Wielka Brytania – nowe przepisy dla właścicieli psów
Od dzisiaj czyli od 6 kwietnia 2016 wchodzą w życie nowe przepisy, które mówią o obowiązku wszczepienia czipa swojemu czworonogowi. Każdy pies powyżej ósmego tygodnia życia musi zostać zaczipowany, a osoby które nie zastosują się do nowych przepisów, mogą zapłacić karę w wysokości 500 funtów.

Elektroniczne znakowanie psów zwane popularnie czipowaniem, to jedna z metod zapobiegania bezdomności zwierząt.
· dzięki czipowaniu można szybko ustalić właściciela zagubionego psa i zawiadomić go o odnalezieniu ulubieńca.
· zabieg wszczepienia mikroprocesora jest prawie bezbolesny, a zwierzę reaguje jak przy zwykłym zastrzyku.
· czip jest wielkości ziarenka ryżu, nie przeszkadza zwierzęciu i nie powoduje reakcji alergicznych.
· mikroprocesor wprowadza się podskórnie w szyję lub między łopatkami zwierzęcia.
· elektroniczne oznakowanie jest niezbędnym wymogiem by podróżować ze zwierzęciem po krajach Unii Europejskiej.
Dlaczego warto czipować…
Czipowanie to doskonała metoda zapobiegania bezdomności zwierząt umożliwiająca szybkie ustalenie właściciela zwierzęcia. W chwili jego znalezienia, można specjalnym czytnikiem odczytać numer i po sprawdzeniu w elektronicznej bazie danych uzyskać informacje o właścicielu oraz błyskawicznie powiadomić go o odnalezieniu czworonoga.
Jak działa i jak wygląda czip…
Elektroniczny czip z zakodowanym niepowtarzalnym 15 cyfrowym numerem jest wielkości ziarenka ryżu, nie przeszkadza zwierzęciu i nie powoduje reakcji alergicznych. Jest on wprowadzany podskórnie na szyi lub między łopatkami i może działać nawet kilkadziesiąt lat.
Jak przebiega czipowanie…
Zaczipowanie polega na wszczepieniu pod skórę zwierzęcia elektronicznego mikroprocesora (mikroczipa). Wszczepienie odbywa się za pomocą igły przypominającej normalne strzykawki i igły do robienia zastrzyków o troszkę większej średnicy. Mikroczip fabrycznie umieszczony jest w igle i podczas iniekcji wypychany jest przez tłoczek specjalnej strzykawki. Czynność tą wykonuje się tylko raz w życiu psa i jest ona właściwie bezbolesna.
Jak odczytać mikroczip…
Odczytu dokonuje się za pomocą specjalnego czytnika. Mikroczip aktywowany jest przez fale radiowe wysyłane przez czytnik. Po przetworzeniu przez mikroprocesor fala radiowa zawierająca zakodowany numer mikroczipa wysyłana jest z powrotem do skanera, który ją dekoduje i wyświetla w postaci numeru identyfikacyjnego na ekranie cała procedura trwa mniej niż sekundę.
Ważne
Elektroniczne oznakowanie jest niezbędnym wymogiem do wyrobienia paszportu, który trzeba posiadać aby móc legalnie podróżować z czworonogiem po krajach Unii Europejskiej.
Po zaczipowaniu zwierzaka warto umieścić na obroży odpowiednią „fiszkę” która poza numerem telefonu do właściciela poinformuje, że został on także oznakowany elektronicznie. Z własnego doświadczenia zalecamy aby wszelkiego rodzaju „fiszki” zawieszki, breloczki z danymi właściciela umieszczać na dodatkowych obróżkach. Często niestety bywa tak, że zwierzak ucieka zrywając właściwą obrożę, tym samym w ręku właściciela pozostają poza smyczą i obrożą wszelkie oznakowania. Jeśli zawieszkę umieścimy na osobnej obróżce pies, który uciekł nadal pozostanie wizualnie oznakowany, na dodatkowej obróżce pozostanie „fiszka” z numerem telefonu do właściciela oraz informacją, że zwierzak jest zaczipowany.
