Czy jesteśmy bezpieczni we własnym domu?

door-1089560_1280

Najnowsze badania na temat bezpieczeństwa brzmią optymistycznie, choć nadal są dalekie od ideału. Według CBOS, w ciągu 2015 r. włamano się do domu, co dziesiątego Polaka – jest to niewielki spadek, w stosunku do roku ubiegłego o 2,5%.Czy to znaczy, że powoli zmniejsza się liczba chętnych czyhających na majątek kryjący się w zaciszu naszych domostw? Czy po prostu wiemy, jak się lepiej zabezpieczać?

Poczucie bezpieczeństwa zwiększa się wraz z nabytą wiedzą i naszym przygotowaniem do wizyty „nieproszonych gości”. Co ciekawe, badania przeprowadzone na 422 pensjonariuszach amerykańskich więzień, potwierdzają, że 60% z nich rezygnuje już w przypadku obecności samego alarmu. Do pozostałych sposobów zabezpieczenia przed złodziejami należą: montowanie antywłamaniowych drzwi, okien i rolet, skorzystanie z usług firmy ochroniarskiej, czujne oko sąsiada lub groźny pies. Warto pomyśleć także o ubezpieczeniu mieszkania i pamiętać, że ubezpieczyciel może obniżyć nam składkę w kilku przypadkach. Za posiadanie drzwi antywłamaniowych i alarmu zapłacimy mniej od 5-10%, a za kompletny monitoring z ochroną nawet do 30%.

Prawidłowe zabezpieczenie mieszkania to kompilacja wspomnianych wyżej sposobów i przede wszystkim…zdrowy rozsądek. Podstawą jest pozamykanie wszystkich okien przed wyjściem z domu (2/3 włamywaczy dostaje się do środka tą drogą), zamknięcie pomieszczeń gospodarczych, zamknięcie drzwi na klucz, oświetlenie ciemnych obszarów wokół domu, nie pozostawianie kluczy i kartek informujących o naszej nieobecności w widocznym miejscu i dobrze rozumiana ostrożność.

Od czego więc zacząć, aby z dumą powiedzieć „mój dom moją twierdzą”? Od systemu alarmowego.

Ponadczasowa klasyka

– Standardowe alarmy domowe można podzielić na trzy podstawowe grupy: przewodowe, bezprzewodowe i tzw. System Sygnalizacji Włamania i Napadu (SSWiN). W instalacjach przewodowych czujki i detektory zostają rozmieszczone po wszystkich pomieszczeniach za pomocą kabli i prowadzą bezpośrednio do centrali alarmowej. Przewodowe instalacje alarmowe odznaczają się średnimi cenami – przeciętny koszt położenia alarmu w mieszkaniu 65m2 wynosi od 2000 – 7000 zł. Dość sporym mankamentem jest tu jednak konieczność poprowadzenia dużej ilości kabli, o czym należy pamiętać i wkalkulować cenę już na etapie budowy domu lub gruntownego remontu, mówi Radosław Pallach, ekspert ds. smart home security, założyciel firmy Elephant, uznanej w prestiżowym konkursie Biznes Mixer za najlepszy polski start-up 2015.

Bezprzewodowe systemy alarmowe łączą się ze sobą drogą radiową i wymagają zasilenia za pomocą baterii. Ich montaż jest o wiele łatwiejszy i nie powinien zająć wykwalifikowanemu instalatorowi, w średniej wielkości mieszkaniu, więcej niż kilka godzin. Dużym atutem tego typu rozwiązań jest ich modułowość – w każdym momencie możemy dodać kolejne czujki i kontrolki. Minus to cena – która jest wyższa od systemów tradycyjnych i zaczyna się (w przypadku średniej wielkości mieszkania) w okolicach 3000 zł, a kończy daleko poza 10 000 zł.

Dość rozbudowaną propozycją zabezpieczenia domu jest System Sygnalizacji Włamania i Napadu (SSWiN) – oparty na czujkach wykrywających ruch w strefie objętej ich działaniem. System może być wzbogacony o dodatkowe kontrolki magnetyczne (wykrywające otwieranie drzwi i okien), wibracyjne (wykrywające próbę zniszczenia drzwi), a także czujki stłuczenia szyby. Dodatkowo zazwyczaj SSWiN może współdziałać z systemami wynajętych przez nas firm ochroniarskich, co stanowi dodatkowe zabezpieczenie. Ceny uzależnione są od rodzaju, stopnia rozbudowania systemu i oferty usług ochrony.

Smart Security – inteligencja w służbie bezpieczeństwa

Klasyka jednak to nie wszystko. Świat zmienia się, a wraz z nim nasze domy i sposoby zabezpieczeń. Coraz chętniej idziemy w stronę technologii „smart”. Instytut Gartnera przewiduje, że w 2022 r. w typowym domu będzie więcej niż 500 inteligentnych urządzeń. Co ważniejsze, to właśnie kwestie bezpieczeństwa są kluczowe w momencie podejmowania decyzji o zakupie inteligentnego systemu domowego.

