Wstyd i hańba

Roman Giertych. Fot. Źródło: Oficjalna strona Romana Giertycha na Facebooku

Roman Giertych. Fot. Źródło: Oficjalna strona Romana Giertycha na Facebooku

W nowej ustawie PiS o podwyżkach dla władzy znalazł się zapis, że dzieci zmarłych prezydentów mają prawo do renty po rodzicach. Aktualnie do takich należy jedynie Marta Kaczyńska.

A tymczasem Prokuratoria, która reprezentuje Skarb Państwa w sprawie z powództwa jednej z córek oficerów BOR, który zginał w Smoleńsku, a która jest niepełnosprawna, odpowiadając na nasz pozew napisała mi, że zwiększona renta dziecku nie przysługuje, gdyż Jej ojciec i tak nie zarabiałby więcej.

Nadto Prokuratoria uznała, że Skarb Państwa nie ponosi odpowiedzialności cywilnej (z ryzyka!) za skutki katastrofy smoleńskiej.

Jest to ciekawa teza, gdyż dotychczas Skarb Państwa uznawał swoją odpowiedzialność cywilną. Ale rozumiem, że niepełnosprawna, dziesięcioletnia córka oficera BOR to coś innego, niż pełnoletnia adwokat, ale córka Prezydenta.

Czyli nawet ofiary katastrofy smoleńskiej są równe i równiejsze.

 

Źródło: Facebook – Oficjalna strona Romana Giertycha


Kryzys w PO. 30 posłów podpisało apel w obronie wykluczenia z partii kolegów

Grzegorz Schetyna

Blisko 30 posłów PO podpisało apel do zarządu partii o cofnięcie decyzji w sprawie wykluczenia z partii trzech posłów: Michała Kamińskiego, Jacka Protasiewicza i Stanisława Huskowskiego.

Jak informuje TVN24 podpisali się pod nim m.in.: była premier Ewa Kopacz, byli ministrowie sprawiedliwości Cezary Grabarczyk i Marek Biernacki, były minister zdrowia Marian Zembala.

Grzegorz Schetyna jest bardzo złym przywódcą PO

Poseł PO Stefan Niesiołowski powiedział w czwartek w TVN24, że spodziewa się dalszych represji ze strony Grzegorza Schetyny. O samym wykluczeniu posłów wypowiadał się bardzo krytycznie: – To była decyzja fatalna, bardzo zła. Oczywiście szkodzi Platformie – mówił.

– Znam wiele partii politycznych, które weszły w okres schyłkowy wewnętrznych porachunków, wyrzucania czy czystek i bardzo się boję, żeby w taki okres nie weszła Platforma Obywatelska – powiedział. Dodał, że jeśli była premier Ewa Kopacz zdecyduje się odejść z PO, pójdzie za nią.

– Ogólna moja ocena tego przywództwa jest bardzo negatywna – podkreślił.

 

Źródło: TVN24

 


Rio 2016. Igrzyska bez rosyjskich lekkoatletów

Rio-Olympics

Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) w Lozannie, odrzucił apelację rosyjskich lekkoatletów. W konsekwencji, czego 68 rosyjskich lekkoatletów, którzy znaleźli się w składzie na igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro, nie będzie mogło na nie pojechać.

Rosyjska federacja lekkoatletyczna została zawieszona przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) w związku z informacjami potwierdzającymi istnienie zorganizowanego procederu dopingowego w tym kraju. Kara została nałożona na podstawie raportu Światowej Agencji Antydopingowej, z którego wynika, że w Rosji w ukrywanie procederu niedozwolonego wspomagania lekkoatletów były zaangażowane m.in. ministerstwo sportu i tamtejsze laboratorium antydopingowe.

17 czerwca IAAF podtrzymało swoją decyzję. Od decyzji tej Federacja rosyjska odwołała się do ostatniej sportowej instancji (CAS).

Sprawa startu w Rio rosyjskich lekkoatletów była rozpatrywana przez CAS od 19 lipca. W czwartek, 21 lipca CAS wydał decyzję o odrzuceniu apelacji rosyjskich lekkoatletów, co oznacza, że kończy się droga odwoławcza w tej sprawie.

Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) uznał, że rosyjscy lekkoatleci będą mogli wystąpić w Brazylii pod warunkiem, że poddawali się dodatkowym badaniom antydopingowym w laboratoriach poza Rosją.

