12 miesięcy prezydentury Andrzeja Dudy kosztowało polską giełdę 50 mld dol.

Fot. Bloomberg
Dwanaście miesięcy po niespodziewanym zwycięstwie Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich, inwestorzy uciekają z Polski. I nic nie wskazuje, że wrócą w najbliższym czasie – napisał w swoim artykule Bloomberg analizując sytuacji gospodarczej w Polsce.
Agencja zwraca uwagę, że warszawski indeks giełdowy WIG20 poniósł w pierwszym kwartale największe straty ze wszystkich 93 indeksów giełdowych z całego świata, monitorowanych przez Bloomberg. Agencja pisze o „pogromie”, opisując fakt odpływu z GPW 50 miliardów dolarów w ciągu rocznej prezydentury Andrzeja Dudy.

Bloomberg: Zmiana władzy kosztowało polską giełdę 50 mld dol. Fot. Bloomberg
Zdaniem towarzystw inwestycyjnych NN Investment Partners i Blackfriars Asset Management Ltd. sytuacja nie ulegnie poprawie, a spadki będą postępowały dopóki Prawo i Sprawiedliwość w istotny sposób nie zmieni kursu prowadzonej przez siebie polityki. – Realia są takie, że WIG20 jest obecnie wart o wiele mniej niż rok temu.
Bloomber zwracają uwagę, że od lutego banki w Polsce muszą płacić podatek w wysokości 0,44 proc. od swoich aktywów, co – zdaniem Oxford Economics – jest najwyższą tego typu opłatą w krajach Unii Europejskiej.
Analitycy sektora bankowego przypominają, że w efekcie spodziewanego przejęcia władzy przez PiS, od sierpnia ubiegłego roku obniżono prognozy dot. ewentualnych zysków dla polskiej giełdy o 14 proc. To efekt przegranych przez Platformę wyborów i zwiększenia wydatków socjalnych przez rząd Praw i Sprawiedliwości – zaznacza Bloomberg.
Rating – co to jest i dlaczego trzeba się z nim liczyć?

Po ostatnim kryzysie, kiedy agencje ratingowe skompromitowały się, przyznając wysokie oceny śmieciowym papierom opartym na kredytach hipotecznych, rola ratingów nieco spadła. Dla inwestorów ciągle są one jednak podstawą decyzji, państwa nie mogą więc ich ignorować.
Znaczenie ratingu odczuliśmy w styczniu tego roku, kiedy agencja Standard&Poor’s niespodziewanie obniżyła rating Polski. W efekcie złoty gwałtownie stracił, a rentowności polskich obligacji wzrosły, co podniosło koszty obsługi długu.
Agencje ratingowe publikując swoje opinie, niejako wyręczają inwestorów w badaniu, na ile bezpieczne są papiery, w które lokują swoje pieniądze. Z jednej strony inwestor chce wiedzieć, czy emitent ureguluje swoje zobowiązanie, natomiast temu drugiemu zależy na pokazaniu, że nie będzie z tym problemu. Im wyższy rating, czyli ocena, tym inwestycja bezpieczniejsza, ale i zwykle mniej opłacalna. Emitenci, którzy dostają gorsze ratingi, są mniej wiarygodni, aby przyciągnąć inwestorów muszą im dawać dodatkowe premie za ryzyko – płacą wyższe odsetki.
Główny Analityk Domu Inwestycyjnego Xelion Piotr Kuczyński tłumaczył w rozmowie z PAP, że pierwsze agencje ratingowe powołano na początku ubiegłego stulecia – miały oceniać zdolność do spłaty zadłużenia przez inne firmy, banki, rządy. Obecnie największe znaczeniem mają trzy: S&P, Moody’s i Fitch. Zatrudniają rzesze analityków, badają bilanse i rachunki instytucji i państw, starając się nadać odpowiedni poziom ich wiarygodności kredytowej.
– Przez kilkadziesiąt lat utrwaliło się, że głównie ich opinie są brane pod uwagę przez inwestorów, którzy chcą kupić papiery wartościowe, ale także przez instytucje, które w swoich statutach mają zapisaną konieczność inwestowania w aktywa o najwyższych ratingach, czyli np. fundusze emerytalne – wyjaśnił Kuczyński.
