Katarzyna Lubnauer: Czarny protest, by nie nadciągnęła noc
Kiedy do Sejmu wpłynął projekt ustawy Stop Aborcji, nikt nie myślał, że ktoś może potraktować go jako materiał do jakichkolwiek prac. Projekt tak nieludzki i upokarzający zarówno dla kobiet jak i lekarzy, że nawet Kościół Katolicki, główny orędownik ochrony życia od poczęcia, ma z nim kłopot.
Dlaczego?
Ustawa stworzona przez Ordo Iuris zawiera następujące sformułowania:
- Dzieckiem poczętym jest człowiek w prenatalnym okresie rozwoju, od chwili połączenia się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej.
- Kto powoduje śmierć dziecka poczętego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Jeżeli sprawca czynu działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
- Nie popełnia przestępstwa, lekarz, jeżeli śmierć dziecka poczętego jest następstwem działań leczniczych, koniecznych dla sięuchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia matki dziecka poczętego.
Co realnie oznacza połączenie tych trzech zapisów?
- Zakaz in vitro, bo w czasie procedury in vitro giną zarodki, które wg tej ustawy są już „dzieckiem poczętym”, chociaż mogłyby składać zaledwie z kilku komórek. Ustawa pozbawia w ten sposób prawa do szczęścia wiele polskich rodzin.
- Brak badań prenatalnych, bo np. amniopunkcja jest zabiegiem niosącym ryzyko poronienia rzędu 1%. Brak badań prenatalnych może oznaczać brak szansy na leczenie dziecka jeszcze w łonie matki, a medycyna pozwala już na takie zabiegi. Autorzy w imię swoich przekonań pozbawiają niektóre dzieci szansy na zdrowie.
- Każda kobieta w ciąży przychodząca do lekarza będzie traktowana przez niego jak zagrożenie. Każde leczenie grozi powikłaniem, każde powikłanie poronieniem, każde poronienie więzieniem. Czy lekarz zaryzykuje? A może poczeka u kobiety z rakiem, cukrzycą czy chorobą serca na zaistnienie „bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia matki dziecka poczętego”. Takie działania skazują kobiety na komplikacje i ryzyko ciężkiej choroby a nawet śmierci.
- Oczywiście te zapisy to również brak prawa do aborcji dla kobiet – ofiar gwałtu, kazirodztwa czy pedofilii. Autorzy projektu zwracają uwagę, że zabiegi u ofiar przestępstw to 1,2 przypadki rocznie, ale pamiętajmy, możliwość aborcji ośmiela często kobietę do zgłoszenia przestępstwa. Jeżeli kobiety nie będą jej posiadać, gwałtu nie zgłoszą. Nie będą narażać się na kontrolę władz, prokuratury, czy nie zaszły w ciąże i nie usuwają jej.
- No i ostatnia tragiczna sytuacja, ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu. To dramatyczne sytuacje dla rodzin, które muszą zdecydować, na ile są w stanie zaopiekować się nieuleczalnie chorym dzieckiem, albo patrzeć na jego cierpienie i śmierć. Prawa do takiego wyboru też nie wolno zabierać Polakom, bo to oni ponoszą ostatecznie jego skutki, a nie autorzy projektu.
Podsumowując, ustawa Stop Aborcji jest chorym i okrutnym zamachem na prawa kobiet i rodzin. Jest przykładem prawa inkwizycyjnego, gdzie czyjaś wiara i ideologia ma wpływać na życie milionów kobiet i ich partnerów.
Jeśli naprawdę chcemy mniej aborcji w Polsce, to postawmy na edukację, dostępność antykoncepcji i pomoc psychologiczną i materialną dla matek dzieci niepełnosprawnych. Na przekonywanie, nie zakazywanie, na pomoc, nie karę.
Hipokryzją jest mówienie, że zakaz ustawowy oznacza brak aborcji. Zakaz oznacza tylko, że rośnie podziemie aborcyjne i turystyka aborcyjna, że pozbawia się praw najsłabsze, bo najbiedniejsze Polki. Kolejną nierówność wobec prawa.
Dlatego jestem dumna, że cały klub poselski Nowoczesnej odrzucił w pierwszym czytaniu to okrutne prawo, że żadne z posłów i posłanek nie poparł piekła kobiet. Szkoda, że byliśmy jedynym takim klubem w Sejmie.
A jako kobieta i matka córki przyłączę się do Czarnego Protestu, do czego zachęcam wszystkich, niekoniecznie tylko kobiety. Nie dajmy się zanim nadciągnie noc średniowiecza!
Posłanka .Nowoczesnej w Sejmie VIII kadencji, była radna Miasta Łodzi. Członek ostatnich władz krajowych Unii Wolności. Dr matematyki na UŁ
Maciej Maleńczuk komentuje aktualną sytuację polityczną. Efekt: utwór „Fajnie”

