Pawłowicz: BEZCZELNI prawnicy z KOMISJI WENECKIEJ SPISKUJĄ przeciwko władzom Polski
Delegacja Komisji Weneckiej przybyła na dwudniową wizytę do Polski w ramach prac nad projektem opinii na temat nowej ustawy PiS o Trybunale Konstytucyjnym. Opinia zostanie następnie przyjęta na plenarnym posiedzeniu Komisji w Wenecji 14 października.
Będzie to już trzecia opinia KW na temat polskiej ustawy wydana w ciągu siedmiu miesięcy. Wcześniej zajęła się, oprócz Trybunału Konstytucyjnego, także ustawą o policji, która zmienia zasady inwigilacji.
Politycy PiS spodziewając się kolejnej negatywnej opinii Komisji robią wszystko aby wśród opinii publicznej i swoich wyborców zmniejszyć rangę tego organu Rady Europy.
Już wczoraj, 11 września Jarosław Kaczyński podczas spotkania z dziennikarzami ocenił, że orzeczenia Komisji Weneckiej są „bez znaczenia”
– Sprawa wizyty Komisji Weneckiej po jej pierwszych orzeczeniach, tylko przypomnę, że one mają wyłącznie doradczy charakter, jest już wydarzeniem bez znaczenia. Bo taki brak obiektywizmu, a przede wszystkim zupełny brak i zupełne ignorowanie polskiego prawa – to słynne stwierdzenie, że przysięga ma wyłącznie charakter ceremonialny – nakazuje traktować tę komisję z bardzo znacznym dystansem – powiedział prezes PiS.
Dzisiaj w Sejmie, przewodniczący klubu PiS Ryszard Terlecki stwierdził, że wizyta Komisji ma charakter „krajoznawczy”:
– Komisja dalej podróżuje po Europie. Odwiedziła też Warszawę – to bardzo sympatyczne. Myślę, że nie mamy nic przeciwko temu, żeby członkowie Komisji zwiedzali Warszawę. Mają spotkanie z przedstawicielami naszych komisji, myślę, że będzie to ciekawa rozmowa – powiedział Terlecki. Przyznał przy tym, że do wizyty nie przywiązują już „jakiejś szczególnej wagi”. – Spotykałem się z Komisją, miałem mieszane uczucia. Niektórzy z członków Komisji chyba nie bardzo byli przygotowani do tej rozmowy wtedy, gdy ja w niej brałem udział. Odnosiłem wrażenie, że może nawet niektórzy nie bardzo wiedzą, w jakim są kraju – powiedział. – Myślę, że wszystko co mieliśmy do powiedzenia Komisji, już powiedzieliśmy. Wszystko co Komisja chciała się dowiedzieć, to już się dowiedziała. Teraz to jest wizyta bardziej taka krajoznawcza – drwił przewodniczący klubu PiS.
Również posłanka PiS Krystyna Pawłowicz znana m.in. ze swych kontrowersyjnych wystąpień i zachowań oraz ciętego języka a także z jedzenia na sali sejmowej wyraziła swoją, niezbyt przychylną opinię na temat wizyty przedstawicieli Komisji Weneckiej (pisownia oryginalna):
– BEZCZELNI prawnicy z KOMISJI WENECKIEJ znowu SPISKUJĄ dziś w Warszawie wspólnie z polską opozycją, z prawniczymi buntownikami z TK, sędziami „powszechnymi”, z RPO itp, przeciwko LEGALNYM władzom Polski.- napisała na swoim ptofilu na Facebooku.
– Te natrętne, aroganckie, lekceważące wyniki wyborów w Polsce wizyty lewackich profesorów, mające delegitymizować i podważać wiarygodność i działania polskich władz w Polsce i zagranicą, hucpy i antyrządowe oświadczenia polityczne wygłaszane u nas niemal pod oknami naszych polskich władz – są jaskrawym wtrącaniem się w nasze polskie, wewnętrzne sprawy. Są też łamaniem polskiego prawa i podważaniem zasad demokratycznego ustroju Polski. – kontunuuje Pawłowicz.
– Sprzeciwiajmy się tym antypolskim działaniom i lekceważącym nas wizytom „weneckich” szkodników. Te lewackie, prawnicze najazdy, są przejawami POGARDY dla demokratycznych wyborów Polaków i dla nas Polaków. – czytamy na profilu posłanki PiS.
Komisja Wenecka, czyli Europejska Komisja na rzecz Demokracji przez Prawo to organ doradczy Rady Europy do spraw prawa konstytucyjnego. Od czerwca tego roku honorową przewodniczącą KW jest była premier Hanna Suchocka, która przez wiele lat w niej zasiadała.
Roman Giertych: Polska PiS roku 2019
Człowiek z natury przyzwyczaja się do najtrudniejszych warunków i najbardziej absurdalnych wymogów. Znamy to zjawisko z czasów wojny.
Wczoraj media podały, że będzie apel smoleński w związku z 333 rocznicą Bitwy pod Wiedniem. Wydawałoby się pozornie, że absurdalność tego pomysłu mogła się wziąć jedynie z kabaretów szydzących z PiS. Jednak nie.
Przyjmujemy taką informację i przechodzimy nad nią do porządku dziennego, gdyż przez ostatnie 10 miesięcy stopniowo przyzwyczailiśmy się do coraz większych absurdów, groteski, picu i fanfaronady, że ten kolejny przykład szaleństwa już nas tak nie porusza. Zresztą w ubiegłym tygodniu takich wydarzeń było więcej, jak chociażby sprawa nominacji młokosa z maturą do Rady Nadzorczej PGZ, czyli jednego z największych koncernów zbrojeniowych w naszej części Europy.Doświadczenie noszenia teczki za ministrem ON oraz znajomość kulis sprzedaży panadolu jako podstawa nominacji do RN takiej firmy wydawałyby się nam rok temu tak niewystarczające do objęcia tej funkcji, że gdyby to ktoś zapowiedział zostałoby to uznane za brutalny atak na PiS. A jednak dzieje się to na naszych oczach.
Człowiek, który dokonuje takich nominacji nadal jest ministrem ON i skutecznie mrozi wydatki zbrojeniowe na modernizację armii ku uciesze Rosjan.Po kilku dniach oburzenia sprawa niknie, gdyż mamy kolejny jeszcze większy przykład bezczelności i zawłaszczania państwa. I tak co tydzień.
Aby uzmysłowić sobie co może być za trzy lata postaram się przedstawić poranny przegląd prasy z kwietnia 2019.
1. gazeta. pl – (wydawana z Londynu)
Premier Błaszczak zażądał na forum Parlamentu Europejskiego odblokowania dopłat dla rolników uzależniając od tego zgodę rządu na amnestię dla więźniów politycznych.
2. rp.pl
Prezes Trybunału Konstytucyjnego wyraził przekonanie, po audiencji u prezesa PiS, że w związku ze wszczęciem kolejnego śledztwa w sprawie nadużywania wniosków do TK przez posłów opozycji, nie widzi potrzeby kontynuowania prac nad wnioskami opozycji do czasu zakończenia śledztwa.
3. współzależna.pl
Związek Zawodowy Prawi i Sprawiedliwi postanowił zążadać od pracodawców wprowadzenia 10-tego każdego miesiąca wolnej godziny celem uczestnictwa w Zakładowych Miesięcznicach Smoleńskich.
4. Newsweek
Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Stanisław Piotrowicz zapowiedział budowę trzydziestu nowych więzień potrzebnych do przyjęcia osób skazanych za podburzanie do niepokojów społecznych.
5. Onet. pl
Kolejne spotkania prezydentów Dudy i Putina mają przynieść szczegóły traktatu o współpracy, który stał się możliwy po wycofaniu się Polski ze struktur wojskowych NATO. W dowód otwartości prezydent Putin zapowiedział zwrot wraku Tu-154, ale uzależnił to od ostatecznego wycofania wojsk NATO z terenów Polski.
6. Gazeta Finansowa
W ostatnim tygodniu wzrosła wartość złotówki. Za jednego dolara płacimy już tylko 6,24 złotych.
7. Gazeta Bankowa
Klub Londyński zażądał od Polski spłaty zaległej raty kredytu dając na to czas do końca maja.
