Niemcy przed meczem z Polską: Czeka nas najtrudniejszy mecz w pierwszej fazie Euro 2016

Fot. Twitter

Fot. Twitter

W drugim meczu eliminacyjnym Euro 2016 polska drużyna zmierzy się dziś z reprezentacją Niemiec, jej „najsilniejszym przeciwnikiem z grupy C”.

Mecz z Polską jest zgodnie oceniany w Niemczech, jako najważniejszy i zarazem najtrudniejszy w pierwszej fazie Euro 2016. To o wiele trudniejszy przeciwnik niż reprezentacja Ukrainy, trener Joachim Löw na konferencji prasowej przed dzisiejszym spotkaniem. – Polska poczyniła wielkie postępy i stała się groźnym przeciwnikiem. Musimy zagrać z nią o wiele uważniej i bardziej konsekwentnie niż z Ukrainą – dodał.

– Cieszymy się ogromnie na mecz z Polską, macie wspaniałych piłkarzy z dużym doświadczeniem: Milika, Lewandowskiego i wielu innych doskonałych zawodników grających między innymi w Bundeslidze – podkreślił trener Joachim Löw na konferencji prasowej przed dzisiejszym spotkaniem. – Polska to dobrze zorganizowana drużyna. Łatwo przechodzicie z obrony do ataku i macie lepszych zawodników niż Ukraińcy – dodał.

Zdaniem trenera reprezentacji Niemiec, największym atutem polskiej drużyny jest umiejętność gry z kontry i tak doskonali piłkarze jak Robert Lewandowski. – Doceniamy klasę Lewandowskiego, to napastnik światowego formatu, ale nie możemy popełnić błędu koncentrując się tylko na nim – podkreślił Löw.

Tego samego zdania jest inny znany w Niemczech trener i działacz piłkarski Reiner „Calli” Calmund, który zwraca uwagę na potencjał Arkadiusza Milika. – Milik doskonale się rozwija. Zdobył bramkę w meczu z Północną Irlandią i miał dużą szansę ustalić wynik tego spotkania na 2:0. Poza tym świetnie rozumie się z Lewandowskim. Niemcy dobrze wiedzą, co ich czeka: taniec, jakich mało! – stwierdził Calmund.

– Robert Lewandowski to piłkarz światowej klasy, ale jego koledzy też mają ogromny potencjał. Nie skupiamy się tylko na nim, ale na całej polskiej drużynie – oświadczył pomocnik niemieckiej drużyny Sami Khedira.

– Jeśli wykorzystamy wszystkie nasze zalety to jestem przekonany, że uda się nam rozstrzygnąć to spotkanie na naszą korzyść – dodał obrońca Jerome Boateng.

 

 

 

Źródło:” dw.de


Brexit może oznaczać, że pracę straci przynajmniej połowa Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii

brexit-800x500

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej bez umowy o wolnym handlu (FTA) może doprowadzić do gwałtownego wzrostu liczby upadłości zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w wielu innych krajach, będących jej kluczowymi europejskimi partnerami. Najnowsza analiza Euler Hermes Brexit: co oznacza dla Europy? nakreśla dwa scenariusze pozwalające ocenić wpływ Brexitu na Wielką Brytanię i jej głównych partnerów handlowych w UE.

–  Brexit na pewno obije się negatywnie na firmach w Wielkiej Brytanii. W zależności od tego czy kraj, po swoim wyjściu z UE, wynegocjuje mowę o wolnym handlu straty mogą sięgać między 17 a 30 mld funtów w latach 2017-2019 – mówi newsrm.tv Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes.

Nawet w optymistycznym scenariuszu – po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE z wynegocjowaną umową o wolnym handlu, jej PKB w latach 2017-2019 może spaść o 2.8pp w ujęciu realnym. Ponadto, w ciągu najbliższych trzech lat, liczba upadłości wzrośnie o około 1500 przedsiębiorstw w stosunku do obecnie prognozowanej średniej 20.300 bankructw rocznie. W scenariuszu pesymistycznym, bez nowej umowy o wolnym handlu, wpływ Brexitu będzie znacznie bardziej dotkliwy. Do roku 2019 brytyjskie PKB spadnie o -4.3% w ujęciu realnym, a liczba bankructw zwiększy się o dodatkowe 1700 przedsiębiorstw względem obecnie prognozowanej.

Ludovic Subran, główny ekonomista Euler Hermes, nie ma wątpliwości, że Brexit pogrąży brytyjską gospodarkę. – Bez uzgodnienia umowy o wolnym handlu podczas negocjacji w sprawie wyjścia spodziewamy się, że po 2019 roku Wielka Brytania znajdzie się w recesji, doświadczając istotnego spadku PKB i kursu funta, co z kolei negatywnie wpłynie na obroty i marże brytyjskich przedsiębiorstw. Nawet, jeśli nowa umowa handlowa z Europą zostanie podpisana, to spodziewaną są wyższe koszty finansowania, odpływ inwestycji i załamanie eksportu. – uważa Subran.

