Angelina Jolie będzie gościnnie wykładać na London School of Economics

Słynna aktorka, znana ze swego zaangażowania społecznego, m.in. jako ambasador dobrej woli Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców, będzie wkrótce gościnnie wykładać na słynnej uczelni London School of Economics (LSE).

Angelina Jolie ma prowadzić zajęcia ze studentami w ramach programu „Kobiety, pokój i bezpieczeństwo” – to nowy kierunek, na który będzie można ubiegać się o przyjęcie od sierpnia br. Program ma propagować równość obu płci i pomagać kobietom będących ofiarami konfliktów na całym świecie.
Źródło: London School of Economics (LSE)
Istnieją dwie Polski, które wstydzą się za siebie nawzajem

Istnieją dwie Polski, które wstydzą się za siebie nawzajem, a rząd zamyka drzwi przed znalezieniem pokojowego rozwiązania. Fot. Róża Thun/Twitter
– Istnieją dwie Polski, które wstydzą się za siebie nawzajem. Rząd natomiast zamyka drzwi przed znalezieniem pokojowego rozwiązania.– ocenia ekspertka ds. Europy Wschodniej Anna Quirin
– Podział w polskim społeczeństwie jest głęboki – oceniła ekspertka ds. Europy Wschodniej Anna Quirin w wywiadzie dla niemieckiego portalu informacyjnego „Tagesschau” Anna Quirin – Właściwie istnieją dwie Polski, które wstydzą się za siebie nawzajem – dodaje i wyjaśnia, że część społeczeństwa pragnie Polski narodowej, gdzie wartości – również chrześcijańskie – odgrywają znaczącą rolę. Druga część z kolei stawia na rozwój społeczny, pragnąc otwartego, europejskiego kraju.
Ekspertka zwraca uwagę, że polityka stała się wszechobecnym tematem rozmów. – Dzieli rodziny. Dyskusje są bardzo emocjonalne, nierzadko agresywne – mówi Anna Quirin.
– Polskie społeczeństwo jest w gruncie rzeczy konserwatywne. PiS to rozpoznał i odpowiednio wykorzystał, głosząc miłość do ojczyzny, katolickie wychowanie i wartości – ocenia ekspertka.
Zaznacza przy tym, że Polska jest podzielona – To nie przypadek, że wielkie demonstracje odbywają się w dużych miastach. – twierdzi Anna Quirin, tłumacząc, że według sondaży, mieszkańcy dużych miast i lepiej wykształceni należą do krytyków obecnego rządu. Tymczasem ludność wiejska i osoby o niższym wykształceniu raczej go popierają.
Czy manifestacje antyrządowe coś zmienią? – zastanawia się ekspertka ds. Europy Wschodniej. – Choć rząd został wybrany w demokratycznych wyborach i posiada mandat na cztery lata, nie może lekceważyć dziesiątków tysięcy demonstrantów, którzy wychodzą na ulice. – Rząd będzie musiał na to zareagować – ocenia.
Jej zdaniem, choć młodzi Polacy mają mocno zakorzenione konserwatywne tradycje, to spadek poparcia dla partii rządzącej – choć jest procesem bardzo powolnym, będzie postępował, ponieważ są oni jednocześnie zwolennikami Unii Europejskiej.
Nadzieja w Unii?
Anna Quirin podkreśla, że w obliczu „antyeuropejskiego i antyniemieckiego” kursu Prawa i Sprawiedliwości, głosy z zagranicy wykorzystywane są przez populistyczny rząd, jako „pożywka”, służąc ostatecznie jego retoryce. Z drugiej strony ruch protestu ma nadzieję na wsparcie zagranicy. Quirin również, szczególnie niemieckim politykom, by w sprawach Polski wypowiadali się w „łagodnym tonie”.
Na koniec ekspertka ds. Europy Wschodniej zaznacza, że coraz więcej ludzi – szczególnie starsze pokolenie – porównuje rządy PiS do rządów komunistycznych. Czy słusznie? W retoryce i sposobie działania rządu – istnieje wiele podobieństw, które przypominają „dawne czasy”. Ograniczenie roli Trybunału Konstytucyjnego jest wynikiem „lekcji“, jaką PiS wyciągnął w czasie rządów w latach 2005-2007, pamiętając, że TK i media stały wówczas na przeszkodzie w realizacji celów Jarosława Kaczyńskiego.
Dlatego tym razem PiS już na samym początku swych rządów zainteresował się rozwiązaniem problemów z „czynnikami zakłócającymi”. Restrukturyzacja tych instytucji doprowadziła do kryzysu konstytucyjnego.
Jak daleko polski rząd posunie się w konflikcie z UE? Zdaniem Quirin retoryka rządu oparta o prawo do samostanowienia i nieingerencję utrudnia mu zawarcie kompromisów. „Rząd zamyka drzwi przed znalezieniem pokojowego rozwiązania” – ocenia ekspertka.