Korzyści dla właścicieli psów
Właściciele psów czują się zabezpieczeni w przypadku nagłego zaginięcia psa lub gdy ich zwierzę zostałoby ukradzione. Sprzedaż psa z wszczepionym mikroprocesorem przez osobę, która go sobie przywłaszczyła w nielegalny sposób byłaby dla niej wyjątkowo ryzykowna. Z kolei pies, który zaginąłby miałby prawie pewną szansę na odnalezienie swojego domu. Czytnik, który zostaje przystawiony do miejsca, gdzie znajduje się mikroprocesor odczytuje numer, pod którym jest zarejestrowany pies. Na podstawie tego numeru w bazie danych uzyskuje się informacje o właścicielu psa oraz jego adres.
Koszty
Za czipowanie trzeba zapłacić 10-30 funtów, ale wiele organizacji, np. Dog Trust oferuje tę usługę za darmo.
Naucz się jak wyjść z poślizgu. W woj. śląskim otwarto pierwszy ośrodek doskonalenia jazdy

Pierwszy w woj. śląskim ośrodek doskonalenia techniki jazdy otwarto we wtorek w Jaworznie. Kierowcy samochodów osobowych, ciężarowych i autobusów mogą tam doszkolić się z techniki jazdy oraz wyćwiczyć prawidłowe zachowanie się na drogach w nietypowych sytuacjach.
Jest to możliwe dzięki znajdującej się tam specjalnej infrastrukturze, która obejmuje prostokątną płytę poślizgową z wodnymi przeszkodami, ponad 800-metrowy tor szkoleniowy ze wzniesieniami i zainstalowanym nawodnieniem, tor ziemny z przeszkodami oraz pierścieniową płytę poślizgowej do doskonalenia pokonywania zakrętów.
– Uważam, że każdy kierowca powinien takie szkolenie przejść, aby w warunkach bezpiecznych i pod okiem instruktorów przekonać się, jak zachowuje się samochód w nietypowych sytuacjach. Kierowcy mogą mieć nawet kilkunastoletnie doświadczenie i nigdy nie mieć kontaktu np. z poślizgiem. Tutaj mogą się nauczyć, jak prawidłowo reagować w takich sytuacjach – powiedział PAP podinspektor Włodzimierz Mogiła z wydziału ruchu drogowego śląskiej policji.
Źródło: kurier.pap.pl
ISIS straszy – kolejny po Brukseli może być Londyn
Tak zwane Państwo Islamskie (IS), które przyznało się do przeprowadzenia zamachów w Paryżu i Brukseli, we wtorek opublikowało w internecie nagranie, w którym informuje, że następne zamachy terrorystyczne mogą zostać przeprowadzone w Londynie, Berlinie albo Rzymie.

„Wczoraj był Paryż, dziś jest Bruksela. Bóg jeden wie, gdzie to będzie jutro. Może to będzie Londyn, albo Berlin, albo Rzym” – to fragment przemmówienia w języku angielskim, bojownika IS. Na nagraniu pokazano skutki przeprowadzonych zamachów. W materiale pokazano m.in. brytyjską Izbę Gmin oraz rzymskie Koloseum.
W zamachach z 22 marca bieżącego roku, w Brukseli zginęły 32 osoby, w zamachach w Paryżu z 13 listopada ubiegłego roku – 130 osób.
Religijny fundamentalizm i radykalne żądania Kościoła to następny krok ku średniowieczu
Dla @pisorgpl ku przestrodze @Platforma_org @_Nowoczesna @OfficialPSL #aborcja pic.twitter.com/YyPh5JzUeA
— Mirek Szczerba (@MirekVoice07) 3 kwietnia 2016
Niemiecka prasa ocenia żądania Kościoła w Polsce w sprawie projektu ustawy o całkowitym zakazie aborcji: „Polski rząd jeszcze mocniej dzieli kraj”, „już teraz obowiązująca w ortodoksyjnie katolickim kraju ustawa aborcyjna jest jedną z najbardziej restrykcyjnych w Europie”, „religijny fundamentalizm nie jest muzułmańską domeną, mamy z nim do czynienia w środku chrześcijańskiej Europy”.
5 lat więzienia
„Polski rząd opierając radykalne żądania Kościoła, jeszcze mocniej dzieli kraj”. – ocenia niemiecka gazeta „Märkische Oderzeitung“ komentując toczącą się w Polsce dyskusję wokół obywatelskiego projektu ustawy o całkowitym zakazie aborcji.
– Według oświadczenia episkopatu, aborcja może być w przyszłości uzasadniona tylko wówczas, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia matki. – zwraca uwagę komentator gazety.