Zaznaczył, że do niedawna siła oddziaływania ratingów była olbrzymia, najwyższą ocenę AAA traktowano jako świętość; papiery oznaczone tym ratingiem kupowano „w ciemno”. – To się jednak – przypomniał – trochę zmieniło, gdy okazało się, że obligacje oparte na kredytach hipotecznych, które dla inwestorów okazały się „minami”, cieszyły się najwyższymi ocenami agencji ratingowych.
Także prof. Leokadia Oręziak z SGH przyznała, że ratingi służą inwestorom – bez nich sami musieliby analizować sytuację np. danego kraju, rozpoznawać ewentualne zagrożenia, czy ich perspektywy. Niektóre fundusze nie mogą inwestować w papiery nie posiadające odpowiedniego ratingu, co napędza rynek dla agencji ratingowych.
– Nic innego nie wymyślono. Musimy je brać pod uwagę, taka jest obiektywna sytuacja. Rating rzutuje na koszty pożyczek, które Polska zaciąga na rynku – powiedziała ekonomistka.
Zaznaczyła, że już teraz Polska jest wśród kilku spośród 28 krajów UE, które płacą najwyższe odsetki od długu.
– Jeśli nasz rating zostanie obniżony, to na pewno lepiej nie będzie, raczej gorzej. Agencje ratingowe rządzą, to rzeczywistość, której nie można ignorować. Jedyne co możemy zrobić, to nie dać agencjom powodu do wystawienia złych ocen – radzi prof. Oręziak.
Papież Franciszek powoła komisję, która rozważy możliwość ustanowienia diakonatu kobiet

Papież Franciszek ogłosił, że powoła komisję, która rozważy możliwość ustanowienia diakonatu kobiet
Papież Franciszek ogłosił w czwartek, że powoła komisję, która rozważy możliwość ustanowienia diakonatu kobiet, jaki istniał w pierwszych wiekach Kościoła. Papież oświadczył, że jest taka możliwość.
Sprawa ta pojawiła się podczas rozmowy Franciszka z przełożonymi zakonów żeńskich w Watykanie. W czasie audiencji dla 900-osobowej delegacji Międzynarodowej Unii Przełożonych Generalnych papieża zapytano, dlaczego Kościół wyklucza kobiety z posługi diakonów. Zakonnice przypomniały mu, że kobiety pełniły taką rolę w pierwszym okresie chrześcijaństwa. Następnie zapytano, czy możliwe byłoby powołanie „oficjalnej komisji, która przestudiuje tę kwestię”.
Franciszek odpowiedział, że kilka lat temu rozmawiał o tej sprawie z „mądrym profesorem”, który badał posługę kobiet, jako diakonów w pierwszych wiekach Kościoła – relacjonują media. Ujawnił, że pytał naukowca, na czym polegała ich rola i czy miały one święcenia. Profesor odpowiedział mu, że nie jest to jasne.
– Powołać oficjalną komisję, która będzie mogła przestudiować tę kwestię? Myślę, że tak. Byłoby dla Kościoła dobrze, gdyby to wyjaśnić. Zgadzam się. Porozmawiam, by coś takiego zrobić – oświadczył papież.
– Wydaje mi się, że przyda się komisja, która wszystko dobrze wyjaśni – dodał.
Diakonat – pierwszy z trzech stopni święceń sakramentalnych w katolicyzmie i prawosławiu oraz trzecia posługa urzędu duchownego w Kościołach protestanckich.
Krystyna Janda: Panie Ministrze Kultury i Sztuki oraz Dziedzictwa Narodowego
Zwracam się do Pana publicznie, ponieważ wywiad, jakiego Pan udzielił na temat, MOJEGO teatru, jak Pan to nazywa, był publiczny, a jak z niego wynika nie ma Pan zielonego pojęcia jak działają „MOJE PRYWATNE TEATRY”.
Panie ministrze, to NIE SĄ MOJE PRYWATNE TEATRY. W sensie formalnym to są TEATRY FUNDACJI i państwa. Fundacji założonej 11 lat temu. FUNDACJI KRYSTYNY JANDY NA RZECZ KULTURY mającej, jako cel statutowy prowadzenie dwóch teatrów warszawskich Teatru Polonia i Och-Teatru oraz propagowanie i upowszechnianie kultury.