Źródło: DW
Skąd bierze się zazdrość? Damskie i męskie oblicza zazdrości

Skąd się bierze zazdrość? Czy jest ona lustrzanym odbiciem naszej własnej uczciwości? Czy sami postępujemy uczciwie tylko z obawy przed karą, a może uciekamy się do kłamstwa, by uniknąć kłopotów? Zaufanie uważane jest za fundament udanego związku. Gwarantuje nam ono poczucie bezpieczeństwa, szczęście i trwałość relacji. Osoby niepotrafiące zaufać, nieufne, podejrzliwe i zazdrosne, nie są w stanie stworzyć trwałej relacji. Nic więc dziwnego, że każdy z nas marzy o związku opartym na uczciwości i ufności w dobre intencje partnera. Będąc szczerym, takiego zachowania oczekujemy również od partnera – dzięki temu nasz związek jest pełen miłości i ufności. Uczucie zazdrości i podejrzliwość mogą wynikać z naszych wcześniejszych doświadczeń, życiowych zawodów, a czasem po prostu z tego, że samych siebie nie uważamy za wiarygodnych i godnych zaufania. Portal matrymonialny MyDwoje przebadał ponad 80 000 odpowiedzi udzielonych w Teście Doboru Partnerskiego na skali zaufanie – podejrzliwość/ zazdrość.
Źródłem zazdrości jest nieufność.
Single z Serwisu deklarują, że raczej nie są zazdrośni. Wolą wierzyć, że partner nie ma nic do ukrycia, a związek budować na otwartości, wystrzegając się uczuć takich, jak podejrzliwość i niedowierzanie. Jednak aż 46% panów i 36% pań przyznaje się, że sami są zazdrośni. Pełną wolność od tego typu uczuć i reakcji deklaruje jedynie 9% użytkowniczek i 7% użytkowników. Jakie są więc przyczyny i źródła zazdrości?
Użytkownicy MyDwoje zapytani o to, czy sądzą, że większość ludzi jest uczciwa wyłącznie z obawy przed karą, np. gniewem lub utratą partnera czy poczucia komfortu, odpowiadają zgodnym chórem, że raczej nie – 55% panów i 68% pań. Panie mają o sobie lepsze zdanie niż panowie i nie tylko obawa przed karą powstrzymuje je od złych uczynków. Zdecydowana większość pań zgadza się jednak z mężczyznami, że każdy gotów jest czasami skłamać, aby uniknąć kłopotów. 60% pań i 57% panów uważa, że raczej jest to możliwe w skrajnej sytuacji, natomiast co czwarta osoba, niezależnie od płci, jest tego zdecydowanie pewna – co daje razem zaskakujące wyniki ponad 80% kłamiących w przypadku nagłej potrzeby.

żródło: mydwoje.pl
Damskie i męskie oblicze zazdrości.
Wyjaśnia to psycholog Jowita Wójcik:
Istnieje kilka obszarów, na gruncie których można zaobserwować różnice pomiędzy zazdrością kobiecą i męską. W przypadku sytuacji wywołujących zazdrość, mężczyźni są bardziej zazdrośni o sferę seksualną, natomiast kobiety o poświęcany im czas i uwagę. Ponadto jeśli rozważyć uczucia zazdrości, okazuje się, że kobiety są bardziej skłonne analizować powody, dla których mogłoby dojść do ewentualnej zdrady, przypisując je jego potrzebom seksualnym lub atrakcyjności rywalki. Mężczyźni zaś zwracają uwagę na zaangażowanie uczuciowe partnerki i możliwość obdarzenia nim kogoś, kto jest bardziej atrakcyjny. Istnieją również różnice płciowe w przeżywaniu zazdrości. U kobiet uczuciom zazdrości towarzyszy smutek i depresja, u mężczyzn występuje gniew i agresja. W kwestii radzenia sobie z zazdrością kobiety wydają się być bardziej zorientowane na rozwiązanie problemów nękających związek i wyrażanie własnych uczuć. Mężczyźni natomiast mają tendencję do zaprzeczania uczuciom własnej zazdrości i poszukiwania innych sposobów wyrażenia własnej wartości jako partnera.
Z badań przeprowadzonych przez MyDwoje.pl wynika, że niezależnie od płci chcemy ufać i wzbudzać zaufanie. Postrzegamy siebie, jako osoby szczere, niemające nic ukrycia. Większość z nas stara się nie dopuszczać uczucia zazdrości, a bliskim ofiarować kredyt zaufania. Nie przeszkadza nam to jednak w byciu czujnymi. Jesteśmy świadomi, że kłamstwo jest najprostszym środkiem, po który sięga się w kłopotliwej sytuacji, dlatego jesteśmy ostrożni w sytuacjach, kiedy coś wydaje nam się „zbyt piękne, żeby było prawdziwe”.