Dzisiaj tylko dwie Rosjanki spełniają te warunki. Jedną z nich jest mieszkająca i trenującą w USA 25-letania skoczkini w dal Daria Kliszyna. Drugą tyczkarka Alena Lutkowska, która mieszka we Włoszech.

Poza tym w Rio wystartuje biegająca na 800 m mieszkająca na stałe w USA Julia Stiepanowa, która na początku maja w programie „60 minut” amerykańskiej telewizji CBS ujawniła stosowanie dopingu przez czwórkę rosyjskich mistrzów olimpijskich z Soczi. Julia Stiepanowa występuje pod flagą IAAF.

 


NIE dla poselskich apanaży!

Roman Giertych. Fot. Zródlo: Oficjalna strona Romana Giertycha na Facebooku

Roman Giertych. Fot. Zródlo: Oficjalna strona Romana Giertycha na Facebooku

PiS planuje ogromne, jak na warunki polskie, podwyżki dla posłów, ministrów etc.

Od lat głoszę tezę, że polscy ministrowie powinni zarabiać znacznie więcej, ale polscy posłowie powinni swoją pracę wykonywać społecznie. Posłowanie na Sejm RP powinno być zaszczytem! Tak było w I i II RP.

To prawda, że w innych demokracjach posłowanie wiąże się często z wynagrodzeniem. Każda demokracja ma swoją specyfikę, a nasza od wieków traktowała poselstwo, jak sama nazwa wskazuje, jako wysłanie, czyli reprezentowanie swoich Rodaków przy stanowieniu prawa.

Prawo w Polsce nigdy, w przeciwieństwie do wielu innych krajów, nie zabraniało posłom pracy zawodowej, gdyż ideałem było posłowanie finansowane z własnych pieniędzy.

Teraz po 27 latach od odzyskania wolności możemy wrócić do zasady, że posłowanie to honor. Wiem, że trudno sobie wyobrazić jednocześnie pojęcie honor i twarze posła Suskiego, Pawłowicz oraz wielu innych. Nie oznacza to jednak, że bezczelny skok na kasę ze strony PiS ma pozostać bez odpowiedzi.

Dlatego stawiam publiczne pytanie i proszę o odpowiedzi: czy nie uważacie Państwo, że moglibyśmy zarejestrować komitet celem zebrania podpisów pod ustawą, wprowadzającą zasadę, że praca poselska jest wykonywana darmowo i nie można za nią pobierać wynagrodzenia?

Taką ustawę łatwo napiszę i założę komitet celem zebrania podpisów, o ile dostanę wsparcie w postaci Państwa wpisów i komentarzy.

Oczywiście, że posłowie mogą taką ustawę odrzucić, ale wówczas każdy z nich będzie za to rozliczony w wyborach. Myślę, że we wrześniu moglibyśmy (gdyby było więcej osób, które zaangażują się w zbieranie podpisów) zarejestrować komitet i przystąpić do zbierania podpisów.

 

Proszę o opinię!

 

Roman Giertych

 

Źródło: Facebook – Oficjalna strona Romana Giertycha

 

 

 

 

 


Skargi na manipulowanie informacjami oraz nierzetelność „Wiadomości” TVP1

wiadomosci tvp1

Skargi na manipulowanie informacjami oraz nierzetelność „Wiadomości” TVP1. Fot. źródło: „Wiadomości” TVP1

Do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wpłynęły 23 skargi, w których zarzucono nierzetelność i manipulacje materiałom pokazywanym w „Wiadomościach” TVP1.

Skargi dotyczą materiałów na temat szczytu NATO w Warszawie emitowanych w głównym wydaniu „Wiadomości” TVP1 w czwartek 8 lipca i piątek 9 lipca. – dowiedział się portal Wirtualnemedia.pl.

– Skargi odnosiły się do manipulowania informacjami oraz nierzetelności – poinformowała Wirtualnemedia.pl Katarzyna Twardowska, rzeczniczka prasowa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

8 lipca „Wiadomości” TVP1 opisały okoliczności przyjęcia Polski do NATO, nie wymieniając w tym kontekście Bronisława Geremka, Aleksandra Kwaśniewskiego ani Lecha Wałęsy. Wspomniano natomiast o artykule obecnego wiceministra kultury odpowiadającego za reformę mediów publicznych Krzysztofa Czabańskiego z końca lat 80. na temat możliwego członkostwa naszego kraju w Pakcie Północnoatlantyckim.