Czyli – zysków nie biorę do kieszeni. (przepraszam za ten zwrot, ale nie wiem jak to mogę wyraźniej nazwać, żeby wytłumaczyć) WSZYSTKIE ZAROBIONE PIENIĄDZE IDĄ NA CELE STATUTOWE! (produkcje spektakli, remonty, zakup sprzętu, koszty stałe)
Dotychczasowa pomoc ze strony państwa przez te 11 lat działalności to nie więcej niż 10% naszego budżetu (wszystko razem), resztę wypracowujemy sami.
Gramy klasykę, debiutuje u nas wielu młodych artystów, zatrudniamy ludzi. Płacimy gigantyczne podatki państwu i prawa ZAIKSowi.
A konkurs, w którym złożyliśmy cztery wnioski 1) na dofinansowanie premier w tym sezonie 2) na spektakle na ulicy 3) pomoc w zakupie stołu do światła 4) remont wejścia do Teatru Polonia, w sumie 1,5 miliona, był konkursem publicznym, czyli DLA WSZYSTKICH.
Nasze teatry grają 880 spektakli w roku (w tym poza Warszawą około 120) i dotąd dawaliśmy 10 premier rocznie (koszty jednej premiery od 150 000 – do 250 000)
Ceny biletów do naszych teatrów nie odbiegają od cen biletów do teatrów państwowych i stajemy na głowie, żeby je utrzymać na tym poziomie.
Gramy spektakle nieprzerwanie, bez przerwy wakacyjnej, a do tego nieszczęsnego roku, także spektakle na ulicy, na Placu Konstytucji i na ul. Grójeckiej, za darmo, latem, dla około 15 tys. widzów każdego roku. Widzów, których często na bilet do teatru zwyczajnie nie stać. 10 tytułów repertuaru „ulicznego”, każdego roku premiera, specjalnie na tę okoliczność. Spektakle dla dzieci. W tym roku latem grać nie będziemy latem, z powodu braku pomocy od państwa.
Wszystkie dokumenty, rozliczenia, sprawozdania są w urzędzie ministerstwa, może Pan do nich zajrzeć.
Jeszcze tylko powiem, że miałam kilkakrotnie propozycje objęcia dyrektury teatrów państwowych z wielomilionowymi dotacjami, nie przyjęłam ich, ponieważ podjęłam zobowiązanie wobec mojej Fundacji, dzieła mojego życia, bo tak to traktuję.
Stworzyłam Fundację, jako partnerstwo dla Państwa i jego obowiązku pomocy kulturze, bo chciałam grać repertuar ambitny, trudny, kontrowersyjny także. Gdybym myślała inaczej otworzyłabym spółkę z o.o.
Poświęciłam tym teatrom wszystkie swoje siły, wiedzę, energię, optymizm, wiarę i umiejętności. Oddałam Fundacji mój dorobek, nazwisko, wszystko. Pracuję od 11 lat niezmordowanie po 12 godzin na dobę i więcej, wspierając, kiedy sytuacja tego wymaga, wszystkie przedsięwzięcia moimi prywatnymi pieniędzmi.
Aby stworzyć pierwszy Teatr Polonia, sprzedaliśmy z mężem dom, kupiliśmy upadłą salę kinową i w dużej części wyremontowaliśmy ją prywatnie, po czym, oddaliśmy na działalność teatru, pobierając od niedawna 2500 miesięcznie za „wynajem” tej sali, dla porównania sala Och-Teatru jest wynajmowana od województwa warszawskiego w sumie za 45 000 miesięcznie.
TO NIE SĄ MOJE PRYWATNE TEATRY PANIE MINISTRZE I NIGDY NIE BYŁY!!!!
Gdybym dziś podjęła decyzję o zamknięciu Fundacji, według prawa, jakie obowiązuje, muszę przekazać cały jej majątek innej fundacji o podobnych celach statutowych lub teatrowi państwowemu, natomiast wszystkie zobowiązania fundacji, na które fundacji byłoby nie stać, zapłacić z własnych PRYWATNYCH pieniędzy. I w tym sensie jest to MOJA FUNDACJA i MOJE PRYWATNE TEATRY. Są PRYWATNE tylko, jeśli chodzi o ryzyko i zobowiązania. Takiej odpowiedzialności i ryzyka nie ponosi żaden z dyrektorów państwowych instytucji kultury.