Szacuje się, że Brexit największy wpływ wywrze na Holandię, Irlandię i Belgię, które mają silne powiązania eksportowe i inwestycyjne z Wielką Brytanią. Bez nowej umowy o wolnym handlu z UE do roku 2019 wskaźniki upadłości w tych krajach mają wzrosnąć odpowiednio od 2,%, do 1,5%. Skutki odczują również Francja, Niemcy i USA.

Z raportu wyraźnie wynika, że spadek wartości funta i niższy wzrost PKB, będący konsekwencją wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, spowoduje ograniczenie brytyjskiego importu z całej strefy euro. W rezultacie braku nowej umowy o wolnym handlu z Wielką Brytanią skumulowany spadek eksportu towarów i usług z obszaru jednolitego rynku UE może sięgnąć w latach 2017-2019 kwoty 23,5 mld EUR. Również mocno ucierpi na tym niemiecki eksport, tracąc w omawianym okresie łącznie 6,8 mld EUR z tytułu eksportu samych towarów, z czego aż 2 mld EUR wynosić będą potencjalne straty samych producentów z branży samochodowej.

Nawet po zawarciu nowej umowy o wolnym handlu pomiędzy Wielką Brytanią, a UE straty członków wspólnoty europejskiej z tytułu zmniejszenia się brytyjskiego popytu na towary i usługi szacowane są na kwotę 17,4 mld €.

Bez nowej umowy o wolnym handlu do roku 2019 straty eksportowe Wielkiej Brytanii mogą sięgnąć kwoty 30 mld GBP lub 8% całkowitej wartości eksportu towarów. Wypełnienie tej luki może zająć nawet 10 lat, mimo podejmowanych prób skompensowania tej straty intensyfikacją wymiany handlowej z krajami Commonwealth – Brytyjskiej Wspólnoty Narodów.

 

 

Brexit – konsekwencje dla Polski

W Polsce Brexit postrzegany jest głównie przez pryzmat społeczny. Pracę straci przynajmniej połowa Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii.  Rzadziej mówi się o potencjalnych stratach dla polskiej gospodarki, choć te są jak najbardziej realne. Według szacunków, straty w eksporcie polskich towarów spożywczych mogą osiągnąć niebagatelną kwotę 100 mln Euro rocznie.

Wydaje się, że w nowej sytuacji geopolitycznej najmniejsze straty mogą ponieść eksporterzy wyrobów mięsnych – konkurencyjnych cenowo i jakościowo w skali całej Europy. Większość z nich jest nie do zastąpienia przez import zamienny z krajów brytyjskiej wspólnoty narodów (m.in. Nowej Zelandii) z powodu odmiennej oferty. Mniej pewna jest sytuacja eksporterów nabiału, słodyczy i innych produktów FMCG – oni zapewne stracą dużo więcej. Istotnym czynnikiem warunkujący poziom tych strat będą oczywiście nowe ustalenia w handlu Wielkiej Brytanii z krajami europejskimi po ewentualnym opuszczeniu przez nią UE. Oprócz kwestii potencjalnych uregulowań prawno-skarbowych, o przyszłym imporcie polskich towarów spożywczych do Wielkiej Brytanii decydować będą sami importerzy. Przede wszystkim brytyjskie sieci handlowe, albowiem to one odpowiadają za dużą część tej wymiany. Utrzymanie ich dotychczasowego zaangażowania na rynku polskim mogłoby skutkować stałym, niezmiennym poziomem ich zakupów w Polsce.

 

Fot. Źródło: Financial Times

Z najnowszego sondażu z dnia 16 czerwca br., opublikowanego przez Financial Times, wynika, że przybywa zwolenników opuszczenia Unii Europejskie. Za wyjściem opowiada się 48 proc. Brytyjczyków, 43 proc jest za pozostaniem w strukturach Unii Europejskiej.

 

 

newsrm


Niemcy szykują się na czwartkowy mecz z Polską

Piłkarska reprezentacja Niemiec szykuje się na czwartkowy mecz Polską

Piłkarska reprezentacja Niemiec szykuje się na czwartkowy mecz Polską

Piłkarska reprezentacja Niemiec szykuje się na czwartkowy mecz mistrzostw Europy z Polską na Stade de France, ale też wspomina listopadowy zamach w Paryżu.

Doszło do niego nieopodal tej areny w czasie, gdy podopieczni Joachima Loewa grali towarzysko z Francją.

Biało-czerwoni rozpoczęli rywalizację w grupie C od zwycięstwa nad Irlandią Północną 1:0, z kolei mistrzowie świata pokonali Ukrainę 2:0 i są liderami tabeli. Niemiecka agencja dpa nazwała czwartkowe starcie „meczem o zwycięstwo w grupie”.

Reprezentanci Niemiec nie ukrywają, że wciąż pamiętają o tym, co działo się 216 dni temu. Wówczas w zamachach terrorystycznych zginęło 130 osób, wiele innych zostało rannych.

„To siedzi gdzieś z tyłu głowy” – przyznał bramkarz Manuel Neuer, który z Francją również zagrał w pierwszym składzie.

