Macierewicz znalazł brakujące dowody na zamach smoleński!

Antoni Macierewicz wreszcie znalazł brakujące dowody na zamach smoleński. Zapowiedział, że we wrześniu przedstawi je podkomisja smoleńska i jak zapewniał „nie będą to hipotezy lecz prawdziwe dowody.”
Szef MON w rozmowie z „Rzeczpospolitą” podkreślił, że podkomisja smoleńska jest w posiadaniu nowych nagrań załogi tupolewa, które do tej pory nie były znane. – Ale – jak zaznaczył – nie pochodzą one z pokładu polskiego samolotu. – Nowe nagrania mają zostać udostępnione i każdy będzie mógł ich wysłuchać
– Mamy wstrząsające wyznania członków tej komisji. A także nowe nagrania załogi tupolewa, które do tej pory nie były znane.
– My dysponujemy teraz prawdziwymi dowodami w sprawie katastrofy smoleńskiej, w tym tymi, które ukrywała komisja Millera – powiedział Macierewicz
– Dzisiaj wybór nie dotyczy tego, czy to polscy piloci zawinili przy katastrofie smoleńskiej lub czy był to zamach, lecz tego, czy rozpad samolotu prezydenckiego dokonał się w powietrzu dlatego, że dopuszczono świadomie samolot z wadą techniczną do takiego lotu, czy też mieliśmy do czynienia z umyślnymi działaniami mającymi na celu zniszczenie tego samolotu w powietrzu. Bo to, że działania nawigatorów rosyjskich i moskiewskich decydentów miały na celu doprowadzenie do katastrofy polskiego samolotu z prezydentem Lechem Kaczyńskim i całą delegacją na pokładzie, nie pozostawia żadnych wątpliwości. To jest już oczywiste. – stwierdził minister.
Szef MON zaznaczył, że to „nie będzie jeszcze ostateczny materiał, ale rzuci on bardzo istotne światło na przebieg i przyczyny katastrofy smoleńskiej.”
– Oczywiście mam świadomość, że są tacy ludzie, którzy nigdy nie przyjmą prawdy o tym, co się wówczas stało. Powód jest prosty: ten materiał ich właśnie obciąża odpowiedzialnością za tę tragedię. – stwierdził.
Rosyjscy naukowcy odebrali dziwny sygnał, który mogła wysłać obca cywilizacja

Czy odebrany przez rosjan sygnał został wysłany przez obcą cywilizację? Fot. pixabay
Rosyjski radioteleskop RATAN-600 odebrał dziwny sygnał. Pojedynczy, dwusekundowy sygnał radiowy na częstotliwości 2,7 cm, czyli 11GHz. Wielu naukowców uznało, że dźwięk mógł zostać wysłany przez obcą cywilizację.
Źródłem sygnału może być oddalona od Ziemi o 94 lata świetlne podobna do Słońca gwiazda HD164595. Sygnał został wychwycony 15 maja 2015 roku, jednak informacja o jego odkryciu przedostała się do mediów dopiero teraz, 29 sierpnia 2016 roku, za sprawą Paula Gilstera, pisarza SF i entuzjasty poszukiwań życia pozaziemskiego.
Niektórzy naukowcy uznali, że odebrany sygnał miał sztuczną charakterystykę, co jednak wg innych nie jest dowodem na to, że jest on rzeczywiście dziełem Obcych.
Sygnał jeszcze raz postanowili sprawdzić Amerykanie z instytutu SETI. Nie udało im się go jednak namierzyć. – Gdyby ten sygnał faktycznie istniał, od razu byśmy go odnaleźli – powiedział astronom Seth Shostak.
Astronomowie z SETI sprawdzają dokładnie ten region. Ich zdaniem to prawdopodobnie zwyczajne szumy radiowe, których w przestrzeni kosmicznej słychać pełno, ale też nie wykluczają, że sygnał zarejestrowany przez Rosjan mógł zostać wysłany przez obcą cywilizację.