Co nam daje smart security? Zdalne zarządzanie systemem alarmowym, kompaktowość, modułowość, natychmiastowe powiadomienie o włamaniu i unikalny design. Dodatkowo inteligentne systemy alarmowe mogą łączyć się z innymi urządzeniami domowymi, czujkami oraz pozostałymi systemami i na zasadzie synergii zwiększyć efekt ochrony. Prawdziwą rewolucją w tej dziedzinie okazał się polski startup Elephant, który wprowadził inteligentny przenośny alarm na drzwi elephant door™, czym nieźle namieszał na światowym rynku security. 

– Pracowaliśmy nad stworzeniem inteligentnego i nowoczesnego alarmu w dostępnej cenie, które zadba o bezpieczeństwo naszych mieszkań – mówi Radosław Pallach z firmy Elephant. To proste. Wystarczy samodzielnie zamontować nasze niewielkie urządzenie na drzwi i włączyć za pomocą smartphona. Podczas włamania lub próby włamania, system wysyła użytkownikowi powiadomienie na telefon oraz uruchamia syrenę alarmową. Połączenie elephant door™ i smartfona zapewnia dedykowana aplikacja mobilna, którą będzie można pobrać z App Store lub Google Play – dodaje Pallach.

 

Źródło: newsrm.tv


Agencja Fitch prawdopodobnie nie obniży ratingu Polski. Spodziewana jest jednak perspektywy na negatywną

Mimo wyhamowania w pierwszym kwartale wzrostu PKB, co było skutkiem spadku inwestycji, kondycję gospodarczą Polski będą wspierać konsumpcja oraz rosnący eksport. Zdaniem Piotra Bielskiego, ekonomisty BZ WBK, w lipcu agencja Fitch prawdopodobnie nie obniży ratingu Polski. Możliwa jest natomiast zmiana jego perspektywy na negatywną i obniżka w kolejnych miesiącach.

– Początek roku nie był zbyt dobry, bo tempo wzrostu gospodarczego wyhamowało i okazuje się, że głównym źródłem tego osłabienia był spadek inwestycji – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Piotr Bielski, ekonomista banku BZ WBK. – Właśnie to one są obecnie największą niewiadomą, bo konsumpcja będzie rozwijała się solidnie.

Zdaniem Piotra Bielskiego może ona jeszcze bardziej wzrosnąć dzięki rządowemu programowi „Rodzina 500 plus”, bo gospodarstwa domowe będą miały do wydania więcej pieniędzy.

– Myślę, że także krajowy eksport będzie rósł stosunkowo szybko – uważa Piotr Bielski. – Dane z Europy Zachodniej, w szczególności z Niemiec, wskazują, że wzrost gospodarczy jest tam wcale nie najgorszy.

Największą niewiadomą – według Piotra Bielskiego – jest dynamika krajowych inwestycji. Według wstępnych, ogłoszonych kilka dni temu szacunków Głównego Urzędu Statystycznego w pierwszym kwartale bieżącego roku niewyrównany sezonowo, liczony w cenach stałych roku poprzedniego PKB Polski zwiększył się realnie o 3 proc. (wobec wzrostu o 4,3 proc. podczas poprzednich trzech miesięcy). Dynamika popytu krajowego wyniosła 4,1 proc., inwestycje spadły o 1,8 proc., przyspieszył import, ale spadło tempo eksportu.

– Jest szansa na lekki wzrost inwestycji, dlatego że odnotowana zapaść w dużym stopniu wynikała z zakończenia przedsięwzięć finansowanych z poprzedniej perspektywy unijnej – zauważa Piotr Bielski. – Absorpcja środków z nowego budżetu UE stopniowo będzie nabierała tempa, co może spowodować, że inwestycje w dalszej części roku nie będą aż tak złe jak na jego początku.

Po zaskakującym obniżeniu ratingu Polski przez agencję Standard & Poor’s w styczniu oraz majowej zmianie perspektywy na negatywną przez Moody’s notowania Polski – według Piotra Bielskiego – będą bacznie obserwowane. Nie wiadomo jednak, czy lipcowy rating ostatniej z trzech kluczowych agencji (Fitch), podobnie jak poprzednich, wypadnie negatywnie.

– To w dużym stopniu zależy od tego, czy poznamy konkretne rozwiązania w sprawie kredytów walutowych i wieku emerytalnego, a jeśli tak, to jak będą one wyglądały – precyzuje Piotr Bielski. – Jeżeli prezydent i rząd nadal opowiadać się będą za niebezpiecznymi z punktu widzenia stabilności finansów ustawami, to ryzyko obniżenia ratingu się zwiększy. Jeśli z kolei pójdą one w dobrą stronę, nie zagrażającą stabilności gospodarki, to być może będzie inaczej.

Według ekonomisty BZ WBK w lipcu Fitch raczej nie obniży ratingu Polski, bo w kluczowych sprawach gospodarczych konkretnych decyzji jeszcze nie będzie. Możliwe jest natomiast, podobnie jak w przypadku Moody’s, wskazanie negatywnej perspektywy.

– Konkrety będą raczej wciąż dyskutowane – prognozuje Piotr Bielski. – Nie wykluczam natomiast, że obniżka może nastąpić w kolejnych miesiącach, w szczególności, gdyby się okazało, że szkodliwe dla gospodarki decyzje będą jednak realizowane, a budżet na 2017 rok, okaże się na tyle hojny, że trudno będzie utrzymać deficyt w granicach 3 proc. PKB.