Jaka jest relacja pomiędzy miłością a zazdrością? Kwestie te wyjaśnia autor Testu Doboru Partnerskiego – psycholog Andrzej Rutowski:
Źródło: mydwoje.pl
Jak ewoluował wygląd twarzy w ciągu 6 milionów lat [Video]
W niecałe dwie minuty wizualny film przygotowany przez Yale University Press i Johna Gurche’a zabiera nas w fascynującą podróż przez 6 milionów lat ewolucji ludzkiej twarzy – od Sahelanthropus tchadensis aż po współczesnego Homo sapiens. Dzięki rekonstrukcjom tworzonym przez jednego z najwybitniejszych paleoartystów nasza przeszłość staje się namacalnie bliska.

Jak odtworzyć przeszłość? Rekonstrukcja, która ożywia
Film opiera się na rekonstrukcjach tworzonych przez amerykańskiego paleoartystę Johna Gurche’a, który od ponad 30 lat analizuje skamieniałości hominidów, porównawczą anatomię ludzi i szympansów oraz stosuje techniki rekonstrukcji twarzy wykorzystywane w kryminalistyce. Tworzona przez niego seria modeli została m.in. zaprezentowana w Smithsonian National Museum of Natural History i publikowana w „National Geographic” oraz „Science”.
Podróż przez gatunki – co zobaczymy
Filmowy klip prezentuje kolejne etapy ewolucji hominidów. Zaczyna się od Sahelanthropus tchadensis, żyjącego 7–6 milionów lat temu, łączącego cechy małpy i człowieka, uznawanego za jednego z najwcześniejszych przodków ludzi chodzących na dwóch kończynach. Następnie pojawia się Australopithecus afarensis, znany jako „Lucy” – istota dwunożna, ale z małym mózgiem i prymitywnymi cechami. W dalszej części filmu widzimy bardziej zaawansowanych przodków: Homo heidelbergensis oraz Neandertalczyka, którzy potrafili używać ognia i tworzyli praktyki pogrzebowe. Pojawia się też Homo floresiensis, zwany „Hobbitem”, o niskim wzroście, którego istnienie zakończyło się dopiero kilka tysięcy lat temu. Ewolucyjna podróż kończy się na twarzy współczesnego człowieka – Homo sapiens o anglosaskich rysach.
Naukowa wiarygodność modelu
Gurche rekonstruuje mięśnie, skórę i oczy w oparciu o szczegółową analizę czaszek oraz dyssekcje naczyń i tkanek twarzy u szympansów i ludzi – tak, by zachować maksymalne naukowe podstawy. Współpracował z Human Origins Program Smithsonian, a także korzystał z materiału od ekspertów od makijażu efektów specjalnych, by uzyskać realistyczne detale – np. włosy osadzone w silikonie.
Odbiór filmu – obrazy, które poruszają
Film Johna Gurche’a został określony przez wielu dziennikarzy jako „hipnotyczny” i „zapierający dech w piersiach”. Zachwyt budzi zarówno jakość rekonstrukcji, jak i sposób prezentacji ewolucji bez użycia słów czy komentarza. Trwające od jednej do dwóch minut wersje filmu – w zależności od platformy – różnią się długością, ale nie istotą przekazu. Niezależnie od wariantu, widzowie otrzymują sugestywny obraz, który łączy precyzję naukową z emocjonalną siłą wizualnego doświadczenia. zaskakującą siłę obrazu, który łączy precyzję nauki z emocjonalnym ładunkiem.
Co naprawdę widzimy, patrząc w twarz przodka?
Taki wizualny skrót pozwala zobaczyć ewolucję – nie jako suche fakty, ale jako kontinuum zmian, które ukształtowały nasz wygląd. Gurche podkreśla istotę zarówno naukowej wierności, jak i artystycznej wyobraźni – twarz jest pomostem między nauką a empatią.
Film Johna Gurche’a to nie tylko lekcja ewolucji – to głęboka refleksja nad tym, kim jesteśmy i jak daleko zaszliśmy. W ciągu mniej niż dwóch minut 3‑wymiarowy portret przeszłości i naszej wspólnej genealogii łączy naukę i sztukę, budząc zachwyt i zadumę.
DF, thefad.pl / Źródło: EarthSky, Smithsonian Magazine, ScienceAlert
Jakie drewno na ogrzewaniu podłogowym? Odpowiadamy na najczęściej zadawane pytania!
Co zrobić, by cieszyć się naturalnym drewnem, a jednocześnie stąpać po przyjemnie ciepłej podłodze? Odpowiadamy na najczęściej pojawiające się pytania dotyczące montażu drewna na „podłogówce”.

Drewno jest naturalnym materiałem o higroskopijnych właściwościach. Oznacza to, że reaguje na warunki panujące w jego otoczeniu, w tym na wilgotność i temperaturę. Nie oznacza to jednak, że nie można montować go na ogrzewaniu podłogowym. Wręcz przeciwnie!