Naukowcy zwracają uwagę, że nawet jeśli sygnał był rzeczywiście pozaziemski, to mógł on pochodzić nie z układu HD164595, ale z dalszej odległości.
Krytycy teorii pochodzenia sygnału wyemitowanego przez Obcych wskazują, że może być on związany z rozbłyskiem gwiezdnym, lub pochodzić z wielu innych kosmicznych źródeł. Dlatego też niektórzy żartobliwie nazywają ten sygnał prawdziwym “szumem medialnym”.
Maciej Orłoś po 25 latach odchodzi z „Teleexpressu”

Maciej Orłoś. Fot. TVP
Maciej Orłoś w środę 31 sierpnia po raz ostatni poprowadził ”Teleexpress” w TVP. Tym samym pożegnał się z programem, którego był twarzą od ćwierć wieku. Dziennikarz po 25 latach pracy odchodzi też z TVP.
– Dziś na zakończenie „Teleexpressu” nie mam dla państwa żadnej śmiesznostki. Muszę powiedzieć coś całkiem serio – to jest mój ostatni „Teleexpress”, żegnam się z państwem. Chciałbym bardzo podziękować ze te ponad 25 lat spotkań w „Teleexpressie” i w innych programach Telewizji Polskiej. Do zobaczenia w innym miejscu – powiedział dziennikarz i zakończył ostatni poprowadzony przez siebie „Teleexpress”.
Dlaczego Maciej Orłoś zrezygnował z prowadzenia „Teleexpressu”?
– Nie mogę się na ten temat wypowiadać – powiedział Maciej Orłoś. Jak informuje „Presserwis”, który pierwszy napisał o jego odejściu z TVP, dziennikarz rozmawia na temat przejścia do portalu Wirtualna Polska, który 2 grudnia uruchomi kanał telewizyjny WP1.
Choć sam zainteresowny nie komentuje swojego odejścia, to media spekulują, że głównym powodem może być konflikt z nowym kierownictwem programu. Na początku sierpnia kierownikiem redakcji „Teleexpressu” został Klaudiusz Pobudzin. Pobudzin w Telewizji Polskiej pracował od połowy stycznia jako reporter „Wiadomości” TVP1. Wcześniej był związany m.in. z Telewizją Trwam.
Czy „Teleexpress” poradzi sobie bez Orłosia?
To trochę tak, jakby Karol Strasburger odszedł z Familiady… #Teleexpress
— Olga Letycja (@OlgaLetycja) 31 sierpnia 2016
Maciej Orłoś odchodzi z Teleexpressu. To coś jakby Teleexpress odchodził z Teleexpressu, prawdę mówiąc.
— Bartek Chaciński (@chacinski) 31 sierpnia 2016
Maciej Orłoś jest rekordzistą Polski w kategorii „najdłuższe prowadzenie telewizyjnego programu informacyjnego w Polsce po 1989 roku”. Pierwszy poprowadził „Teleexpressu” 15 czerwca 1991 roku. Do dziś z widzami witał się ponad dwa tysiące siedemset razy.
Oprócz Teleexpresu prowadził cykliczne programy w TVP1, m.in. Oko w oko, A to Polska właśnie, Trochę kultury i 300 procent normy, a także wydarzenia, m.in. 50 lecie Telewizji, gale Wiktorów, Teraz Polska oraz festiwale w Opolu i Sopocie.
Maciej Orłoś odchodzi z TVP. Niebawem całe normalne życie przeniesie się do portali. W TVP zostaną najemnicy partii https://t.co/9b1psSsThb
— eReS (@motostork) 31 sierpnia 2016
Torbicka, Kraśko, teraz Orłoś. PIS w 8 miesięcy zniszczył to co w TVP na dobre i na złe budowano 25 lat. Politrucy i nieudacznicy.