8. Głos Wielkopolski
Rodzice dziecka ze szkoły w Śremie, które odmówiło udziału w apelu smoleńskim odczytywanym przed lekcjami, zostali skazani przez Sąd Ławników Społecznych na trzy miesiące aresztu i utratę praw rodzicielskich.
9. Gazeta Olsztyńska
Otwarty na Placu Konsulatu Polskiego nowy pomnik Braci Kaczyńskich został zbeszczeszczony napisem „Kaczka jest c….”. ABW Odział w Olsztynie ustaliła i złapała sprawców. Są to znani policji z nielegalnych demonstracji Łukasz W. i Paweł G. Grozi im 25 lat pozbawienia wolności.
10. Gazeta Lubuska
Minister Spraw Wewnętrznych Krystyna Pawłowicz wizytująca Zieloną Górę obiecała, że Jej resort dołoży wszelkich starań, aby skrócić czas oczekiwania na przejściu granicznym w Słubicach do poniżej 5 godzin.
11. Nasz Dziennik
Rząd nie wyraził zgody na powołanie na nowego arcybiskupa gdańskiego księdza Kazimierza Sowy. W związku z prowokacyjnym zachowaniem Watykanu diecezja już od roku nie ma swego pasterza.
12. tvn24.pl
Nowym prezesem LOT-u został Edmund Janiger (b. prezes PKO BP odwołany za oblanie matury).
Czy to wszystko jest nierealne? Nie wiem, ale PiS zrobi wszystko na co my mu pozwolimy. Dlatego musimy walczyć. Walką jest również pisanie w mediach społecznościowych. Musimy w pierwszej kolejności całkowicie zdominować PiS na fb i tt. To też jest walka o Polskę. I od tej walki zależy, czy będziemy mieli w 2019 opisywany wyżej horror, czy też nie.
Kukiz o zamachach z 11 września: „Pierwszy desant imigrantów”
Od zamachu na World Trade Center mija właśnie 15 lat. 11 września 2001 roku zamachowcy porwali cztery samoloty pasażerskie. Dwa uderzyły w budynki World Trade Center w Nowym Jorku, trzeci w gmach Pentagonu w Waszyngtonie. Czwarty, który prawdopodobnie miał uderzyć w Biały Dom, rozbił się w Pensylwanii po akcji pasażerów, którzy podjęli walkę z porywaczami.
W ataku zginęło prawie trzy tysiące osób, wśród nich sześcioro Polaków.
Lider partii Kukiz’15, Paweł Kukiz w 15 rocznicę ataku terrorystycznego na WTC nie potrafił powstrzymać się od zamieszczenia na swoim profilu na Facebooku kompletnie bezmyślnyego wpisu.
Pod zdjęciem z zamachu napisał: „11 września…15 lat temu…Pierwszy desant 'imigrantów’…”
Wpis lidera Kukiz’15 natychmiast spotkał się z oceną internautów, którzy niekoniecznie zgadzają się z jego opinią:
Jeśli #Kukiz uważa, ze #WTC zniszczyli imigranci, to o czym jeszcze z takim kretynem, albo jego wyznawcami rozmawiać ?
Ignorancja.— Zbyszek. K (@zibigdy) 11 września 2016
@tytusholdys nie jest idiotą ale mendą. Bo to nie tyle było głupie, co przede wszystkim podłe i obrzydliwe. Wstyd mi za dawnego kolegę.
— spesalvi (@spesalvipl) 11 września 2016
@tytusholdys nie jest idiotą ale mendą. Bo to nie tyle było głupie, co przede wszystkim podłe i obrzydliwe. Wstyd mi za dawnego kolegę.
— spesalvi (@spesalvipl) 11 września 2016
@tytusholdys też jestem imigrantem i nie zrobiłbym tego.
— vertino71 (@vertino71) 11 września 2016
Jak skutecznie zwalczać pluskwy
Pluskwa domowa (po angilelsku bed bug), to wyjątkowo uciążliwy owad z rodziny pluskwowatych. Żywi się krwią zwierząt ciepłokrwistych, w tym człowieka. Była prawie wytępiona w krajach rozwiniętych (z użyciem DDT), ale współcześnie obserwowany jest jej powrót. Potrafi być uciążliwa w warunkach domowych, często poprzez aktywność nocą w łóżkach a zapluskwione mieszkanie to prawdziwa gehenna dla jego mieszkańców.

Wygląd pluskwy
Jest owadem niewielkim, około 4-6 mm długości, i około 3 mm szerokości. Posiada czerwonobrunatne, silnie spłaszczone, owalne ciało zwężające się ku przodowi. Gnieździ się w pomieszczeniach, najczęściej w meblach tapicerowanych, pod boazerią lub tapetami. Jest pasożytem, posiada narządy gębowe typu kłująco-ssącego, żywi się krwią ssaków (w tym człowieka).

Miejsca grupowania pluskwy
Można natknąć się na nie w pęknięciach, wąskich otworach, zagięciach materiału, szwach, obszyciach zamków błyskawicznych, meblach, gniazdkach elektrycznych, książkach, za listwami podłogowymi, obrazami, tapetą, na zasłonach oraz pod dywanem czy wykładziną. Grupy będą potencjalnie w każdym miejscu ciasnym lub ciemnym w łóżku i w promieniu 3 m wokół łóżka. Pojedyncze osobniki są widziane w odleglejszych miejscach. Bardzo często spotykane są w hotelach skąd wędrują dalej w bagażu. Tak naprawdę lista możliwych miejsc ich przebywania jest nieograniczona.
Pożywienie pluskiew
Żywią się krwią organizmów stałocieplnych, głównie Homo sapiens sapiens. Nie są przystosowane do przebywania na ofierze ani do radzenia sobie z gęstym owłosieniem, dlatego przebywają blisko nas – ale nie na nas. Podchodzą do ofiary wyłącznie w celu napełnienia się wybierając miejsca odkryte lub nieowłosione w pierwszej kolejności. Nie rozdrapują rany tak jak pchły gdyż nie mają szczęk tylko dyskretnie wkłuwają się pod skórę. Ukłucia zwykle nie czuć tylko drobne pieczenie po jakimś czasie. Zaspokojenie potrzeb trwa zwykle kilka minut, potem niezwłocznie oddalają się i ukrywają. Żywicieli lokalizują termicznie, po zapachu oraz również, prawdopodobnie, przez detekcję dwutlenku węgla wydzielanego przez ofiarę.
Pora aktywności i miejsca
Z ukrycia wychodzą najczęściej w nocy by uniknąć wykrycia lecz pojedyncze osobniki można spotkać także, w rzadkich przypadkach, za dnia gdy doskwiera im głód lub gdy populacja jest już bardzo liczna. Najaktywniejsze są w czasie naszego snu. Ataki koncentrują w miejscu gdzie śpimy, czytamy lub oglądamy telewizję w nocy stąd czasami spotkać można ich potoczną nazwę: Pluskwy łóżkowe.
Pluskwy – rozmnażanie
Pluskwy, larwy pluskiew (nimfy), skóry (wylinki) i jaja pluskiew widoczne na zdjęciu powyżej. Duża pluskwa w środku kadru ma wydłużony odwłok po napełnieniu. Samica składa od 2 do 3 jaj dziennie (kilkaset w ciągu życia). W przy sprzyjających warunkach egzystencji (pożywienie, temperatura) żyją ponad 300 dni. Przy spadku temperatury do 16 i mniej st. C. potrafią wprowadzić się w stan długiej hibernacji.
Pluskwy domowe – właściwości
Nie posiadają skrzydeł. Są bardzo płaskie i wytrzymałe – ciężar ciała ludzkiego przyłożony do nich na dywanie czy sofie spowoduje tylko ich unieruchomienie. Pękają dopiero w uścisku pomiędzy dwoma twardymi i płaskimi powierzchniami. Gdy nie są napełnione bardzo szybko się poruszają w stosunku do swojej wielkości (nawet 3 cm/sek.). Doskonale wspinają się po ścianach i sufitach. Zaobserwowaliśmy, że preferują powierzchnie pionowe i odwrócone, prawdopodobnie ze względu na swoje bezpieczeństwo. Gorzej radzą sobie z tkaninami włochatymi – im dłuższe, miększe i gęstsze włoski – tym wolniej się poruszają (np. włochate wykładziny, włochate narzuty). Upadek z większej wysokości nie powoduje żadnych uszkodzeń – mały odsetek populacji pluskwy odrywa się od sufitu po namierzeniu ofiary dokładnie pod nimi.