Z wyrazami szacunku. Krystyna Janda
Muzułmanin, który popiera małżeństwa homoseksualne i pozostanie Wielkiej Brytanii w UE burmistrzem Londynu

Sadiq Khan burmistrzem Londynu
Kandydat Partii Pracy Sadiq Khan zwyciężył w wyborach burmistrza Londynu. To historyczna chwila – po raz pierwszy na czele stolicy pastwa Unii Europejskiej stanie muzułmanin. Stanowisko burmistrza Londynu obejmie po polityku Partii Konserwatywnej Borisie Johnsonie.
45-letni Khan syn pakistańskich imigrantów wychował się w położonej w południowym Londynie w dzielnicy Tooting,. Nowy burmistrz Londynu jest prawnikiem i byłym minister w rządzie Gordona Browna, gdzie najpierw odpowiadał za mniejszości narodowe, a później za transport. Ostatnio był członkiem labourzystowskiego gabinetu cieni, zajmując się transportem i rozwojem Londynu. Jest zwolennikiem pozostania Wielkiej Brytanii w UE.
Choć Sadiq Khan oficjalnie określa siebie, jako muzułmanina, to daleki jest od islamskiego radykalizmu. Kilka lat temu głosował za legalizacją małżeństw homoseksualnych. Z tego powodu jeden z imamów w Bradford nałożył na niego fatwę i określił go mianem „apostaty”, który powinien „kajać się przed Allahem”.
Khan przekonał Londyczyków do siebie programem, w którym m.in. zapowiadał powołanie miejskiej agencji wynajmu nieruchomości i wzmocnienie programów budownictwa komunalnego, wstrzymanie wzrostu cen transportu miejskiego oraz zmianę Oxford Street w strefę tylko dla pieszych.
Jego przeciwnicy, podkreślali natomiast jego pochodzenie, wiarę i związki z radykalnymi islamistami.
Wypomniano mu siostrę, która przez lata była żoną islamisty, powiązanego z wychwalającą zamachy terrorystyczne organizacją Al-Muhajiroun. Jak również znajomość z islamskim radykałem Babarem Ahmadem, który zachęcał młodych Brytyjczyków do walki z Zachodem. Przypomniano, że przed laty wziął udział w obchodach 10. rocznicy powstania powiązanej z Hamasem organizacji Palestinian Return Centre, a ostatnio śledził na Twitterze losy dwóch zwolenników tzw. Państwa Islamskiego. Jego główny rywal, Zac Goldsmith, oskarżał go o udzielanie milczącego poparcia muzułmańskim ekstremistom i o to, że jako adwokat bronił fundamentalistów w sądzie.
Jego zwolennicy podkreślali, że daleko mu do religijnego fundamentalizmu sprzyjającego terroryzmowi. Od lat walczy z antysemityzm i podkreślał, że jest przeciwny wszelkim radykalizmom. Kilka lat temu opowiadał się za legalizacją małżeństw homoseksualistów, choć pewien imam z Bradford groził mu za to wykluczeniem ze wspólnoty wiernych.
Pozycja burmistrza Londynu jest wyjątkowo istotna w brytyjskiej polityce. Osoba piastująca to stanowisko staje się jednym z najbardziej rozpoznawalnych polityków w kraju. Burmistrz zarządza m.in. budżetem miejskim w wysokości 16 miliardów funtów, mając wiele prerogatyw dotyczących transportu publicznego, policji, planu zagospodarowania i inwestycji na terenie miasta, kultury i ochrony środowiska.
W wyborach na burmistrza Londynu wziął również udział Polak, Jan Żyliński, jednak jego kandydatura nie cieszyła się szczególnym poparciem. Zaledwie parę dni przed wyborami udzielił on oficjalnego poparcia swojemu rywalowi Zacowi Goldsmithowi.