Zainteresowanie montażem drewnianej podłogi na instalacji grzewczej cieszy się ostatnio ogromną popularnością. Trudno się dziwić, już sama myśl o chodzeniu po naturalnej, przyjemnie ciepłej podłodze jest bardzo kusząca. Zagadnienie to, jak każde rozwiązanie mające służyć latami, wymaga odpowiedniej uwagi i zainteresowania. Im większą wiedzę zyska inwestor przed montażem drewna, tym bardziej doceni rezultaty prac parkieciarzy.
Każda drewniana podłoga może być montowana na ogrzewaniu?
Nie. Na „podłogówkę” nie zaleca się drewna litego. Wartość oporu cieplnego tego materiału jest wysoka, przez co ogrzewanie będzie nieekonomiczne i nieefektywne. Co więcej, drewno lite jest bardziej (od materiału warstwowego) podatne na „pracę” drewna.
Jak sama nazwa wskazuje, materiał warstwowy składa się z kilku warstw drewna, których słoje są ułożone prostopadle do siebie. Taka budowa nie wyeliminuje „pracy” drewna, ale w znacznym stopniu ją ograniczy. Podłogi wykonane z materiału warstwowego (zwanego także inżynieryjnym), są bardziej odporne na zmiany wilgotności i temperatur, a ich konstrukcja nie hamuje w znaczący sposób przepływu ciepła.
Czy, w kontekście przepływu ciepła, znaczenie ma wyłącznie grubość podłogi?
Nie. Zanim podejmiemy ostateczną decyzję należy zwrócić uwagę na kilka czynników, a precyzyjnie – poznać wartości pewnych zmiennych.
– Pierwszą z nich jest przewodność cieplna (współczynnik przewodzenia ciepła), która wyraża właściwości termoizolacyjne konkretnego materiału, w tym przypadku drewna. Im wyższa jest wartość współczynnika, tym więcej ciepła przepłynie przez podłogę wykonaną z badanego surowca. Współczynnik ten jest wyrażany jednostką W/mK (Wat na metr-Kelwin) – wyjaśnia Sebastian Kos, ekspert marki Chapel Parket, oferującej m.in. dębowe podłogi warstwowe, dedykowane do montażu na ogrzewaniu podłogowym.
Drugim istotnym elementem jest wartość oporności przewodzenia ciepła, czyli stopień izolacyjności cieplnej materiału. Opór cieplny zależny od grubości materiału i opisanego wcześniej współczynnika przewodzenia ciepła. Jak można się domyślić, im niższy jest opór cieplny, tym większa ilość ciepła będzie przewodzona przez materiał. Oporność przewodzenia ciepła jest wyrażana w jednostce m2K/W (metr do kwadratu -Kelwin/ Wat).
– W tym kontekście warto przypomnieć, że w myśl normy DIN 4725, na wodnym ogrzewaniu podłogowym można instalować materiały, których wartość oporności przewodzenia ciepła nie przekracza 0,15 m2K/W. Jak widać, grubość drewna ma znaczenie, ale równie istotna jest wartość przewodność cieplnej, gdyż ich wartości wpływają bezpośrednio na opór cieplny – podkreśla S. Kos.
Nie bez znaczenia jest także współczynnik skurczu drewna, który pozwala określić odporność materiału na wilgoć. Współczynnik określa w procentach średni skurcz materiału przy zmianie jego wilgotności o 1 procent. W tym przypadku także obowiązuje zasada „im mniej, tym lepiej”- niski współczynnik skurczu wskazuje, że drewno jest bardziej stabilne, zatem jego „praca” będzie ograniczona.
Jakie znaczenie przy ogrzewaniu ma kolor podłogi?
Na to pytanie trudno odpowiedzieć w sposób jednoznaczny. Inwestorzy, którzy planują montaż na „podłogówce” jasnego drewna powinni wziąć pod uwagę fakt, iż odcienie te bardziej uwidocznią naturalny proces kurczliwości materiału. W takim materiale szczeliny, (choć mają dosłownie do milimetra szerokości) będą bardziej widoczne. Z podłóg w jasnych barwach nie trzeba jednak rezygnować. Rozwiązaniem jest wybór desek z mikrofazą, dzięki której poszczególne deski będą wyodrębnione, a efekty naturalnej „pracy drewna” mniej widoczne.
Czy podłogi warstwowe są dostępne w równie dużym wyborze, co lite?
Jak najbardziej. Wybór drewna dedykowanego na ogrzewanie podłogowe jest bardzo duży. Na rynku dostępne są nie tylko deski, ale także klepki, a nawet kasetony, które można z powodzeniem montować na „podłogówce”. Elementy te wyróżniają się nie tylko ciekawą kolorystyką, ale także fakturą. Dla przykładu: warstwowe podłogi Chapel Parket In Between są heblowane, dzięki czemu rysunek drewna jest wyeksponowany, a drewno sprawia wrażenie trójwymiarowego.