W sobotnim wydaniu „Wiadomości” w relacji ze wspólnej konferencji Baracka Obamy i Andrzeja Dudy nie zacytowano zdania prezydenta USA o tym, że w rozmowie z naszym prezydentem wyraził swoją troskę związaną z impasem wokół Trybunału Konstytucyjnego.

Następnego dnia w krytycznym świetle opisał to „Washington Post”. W odpowiedzi „Wiadomości” zasugerowały, że za powstaniem artykułu może stać Anne Applebaum, żona Radosława Sikorskiego, szefowa europejskiego działu opinii „Washington Post”. Anne  Applebaum szybko temu zaprzeczyła.

KRRiT w najbliższym czasie będzie analizować zgłoszone skargi. Potem podejmie decyzję, czy są podstawy do dalszych działań, np. kary finansowej dla nadawcy.

 


Wysokie podwyżki dla prezydenta i Beaty Szydło

Premier Beata Szydło. Fot. premier.gov

Premier Beata Szydło. Fot. premier.gov

Według projektu PiS, do którego dotarta „Rzeczpospolita” wzrosną wynagrodzenia prezydenta, premiera, wicepremierów, ministrów, wiceministrów i wojewodów.

Na podwyżce najbardziej skorzysta Beata Szydło. Obecnie premier zarabia miesięcznie 16,7 tys. zł brutto. Jej pensja ma wzrosnąć do 24,1 tys. zł.

Od 4 do 5 tys. zł mają wzrosnąć wynagrodzenia prezydenta, wicepremierów, ministrów, wiceministrów i wojewodów. Najmniej zyskają posłowie i senatorowie – ok. 2,7 tys. miesięcznie. Pensję ma równie otrzymać pierwsza dama.

PiS uzasadnia podwyżki tym, że uposażenia osób na stanowiskach kierowniczych są zamrożone od 2008 r.

Jak twierdzi „Rzeczpospolita” pensje urzędników mają zależeć od wynagrodzenia minimalnego i przeciętnego, wzrostu PKB w ostatnich trzech latach, a nawet od wartości tzw. współczynnika Giniego, zwanego wskaźnikiem nierówności społecznej.

– Obecnie mamy średni trzyletni wzrost PKB 3,57 proc. Jeśli spadnie do 2 proc., prezydent będzie miał wynagrodzenie o 1,5 tys. zł niższe od obecnego. Z kolei, jeśli współczynnik Giniego wzrośnie z obecnego poziomu 0,308 do 0,320, stratni będą ministrowie – cytuje jednego z urzędników rządowych „Rzeczpospoilta”.

Największą beneficjentką podwyżek będzie Beata Szydło. Jej zarobki wzrosną o 7 tys. zł. Polepszy się też parze prezydenckiej. Więcej zarabiać będzie nie tylko Andrzej Duda. Pensję otrzyma także jego żona – w tej sprawie apelowały w zeszłym roku środowiska feministyczne. Zwracały uwagę, że Agata Duda musiała porzucić swoją pracę, a w zamian nie otrzymuje nic, nawet składek emerytalnych.

 

Źródło: Rzeczpospolita


Pazura: W ciągu dekady zostaniemy zepchnięci do rezerwatów, jak niegdyś Indianie w Ameryce

Cezary Pazura. Fot. Zródlo: Oficjalna strona Cezarego Pazury na Facebooku

Cezary Pazura. Fot. Zródlo: Oficjalna strona Cezarego Pazury na Facebooku

 

Ostatnia Prosta?

Europie zerwało dach!- chciałoby się powiedzieć trawestując słowa Borysa Pasternaka z „Doktora Żiwago”.

Znów zamach we Francji, zaledwie dzień później próba puczu wojskowego w Turcji, kolejne ofiary i fala aresztowań. Zagubieni, zatrwożeni cywile na ulicach w kolejnych marszach poparcia, czy czegoś tam…

A dopiero, co zakończył się w Warszawie szczyt NATO, gdzie władcy tego świata z uśmiechami zwycięzców zdefiniowali nam wspólnego wroga, którym jak zwykle została Rosja. Brawo! Tylko, po co to całe zadęcie? Można to było załatwić przez telefon.