Prof. Rzepliński: Minister finansów poprosił, żebym przestał się wypowiadać do 13 maja

Prof. Jadwiga Staniszkis i Prezes TK prof. Andrzej Rzepliński. Fot. fot. Bartłomiej Cacko/BTK
-Dostałem pismo od ministra finansów, w którym poproszono mnie żebym nie wypowiadał się do 13 maja. Wtedy agencja ratingowa „Moody’s” opublikuje raport wiarygodności kredytowej Polski, a moje słowa, według ministra, mogą na niego wpłynąć – mówił w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński. Na stronie Trybunału Konstytucyjnego pojawił się skan pisma wysłanego przez ministra finansów.

Na początku kwietnia agencja ratingowa Moody’s podała, że utrzymujący się polityczny spór wokół Trybunału Konstytucyjnego może negatywnie zaważyć na ocenie ratingu wiarygodności kredytowej Polski. Jego rewizja zostanie przeprowadzona 13 maja br.
Prezes TK powiedział, że chciał spotkać się z szefem resortu finansów, aby porozmawiać o piśmie, ale został zignorowany. Żebyśmy mogli porozmawiać o tym, bo ja traktuję poważnie takie pismo – powiedział. – Minister zlekceważył mnie kompletnie, bo późnym popołudniem dostałem informację, że absolutnie tego dnia, czyli wczoraj, nie spotka się ze mną, a myśmy się umówili znacznie przed otrzymaniem tego pisma – dodał, pytany, dlaczego ujawnia prośbę ministra.
Prof. Rzepliński wyjaśniając, dlaczego rozmawia z Rzeczpospolitą skoro poproszono go żeby nie udzielał się publicznie zaznaczył, że że jego wystąpienia uspokajają sytuację.
W reakcji na wypowiedź szefa TK minister Paweł Szałamacha wydał oświadczenie.
„Kierując się troską o koszty finansowania zadłużenia kraju poprosiłem prof. Rzeplińskiego o rozważenie powstrzymania się przez 9 dni z wystąpieniami, które stanowiłyby podniesienie poziomu sporu wokół Trybunału. Po otrzymaniu pisma prof. Rzepliński poprosił o spotkanie w trybie natychmiastowym w dniu wczorajszym w celu wyjaśnienia znaczenia mojego listu. Ze względu na szereg obowiązków do spotkania nie doszło, MF pracuje nad wieloma projektami, np. finalizuje prace nad pakietem uszczelnienia rynku paliw. Następnie adresat ujawnił list mediom. Ubolewam, że moja prośba nie znalazła zrozumienia u pana prezesa TK” – napisał.
W reakcji na oświadczenie Szałamacha, poseł PO Krzysztof Brejza zwrócił się z zapytaniem do premier Beaty Szydło, na jakiej podstawie prawnej i w jakim celu minister finansów skierował pismo do prof. Rzeplińskiego.
Interpelacja do PBSz ws. „pisma” Min.Szałamachy, pytam o podstawy prawne i cel takiej aktywności Min.Finansów pic.twitter.com/URKB3CVSLi
— Krzysztof Brejza (@kbrejza) 5 maja 2016
Źródło: Rzeczpospolita
”Panie Lechu, jest pan Żydem?” – pyta internauta Wałęsę

Lech Wałęsa. Fot. Facebook
Kilka dni temu na oficjalnej stronie Lecha Wałęsy na Facebooku, jednej z Internautów zapytał byłego prezydenta, o jego rzekome żydowskie pochodzenie.
– Panie Lechu chciałem się zapytać czy to prawda czy nie? {173. Lech Wałęsa – Lejba Kohne} Nazwiska autentyczne (rodowe) niżej wymienionych osób zostały ustalone w oparciu o: 1) Dane tajne kartoteki ludności Polski przy Centralnym Biurze Adresów MSW (nr arch. 1/6526/1 – data archiwizacji 9.07.1984, nr rejestracyjny 14750-99 – data rejestracji Wydz. III-2, SUSW Warszawa). 2) Relacje osób znających osobiście wielu spośród wykazanych. 3) Dane ujawnione przez historyków w ich licznych publikacjach. – zapytał internauta.