„Obecnie blisko 100 tys. Polek rocznie usuwa nielegalnie ciążę, wiele z nich za granicą, na duże ryzyko wystawiają przy tym nie tylko swoje zdrowie. Jeśli rząd Beaty Szydło przychyli się do radykalnych rządań Kościoła, grozić im będzie do pięciu lat pozbawienia wolności”. – zaznacza „Märkische Oderzeitung“.
Nie dla barbarzyńskiego projektu zaostrzenia prawa aborcyjnego! Nie zgadzamy się na piekło kobiet! #aborcja pic.twitter.com/KyuTysu86f
— Razem (@partiarazem) 1 kwietnia 2016
Ortodoksyjnie katolicki kraj
„Neues Deutschland“, podkreśla, że polityczny zwrot na prawo w Polsce znalazł po ubezwłasnowolnieniu Trybunału Konstytucyjnego i reformie mediów publicznych swój kolejny cel – prawa kobiet. „Wiele mówiąca inicjatywa – bo przecież już teraz obowiązująca w ortodoksyjnie katolickim kraju ustawa aborcyjna jest jedną z najbardziej restrykcyjnych w Europie. Polki już wyjeżdżają za granicę albo korzystają z nielegalnych i niebezpiecznych praktyk” – pisze lewicowy dziennik w artykule „Następny krok w średniowiecze”.
Polacy protestują przeciwko całkowitemu zakazowi aborcji. W miniony weekend w kilkunastu polskich miastach manifestowano przeciwko planom zaostrzenia przepisów o aborcji, nazywając przeciwników przerywania ciąży „talibami”. Porównanie to, choć przesadne, to religijny fundamentalizm nie tylko jest muzułmańską domeną. Mamy z nim do czynienia w samym środku chrześcijańskiej Europy.
Właśnie ten fundamentalizm chętnie staje się sojusznikiem konserwatywnych i skrajnie prawicowych sił. – zaznacza „Neues Deutschland“.
Gazeta podkreśla, że rząd Prawa i Sprawiedliwości, nie musi obawiać się interwencji ze strony Unii Europejskiej. Przypomina, że pełzający odwrót od demokracji na Węgrzech również był tolerowany przez unię.
Kaczyński: Jestem katolikiem, więc moja postawa jest tutaj oczywista
Lewicowa gazeta „Junge Welt” zwraca uwagę, że projekt inicjatywy obywatelskiej raczej nie jest na rękę PiS:
– Rząd obawia się, że oczekiwania „obrońców życia” zmobilizują przeciwko niemu jeszcze więcej protestów poza nadal trwającymi równolegle akcjami KOD.
Katoliccy biskupi w odczytanym w niedzielę we wszystkich kościołach liście zakomunikowali, że kompromis przyjęty ustawą aborcyjną z 1993 roku jest dłużej nie do zaakceptowania, a rząd PiS, ugiął się.
– Jestem katolikiem, więc moja postawa jest tutaj oczywista. Przypominam, że w mojej partii nie ma w tej sprawie dyscypliny, ale jeśli mam przewidywać, to ogromna większość klubu, jeśli nie wszyscy, poprą tę propozycję. W tych sprawach, jako katolik podlegam nauce, jaką głoszą biskupi i co do tego nie ma wątpliwości – skomentował Jarosław Kaczyński pomysł na zmianę ustawy antyaborcyjnej i zaostrzenie tych przepisów.
Z kolei szefowa rządu Beata Szydło, której starszy syn 23-letni Tymoteusz kształci się na duchownego i ma otrzymać niedługo święcenia kapłańskie, wyraziła poparcie dla tej inicjatywy zastrzegając, że jest to jej stanowisko, nie całego Prawa i Sprawiedliwości.
Źródło: Deutsche Welle
Chcesz suchdnąć? Wprowadź do swojej diety nasiona roślin strączkowych
Najnowsze badania przeprowadzone przez The Americn Journal of Clinical Nutrition, pokazują że osoby chcące schudnąć powinny na stałe do swojej diety włączyć nasiona strączkowe.

Według amerykańskich naukowców, dodanie ziaren fasoli, grochu lub soczewicy do codziennego menu, może pomóc schudnąć i to nawet wtedy, gdy nie stosujesz żadnego wspomagania jak dieta czy wysiłek fizyczny.