Nie sposób nie zgodzić się z komentarzami Rosjan, którzy z właściwą im dumną przenikliwością stwierdzili, że NATO jest po drugiej stronie lustra. Jak Alicja w Krainie Czarów… Wróg jest gdzie indziej. Z Rosją należy jak najszybciej się dogadać, żeby tego wroga wspólnie wyeliminować. I co? I jebut! Bolesny dowód na prawdziwość ich diagnozy. Ciężarówka w Nicei rozjeżdżająca świętujący tłum. I kto za kierownicą? Nie biały blondyn z Islandii, tylko opalony gość z Tunezji z francuskim paszportem! Co na to nasz Wielki Brat? „Prezydent Obama ostrymi słowami odniósł się do wydarzeń w Nicei”- powtarzam za doniesieniami prasowymi. Chłopie! Ostrymi słowami nawet się nie ogolisz!

Inni przywódcy jak Merkel, czy Tusk dodali roztropnie, że nie damy się zastraszyć. I tu się zgadzam, bo od dawna jesteśmy zastraszeni jak cholera i więcej się nie da. Niestety. Myślę Moi Drodzy Państwo, że już zbyt jawnie nadużywacie swojej niewiedzy! A wszystkim, którzy trzeźwo myślą, widzą i wiedzą kneblujecie usta wciąż żywą (niestety) poprawnością polityczną.

Zastanawiam się, kiedy, a najważniejsze, kto powie wreszcie pass? Bo stać się to musi szybko.

Matematyczny, czysty bilans: jeżeli jeden terrorysta zabija średnio 90 naszych, to tysiąc terrorystów zabije 90 tysięcy ludzi. Mniej więcej taki Piotrków Trybunalski już zniknął w ostatnich paru latach z Europy.

Aby zgładzić milion(!) Europejczyków potrzeba ok. 10 tys. islamskich wyznawców, oczywiście gotowych do poświęcenia. Europa to 700 mln ludzi, czyli…7 mln terrorystów wykończyć nas może jednego dnia.

To niemożliwe na szczęście! No nie!… Ale jeśli rozciągnąć to w czasie i wziąć pod uwagę tempo ich rozrodczości ponad 5ciokrotnie wyższe niż nasze, i to, że w samej Francji żyje (oficjalnie) 4,7(!) miliona muzułmanów, a i to, że strumień imigrantów płynie nieustannie, to znów matematyka bezwzględną się staje. W ciągu zaledwie dekady staniemy się mniejszością zepchniętą przez strach i niemoc do rezerwatów, jak niegdyś Indianie w szczęśliwej Ameryce. Tak, tak, historia lubi się powtarzać. Tym bardziej, że najeźdźca już dawno wylądował. Jak mówił kapitan w „Krollu”- „jak nie wy ich, to oni nas, kapralu”.

W dodatku lęk będzie nas paraliżował. I chociaż Św. Jan Paweł 2 apelował „Nie lękajcie się”, a Dalajlama twierdzi, że prawdziwa szczęśliwość, to „brak lęku”, to na razie nie „nie lękamy się” MY, „nie lękają się” ONI. I co dalej maturzysto???

Najbardziej porażające jest to, że barbarzyńskie czasy nastają teraz. W dwudziestym pierwszym wieku! W coraz bardziej uświadomionych i cywilizowanych społeczeństwach, gdzie przeciętna wiedza osiąga już bardzo wysoki poziom samoświadomości. A generalnie w głowach „palą się nam dwie komórki jak u jaszczurki: jak dogodzić babie i jak uruchomić grabie?” (Z. Laskowik).

Recepta na przetrwanie? „Ducha nie gaście!” Powrót do idei chrześcijańskich. Tylko! Bo to wojna religijna przecież…

 

Wujek Czarek. Egzorcysta

PS. Brać książki Oriany Fallaci i czytać, czytać, czytać….

 

Źródło: Cezary Pazura, strona oficjalna na Facebooku


Apel do K. Pawłowicz o wyprawę na Turka

Szanowna Pani Poseł!

 

Nie śmiałbym pisać do Pani, ale zaszczycony faktem, że zechciała Pani upomnieć mnie za wczorajszą opinię, postanowiłem wyrazić skruchę i jednocześnie przedstawić prośbę. A gdyby tak PiS postanowił Panią Poseł wysłać do Turcji celem zbadania jak można uporać się z opozycją?