Maciej Maleńczuk „Fajnie”. Fot. youtube
12 lat minęło od powstania kultowego w tej chwili utworu „Wolność Słowa”. W momencie premiery żadna radiostacja nie chciała go zaprezentować. Piosenka jednak przebiła się, zyskując popularność na poziomie zachodnich produkcji.
W końcu zdecydowałem się grać jazz i obiecałem sobie nie pisać więcej piosenek.
I wtedy nadeszła Wiadoma Zmiana. Jako patriota nie mogłem zareagować inaczej niż pozytywnie i oto efekty: piosenka „Fajnie”, w której ukazuję największe postaci na polskiej scenie politycznej i ich głębokie tezy.
I cóż, że ”Bliski zawału jest Prezes Trybunału”…
– tłumaczy na swoim profilu na Facebooku Maciej Maleńczuk powstanie najnowszego teledysku który jest komentarzem do sytuacji politycznej w naszym kraju.
Najnowszy klip Macieja Maleńczuka nawiązanie do wydanego 13 lat temu albumu Pudelsów Wolność słowa i piosenki o tym samym tytule.
Poseł Pięta o projekcie ustawy o całkowitym zakazie przerywania ciąży: Myślę, że wyborcy wybaczą

Poseł PiS Stanisław Pięta. Fot. Zrzut ekranu z radiozet.pl
– Wiem, że PiS obiecało przyjęcie wszystkich projektów społecznych i debatowanie nad tymi projektami. (…) W tym konkretnym głosowaniu, no była pewna konkurencja dóbr, no nie mogłem inaczej. – mówił poseł PiS Stanisław Pięta w programie Radia ZET tłumacząc się z głosowania w Sejmie nad zaostrzaniem przepisów aborcyjnych i odrzuceniem obywatelskiego projektu.
W piątek, 23 września Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu projekt ustawy liberalizujący prawo aborcyjne przygotowany przez komitet „Ratujmy kobiety”. Zakładał on legalizację aborcji do 12. tygodnia ciąży. Głosami posłów PiS został on odrzucony, z kolei projekt ustawy, który całkowicie zakazałby przerywania ciąży został skierowany do dalszych prac w komisji.
Przeciwnicy aborcji chcą jej całkowitego zakazu, nawet w przypadku gwałtu czy zagrożenia życia matki. Ich projekt ustawy zakłada wprowadzenie do prawa karnego pojęcia „dziecka poczętego”, co pozwoliłoby karać więzieniem za dokonanie aborcji.
Konrad Piasecki w rozmowiem z posłem PiS Stanisławem Piętą przypomniał, że ten w programie wyborczym podkreślał, że „w odrzucaniu obywatelskich ustaw w pierwszym czytaniu, z czego skwapliwie korzysta większość PO, PSL, wyraża się jej brak szacunku dla demokracji” – No przykro to powiedzieć, wygląda że pan się sprzeniewierzył programowi wyborczemu? – pytał dziannikarz.
– To nie był projekt społeczny, to był projekt antyspołeczny. – podkreślił poseł. Dlaczego więc podpisywał się pod takim programem wyborczym? – Myślę, że nasi wyborcy zechcą mi to wybaczyć. – dodał.
Zapytany czy ustawa całkowicie zakazująca przerywania ciąży ma szanse przejść w zaproponowanym kształcie, odpowiedział „Nie wykluczam, że tak się stanie.” – Ja chciałbym żeby tak było – odpowiedział – Piekło wojny aborcyjnej nie jest dla mnie aż tak przerażające, jak śmierć tysiąca niewinnych i bezbronnych istot ludzkich. – przekonywał poseł PiS.
Trump czy Clinton, komu Stanisław Pięta kibicuje w wyborach prezydencji w USA? – A to jest wybór dla nas dramatyczny. Bo to, co reprezentuje sobą pani Clinton, jej proaborcyjne, genderowe przekonania, to jest no coś naprawdę tragicznego. Natomiast postawa pana Trumpa, jego koleżeństwo, jego relacje z Rosją, no to też napawa niepokojem. Więc naprawdę nie odważę się tutaj dawać rekomendacji.
thefad.pl / Źródło:Radio ZET
Propaganda i nadgorliwość zwolenników PiS wkracza do szkół

