rynkach zagranicznych nie obawia się wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Fot. pixabay

– Interesujący jest fakt, że 37% badanych przez nas firm prowadzi działalność gospodarczą w Wielkiej Brytanii, przy czym aż 62% nie obawia się konsekwencji Brexitu. Spodziewamy się, że ten wskaźnik może się zmieniać w miarę upływu czasu, wraz z napływającymi szczegółami mechanizmu wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. – mówi Piotr Kosno, dyrektor Departamentu Klientów Strategicznych w Citi Handlowy.

Badanie pokazało również, że żadna z pytanych firm nie zamierza zrezygnować lub zmniejszać skali działalności poza granicami kraju, a 84 proc. chce wejść na kolejne rynki. Firmy wskazują Niemcy, Francję, Włochy, Czechy i Wielką Brytanię jako rynki, na których są najbardziej aktywne.

Polskie produkty są też coraz bardziej doceniane. – Widzimy, że nasze firmy przechodzą z cenowej przewagi, w jakościową. Wnioski są jednoznaczne, jakość naszych towarów pozwala zdobywać rynki zagraniczne i wygrywać z zagranicznymi konkurentami – wyjaśnia Krzysztof Kaczmar, Prezes Zarządu Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy

– Drugim aspektem jest też niski wpływ wahań kursowych walut na biznesy, co pokazuje, że są one ustabilizowane na rynkach zagranicznych. W poprzednich edycjach badania dostrzegaliśmy także, że niektóre firmy zastanawiały się czy zostać na rynkach zagranicznych. Dziś tego nie widzimy. Ponad 80 proc. firm, które prowadzą działalność także poza Polską są zdecydowane aby rozwijać swoje biznesy. – dodaje.

Większą rentowność za granicą wykazują przede wszystkim firmy produkcyjne (73 proc.) i handlowe (72 proc.), rzadziej dotyczy to przedsiębiorstw usługowych. Przyczyną większej rentowności są przede wszystkim wyższe marże (48 proc.) oraz większy popyt (46 proc.) na oferowane towary i usługi. Ten drugi czynnik częściej podkreślają Ci, którzy generują ponad 50 proc. obrotów za granicą w większej liczbie krajów.

Polskie firmy najczęściej działają na rynku niemieckim (74%) i francuskim (43%), dużym zainteresowaniem cieszą się również Włochy, Czechy i Wielka Brytania (37%). Jednakże to Niemcy pozostają krajem, który dla blisko połowy (48%) przynosi najwięcej przychodów, druga pod tym względem jest Rosja (8%).

 

(df) thefad.pl / newsrm.tv


Upada coraz więcej firm – niemal dwukrotny wzrost w stosunku do ub. roku

Niemal dwukrotny wzrost upadłości firm w stosunku do ub. roku. Fot. pixabay

Niemal dwukrotny wzrost upadłości firm w stosunku do ub. roku. Fot. pixabay

Po trzech kwartałach tego roku okazuje się, że upadło więcej firm, niż przed rokiem. Problemy dotykają przede wszystkim handlu hurtowego, usług, ale też budownictwa.

– Spodziewaliśmy, że upadłości będą powoli rosnąć – mówi newsrm.tv Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes – Spodziewaliśmy się, że upadłości będą rosnąć wolniej, myśleliśmy, że wyjdziemy mniej więcej na „zero”, ewentualnie na koniec roku minus jeden procent rok do roku i mały wzrost w przyszłym roku. Tymczasem porównując wrzesień tego roku do poprzedniego mamy niemal dwukrotny wzrost upadłości.

– Gwałtowny wzrost upadłości nastąpił wcześniej, niż się tego spodziewaliśmy. Problemy dotykają przede wszystkim handlu hurtowego, usług, ale też ostatnio budownictwa, a wkrótce także zapewne transportu. – mówi Tomasz Starus.

Ekspert zwraca uwagę, że w efekcie wzrostu płacy minimalnej i programu 500+ oszczędności zaczynają szukać klienci usług B2B (np. usług ochrony, sprzątania, doradztwa, obsługi inwestycji etc.). – Klienci usług B2B korzystali dotychczas z niskich kosztów pracy. – mówi – W tej chwili teoretycznie możliwe są dwa rozwiązania: albo klienci korzystający z tych usług zgodzą się na wyższe ich ceny… albo popyt na usługi B2B urealni się. – zaznacza.