Zatrudnianie parkieciarza naprawdę jest konieczne?
Zdecydowanie tak. Montaż podłogi najlepiej jest zlecić doświadczonej osobie, która nie tylko dysponuje odpowiednią wiedzą, ale i stosownymi narzędziami pozwalającymi np. ocenić wilgotność wylewki.
Istotne jest, aby instalację drewna na „podłogówce” powierzyć właśnie parkieciarzowi, a nie „złotej rączce”. Drewno to szlachetny surowiec, który wymaga odpowiedniego potraktowania. Biorąc pod uwagę, że instalacja każdej podłogi wykonanej z tego materiału jest inwestycją długoterminową, warto postawić na fachowca z branży drzewnej.
Czy rola inwestora ogranicza się do wyboru podłogi i fachowca?
Nie do końca. Zanim parkieciarz przystąpi do pracy, należy przeprowadzić proces wygrzania posadzki, którego celem jest usunięcie wilgoci z wylewki. Czynność ta jest konieczna, jeśli jej nie dopełnimy, nadmiar wilgoci zostanie wchłonięty przez drewno.
Wbrew pozorom (i nazwie) sam proces nie jest skomplikowany. – Polega on na utrzymywaniu określonej temperatury instalacji grzewczej w pomieszczeniu, w którym zostanie zamontowane drewno. Inwestor powinien tylko kierować się instrukcjami dostarczonymi wraz z podłogą, a wykonanie kolejnych czynności udokumentować w specjalnym protokole. Cały proces trwa około miesiąca. Znacznie łatwiej wygrzać posadzkę, niż ponosić konserwacje jej zaniedbania – przekonuje ekspert marki Chapel Parket.
Dodatkowym argumentem przemawiającym za przeprowadzeniem wygrzania posadzki (i sporządzeniem protokołu z tej czynności) jest fakt, iż dokument ten może stanowić istotny element gwarancji na podłogę.
Zakup drewnianych podłóg należy traktować jak inwestycję. W związku z tym, jeszcze przed jej montażem warto zapoznać się z wszystkimi zaleceniami i wskazówkami dotyczącymi temperatury, poziomu wilgotności oraz sposobów pielęgnowania i konserwowania drewna. W razie wątpliwości – najlepiej skontaktować się z dostawcą.
Jaka maksymalna temperatura może panować w pomieszczeniu?
Ekspert marki Chapel Parket zaleca, aby nie przekraczała ona 28 stopni Celsjusza. – To bardzo wysoka temperatura. Trzeba jeszcze pamiętać, że cała powierzchnia podłogi będzie ciepła, nie trzeba się, więc obawiać, że we wnętrzach będzie chłodno – mówi S. Kos. – Zarówno dla ludzi, jak i samej podłogi, optymalne temperatury wahają się w przedziale 18-22 stopni. Natomiast wilgotność powinna wynosić od 45 do 60 proc. – dodaje.
Czy taka podłoga jest bezpieczna dla alergika? Co z emisją formaldehydu?
Tak, drewno jest naturalnym, bezpiecznym materiałem. Pielęgnacja odpowiednio zabezpieczonych podłóg nie jest skomplikowana: łatwo utrzymać je w czystości, na co dzień, ich okresowa konserwacja także jest bezproblemowa. W przypadku olejowanych podłóg Chapel Parket nie jest potrzebne nawet cyklinowanie.
W kontekście bezpieczeństwa podłogi trzeba wspomnieć również o klasie emisji formaldehydu, która określa ilość ulatniania się tego szkodliwego gazu.
Najniższa z nich to E1, która nadawana jest tylko wówczas, gdy emisja formaldehydu nie przekracza wartości 0,1 ppm. Jednostka ppm (parts per milon) zawiera informację o liczbie cząsteczek związku chemicznego w milionie cząsteczek roztworu. Wartość emisji formaldehydu poniżej 0,1 ppm została przez Światową Organizację Zdrowia określona, jako bezpieczna dla zdrowia.
W jaki sposób można połączyć drewno z płytkami ceramicznymi?
Pierwszym sposobem jest użycie korka, drugą metodą jest zastosowanie silikonu. Użycie materiału w odpowiednim kolorze (odpowiadającym pozostałym elementom) sprawi, że połączenie będzie właściwie niewidoczne. Różnicę grubości między ceramiką a drewnem zniwelujemy natomiast m.in. poprzez podniesienie wylewki betonowej.
Co to jest i czemu służy dylatacja?