– Nie jestem żydem. – odpowiedział Lech Wałęsa – Tak odpowiadałem 20 lat wstecz i dziś odpowiadam. Z przykrością informuje, że dziesięć pokoleń sprawdzały, różne źródła, poza moją wiedzą i zgodą, przysyłając mi anonimowo wyniki i nigdy w mojej rodzinie nie było krwi żydowskiej, co przyjmuję z ubolewaniem, daję słowo, gdybym był kawalerem i młodszym naprawiłbym ten błąd historyczny – odpisał prezydent.
– Na dziś dowody mojej formalnej Polskości, sercowej nie mam wątpliwości:
1]. obrzezany nie jestem można sprawdzić
2]. od zawsze jestem praktykującym katolikiem
3]. Groby fizycznie moich poprzedzających czterech pokoleń przodków jeszcze istnieją na cmentarzu w Sobowie, Brudzeń diecezja Płock i Mokowo diecezja Włocławek do sprawdzenia, kto wątpi albo kłamstwa pisze. Ja chciałbym wywodzić się z Narodu wybranego, ale niedane to mi było, szkoda przywłaszczać niczego nie będę – odpowiedział Lech Wałęsa.
Źródło: oficjalna strona Lecha Wałęsy
Smaczne i efektowne ciasto ”Leśny Mech”
Niewiele jest deserów, które robią tak spektakularne wrażenie jak ciasto ”Leśny mech”. Zielone, puszyste, przypominające leśne runo z rozsypanymi na nim owocami, a przy tym lekkie i zniewalające smakiem.
Swoją charakterystyczną barwę zawdzięcza dodatkowi szpinaku, który jednak wbrew pozorom nie dominuje i nie zmienia smaku ciasta.

Składniki na ciasto
450g mrożonego szpinaku
4 jajka
1 1/3 szklanki cukru
1 1/3 szklanki oleju
2 1/2 szklanki mąki krupczatki
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 opakowanie serka mascarpone
300 ml śmietanki 30%
Składniki na krem
1 opakowanie serka mascarpone
300 ml śmietanki kremówki
2 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
1 opakowanie śmietanfixu
Dodatkowo
Owoce granatu, maliny lub jagody
Opcjonalnie likier pomarańczowy
Sposón wykonania
Szpinak rozmrozić i dokładnie odsączyć z wody, zblendować.
Jajka zmiksować z cukrem na puszystą, gęstą i jasną masę. Stopniowo wlewać cienką strużką olej, dalej miksując. Dodać ekstrakt/pastę z wanilii, wymieszać.
Mąkę przesiać, wymieszać z proszkiem do pieczenia, dodać do masy jajecznej, zmiksować. Na koniec dodać szpinak i wymieszać całość łyżką aż składniki się połączą.
Tortownicę o śr. 24 cm nasmarować masłem i wyłożyć papierem do wypieków. Ciasto przełożyć do formy, wstawić do piekarnika nagrzanym do temperatury 180 °C (grzanie góra dół) lub 165 °C (termoobieg) i piec około 1 godziny (do suchego patyczka), po upływie ok. 50 min najlepiej sprawdzić patyczkiem czy ciasto jest już gotowe. Upieczone wyjąć z piekarnika, wyjąć z formy i ostudzić. Obciąć nożem wierzch ciasta, na wysokości ok 2/3, obcięte ciasto pokruszyć, starać sie wybrać do pokruszenia ciasto znajdujące się pod przyrumienioną skórką. Dół ciasta z powrotem włożyć do tortownicy i założyć jej brzegi. Jeśli lubicie ciasta nasączone alkoholem – można nasączyć biszkopt przed nałożeniem kremu likierem pomarańczowym.
Śmietankę ubić z dodatkiem cukru, cukru wanilinowego i śmietanfixu. Do prawie ubitej śmietanki dodać partiami serek mascarpone i dokładnie zmiksować.
Masę wyłożyć na ciasto, na wierzchu wysypać przygotowane wcześniej okruszki ciasta, lekko je dociskając. Na nich ułożyć pestki granatu lub inne drobne owoce.