 

Źródło: Newseria


Bruksela sprawdza, czy w Polsce łamie się demokrację, jednak takie zachowanie to kontrowersyjne novum

Bruksela sprawdza, czy w Polsce łamie się demokrację i zasady państwa prawa

Bruksela sprawdza, czy w Polsce łamie się demokrację i zasady państwa prawa

Ostry kurs Komisji Europejskiej wobec Polski daje do myślenia – pisze niemiecki Stuttgarter Zeitung. – Jednakże naprawianiem praworządności zajmuje się unijna instytucja pozbawiona pełnej legitymizacji.

Obywatele zdążyli się już przyzwyczaić, że Komisja Europejska jako najwyższa instancja kontroli wtrąca się do wszystkiego, pisze „Stuttgarter Zeitung”. Podkreśla, że interwencje Brukseli podobają się ludziom, gdy chodzi o nadmierne zadłużenie krajów członkowskich czy też nakładanie kar na amerykańskie koncerny. Zachowanie Komisji wobec Polski jest jednak – zdaniem autora – novum i to wysoce kontrowersyjnym.

Po raz pierwszy KE jako strażniczka unijnych umów, sprawdza, czy kraj członkowski łamie demokrację i zasady państwa prawa, przypomina autor. Po tym, jak w styczniu Komisja wdrożyła procedurę praworządności, teraz następuje pisemne ostrzeżenie – a tym samym kolejny krok w procesie, który teoretycznie może zakończyć się odebraniem Polsce prawa głosu w Unii.

Jest to jednak eskalacja o charakterze obosiecznym, komentuje „Stuttgarter Zeitung”. Zdaniem autora, „z jednej strony nie ma wątpliwości, że politycy PiS pracują nad autokratycznym przeformowaniem systemu politycznego”, jednak z drugiej strony „Polska to nadal demokracja, która jest w stanie sama się naprawić”. Tymczasem akurat KE należy do tych europejskich instytucji, które nie mogą poszczycić się własną bezpośrednią legitymizacją – konkluduje niemiecki dziennik.

 

Źródło: Deutsche Welle


Kempa: Z opinii Komisji Europejskiej wynika, że nie ma woli opozycji do tego, żeby problem rozwiązać

Beata Kempa: Z opinii Komisji Europejskiej. możemy wyczytać, że nie ma woli opozycji do tego, żeby problem rozwiązać. Fot. RMF24

Beata Kempa: Z opinii Komisji Europejskiej. możemy wyczytać, że nie ma woli opozycji do tego, żeby problem rozwiązać. Fot. RMF24

– Z tą opinią się nie zapoznawałam… – mówi, pytana o to, co znajduje się w opinii Komisji Europejskiej, w sprawie obecnej sytuacji w Polsce gość Kontrwywiadu RMF FM, szefowa KPRM Beata Kempa. – mam tyle kwestii bardzo ważnych i dużo ważniejszych, moim zdaniem, do załatwienia, na co dzień.

– Oczywiście my szanujemy, to jest dialog z Unią Europejską. Nie jest to wdrożenie procedury, jak tu grożono, wieszczono i co poniektórzy – trochę to przykre – w naszym kraju się z tego cieszyli. Mówię tutaj oczywiście o naszych oponentach i konkurentach. – dodaje.

– Opozycja biega na skargi do różnych ważnych osób w Unii Europejskiej, ale cóż, myślę, że procedury póki, co nie są wdrażane. Komisja Europejska również wie, że musi trzymać swoje stanowisko w granicach prawa, czyli do tego, do czego jest umocowana i w tej sytuacji my musimy tą sprawę załatwić u siebie. I tak również wskazuje Komisja Europejska. Trwa dialog… – komentuje gość RMF FM.

Beata Kempa, choć jak stwierdziła, nie zapoznała się z opinią Komisji Europejskiej, to przyznała, że rozmawiała z „kimś”, kto się z nią zapoznał. Podkreśliła tutaj, że jedno, co możemy wyczytać z opinii „to jest to, że nie ma woli opozycji do tego, żeby problem rozwiązać”. – Jedno, o czym pragnę powiedzieć, to rząd prowadzi rozmowy, prowadzi dialog, stara się odpowiadać na wszystkie pytania bardzo rzeczowo, bardzo spokojnie. Zapraszamy wszystkie ważne osoby z Unii Europejskiej i bardzo byśmy chcieli to zakończyć. Wszyscy tym problemem, wywołanym sztucznie przez Platformę Obywatelską, są zmęczeni. Musi chcieć to rozwiązać sam pan prezes Trybunału, opozycja i będzie dobrze. – stwierdziła

Opinia Komisji Europejskiej w sprawie sytuacji w Polsce

W środę 1 czerwca, Komisja Europejska przyjęła opinię w sprawie obecnej sytuacji w Polsce. Nie znamy treści tej opinii, ale wiemy, czego dotyczą zastrzeżenia wobec Polski.