Pod nazwą tą kryje się umyślnie utworzona, przebiegająca pomiędzy podłogą drewnianą a stałymi elementami w pomieszczeniu (np. ścianami) szczelina, dzięki której drewno może rozprężać się i kurczyć, tzn. dylatować. Jej wykonanie jest obowiązkowe, lecz komfort korzystania z podłogi poprawią listwy dylatacyjne.
Źródło: newsroom
„Śląskie. Tu pasuję” – województwo śląskie rozpoczyna nową kampanię promocyjną

„Śląskie. Tu pasuję” – nowa kampania promocyjna województwa śląskigo. Fot. tupasuje.pl
„Śląskie. Tu pasuję” – to hasło, pod którym województwo śląskie rozpoczyna nową kampanię promocyjną. Tym razem region chwali się swoimi mieszkańcami. Twarzami kampanii zostali m.in. profesor kardiochirurg Andrzej Bochenek oraz Artur Rojek, muzyk i kompozytor.
Kampanię mającą kształtować wizerunek woj. śląskiego, jako najlepszego miejsca do życia i rozwoju, rozpoczął samorząd tego regionu. Kampania pokaże rozpoznawalne osoby, które tam żyją i pracują; ma też m.in. zachęcać mieszkańców do prezentowania własnych dobrych miejsc.
Hasło kampanii brzmi: „Śląskie. Tu pasuję”. Znak graficzny ma przypominać tzw. pin – używany w internetowych mapach znacznik miejsca, w barwach regionu.
Jak mówił podczas wtorkowej konferencji prasowej marszałek woj. śląskiego Wojciech Saługa, poprzednie organizowane przez samorząd województwa kampanie dobrze promowały region, budując jego siłę gospodarczą. Koncentrowały się na infrastrukturze, gospodarce, powstających w woj. śląskim produktach czy znajdujących się tam dobrych miejscach na działalność gospodarczą.
– Dzisiaj chcemy pójść krok dalej, pokazać, że za tym wszystkim stoi człowiek. Chcemy pokazać człowieka, który tu żyje i mieszka. Ta kampania będzie inna niż dotychczasowe, będzie tworzona przez ludzi, będziemy chcieli zaangażować mieszkańców województwa do tworzenia wizerunku naszego regionu – zapowiedział Saługa.
Źródło: kurier.pap.pl
List do Antoniego pt. „Dzień Świra”
Szanowny Panie Ministrze!
Poruszony do żywego bezczelną insynuacją Pańskiego byłego szefa Radka Sikorskiego jakoby Pan był Świrem, postanowiłem w tym trudnym dla Pana dniu (nazwijmy go umownie Dniem Świra) wesprzeć Pana publicznie i zaprotestować! Protestuję przede wszystkim przeciwko określeniu Pana tym mianem. Jak powiedział poeta „mkną jaskółki z ostrym świrem, pachnie wkoło mokrym żwirem” (Staff L. Poezje). Inny poeta napisał: „Słychać świr jaskółek za oknem” (Jastr. Poemat 70). Co Pan ma wspólnego z jaskółkami? Czyż przypadkiem nie jest to sugestia dotycząca jakiegoś Pana pseudonimu? Może Radek Sikorski śledzony w ramach operacji „Szpak” chce Panu przypisać pseudonim „Jaskółka”?
Czyż sugestia, że może Pan posiadać pseudonim nie świadczy o jeszcze podlejszej insynuacji jakoby Pan był czyimś agentem? Jako patriota i Pana doradca (wiem, wiem nie odpowiedział mi Pan na list poprzedni, ani nie podziękował za Chełm (nie mylić ze zwykłym hełmem!) Antyelektromagnetyczny, ale zawsze człowiek może mieć nadzieję, że moje rady jednak dotarły i w czymś pomogły) chciałbym z oburzeniem powiedzieć, iż insynuacje, jakoby Pana działania, tzn. rozwalenie procesu lustracyjnego w latach 90-tych, zniszczenie polskiego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego, ośmieszenie współodpowiedzialności Rosjan za wypadek w Smoleńsku oraz obecne działania publicznie przedstawiające bezbronność Polski są realizacją zaleceń Pańskich mocodawców, to podły, chamski i bezpodstawny atak na creme de la creme naszego patriotyzmu, czyli na Pana.
I dobrze gdy Pan odsłania prawdziwe motywy Sikorskiego, kiedy podpisując umowę na budowę tarczy antyrakietowej w duszy tę umowę torpedował. Ma Pan rację! On tej umowy nie chciał, a podpisał ją tylko po to, aby teraz rządowi trudniej było ją przedstawić, jako sukces PiS (chociaż TVP dała radę!). Zresztą słusznie Pan skarcił serwilistyczną postawę Sikorskiego wobec Rosji. Jego całe życie na to wskazuje. Najpierw te nieudolne strzelanie do Rosjan w Afganistanie (czy są dowody, że on tam świadomie nie pudłował?), potem pozorne ogranie Rosjan w Kijowie doprowadziło do tego, że Rosja zamiast walczyć jak historia nakazuje z nami to zajęła się Ukrainą, a wreszcie brak wypowiedzenia wojny Rosji celem odbicia wraku są na to oczywistymi dowodami.