Tomasz Starus zwraca uwagę, że usługi B2B „będą świadczone tylko tam, gdzie to jest rzeczywiście niezbędne (np. dotychczas ochrona służyła wielu podmiotom głównie jako źródło oszczędności na kosztach ubezpieczenia). Podkreśla przy tym, że świadczone będą na wyższym poziomie technologicznym, z jeszcze większym wykorzystaniem urządzeń, np. monitoring etc. – W dłuższym okresie inwestycje w technologie i sprzęt w sektorze usług są niezbędne wobec wzrostu kosztów pracy – podkreśla.

Problemy upadłości najczęściej dotyczą południowo-zachodniej części Polski: na śląsku w sektorze produkcyjnym – na dolnym śląsku w sektorze budowlanym.

Upadłości dotykają wielu firm związanych z obsługą sektora wydobywczego, jak i z realizacją inwestycji przemysłowych lub naprawą już działających urządzeń. Pomimo, iż w poprzednich miesiącach podobny profil miały upadłości na wschodzie kraju, to we wrześniu znów o sobie z większym natężeniem przypomniał zamierający ruch graniczny i turystyka zakupowa naszych sąsiadów ze wschodu – w efekcie upadały tam głównie firmy handlowe.

 

(df) thefad.pl / newsrmtv


Prawa świeżo upieczonych kierowców będą ograniczone

Prawa świeżo upieczonych kierowców będą ograniczone. Fot. pixabay

Prawa świeżo upieczonych kierowców będą ograniczone. Fot. pixabay

Osoby, które dopiero co zdały egzamin na prawo jazdy kategorii B, nie będą mogły jeździć na takich samych zasadach jak pozostali kierowcy. Będzie ich obowiązywał dwuletni okres próbny. Dopiero po jego pomyślnym przejściu staną się oni pełnoprawnymi kierowcami.

Po wprowadzeniu zmian świeżo upieczony kierowca między czwartym a ósmym miesiącem okresu próbnego będzie musiał odbyć w wojewódzkim ośrodku ruchu drogowego dwugodzinne szkolenie z bezpieczeństwa ruchu oraz w ośrodku doskonalenia techniki jazdy godzinny kurs wychodzenia z poślizgu.

Poza tym w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy niedoświadczony kierowca nie będzie mógł poruszać się z prędkością większą niż 50 km/h w obszarze zabudowanym, 80 km/h – poza obszarem zabudowanym i 100 km/h – na autostradzie i drodze ekspresowej. W tym czasie nie wolno mu też będzie podjąć pracy jako kierowca.

Co więcej, jeśli osoba, która dopiero co zdała prawo jazdy, popełni podczas okresu próbnego dwa wykroczenia, zostanie on przedłużony o kolejne dwa lata. Oprócz tego samochód początkującego kierowcy będzie musiał być oznaczony z przodu i z tyłu symbolem zielonego klonowego liścia.

Czy powyższe zmiany należy ocenić pozytywnie? „Myślę, że okres próbny jest potrzebny, bo ludzie muszą początkowo pojeździć spokojniej” – stwierdza w wywiadzie dla agencji informacyjnej infoWire.pl Jan Szumiał, prezes Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia Kierowców w Warszawie.

Nowe przepisy powinny zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2017 r., ale nie jest to jeszcze nic pewnego.

 

źródło: infowire.pl


„Kompletnie szokujące doświadczenie” – moment katastrofy samolotu na Malcie

samolot-zaczal-spadac-moment-katastrofy

Samolot rozbił się tuż po starcie z lotniska na Malcie. Fot. yuotube / Laurent Azzopardi

Na Malcie w miejscowości Luqa rozbił się w poniedziałek niewielki samolot. Zginęło co najmniej pięć osób.

Jeden z internautów zamieścił film, przedstawiający moment katastrofy samolotu, który rozbił się tuż po starcie z lotniska międzynarodowego na Malcie.

Dramatyczne nagranie, zostało zarejestrowane kamerą samochodową przez jednego z mieszkańców. „W drodze do pracy dziś rano – kompletnie szokujące doświadczenie” – napisał Laurent Azzopardi, który udostępnił nagranie.

