Rak prostaty. Nie lekceważ! Tylko w Polsce każdego roku umiera 4 tyś. mężczyzn

Fot. Internet

Fot. Internet

Z powodu nowotworu prostaty w Polsce co roku umiera ok. 4 tys. mężczyzn. Nowoczesne terapie mogą wydłużyć życie chorych nawet o blisko 5 lat oraz znacznie poprawić jego jakość. Jednak na liście leków refundowanych brakuje nawet tych starszej generacji. Brak także nowoczesnych technologii medycznych, jak m.in. operacji chirurgicznych z asystą robota.

Rak prostaty (rak gruczołu krokowego) dotyka sedna męskości i dlatego, mimo że jest jednym z najczęściej występujących nowotworów u mężczyzn i jednym z najczęściej diagnozowanych nowotworów u mężczyzn, bywa lekceważony. Tymczasem nowotwór prostaty rozwija się powoli, guz stercza może być wyczuwalny dopiero po 10 latach. Z jego powodu co godzinę umiera na świecie jeden mężczyzna.

W Polsce jest to drugi pod względem częstotliwości występowania u mężczyzn nowotwór złośliwy. Dotyka głównie panów po 40. roku życia – obecnie średni wiek zachorowania to 70 lat. Obok wieku czynnikiem ryzyka wystąpienia choroby jest także obciążenie genetyczne.

Nowotwór stercza może przez wiele lat rozwijać się niemal bezobjawowo, co utrudnia diagnostykę i odpowiednio szybkie wdrożenie leczenia. Tymczasem wczesne wykrycie choroby daje duże szanse na wyleczenie.

– Stosunek wykrywalności do umieralności ostatnio stał się bardzo korzystny. Dzieje się tak dlatego, że dysponujemy szeregiem metod umożliwiających wczesne rozpoznanie raka gruczołu krokowego i tym samym możemy wdrożyć najwłaściwsze leczenie – mówi agencji informacyjnej Newseria prof. Piotr Chłosta, urolog, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego.

Podstawowe metody diagnostyki raka prostaty to obecnie ultrasonografia przezodbytnicza, określenie stężenia markera PSA w surowicy krwi oraz badanie mikroskopowe na podstawie biopsji gruczołu krokowego. Zdaniem ekspertów polscy pacjenci mają dobry dostęp do nowoczesnych technik diagnozowania na równi z mieszkańcami innych krajów europejskich. Większe trudności napotykają jednak w zakresie dostępu do nowoczesnych leków oraz świadczeń lekarskich. W przypadku mało zaawansowanego stadium choroby stosuje się najczęściej operację chirurgiczną lub radioterapię.

– W Polsce pacjent ma dostęp do najnowocześniejszych technik napromieniania, natomiast operowany jest technikami, których szczyt popularności przypadał na lata 80. ubiegłego stulecia. Mówię o chirurgii znikomoinwazyjnej, o chirurgii z asystą robota powszechnie dostępnej i refundowanej w przeważającej większości krajów Unii Europejskiej – mówi prof. Piotr Chłosta.

W terapii bardziej zaawansowanej postaci nowotworu gruczołu krokowego na świecie stosuje się obecnie leki hormonalne hamujące wydzielanie testosteronu. Są one w stanie przedłużyć życie chorych nawet o 56 miesięcy, poprawiają jego jakość, a także wydłużają czas między remisjami choroby. Najpopularniejszym lekiem tego rodzaju jest enzalutamid, dopuszczony do stosowania blisko cztery lata temu. Lek ten ma trojakie działanie polegające na blokowaniu aktywności receptorów androgenowych.

– Testosteron, żeby mógł się przydać rakowi, musi się połączyć z receptorem androgenowym. Aktywowany receptor androgenowy musi się dostać do jądra komórkowego. Wówczas łączy się z DNA jądra komórkowego, co niesie ze sobą wiele okropnych zdarzeń dla pacjenta. Enzalutamid blokuje wszystkie te trzy etapy – wyjaśnia dr Leszek Borkowski, prezes Fundacji Razem w Chorobie, były prezes Urzędu Rejestracji Leków, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.