Przecież sama musi Pani przyznać, że dzieją się tam rzeczy wspaniałe! Prezydent z premierem aresztował już prawie 3000 sędziów! Pani była łaskawa zauważyć, że są oni znacznie mniej winni, niż polscy sędziowie, którzy sami, bez wojska, dokonują puczu na legalnie wybranej władzy. Ci okropni polscy sędziowie samym faktem, że nie zostali wybrani przez SUWERENA stanowią najgorszy rodzaj zamachu stanu, bo milczący, ukryty, pozornie nieaktywny, ale tym samym szalenie niebezpieczny.

Napisała Pani: ” puczu w Polsce hybrydowo dokonują właśnie zbuntowani polscy SĘDZIOWIE, puczu przeciwko legalnej, demokratycznej, nowej władzy ustawodawczej i wykonawczej”. Dlatego potrzeba nam importu dobrych wzorców z Turcji! Myślę, że wysłanie tam Pani Poseł pozwoliłoby przeniknąć do ukrytych zakamarków tureckiego kontrwywiadu. Nie od dziś wiadomo, że polskie agentki cieszyły się najlepszą sławą w wydobywaniu ukrytych tajemnic dla dobra Rzeczpospolitej. Ich wdziękowi nie potrafili się oprzeć przedstawiciele nie takich wywiadów jak turecki.

Jak pisał śpiewak-poeta: „w kwestii polskich córek głowę traci każdy Turek”. Czyż nie mogłaby Pani pójść w ślady wielkiej Pani imienniczki Krystyny Skarbek?

Dla dobra Najjaśniejszej musi Pani ustalić jak zrobić w Polsce malutki zamach stanu, aby potem bez procesów powsadzać tych spiskujących sędziów i innych oponentów. (Na marginesie proszę podziękować Panu Prezesowi (oby rządził wiecznie!), że jak Pani pisze okazuje mi miłosierdzie i pozwala jeszcze bezkarnie pisać).

Zapyta się Pani pewnie, dlaczego malutki zamach stanu?

Otóż odpowiedź jest prosta: przy poprzednim zamachu smoleńskim, (którego sprawców już niedługo ustalą odpowiednie służby i przywiozą z Brukseli do polskich więzień), nasz dzielny minister Obrony Narodowej salwował się ucieczką z miejsca zamachu ratując swoje cenne życie przed sztuczną mgłą. Cóż by się stało, gdyby nasz kochany Antoni na pierwszą wieść o zamachu nawiał na Zaleszczyki? Toż nasza kochana Ojczyzna zostałaby zupełnie bezbronna.

Tak, więc Pani Krystyno, (jeżeli mogę się tak poufale wyrażać) czas się gotować do tajnej misji! Turecki kontrwywiadzie drżyj!

 

Roman Giertych

 

P.S. Szanowna Pani Poseł! Jako zadośćuczynienie za oburzający wczorajszy wpis postanowiłem sfinansować sałatki na każdy dzień Pani wyczerpującej misji tureckiej. Nie od dziś wiadomo, że Polak głodny to zły, a przecież od Pani misji zależy los polskiej demokracji zagrożonej codziennym sędziowskim puczem. Jeżeli Pani się uda to kiedyś Prezes powie: jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele takiej JEDNEJ!

 

Źródło: Facebook – Oficjalna strona Romana Giertycha


Pokemony w obozie w Oświęcimiu

pokemon_go

Gra Pokemon Go stała się absolutnym hitem. Z gry korzystają już miliony osób, starszych i młodszych.

– Działanie gier, takich jak Pokemon Go, w Miejscu Pamięci Auschwitz narusza pamięć ofiar niemieckiego obozu – powiedział w czwartek rzecznik Muzeum Auschwitz Bartosz Bartyzel. Zaapelował, aby producenci uniemożliwili używania tego typu miejsc w zabawie.

– Jest to bez wątpienia rzecz niestosowna. Autentyczny teren byłego obozu upamiętnia wszystkie osoby, które tu cierpiały, były odczłowieczane i mordowane: Żydów, Polaków, Romów, sowieckich jeńców wojennych i innych. Prosimy producentów takich gier o wyłączanie terenu Miejsca Pamięci Auschwitz i innych podobnych miejsc, teraz i w przyszłości – powiedział Bartosz Bartyzel.