— Tomasz Lis (@lis_tomasz) 31 sierpnia 2016
Kuźniar zaprasza #Orłoś do @onetpl 😉 pic.twitter.com/aysy3XoaBr
— Jarosław Kuźniar (@jarekkuzniar) 31 sierpnia 2016
TVP żegna się z Maciejem Orłosiem. Jak mawiał klasyk: „jakoś tak mało ekskluzywnie”. pic.twitter.com/QHfiWiDgBZ
— Dariusz Grzędziński (@grzedzinski) 31 sierpnia 2016
thefad.pl/ źródło: TVP, Presserwis
Kamil Durczok poprowadzi program publicystyczny w Polsat News

Kamil Durczok. Fot. Krzysztof Dubiel / fotografiakorporacyjna.blogspot.co.uk
Jesienią Polsat News zacznie emisję nowego programu publicystycznego, w którym Kamil Durczok będzie rozmawiał z politykami. Nowy cotygodniowy program Polsat News jest planowany na czwartki o godz. 20.00. Jego emisja ma zacząć się w październiku.
Rzecznik prasowy Telewizji Polsat Tomasz Matwiejczuk potwierdził informację o zaangażowaniu Kamila Durczoka. – Jego program będzie emitowany w paśmie wieczornym, powinien wystartować w październiku – powiedział nam.
– Kamil Durczok jest profesjonalistą z dużym doświadczeniem dziennikarskim. Zdajemy sobie sprawę, że ostatnio dotyczyły go pewne kontrowersje, ale po rozmowach z nim i przeanalizowaniu całej sprawy doszliśmy do wniosku, że nie przeszkadza to, żeby prowadził program publicystyczny – wyjaśnił rzecznik Polsatu.
Kamil Durczok potwierdził informacje o nowym programie na Twitterze:
– Potwierdzam informację o współpracy z Polsat News. Szczegóły wkrótce. Dziękuję wszystkim którzy trzymali kciuki. Do zobaczenia. – napisał dziennikarz.
Potwierdzam informację o współpracy z Polsat News. Szczegóły wkrótce. Dziękuję wszystkim którzy trzymali kciuki. Do zobaczenia.
— Kamil Durczok (@durczokk) 30 sierpnia 2016
O rany… Tyle dobrego to się nie spodziewałem ❤️ Jeszcze raz dziękuję i z niecierpliwością czekam na nasze pierwsze spotkanie w #PolsatNews
— Kamil Durczok (@durczokk) 30 sierpnia 2016
W marcu zeszłego roku Kamil Durczok za porozumieniem stron rozstał się z „Faktami” TVN, po tym jak powołana przez stację komisja ustaliła, że w redakcji „Faktów” dochodziło do mobbingu i molestowania. Po rozstaniu z TVN obowiązuje 1,5-roczny zakaz konkurencji, kończący się we wrześniu br.
W połowie sierpnia Durczok powiadomił, że uruchamia internetowy serwis informatyczny. W piątek 19 sierpnia umieścił w mediach ogłoszenie, w którym on i podległa mu spółka Coal Minders informują, że szukają dziennikarzy „do współpracy przy planowanym projekcie medialnym na południu Polski”.
Pięknie tu… I pomysleć że 4 miesiące udało się nam to utrzymać w tajemnicy 😈 pic.twitter.com/aJ9T6aCSDg
— Kamil Durczok (@durczokk) 18 sierpnia 2016
Na początku kwietnia zarejestrowano spółkę Coal Minders z siedzibą w Katowicach, której prezesem został Kamil Durczok. Jako obszar działalności spółka ma wpisaną „działalność portali internetowych”.
thefad.pl / źródło: Wirtualane Media
Giertych: Po 19 grudnia mogą powstać dwa Trybunały Konstytucyjne

Prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński. Fot. Internet
19 grudnia kończy się kadencja prezesa Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzeja Rzeplińskiego. W parlamencie należy spodziewać się kolejnej awantury o Trybunał a po 19 grudnia PiS będzie miał w Trybunale już 4 przychylnych sędziów, co będzie miało istotne znaczenie przy wyborze następcy prof. Rzeplińskiego.