Na świecie enzalutamid nie jest już uważany za lek najnowszej generacji. W większość państw, nawet tych o niższym niż Polska PKB, jest on powszechnie refundowany. W Polsce jednak wciąż nie znalazł się na liście leków refundowanych. Tymczasem lek ten znacznie wydłuża życie pacjentów z zaawansowaną postacią nowotworu nawet o półtora roku, poprawia jakość życia, zwiększa czas do wystąpienia pierwszych powikłań kostnych, a także nie wywołuje skutków ubocznych takich jak biegunka, przewlekłe zmęczenie oraz uderzenia gorąca.

– Starsi panowie, którzy dzisiaj chorują na nowotwór prostaty, w latach 60. i 70. płacili na ubezpieczenie zdrowotne, tym samym zawarli pewną umowę z państwem. Państwo im powiedziało wtedy: „płać na zdrowie, a jak zachorujesz, to będziemy cię leczyć”. Dzisiaj ważność tej umowy mocno wyblakła, co jest pewną nieprzyzwoitością etyczną w stosunku do tych ludzi – mówi dr Leszek Borkowski.

 

(df) thefad.pl/ źródło: newseria


Niesiołowski: Nie ma Mickiewicza bez Pana Tadeusza, Wiwat Macierewicz

Stefan Niesiołowski, podczas wystąpienie w Sejmie z dnia 20 października 2016 roku podczas debaty w sprawie działań rządu związanych z pozyskaniem śmigłowców dla Sił Zbrojnych RP.

 

 


Nawałka: Nie będzie przyzwolenia na łamanie zasad postawy reprezentanta Polski

 

W związku z doniesieniami medialnymi dotyczącymi przejawów braku dyscypliny i niesubordynacji niektórych członków kadry narodowej podczas zgrupowania reprezentacji przed meczami eliminacyjnymi z Danią i Armenią, Polski Związek Piłki Nożnej oświadczył, że część doniesień, jakie przedstawili dziennikarze ”Przeglądu Sportowego” są prawdziwe.

Przypomnijmy tylko, że w ubiegłym tygodniu na łamach „Przeglądu Sportowego” pojawiły się informacje, że po sobotnim meczu z Danią (3:2), a przed meczem z Armenią (2:1) część z zawodników urządziła głośną imprezę, przez którą nie mogli spać inni reprezentanci. Według „Przeglądu Sportowego” niektórzy gracze już przed meczem z Danią grali całą noc w karty przy piwie.

Selekcjoner reprezentacji Polski Adam Nawałka zapowiedział, że nie będzie tolerował niesportowego zachowania swoich podopiecznych.

– Takie sytuacje z zachowaniem niektórych kadrowiczów nie mogą mieć miejsca. Nie będę tego tolerował! Nie będzie mego przyzwolenia na łamanie zasad postawy reprezentanta Polski. Zawsze kierowałem się i kieruję w zarządzaniu reprezentacją jedną zasadniczą dewizą – dobro zespołu jest ponad wszystkim, także ponad indywidualnymi słabościami i wadami. – oświadczył portalowi Łączy Nas Piłka Adam Nawałka. – Od trzech lat wykonujemy naszą pracę, uwieńczoną ćwierćfinałem mistrzostw Europy we Francji. Jestem przekonany, że nasza drużyna jest świadoma celu do jakiego zmierzamy – dodał Adam Nawałka.

– PZPN nie ma zamiaru niczego zamiatać pod dywan – powiedział portalowi Łączy Nas Piłka prezes związku, Zbigniew Boniek. – Jesteśmy dumni z naszej reprezentacji, jej postawy na boisku. W trzech meczach zdobyliśmy siedem punktów, co jest świetną sytuacją przed kolejnymi meczami eliminacji mistrzostw świata. Jednak drużyna narodowa jest zobowiązana do sportowej postawy nie tylko na samym boisku. Także poza nim oczekujemy od każdego piłkarza kadry właściwego zachowania, godnego gry w biało-czerwonych strojach. Konkretne decyzje w zaistniałej sytuacji podejmie selekcjoner – dodał Boniek.