„Pomimo konstruktywnego dialogu z polskimi władzami od 13 stycznia, kryzys dotyczący Trybunału Konstytucyjnego nie został rozwiązany. Komisja uznała, więc za niezbędne by sformalizować ocenę obecnej sytuacji. 18 maja Kolegium Komisarzy rozmawiało na temat praworządności w Polsce na podstawie ustnej prezentacji wiceprzewodniczącego Timmermansa, w którym zaprezentował stan intensywnego dialogu z Polską a także draft opinii (…). 24 maja Timmermans był w Polsce na rozmowach z polską premier. Mimo tego dialogu polski rząd nie podjął konkretnych kroków w odpowiedzi na obawy Komisji” – czytamy w informacji prasowej, którą KE wypuściła po przyjęciu opinii.

Zastrzeżenia Komisji Europejskiej dotyczą:

  • mianowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego i wykonania wyroków Trybunału Konstytucyjnego z 3 i 9 grudnia 2015 r. dotyczących tych kwestii.

  • nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym z 22 grudnia 2015 r., wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 9 marca 2016 r. dotyczący tej nowelizacji oraz poszanowanie wyroków wydanych przez Trybunał Konstytucyjny po 9 marca 2016 r.

  • skuteczności procesu stwierdzania zgodności z konstytucją nowych aktów prawnych przyjętych i wprowadzonych w życie w 2016 r.

 

„Pomimo konstruktywnego dialogu z polskimi władzami od 13 stycznia, kryzys dotyczący Trybunału Konstytucyjnego nie został rozwiązany. Komisja uznała, więc za niezbędne by sformalizować ocenę obecnej sytuacji. 18 maja Kolegium Komisarzy rozmawiało na temat praworządności w Polsce na podstawie ustnej prezentacji wiceprzewodniczącego Timmermansa, w którym zaprezentował stan intensywnego dialogu z Polską a także draft opinii (…). 24 maja Timmermans był w Polsce na rozmowach z polską premier. Mimo tego dialogu polski rząd nie podjął konkretnych kroków w odpowiedzi na obawy Komisji” – czytamy w informacji prasowej, którą KE wypuściła po przyjęciu opinii.

 


No i kto tu rządzi? Dominacja w związku, czyli kto ma ostatnie zdanie

Kto w polskich związkach ma ostatnie zdanie. Czy dominacja w związku kojarzy się jednoznacznie z patriarchatem? Czy jest zagrożeniem dla związku, czy raczej daje poczucie bezpieczeństwa, komfortu i zaopiekowania? Kto częściej dominuje w związku – mężczyźni czy kobiety? Czy ostatnie słowo należy do panów, a może kobiety, w drodze emancypacji, częściej niż oni, bronią „swojej niepodległości”?

No i kto tu rządzi? Dominacja w związku, czyli kto ma ostatnie zdanie

Portal matrymonialny MyDwoje przebadał ponad 80 000 odpowiedzi udzielonych w Teście Doboru Partnerskiego na skali Uległość – Dominacja. Zapraszamy do zapoznania się zaskakującymi wynikami.

Dominacja w związku, czyli kto ma ostatnie zdanie

Dominacja w związku może mieć dwie twarze. Z jednej strony może sprawić, że nasz partner będzie czuł się pomijany, ograniczany, mniej ważny czy samotny. Z drugiej może dawać uczucie bezpieczeństwa, komfortu i zaopiekowania. Wszystko zależy od tego, czy partnerzy uzupełniają się w tej kwestii, czy związek tworzy para średnio dominujących partnerów potrafiących rozmawiać budując zgodę, czy też są to partnerzy, którzy walczą o ostanie słowo przy każdej okazji. Kto więc częściej nosi spodnie w polskich domach? Kto częściej dominuje w związku – mężczyźni czy kobiety? Czy nadal obowiązuje w Polsce patriarchalny podział ról? A może kobiety, w drodze emancypacji, częściej niż panowie, bronią „swojej niepodległości”? Portal matrymonialny MyDwoje przebadał ponad 80 000 odpowiedzi udzielonych w Teście Doboru Partnerskiego na skali Uległość – Dominacja.

Ustępstwa? Tak! Ale w drodze wyjątku

Single z Serwisu deklarują, że raczej nie są chętni do ustępstw, ale mogą na nie przystać w drodze wyjątku. Zapytani, czy potrafiliby zrezygnować ze swoich przyzwyczajeń, gdyby ktoś bliski bardzo ich o to prosił, przyznają, że zrobiliby to z wielkim trudem. Aż 65% pań i 61% panów wskazuje właśnie taką odpowiedź. Od razu gotowych do zmiany własnych nawyków na prośbę partnera jest zaledwie 18% użytkowniczek i 26% użytkowników, co pozwala wierzyć, że w temacie tym przodują panowie i to oni częściej ustępują. A kto będzie bronił swoich przyzwyczajeń do upadłego? Jedynie 1% kobiet i 2% mężczyzn nie da się namówić do ich zmiany niezależnie od siły argumentów.