Lekcja historii w Zespołu Szkół nr 2 w Szamotułach. Fot. TVN24
Jedna z nauczycielek Zespołu Szkół nr 2 w Szamotułach w woj. wielkopolskim, przygotowała nietypową gazetkę szkolną.
Na tablicy w szkole pod hasłem „twórcy Polski porozbiorowej” powiesiła zdjęcia Józefa Piłsudskiego, Karola Wojtyły i Lecha Kaczyńskiego.
Nauczycielka, która przygotowała propagandową tablicę jest polonistką a nie historyczką co może tłumaczyć jej niewiedzę w zakresie, kto przyczynił się do odzyskania niepodległości przez Polskę. Może dlatego, jak tłumaczy dyrekcja szkoły, doszło do pewnej interpretacji faktów, ale „na pewno nie przekłamania”.
Nauczycielka otrzymała pełne poparcie dyrekcji szkoły. – Myślę, że to pewna niezręczność autorki. Ja sądzę, że te trzy osoby walnie przyczyniły się do odzyskania niepodległości – potwierdził Zygmunt Sługocki, dyrektor szkoły.
– Były prezydent przez 5 lat ma swój wkład. Ja nie będę interpretował na ile ta wizja historii jest właściwa czy niewłaściwa. Nauczyciel miał prawo tak to widzieć – tłumaczy obecność na tablicy zdjęcia Lecha Kaczyńskiego
Źródło: TVN24
Polityczne ambicje Jolie a nie agresja Pitta mają być powodem ich rozwodu

Angelina Jolie. Fot. TMZ
Powodem poważnych problemów małżeńskich Angeliny Jolie i Brada Pitta, stała się jej obsesyjna chęć zostania sekretarzem generalnym ONZ i to jej ambicje miały doprowadzić do rozpadu związku – twierdzi hollywoodzki portal informacyjny o celebrytach TMZ.
Portal powołując się na źródła zbliżone do pary małżeńskiej, podkreśla, że Brad Pitt od dłuższego czasu stawał się coraz bardziej podenerwowany politycznymi ambicjami Adeliny, która chce zostać najważniejszym urzędnikiem Organizacji Narodów Zjednoczonych. W tym celu zatrudniła już dwóch doradców politycznych, którzy mają jej doradzać w podejmowaniu decyzji i kreowaniu wizerunku.
Brad Pitt jest podobno wyjątkowo niezadowolony z powtarzających się podróży z dziećmi do krajów ogarniętych wojnami lub w których istnieje poważne zagrożenie terrorystyczne jak Liban czy Irak – pisze TMZ.
I choć Angelina Jolie stara się zatrudniać najlepszych ochroniarzy by podczas takich podróży zapewniać rodzinie pełne bezpieczeństwo, dla Brada Pitta nie jest to wystarczające.
Aktor zawsze wspierał działalność charytatywną Jolie – jednak jak twierdzą znajomi pary, uważa, że takie podróże z dziećmi są zbyt niebezpieczne. Sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta, gdy aktorka poinformowała, że po zakończeniu wojny będzie chciała pojechać do Syrii z dziećmi i ma w planach zaangażowanie się w odbudowę kraju.
Kilka dni temu media na całym świecie obiegła informacja o rozwodzie Brada Pitta i Angeliny Jolie. Wśród powodów rozstania aktorów wymieniano się m.in. agresywne zachowanie aktora wobec dzieci.
thefad.pl / Źródło: TMZ
Czy na te Londyńskie atrakcje warto wydawać pieniądze?
Londyn to jedna z tych stolic, która każdego roku odwiedzana jest przez miliony turystów z całego świata. Również dzięki tanim połączeniom lotniczym, wielu naszych rodaków, mających w Londynie rodziny czy przyjaciół decyduje odwiedzić się to piękne miasto i zobaczyć ciekawe miejsca. I faktycznie każdy znajdzie tu coś dla siebie -setki koncertów i spektakli teatralnych dla fanów rozrywek kulturalnych, dziesiątki muzeów ze wspaniałymi ekspozycjami, nocne kluby, świetne puby no i oczywiście zabytki.
Spora część atrakcji jest bezpłatna, lecz nie wszystkie. Co jeśli musimy zapłacić 10 czy 20, a nawet 30 funtów za coś, co absolutnie nie jest tego warte? Oto kilka miejsc w Londynie, które docenią tylko naprawdę zdeterminowani turyści.
Muzeum Figur Woskowych Madame Tussauds
Żelaznym punktem zwiedzania miasta jest wizyta w Muzeum Madame Tussauds. Prezentowane są tu naturalnej wielkości figury gwiazd filmu, muzyki czy sławnych osobistości. Mimo że bilety są drogie (30 funtów/153 zł), kukły staroświeckie, a ich podobieństwo do żyjących (bądź zmarłych) osób delikatnie mówiąc wątpliwe, to przed galerią ustawiają się jedne z najdłuższych kolejek w Londynie.