 

(df)/thefad.pl / źródło: pzpn.pl, Przegląd Sportowy


Roman Giertych: List do ministra Bartłomieja Misiewicza

Czołem Panie Ministrze!

Zupełnie niesłusznie zdradzieckie i skompromitowane media postanowiły zanegować Pański dorobek i zakwestionować możliwości szkolenia przez Pana Ministra oficerów wojska polskiego. Od czego jestem jednak ja – Sympatyk Pana i pańskiego pryncypała – jak nie od tego, żeby w tych trudnych chwilach pośpieszyć Panu z wyrazami serdecznego współczucia i pomocy. Ci zawistnicy, których nawet nikt nie zaprosił do żadnej rady nadzorczej! – próbują podważać pańskie kompetencje, a przecież dla oficerów wojska polskiego pańskie doświadczenie z SZEFEM (tak właśnie będę określał ministra obrony narodowej, aby nie wchodzić w zbytnią poufałość) może być niezwykle pomocne, jeżeli wręcz nie niezbędne do tego, aby poruszać się w nowej wojskowej rzeczywistości.

Panie Ministrze! Proponuję przedstawić prasie następujący konspekt pańskiego wystąpienia. Zapewniam Pana, że jego publikacja całkowicie uspokoi nastroje i pozwoli Panu dokończyć program szkoleniowy oficerów i spokojnie pobrać za to należne wynagrodzenie (mam nadzieję, że SZEF zapłaci Panu godnie, gdyż straty jakie Pan poniósł rezygnując z tylu rad nadzorczych w czasie brutalnego ataku na Pana muszą być przecież zrekompensowane. Naród nie zniósłby, aby broniąc Ojczyzny doznał Pan finansowego uszczerbku).

Podaję więc konspekt wykładu:

1) Percepcja niemożliwości, czyli o tym, jak należy rozumieć teorię zamachu, w której jednocześnie następuje seria wybuchów, samolot wpada w sztuczną mgłę opadając w wyniku rozpuszczenia helu.

2) Wibrujące paradoksy: czyli o tym, że można uważać słowa „Zmieścisz się, śmiało” skierowane przez gen. Błasika do pilotów jako zachętę do ewakuacji ze strefy zagrożonej wybuchami i mgłą.

3) Odwrotność logiczności, czyli o tym jak można tłumaczyć, że popiera się projekt obrony życia, przeciw któremu się właśnie głosowało.

4) Współczynnik absurdalności: czyli jak należy interpretować poszukiwanie broni elektromagnetycznej napromieniowującej Polaków poprzez pryzmat własnego doświadczenia o szkodliwości promieni emitowanych przez wrogów.

5) Relanium, prozac, waleriana podawane w dużych dawkach jako podstawa stabilności psychicznej kierownictwa państwa.

Panie Ministrze! Nikt nie odmówi Panu kompetencji w tych dziedzinach (szczególnie w odniesieniu do pkt. 5). Myślę, że powinien Pan niezwłocznie pochwalić się tym konspektem, a chór podłych łgarzy i oszczerców w niesławie zamilknie.

 

Zawsze oddany do usług,

Roman Giertych

 

 


Pieniądze na proces za obraźliwy wpis prawicowego dziennikarza uzbierała w niespełna godzinę

Rafał Ziemkiewicz. Fot. Wirtualne Media

Rafał Ziemkiewicz. Fot. Wirtualne Media

Prawicowy dziennikarz Rafał Ziemkiewicz po proteście kobiet zorganizowanym 13 października przed domem Jarosława Kaczyńskiego, zamieścił na Twitterze obraźliwy wpis pod adresem dziennikarki Anny Dryjańskiej.

„Właśnie widziałem w TV panią Annę Dryjańską. To wyjątkowa czelność, że pyskuje pod domem Jaro. Sama jest zdeformowana, a jednak ją mama urodziła” – napisał Ziemkiewicz.