Wracając jednak do Dnia Świra. Panie Antoni, a jakby Pan potraktował to poetycko? Przecież polscy poeci używając słowa świr we wskazanym wyżej kontekście uznawali to za odgłos przelatującej jaskółki. A czyż pan nie mógłby być kojarzony z takim odgłosem? Dlaczego nie, przecież ostry świr latającej jaskółki przypominałby groźny odgłos polskich jastrzębi (F-16) spadających na wroga. Czyż Pan nie mógłby się nazwać „Świrem Jaskółki”, a Pańscy współpracownicy jak choćby pański zastępca, który słusznie zauważył, że sukces Szpaka obala opinię Moodys, mógłby się nazwać pańskim głosem, a w skrócie „Świrem Antoniego”. Co Pan na to? Czyż takiemu młodemu człowiekowi, który odkrył brutalne zależności pomiędzy światem biznesu, a szołbiznesem (piszmy po polsku, Polacy nie gęsi) nie należy się porównanie do Pana? Przecież tak się stara, żeby Panu dorównać!
Tak, więc jeszcze raz Panie Antoni, głowa do góry! Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Oni na Pana, że Pan świr, a Pan im na to: dumny świr jaskółki! Jako Pana wypróbowany doradca gorąco do tego Pana zachęcam!
Zawsze do usług,
Roman Giertych
P.S. Proszę pamiętać o Chełmie Antyelektromagnetycznym. Tak się o Pana martwię. Jakby Pan go częściej zakładał zamiast munduru, to czułby się Pan znacznie lepiej. I głowa nie bolałaby tak bardzo.
Co kryje się pod wyrobami ze skór zwierząt? PETA prezentuje szokującą kampanię

PETA, czyli People for the Ethical Treatment of Animals, to jedna z największych organizacji, która broni praw zwierząt. Znana jest z bardzo szokujących kampanii mających uczulić społeczeństwo na tragedię zwierząt. Często walczy z producentami futer, którzy zabijają zwierzęta na skalę przemysłową.
Organizacja często wykorzystuje w swoich kampaniach wizerunki wielkich gwiazd, dla których los tych istot nie jest obojętny. W kampaniach uczestniczyła między innymi Joanna Krupa, która wystąpiła w jednej sesji zdjęciowych ze sztuczną martwą owcą.
W najnowszej kampanii Behind The Leather PETA postanowiła zaskoczyć absolutnie wszystkich. W nietypowy sposób zwraca uwagę na palący problem przemysłu naturalnych skór. Bowiem wszystkie ubrania skórzane, portfele, czy nawet buty miały w sobie „dodatki”.
Macierewicz niszczy zaufanie do armii, powinien odejść – piszą byli szefowie MON

”Obecny szef MON niszczy to zaufanie wypracowane przez naszych dowódców i żołnierzy w kraju oraz podczas misji w Bośni, Kosowie, Iraku, Czadzie i Afganistanie” – piszą byli szefowie tego resortu w liście otwartym do ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza.
Pod listem opublikowanym przez wyborcza.pl podpisali się:
Janusz Onyszkiewicz (szef MON w latach 1992-1993 i 1997-2000),
Bronisław Komorowski (szef MON w latach 2000-2001, prezydent Polski w latach 2010-2015),
Janusz Zemke (wiceszef MON w latach 2001-2005),
Radosław Sikorski (szef MON w latach 2005-2007, szef MSZ w latach 2007-2014),
Bogdan Klich (szef MON w latach 2007-2011) oraz
Tomasz Siemoniak (szef MON w latach 2011-2015).
„Ćwierć wieku temu Polska z przeciwnika Zachodu stała się jego sojusznikiem, a potem również członkiem NATO. Osiągnęliśmy sukces, o jakim przed 1989 rokiem nawet nam się nie śniło.” – napisali autorzy w liście otwartym.
„To był wspólny sukces wszystkich rządów III RP, możliwy dzięki temu, że w sprawach polityki zagranicznej i bezpieczeństwa przez całe ćwierćwiecze panowała niemal pełna jednomyślność. Dzięki temu Polska zdobyła silną pozycję w strukturach NATO i była uważana za kraj stabilny, przewidywalny i zasługujący na zaufanie.” – podkreślają byli ministrowie.
Wyjaśniają przy tym, że chodzi o opinię Macierewicza, którą kilka dni temu wygłosił w Sejmie.
– Gdy wchodziłem do ministerstwa obrony, Siły Zbrojne RP nie posiadały ani zdolności zapewnienia bezpieczeństwa terytorium państwa, obszaru powietrznego, kluczowych obiektów kierowania państwem, ani cyberprzestrzeni – mówił Macierewicz.