Ciekawostki z życia pszczół
Miód jest naturalną słodką substancją wytworzoną przez pszczoły miodne z nektaru kwiatów (miód nektarowy) lub soku, który pszczoły pozyskują przy współudziale innych owadów, wysysających soki z żywych części roślin (miód spadziowy). Poza ww. miodami rozróżniamy jeszcze miody mieszane nektarowo-spadziowe.

Jak każdy żywy organizm, rośliny dążą do rozmnażania. Czas kwitnienia to okres godów roślinności. Wspaniałymi kolorami, zapachem i wydzielanym nektarem przyciągają pszczoły, które je zapylają. To najważniejsza rola pszczół w ekosystemie, o której często zapominamy.
Powstawanie miodu zaczyna się w momencie, gdy pszczoła zwiadowczyni odnajdzie i zlokalizuje pożytek (rośliny miododajnie będące źródłem nektaru lub spadź). Po powrocie do ula zaczyna wykonywać na plastrze taniec, którym informuje pozostałe pszczoły zbieraczki o kierunku, ilości i jakości pożytku.

Pszczoły zbieraczki pobierają nektar do specjalnego zbiorniczka zwanego wolem miodowym i po powrocie do ula przekazują go swoim siostrom – pszczołom robotnicom. Przy tej czynności nektar zostaje wzbogacony cennymi enzymami pszczół.

Z życia pszczół
W okresie lata w bardzo silnych rodzinach jest ich 70 – 80 tysięcy. Jesienią w przeciętnej rodzinie pszczół jest ich od 20 -25 tysięcy.
Aby napełnić 450 g słoiczek miodu 10 pszczół musi pracować przez cale swoje życie.
Pszczoła porusza skrzydłami 11.400 razy na minutę
Miod jest zdrowy, ponieważ jest naturalnym zastrzykiem energii, który pomaga zapobiec zmęczeniu i dodaje sił. Jest bogaty w minerały i witaminy.
W ulu „rządzi” królowa – matka, jest ona większa od zwykłej pszczoły, żyje ok 3 – 5 lat. Tylko ona znosi jaja, z których rodzą się pszczoły. Jest władcą absolutnym – kontroluje wszystkie pszczoły w ulu za pomocą chemicznych sygnałów.
Jakie pszczoły są w ulu?
Królowa – matka, robotnice (zbieraczki: miodne i pyłkowe) oraz magazynierki, trutnie.
Jak długo żyją pszczoły?
Pszczoły robotnice: wiosenne i letnie żyją średnio 36 – 40 dni;
jesienne mogą żyć 6 – 9 miesięcy.
Matka od 3 – 5 lat.
Trutnie około 3 miesięcy.
Pszczoła ma jedno żądło – kiedy użądli pozostawia cały aparat żądlący w ciele „ofiary” sama ginie. Żądło pszczoły jest długości 2,5 mm. Zakończone jest zadziorą uniemożliwiającą wyjęcie żądła.
Gdy pszczoła użądli należy usunąć żądło przez podważenie go ostrym narzędziem. Nie wyrywamy go palcami lub pęsetą , gdyż wciśniemy do ciała zawartość jadu, który znajduje się w zbiorniczku wraz z żądłem!
Ponieważ pszczoły odgrywają ważną rolę w środowisku – zapylają rośliny i mają wpływ na organizm człowieka produkując zdrowotne, naturalne produkty pszczele jak: miód, pyłek, propolis, mleczko pszczele, wosk oraz jad.
Pszczoły w czasie zimy tworzą w ulu zwarty kłąb. Machają skrzydełkami w ten sposób wytwarzają energię cieplną o temperaturze 18° -20° C. Wraz ze zmianą temperatury na zewnątrz ula, pszczoły regulują temperaturę w ulu: podwyższając ją lub obniżając.
Pszczoły się roją i jest to ich naturalny sposób na przetrwanie gatunku.
Plaster miodu to zbiór woskowych komórek, zbudowanych przez pszczoły robotnice. Komórki są sześciokątne, ten kształt pozwala im najlepiej wykorzystać przestrzeń i zaoszczędzić wosk: każdy bok komórki styka się z komórką sąsiadującą. W komórkach tych pszczoły przechowują miód.