Anna Dryjańska, publikująca „naTemat”, „Krytyce Politycznej” i „Wysokich Obcasach”, była współorganizatorką demonstracji pod domem Kaczyńskiego. Manifestacja miała wyrażać sprzeciw wobec słów prezesa PiS, który w rozmowie z PAP powiedział: „Będziemy dążyli do tego, by nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło zostać ochrzczone, pochowane, miało imię”.

Manifestacja została krytycznie zrelacjonowana przez główne wydanie „Wiadomości” w TVP, gdzie pokazano fragment przemówienia Anny Dryjańskiej podczas demonstracji.

W reakcji na wpis Ziemkiewicza, Anna Dryjańska zapowiedziała, że pozwie prawicowego dziennikarza za naruszenie dóbr osobistych. Uzasadniała, że jego wpis pokazuje, jak silna jest pogarda niektórych mężczyzn wobec praw kobiet. – Zbyt długo znosiłyśmy pogardę w milczeniu lub kwitowałyśmy ją wzruszeniem ramion. DOSYĆ TEGO. Z panem Ziemkiewiczem spotkam się w sądzie – stwierdziła.

By móc sfinansować proces, dziennikarka zorganizowała zbiórkę pieniędzy. W swoim ogłoszeniu przekonywała, że do wytoczenia powództwa potrzebuje 5600 złotych. Będzie się bowiem domagać od Ziemkiewicza 100 tys. złotych odszkodowania, dlatego od tej kwoty musi zapłacić 5 proc. (czyli 5 tys. złotych). Do tego dochodzi także 600 zł standardowego wpisu sądowego za roszczenia niematerialne, których również zamierza dochodzić.

Anna Dryjańska szybko uzbierała niezbędną kwotę. W mniej niż godzinę na jej konto wpłynęło 5,600 złotych.

Na informację o procesie publicysta natychmiast odgrażając się zareagował na Twitterze:

Rafał Ziemkiewicz słynie ze swoich wulgarnych wpisów w mediach społecznościowych. Szczególnie widać to po jego aktywności na Twitterze:

 


Wyrok za brutalne gwałty i zastraszanie dzieci w Rotherham

Skazani za przemoc seksualną wobec dzieci w Rotherham. Fot. Źródło: Twitter SouthYorkshirePolice

Skazani za przemoc seksualną wobec dzieci w Rotherham. Fot. Źródło: Twitter SouthYorkshirePolice

1400 dzieci było wykorzystywanych seksualnie w mieście Rotherham na północy Anglii w latach 1997-2013 – wynika z opublikowanych w Wielkiej Brytanii w latach 2014 i 2015 raportów.

W dokumentach wymieniano przypadki wielokrotnego gwałcenia, porywania i bicia dzieci w wieku od 11 lat. Zmuszano je także do oglądania brutalnych gwałtów i ostrzegano, że będą następne. Gdy stawiały opór, grożono im bronią, a także polewano benzyną i straszono podpaleniem. Za tymi licznymi przestępstwami stoi gang Azjatów, większość ze sprawców przestępstw ma korzenie pakistańskie.

W raportach wykazano też bezczynność i liczne zaniedbania lokalnych władz i policji w tej sprawie ze strony .

Autorka wcześniejszego raportu o molestowanych dzieciach z 2014 roku profesor Alexis Jay, podkreślała, że policja „odnosiła się do wielu ofiar lekceważąco, traktując jednocześnie sprawców, mających azjatyckie korzenie, jako ofiary”.

– Kilku pracowników (służb publicznych i policji) opisywało swój lęk przed wskazaniem pochodzenia sprawców, ponieważ obawiali się posądzenia o rasizm. Inni wykonywali polecenia przełożonych, żeby tego nie robili (nie zwracali uwagi na pochodzenie oskarżonych) – zaznaczała w dokumencie profesor Jay.