Ze względów bezpieczeństwa, Niemcy spędzili wówczas całą noc zamknięci na stadionie narodowym „Trójkolorowych”, a Francuzi – na znak solidarności – zostali tam z nimi. Eksplozje dało się słyszeć na obiekcie w trakcie spotkania, jednak piłkarzy poinformowano o tym, co się stało, dopiero po ostatnim gwizdku.

„W tej chwili się tym nie zajmujemy. Ważne jest, aby w tym drugim meczu również sięgnąć po zwycięstwo. Koncentrujemy się na aspekcie sportowym” – zapewnił obrońca Jerome Boateng.

 

Źródło: kurier.pap.pl

 


Sikorski: Romantyczni Brytyjczycy, zamieniliście się miejscami z nami, Polakami

W czwartek 23 czerwca Brytyjczycy podejmą w referendum decyzję, czy chcą pozostać w UE. Kampania wkroczyła właśnie w ostatni, ostry etap: aktywnie włączyli się w nią politycy i media z kontynentu. Wśród brytyjskiej prawicy, wykorzystującej dotąd politycznie antyunijne nastroje, widać w ostatnich tygodniach obawy, że do Brexitu jednak dojdzie, jak również coraz większe podziały w tej sprawie. Np. kilka dni temu kampanię za wyjściem z UE porzuciła konserwatywna deputowana do Izby Gmin Sarah Wollaston, przyznając, że wystąpienie byłoby błędem.

Radosław Sikorski. Fot. screen shot / youtube, Radosław Sikorski – kanał oficjalny

Sondaże wskazują, że Brexit jest bardzo prawdopodobny: w jednym z ostatnich sondaży, przeprowadzonym przez TNS, za pozostaniem w UE opowiedziało się 40 proc. badanych, za wystąpieniem z niej – 47 proc.

Sikorski dla „Die Welt”: Jestem wdzięczny Brytyjczykom

W kampanii przekonującej Brytyjczyków, by nie opuszczali UE udział bierze m.in. Radosław Sikorski. „Die Welt” publikuje dziś obszerny esej byłego szefa polskiej dyplomacji i – wcześniej – ministra obrony. Sikorski przekonuje, że argumenty za wyjściem z UE to efekt różnych emocji. Bo z racjonalnego rozrachunku wynika, że Brexit nie opłaci się ani UE, ani samej Wielkiej Brytanii.

Minister podkreśla swoje związki z Wlk. Brytanią, przypomina, że pierwszy raz trafił do tego kraju, jako dziecko i że w trudnym okresie lat 80-tych otrzymał tam nie tylko schronienie, ale i wykształcenie. „Za to jestem bardzo wdzięczny” – pisze.

Tekst dla „Die Welt” Sikorski napisał właśnie z Londynu, gdzie bierze udział w kampanii referendalnej – po stronie zwolenników pozostania w Unii. Jak podkreśla, kampania za wyjściem z UE opiera się na dwóch wątkach: gospodarczym i imigracyjnym. Sikorski przyznaje, że oczywiście nawet po wystąpieniu z Unii Wlk. Brytania pozostałaby państwem bogatym. Wątek migracyjny komentuje, jako Polak: „Nas, Polaków, kwestia ta dotyczy najbardziej, jako największej grupy przybyszy z państw UE. Według nas to bardzo przykre, że to państwo miałoby zdecydować się opuścić naszą rodzinę wolnych narodów” – dodaje.

Brexit jest przeciw brytyjskiej strategii ostatnich 500 lat

Jak zaznacza, Polacy są Brytyjczykom bardzo wdzięczni, że zaraz po rozszerzeniu UE w 2004 roku zdecydowali się otworzyć swój rynek pracy dla obywateli nowych państw UE. Wg niego polityka brytyjska to silny głos poparcia dla głównych instytucji wspólnoty europejskich: otwartego rynku, liberalnej gospodarki i liberalnej demokracji oraz stabilnych stosunków transatlantyckich.

„W przypadku Brexitu głos ten będzie w Unii o wiele słabszy. Dla mnie – jako byłego ministra spraw zagranicznych i obrony – to z geopolitycznego punktu widzenia najważniejszy argument za pozostaniem Wlk. Brytanii w Unii Europejskiej. To nie w interesie Londynu, by dobrowolnie wykluczyć się w kontynentu, który byłby wtedy mniej albo bardziej, ale zjednoczony w opozycji do Londynu. W przeszłości Brytyjczycy zaangażowali się w wojnę, by uniknąć takiego rozwoju wypadków. Czy teraz sami mieliby do niego doprowadzić? To stałoby w sprzeczności z brytyjską strategią ostatnich 500 lat” – ocenia Sikorski.

Romantyczni Brytyjczycy, pragmatyczni Polacy

Były polski dyplomata przekonuje też, że zwolennicy Brexitu, w tym także jego przyjaciele, przegrywają każdą walkę na argumenty: nie potrafią określić, co zrobiliby po wyjściu, a czego teraz Unia im zabrania.