Ocenił, że wojsko „zdolne było jedynie do prowadzenia ograniczonych działań opóźniających działania agresora”; „nie zapewniono realnej pomocy ze strony państw sojuszniczych”. Zapewnił, że wdrożono już działania naprawcze.
„Aż trudno uwierzyć, że polityk na tak odpowiedzialnym stanowisku może z taką łatwością dyskredytować potencjał polskiej armii. Zwłaszcza, że opinia ta nie odpowiada prawdzie i stoi w sprzeczności z ocenami naszych sojuszników. Co więcej, podważa pozycję Polski w Sojuszu i zachęca naszych przeciwników do agresywnych działań wobec naszego kraju.” – podkreślają ministrowie
Zdaniem sygnatariuszy listu takimi deklaracjami szef MON niszczy zaufanie społeczne w stosunku do armii. „Obecny szef MON niszczy to zaufanie wypracowane przez naszych dowódców i żołnierzy w kraju oraz podczas misji w Bośni, Kosowie, Iraku, Czadzie i Afganistanie.” – zaznaczają.
Byli ministrowie z całą stanowczością stwierdzają, że zarzuty Macierewicza„wymierzone są nie tylko w 8 lat rządów PO-PSL, ale w dokonania wszystkich rządów ostatniego ćwierćwiecza. Nie są one poparte żadnymi dowodami, a Antoni Macierewicz nawet nie próbuje zachować w tych sprawach elementarnej logiki i konsekwencji. Bo w marcu tego roku powiedział, że Polska została wybrana na gospodarza szczytu NATO, jako kraj bezpieczny i jest jedynym krajem w Europie Środkowej zdolnym do przeprowadzenia ewentualnej kontry wobec Rosji.”
– Co jest powodem, że ministerialne oceny stanu polskiej armii zmieniają się jak w kalejdoskopie? Czy nie jest to przejaw propagandowej manipulacji? Czy jest jakiekolwiek usprawiedliwienie dla takiego podejścia do naszego bezpieczeństwa narodowego?” – pytają byli ministrowie.
– Nawet najostrzejsza walka polityczna nie może odbywać się kosztem dobra całej Polski. Z tego też powodu wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec takich metod i takiego postępowania. Uważamy też, że Antoni Macierewicz nie powinien dłużej sprawować urzędu ministra obrony narodowej. – stwierdzają.
Telefony, telefony… Czyli jak min.Macierewicz tak szybko naprawił polską armię:) Rzecznik MON dla Super Expressu. pic.twitter.com/st4xjQIm9u
— Tomasz Siemoniak (@TomaszSiemoniak) 13 maja 2016
Moody’s zmienia perspektywę polskiego ratingu ze stabilnej na negatywną

Agencja Moody’s, zmieniła perspektywę ratingu ze stabilnej na negatywną, utrzymała natomiast rating polskiego długu na poziomie A2/P-1 – wynika z komunikatu agencji opublikowanego 14 maja.
Wśród kluczowych przyczyn negatywnej oceny agencja wymienia m.in.
– znaczny wzrost wydatków budżetowych, jak również rządowe zapowiedzi obniżenia wieku emerytalnego, oraz jak to określono
– nadwyrężenie klimatu inwestycyjnych poprzez wprowadzanie przez polski rząd „nieprzewidywalnej polityki i ustawodawstwa” w odniesieniu do „konwersja” kredytów „na dalece niekorzystnych warunkach dla banków, które mogą mieć znaczący wpływ na podaż kredytów, z konsekwencjami dla prywatnych konsumentów i inwestycji” oraz do „przedłużającej się patowej sytuacji w konflikcie między rządem i Trybunałem Konstytucyjnym”.
Agencja zwraca uwagę na świadczenia na dzieci (Rodzina 500 plus) wprowadzone prze rządzące Prawa i Sprawiedliwości. Moody’s wskazuje, że bieżące wydatki budżetowe wzrosną o około 17 mld zł w 2016 r. (to 0,9 proc. PKB) i 23 mld zł w 2017 roku. Oceniła też, że ryzyko fiskalne w Polsce jeszcze wzrośnie w 2017 r. z powodu założenia przez rząd m.in. efektywniejszego ściągania podatków, by sfinansować program Rodzina 500 plus.
Moody’s w uzasadnieniu utrzymania ratingu polskiego długu na poziomie A2/P-1 wskazuje na odporność gospodarczą kraju, co znajduje odzwierciedlenie m.in. w zróżnicowaniu gospodarki, która „wykazała silny wzrost realnego PKB, niezależnie od przeciwności z zewnątrz”.
Od 1995 roku Polska nieustannie pięła się w rankingach wiarygodności kredytowej. Aż do 15 stycznia, kiedy to jedna z trzech wielkich agencji, S&P, po raz pierwszy w historii Polski obniżyła nam rating.