Użytkownicy MyDwoje zapytani o to, co robią, jeśli nie zgadzają się z kimś w rozmowie przyznają otwarcie, że próbują przemycić swoje poglądy i przekonać do swojej racji. 85% pań próbuje uzasadnić swoje zdanie, ale się nie upiera, gdy argumenty nie docierają. Również 54% panów stara się rozsądnie przekonywać do swoich racji. Bardziej stanowczo postępuje 6% pań, które koniecznie chcą narzucić własne zdanie. Podobnie działa aż 22% mężczyzn. A która z płci w takiej sytuacji da się przekonać i szybciej ustąpi – choćby dla świętego spokoju? Wbrew pozorom ta brzydsza – 24%, natomiast panie tylko w 9%.  Wynika z tego, że panowie jawią się, jako ci bardziej spolegliwi. Czyżby polskie kobiety były bardziej uparte i dominujące niż ich partnerzy? Potwierdzają to odpowiedzi w kolejnym pytaniu. Panowie w 30% są skłonni do ustępstw w imię zgody, natomiast panie jedynie w 19%. Za to panie chętniej podejmą kompromis. Rozwiązanie to wybierze aż 77% kobiet i 66% mężczyzn.

Uległość w związku nie jest domeną kobiet

Wyjaśnia to psycholog Jowita Wójcik: Różnica pomiędzy rolą kobiety i mężczyzny już dawno przestała być wyraźna. Możliwość niezależności ekonomicznej stała się zalążkiem wolności kobiet w wielu innych dziedzinach: współcześnie media i opinia publiczna niemal nakazują kobiecie bycie silną, przedsiębiorczą, odporną na wszelkie zawirowania emocjonalne. Mężczyznom, wprost przeciwnie, coraz częściej zezwala się na pozostawanie przez wiele lat w stanie chłopca: troszczącego się jedynie o swoje potrzeby, z chęcią przyjmującego opiekę od innych, skupionego na przyjemnościach życia. Silna kobieta w związku i słaby mężczyzna to obecnie często spotykane wzorce. Uległość w związku nie jest już, zatem wyłączną domeną kobiet. To kobiety coraz częściej chcą wychować sobie partnera. Czy taki związek będzie udany? Zależy głównie od nich samych.

I kto tu rządzi infografika-mydwoje

Z badań przeprowadzonych przez MyDwoje.pl wynika, że niezależnie od płci lubimy postawić na swoim. Zarówno panie, jak i panowie niechętnie zrezygnują z pozycji lidera. Kobiety są jednak coraz bardziej pewne swojej wartości i chcą wprowadzać własne zasady, a wszelkie spory rozstrzygać na zasadzie kompromisu.  Panowie za to – mimo, iż sami są nadal pewni siebie i swoich przekonań – akceptują prawo głosu kobiet, ich racje i chętniej im ulegają, choć z trudem – choćby dla świętego spokoju.

Jakie znaczenie ma dominacja w związku? Czy w grupie może być dwóch liderów? Czy w związku może dominować kobieta czy powinien dominować mężczyzna? Powinniśmy być podobni czy możemy być różni? Kwestie te wyjaśnia autor Testu Doboru Partnerskiego – psycholog Andrzej Rutowski

Kliknij >>> TUTAJ, aby zobacz wyniki badań


Polska spadła w rankingu atrakcyjności inwestycyjnej w Europie Środkowej

warsaw-1017468_1280

Polska spada na drugą pozycję w rankingu atrakcyjności inwestycyjnej w krajach Europy Środkowo-Wschodniej – wynika z badania zaprezentowanego przez Polsko-Niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową. Na pozycję Polski wpłynął spadek ocen stabilności politycznej oraz przewidywalności polityki gospodarczej.

Po trzech latach prowadzenia w rankingu atrakcyjności inwestycyjnej krajów Europy Środkowo-Wschodniej, który prezentowany jest przez Polsko-Niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową, Polska spada na drugie miejsce. Liderem rankingu zostały Czechy, które zgromadziły 4,11 pkt. na 6 możliwych. Polska zdobyła 4 pkt. Na kolejnych miejscach uplasowały się Słowacja z 3,94 pkt., Estonia z 3,93 pkt. i Słowenia 3,84 pkt.

Ranking krajów tworzony jest na podstawie średnich ocen uzyskanych na podstawie 21 czynników atrakcyjności inwestycyjnej.

W opinii inwestorów w regionie EŚW, Polska wyprzedza konkurentów pod względem czynników najwyżej punktowanych w rankingu europejskim, m.in.: kwalifikacji i produktywności kadr oraz dostępności i jakości lokalnych poddostawców. W ostatnich latach, w coraz większym stopniu zaznacza się przewaga Polski w kwestii jakości infrastruktury (transportowej, IT, energetycznej).

Aż 42 proc. ankietowanych jest zadowolonych z dostępności wykwalifikowanej kadry pracowniczej w Polsce, podczas gdy średnie zadowolenie w krajach EŚW wynosi 20 proc. Natomiast w kwestii dostępności i jakości lokalnych poddostawców zadowolenie deklaruje 67 proc. firm (średnia EŚW to 37 proc.).

Według badań, pozycję Polski w tegorocznym rankingu osłabił spadek ocen dwóch czynników: stabilności polityczno-społecznej oraz przewidywalności polityki gospodarczej.