W dzisiejszej „Kropce nad i” w TVN24 były wicepremier minister edukacji Roman Giertych, komentując sytuację wokół Trybunału Konstytucyjnego ocenił, że „jeżeli się okaże, że wybór prezesa Trybunału będzie wedle ustawy, którą uznaje Trybunał, a nie według tej, którą uznaje PiS, to może się okazać, że PiS wybierze swojego prezesa, a sędziowie swojego”.
Zdaniem Romana Giertycha, mogą powstać dwa Trybunały, z czego jeden nie będzie uznawany przez drugi. – Historia zawsze pokazuje, że w sytuacji, w której nie ma jednego uznawanego przez wszystkich wspólnego systemu prawnego, zawsze się to kończy rewolucją – ocenił.
Roman Giertych skomentował także wszczęte wobec prof. Rzeplińskiego przez prokuraturę postępowanie w sprawie niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień. Chodzi o niedopuszczenie do orzekania trzech sędziów wybranych przez obecny Sejm w grudniu ub. roku. Trybunał uznał wówczas, że wybór trzech sędziów dokonany przez poprzedni Sejm jest ważny i prezydent Andrzej Duda powinien przyjąć od nich ślubowanie.
– To jest skandaliczna decyzja. Nie ma możliwości prokuratura kontrolować działań Trybunału Konstytucyjnego – powiedział.
Już wczoraj prof. Rzepliński zapytany przez Monikę Olejnik podkreślił, że „prokuratura nie ma prawa zająć się sprawą przekroczenia uprawnień przez prezesa TK”. Przypomniał również, że trzej sędziowie wybrani w grudniu ub. roku „zostali wybrani na urząd niezgodnie z konstytucją”.
thefad.pl / źródło. TVN24
Jak sprawdzić, czy ktoś nie próbuje wyłudzić kredytu na nasze dane? Sprawdź, kto pyta o PESEL
12 sierpnia Ministerstwo Cyfryzacji zawiadomiło organy ścigania o nieprawidłowościach przy pobieraniu przez kancelarie komornicze danych obywateli z bazy PESEL. Według resortu cyfryzacji chodzi o dane ok. 1,4 mln obywateli. Podejrzenia specjalistów wzbudziła nie tylko znaczna liczba tych zapytań, ale również fakt, że były one wysyłane w nocy.

Przed kilkoma dniami Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo dotyczące podejrzenia nieuprawnionego wykorzystania danych z systemu PESEL przez pięć kancelarii komorniczych. Sprawę bada także samorząd komorniczy.
W poniedziałek prokuratura poinformowała, że dotychczas nie stwierdzono wycieku danych z systemu PESEL do osób nieuprawnionych. O tym, że w tej sprawie nie ma powodów do niepokoju zapewniał też we wtorek rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości Sebastian Kaleta.
Sprawdź, kto pyta o PESEL
Krajowy Rejestr Długów oferuje możliwość bezpłatnego sprawdzenia, czy bank, firma pożyczkowa, operator telefoniczny lub jakakolwiek inna firma nie szukała informacji o osobach na podstawie ich numeru PESEL – informuje KRD w komunikacie. KRD dodaje, że w ten sposób można sprawdzić, czy nie padło się ofiarą ostatniej kradzieży danych osobowych.
„Imię i nazwisko, adres, data i miejsce urodzenia, PESEL, numer i seria dowodu osobistego – te kilka informacji mogą pozwolić nam na polepszenie standardu swojego życia. Dowód osobisty daje możliwość zaciągnięcia pożyczki czy kredytu lub zakupów na raty albo kupna najnowszego modelu drogiego smartfona. Te same dane, w tym samym celu mogą jednak wykorzystać przestępcy, którzy na nasze konto mogą zaciągnąć zobowiązania, które potem nam przyjdzie spłacać. Kradzież danych kilku milionów Polaków z bazy PESEL, ujawniona w piątek, może oznaczać kłopoty dla ich posiadaczy. Krajowy Rejestr Długów umożliwia bezpłatnie uchronienie się przed takimi problemami” – informuje KRD w poniedziałkowym komunikacie.