Pluskwy – Grupowanie
Pluskwy nie żyją w stadzie, nie zakładają gniazd – skupiają się w grupy zachęcone zapachem towarzyszy, który świadczy o korzystnych warunkach do ukrywania i rozmarzania się. Są owadami społecznymi. Takich grup może być w jednym pomieszczeniu nawet kilkanaście nie licząc innych pojedynczych osobników.
W normalnych warunkach nie spotyka się tak licznej i zwartej grupy jak na zdjęciu, którą można wziąć za gniazdo pluskiew. Z takiej liczby pluskiew powstało by minimum kilka grup. Zdjęcie powyżej powstało w warunkach laboratoryjnych.
Pluskwy i ich wpływ na zdrowie
Nie stwierdzono faktu przenoszenia infekcji przez pluskwy. Substancje wytwarzane przez te owady mają właściwości antybakteryjne oraz cienki narząd kujący jest utrzymywany w czystości.
Gorszy wpływ na zdrowie człowieka mają stosowane często do walki z nimi środki chemiczne. Producenci preparatów przeciwko szkodnikom zalecają zwiększenie dawki w wypadku stosowania ich przeciwko pluskwom domowym, a i tak efekty końcowe są mizerne. Coraz częściej ekipy uciekają się do stosowania środków rolniczych i przemysłowych z najwyższych grup toksyczności, które nie wolno stosować w budynkach mieszkalnych. Świadczy to o pewnej desperacji wobec odporności pluskiew. Zaobserwowaliśmy natychmiastowe znieruchomienie pluskiew w wypadku zastosowania środków działających na układ oddechowy i ponowną aktywność po około 5-10 minutach od wyparowania chemikaliów. Prawdopodobnie potrafią zamknąć drogi oddechowe i korzystać z rezerw tlenu do przetrwania. Środki kontaktowe działają również generalnie słabo – najlepiej bezpośrednio w potencjalne miejsca ich przebywania. To domownicy są najbardziej narażenia na działanie insektycydów (w szczególności dzieci oraz zwierzęta domowe).
PLUSKWY: MITY
Mit: Pluskwy pochodzą z brudu
Nie lubią brudu. Preferują czystość i czyste powierzchnie do poruszania się. Para haczyków na końcu odnóża nie pomaga przy przejściu po warstwie luźnego brudu. Sprawdza się doskonale na pionowych i odwróconych powierzchniach gdzie nie gromadzi się kurz.
Mit: Pluskiew nie można zobaczyć
Trudno dostrzec jaja (1 mm) i nimfy pierwszych stadiów (1,5 mm). Dorosłe osobniki łatwo dostrzec (5,5 mm i brązowy kolor).
Mit: Pluskwy skaczą lub latają
Nigdy nie skakały a ich skrzydła zanikły w wyniku ewolucji miliony lat temu.
Mit: Liście orzecha włoskiego odstraszają pluskwy
Możliwe, że w jakimś stopniu odstraszają jednak nie zostało to potwierdzone. Ludzie często kładą liście orzecha włoskiego pod łóżkiem, biorąc pod uwagę fakt, że procentowo najwięcej pluskiew będzie w materacu czy łóżku – mamy sekwencję: liście-pluskwy-my. Czyli pluskwy znajdują się pomiędzy nami a liśćmi. Może lepsze rezultaty przyniosło by położenie liści orzecha na łóżku? – czyli sekwencja: pluskwy-liście-my?
Mit: Pluskwy nie lubią zapachu octu
Możliwe, że boją się zapachu podobnego do octu – kwasu mrówkowego – oznaczać może niebezpieczną dla pluskiew obecność mrówek. Kwas octowy jest żrący – wdychanie go może podrażnić układ oddechowy człowieka.
Mit: Pluskwy nie wychodzą przy świetle
Wychodzą, ale czują się wtedy zagrożone. Światło nie przeszkadza im fizycznie tylko instynktownie boją się odkrycia. Głodne lub w dużej ilości przezwyciężają lęk i wychodzą nawet w środku dnia.
Mit: Pluskwy dostały się do mieszkania z nowym łóżkiem czy materacem
W normalnych warunkach niemożliwe. By znalazły się tam pluskwy takie łóżko czy materac musi mieć bliski kontakt z używanymi meblami przez jakiś okres czasu. Inną możliwością jest transport łóżek używanych i nowych tą samą ciężarówką w niewielkim odstępie czasu. Pluskiew nie znajdzie się w fabryce mebli, hurtowni czy sklepie z nowymi meblami.
Mit: Liście fasolki szparagowej zatrzymują pluskwy
Możliwe, że do zatrzymania ale nie do powstrzymania. Bułgarscy chłopi stosowali taktykę rozkładania tych liści na podłodze wokół posłania. Zakładała ona, że po przebudzeniu trzeba było owe liście szybko zebrać i wrzucić do ognia. Metoda działała najlepiej na pełne owady oddalające się po posiłku – gdyż takie najbardziej grzęzły wśród włosków liści. Nie zatrzymywała jednak owadów całkowicie oraz nie działała na owady pozostające w łóżku czy posłaniu.
Mit: Pluskwy kąsają tuż przed świtem
Tak – ale nie wyłącznie. Częściej kąsają w środku nocy gdy jest najciemniej. Czasem kąsają przy oglądaniu telewizji i czytaniu książki wieczorem. W przypadku dużej ilości pluskiew wystarczy poleżeć nieruchomo przez 5-10 minut po zgaszeniu światła i może się zdarzyć, że podejdą najbardziej niecierpliwe osobniki.
Mit: Okresowe rozmnażanie pluskiew
Spotyka się czasem twierdzenia, że pluskwy atakują najbardziej w tkzw. okresach rozmnażania. Czas okresu jest podawany różnie: od marca do maja lub od kwietnia do czerwca. Ten mit bazuje na podaniach ludowych z dawnych okresów gdy pluskwy były powszechne. Wtedy też temperatura w lokalach i chatach drastycznie spadała na okres zimnych miesięcy za sprawą niewydolnych, punktowych systemów grzewczych i braku izolacji w budynkach. Powodowało to spowolnienie rozwoju pluskiew i ich procesów. W przypadku szczególnie niskich temperatur (poniżej 16 st.C) pluskwy hibernowały. Rezultatem był drastyczny spadek częstotliwości ataków. I rzeczywiście intensywniejszy rozwój przypadał na miesiące ciepłe, gdy ataki znów się, na powrót, nasilały.
Nie sprawdza się to we współczesnych czasach. W okresie grzewczym zimo jest zwykle wyłącznie na zewnątrz – wewnątrz panuje stała temperatura 18-22 st.C. Warunki do rozwoju i rozmnażania pluskiew są dobre przez cały rok. Pluskwy domowe nie rozróżniają pór roku tylko warunki panujące w pomieszczeniu i to do nich się dostosowują.
Mit: Pluskwy bez jedzenia hibernują nawet rok, dwa lata
Hibernują – ale w niższych temperaturach – poniżej 16 st.C. – tylko nie wiadomo czy aż rok czy dwa. W temperaturze pokojowej gdy nie mają dostępu do pożywienia ograniczają aktywność do minimum. W warunkach takich mogą obejść się bez pożywienia kilka miesięcy.
Mit: Pluskwy żyją wiele lat
Żyją około rok w normalnych warunkach w temperaturze pokojowej. Możliwe, że w jaskiniach gdy ludzie czy nietoperze pojawiali się okresowo – pluskwy hibernowały długi czas w oczekiwaniu na żywicieli. W ten sposób okres ich życia mógł ulec wydłużeniu.
Mit: Pluskwy opanowały całe mieszkanie
Na szczęście nie. Opanowują stopniowo pomieszczenia sypialne. Czasem mogą znaleźć się w sofie czy fotelu, w którym czytamy lub oglądamy telewizję. W kuchni, przedpokoju czy łazience mogą się znaleźć przypadkowo pojedyncze sztuki – nie zaatakują nas tam, a jeżeli zostaną tam na dłużej to umrą z głodu lub zostaną pożarte przez inne owady.