Naukowcy przeanalizowali ponad 21 badań klinicznych z udziałem 940 dorosłych osób. Zadaniem biorących udział w badaniu, było jedynie dodanie do swojej diety suszonych nasion roślin strączkowych. Mieli też zakaz podejmowania specjalnego wysiłku w celu ograniczenia lub zmniejszenia innych posiłków.
Okazało się, że uczestnicy badań, którzy spożywali codziennie sugerowaną porcję fasoli, czuli się o ok 31% bardziej najedzeni i syci, co prowadziło do znacznego zmniejszenia spożywanych posiłków.
Jedząc 130 gram fasoli każdego dnia, zakończyli sześciotygodniowe badanie lżejsi o około 3.5 kg.
Jakie wnioski? Rośliny strączkowe takie jak fasola, groch czy soczewica stosowane w codziennym żywieniu, wzmagają uczucie sytości i pomagają schudnąć, nawet wtedy, gdy nie zmienimy naszych nawyków żywieniowych. To wspaniała wiadomość.
Jak sobie radzić z elektryzującymi się włosami
Elektryzujące się włosy, to koszmar nie tylko w zimie. Jeśli używacie do ich pielęgnacji niewłaściwych szamponów, wycieracie w ręczniki ze sztucznych tkanin czy nieprawidłowo szczotkujecie i suszycie swoje włosy – koszmar będzie trwał.

Po pierwsze kosmetyki
Włosy elektryzujące się to włosy przesuszone. Aby odpowiednio je nawilżyć powinnyśmy zaopatrzyć się w spraye, szampony i odżywki. Od czasu do czasu warto też zastosować maseczkę nawilżającą do włosów. Pamiętać należy żeby stosowane na co dzień szampony nie zawierały silikonu, gdyż ten składnik wzmaga elektryzowanie.
Suszenie
Włosy suszymy chłodnym powietrzem, najlepiej zaopatrzyć się w suszarkę z funkcją jonizacji.
Czesanie
Jeśli chcemy uniknąć elektryzowania, używajmy szczotek z włosia naturalnego, oraz drewnianych grzebieni z szeroko rozstawionymi ząbkami. Włosy należy rozczesać delikatnie, ale szybko. Poświęcanie temu zabiegowi zbyt dużej ilości czasu przyniesie odwrotny od zamierzonego skutek.
Jeśli mimo wszystko
Jeżeli jesteśmy w miejscu, w którym zdecydowanie nie mamy już czasu na dłuższe zabiegi a niesforne kosmyki robi co chcą, to zawsze pozostaje nam zwilżenie ich wodą (niestety to działanie na krótką metę) lub kremem do rąk – na dłonie nakładamy odrobinę kremu, dokładnie go rozsmarowujemy i przeczesujemy włosy. Powinno pomóc.
Krystyna Pawłowicz liderką w przerywaniu posłom w Sejmie: ”Wy się jak Palikoty zachowujecie”

Poseł na mównicy może liczyć na doping lub ostrą krytykę z sali sejmowej. Liderką okrzyków z ław poselskich jest Krystyna Pawłowicz z PiS. Przez pierwsze sto dni pracy Sejmu przerywała wystąpienia 466 razy. Sama na mównicy była w tym czasie tylko raz.
W Sejmie zasiadają wytrwali komentatorzy, którzy – jeżeli tylko są obecni na sali – nie będą milczeć. Chętnie wesprą posła z własnego klubu i zaprzeczą słowom przeciwnika.
Posłanka Krystyna Pawłowicz najczęściej wspomagała Stanisława Piotrowicza (PiS) podczas debat dotyczących Trybunału Konstytucyjnego (36 razy) oraz Michała Wójcika, sprawozdawcę ustawy o prokuraturze (21 razy). Przytakiwała: „Tak jest”, „Czytaj, czytaj” i uciszała osoby, które im przerywały: „Cicho bądź, ciii…” , „Proszę wyłączyć PO”, „Wy się jak Palikoty zachowujecie”.
Pawłowicz najczęściej przerywała Joannie Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej (18 wystąpień) podczas debat dotyczących TK: „Do rzeczy!”, „Weź, bo nie na temat” oraz posłowi PO, Krzysztofowi Brejzie (15 wystąpień), np. pytając: „Wniosek jaki pan ma?”.