To nie pierwszy tego typu kontrowersyjny przypadek. Pokemony pojawiły się także w Muzeum Holokastu w Waszyngtonie, Narodowy Cmentarz w Arlington, przy pomniku upamiętniającym zamachy z 11 września 2001, czy warszawskich Powązkach.

Aplikacja Pokemon Go w ciągu zaledwie tygodnia czyli od swego debiutu 5 lipca stała się tak popularana, że na całym świecie tłumy zacietrzewionych graczy nie oglądając się na dobry smak i zdrowy rozsądek i wyciągają swoje smartfony, by łapać kolejne Duduo czy Zubaty w miejscach, które niekoniecznie do tego się nadają.

W grze Pokemon Go świat realny przenika się z wirtualnym a otaczająca nas rzeczywistość zmienia się w arenę polowania na pokemony. Jej uczestnicy poszukują stworków i przedmiotów znanych niegdyś z japońskich kreskówek. Te ukryte są w różnych miejscach. Mogą pojawić się wszędzie, na masce samochodu obok którego przechodzimy, czy na przystanku autobusowym. Używając kamery w telefonie i map, przeczesujemy okolicę w poszukiwaniu kolejnych stworzeń.

 


Należy Ci się spadek? Zanim go przyjmiesz, sprawdź, czy nie jest obciążony długami

dokument

Bank ma prawo przetwarzać dane osobowe spadkobiercy w celach windykacyjnych, ale tylko wówczas, gdy spadek został przyjęty przez spadkobiercę wprost, tj. w całości – wyjaśnia Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych.

Do GIODO zgłaszają się klienci instytucji finansowych z prośbą o wyjaśnienie przepisów dotyczących przestrzegania przez nie przepisów o ochronie danych osobowych. W jednym z pytań konsument poprosił o odpowiedź, czy bank ma prawo przetwarzać dane osobowe spadkobiercy w celach windykacyjnych w związku z zaciągniętym i niespłaconym przez spadkodawcę zadłużeniem wynikającym z umowy kredytu zawartej w tym banku?

Zdaniem GIODO jest to dopuszczalne, a wszystko zależy od tego czy spadek został przyjęty przez spadkobiercę wprost, tj. w całości.

W uzasadnieniu generalny inspektor zwrócił uwagę, że bank może przetwarzać dane spadkobiercy w celach windykacyjnych, pomimo, że umowa o kredyt nie została zawarta z nim, lecz ze spadkodawcą. To, dlatego, że z postanowienia spadkowego wynika, że spadkobierca nabył po spadkodawcy spadek w całości, a zatem również zobowiązanie wynikające z umowy o kredyt, którego nie spłacił spadkodawca.

Zgodnie, bowiem z art. 1012 Kodeksu cywilnego spadkobierca może bądź przyjąć spadek bez ograniczenia odpowiedzialności za długi (przyjęcie proste), bądź przyjąć spadek z ograniczeniem tej odpowiedzialności (przyjęcie z dobrodziejstwem inwentarza), bądź też spadek odrzucić. Natomiast zgodnie z art. 1015 § 1 i 2 Kodeksu cywilnego, oświadczenie o przyjęciu lub o odrzuceniu spadku może być złożone w ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swego powołania tzn. dla spadkobiercy testamentowego będzie to dzień, w którym dowiedział się o istnieniu testamentu, po uprzedniej informacji o śmierci spadkodawcy. Natomiast brak oświadczenia spadkobiercy w powyższym terminie jest jednoznaczny z prostym przyjęciem spadku.

Jeżeli zatem z treści ww. postanowienia nie wynika, by spadkobierca przyjął spadek po spadkodawcy z ograniczeniem odpowiedzialności za długi spadkowe, wówczas spadkobierca odpowiada za zobowiązanie spadkodawcy wynikające z umowy o kredyt. Bank może tym samym dochodzić od spadkobiercy zapłaty swej należności wynikającej z ww. umowy.

Zatem przetwarzanie danych spadkobiercy przez bank w celu windykacji należności jest działaniem podyktowanym prawnie usprawiedliwionym celem banku (art. 23 ust. 1 pkt 2 w związku z art. 23 ust. 1 pkt 5 ustawy o ochronie danych osobowych).

 

Źródło: Kurier PAP