Mit: By pozbyć się pluskiew trzeba wyrzucić wszystkie meble, kołdry, poduszki i poszewki.
Na szczęście nie. Często nie potrzeba pozbywać się niczego. Może trzeba będzie się, ewentualnie, pozbyć łóżka tapicerowanego skrzynkowego.
Mit: Jedyny ratunek przed pluskwami to wyprowadzić się z lokalu
Można się wyprowadzić. By ten sposób był skuteczny należało by zostawić mnóstwo przedmiotów i mebli z sypialni. Należało by również zostawić walizki, plecaki i torebki (tak – pluskwy czasami są obecne w damskich torebkach). Nie należało by używać kartonów – pluskwy uwielbiają ukrywać się w opakowaniach kartonowych. Straty majątkowe były by znaczne – a i tak nie gwarantowało by to, że nie zabraliśmy pluskiew ze sobą. Z kilka miesięcy w nowym miejscu mogłyby się pojawić znane symptomy. I co wtedy? Nowa przeprowadzka?
Mit: Wystarczy znaleźć gniazdo pluskiew i je zlikwidować
Niestety nie. Nie gniazdo – tylko grupę pluskiew i nie jedno – tylko wiele grup plus osobniki pojedyncze. Pluskwy nie zakładają gniazd tylko skupiają się w grupy. Pojedyncze dojrzałe samice oraz czasem nawet samce pluskwy uciekają z grupy z powodu agresywnego zachowania innych samców (nie będziemy pisać o podłożu tego zachowania). Grupują się w innych miejscach i po jakimś czasie schemat się powtarza. W efekcie powstaje wiele grup oddalonych od siebie. Gdyby istniało jedno gniazdo to było by bardzo łatwo sobie z nimi poradzić.
Mit: Pluskwy przenoszą choroby
Nie stwierdzono jeszcze przenoszenia chorób przez pluskwy. Nie należy mylić ich z pchłami lub obrzeżkami, które mogą przenosić wiele chorób.
Mit: Pluskwy są odporne na większość środków owadobójczych
To wymaga uściślenia. Są odporne na te środki, które są wobec nich nadużywane.
ZWALCZANIE PLUSKIEW METODAMI DOMOWYMI
Zwalczanie pluskiew w domu przez prasowanie
Prasowanie rzeczy osobistych, szczególnie koszul nocnych. Prasowanie koszuli nocnej niszczy jaja pluskwy jeżeli zostały tam jakieś złożone lub pojedyncze osobniki, które pozostały tam przypadkowo po nocy.
Oczyszczanie rzeczy z pluskiew przez pranie
Pranie oczyszcza wszystkie typy materiału z owadów i ich jaj. Nie zawsze oczyści dokładnie z odchodów pozostawiając brązowawe odbarwienia. Temperatura programu powinna wynosić 60 st.C.
Smarowanie octem łóżka lub siebie w celu odstraszenia pluskiew
Może dać tymczasowy spadek liczby ukąszeń. Jest to jednak sposób niebezpieczny dla naszych oczu i układu oddechowego. Wdychane opary octu podrażniają błony górnych dróg oddechowych i mogą uszkodzić płuca. Skuteczność tego środka nie jest potwierdzona.
Zwalczanie pluskiew przez smarowanie naftą łóżka
Zapach nafty może odstraszać owady. Raczej nie spowoduje ich umierania. Działa bardziej na owady latające niż na pluskwy.
Olejek eukaliptusowy przeciwko pluskwom
Może odstraszać, a niektórzy nawet twierdzą, że zabijać pluskwy. Nie zostało to potwierdzone.
Liście orzecha jako repelent pluskiew domowych
Zapach liści orzecha, podobno, odstrasza pluskwy. Skuteczność jest wątpliwa, bo bardzo dużo mamy przypadków gdy ta metoda w ogóle nie zadziałała.
Liście fasolki szparagowej jako bariera i pułapka przeciwko pluskwom
Metoda polegająca na obłożeniu łóżka czy posłania dużą ilością liści fasolki szparagowej – tak by stworzyć barierę fizyczną dla pluskiew i by grzęzły pośród ich włosków podczas próby sforsowania. Bardzo nieskuteczna. Na liściach grzęźnie tylko mała część pluskiew.
Pozostawienie zapalonego światła
Powoduje, że pluskwy wychodzą mniej chętnie. Gdy będą głodne ta metoda raczej ich nie powstrzyma.
Światło UV jako odstraszacz
Bardzo mało szkodników jest obojętnych na światło UV. Jednych ono przyciąga – inne się przed nim chowają. Pluskwy domowe nie lubią długiego kontaktu ze światłem UV tak jak nie lubią przebywać wystawione na promienie słoneczne. Metoda może działać lepiej niż użycie zwykłego światła. Może nie być jednak w pełni skuteczna oraz człowiek nie powinien być narażony na działanie promieni UV, gdyż grozi to utratą wzroku i poparzeniem skóry.
Wyszukiwanie wzrokowe pluskiew
Jedna z najmniej dokuczliwych i szkodliwych metod walki z pluskwami. Nie sposób jednak zlustrować wszystkich miejsc grupowania się i przebywania owadów. Pluskwy uwielbiają miejsca ciasne i ciemne – właśnie po to by nie można ich było dostrzec. Trudno też zobaczyć małe, jasne nimfy wielkości 1,5 mm oraz perłowe jaja (1 mm).
Pozbycie się mebla, w którym znaleziono pluskwy
Nie ma żadnych podstaw do twierdzenia, że owady są wyłącznie w tych meblach. Najczęściej będą też ukryte w innych miejscach w promieniu do 3 metrów od łóżka. Niektóre konstrukcje łóżek wręcz ułatwiają walkę z pluskwami – usunięcie ich było by błędem. Nie trzeba usuwać żadnych mebli na których się nie śpi. Usunięcie szafek i kupienie nowych jest bezcelowe.
Wymiana wszystkich mebli do spania na nowe
Daje nadzieję rozwiązania problemu przez, maksimum, 2-3 miesiące (czasem tylko parę dni), ponieważ ukąszenia pluskiew nagle się urywają. Potem, stopniowo, problem zaczyna narastać na nowo. Rozwiązanie dla osób, dla których wymiana mebli do spania 4 razy w roku nie stanowi żadnego problemu.
Remont pomieszczenia lub lokalu
Remont to jedna z najdroższych metod zwalczania pluskiew. Jeżeli jest przeprowadzony z innego powodu niż pluskwy to dobrze. Jeżeli natomiast pluskwy są głównym czynnikiem decydującym o remoncie – to niedobrze. Nie gwarantuje on zniszczenia populacji. W trakcie remontu część pluskiew zostaje, a część pozbawiona kryjówki i pożywienia przechodzi do lokali sąsiednich.
Częste odkurzanie
Może zmniejszyć populacje pluskiew ale w ograniczonym zakresie, ponieważ nie lubią one przebywać na podłodze na otwartej przestrzeni. Metoda lepsza na inne owady. W tym przypadku nie powoduje poprawy sytuacji.
Mrówki jako naturalne narzędzie zwalczania pluskiew
Nie jest to sposób zamierzony tylko skutek uboczny działalności mrówek. Tam gdzie pojawiają się mrówki – powoli zanika populacja pluskiew. Mrówki żywią się padłymi owadami i gryzoniami, konsumują jaja pluskiew jak i nie gardzą też młodymi żywymi osobnikami. Jad mrówek zabija pluskwy. Mrówki nie powodują już takiego stresu jak pluskwy, ale są szkodnikami spożywczymi. Mrówki faraona mogą też przenosić choroby.
Wystawienie zapluskwionego mebla na mróz
Przy minus 15 st. C zajmie owadom ok. trzech dób by paść. Najlepsza temperatura to około minus 30 st. C – wtedy pluskwy padną po ok. 15 minutach.
Przeprowadzka jako ucieczka od pluskiew
Bardzo kosztowny i mało skuteczny sposób. Często zabiera się pluskwy ze sobą z mieszkania. W efekcie są obecne w obydwu lokalach.