Najczęściej przerywały sobie PiS i PO
Posłowie nie oszczędzali Stanisława Piotrowicza – przerwali mu 280 razy. 213 razy zrobili to członkowie klubu PO, najczęściej Magdalena Kochan (42), np. „Wszystko zniszczycie”, „Noc listopadowa”, „Chamstwo!”, Rafał Grupiński (41): „Wstyd po prostu!”, „Czas zmienić nazwę. Już nie prawo i nie sprawiedliwość” oraz Stefan Niesiołowski (29): „Hańba!”, „To nieprawda. Zamach na konstytucję”. Piotrowicz mógł jednak liczyć na wsparcie kolegów – z ław sejmowych PiS dopingował go 64 razy, na czele z Krystyną Pawłowicz: „Tak jest, tak jest, naprawdę”. Anna Paluch wsparła go 11 razy: „No właśnie”, „Kochan, spokój” (chodzi o Magdalenę Kochan, posłankę PO).
Drugą osobą, której najczęściej przerywano, jest premier Beata Szydło (190 wtrąceń). Najczęściej wtrącali się posłowie PO – 158 razy. Stefan Niesiołowski (31) mówił np. „Przestań, to nudne jest”, „Komedia”, Krystyna Skowrońska (21): „Proszę nam nie przypisywać swoich błędów”, „Nie psujcie państwa”, Jakub Rutnicki (14): „To już wszystko o sporcie?”, „Tylko bez pouczania”.
Macierzysty klub wspierał premier ponad połowę rzadziej niż Pawłowicz Piotrowicza – 31 razy. Najczęściej robili to… Pawłowicz (15 razy): „Cicho!” (to do przeszkadzającej opozycji), „Właśnie!” oraz Dominik Tarczyński (10): „Brawo!”.
Osiem razy premier Szydło przerywała była premier Ewa Kopacz: „Ale wam niedługo też powiedzą: nie. Szybciej niż myślicie”, „Polacy nie chcą chaosu, nie chcą bałaganu. Polacy chcą…”, „Ale to nie niszczcie tego imienia Polski”, „To siadaj, jak nie chcesz mówić”.
Gdy Kopacz składała dymisję, jako odchodząca premier, przerwano jej dwa razy. Zrobiła to Pawłowicz: „Przegraliście wybory”, „A swoje?” (po słowach Kopacz: „Zapamiętaliśmy każdą waszą obietnicę i z każdego słowa was rozliczymy”).
Przez pierwsze sto dni Sejmu rzadko komentowano wystąpienia Kopacz, bo ona sama po złożeniu dymisji tylko raz weszła na mównicę. Wnioskowała wtedy o przerwę, żeby Jarosław Kaczyński „przeprosił miliony Polaków, których obraził w ostatni weekend” (dotyczyło to wypowiedzi Kaczyńskiego o gorszym sorcie Polaków).
Najwięcej z mównicy sejmowej przemawiał Rafał Wójcikowski (Kukiz’15) – 49 razy. Jednocześnie w stenogramach nie zanotowano, by przerwał wystąpienie któremukolwiek z posłów. Drugi pod względem liczby wypowiedzi jest Krzysztof Brejza z PO (48). Krystyna Skowrońska zajmuje trzecie miejsce zarówno wśród posłów, którzy najczęściej występowali na mównicy (46), jak i tych, którzy przerywali innym (276).
Największe emocje wzbudził Trybunał Konstytucyjny
Największe dyskusje w Sejmie dotyczyły Trybunału Konstytucyjnego (łącznie 881 wypowiedzi z mównicy Sejmowej i z sali), programu „Rodzina 500 Plus” (777 wypowiedzi) oraz ustawy o radiofonii i telewizji (586 wypowiedzi).
Z najważniejszych ustaw, nad którymi debatował Sejm, najmniej wypowiedzi (95) towarzyszyło tej wprowadzającej podatek bankowy.
Posłowie najczęściej przerywali wystąpienia kolegom z PiS (2085 razy). 1521 razy zrobili to posłowie PO, 66 – PSL, 56 – Nowoczesnej, 18 – Kukiz’15. 414 razy przerywali koledzy z tej samej partii.
Podczas debat sejmowych głos z mównicy najczęściej zabierali posłowie PO. Wyjątkiem była debata na temat ustawy o wychowywaniu dzieci (realizująca program „Rodzina 500 Plus”), gdy najwięcej wystąpień mieli posłowie PiS.
Twarze klubów
Twarzami PiS podczas najważniejszych debat byli: Elżbieta Rafalska (26 wystąpienia), Andrzej Jaworski, Marek Ast i Anna Zalewska (po 25 wystąpień). Z sali sejmowej najczęściej odzywali się Krystyna Pawłowicz (466 razy), Anna Paluch (269) oraz Piotr Kaleta (261).