Samolot rozbił się na międzynarodowym lotnisku w miejscowości Luqa i stanął w płomieniach. Krótko po wystartowaniu nieoczekiwanie zaczął przechylać się na prawą stronę i gwałtownie spadać, rozbijając w pobliżu pasa startowego.

Według agencji Reutera, która powołuje się na źródła wojskowe na maltańskim lotnisku, wszystkie pięć ofiar wypadku to obywatele francuscy.

 

 

 


Likwidacja dżungli w Calais – obozowiska dla uchodźców

Francuskie służby rozpoczęły w poniedziałek rano likwidację obozowiska migrantów w Calais zwanego „dżunglą” – poinformowały władze prefektury Pas-de-Calais. Prawie 6,5 tysiąca osób ma w tym tygodniu opuścić nielegalne obozowisko uchodźców.

Obozowisko otoczyły nadzwyczajne siły policji. Porządku strzeże ponad 1200 funkcjonariuszy policyjnych oddziałów szturmowych, by zapobiec sporadycznym starciom jakie miały miejsce w ciągu ostatnich nocy.

Rzecznik prefektury Pas-de-Calais w rozmowie z agencją DPA powiedział, że w nocy z niedzieli na poniedziałek doszło do starć, gdy migranci próbowali przedostać się na położoną nieopodal autostradę, skąd zostali wyparci przez policję. Część migrantów podpaliła przenośne toalety oraz zaczęła rzucać w funkcjonariuszy kamieniami. W odpowiedzi policja użyła gazu łzawiącego.

Przebywający w dżungli migranci przed świtem zaczęli zbierać się w wyznaczonych przez służby bezpieczeństwa punktach. Urzędnicy będą przeprowadzali wywiady z migrantami, którzy następnie będą rozdzielani do ośrodków w różnych częściach kraju.

Operacja rozlokowania uchodźców wzbudzała we Francji kontrowersje. Protesty przeciw temu rozwiązaniu organizowali m.in. mieszkańcy miast, gdzie utworzono ośrodki dla migrantów z Calais. Do odłożenia likwidacji wzywało ok. 10 organizacji humanitarnych zaniepokojonych tempem, w jakim rząd zamierza zamknąć „dżunglę”.

(df) thefad.pl / źródło: TVN24, RMF


Europoseł PiS: Polska powinna poprzeć Tuska na stanowisku szefa Rady Europejskiej

Europoseł PiS Kazimierz Michał Ujazdowski. Fot. Youtube

Europoseł PiS Kazimierz Michał Ujazdowski. Fot. Youtube

„Polska powinna poprzeć Donalda Tuska na drugą kadencję na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej” – powiedział europoseł PiS Kazimierz Michał Ujazdowski w programie „Horyzont” w TVN24

– W tej sprawie trzeba się kierować solidarnością państwową. Polska powinna poprzeć Polaka na stanowisku szefa Rady Europejskiej – mówił Ujazdowski. To kolejny raz, kiedy ten polityk PiS wypowiada się w tej sprawie inaczej niż liderzy PiS.

Europoseł podkreślił, że „na pewno nie wchodzi w rachubę inny Polak na tym stanowisku” – A wedle mojego rozeznania jego (Donalda Tuska – red.) potencjalny następca będzie miał znacznie mniej wrażliwości środkowoeuropejskiej i być może także mniej zdolności do prowadzenia spraw unijnych jako całości – wyjaśniał Kazimierz Michał Ujazdowsk – To będzie zmiana in minus dla nas, także w sprawach rosyjskich, w sprawach wrażliwości geopolitycznej – zaznaczył.

Gość programu „Horyzont”, podkreślił, że jest „przeciwnikiem przenoszenia naszego sporu na zewnątrz”. – Mam pretensje do opozycji, że przeprowadza ten spór na arenie Parlamentu Europejskiego i nigdy nie autoryzuję prób odwołania Donalda Tuska przez polski rząd. – powiedział

Z kolei ekonomista prof. Witold Orłowski, który również był gościem programu „Horyzont” w TVN, ocenił, że niepoparcie Donalda Tuska przez rząd PiS „byłoby po prostu ośmieszeniem się”. – Niepoparcie przez kraj przewodniczącego pochodzącego z tego kraju tylko dlatego, że rządzi inna partia niż ta, z której pochodzi przewodniczący, w całej Europie wywołałoby śmiech – powiedział.