Roman Giertych: Koryto

Bartłomiej Misiewicz to od 16 roku życia bliski współpracownik Antoniego Macierewicza. Wykształcenia nie zdążył zdobyć, ale zdobył zaufanie. Minister może na niego liczyć, więc obsadza go w radach nadzorczych różnych spółek. Fot. TVN24
Nominacja pana Misiewicza na stanowisko członka Rady Nadzorczej jednej z największych firm zbrojeniowych stawia ponownie pytanie o tysiące spółek i spółeczek Skarbu Państwa, które są traktowane przez zwycięskie partie jak łup.
Pytanie, które się nasuwa to, czy Polskę stać na to, aby rządzącym fundować setki tysięcy miejsc pracy, które są obsadzane według zasady znajomy pana królika. (Przepraszam te sympatyczne zwierzątka za porównanie do Macierewicza, chciałem napisać znajomy pana kozy, ale nikt by tego nie zrozumiał).
Oczywiście Polska Grupa Zbrojeniowa jako nieliczna nie może być sprywatyzowana, lecz czy tysiące innych nie mogłyby zostać sprzedane na giełdzie, a pieniądze z nich nie mogłyby zasilić ZUS?
Taka olbrzymia forma społecznej prywatyzacji mogłaby ostatecznie doprowadzić do zdjęcia trochę z młodych pokoleń ogromnego zadłużenia do naszych własnych emerytów. Byłoby to faktyczne obniżenie podatku zusowskiego dające potężny impuls gospodarczy. Warto być może myśląc o tym jak będziemy sprzątać państwo po rządach PiS pomyśleć o programie w tym zakresie.
Roman Giertych
Polacy nie ufają mediom publicznym. Wybierają prywatne
Z sondażu przeprowadzonego przez IBRIS dla Onet wynika, że Polacy nie ufają mediom publicznym. Większym zaufaniem obdarzają prywatne.
Z badań z 1 września 2016 r. wynika, że zaufanie do mediów publicznych deklaruje jedynie 30,5 procenta Polaków (6,7 proc. zdecydowanie ufa, 23,8 raczej ufa). Z kolei brak zaufania wskazuje ponad połowa z nas bo aż 54,8 proc.: (29,8 zdecydowanie nie ufa, 25,0 proc. raczej nie ufa)
W przypadku mediów prywatnych zaufanie zadeklarowała połowa respondentów 47,7 proc. (18,5 – zdecydowanie ufa, 29,2 – raczej ufa), natomiast brak zaufania 33,3 proc. zapytanych osób (zdecydowanie nie ufa 13,9 proc. osób, 19,4 – raczej nie ufa)
Z czego wynika tak duża różnica w zaufaniu do mediów publicznych i prywatnych?
Według prof. Wiesława Godzica medioznawcy z Uniwersytetu SWPS wynika to z dużych zmian zwłaszcza w Telewizji Polskiej, m.in. rozstania się z wieloletnimi znanymi dziennikarzami, oraz stronniczości mediów publicznych.
– To pewnie efekt zmian w ostatnich miesiącach, kiedy pokazano, w jaki sposób masowo można zmienić nie tylko szefów mediów publicznych, lecz także miłe, sympatyczne osoby, które oglądaliśmy na ekranach od wielu lat, zżyliśmy się z nimi, a teraz z dnia na dzień odeszły albo zostały wyrzucone – komentuje dla Wirtualnemedia.pl prof. Wiesław Godzic – Okazało się, że zewnętrzny czynnik polityczny może szybko zerwać wieloletnią więź widzów z dziennikarzami i prezenterami, zdekomponować tę „rodzinę telewizyjną” – dodaje.
Prof. Wiesław Godzic wskazuje kolejną przyczynę spadku wiarygodności TVP i Polskiego Radia. – Media publiczne są obecnie nierzetelne, trzymają jedną, rządową stronę. Jest to dostrzegane przez wiele osób – podkreśla medioznawca.
Z analizy prof. Macieja Mrozowskiego, przeprowadzonej w lutym br. na zlecenie KRRiT, wynika, że główne wydanie „Wiadomości” nie spełnia wymogów pluralizmu i bezstronności, ponieważ przedstawia często działania rządu i prezydenta w pozytywnym świetle.
Od początku br., kiedy na podstawie tzw. małej nowelizacji ustawy medialnej minister Skarbu Państwa powołał nowe władze Telewizji Polskiej i Polskiego Radia, obaj nadawcy rozstali się z ponad ok. 200 dziennikarzami i menedżerami, także wieloletnimi gwiazdami. Z TVP pożegnali się m.in. Piotr Kraśko, Grażyna Torbicka i Maciej Orłoś, a z Polskim Radiem – Tomasz Zimoch, Jerzy Sosnowski i Marcin Zaborski.
thefad.pl/ źródło: wirtualnemedia.pl
Zbigniew Hołdys: PIS okłada Polskę bejzbolem, Kukiz tańczy jak pajacyk, a opozycja bezradnie rozkłada ręce
Mój ruch oporu,
Szóstego września prezydent Gdańska Paweł Adamowicz umieścił na twitterze dość bezradny wpis:
„Stało się #MKIDN łączy od 1grudnia muzeum IIWś i Muzeum Westerplatte, to nie jest #dobrazmiana :(”.
Odpowiedziało mu kilka kwęknięć w rodzaju „To niech zapłacą za działkę w takim razie” i to wszystko. Protest. Nikt nie napisał (sorki, ja w końcu napisałem) „Nie ma co biadolić tylko zapowiedzieć ponowne rozdzielenie, gdy stracą władzę. Połączenie nazwać chwilowym.” Kropka.
PIS okłada Polskę bejzbolem propagandy, Kukiz tańczy mu w rytm jak pajacyk na sznurkach, a opozycja bezradnie rozkłada ręce. Za chwilę Macierewicz każe odczytać apel „poległych w Smoleńsku” u wrót krematorium w Auschwitz – i nie będzie żadnej mocnej reakcji, poza wyrażonym niesmakiem na ekranach telewizji. Wkurza mnie to od wielu tygodni. Chyba od chwili nocnego gwałtu na sejmie w wykonaniu komunisty Piotrowicza, który nie obcyndalając się zbytnio rechotał, olewał głosy opozycji, rozdawał klapsy, manipulował pracami, odmawiał prawa wygłaszania zastrzeżeń, a gdy padały pytania o wyjaśnienie, mówił „Koniec dyskusji, przechodzimy do głosowania”. Tyle. Gdy raz głosowanie wyśliznęło mu się z rąk, uznał je za sfałszowane i wbrew prawu je powtórzył, a posłowie opozycji karnie wzięli w nim udział. Jak te biedne owce w „Milczeniu owiec”, które nie kwękając szły na rzeź. Nikt nie powiedział: „To, co robicie, jest nielegalne” i nie odmówił wzięcia udziału w farsie. Odwrotnie – wszyscy obecni ją przyklepali.
Opozycja kwili. Nie walczy. Nie ma programu. Nie szturmuje. Ba, nawet nie ma odpowiedzi, ani utalentowanych mówców-specjalistów od ripost, ani wspaniałych nośnych argumentów, które popłynęłyby samodzielnie w stronę społeczeństwa i stanowiły zasiew pod ruch oporu. Opozycja jest obijanym workiem bokserskim, w który wali byle kto, w rękawicach lub bez, a ona tylko dynda na sznurze i czasem się bujnie z wgniecionym nosem. Obita wydusza z siebie niczym wągra żałosne hasło „Zasługujecie na więcej”, po czym wyśmiana chowa je pod fartuszkiem (i słusznie, bo denne).
Walka to jest walka, a nie pokorne przyjmowanie wszystkich ciosów i akceptowanie fauli. To, że pisiści chcą strącić sędziów z boiska i zmienić przepisy gry, wymaga twardego odporu, a tu okazuje się, że tylko Nadzwyczajny Kongres Sędziów i niezmordowani prezesi – Pani Gersdorf, Panowie Stępień, Zoll, Safjan i Rzepliński – go okazali. Bezwzględny, mądry, taktowny, nie do obalenia. A teraz, gdy zaczyna się ich kompromitowanie – opozycja milczy. Żadna partia nie podjęła uchwały stającej naprzeciw szkalowaniu sędziów. Tak, jakby losy Trybunału były zadaniem tych paru sędziów, a nie członków opozycji i jakby nie chodziło o obronę demokracji w Polsce. Nikt nie wydał komunikatu: „Gdy dojdziemy do władzy, odwrócimy wszystkie nielegalnie podjęte przez PIS uchwały i ustawy, przywrócimy godność sponiewieranym ludziom. Unieważnimy podejmowane dziś decyzje, ich autorów postawimy przed sądem, przywrócimy prawdę i szacunek.”