– Były przykłady dzieci oblewanych benzyną i straszonych, że zostaną podpalone. Grożono im bronią, kazano oglądać brutalne gwałty, strasząc, że będą następne, jeśli komukolwiek o tym powiedzą – informowała profesor Alexis Jay, autorka wcześniejszego raportu o molestowanych dzieciach, z 2014 roku.

– Straszne rzeczy działy się w Rotherham na wielką skalę. Mimo to rada miejska wypierała się tego. Władze Rotherham bardziej martwiły się o swoją reputację, niż o ochronę swoich najsłabszych obywateli. Za mało zrobiono, żeby zatrzymać to, co się działo, aby ochronić dzieci, pomóc ofiarom i ukarać sprawców – głosił raport z 2015 roku, przygotowany przez Louise Casey, która po wybuchu afery przeprowadziła inspekcję w radzie miejskiej Rotherham.

Pokrzywdzone dzieci, które odważyły się i o sprawie opowiedziały dorosłym, pozostały bez pomocy. Miało na to wpływ m.in. pochodzenie sprawców. – Było szeroko rozpowszechnione przekonanie pomiędzy wyższymi rangą urzędnikami i policjantami, by wygaszać kwestię etniczną. Urzędnicy z opieki społecznej byli zdezorientowani i nie wiedzieli, co mówić i jak opisać problem, z obawy przed oskarżeniami o rasizm – twierdziła autorka raportu.

Teraz brytyjski sąd w Sheffield uznał ośmiu mężczyzn za winnych stosowania przemocy seksualnej wobec dzieci, a także ich zastraszania.

 

Mężczyznom udowodniono gwałt, napaści seksualne oraz więzienie trzech dziewcząt, z których najmłodsza miała w tamtym czasie 13 lat.

Według brytyjskiej prokuratury oskarżeni dopuścili się „absolutnie obrzydliwej” kampanii przemocy seksualnej wobec dziewczynek. Za winnych sąd uznał: Sagera Hussaina, Mohammeda Whieda, Ishtiaqa Khaliqa, Waleeda Alego, Asifa Alego, Masoueda Malika, Basharata Hussaina i Naeema Rafiqa. Wyrok ma zostać ogłoszony 4 listopada.

Prokuratura zwróciła uwagę, że wiodącą rolę w grupie sprawował Sageer Hussain, który „zaprzyjaźniał się z dziewczynkami, a w przypadku jednej z ofiar przekazał ją swym przyjaciołom i wspólnikom”.

W lutym tego roku w Rotheram skazano grupę sześciu osób za gwałty i przemoc seksualną wobec dziewcząt.

 

DF/thefad.pl/ Źródło: TVN24


Szkocja: Nicola Sturgeon ostrzega, że rozpisze nowe referendum niepodległościowe

 

Premier rządu Szkocji Nicola Sturgeon ogłosiła, że w przyszłym tygodniu przedstawi nowy projekt ustawy o referendum w sprawie niepodległości. Jej zdaniem Brexit zmienia warunki przynależności do Wielkiej Brytanii.

– Projekt referendum niepodległościowego zostanie w przyszłym tygodniu przedstawiony do konsultacji – oświadczyła Nicola Sturgeon podczas otwarcia zjazdu Szkockiej Partii Narodowej. – Jestem pełna determinacji, by Szkocja mogła ponownie rozważyć kwestię swojej niepodległości i to zanim Zjednoczone Królestwo opuści Unię Europejską, skoro jest to konieczne dla ochrony interesów naszego kraju.

– Wyborcy w czerwcowym referendum w sprawie Brexitu nie głosowali po to, by głos Szkotów i naszego parlamentu był ignorowany – powiedziała premier. Zaznaczyła, że odmawianie parlamentowi szkockiemu prawa do wypowiedzenia się w tej sprawie to „akt konstytucyjnego wandalizmu”.

– Nie sądzę, by ludzie oddali na to głos. Nie głosowali za tym, by gospodarczy racjonalizm wylać jak dziecko z kąpielą. Nie głosowali za tym, by nasze firmy musiały się zmierzyć z barierami celnymi, albo by urlopowicze potrzebowali wiz – podkreśliła Sturgeon.