W ocenie Sikorskiego kampania za Brexitem to efekt fali irracjonalizmu, która przetacza się teraz przez świat zachodni, także np. przez Stany Zjednoczone: „Dziwię się, więc gdy brytyjscy przyjaciele mówią mi: 'Wiesz, może masz rację, ale ja pójdę za głosem serca, nie rozumu’. Czy Polacy i Brytyjczycy nie zamienili się w Europie rolami? Przecież wcześniej to Polacy byli romantykami, a Brytyjczycy pragmatykami. Wygląda na to, że dziś jest odwrotnie. Mogę przed tym jedynie przestrzec: za polityczny romantyzm płaci się wysoką cenę”.

Sikorski: Jestem anglofilem

„Jestem anglofilem. Robię wszystko, co w mojej mocy, by przekonać brytyjskie media, a na spotkaniach otwartych także obywateli, do pozostania w Unii. Swoim przyjaciołom wśród brytyjskich konserwatystów próbuję wyjaśnić, że Komisja Europejska to instytucja działająca w duchu Margaret Thatcher. Walczy z monopolami, subwencjami państwowymi i nielegalnymi zasiłkami” – podkreśla minister.

„Ale naszych brytyjskich przyjaciół pragnę też ostrzec: decyzja o wystąpieniu nie może pociągnąć za sobą kolejnej rundy negocjacji ws. już zatwierdzonych warunków członkostwa. Tego nigdy bym nie poparł. Jeśli brytyjskie społeczeństwo podejmie decyzję, by wyjść z UE, konieczny jest szacunek dla wyroków demokracji. A jeśli Wielka Brytania albo Anglia po 10 czy 20 latach zechce ponownie wnioskować o członkostwo, proszę bardzo” – kończy.

źródło: dw.de


Pokonaliśmy Irlandię Północną 1:0. Udany początek mistrzostw w wykonaniu naszych piłkarzy!

zwyciestwo nad irlandia

Od zwycięstwa polscy piłkarze rozpoczęli Euro 2016. Pierwszy raz w historii występów na Euro nasza drużyna zwyciężyła w meczu otwarcia. W niedzielę w Nicei pokonaliśmy Irlandię Północną 1: 0 po golu Arkadiusza Milika.

Upragniony gol padł w 50 minucie. Błaszczykowski rozegrał piłkę z Mączyńskim. Ten dograł ją do Milika, który uderzył z piętnastego metra i tuż przy słupku wprowadził piłkę do bramki.

Tylko końcówka była nerwowa, przez większą część pierwszego meczu Polaków na Euro 2016 to piłkarze Adama Nawałki kontrolowali mecz. Bohaterem spotkania został Arkadiusz Milik, który zdobył bramkę, ale najwięcej pochwał zebrał młodziutki Bartosz Kapustka.

– Cieszymy się niezmiernie! Wiemy jednak, że to dopiero pierwszy krok. Zrobimy wszystko, żeby przygotować się równie dobrze do kolejnych meczów, żeby też punktować. Trzeba stawiać sobie nowe cele – powiedział Arkadiusz Milik w rozmowie z TVP.

Bartosz Kapustka od dzisiaj jest gwiazdą!

Bartosz Kapustka mógł być tylko rezerwowym, ale zagrał w podstawowym składzie i zachwycił nie tylko polskich kibiców, ale także piłkarskich ekspertów z całego świata!

Ma dopiero 19 lat i nie jest jeszcze znany szerszej publiczności. To jednak zmieni się po tym turnieju, bo – mimo braku doświadczenia na wielkiej imprezie – wszedł w nią bez jakichkolwiek kompleksów. Śmiało można powiedzieć, że pierwsza połowa meczu Polska-Irlandia należała w dużej mierze do niego.

– Kapustka ma wielki talent i bez obaw wstawiłem go do składu. Nie wymaga też specjalnej opieki, a wiedziałem o tym już przed pierwszym zgrupowaniem. Ale Bartek ma rezerwy i musi jeszcze ciężko pracować – mówił selekcjoner Adam Nawałka

Jednak już teraz Kapustką zachwycają się wielcy futbolowego świata. Zimą spekulowano, że może odejść z Cracovii za niemal 3 mln zł. Teraz ta cena jeszcze została podbita. A zrobił to m.in. Gary Lineker. 80-krotny reprezentant Anglii napisał na Twitterze: „Zobaczymy, co Kapustka osiągnie w najbliższych latach. To smacznie utalentowany 19-latek”.

 

 

Wtórował mu Rio Ferdinand, inny były reprezentant Anglii: „Bardzo mądry i utalentowany zawodnik. Imponujące”.

 

 


Ukraina straciła kontrolę nad materiałami radioaktywnymi

safety-44479_1280

Rząd Ukrainy przyznaje, że stracił kontrolę nad ogromną ilością materiałów radioaktywnych. Za główne przyczyny uznaje się, wojnę i okupację Krymu przez Rosjan. „Narodowy raport o postępach ws. bezpieczeństwa jądrowego”, przedłożony przez Ukrainę pod koniec marca br. w Waszyngtonie, jest przyznaniem się do własnej niemocy i wołaniem o pomoc. Eksperci przestrzegają, że materiały te mogą dostać się w ręce terrorystów.