W uroczystościach rocznicy Sierpnia Szydło nie wspomina ani słowem nazwiska Lecha Wałęsy. Dlaczego opozycja nie zorganizowała masowych pokazów filmu „Robotnicy ‘80”, gdzie z ekranu bije prawda o przebiegu strajku w 1980? Tam widać rolę Wałęsy, znakomite wystąpienia Andrzeja Gwiazdy i Anny Walentynowicz, Bogdana Lisa – i nie widać Kaczyńskich, bo ich tam nie było. Nie macie sal w miastach? Gdy zalinkowałem ten film w internecie, obejrzało go półtora tysiąca ludzi w dwa dni, z czego większość była zszokowana – są tak młodzi, że o jego istnieniu nie wiedzieli. A przecież to dokument historyczny! Dlaczego opozycja nie zawalczyła o prawdę przy pomocy tak bezdyskusyjnego i ośmieszającego pisowskich propagandystów dowodu?
Po premierze filmu „Smoleńsk” ministerka, która nie wie gdzie leży Jedwabne, zapowiada, że film powinna obejrzeć młodzież szkolna. Czytaj „należy jej wbić do głów, że był zamach i że Tusk maczał w tym palce”. Dlaczego opozycja nie zorganizuje w całej Polsce otwartych pokazów filmu „National Geographic” o katastrofie smoleńskiej, gdzie są pokazane dowody na jej przebieg? Dlaczego nie ustanowi Dnia Filmów Prawdy? Dyskusji nad nimi?
Przygotowywany jest program reformy edukacji, który nie ma nóg i rąk, chwilami zahacza o szaleństwo indoktrynacyjne, jego zapowiedzi demolują intelektualną siłę nowego pokolenia, wszczepia się jakieś nieokreślone idee patriotyczne, za którymi kryje się kłamstwo; tysiące nauczycieli wylecą na bruk, ci co zostaną, nie wiedzą czego będą uczyć i pod jaką polityczną presją. Co będzie teraz lekturą obowiązkową w szkołach? Książki Wildsteina? Czym będzie Okrągły Stół? Stołem zdrady? Dlaczego opozycja miauczy i biernie się przygląda skutkom tej mentalnej dintojry? Dlaczego jedynie odwarkuje, że „to jest nieprzygotowane”? Dlaczego nie podejmuje uchwały i deklaracji w brzmieniu: „Gdy dojdziemy do władzy przywrócimy z powrotem właściwy system edukacyjny, a ten narzucany dziś siłą chory eksperyment zlikwidujemy na pewno. Damy szansę młodzieży, by dołączyła szybko do reszty świata”
KOD był nadzieją wielu ludzi. Wędruje ulicami coraz mniejszymi grupami, niekiedy w niejasnym celu, dla samego protestu bez tytułu, ktoś przemawia na placach o konieczności obrony demokracji, chwilami wydaje się, że ruch KOD jest coraz bardziej wątły, a na pewno nie ma żadnej projekcji na przyszłość. Obrona demokracji to dość ogólne hasło. Dla niektórych aktywność w tym względzie sprowadza się do klikania lajków w internecie, dla innych zaledwie do czytania tam treści, śmielsi coś wystukają na twitterze. Tyle. Kiedy ma miejsce protest w Teatrze Polskim we Wrocławiu, gdzie zachodzi podejrzenie poważnego naruszenia zasad demokracji – nie słychać, żeby zjawił się tam obserwator KOD, który by przyjrzał się protestowi, zbadał atmosferę, przekazywał obiektywne raporty reszcie społeczeństwa i ewentualnie zaapelował do centrali KOD o wsparcie. Żeby aktorzy wiedzieli, że mają to wsparcie, żeby społeczeństwo wiedziało, że KOD wykonuje pracę na jego rzecz. Że w ramach obrony demokracji broni praw pracowniczych i twórczych innych ludzi, a nie jedynie zaprasza ich na kolejne manifestacje. Kiedy powstał praojciec KOD-u, KOR (Komitet Obrony Robotników), jego wysłannicy jeździli na procesy protestujących robotników Radomia i Ursusa, obserwowali je, zdawali stamtąd relacje (ryzykując aresztowania), na tej podstawie wysyłano znakomitych adwokatów-społeczników, zbierano fundusze na zapomogi dla rodzin ludzi osadzonych w więzieniach. Tak zaczynał Ludwik Dorn, świeżo upieczony długowłosy maturzysta czy 25-letni instruktor harcerstwa Andrzej Celiński. Wydawano biuletyny o prześladowaniach, ludzie je sobie przekazywali z rąk do rąk. Nawet dziś chętnie bym dostał zadrukowaną kartkę papieru z opisami tego, co się w Polsce złego dzieje i co KOD dobrego robi, internet jest zbyt rozproszony, a na dodatek natychmiast jest kontrowany zniewagami, zarzutami o kłamstwo. Papier to papier. Dziś jedynie frunie komunikat „Spotykamy się pod siedzibą Trybunału w niedzielę” – to wszystko. To nie jest praca u podstaw. Nie tak ją sobie wyobrażałem. Nie chodzę na marsze KOD.
Podczas spotkania z młodymi ludźmi KOD zachęcałem ich do stworzenia występu parateatralnego, który by całą Polskę rzucił na kolana. Jak kiedyś Kaczmarski czy Kleyff czy dzisiejszy ruch „Black Live Matters” (Czarne Życie Ma Znaczenie). Jęknęli z podziwu (pokazałem im jak protestuje młodzież w USA) i… wymiękli. Nie oddzwonili, woleli stanąć obok Mateusza na manifestacji i pomachać chorągiewką. Tak wygląda ich praca od postaw. Włożyć nieco trudu, stworzyć wiersz, pieśń, pantomimę, zgrabne hasło, wybębnić je i zaśpiewać je tak, by wzbudzić podziw milionów innych młodych Polaków – to wszystsko okazało się za trudne. Instruktorów w ich otoczeniu zabrakło. A to jest właśnie praca u podstaw. A wyzwanie dla młodych – postawienie nowej sceny na manifie i pokazanie jak walczy Generacja Y.
KOR i jego otoczenie stworzyło tzw. Latający Uniwersytet, a potem Towarzystwo Kursów Naukowych, przenoszone z mieszkania do mieszkania wykłady z rożnych dziedzin, spotkania z autorytetami na tematy merytoryczne; coś, co w jakimś sensie i ogromnej skali powtórzyłem jako Akademia Sztuk Przepięknych na Przystanku Woodstock. Na wykłady ASP przybywają tysiące – tak są spragnieni prawdy i wymiany myśli. Swoje niby „ASP” miał PIS w postaci Klubu Ronina, gdzie brednie i jad gromadziły tysiące ludzi – i tak tworzyły się kręgi aktywistów tej partii. Gdzie mają się spotkać dzisiejsi zagubieni? Nikt się nimi nie interesuje. Kto ich poprowadzi? Tych, co się nie godzą na PISowską ideologię kłamstwa, poszukiwaczy prawdy i sprzeczności? Przywódców stada nie ma. Ani wykładowców, ani miejsca, choć tyle kawiarni powstało… Mógłbym tak klepać bez końca, ale nie chodzi o to, bym tu wrzucił katalog bezczynności – chodzi o to, by partie polityczne i ruchy protestu skumały, że klepanie treści w internecie to nie jest ruch oporu. Polityka i służba narodowi to nie jest udzielanie wywiadów. Udział w programie Olejnik czy Lisa to nie jest aktywność polityczna i działalność społeczna. Aktywność polityczna Kuronia zgodna była z jego hasłem „stawiajmy własne komitety”, wraz z przyjaciółmi tworzył świetnie zorganizowaną siatkę pomocy wszelkiej (był harcerzem, może tu tkwi przyczyna?), prawnej, informacyjnej, finansowej, organizacyjnej. Z tą wiedzą wspierali ludzi doraźnie, edukowali młodych robotników, którzy potem stanęli na czele strajków, a kiedy trzeba było zjechali do Stoczni Gdańskiej doradcy z kręgu KOR i świata nauki, tytani wiedzy – to oni uczynili protest robotników jednym najbardziej efektownych i efektywnych wydarzeń w historii ruchów oporu XX wieku.