PO najczęściej reprezentowali: Krzysztof Brejza (48 wystąpień), Krystyna Skowrońska (46) oraz Robert Kropiwnicki (39). Wystąpienia mówców chętnie przerywali: Krystyna Skowrońska (276 razy), Magdalena Kochan (236) oraz Rafał Grupiński (193).
Nowicjusze z klubu Kukiz’15 najczęściej wystawiali: Rafała Wójcikowskiego (49 wystąpień), Krzysztofa Sitarskiego (31) oraz Andrzeja Maciejewskiego (17). Z sali sejmowej najczęściej odzywali się Marek Jakubiak (38 razy), Grzegorz Długi (31) i Błażej Parda (15 razy).
W imieniu Nowoczesnej z mównicy sejmowej podczas najważniejszych debat wypowiadali się: Joanna Scheuring-Wielgus (45 wystąpień), Kamila Gasiuk-Pihowicz (44), Jerzy Meysztowicz i Mirosław Suchoń (po 42). Z ław sejmowych Nowoczesnej najczęściej odzywali się: Paulina Hennig-Kloska (28 wtrąceń) i Ryszard Petru (23).
Krzysztof Paszyk (39 wystąpień), Mieczysław Kasprzyk (35), Andżelika Możdżanowska (34) to najchętniej występujący na sali plenarnej posłowie PSL. Z sali sejmowej najczęściej odzywali się Władysław Kosiniak-Kamysz (40 razy), Andżelika Możdżanowska (26) oraz Marek Sawicki (11).
Małgorzata Łubik / Mam Prawo Wiedzieć
”Tak, zakładałem podsłuchy. To poczucie dziejowej sprawiedliwości, że nagrania okazały się być gwoździem do trumny rządów PO”
-Tak, zakładałem podsłuchy. Nie jest to czyn, z którego jestem ani dumny, ani którego się wstydzę. Podsłuchałem około trzydziestu osób, które tak naprawdę prowadziły szereg rozmów dotyczących świata biznesu i polityki, mieszania się tych dwóch światów. Było to około trzydziestu osób i czterdziestu rozmów. – mówił gość Kontrwywiadu RMF FM Konrad Lassota – kelner, który podsłuchiwał polityków i biznesmenów.Dlaczego zakładał podsłuchy?
– Poczucie złości, poczucie zawłaszczania państwa, kupczenia nim, bezkarny sposób traktowania go, gdzieś narastało i była to jedna z rzeczy, którą mogłem zrobić. Nie było wielu innych dostępnych możliwości, więc to robiłem. – Zaznaczył przy tym, że nie zarobił na nagraniach ani grosza – Gdybym chciał zarobić myślę, że sprzedałbym taśmy. Mieliśmy powiązania z politykami, biznesmenami. Biznesmeni i politycy proponowali nam zakładanie fundacji, pranie pieniędzy. Więc myślę, że też nie byłoby problemu z dotarciem do nich i sprzedażą tych taśm. Po wybuchu afery wiele osób zwracało się do mnie z pytaniami, czy nie sprzedałbym za naprawdę grube pieniądze. Nie zrobiłem tego, bo tych nagrań nie miałem.
– Jeżeli chodzi o ostatnią wersję, która przedostała się do mediów, czyli tą, która została ustalona w jednostce do spraw zwalczania terroru w Centralnym Biurze Śledczym Policji, była to wersja, do której zostałem przymuszony. Byłem zastraszony przez funkcjonariuszy, był to moment, w którym poznałem wtedy Krzysztofa Rybkę, osobę, która jest związana z całą sprawą. Wtedy także został mi przekazany, rozrysowany schemat, jak ma to być, to ze mną wtedy były uzgadniane dalsze moje zeznania, trwało to kilka godzin. – mówił kelner. – Policjanci zastraszali mnie, pokazując mi osoby, wizerunki osób, które miały wykonać na mnie wyrok śmierci, ponieważ byłem straszony przez nich prywatnym zabójcą, byłem straszony różnymi czarnymi scenariuszami.