Pszczoły zbierają tylko zdrowy miód, gdyż w odróżnieniu od osowatych , które zbierają nektar z wszystkich roślin także trujących – niebezpiecznych dla ludzi, pszczoły zbierają nektar z roślin przyjaznych i bezpiecznych dla człowieka.
Pszczoły wracają do swojego ula czując zapach swojej matki.
Pracowity jak pszczoła? Mówi się tak, bo pszczoły są bardzo pracowite, przy wykonywaniu swojej pracy są dokładne i wytrwałe co służy całej rodzinie pszczelej.
Dzikie pszczoły potrafią się pozbyć szerszenia. Okrążą go tworząc kłąb wewnątrz którego jest temperatura nawet 46° C. Napastnik – szerszeń „ gotuje się” i ginie.
Pszczoły porozumiewają się między sobą za pomocą „ tańców”. Umieją sobie przekazać informacje o zagrożeniu czy dużych zapasach pyłku lub nektaru.
Dlaczego i ile krwi może wypić samica komara?

Krew jest pobierana tylko przez samice komarów. Krew zawiera składniki wysokobiałkowe, niezbędny do rozwoju jaj. Jeśli samicy nie uda się pobrać krwi ssaka lub ptaka, również zniesie jaja, ale będzie ich mało. Larwy, które się z nich wylęgną będą słabe, nieruchliwe, a ich szanse na przeżycie będą niewielkie. Dlatego komarze matki ścigają nas niezmordowanie, żeby z narażeniem życia wbić tu i ówdzie swoją kłujkę–strzykawkę.
Samce komarów nie mogą pić krwi, między innymi, dlatego, że ich kłujki są zbyt miękkie żeby przebić skórę. Są przystosowane do pobierania wegetariańskich płynów: soków roślinnych i nektaru kwiatów. Ponieważ większość krwi pobranej przez samicę zostaje zużyta do rozwoju jaj, samica również od czasu do czasu wzmacnia się nektarem.
Samice komarów zwykle tylko raz w życiu mają wampirzy epizod z piciem przez rurkę krwi ciepłokrwistego zwierzęcia. Niezależnie od tego, czy zostaną przepędzone, czy uda im się nasycić za jednym podejściem z jednorazowym pociągnięciem, nie pobierają więcej krwi niż porcję mieszczącą się w komarzym żołądku, czyli od 0,003 do 0,0045 mililitra, to jest ok. 2-3 krotność swoje wagi (komarzyca, waży ok. 1,5 miligrama)
Wyjątkiem od reguły jest sytuacja, kiedy samice muszą wyruszać na krwawe łowy parę razy, w odstępach kilkudniowych. Jest to konieczne, kiedy samiec zapładniający samicę był źle odżywiony. Zdarza się to jednak niezwykle rzadko.
Tuż po godach, samica najpopularniejszego, najbardziej dokuczającego nam owada – komara brzęczącego – staje się wyczulona na zapach potu, szczególnie na opary kwasu mlekowego, otaczające niczym chmura spoconą ludzką skórę. Wabimy ją też podwyższoną temperaturą ciała i wydychanym dwutlenkiem węgla. Dla komarzyc wyjątkowo atrakcyjnym są estrogeny – żeńskie hormony płciowe. Dlatego też kobiety podczas owulacji często mają więcej bąbli od swoich chwilowo lub niezmiennie niepłodnych koleżanek.
Komarzy apetyt na człowieka nie ma natomiast związku z grupą jego krwi.
Komar nie pije krwi bez opamiętania. Ochotę na polowanie samica traci po wyżłopaniu krwi zajmującą grubo ponad połowę tego, co mogłoby się zmieścić. Samica nagle traci apetyt i odlatuje.
Komarzyca, która „wypije do dna”, wyciągając kłujkę wsysa z powrotem substancje zapobiegające krzepnięciu krwi.
Jeśli natomiast przerwiemy samicy komara popijawę krwi, kłujkę zostawi w ranie. Ponieważ właśnie te związki odpowiadają za naszą reakcję alergiczną, czyli bąble, zawsze bardziej swędzi miejsce po komarze niedopitym, niż po sytym. Dużo bardziej sensowne od gwałtownego przerywania komarzej uczty, byłoby odczekanie kilku – góra siedmiu sekund, aż skończy.