Według szacunków premier Sturgeon w wyniku Brexitu Szkocja może stracić 80 tys. miejsc pracy.

 

Źródło: PAP


Muniek Staszczyk: „Bob Dylan wyprzedza o wiele długości tekściarzy i poetów”

 

W tym roku literacka Nagroda Nobla trafiła do Boba Dylana za „tworzenie nowych form poetyckiej ekspresji w ramach wielkiej tradycji amerykańskiej pieśni”.

W uzasadnieniu napisano:

„Dylan – piosenkarz, poeta, kompozytor, bard – to ikona współczesnej kultury amerykańskiej. Dostał Nobla za „stworzenie nowego, poetyckiego wyrazu wewnątrz całej amerykańskiej tradycji muzycznej”

– Bob Dylan to wielki poeta, uosobienie tradycji – tłumaczyła sekretarz nagrody Sara Danius po ogłoszeniu laureata. – Od 54 lat wymyśla siebie na nowo, tworzy dla siebie nowe tożsamości. Jeśli dopiero zapoznajesz się z jego twórczością, warto przeczytać, a właściwie posłuchać jego albumu „Blonde on blonde” z 1966 roku. Mnóstwo klasyków, to wyjątkowy przykład tego, jak on rymuje, w jak obrazowy sposób pisze – mówiła Sara Danius.

Amerykański piosenkarz, kompozytor, autor tekstów, pisarz i poeta Bob Dylan, a właściwie Robert Allen Zimmerman urodził się 24 maja 1941 r. Jest jedną z najważniejszych postaci muzyki popularnej, tradycyjnego folku i country bluesa. Jego teksty zawierają komentarze społeczne, polityczne, filozoficzne oraz odwołują się do klasyki literackiej.

– Bob Dylan w znaczący sposób wpłynął na całą kulturę amerykańską i najważniejszych twórców muzyki popularnej. Wyprzedza o wiele długości wszystkich tekściarzy i poetów, mógłby być dla nich wzorem – mówił w rozmowie z PAP Muniek Staszczyk.  

– Literacka Nagroda Nobla dla Boba Dylana jest absolutnie zasłużona. Świetnie, że to się stało. Od dwóch lat się o tym mówi, ale czekałem na to dużo dłużej – powiedział Muniek Staszczyk, lider zespołu T.Love.

– Nie ma innego twórcy w obrębie muzyki rockowej i pop rockowej oraz całej kultury popularnej, który mógłby tę nagrodę dostać. Dylan wyprzedza o wiele długości wszystkich tekściarzy i poetów, może być dla nich wzorem – dodał.

Muniek Staszczyk  podkreślił, że inspiracje w twórczości Dylana są, szczególnie szerokie: „Kultura żydowska, chrześcijańska, literatura klasyczna, Szekspir, Dostojewski, Rimbaud, cała tradycja Dzikiego Zachodu” – wymienił.

– Dylan w znaczący sposób wpłynął na całą kulturę amerykańską i najważniejszych twórców muzyki popularnej, w tym np. na Beatlesów, którzy zaczęli śpiewać piosenki o czymś konkretnym dopiero wtedy, kiedy poznali Dylana – skomentował Staszczyk. – Wcześniej Beatlesi śpiewali tylko rzeczy pokroju She loves you – dodał.

– Nobel dla Dylana jest wciąż nagrodą literacką, nie muzyczną. – zaznaczył – Nie ma takiego muzyka, któremu należałoby się to wyróżnienie. Dylan to poważny twórca literatury – zastrzegł.

– Dylan ma ogromny dorobek, stworzył mnóstwo świetnych tekstów. Żeby je poznać trzeba spędzić nad nimi naprawdę dużo czasu. Trzeba być erudytą, żeby je w pełni zrozumieć – mówił.