Lassota potwierdził, że za nagrania Marek Falenta przekazywał pieniądze jego wspólnikowi Łukaszowi N. kilka tysięcy złotych miesięcznie. – To Łukasz dostawał pieniądze za siebie i za mnie od Falenty. Ja nie chciałem brać tych pieniędzy i kwota ta była przekazywana na rzecz fundacji. Nie zarobiłem na tym ani złotówki, straciłem bardzo dużo – tłumaczył.
Zapytany na czyje polecenie podsłuchiwał, powiedział, że był przekonany, iż robi to na polecenie służb, został jednak namówiony przez Łukasza N. – Myślę, że nie tylko ja w to wierzyłem, wiele osób w to wierzyło, nawet chociażby ujawnione nagrania rozmowy Aleksandra Kwaśniewskiego z Ryszardem Kaliszem opowiadają o tym, że w jednej z restauracji są służby i służba i restauracja są na pełnym podsłuchu. – powiedział – Myślę, że to była rozgrywka polityczna w wykonaniu służb, w której po prostu byliśmy pionkami. – dodał.
Przyznał, że jest zadowolony, że nagrania okazały się być solidnym gwoździem do trumny rządów PO – Myślę, że jest to takie poczucie dziejowej sprawiedliwości, że ludzie, którzy dopuszczali się tego kupczenia i zawłaszczania państwem, jednak skandalicznych rzeczy i rozmów, ponieśli tego konsekwencje. – Dodał przy tym, że jest osobą apolityczną. Ze swoich działań nie jest dumny, ale się ich nie wstydzi i ma nadzieję, że za podsłuchiwanie nie pójdzie do więzienie – Bo jednak działałem w dobrej wierze, tak przynajmniej sobie to tłumaczę. Poza tym wierzę w sprawiedliwość. – podkreślił
Cimoszewicz o wypowiedzi prezydenta: to po prostu kłamstwo

Były premier Włodzimierz Cimoszewicz w TVN24 nie oszczędzał gorzkich słów pod adresem prezydenta Andrzeja Dudy, który podczas obecnej wizyty w USA wypowiadał się o sporze wokół Trybunału Konstytucyjnego.
Andrzej Duda w The National Press Club wygłosił wykład o bezpieczeństwie międzynarodowym. Po czym wziął udział w dyskusji o polityce, gdzie pytany był m.in. o sytuację w Polsce, w tym o sporze wokół Trybunału Konstytucyjnego.
– Podejmujemy w kraju wszelkie działania, by ten polityczny kryzys rozwiązać. Jest opinia Komisji Weneckiej, która jest przedmiotem analizy, która będzie implementowana do polskiego systemu prawnego – zapewniał prezydent.
– Ta część (wypowiedzi – red.), w której (prezydent Duda – red.) zapewniał, że opinia Komisji Weneckiej jest studiowana i implementowana to po prostu kłamstwo. Nie sądzę, by ludzie, którzy to słyszeli byli wystarczająco niedoinformowaniu, żeby nie zdawać sobie z tego sprawy. Wypowiedzi politycznego przełożonego naszego prezydenta, czyli Jarosława Kaczyńskiego, na temat opinii Komisji Weneckiej i jej implementacji są jasne – mówił były premier.
Włodzimierz Cimoszewicz podkreślił przy tym, że cofnie swoje słowa o prezydencie marionetce, jeśli nieprawdziwe okaże się stwierdzenie Jarosława Kaczyńskiego, że opinia Komisji Weneckiej nie zostanie zastosowana, jeśli rząd opublikuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego, a Andrzej Duda zaproponuje realne rozwiązanie problemu wokół TK.
– Wtedy jestem gotów cofnąć swoje słowo, swoje stwierdzenie, że to jest marionetka – zaznaczył Cimoszewicz.
Przypomnijmy, że na początku marca Włodzimierz Cimoszewicz również w TVN24 podkreślił, że: „To wstydliwy przypadek wybrania marionetki na to stanowisko. To wstyd dla demokratycznej Polski, by mieć taką władzę”
TVN24
Co warto wiedzieć na temat przewozu zwierząt.
The Pet Travel Scheme (PETS) to system, który pozwala wwieźć psy, koty oraz fretki z innych krajów do Wielkiej Brytanii bez kwarantanny – po spełnieniu odpowiednich warunków.
Oznacza to także, że mieszkańcy z Wielkiej Brytanii mogą zabierać swoje psy, koty i fretki do krajów Unii Europejskiej i – kiedy wracają na Wyspy – zwierzaki nie muszą zostać poddane kwarantannie.. Nie muszą tego robić także wtedy, gdy wracają z krajów innych niż kraje UE.