Przypomnijmy, że Jarosław Kaczyński w niedawnym wywiadzie dla „Polski The Times” stwierdził, że „wyobraża sobie” scenariusz, w którym polski rząd nie poprze Donalda Tuska na drugą kadencję w Radzie Europejskiej.

– Tusk to jest wielki problem – mówił Kaczyński – W Polsce toczą się postępowania i w Sejmie, i w prokuraturze, które mogą doprowadzić do tego, że zostaną mu postawione jakieś zarzuty. Czy taka osoba powinna stać na czele Rady Europejskiej? Mam daleko idące wątpliwości – powiedział prezes PiS.

 

(df) thefad.pl / TVN24

 


Absurdów Macierewicza ciąg dalszy: Oczekujemy od Rosji jasnego stanowiska ws. mistrali

MON Antoni Macierewicz: Prawdą, że mistrale zostały sprzedane do Egiptu i jest prawdą, że w ostatnich dniach zostały de facto przekazane Federacji Rosyjskiej za jednego dolara. Fot. videosejm.pl

Szef MON Antoni Macierewicz: Jest prawdą, że mistrale zostały sprzedane do Egiptu i jest prawdą, że w ostatnich dniach zostały de facto przekazane Federacji Rosyjskiej za jednego dolara. Fot. videosejm.pl

W czwartek 20 października szef MON Antoni Macierewicz z sejmowej mównicy przekonywał, że francuskie okręty Mistral sprzedane armii Egiptu, zostały w ostatnich dniach „de facto przekazane Federacji Rosyjskiej za jednego dolara”.

– Jest prawdą, że mistrale zostały sprzedane do Egiptu i jest prawdą, że w ostatnich dniach zostały de facto przekazane Federacji Rosyjskiej za jednego dolara. Ta operacja miała rzeczywiście miejsce. A jej związki z caracalem i z państwa działaniami wyjaśni Centralne Biuro Antykorupcyjne już wkrótce. Zapewniam państwa, że nie będzie to dla państwa miłe wyjaśnienie – mówił w czwartek Macierewicz, zwracając się w kierunku posłów poprzedniej koalicji rządzącej.

Już następnego dnia, do rewelacji ministra obrony narodowej odniósł się rzecznik Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskie gen. Igor Konaszenkow.

– Takie twierdzenia, podobnie jak i wiele innych „perełek”, służą Antoniemu Macierewiczowi do własnego PR. Ale to problem polskich władz, nie naszych – powiedział Igor Konaszenkow i nazwał wystąpienie polskiego ministra obrony „piątkową głupotą”.

Agencji Interfax powołując się na źródło w rosyjskim MSZ, podkreśla, że Egipt nie ma prawa bez zgody Francji sprzedać lub przekazać komukolwiek, w tym Rosji, mistrali. – Minister obrony dowolnego kraju powinien wiedzieć, że sprzęt wojskowy i broń są sprzedawane pod warunkiem przedstawienia certyfikatu użytkownika, w którym wyraźnie jest zaznaczone, że bez zgody sprzedawcy nie wolno odsprzedawać, sprzedawać, przekazywać, sprezentować broni, karabinu, czegokolwiek. Dlatego dyskutować na temat tej głupoty nie warto – podkreśla informator, na którego powołuje się TVN24.

W piątek Macierewicz zapytany w Sejmie, czy to prawda, że Egipt sprzedał Mistrale Rosji, odpowiedział: – Monitorujemy tę sprawę, niewątpliwie mamy bardzo dobre informacje, bardzo dobre analizy, ale gdyby tak się stało, że Egipt by się teraz wycofał z tej operacji, to byłby zysk dla pokoju światowego i dobra informacja dla Federacji Rosyjskiej, że nie może sobie na wszystko pozwolić.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow komentując w piątek wypowiedź szefa polskiego MON Antoniego Macierewicza dotyczącą okrętów Mistral powiedział, że jest to „całkowita bzdura”.

Tymczasem Ministerstwo Obrony Narodowe nie odpuszcza. – Oczekujemy jasnego stanowiska od Federacji Rosyjskiej czy zrezygnowała z tego zakupu. W interesie bezpieczeństwa Polski jest to, aby Rosja nie posiadała najnowocześniejszych okrętów desantowo-śmigłowcowych klasy Mistral – zaapelowała w sobotę czasowo pełniąca obowiązki rzecznika prasowego MON Katarzyna Jakubowska.