Jedynie 18 proc. respondentów deklaruje zadowolenie związane ze stabilnością polityczną, podczas gdy w EŚW odsetek ten jest większy, wynosi 20 proc. Co ciekawe, w ub.r. aż 51 proc. badanych wyrażało zadowolenie co do stabilności politycznej Polski.

Odsetek zadowolenia w kwestii przewidywalności polityki gospodarczej dla Polski jest także niższy w porównaniu do średniej europejskiej (8 proc. w Polsce, 14 proc. w Europie).

Cieszyć może jednak fakt, że spośród 1508 badanych firm aż 95 proc. deklaruje, że zainwestowałaby ponownie w Polsce.

Źródło: Kurier PAP


Monika Olejnik odchodzi z Radia ZET

Monika Olejnik

Monika Olejnik. Fot. Radio ZET

Monika Olejnik odchodzi z Radia ZET. Programy „Gość Radia ZET” i „7 dzień tygodnia” poprowadzi do zmiany ramówki na wakacyjną na przełomie czerwca i lipca.

Od września program „Gościa Radia ZET” poprowadzi Konrad Piasecki, który dołączy do zespołu Radia ZET.

Zarząd Grupy Eurozet zaproponował Monice Olejnik kontynuowanie współpracy ze stacją i dalsze prowadzenie niedzielnego programu „7 Dzień Tygodnia”, na co dziennikarka nie przystała. – Bardzo wysoko cenimy dorobek i warsztat Moniki. Na antenie Radia ZET jest przestrzeń dla wielu wybitnych osobowości z korzyścią dla słuchaczy. Jest miejsce i dla Konrada Piaseckiego i Moniki Olejnik. Obydwoje są wybitnymi dziennikarzami, choć różni ich styl prowadzenia wywiadów. Na tej różnorodności nam zależało – wyjaśnia redaktor naczelny Radia ZET Jarosław Paszkowski.

– Chcemy wnieść nową energię i spojrzenie do formuły programów społeczno-politycznych, zachowując charakterystyczną dla stacji dociekliwość i neutralność w przedstawianiu kluczowych dla Polaków tematów. Mamy nadzieję, że zmiany te spełnią oczekiwania naszych aktualnych i przyszłych słuchaczy – podsumowuje.

Konrad Piasecki poprzednio przez 22 lata był związany z RMF FM, gdzie od poniedziałku do piątku prowadził poranne rozmowy z cyklu „Kontrwywiad RMF FM”. Co piątek jest natomiast gospodarzem „Piaskiem po oczach” w TVN24.

 

 

 

Źródło: Wirtualne Media


Adam Hofman został wiceprezesem Związku Piłki Ręcznej

Adam Hofman

Adam Hofman został wiceprezesem Związku Piłki Ręcznej. Taką decyzję podjął zarząd ZPRP na posiedzeniu w dniu 31.05.2016 roku. Nowy wiceprezes będzie odpowiadał za współpracę z otoczeniem Związku – w tym z przedstawicielami różnych środowisk, którzy deklarują współpracę na rzecz rozwoju i promocji polskiej piłki ręcznej – taką informację można przeczytać na oficjalnej stronie związku.

Adam Hofman w latach 2011 – 2015 był wiceprzewodniczącym sejmowej komisji sportu i turystyki. Po odejściu z polityki zawodowo zajął się komunikacją i promocją osób oraz marek. W ZPRP zajmie się między innymi budowaniem wizerunku i pozycjonowaniem marki narodowej, jaką są reprezentacje Polski w piłce ręcznej, promocją polskiej piłki ręcznej oraz koordynacją współpracy pomiędzy wszystkimi – obecnymi i przyszłymi – partnerami ZPRP. Swoją funkcję będzie pełnił społecznie.

Przypomnijmy, że Adam Hofman wraz z Mariuszem Kamińskim i Adamem Rogackim zostali usunięci z PiS w listopadzie 2015 roku. Było to pokłosie tzw. afery madryckiej związanej z wyjazdem posłów na posiedzenie Komisji Zagadnień Prawnych i Praw Człowieka Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.

Cała trójka pobrała z sejmowej kasy pieniądze (tzw. kilometrówkę) na podróż samochodami, ale do stolicy Hiszpanii ostatecznie udali się tanimi liniami lotniczymi. Media donosiły też, że w wyjeździe posłom towarzyszyły żony i że z ich udziałem doszło do incydentu na pokładzie samolotu, którym posłowie wracali z Hiszpanii.

 

Źródło: zprp.pl


Ziobro chce ekstradycji Romana Polańskiego do USA

Roman Polański. Fot. Internet

Roman Polański. Fot. Internet

Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro uznał za zasadne działania podjęte przez swojego poprzednika Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta i wniósł kasację do Sądu Najwyższego w sprawie wydania Stanom Zjednoczonym Romana Polańskiego.