Psy, koty i fretki
Prawo w UK nie zezwala na przywóz psów, kotów i fretek, które nie zostały zaszczepione przeciwko wściekliźnie. Jak tylko zwierzę osiągnie wymagany do szczepienia wiek, musi zostać do niego przygotowane, a następnie poddane szczepieniu. Właściciel powinien otrzymać odpowiedni dokument potwierdzający fakt szczepienia.
PETS odnosi się wyłącznie do psów, kotów i fretek, podróżujących między Wielką Brytanią, a niektórymi państwami i terytoriami. Zwierzęta – przed wjazdem do Wielkiej Brytanii – nie mogę wyjeżdżać z wyszczególnionych w programie PETS krajów, do tych, które nie są objęte programem przez minimum 6 miesięcy. Tutaj znajdziesz informacje na temat państw objętych – i nie – programem PETS.
Przed podróżą musisz zadbać o to, by Twoje zwierzę (także pies przewodnik) spełniały wszystkie wymogi programu. Jeśli chodzi o sam transport zwierzęcia, może się on odbywać wybranymi drogami morskimi, powietrznymi i naziemnymi.
Psy, koty i fretki, które przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii z krajów nie objętych PETA, muszą spędzić sześć miesięcy – po przyjeździe – w kwarantannie. Tutaj dowiesz się więcej o kwarantannie.
UE paszport dla zwierząt
Zwierzęta przewożone między poszczególnymi krajami objętymi programem PETS, muszą posiadać specjalny dokument – paszport Unii Europejskiej dla zwierzaków. Trzeba więc pamiętać, by być w posiadaniu tego dokumentu, który wystawia weterynarz i pamiętać o poświadczeniu, że zwierzę było szczepione przeciwko wściekliźnie.
Niektóre kraje nienależące do UE także wymagają tego dokumentu, np. Norwegia, Gibraltar i San Marino czy Szwajcaria. Ponadto przy wjeździe na terytorium Irlandii, Malty i do Wielkiej Brytanii wymaga się zaświadczeń o leczeniu przeciwkleszczowym oraz przeciw tasiemcowi bąblowcowemu. Z kolei przy wjeździe do Finlandii i Szwecji wymagane są zaświadczenia o leczeniu przeciw tasiemcowi bąblowcowemu.
Zwierzę powinno mieć znak identyfikacyjny w postaci wszczepionego elektronicznego mikroczipa. Do lipca 2011 r. akceptowany jest także wyraźnie czytelny tatuaż, z wyjątkiem Irlandii, Malty i Wielkiej Brytanii, gdzie wymagany jest już mikroczip.
Zwierzaki, które transportowane są do krajów Unii Europejskiej oraz Wielkiej Brytanii z krajów do Unii nienależących, powinny posiadać Third Country Official Veterinary Certificate.
Kraje objęte programem: Czechy, Litwa, Słowenia, Estonia, Łotwa, Polska, Węgry, Słowacja (objęte programem po 3. lipca 2004), Aruba, Chorwacja, Wyspy Owcze, Gujana Francuska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Melilla, Hong Kong, Trynidad, Białoruś, Rumunia, Meksyk i wiele innych. Nie wszystkie z tych krajów uznają jednak przewóz do Wielkiej Brytanii bez przebycia przez zwierzaka kwarantanny. Można jednak liczyć na to, że zostaną z kwarantanny szybciej zwolnione. Trzeba o to zadbać jednak jeszcze przed wjazdem do Wielkiej Brytanii.
Jeśli chodzi o poruszanie się po Wyspach, przewóz zwierząt pomiędzy Zjednoczonym Królestwem, Republiką Irlandii czy Wyspą Man. Niemniej, właściciele zwierzaków, którzy posiadają odpowiednie dokumenty powinni zawsze mieć je przy sobie, jeśli podróżują.
Króliki, gryzonie i inne zwierzaki domowe
Europejskie regulacje, określające zasady dla psów, kotów i fretek, odnoszą się także do innych zwierząt domowych – takich jak króliki, gryzonie i inne zwierzaki domowe. Tutaj możesz sprawdzić szczegóły. Możesz także skontaktować się z Defra’s International Animal Health Division pod numerem 020 7904 6415 lub drogą mailową na adres iah-imports@defra.gsi.gov.uk.
Źródło: londynek.net