Ukraina, wraz z uzyskaniem niepodległości w 1991 roku, zrezygnowała wprawdzie z broni atomowej, jednak na jej terenie pozostały liczne składowiska materiałów radioaktywnych m. in. na Krymie i na Ukrainie Wschodniej. Jest to ponad 1500 źródeł promieniowania kategorii 1 do 5, ponad 100 placówek pracujących z promieniowaniem jonizującym, firma obróbki odpadów radioaktywnych, trzy składowiska odpadów nuklearnych i reaktor badawczy. Wszystkie te obiekty, jak podkreśla się w raporcie, znajdują się już poza kontrolą ukraińskiego rządu i powołanych do tego instytucji.

– To jest wyjątkowa sytuacja nie tylko w Europie, ale i na skalę światową – mówi ekspert ds. technologii jądrowych Mycle Schneider w wywiadzie dla niemieckiej telewizji publicznej WDR podkreślając ogromne ryzyko płynące z okoliczności przedstawionych przez ukraiński rząd.

Schneider podkreśla, że skuteczny nadzór nad materiałami radioaktywnymi zaczyna się od ich ewidencji, której w przypadku Ukrainy nie ma. – Pełna ewidencja oznacza, że dokładnie wiadomo, gdzie znajdują radioaktywnych źródeł oraz, że np. w przypadku kradzieży, zostanie ona w ogóle odkryta – zaznacza.

Niebezpieczeństwo potwierdza także Veronika Ustohalowa z Instytutu Badań Ekologicznych w Darmstadzie, która kieruje projektem badawczym „Nuklearne bezpieczeństwo w regionach kryzysowych”, obserwując sytuację na Ukrainie.

– Bez kontroli, bez pełnej ewidencji i dokumentacji źródeł radioaktywnego materiału, nie trzeba nawet złej woli złodziei, terrorystów czy innych przestępców, by spowodować katastrofę – podkreśla badaczka w wywiadze dla telewizji WDR.

– Istnieje, bowiem niebezpieczeństwo, że takie materiały radioaktywne, nawet w niezamierzony sposób mogą trafić w ręce zwykłych ludzi. – dodaje.

– Co prawda rosyjskie władze przejęły kontrolę nad urządzeniami na Krymie – zaznacza Ustahalova, ale na Ukrainie Wschodniej, jak i na pozostałym obszarze Ukrainy, sytuacja jest bardzo niebezpieczna. Wojna, kryzys gospodarczy i brak politycznej stabilności nie sprzyjają bezpieczeństwu jądrowemu – podkreśla ekspertka.

Obawy ekspertów potwierdzają ukraińskie służby specjalne. Jak podał portal faz.net powołując się na ukraińską służbę bezpieczeństwa SBU, latem 2015 roku aresztowano na Ukrainie cztery osoby, które próbowały sprzedać niewielką ilość uranu.

Jednak wołanie Kijowa o pomoc na ostatnim szczycie bezpieczeństwa nuklearnego w Waszyngtonie przeszło bez echa. Ani państwa G7, ani agencja bezpieczeństwa nuklearnego IAEA, nie zareagowały. Wprost przeciwnie – administracja Obamy chwaliła się, że od 2009 roku w 14 krajach świata, m. in. na Ukrainie, udało się zabezpieczyć 3,8 ton materiału nuklearnego, który wystarczyłby do produkcji 150 bomb atomowych.

 

Źródło: DW


Na niespełna 2 tygodnie przed brytyjskim referendum rośnie liczba zwolenników Brexitu

Fot. elsevier.nl

Fot. elsevier.nl

Na niespełna 2 tygodnie przed brytyjskim referendum sondaże są coraz lepsze dla zwolenników Brexitu i coraz gorsze dla zwolenników pozostania w Unii.

Gdyby głosowanie w sprawie Brexitu odbyło się dzisiaj, Wielka Brytania właśnie “świętowałaby” wystąpienie z Unii Europejskiej. Zwolennicy wyjścia Wielkiej Brytanii z UE mają 10 pkt proc. przewagi – wynika z opublikowanego w piątek sondażu przeprowadzonego przez firmę ORB dla dziennika „The Independent”. Wg niego za Brexitem zagłosowałoby 55 proc. Brytyjczyków, a za pozostaniem w UE – 45 proc.

Sondaż został przeprowadzony on-line 8 i 9 czerwca. Po opublikowaniu sondażu brytyjski funt zanurkował i stracił 0,5 centa do dolara.

I choć sondaże publikowane przez Financial Times, The Economist czy BBC dotychczas pokazywały minimalną (od 3 do 1 procenta) przewagę zwolenników pozostania w Unii, to prosta pokazująca siłę brexitowców podnosi się nieubłaganie.