Fot. TheFad.pl
Muzeum Sherlocka Holmesa, Londyn
Muzeum najsłynniejszego detektywa świata, Sherlocka Holmesa, może rozczarować tych, którzy spodziewaliby się wyjątkowych, niepowtarzalnych wrażeń. Na miejscu znajdziemy lekko przykurzone figury obrazujące przygody detektywa, wyposażenie pokoju Sherlocka, w którym nie zabrakło skrzypiec czy słynnej fajki, księgę pamiątkową czy gigantyczną głowę psa Baskerville’ow. Po muzeum snuje się również starszy pan, prawdopodobnie odtwarzający rolę Watsona, nieśmiało zachęcający do zrobienia sobie z nim zdjęcia. Nudno, trochę strasznie i na pewno nie dla fanów filmowych adaptacji przygód najsłynniejszego mieszkańca Baker Street 221b. Cena wstępu – 8 funtów/40 zł.

Fot. TheFad.pl
Ripley’s Believe It or Not!, Londyn
Ripley’s – uwierz albo nie! przy Piccadilly Circus to muzeum osobliwości, które posiada swoje siedziby na całym świecie. Wzorowane jest na dawnych gabinetach osobliwości prezentujących m.in. wybryki natury. Nie jest to jednak miejsce najwyższych lotów, a eksponaty tu prezentowane mogą wywołać zarówno obrzydzenie, jak i znudzenie. Wstęp – 26,95 funtów/138 zł.

Christian Cordova, Licencja Creative Commons, flickr.com
London Eye, Londyn
London Eye, jedna z najsłynniejszych obiektów Londynu, w 2012 roku otrzymał nagrodę World Travel Award w kategorii najlepszej atrakcji turystycznej Starego Kontynentu. Na konstrukcji o średnicy 135 metrów są umieszczone 32 kapsuły, z których każda może pomieścić 25 pasażerów. Młyn porusza się bardzo wolno, by każdy mógł podziwiać zapierającą dech w piersiach panoramę Londynu. Jednak wiele osób, które udało się na przejażdżkę London Eye jest rozczarowanych nie tylko kolosalną ceną (29,50 funtów/150 zł), ale także tym, że tu po prostu nic się nie dzieje.