W ocenie Ziobry Sąd Okręgowy w Krakowie, który odmówił wydania Romana Polańskiego, w rażący sposób naruszył umowę o ekstradycji zawartą pomiędzy Polską a USA. „Błędnie przyjął, że przeszkodą w wydaniu oskarżonego jest to, że zarzucane mu przestępstwa uległy przedawnieniu w Polsce. Nie doszło bowiem do przedawnienia karalności tych czynów w USA. Dlatego też, zgodnie z umową ekstradycyjną, oskarżony powinien zostać przekazany Stanom Zjednoczonym” – informuje w oficjalnym owiadczeniu prokuratura krajowa.

Podjąłem decyzję, że kieruję do Sądu Najwyższego kasację ws. decyzji dotyczącej Romana Polańskiego, w której to sprawie sąd krakowski zdecydował o niewydawaniu pana Polańskiego Stanom Zjednoczonym w sytuacji, kiedy jest oskarżony i ścigany o okrutne przestępstwo wobec dziecka, gwałt na dziecku – powiedział we wtorek rano w radiowej Jedynce Zbigniew Ziobro.

30 października ub. roku krakowski Sąd Okręgowy wydał postanowienie o niedopuszczalności ekstradycji Romana Polańskiego do USA. Uznał, że przed sądem w USA została zawarta ugoda z Romanem Polańskim, a kara, która mu groziła, została wykonana z nawiązką.

Ponadto stwierdził, że zgoda na ekstradycję wiązałaby się z naruszeniem praw i wolności Romana Polańskiego. Wskazał również na „uzasadnioną obawę, że sprawa Romana Polańskiego nie zostanie rozstrzygnięta w niezawisły i bezstronny sposób przez sąd w Los Angeles”.

Kasacji domaga się strona amerykańska, która chce osądzić polskiego reżysera za gwałt na nieletniej, jakiego dopuścił się prawie 40 lat temu.

Sąd Najwyższy może odrzucić kasację, nakazać ponowne rozpatrzenie wniosku o ekstradycję, może też zdecydować o wydaniu reżysera Amerykanom.

Przeczytaj oficjalny komunikat wydany przez Prokuraturę Krajową:

Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro uznał za zasadne działania podjęte przez swojego poprzednika Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta i wniósł kasację do Sądu Najwyższego w sprawie wydania Stanom Zjednoczonym Romana Polańskiego.

W ocenie Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobro Sąd Okręgowy w Krakowie, który odmówił wydania Romana Polańskiego, w rażący sposób naruszył umowę o ekstradycji zawartą pomiędzy Polską a USA. Błędnie przyjął, że przeszkodą w wydaniu oskarżonego jest to, że zarzucane mu przestępstwa uległy przedawnieniu w Polsce. Nie doszło, bowiem do przedawnienia karalności tych czynów w USA. Dlatego też, zgodnie z umową ekstradycyjną, oskarżony powinien zostać przekazany Stanom Zjednoczonym.

Roman Polański jest poszukiwany przez Prokuraturę Okręgową Okręgu Los Angeles w USA. Jest oskarżony o pięć przestępstw o charakterze seksualnym dokonanych w 1977 roku na 13-letniej dziewczynce. Są to:

  1. Stosunek płciowy z 13-letnią dziewczynką, która była niezdolna do wydania zgody na taki akt wskutek podania jej środków odurzających w postaci metakwalonu i alkoholu;
  2. Seks oralny z 13-letnią dziewczynką;
  3. Przestępstwo sodomii przeciwko 13-letniej dziewczynce;
  4. Czyn lubieżny popełniony na dziecku poniżej 14. roku życia (13-letniej dziewczynce) z zamiarem wywołania podniecenia, zachęcenia i zaspokojenia żądzy, namiętności i pożądania seksualnego swojego i dziecka;
  5. Stosunek płciowy z dziewczynką poniżej 18 lat, niebędącą żoną oskarżonego (z 13-letnią dziewczynką).

Roman Polański jest także oskarżony o przestępstwo przeciwko zdrowiu nieletniej, polegające na podaniu jej niedozwolonych substancji w postaci środka odurzającego metakwalon, a także alkoholu.

W ocenie Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobro Sąd Okręgowy w Krakowie, odmawiając ekstradycji Romana Polańskiego, w sposób jednostronny i wybiórczy ocenił zgromadzony materiał dowodowy. Zaniechał przy tym wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy.

Sąd błędnie przyjął, że Roman Polański poniósł konsekwencje ewentualnej kary, spędzając w 1977 roku 42 dni w więzieniu w USA, a także poprzez areszt tymczasowy i domowy w Szwajcarii, gdzie oskarżony został zatrzymany w 2009 roku w związku z wnioskiem ekstradycyjnym USA. Aresztowanie Romana Polańskiego w Szwajcarii było, bowiem następstwem jego ucieczki za granicę przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości i unikania przez niego odpowiedzialności karnej, a nie karą za przestępstwa, o które jest oskarżony.

Sąd Okręgowy w Krakowie niesłusznie uznał także, że w USA może dojść do nieludzkiego i poniżającego traktowania oskarżonego. Z niezrozumiałych powodów Sąd Okręgowy wskazał na rzekomo fatalne warunki w amerykańskich aresztach śledczych i niewystarczającą opiekę medyczną. Nie sposób również uznać za racjonalny argument Sądu Okręgowego, że ewentualna ekstradycja oskarżonego naruszy jego prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, ponieważ zostanie on narażony na rozłąkę z rodziną.