 

Sondaż BBC z dnia 6 czerwca 2015: Zwolennicy pozostania w Unii 43 proc, za Brexitem 42 proc. Fot. Źródło: BBC

Sondaż BBC z dnia 6 czerwca 2015: Zwolennicy pozostania w Unii 43 proc, za Brexitem 42 proc. Fot. Źródło: BBC

Sondaż The Economist z dnia 6 czerwca 2015: Zwolennicy pozostania w Unii 43 proc, za Brexitem 42 proc. Fot. Źródło: The Economist

Sondaż The Economist z dnia 6 czerwca 2015: Zwolennicy pozostania w Unii 43 proc, za Brexitem 42 proc. Fot. Źródło: The Economist

Sondaż The Financial Times z dnia 6 czerwca 2015: Zwolennicy pozostania w Unii 45 proc, za Brexitem 43 proc. Fot. Źródło: The Financial Times

Sondaż The Financial Times z dnia 6 czerwca 2015: Zwolennicy pozostania w Unii 45 proc, za Brexitem 43 proc. Fot. Źródło: The Financial Times

 

Zdaniem ekspertów, o wyniku referendum zdecyduje strona, która okaże się bardziej zdyscyplinowana i tłumniej stawi się w lokalach do głosowania. Obecnie lepiej pod tym względem wypadają zwolennicy Brexitu.

Rosnąca popularność Brexitu może świadczyć o tym, że do Brytyjczyków, pomimo, iż są świadomi ryzyka gospodarczego skuteczniej niż analizy ekonomiczne przemawiają argumenty strachu. Tytuły tabloidów są bardziej przekonujące: „Brytyjskie matki ostrzegają: Unia ukradnie nam dzieci!”, „Bruksela wciska nam imigrantów!”

Zwolennicy pozostania w Unii mnożą szacunki ekonomicznych strat w wyniku Brexitu, jak: wyższe bezrobocie, krach na rynku nieruchomości, gdzie ceny są dziś windowane właśnie przez imigrantów. Czemu to przeraża Anglików? W Wielkiej Brytanii więcej jest ludzi, posiadających domy, mieszkania i grunty, niż tych, którzy chcą je kupić bądź wynająć. Większość posiada kredyt hipoteczny do spłaty. Dla nich Brexit oznacza znaczne uszczuplenie majątku. Krach na rynku to spadek wyceny nieruchomości poniżej wartości zaciągniętego kredytu i ryzyko zabrania domu przez bank.

W większości zwolennikami wyjścia z UE są Anglicy na benefitach (zasiłkach), z wykształceniem poniżej średniego.

Z kolei zwolennikami pozostania w UE są osoby z wykształceniem średnim i wyższym, o średnich i wyższych zarobkach.

W śród zwolenników Brexitu liderami są Murdoch (miliarder reprezentujący globalny biznes medialny, nienawidzący UE, to jego tabloidy, jego telewizja Sky i jego The Times prowadzą bezpardonową kampanię na rzecz Brexitu). Ważny jest też Borys Johnson, były konserwatywny burmistrz Londynu, który po zwycięstwie Brexitu będzie chciał zastąpić Camerona, jako szef partii konserwatywnej i premier.

 

 

Źródło: The Independent/Newsweek/The Financial Times /BBC/The Economist


Oficjalny program wizyty papieża Franciszka: Kraków, Jasna Góra, Oświęcim

Papież Franciszek będzie w Polsce od 27 do 31 lipca; w Krakowie, na Jasnej Górze i w Oświęcimiu – poinformował w czwartek koordynator generalny Komitetu Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży bp Damian Muskus. Nowym punktem jest m.in. spotkanie z dziećmi w szpitalu w Prokocimiu.

Oficjalny program papieskiej wizyty zaprezentowano na równoczesnych konferencjach w Krakowie i Warszawie.

Papież przyjeżdża na Światowe Dni Młodzieży, organizowane po raz 31. Poza Krakowem, Jasną Górą i byłym obozem zagłady Auschwitz-Birkenau w oficjalnym programie jego pobytu nie znalazły się nowe miejsca. Będzie to pierwsza wizyta Franciszka w Polsce. Papież spędzi w naszym kraju niespełna pięć dni od popołudnia 27 lipca do wieczora 31 lipca.

W stosunku do wstępnego, ogłoszonego w marcu programu jest kilka nowości. Franciszek spotka się z chorymi dziećmi i ich rodzinami w szpitalu w Krakowie-Prokocimiu, przejedzie tramwajem z niepełnosprawną młodzieżą, odwiedzi siostry prezentki oraz pobłogosławi dwa budynki, w których udzielana jest pomoc potrzebującym.

W pierwszym dniu wizyty papież spotka się na Wawelu z prezydentem Andrzejem Dudą, władzami RP i korpusem dyplomatycznym; potem wygłosi przemówienie do zebranych w Katedrze na Wawelu polskich biskupów.