Fot. TheFad.pl
Zmiana warty przed Pałacem Buckingham
Pałac Buckingham to oficjalna rezydencja brytyjskich monarchów. Został otwarty w 1856 roku. Pierwszą doniosłą imprezą, która się w nim odbyła, był bankiet z okazji zakończenia wojny krymskiej. Obecnie turyści odwiedzający Londyn chcą zobaczyć uroczystą zmianę warty przy akompaniamencie orkiestry. Jakież jest ich rozczarowanie, kiedy okazuje się, że cała uroczystość jest niezwykle krótka, a orkiestra gra utwory mało związane z brytyjską monarchią, takie jak motywy z Gwiezdnych wojen czy przeboje ABBY. Zdecydowanie szkoda czasu.

Tom Bennett, Licencja Creative Commons, flickr.co
Greenwich Observatory, Londyn
Umowny południk zero przebiega przez dzielnicę Londynu Greenwich. Znajdujące się tu Królewskie Obserwatorium ma niestety niewiele do zaoferowania, a wyznaczony na ziemi południk istnieje także poza płatnym obszarem. Muzeum zawiera kilka mało ciekawych eksponatów, co gorsza – kilka lat usunięto z niego wahadło Foucaulta. Koszt wizyty – 7 funtów/35 zł.

Fot. TheFad.pl
London Dungeons, Londyn
Londyńskie Lochy to jedna z najbardziej obleganych atrakcji Londynu. Jednak turyści powinni unikać tego miejsca jak zarazy – ofiary Kuby Rozpruwacza czy diabolicznego balwierza Sweeneya Todda wyskakują z każdego kąta, co kawałek można spotkać ofiary dżumy i rozkładające się zwłoki. Kwintesencja koszmaru, który może rozbawić jedynie co mniej wrażliwe dzieci. Cena tej wątpliwej atrakcji – 25,20 funtów/128 zł.

Pommiebastards, Licencja Creative Commons, flickr.com
Muzeum Clink było niegdyś więzieniem, a obecnie jest to miejsce, gdzie można zobaczyć wszelkie możliwe sposoby zadawania ludziom tortur. Mogłoby tu być ciekawiej, gdyby włożono choć trochę wysiłku w kwestie logistyczne. Niestety nie ma tu zbyt wielu rzetelnie przygotowanych opisów, a eksponaty trącą amatorszczyzną. Cena wstępu – 7,5 funta/38 zł.

Garry Knight, Licencja Creative Commons, flickr.com
London Bridge Experience, Londyn
London Bridge Experience miało stanowić konkurencję dla pobliskich Londyńskich Lochów, jednak oferuje dokładnie takie same atrakcje – zakrwawione manekiny, aktorów odgrywających najbardziej krwawe i zbrodnicze postaci z historii czy wyskakujące z kątów mumie. To z pewnością nie jest miejsce dla osób o słabym sercu. Wstęp – 24 funty/122 zł.

Fot. TheFad.pl
Katowice z ambitnym planem w współpracy z Doliną Krzemową w Palo Alto