„Bank, firma pożyczkowa, operator telefoniczny, dostawca Internetu, telewizja cyfrowa i wiele innych podmiotów weryfikują potencjalnych klientów w Krajowym Rejestrze Długów, sprawdzając czy nie są zadłużeni. Ale zgodnie z prawem muszą mieć do tego pisemną zgodę zainteresowanej osoby. Jeśli zatem ktoś o nas pyta, a my nie dawaliśmy na to zgody, to znaczy że ktoś próbuje wyłudzić pieniądze na nasze konto” – cytuje komunikat Adama Łąckiego, prezesa Zarządu Krajowego Rejestru Długów – Biura Informacji Gospodarczej SA.
KRD informuje, że oferuje wszystkim konsumentom bezpłatne konto w Serwisie Ochrony Konsumenta (www.konsument.krd.pl), w ramach którego mogą sprawdzać kto o nich pytał. Wystarczy, jak dodaje, „włączyć monitorowanie rejestru zapytań o siebie, który działa jak sygnał ostrzegawczy”.
„Jeśli ktoś spyta o historię kredytową bez naszego pozwolenia, natychmiast otrzymamy wiadomość SMS lub e-mailem. To daje nam możliwość szybkiej reakcji, np. by skontaktować się z firmą, która pobierała raport na nasz temat z KRD lub zgłosić sprawę na policję. Szybka reakcja pozwoli nam na uniknięcie kłopotów. Zapewniamy sobie święty spokój i to zupełnie bezpłatnie, ta usługa nic nie kosztuje” – cytuje komunikat Adama Łąckiego.
KRD przypomina zarazem, że banki w każdym roku wyłapują ponad 100 tysięcy przypadków prób wyłudzeń kredytów o wartości 250-300 mln zł na podstawie cudzych dokumentów.
Źródło: Kurier PAP
Jak postępować, jeśli podejrzewamy zatrucie grzybami?
Jeśli po spożyciu grzybów wystąpią nudności, bóle brzucha, biegunka i podwyższona temperatura, należy natychmiast wezwać pogotowie lub zgłosić się do lekarza – zaleca Główny Inspektor Sanitarny. W przypadku zatrucia grzybami ważna jest szybka reakcja – podkreśla.
GIS przypomina, że zbierać należy tylko te grzyby, do których mamy absolutną pewność, że są jadalne. Główny Inspektor Sanitarny zaleca by zbierać wyłącznie grzyby wyrośnięte. Młode, bez wykształconych cech danego gatunku, stanowią bowiem najczęstszą przyczynę tragicznych pomyłek.
GIS rekomenduje, by początkujący grzybiarze zbierali jedynie grzyby rurkowe, czyli takie, które pod kapeluszem mają tzw. gąbkę. W tej grupie nie ma bowiem w Polsce grzybów śmiertelnie trujących. Ryzyko zatrucia jest więc mniejsze niż w przypadku grzybów blaszkowatych,
Inspekcja radzi zrezygnować z „błędnych” metod rozpoznawania gatunków trujących, np. przez sprawdzanie, czy cebula gotowana z grzybami zabarwi się na czarno, a srebrna łyżeczka ściemnieje. Nie wolno sugerować się gorzkim smakiem grzybów, bo istnieją gatunki śmiertelnie trujące, które mają słodkawy smak, np. muchomor wiosenny czy zielonawy.
Główny Inspektor Sanitarny zaleca, by zbierać grzyby do koszyków lub innych przepuszczających powietrze pojemników. Reklamówki powodują bowiem zaparzanie grzybów i szybkie ich psucie.