28 lipca w czwartek na Jasnej Górze papież odprawi mszę św. z okazji 1050. rocznicy chrztu Polski. Według organizatorów na terenie sanktuarium pomieści się ok. 300 tys. wiernych; będą polskie władze i liczni biskupi. Wcześniej – w drodze do Częstochowy papież odwiedzi krakowski klasztor sióstr prezentek i spotka się z uczniami prowadzonych przez nie szkół, a po przyjeździe na Jasną Górę będzie modlił się w Kaplicy Cudownego Obrazu.

Po południu w Krakowie na placu przed Pałacem Arcybiskupów Ojciec Święty odbierze od prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego klucze do miasta, a następnie tramwajem w towarzystwie niepełnosprawnej młodzieży pojedzie na krakowskie Błonia, gdzie powita go młodzież, która przyjechała na ŚDM. To wtedy Franciszek po raz pierwszy wygłosi przemówienie do młodych pielgrzymów.

W piątek 29 lipca papież odwiedzi były niemiecki obóz zagłady Auschwitz-Birkenau; będzie tu też obecna premier Beata Szydło. Podobnie jak jego poprzednicy – Benedykt XVI i Jan Paweł II – uda się na teren obozu koncentracyjnego pieszo przechodząc przez bramę z napisem „Arbeit macht frei”. Przy wyjściu na dziedziniec bloku „11″ zwanego blokiem śmierci papież spotka się z 15 ocalałymi z obozu. W tym roku przypada 75. rocznica śmierci św. o. Maksymiliana Kolbe – Franciszek ma się modlić w jego celi.

Później odwiedzi Birkenau, gdzie przed Międzynarodowym Pomnikiem Ofiar Obozu odmówi modlitwę, spotka się z 25 „Sprawiedliwymi wśród Narodów Świata” i wygłosi przemówienie.

Nowym punktem w programie papieskiego pobytu w Polsce jest wizyta w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie – Prokocimiu, który obchodzi 50-lecie swojej działalności. Franciszek spotka się z chorymi dziećmi i ich rodzicami, ma też wygłosić przemówienie, zajrzeć do szpitalnego oddziału ratunkowego na parterze i modlić się w kaplicy szpitalnej. Będzie mu towarzyszyła premier Beata Szydło.

29 lipca na krakowskich Błoniach papież będzie przewodniczył Drodze Krzyżowej z udziałem młodzieży.

Dzień później papież Franciszek odwiedzi dwa sąsiadujące ze sobą sanktuaria Bożego Miłosierdzia oraz św. Jana Pawła II w Łagiewnikach. Razem z siostrami ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia i dziewczętami, którymi siostry się opiekują, będzie modlił się przed grobem św. Faustyny. W bazylice Bożego Miłosierdzia, a nie jak wcześniej planowano w sanktuarium św. Jana Pawła II, papież wyspowiada pięciu młodych ludzi w językach: włoskim, hiszpańskim i francuskim.

W Sanktuarium św. Jana Pawła II papież odprawi mszę św. z udziałem kapłanów, osób konsekrowanych i polskich seminarzystów. Po powrocie do Domu Arcybiskupów Krakowskich zje obiad wspólnie z przedstawicielami młodzieży z wszystkich kontynentów, co jest tradycją Światowych Dni Młodzieży.

Wieczorem 30 lipca papież będzie uczestniczył w czuwaniu modlitewnym z młodzieżą w Campusie Misericordiae w Brzegach k. Wieliczki.

Ostatnim dzień pobytu Franciszka w Polsce rozpocznie się o godz. 10 od mszy św. w Campusie Misericordiae, podczas której papież ogłosi miejsce kolejnych ŚDM. WE mszy będą brali udział członkowie rządu.

Po południu papież spotka się jeszcze z wolontariuszami, Komitetem Organizacyjnym i dobroczyńcami ŚDM w Tauron Arenie. O 18.15 na lotnisku wojskowym w Balicach odbędzie się ceremonia pożegnania papieża.

 

Źródło: kurier.pap.pl


Hanna Suchocka honorową przewodniczącą Komisji Weneckiej

Hanna Suchocka

Hanna Suchocka, której mandat w Komisji Weneckiej wygasł w kwietniu i nie został przedłużony przez rząd PiS została dziś wybrana na jej honorową przewodniczącą. Wcześniej była pierwszą wiceprzewodniczącą tego gremium. Wybór byłej polskiej premier na nową funkcję odbył się jednogłośnie.

Hannę Suchocką i Krzysztofa Drzewickiego, którzy zakończyli działalność w Komisji Weneckiej wkrótce po niekorzystnym dla rządu PiS raporcie tej instytucji, zastąpili prawnicy przychylni PiS.

 – Nie sądzę, żeby ta decyzja była w kontrze do polskiego rządu – mówił w piątek w Sejmie wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik – Nie sądzę, żeby to było w jakikolwiek sposób powiązane czy to z Trybunałem (Konstytucyjnym), czy to z ustawą o policji. Cieszymy się, jeśli ktoś zostaje honorowym członkiem jakiejkolwiek instytucji – dodał wiceminister.