Bob Dylan został laureatem tegorocznej Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za „tworzenie nowych form poetyckiej ekspresji w ramach wielkiej tradycji amerykańskiej pieśni” – ogłosiła w czwartek Akademia Szwedzka.

 

 

 

DF / thefad.pl / Źródło: Kurier PAP


CETA – o co tyle hałasu i czy nam się to opłaca?

Fot. materiały prasowe

Fot. materiały prasowe

W środę 12 października w Sejmie odbyła się debata nad umową o wolnym handlu z Kanadą (CETA). Umową rząd ma się zająć ponownie we wtorek. I jeśli nie na tym, to na następnym posiedzeniu rada ministrów powinna ją zaakceptować. – taką wstępną deklarację złożyli przedstawiciele krajów UE na nieformalnym szczycie w Bratysławie w połowie września, w tym delegacja polska.

Zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej, umowa CETA ma zostać parafowana pod koniec października na szczycie UE – Kanada i w części regulującej obroty handlowe wejdzie w życie zaraz po głosowaniu Parlamentu Europejskiego.

Kompleksowa umowa gospodarczo-handlowa (CETA)

Kompleksowa umowa gospodarczo-handlowa (CETA) to efekt niedawno zakończonych negocjacji między UE a Kanadą. Umowa zapewni unijnym przedsiębiorstwom więcej atrakcyjnych możliwości prowadzenia działalności gospodarczej w Kanadzie, a także przyczyni się do tworzenia miejsc pracy w Europie.

Doprowadzi ona do zniesienia należności celnych, zlikwidowania ograniczeń w dostępie do zamówień publicznych, otwarcia rynku usług i stworzenia przewidywalnych warunków dla inwestorów, a także pomoże w zapobieganiu nielegalnemu kopiowaniu innowacji i tradycyjnych produktów z UE.

Zakłada ona pełne utrzymanie wysokich norm UE w obszarach takich jak bezpieczeństwo żywności i prawa pracownicze. Umowa zawiera również wszelkie gwarancje, które mają zapewnić, że korzyści gospodarcze nie będą osiągane kosztem demokracji, środowiska lub zdrowia i bezpieczeństwa konsumentów. Komisja podała do wiadomości publicznej swój mandat do negocjacji umowy handlowej w grudniu 2015 r.

 

DF/thefad.pl / źródło: ec.europa.eu


Zmarł Andrzej Kopiczyński. Bohater „Czterdziestolatka” zmarł w wieku 82 lat

Andrzej Kopiczyński nie żyje. Miał 82 lata. Fot. Internet

Andrzej Kopiczyński nie żyje. Miał 82 lata. Fot. InternetA

Andrzej Kopiczyński nie żyje. Bohater legendarnego „Czterdziestolatka” urodził się 15 kwietnia 1934 r. w Międzyrzecu Podlaskim, zmarł w Warszawie w wieku 82 lat. Przez ostatnich kilka lat cierpiał na chorobę Alzheimera.

Jego najbardziej znaną rolą jest postać inżyniera Karwowskiego z „Czterdziestolatka”, kultowego serialu komediowego Jerzego Gruzy. „Czterdziestolatek” powstawał w latach 1974-1977. W 1993 r. pojawił się znów jako inżynier Stefan Karwowski w kontynuacji „Czterdziestolatek 20 lat później”.

Andrzej Kopiczyński ukończył łódzką PWST w Łodzi w 1958.

– Na pierwszym roku byłem wyrzucany z uczelni trzy razy. Za brak zdolności. – mówił w rozmowie z Gazetą Wrocławską – Uparty byłem. Tak się starałem wykazać, że już na kolejnym roku miałem stypendium artystyczne.

Zanim wcielił się w postać Karwowskiego zagrał w kilkudziesięciu filmach i spektaklach teatralnych. Zadebiutował w 1957 roku w filmie Jerzego Kawalerowicza „Prawdziwy koniec wielkiej wojny”. Wystąpił m.in. w serialu „Kolumbowie”, „Nocach i dniach”, „07 zgłoś się”, „Znachor”, „Ogniem i mieczem”.