Dziś w Polsce indoktrynacja ruszyła pełną parą. Żadna z grup opozycyjnych nie ma swoich oddziałów szybkiego reagowania. Od kilku miesięcy jesteśmy pojeni nową historią Polski. To takie zjawisko, jak przy oraniu ciężkimi pługami płytkiej gleby, gdzie pozostałości upraw, korzenie, resztki łodyg i rżyska po wywróceniu znajdują się pół metra pod ziemią, zmieszane z gliną i przestają być naturalnym nawozem. Tak powstaje ugór. Jeśli się go nie obsieje choćby łubinem, nic z tej ziemi nie zostanie i nic na niej nie urośnie. A chętnych do orki i siania nie ma. Kreacji – zero. Trwa ślizganie się od studia do studia. Opozycja jest chętna do zebrania plonów, ale nie do pracy od podstaw.
Rzadko korzystam z Pokazywarki, bo rzadko Newsweek nie decyduje się opublikować jakiegoś mojego tekstu, więc tu: https://t.co/dnesGaMKg6
— Zbigniew Hołdys (@ZbigniewHoldys) 8 września 2016
Zbigniew Hołdys
@ZbigniewHoldys Tysięczny tłum spija słowa z mych ust kochają mnie… like a rolling stone… serdeczne dzieki za ten tekst
— Rafal Szczucki (@Raf_Polo) 9 września 2016
Tekst dający do myślenia. Też nam, opozycji. @ZbigniewHoldys trafnie i szczerze do bólu. Ja dodam – praca i pokora https://t.co/SuBo5tJvbB
— Borys Budka (@bbudka) 8 września 2016
@szejnfeld @ZbigniewHoldys Panie pośle Pan mówi „brawo racja”,a przecież ten tekst jest również do Pana, do opozycji. 😀
— Barbara_JR (@basiaromani) 9 września 2016
@ZbigniewHoldys Komu auto ? Komu chatę ? Komu awansować Tatę ? Brawo Panie Zbyszku ! Jest moc 😀
— Robert Kowalski (@robertkoval007) 9 września 2016
@ZbigniewHoldys Nareszcie ktoś, kto myśli i wnioski potrafi ubrać i przedstawić w mądrej, szczerej i nie chamskiej formie. Dziekuje!
— Dark Anoubis (@MChrubasik) 9 września 2016
@ZbigniewHoldys PiS nie jest idealne, ale jest to najlepszy rząd od odzyskania przez nasz kraj niepodległości.
— Allem (@Allem_De_Bone) 9 września 2016
@ZbigniewHoldys Panie Zbigniewie, nie przepadałem za Panem, ale ten tekst duzo zmienia 😉 Brawo!
— K_W (@w_konrad) 9 września 2016
Masz długi? Uważaj komornicy zyskali nowe kompetencje
Komornicy sądowi zyskali nowe kompetencje, dzięki czemu egzekucja komornicza ma być szybsza i bardziej efektywna.
8 września weszły w życie zmiany w kodeksie postępowania cywilnego. Komornik będzie mógł zająć rachunek bankowy dłużnika w każdym miesiącu kalendarzowym, do wysokości 75 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę, czyli około 1400 zł netto. I może to zrobić dosłownie jednym kliknięciem, a właściciel konta nie będzie mógł wyprowadzić z niego pieniędzy.
– Z punktu widzenia wierzycieli ma skrócić się czas prowadzenia postępowania komorniczego i zwiększyć się jego skuteczność. Dłużnikom natomiast z całą pewnością trudniej będzie ukryć się z majątkiem, ale w przepisach nie zapomniano również o prawach gwarancyjnych dla stron postępowania, w tym również dla dłużnika – mówi newsrm.tv Rafał Fronczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej.
Zgodnie z nowymi przepisami zajęcie rachunku bankowego dłużnika będzie odbywać się drogą elektroniczną, a komornik i bank całą korespondencję będą prowadzić za pośrednictwem systemu teleinformatycznego. System do zajęć wierzytelności na rachunkach bankowych prowadzi Krajowa Izba Rozliczeniowa. Umożliwia on przesyłanie nawet miliona dokumentów dziennie. Blokada środków na rachunku będzie odbywać się niezwłocznie po podpisaniu zajęcia przez komornika podpisem elektronicznym, co uniemożliwi wypłatę środków przez dłużników.
Elektroniczna komunikacja komorników z administracyjnymi organami egzekucyjnymi oraz organami podatkowymi będzie odbywać się za pośrednictwem systemu e-PUAP. W praktyce oznacza to sprawniejszą egzekucję.
Bardzo ważną zmianą jest wprowadzenie komorniczego wyjawienia majątku. Komornik będzie upoważniony do odebrania wykazu majątku od dłużnika. Wykaz majątku będzie składany przez dłużnika pod rygorem odpowiedzialności karnej, o czym dłużnik zostanie uprzedzony. Jeśli dłużnik bez usprawiedliwionej przyczyny nie stawi się u komornika, odmówi odpowiedzi na pytania lub nie złoży wykazu lub przyrzeczenia, wówczas komornik będzie mógł ukarać go grzywną lub wystąpić do sądu o przymusowe doprowadzenie dłużnika, a nawet o zastosowanie aresztu nieprzekraczającego miesiąca.
Od 8 września br. komornik nie będzie mógł sprzedać ruchomości w trybie szybkim, a w razie skargi dłużnika na czynności komornicze, będzie musiał poczekać do jej rozstrzygnięcia. Zgodnie z nowymi przepisami sprzedaż zajętych ruchomości nie będzie mogła nastąpić wcześniej niż po upływie dwóch tygodni od dnia uprawomocnienia się zajęcia. Komornicy będą mieli także obowiązek ogłaszania licytacji na stronie internetowej Krajowej Rady Komorniczej, podobnie jak ma to miejsce w przypadku egzekucji nieruchomości. W praktyce oznacza to większą transparentność i możliwość dotarcia z informacją do większej grupy odbiorców.
– Dłużnik może uregulować należność w każdym momencie i powinien to zrobić po otrzymaniu wezwania, aby uniknąć wszczęcia egzekucji. Z chwilą kiedy wkracza komornik, musi liczyć się z konsekwencjami – celem egzekucji jest wyegzekwowanie świadczenia na rzecz wierzyciela, który dochodzi swojej własności – mówi Rafał Fronczek.
Zgodnie z nowymi przepisami skarga na czynności komornicze będzie wnoszona przez dłużnika za pośrednictwem komornika, który dokonał danej czynności. Jeżeli komornik uzna skargę za zasadną w całości, będzie mógł ją uwzględnić, co zwolni go z obowiązku przekazania jej do sądu.
– Takie rozwiązanie umożliwi szybką ocenę sprawy, znacząco przyspieszy rozpoznawanie skarg, a także odciąży sądy. Wyeliminuje również przypadki wnoszenia skargi do niewłaściwego sądu i wprowadzi pewność co do prawomocności działań organu egzekucyjnego. Sprawy egzekucyjne wymagają niszowej wiedzy i doświadczenia, dlatego docelowo, aby możliwy był bardziej efektywny nadzór nad czynnościami komorników, potrzebne będzie wprowadzenie instytucji sędziego egzekucyjnego – mówi Rafał Fronczek.
Aby postępowanie egzekucyjne nie było paraliżowane, zmienią się zasady wyłączenia komornika sądowego. Komornik, którego dotyczy wniosek o wyłączenie będzie mógł podejmować wszystkie czynności egzekucyjne z wyjątkiem wydania postanowienia o zakończeniu postępowania.
W Polsce jest 1500 komorników, którzy w ubiegłym roku przeprowadzili 8 mln egzekucji, z czego kwestionowanych czynności było tylko 1%.