Katowice. Fot. Wikipedia
Władze Katowic są przekonane, że przedsiębiorcy z tego i innych śląskich miast mogą ze swoimi innowacyjnymi pomysłami skutecznie współpracować z firmami w Dolinie Krzemowej. Aby im to ułatwić, samorząd wkrótce uruchomi swe przedstawicielstwo w Palo Alto.
Prezydent Katowic powołał doradcę ds. współpracy z Doliną Krzemową. Został nim prof. Piotr Moncarz z Uniwersytetu Stanforda, który działa też w Polsko-Amerykańskiej Radzie Współpracy, działającej na rzecz wymiany gospodarczej, współpracy naukowej i rozwoju technologii.
Podczas środowej konferencji prasowej prezydent Katowic Marcin Krupa przypomniał, że dotychczasowe kontakty miasta z Doliną Krzemową ograniczały się do misji gospodarczych i naukowych. Teraz samorząd stawia na konkretne rozwiązanie dotyczące współpracy, Śląsk bowiem – według władz Katowic, ma trwałe podstawy do budowy gospodarki kreatywnej i opartej na wiedzy.
Samorząd chce wzmacniać wizerunek Katowic jako dobrego miejsca dla projektów inwestycyjnych oraz do współpracy gospodarczej oraz miasta, które promuje rozwój przedsiębiorczości, innowacji oraz współpracy międzynarodowej.
– Mam nadzieję, że ten „pomost” pomoże w tym, aby rozwinąć nasz biznes, pomysły i umiejętności naszych mieszkańców, którzy podejmą współpracę wychodząc na rynki amerykańskie, i dotarcie za ich pośrednictwem na rynki globalne – powiedział prezydent Katowic.
Współpraca ma polegać na wymianie informacji i wiedzy w zakresie nowych technologii, ale przede wszystkim na promocji śląskich produktów na rynku amerykańskim oraz pozyskiwaniu środków finansowych na rozwój innowacyjnych pomysłów w Polsce – by móc je później sprzedawać za granicą.
Marcin Krupa zauważył, że gdy pojawia się ciekawy pomysł na biznes, amerykańscy przedsiębiorcy chętnie go kupują. Władze Katowic chcą, by firmy – nawiązując współpracę z amerykańskimi – w dalszym ciągu prowadziły działalność przede wszystkim w Polsce.
– Chcemy odwrócić tę sytuację i powiedzieć: „Będziemy wam sprzedawali dobry produkt o dobrej jakości, ale wyprodukowany u nas” – powiedział.
Prawdopodobnie już w październiku Katowice uruchomią swoje biuro w Palo Alto. Do głównych zadań przedstawicielstwa należeć będzie tworzenie baz danych i kontaktowanie polskich i amerykańskich przedsiębiorców.
Źródło: Kurier PAP
Hofman szantażuje Kaczyńskiego?
W dzisiejszej wypowiedzi dla Onet.pl Adam Hofman stwierdził: „Czekam na wynik kontroli w 66 spółkach, w których mnie nie ma. A raport ten wykaże rzeczywiste powiązania i afery, które będą dopiero poważnym problemem dla PiS”.
Przetłumaczę to może na polski. Adam Hofman w związku z decyzją Kaczyńskiego o odsunięciu min. Jackiewicza oraz w związku z kontrolami CBA w spółkach obsadzonych przez jego ludzi zapowiedział, że jak jemu lub kolegom coś się w tej kontroli nie bardzo spodoba to pojawią się informacje, które mogą bardzo zaszkodzić wizerunkowi PiS, a dotyczące jeszcze większych nieprawidłowości niż te o które jest one teraz przez media oskarżany.
Ciekawe, czy Kaczyński ulegnie? Myślę, że nie, gdyż Adam Hofman tylko tą wypowiedzią wyglądającą na szantaż sobie zaszkodził. Teraz Kaczyński nie ma wyboru. Przecież nie może chyba dać o sobie powiedzieć, że boi się Hofmana?
Atak o podłożu rasistowskim na polską rodzinę w Edynburgu

Marlena Pakuła z synami 17-letnim Davidem i 9-letnim Alanem. Fot.: Neil Hanna/ edinburghnews.scotsman.com
Polska rodzina mieszkająca w Edynburgu stała się ofiarą rasistowskiej napaści. – informuje szkocki portal Edinburgh News.
Do zajścia doszło w sobotę 10 września po 16:00 w południowo-zachodniej dzielnicy miasta, Wester Hailes. Grupa nastolatków obrzuciła wyzwiskami, a następnie rozbiła jajka na nowym samochodzie należącym do 17- letniego syna małżeństwa w stolicy Szkocji Edynburgu.
38-letnia Marlena Pakuła, jej 34-letni mąż Łukasz wybrali się na spacer z synami, nastoletnim Dawidem i 9-letnim Alanem. Przed domem grupa nastolatków zaatakowało słownie Marlenę Pukała, po czym obrzuciło jajkami samochód.
– Nie sprowokowaliśmy tego. Nawet nie znamy ludzi, którzy na nas krzyczeli – powiedziała Marlena Pakuła – Mówili straszne rzeczy. Jesteśmy spokojną rodziną i mieszkamy w tym domu od dziewięciu lat – dodała.
Przerażony Łukasz Pakuła już ze swojego mieszkania zadzwonił na policję, poinformowano go jednak, że nikt nie może mu pomóc, ponieważ żaden z policjantów nie jest w tej chwili dostępny.
Polacy wielokrotnie próbowali wezwać policję, która na miejsce zdarzenia przyjechała dopiero po siedmiu godzinach, po ósmym telefonie rodziny, po godz. 23.
Szkocka policja potwierdza, że o incydencie została powiadomiona o godzinie 16.20. Potwierdza również, że otrzymano wiele kolejnych telefonów informujących o incydencie z wezwaniem na miejsce zdarzenia, jednak w związku z innymi ważnymi zdarzeniami, które wymagały szybkiej reakcji, mogła pojawić się dopiero po godz. 23.
– Jestem wściekła za to, w jaki sposób zostaliśmy potraktowali przez policję – powiedziała Marlena Pukała.
– Słyszałem uderzenia w samochód i krzyki grupy nastolatków. Oni są bardzo miłą rodziną, nie zasługują na takie traktowanie. – powiedział sąsiad Polaków, 60-letni Ian Hawrvey.
Źródło: edinburghnews.scotsman.com
Katarzyna Lubnauer: Wiemy juz dokąd zmierza Polska edukacja. Tak w skrócie: do przepaści