W lipcu 2009 roku w rozmowie z „Głosem Szczecińskim” zapytany czy rola czterdziestolatka to przygoda życia, czy raczej przekleństwo, odpowiedział „że aktorem jest się po to, żeby grać wszystko. Bo aktorem jest się dla publiczności.”

– Nigdy nie zabiegałem o tak zwaną popularność. Po prostu wykonywałem swoją pracę. Ponieważ scenariusz był fantastyczny, obsada również, nie mogłem się wahać. Bardzo przeżywałem emisję pierwszego odcinka. Bałem się, czy ludzie w ogóle będą chcieli oglądać ten serial. Pamiętam, że siedziałem w oknie i nerwowo sprawdzałem, czy gdzieś z otwartych okien nie słychać dźwięków telewizora. Pamiętam też uczucie ulgi, gdy okazało się, że tak, oglądają. Byłem bardzo szczęśliwy pracując w tym serialu. Kłopot w tym, że minęło następnych prawie 40 lat, a ja ciągle jestem tym serialowym czterdziestolatkiem. To z jednej strony miłe, ale z drugiej z czasem zaczęło przeszkadzać. Bywało, że miałem propozycję poważniejszych filmów. Już czytałem scenariusz, wszystko było na najlepszej drodze, a tu nagle producent protestował: „tak nie może być, to jest poważny film, a tu nagle wejdzie Karwowski i wszystko zepsuje”. Były więc i plusy, i minusy roli w „Czterdziestolatku”. – wspominał Andrzej Kopiczyński – Co dla mnie ważne, pamiętają nie tylko Stefana Karwowskiego, ale i moje nazwisko. – mówił aktor.

Kilka lat później aktor przyznał w rozmowie z Gazetą Wrocławską, że sukces „Czterdziestolatka” miał jednak dwie twarze.

– „Czterdziestolatek” jest moim przekleństwem. Już na wieki wieków jestem inżynier Karwowski. – zaznaczył jednak, że nie żałuje tej roli – Po pierwsze, aktor jest od tego, żeby wszystko i wszędzie zagrać: i w teatrze, i w filmie, i w serialu. A po drugie – ta rola dała mi szaloną popularność, o której aktor może sobie tylko zamarzyć.

Mało kto wie, że miała powstać także trzecia seria „Czterdziestolatka”, rozgrywająca się pod koniec pierwszej dekady XXI wieku. Znowu w reżyserii Jerzego Gruzy, ze scenariuszem Krzysztofa Teodora Toeplitza.

– Nagraliśmy pierwszy odcinek – „Uniwersytet Trzeciego Wieku”. – ujawnił w 2011 roku Gazecie Wrocławskiej – Bardzo zabawny. Gruza powiedział: „Będę to sprzedawał”. W międzyczasie zmarł Krzysztof Teodor Toeplitz, jeden ze scenarzystów serialu. Praca nad filmem została zawieszona. Niestety, do tej pory nikt tym naszym nowym serialem się nie zainteresował. Może to dlatego, że tak wiele teraz seriali powstaje. I ten dla miliona emerytów by się nie przebił… Później pojawił się pomysł, że jak nie w telewizji, to może zrobić kontynuację „Czterdziestolatka” w radiu.

Był aktorem Teatru Narodowego (w latach 1970–1979), Teatru Rozmaitości (1979–1982) Teatru Na Woli (1982–1986) i w Teatrze Kwadrat, gdzie występował od roku 1986.

– Jestem szczęściarzem: mam 77 lat, a nadal gram w teatrze. W Kwadracie. – mówił w 2011 roku w wywiadzie dla Gazety Wrocławskiej

Andrzej Kopiczyński znany był także z teleturnieju „Koło fortuny” i reklamy grzejników, w której partnerował mu słynny Maliniak, Roman Kłosowski.

Aktor od lat cierpiał na chorobę Alzheimera.

 

DF / thefad.pl / Źródło: Gazeta Wrocławska, Gazeta Łódzka