Grzyby wywołują kilka rodzajów zatruć. Niektóre z nich mogą – jak wyjaśnia prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia Bożena Janicka – prowadzić do uszkodzeń komórek narządów wewnętrznych, a w przypadku spożycia muchomora sromotnikowego do skazy krwotocznej i hemolizy krwi.
Inne, jak dodaje, mają ujemny wpływ na układ nerwowy człowieka. Powodują zwolnienie bądź przyspieszenie akcji serca, zaburzenia oddychania, uczucia gorąca, ślinotok czy halucynacje. Część zatruć charakteryzuje się objawami ostrych nieżytów żołądkowo- jelitowych.
Pierwsza pomoc przy zatruciu, jak przypomina PPOZ, to sprowokowanie wymiotów i badania treści żołądka – dzięki temu można szybciej rozpoznać gatunek grzyba, który wywołał zatrucie i podjąć leczenie.
Źródło: Kurier PAP
Pawłowicz obraża Lecha Wałęsę: nie pasuje do historii wolnej Polski
Posłanka PiS Krystyna Pawłowicz słynie z ciętego języka, ale i niewybrednych komentarzy. Jeśli kogoś nie lubi, podpadnie jej, lub nie pasuje do jej wizji świata i dość specyficznych poglądów wytacza ciężkie działa.

Tym razem jej celem stał się Lech Wałęsa. Na swoim profilu na Facebooku dowodzi, że były prezydent nie pasuje do historii wolnej Polski.
Posłance PiS, Lech Wałęsa „kojarzy się już tylko z osobą odzianą w bluzeczkę polo salutującą do marynarskiej czapki, pod jakimś kurczakiem zrobionym z piór, czasem przeglądającą się w lustrach kuwejckiego hotelu fotografującą tamtejsze złote krany, lub siedzącą w jacuzzi z jakimiś przygodnymi kobietami w basenie na Florydzie lub stojącą na tle cudzych limuzyn.”
Zdaniem Pawłowicz Lech Wałęsa był przyjacielem „komunistycznych zbrodniarzy – Jaruzelskiego i Kiszczaka” którzy jak twierdzi byli gorliwymi następcami „zabójców Inki i Zagończyka”
Deser na niedzielę – Tiramisu
Tiramisu to sztandarowy deser włoskiej kuchni, znany na całym świecie. Delikatny i aromatyczny krem z serka mascarpone, puszyste biszkopty i pachnąca kawa, stanowią podstawę deseru. Tiramisu w dosłownym tłumaczeniu oznacza ”poderwij mnie”, ”ocknij się”, ”przebudź się”. Tradycyjnie, deser podawany jest we Włoszech w towarzystwie filiżanki mocnego espresso na… drugie śniadanie.

Składniki:
2 opakowania serka mascarpone (po 250 gram)
4 jajka
Pół szklanki drobnego cukru
Pół filiżanki zaparzonej mocnej kawy
50 ml amaretto lub likieru baileys
Paczka podłużnych biszkoptów
Kakao lub gorzka czekolada do posypania
Żółtka ucieramy z cukrem na gładką, pozbawioną grudek masę. Można ubić je na parze a następnie ostudzić lub użyć cukru pudru. Do utartych żółtek stopniowo dodajemy serek mascarpone. W osobnej miseczce ubijamy na sztywno białka i łączymy z masą serową delikatnie mieszając.
Ostudzoną kawę mieszamy z likierem i wylewamy na płaski talerz, moczymy w niej dokładnie biszkopty i układamy je na dno szklanego naczynia. Na biszkopty wykładamy przygotowany serek mascarpone. Jeśli naczynie jest niewielkie, możemy ułożyć kolejną warstwę biszkoptów i serka. Wierzch deseru posypujemy gorzkim kakao i wstawiamy na kilka godzin do lodówki, aby masa serowa dokładnie stężała. Przygotowany w ten sposób deser mascarpone jest deikatny i mniej kaloryczny niż w wersji ze śmietaną.