Zdaniem posła PO Krzysztofa Brejzy mianowanie byłej polskiej premier jest nieprzypadkowe. – W momencie, w którym w Polsce łamana jest praworządność, uhonorowanie tego typu autorytetu, osoby, która walczyła o praworządność, takiej jak Hanna Suchocka, jest bardzo wymownym gestem – powiedział w rozmowie z TVN24 Brejza.

Mianowanie Suchockiej na honorową przewodniczącą pozwoli jej na czynny udział w pracach Komisji Weneckiej, choć formalnie nie będzie ona jej członkiem.

Suchocka była premierem Polski w latach 1992-1993. Od 1997 do 2000 r. pełniła funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w rządzie Jerzego Buzka. W latach 2015-2016 była pierwszą wiceprzewodniczącą Komisji Weneckiej.

Komisja Wenecka, czyli Europejska Komisja na rzecz Demokracji przez Prawo, jest organem doradczym Rady Europy ds. prawa konstytucyjnego. Składa się z niezależnych ekspertów w dziedzinie prawa konstytucyjnego i międzynarodowego, sędziów sądów najwyższych i trybunałów konstytucyjnych państw członkowskich, członków parlamentów narodowych oraz urzędników służby cywilnej.

Komisja Wenecka liczy ponad 100 delegatów. Polska ma w niej dwóch przedstawicieli, którzy – gdy omawiana jest sprawa Polski – zgodnie z regulaminem nie mają prawa głosu.

 

 

Źródło: TVN24


PZPN na tropie młodych utalentowanych piłkarzy polskiego pochodzenia mieszkających za granicą

gramy dla polski

Fot. Deutsche Welle

„Łowcy talentów” wyciągają wnioski z przeszłości, kiedy swego czasu nie zauważono potencjału Podolskiego, Klose czy Trochowskiego. Dziś w Niemczech działa polska sieć skautingu oraz portal „Gramy dla Polski”.

Tomasz Rybicki od 2010 roku jeździ z meczu na mecz po całych Niemczech szukając dla Polskiego Związku Piłki Nożnej młodych piłkarzy polskiego pochodzenia. Jest jednym z 70 koordynatorów wyszukujących w Europie i na świecie najbardziej utalentowanych młodych zawodników.

Trzy lata temu założył portal internetowy „Gramy dla Polski”. Jego pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Aktualnie na stronie www.gramydlapolski.pl zarejestrowanych jest ponad 340 młodych piłkarzy z całego świata, w tym ponad 200 z samych Niemiec. Strona jest nie tylko bazą danych o zawodnikach, lecz dostarcza informacji na temat możliwości wzięcia udziału w testach i obozach szkoleniowych PZPN. To również kompendium wiedzy o polskiej piłce nożnej w kraju i za granicą oraz baza ciekawych linków. Dzięki wstawionemu na stronę profilowi młodzi piłkarze mają szansę znaleźć się w polu zainteresowań polskich trenerów.

– Kiedy strona ruszyła 3 lata temu, mieliśmy może 2-3 talenty, które nadawały się do reprezentacji młodzieżówki. Obecnie 70 dzieci jeździ do Polski na testy i na obozy szkoleniowe, z tego ponad 30 piłkarzy gra aktualnie w reprezentacjach młodzieżowych w różnych kategoriach wiekowych – mówi Tomasz Rybicki.

Naprawić błędy z przeszłości

Polska sekcja skautingu działa w Niemczech od 9 lat. Jednak zdaniem jej inicjatora Macieja Chorążyka z PZPN dopiero od niedawna cieszy się sporym zainteresowaniem. Polskie władze piłkarskie wyciągnęły wnioski z wcześniejszej polityki kadrowej, kiedy przespano takie talenty jak Lukas Podolski, Miroslaw Klose, Piotr Trochowski czy Lukas Sinkiewicz. Projektem zarządza wiceprezes PZPN Marek Koźmiński.

Dzięki Tomaszowi Rybickiemu, Dawid Kopacz i Robin Wodniok (obaj w Borussii Dortmund – U17 ), Michał Olczyk (Schalke 04, U19) , Marco Drawz (Hamburger SV U17) czy Riccardo Grym i Jakub Bednarczyk (obaj w Bayer Leverkusen U17) grają w reprezentacjach młodzieżowych Polski, a nie Niemiec.

Spotkanie z młodymi talentami w Kolonii

By wesprzeć polskich koordynatorów, co roku od 9 lat na początku czerwca organizowane są spotkania w konsulacie polskim w Kolonii. W tym roku, 4 czerwca oprócz piłkarskiej młodzieży obecni byli dyrektor sportowy PZPN Sławomir Majewski, trener młodzieżowej reprezentacji Polski do lat 15 Bartłomiej Zalewski oraz Marcin Dorna, selekcjoner reprezentacji do lat 21.

– Interesujemy się wszystkimi zawodnikami, którzy chcą grać dla Polski w przyszłości. Nie chcemy przegapić żadnego z utalentowanych zawodników. – mówił Marcin Dorna zapytany, jakie są szanse, że wśród zgłaszających się młodziutkich zawodników trafi się talent, który zrobi karierę.

 

Źródło: Deutsche Welle