Fot. pixabay
Nowy obywatel, czyli o edukacji
Jest, znamy szczegóły, była konferencja prasowa Minister Zalewskiej. Wiemy juz dokąd zmierza Polska edukacja. Tak w skrócie: do przepaści.
Minister Zalewska opowiadała z werwą o niżu, opiniach ekspertów i badaniach, których nikt nie widział.
I bez zmrużenia oka wydała wyrok na gimnazja.
Powiedzmy szczerze, nie ma żadnych merytorycznych przesłanek tej reformy. Wszystkie badania potwierdzają, że gimnazja się sprawdziły. Nawet politycy PIS używają tylko tych politycznych: taka była wola ludu. Ponad 60% obywateli było przeciwnych gimnazjom, to likwidujemy. Obiecaliśmy.
Nie chcę pytać ilu Polaków jest przeciwnych podatkom.
Tylko naiwnym wydaje się, że PIS stworzył reformę bez sensu. To nieprawda.
Sens jest, nowa struktura szkoły to nowe programy, nowe programy to nowe podręczniki, a nowe podręczniki to nowy obywatel !
PIS nawet tego nie kryje, wiele słyszymy o wychowawczej roli szkoły, o lekcjach patriotyzmu opartych na kulcie Żołnierzy Wyklętych (po protestach w sprawie apelu smoleńskiego, Powstańcy Warszawscy stracili poparcie). Nawet na lekcje wychowawcze PIS przygotuje jedyny słuszny program.
Znamy też pogląd Minister Anny Zalewskiej na pogrom w Jedwabnem, można się spodziewać, że stanie się on kanonem nowych podręczników do historii. Historii pisanej od nowa i kończącej się zamachem pod Smoleńskiem.
A rola historii ma by podstawowa. Na egzaminie ósmoklasisty nie będzie już żadnych przedmiotów przyrodniczych. Tylko język polski, obcy, matematyka i historia.
Po co nam wiedza z geografii, jeszcze chcielibyśmy gdzieś wyjechać i donieść na Polskę, po co biologii, moglibyśmy niegrzecznie zainteresować się losem Puszczy Białowieskiej, po co fizyka, zrozumieliby jakie bzdury gada Minister Macierewicz. O zagrożeniach chemią nawet nie chcę myśleć. Nowa historia górą!
Jak dodamy do tego przerażonych zwolnieniami i nowymi konkursami dyrektorów szkół, wysyłających młodzież na „Smoleńsk”, religię, z której ocena wpłynie na świadectwo z czerwony paskiem i dostanie się do liceum, to wyobraźmy sobie jak będzie wyglądać polska szkoła.
Szkoła będzie kształtować chłonne umysły dzieci, tworzyć homosowietikus wersja IV RP. Jak za PRL, tylko zamiast ideologii PZPR będzie krzewić tę PIS.
Wiecie co?
Tylko w nauczycielach nadzieja, że jak za czasów komuny opowiadali o Katyniu, tak teraz wspomną, że Solidarność to jednak zakładał Lech Wałęsa, a nie Kaczyński.
Posłanka .Nowoczesnej w Sejmie VIII kadencji, była radna Miasta Łodzi. Członek ostatnich władz krajowych Unii Wolności. Dr matematyki na UŁ