Smacznego!
Anna Frach, TheFad.pl
Prof. Magdalena Król otrzymała Prestiżowy Grant Europejskiej Rady ds. Badań na walkę nowotworami

Komórki raka płuc podczas podziału komórkowego. Fot. wikipedia
Prof. Magdalena Król z SGGW w Warszawie razem z zespołem dokonała ważnego odkrycia, które może pomóc w walce z nowotworami. Chce „założyć” komórkom immunologicznym „plecaki z bombą”, które zniszczą nowotwory w miejscach nieosiągalnych dla współczesnej medycyny.
Prof. Magdalena Król właśnie otrzymała potężny grant od Europejskiej Rady ds. Badań (European Research Council – ERC), dzięki któremu będzie mogła kontynuować swoje badania. Tym samym znalazła się w gronie czołowych naukowców z najlepszych instytucji naukowych Europy.
O otrzymaniu przez prof. Magdalenę Król grantu poinformował rzecznik Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW) w Warszawie.
Prof. Magdalena Król zajmuje się tzw. onkologią eksperymentalną. Jest profesorem nadzwyczajnym Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.
Dzięki europejskim środkom będzie próbowała wyjaśnić odkryte przez siebie zjawisko biologiczne. Jak zauważa, komórki układu odpornościowego przekazują komórkom nowotworowym pewien rodzaj białek.
Badaczka będzie chciała wykorzystać ten mechanizm, aby wewnątrz białka „przemycić” czynniki antynowotworowe: różnego typu leki. W ten sposób można będzie je precyzyjnie dostarczyć: poprzez komórki immunologiczne – do guzów nowotworowych. Możliwość taką prof. Król porównuje do założenia komórkom immunologicznym plecaków z ładunkami wybuchowymi, dla których celem będzie nowotwór.
Metoda ta ma szansę znaleźć zastosowanie zwłaszcza w leczeniu małych przerzutów nowotworowych, stanowiących ważny problem kliniczny.
– Komórki immunologiczne, które są przedmiotem moich badań, wędrują do rejonów niedotlenionych i niedokrwionych w obrębie guza – tam nie docierają absolutnie żadne leki. Po chemioterapii wydaje się, że guz zniknął, bo większość masy guza została usunięta. Jednak komórki nowotworowe pozostają i bywają przyczyną wznowy lub przerzutów – wyjaśnia prof. Magdalena Król w rozmowie z PAP.
Zapytana o to, kiedy jej odkrycie będzie można wykorzystać w praktyce – stwierdziła, że proces ten będzie długi. Okres wprowadzania nowych terapii trwa co najmniej dziesięć lat i podobnie może być w tym przypadku.
Ponad 1,4 mln euro na 5-letni projekt
Na badania w ramach pięcioletniego projektu badaczka otrzyma ponad 1,4 mln euro. Europejska Rada ds. Badań do tej pory przyznała w programie Horyzont 2020 polskim naukowcom 15 grantów, w tym tylko jeden w dziedzinie nauk o życiu.
Granty przyznawane są na badania, które mają charakter pionierski i mogą prowadzić do ważnych oraz przełomowych odkryć. Mają na celu zwiększenie dynamiki, kreatywności i doskonałości europejskich badań przekraczających granice dzisiejszej wiedzy, poprzez wspieranie pionierskich projektów badawczych.
Statystyki pokazują, że wyniki aż 20 proc. grantów przyznanych przez ERC doprowadziło do prawdziwego przełomu w nauce, a wyniki 50 proc. grantów miały ogromny wkład w postęp nauki.
W latach 2007-2013 (7. Program Ramowy) do Polski trafiło jedynie 14 z 4322 grantów przyznanych przez ERC. Po dwóch latach realizacji programu Horyzont 2020 (2014-2020) polskie jednostki naukowe otrzymały zaledwie dziewięć z ok. 2 tys. przyznanych grantów ERC.
thefad.pl / Źródło: Kurier PAP