Homoseksualizm, pedofilia – Papież-senior Benedykt XVI ostro rozprawia się z Kościołem

„Benedykt XVI. Ostatnie rozmowy”, Peter Seewald, Dom Wydawniczy RAFAEL 2016
Papież – senior Benedykt XVI przerywa niemal całkowite milczenie po ponad 3 i pół roku od swej abdykacji. W piątek 9 września, w kilkudziesięciu krajach, także w Polsce, ukaże się książka „Benedykt XVI. Ostatnie rozmowy”.
W szczerej rozmowie z niemieckim dziennikarzem Peterem Seewaldem papież Benedykt zdradza, główne przyczyny swojej abdykacji, wspomina swojego poprzednika Jana Pawła II i skarży się na „brud“ w Kościele katolickim. Ostro rozprawia się z homoseksualizmem, pedofilią i opowiada o aferach, które wybuchały w Watykanie za jego pontyfikatu. Piętnuje przerost biurokracji, „teoretyzację wiary”, jej upolitycznienie oraz „brak żywej dynamiki”.
„Nie udało mi się oczyścić Kościoła”
W książce, Benedykt XVI potwierdza doniesienia i pogłoski o istnieniu lobby gejowskiego w Watykanie. Mówił, że lobby takie istniało podczas jego pontyfikatu i jednak udało mu się rozbić tę grupę. – Czy znowu się taka tworzy, nie wiem – przyznał 89-letni Joseph Ratzinger. Stwierdził jednak, że nie udało mu się oczyścić Kościoła tak, jakby sobie tego życzył z pedofilii wśród księży i korupcji w Watykanie.
– Jako kardynał Kongregacji Doktryny Wiary dowiadywałem się o wszystkim, gdyż wszelkie informacje trafiają właśnie tam, i potrzebna jest wielka „siła duszy”, żeby uporać się z tym ciężarem. Że w Kościele nie brakuje brudu, to od zawsze wiadomo, ale to, z czym trzeba się zmagać jako prefekt kongregacji, sięga znacznie dalej, dlatego też i sam chciałem po prostu poprosić Pana, żeby nam pomógł. – powiedział.
– Zawsze liczy się przekaz informacji. – mówi Benedykt zapytany czy jego zdaniem, Jan Paweł II nie dość ofensywnie zajął się tym problemem nadużyć seksualnych w kościele
– Gdy już dostatecznie został poinformowany i zorientował się, co się dzieje, wyraził przekonanie, że należy podjąć energiczne działania. Ze względu na obowiązujące przepisy prawa kościelnego niemożliwe było nałożenie cięższych kar, dlatego wspomniałem o nowelizacji. Papież natychmiast dał mi wolną rękę i stworzyliśmy nowe normy prawne oraz struktury. Tylko w ten sposób dało się wyjść naprzeciw temu doświadczeniu.
Pochwała poprzednika i następcy
Benedykt XVI z najwyższym szacunkiem wyraża się zarówno o swoim poprzedniku Janie Pawle II, jak i następcy Franciszku, w szczególności podkreślając ciepło z jakim Franciszek podchodzi do ludzi.
– Uważam za dobry jego bezpośredni kontakt z ludźmi. Oczywiście zadaję sobie pytanie, jak długo to wytrzyma. Każdej środy dwieście i więcej uścisków dłoni to spory wysiłek. Ale zostawmy to Panu Bogu. – powiedział papież-senior.
Stwierdził, że wybór kardynała Jorge Bergoglio na jego następcę zaskoczył go. Kardynała znał wcześniej z kilku z wizyt w Watykanie i z korespondencji. – Poznałem go jako bardzo autorytatywnego człowieka, kogoś, kto w Argentynie decydował, co ma być, a czego nie. Tej serdeczności, osobistego kontaktu z ludźmi nie miałem okazji doświadczyć, więc to okazało się dla mnie niespodzianką. Nie wiem tylko, jak długo on to wytrzyma – powiedział Benedykt.
Abdykacja
Emerytowany papież powiedział, że już w latach 90. czuł się zmęczony i mówił Janowi Pawłowi II, że chce zrezygnować z urzędu Prefekta Kongregacji Nauki Wiary, ale polski papież się nie zgodził. Tłumaczył niemieckiemu dziennikarzowi, że ze względu na podeszły wiek nie był już w stanie udźwignąć odpowiedzialności za Kościół.
– To oczywiście nie jest takie proste. Ponieważ od tysiąca lat żaden papież nie zrezygnował, a również w pierwszym tysiącleciu krok ten należał do wyjątków, nie jest to decyzja, która łatwo przychodzi. Wielokrotnie trzeba się z nią zmierzyć. Z drugiej strony oczywistość tej decyzji stawała się tak naturalna, że nie można mówić o jakichś wyjątkowych wewnętrznych zmaganiach. Świadomość odpowiedzialności i ciężaru wymagająca gruntownego zbadania i rozpatrzenia przed Bogiem i sobą samym była, owszem, ale nie w tym sensie, że przechodziłbym jakieś tortury. – wyjaśniał Benedykt. – Było jasne, że muszę podjąć ten krok, i to była najwłaściwsza chwila. Ludzie też się z tym pogodzili. Wielu jest wdzięcznych, że kolejny papież wyszedł ku nim w nowym stylu. – dodał papież.
Współautor „Ostatnich rozmów” dziennikarz Peter Seewald zaprzecza pogłoskom, jakoby Benedykt XVI ustąpił pod naciskiem politycznym. Zwraca uwagę, że głównym powodem było osłabienie fizyczne i psychiczne.
„Mogłem odejść, bo nie byłem pod presją” – przyomina słowa papieża Benedykta Peter Seewald.
Jeszcze nigdy papież nie podsumował własnego pontyfikatu
– Jeszcze nigdy papież nie podsumował własnego pontyfikatu. Bezprzykładna jest też bezstronność i otwartość, z jaką wypowiada się w książce papież-senior. – mówił Peter Seewald.
Kardynał Joseph Ratzinger po raz pierwszy przyjął Petera Seewalda w 1992 roku. Mimo krytycznej relacji Seewalda z tego spotkania, papież zgodził się później na książkę-wywiad. Wydana pod tytułem „Sól ziemi” stała się bestsellerem.

Benedykt XVI. Ostatnie rozmowy, Peter Seewald, Dom Wydawniczy RAFAEL 2016
Warszawa ósma w rankingu jakości życia wśród stolic Europy

Warszawa znalazła się na ósmym miejscu opublikowanego przez unijny urząd statystyczny Eurostat rankingu zadowolenia mieszkańców europejskich stolic.
Liderem jest Wilno. Na podium znalazły się jeszcze Sztokholm i Kopenhaga. Najmniej zadowolenia budzi życie w Atenach.
Generalnie większość mieszkańców stolic jest zadowolonych z życia w swoim mieście.
W 18 stolicach zadowolonych jest co najmniej dziewięciu na dziesięciu mieszkańców (wszystkie dane z 2015 roku). Najwyższy poziom satysfakcji jest w Wilnie (98 proc.), a zaraz potem w Sztokholmie i Kopenhadze (97 proc.) oraz Wiedniu i Luksemburgu (96 proc.).
Z życia w stolicy Polski zadowolonych jest 93 proc. mieszkańców – o 3 pkt proc. więcej niż w takim samym badaniu z 2012 roku.
Na tle najbliższych sąsiadów Warszawa ma powody do dumy, gdyż zdecydowanie wyprzedziła Berlin i Pragę (odpowiednio 14 i 15 pozycja).
Zestawienie, obejmujące 28 stolic krajów Unii Europejskiej zamykają Ateny. Jedynie 71 proc. mieszkańców jest usatysfakcjonowanych z życia w największym mieście Grecji, choć odnotowano tam największy wzrost satysfakcji przez ostatnie trzy lata, bo aż o 15 pkt. proc.
Nieco więcej zadowolenia (80 proc.mieszkańcow) wyrażają wobec swojego miasta Rzymianie, którzy uplasowali stolicę Włoch na przedostatnim miejscu rankingu. Kolejne od końca są miasta: Bukareszt i Paryż (83 proc.).
Źródło: kurier PAP