Okręty desantowe typu Mistral. Fot. wikimedia.org

Okręty desantowe typu Mistral. Fot. wikimedia.org

Dwa mistrale, o których wspomina Antoni Macierewicz, miały pierwotnie trafić do Rosji, lecz kontrakt zerwano na początku sierpnia 2014 r w związku z konfliktem na Ukrainie. Pierwszy „Mistral”, „Władywostok”, miał być dostarczony Rosji w połowie listopada 2014 roku, drugi okręt, „Sewastopol” jesienią 2015 roku.

Ostatecznie okręty znalazły nowego nabywcę i zostały sprzedane Egiptowi za sumę ok. 950 mln euro,

– Wycofaliśmy się z kontraktu z Rosją na dobrych warunkach, z poszanowaniem Rosji i bez kar (umownych) dla Francji – mówił 22.09.2015 prezydent Francji Francois Hollande – Wczoraj porozumiałem się w sprawie ceny i warunków sprzedaży z prezydentem (Egiptu) Abd el-Fatahem es-Sisim, dzięki czemu Francja zagwarantuje dostawę okrętów bez ponoszenia strat (…) – dodał.


Lądownik Schiaparelli wysłany na Marsa rozbił się o powierzchnię tej planet

Fot. esa.int

Fot. esa.int

– Lądownik Schiaparelli wysłany na Marsa rozbił się o powierzchnię tej planety i niewykluczone, że wybuchł – poinformowała w piątek 21 października Europejska Agencja Kosmiczna (ESA).

Centrum kontroli misji w Darmstadt na podstawie zdjęć przesłanych przez sondę NASA szacuje się, że Schiaparelli spadł na powierzchnię z wysokości od 2 do 4 kilometrów z prędkością ponad 300 km/h i uległ zniszczeniu.

Schiaparelli wszedł w atmosferę Marsa 19 października o godzinie 14:42 GMT rozpoczynając trwającą 6 minut procedurę opadania na powierzchnię. Kontakt z lądownikiem stracono w środę ok. 50 sekund przed oczekiwanym lądowaniem.

– To smutne, ale musimy stwierdzić, że Schiaparelli nie wylądował pomyślnie – powiedział agencji dpa szef ESA Jan Woerner.

mars_reconnaissance_orbiter_view_of_schiaparelli_landing_site-1

Na trzy dni przed planowanym lądowaniem Schiaparelli oddzielił się od sondy Trace Gas Orbiter. 12 godzin po odłączeniu sonda skorygowała swój kurs, żeby uniknąć wejścia w atmosferę i znaleźć się na orbicie wokół Marsa. Z kolei Schiaparelli pozostał w trybie hibernacji, aby ograniczyć zużycie energii. Wybudził się dopiero na krótko przed wejściem w atmosferę Marsa, na wysokości 122,5 km i przy prędkości około 21 tysięcy km/h.

Procedura lądowania rozpoczęła się od wytracania prędkości za pomocą aerodynamicznych osłon cieplnych. Obejmowała otworzenie się spadochronu na wysokości 11 km, przy prędkości 1650 km/h, by obniżyć prędkość do 250 km/h, a potem odrzucenie przedniej osłony i włączenie dopplerowskiego wysokościomierza radarowego oraz miernika prędkości.

Na wysokości około 1 km po odrzuceniu tylnej osłony termicznej i spadochronu zaplanowane było uruchomienie trzech silników na paliwo ciekłe (hydrazynę), aby obniżyć prędkość do mniej niż 7 km/h. Na wysokości 2 metrów nad powierzchnią silniki miały zostać wyłączone.

W czwartek ESA poinformowała, że Schiaparelli przeszedł przez górne warstwy atmosfery Marsa, osłona termiczna zadziałała poprawnie, spadochron otworzył się zgodnie z oczekiwaniami, ale potem lądownik zaczął zachowywać się inaczej niż się spodziewano.

Za sukces ESA uznała natomiast główną część misji ExoMars – manewry sondy orbitalnej Trace Gas Orbiter. W środę sonda ta poprawnie weszła na orbitę eliptyczną wokół Marsa, jej stan jest dobry i będzie prowadziła zaplanowane badania naukowe.