Departament Sprawiedliwości USA wystąpił o ekstradycję Romana Polańskiego w grudniu 2014 roku. W tym czasie przebywał on w Polsce. W tej sytuacji Prokuratura Okręgowa w Krakowie zwróciła się do sądu z wnioskiem o wyrażenie zgody na ekstradowanie oskarżonego do USA. Podstawą wniosku prokuratury była umowy o ekstradycji zawarta pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi. Postanowieniem z dnia 30 października 2015 roku Sąd Okręgowy w Krakowie odrzucił wniosek prokuratury.

W grudniu 2015 roku Prokurator Generalny Andrzej Seremet zwrócił się do Prokuratury Okręgowej w Krakowie o przekazanie akt sprawy Romana Polańskiego. Polecił zbadanie ich pod kątem zaskarżenia orzeczenia Sądu Okręgowego w Krakowie. Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, po wnikliwej analizie akt sprawy, podzielił wątpliwości swego poprzednika. Korzystając z uprawnienia przysługującego mu na mocy art. 521 par. 1 Kodeksu postępowania karnego, wystąpił z kasacją do Sądu Najwyższego na niekorzyść Romana Polańskiego.

Obrońca reżysera: Nie jestem zaskoczony. Pan minister zapowiedział to dużo wcześniej.

– Absolutnie nie jestem zaskoczony. Pan minister ma takie uprawnienie i z niego skorzystał, zapowiedział to zresztą dużo wcześniej. W związku z powyższym spodziewałem się takiej decyzji – mówił na antenie TVP Info adwokat reżysera Jan Olszewski.

– Z mojego punktu widzenia nie zostały popełnione żadne błędy, nie było też żadnych zachowań zasługujących na wniosek o postępowanie kasacyjne – tak decyzję Zbigniewa Ziobry skomentował w rozmowie z reporterem RMF FM Pawłem Pawłowskim adwokat Romana Polańskiego.

Jak dodał, zgadza się z argumentacją, że nikt nie może być traktowany ponad prawem, ale „w przypadku tej sprawy, która toczyła się tutaj w Polsce, absolutnie nie można powiedzieć, że był traktowany w sposób inny niż każdy obywatel”. – Gdyby nie było merytorycznych argumentów, którymi przez rok przekonywaliśmy sąd, to nie mam wątpliwości, że status Romana Polańskiego w żaden sposób nie uchroniłby go przed decyzją sądu – zaznaczył Olszewski.

 


Co Brexit może oznaczać dla Polaków?

uk-eu-brexit

34 proc. Polaków zdecydowanych na emigrację zarobkową najczęściej wskazują chęć wyjazdu do Niemiec, Wielką Brytanię wybiera 18 proc. a Holandię 6 proc. – wynika z raportu Work Service „Migracje zarobkowe Polaków”.

Jak widać, drugim najpopularniejszym kierunkiem wyjazdów naszych rodaków za pracą, jest Wielka Brytania. 

Co Brexit może oznaczać dla Polaków?

Skutki wyjście Wielkiej Brytanii z UE są trudne do oceny, ze względu na to, że do tej pory żaden kraj nie wystąpił ze Wspólnoty. Nie wiadomo też, jaki dokładnie byłby status Wielkiej Brytanii po ewentualnym Brexicie. Na razie przepisy unijne sprawiają, że Wielka Brytania musi traktować wszystkich obywateli państw unijnych tak jak obywateli własnego kraju. Jednak, jeżeli wystąpi z UE, to będzie samodzielnie decydować o tym, jak traktować Polaków.

Ci, którzy zdecydowaliby się na pozostanie mogliby mieć utrudniony dostęp do rynku pracy, ze względu na obowiązek posiadania pozwolenia na pracę. Niewykluczone, że wprowadzone zostałyby nowe, mniej korzystne zasady prowadzenia własnej działalności gospodarczej.

Sam Brexit nie ma wpływu na decyzje migracyjne naszych rodaków, ponieważ płaca minimalna zostanie taka, jaka jest wynagrodzenia zostaną na tym samym poziomie, a my głównie po to tam jedziemy. Nie jest dla nas ważne czy paszport, który Polacy mogą dostać będzie miał loga UE. Istotne są dla nas wynagrodzenia i jakość życia –  mówi newsrm.tv Krzysztof Inglot, pełnomocnik Zarządu Work Service S.A. 

W związku z rozważanym przez Wielką Brytanię wyjściem z Unii Europejskiej, zapytano także Polaków o wpływ ograniczenia zasiłków socjalnych w Europie na ich decyzje o wyjeździe z kraju.

Wyniki wskazują, że ta zmiana nie ma znaczącego wpływu na decyzję emigracyjne Polaków. 73 proc. badanych twierdzi, że taka reforma nie zniechęci do wyjazdu. Warto jednak zauważyć, że dla 23 proc. rodaków zmiany w zasiłkach mogą spowodować, że pozostaną w kraju. Szczególnie jest to widoczne wśród kobiet (28,7 proc), które w większym stopniu niż mężczyźni (19,4 proc) uzależniają decyzję o wyjeździe od zaplecza socjalnego.