Głównymi naukowymi celami misji miały być: poszukiwanie potencjalnych śladów życia na Marsie, badania rozmieszczenia wody na różnych głębokościach, badania powierzchni i zidentyfikowanie potencjalnych zagrożeń dla przyszłej misji załogowej, badania prowadzone pod powierzchnią gruntu, aby lepiej zrozumieć ewolucję Marsa.

Do celów technologicznych należały: przetestowanie lądowania dużej platformy na Marsie, testowanie wykorzystania energii słonecznej na powierzchni planety, wiercenie w marsjańskim gruncie na głębokość 2 metrów, testowanie rozwiązań dla kolejnych generacji marsjańskich łazików.

 

(df) thefad.pl / źródło: PAP, naukawpolsce.pap.pl, ESA


Rywale Bońka w wyborach na prezesa PZPN napisali donos do ministra

W donosie na prezesa PZPN, byli piłkarze Radosław Majdan i Cezary Kucharski zarzucają Zbigniewowi Bońkowi, że łamie prawo. Majdan i Kucharski, działają w sztabie wyborczym Józefa Wojciechowskiego byłego właściciela Polonii Warszawa i rywala Bońka w październikowych wyborach na szefa PZPN. Takie samo pismo przesłali do FIFA i UEFA.

– Pan Zbigniew Boniek nie zamieszkuje w Polsce, a statut PZPN mówi, że kandydatem na prezesa związku może być osoba, która zamieszkuje w Polsce. Boniek wielokrotnie twierdził w mediach, że płaci podatki we Włoszech. To potwierdzenie wyklucza go ze startu w wyborach na nowego prezesa – argumentował Kucharski.

Minister Sportu Witold Bańka chce wiedzieć, gdzie prezes PZPN Zbigniew Boniek płaci podatki: w Polsce czy we Włoszech i dlaczego reklamuje nielegalną w Polsce firmę bukmacherską.

Ministerstwo Sportu i Turystyki zwróciło się do PZPN z prośbą o wyjaśnienia dotyczące pisma złożonego przez Cezarego Kucharskiego i Radosława Majdana. Według nich Zbigniew Boniek nie może starować w wyborach na prezesa związku. Wybory odbędą się 28 października.

„Ministerstwo Sportu i Turystyki standardowo, zgodnie z procedurami, w przypadku złożenia skargi zgłasza się do drugiej strony z prośbą o wyjaśnienie i ustosunkowanie się do zarzutów podnoszonych w piśmie. Tak też jest w przypadku Polskiego Związku Piłki Nożnej.” – napisano w komunikacie resortu zamieszczonym na Twitterze.

Komunikat Ministerstwa Sportu. Fot. Twitter

Komunikat Ministerstwa Sportu. Fot. Twitter

Tydzień temu współpracujący z rywalem Bońka w wyborach na prezesa PZPN Józefem Wojciechowskim Kucharski i Majdan złożyli u ministra sportu Witolda Bańki pismo.

– Tezy zawarte w tym piśmie uniemożliwiają Bońkowi start w wyborach na prezesa PZPN. Po pierwsze nie zamieszkuje on w Polsce, a według statutu PZPN jest to konieczny warunek, aby kandydować na prezesa tego związku. Wielokrotnie deklarował natomiast, że płaci podatki we Włoszech. To wyklucza go z możliwości ubiegania się o funkcję prezesa – mówił Kucharski.

Kontrowersje według nich budzi również zaangażowanie Bońka w reklamę firmy bukmacherskiej.

– Zapewniam, że wszystko w życiu robiłem uczciwie i zgodnie z prawem. Podatki też płacę zgodnie z prawem – powiedział obecny szef PZPN w wywiadzie dla PAP.

Boniek został wybrany na prezesa PZPN 26 października 2012 roku. Zastąpił na tym stanowisku Grzegorza Latę, który nie startował. W drugiej turze Boniek pokonał wówczas Edwarda Potoka, Romana Koseckiego i Zdzisława Kręcinę.

Najbliższy zjazd PZPN i wybory prezesa zaplanowano na 28 października.

 

(df) thefad.pl / Źródło: Kurier PAP