Tusk komentując debatę w PE: Polska do tej pory nigdy nie była w takiej sytuacji

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk komentując planowaną na 19 stycznia debatę Parlamentu Europejskiego na temat sytuacji w Polsce powiedział, że debata o sytuacji w Polsce jest dla niego „szczególnie bolesna”, a nasz kraj „nigdy nie był w takiej sytuacji”.
– Otrzymałem informację (o debacie – red.) od kilku liderów parlamentarnych i od szefa Parlamentu Martina Schulza. Szczerze powiedziawszy nikt z nich nie mówi z entuzjazmem o tej debacie. Nikt nie chce debatować krytycznie o jakimś kraju europejskim – powiedział przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tus komentując planowaną na 19 stycznia debatę Parlamentu Europejskiego na temat sytuacji w Polsce – Dla mnie jest to szczególnie bolesne. Polska do tej pory nigdy nie była w takiej sytuacji. Pewnie ta debata się odbędzie, ale mam nadzieję, że bez większych szkód czy strat dla Polski. Może do tego czasu uda się parę rzeczy w Polsce naprawić – dodał.
– Oczywiście atmosfera wokół niektórych działań rządu i większości parlamentarnej w całej Europie jest nieszczególna – mówił dziennikarzom po czwartkowych obradach szczytu UE w Brukseli. – Trudno znaleźć akceptację dla niektórych przynajmniej zapowiedzi czy działań. Wiadomo, że w Europie pozycja takich instytucji jak Trybunał Konstytucyjny jest szczególnie ceniona i właściwie cała europejska demokracja jest wrażliwa na tym punkcie – podkreślił.
Źródło: tvn24
Ludzie Macierewicza nocą weszli do Centrum Kontrwywiadu NATO. Zażądali otwarcia pomieszczeń

O godz. 1.30 w nocy urzędnicy Antoniego Macierewicza weszli z Żandarmerią Wojskową do Centrum Kontrwywiadu NATO. Chcieli zająć pomieszczenia ośrodka. – poinformowała „Gazeta Wyborcza”. Centrum odpowiedzialne jest m.in. za monitorowanie zagrożeń związanych z konfliktem na Ukrainie i terroryzmem międzynarodowym.
– Szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego i szef gabinetu politycznego ministra Macierewicza w nocy próbowali dostać się do budynków Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO – powiedział portalowi tvn24.pl jego szef płk Krzysztof Dusza. W nocy w centrum pojawili się m.in. szef SKW Piotr Bączek i szef gabinetu ministra Antoniego Macierewicza – Bartłomiej Misiewicz.
Ten debil Macierewicz nie rozumie, że zaufanie i przewidywalność są podstawą bezpieczeństwa!!! 1/2
— Palikot Janusz (@Palikot_Janusz) grudzień 18, 2015
Tak właśnie "ruski" agent rozmontowuje naszą wiarygodność. Skandal! 2/2
— Palikot Janusz (@Palikot_Janusz) grudzień 18, 2015
Z kolei MON w oficjalnym komunikacie na swojej stronie internetowej informuje:
„18 grudnia 2015 r. Pełnomocnik Ministra Obrony Narodowej ds. Utworzenia Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO Bartłomiej Misiewicz wprowadził nowego p.o. dyrektora CEK NATO płk. Roberta Balę do tymczasowych pomieszczeń CEK NATO użyczonych przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego.”
– W nocy pojawili się pan p.o. szefa Bączek ze swoimi dyrektorami, a w ślad za nimi weszła Żandarmeria. Oficer, który pełnił służbę został wyproszony z budynku, natomiast pan Bączek zażądał otwarcia pokoi, które są w gestii centrum, w tym te, które należą do oficerów słowackich – relacjonował szef centrum kontrwywiadu NATO, płk Krzysztof Dusza. Dodał, że Żandarmeria odmówiła wykonania tego polecenia, ponieważ było ono bezprawne. – informuje TVP Info.
– Nie wpuszczono mnie do środka. Po negocjacjach z Żandarmerią i z zastępcą komendanta udało się przekonać panów czy uświadomić im, że przebywają na terenie centrum bezprawnie. Kiedy wyszli, zażądałem od Żandarmerii, żeby wejście zostało zaplombowane – podkreślił Dusza. Potwierdził również, że o zajściu „poinformuje stronę słowacką i partnerów zagranicznych, którzy są sygnatariuszami tworzącymi centrum eksperckie”.
Szef centrum poinformował, że nie została podana żadna przyczyna tego zajścia. – Nie bardzo wyobrażam sobie powody i wyjaśnienia, dla których wchodzi się bezprawnie w nocy do centrum kontrwywiadu – podsumował.
Według wcześniejszych doniesień szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego polscy przedstawiciele pracujący w Centrum utracili dostęp do materiałów niejawnych i musieli być wymienieni na nowych, którzy taki dostęp posiadają. – W przypadku wojska takie decyzje wykonuje się natychmiast – tłumaczył.
.@TomaszSiemoniak: „W historii NATO nie zdarzyło się coś takiego, żeby kraj członkowski zaatakował placówkę NATO” pic.twitter.com/RX30f7S9jX
— Agencja Gazeta (@agencjagazeta) grudzień 18, 2015
Centrum Eksperckie Kontrwywiadu NATO zostało utworzone z inicjatywy służb Kontrwywiadu Wojskowego Polski i Słowacji. Obecnie w projekcie uczestniczy osiem innych państw Sojuszu: Chorwacja, Czechy, Litwa, Niemcy, Rumunia, Słowenia, Węgry i Włochy. Jest on otwarty na udział innych sojuszników.
@TomaszSiemoniak przeprasza Słowację za atak nocny Macierewicza, to akcja bezprecedensu, państwo NATO zaatakowało placówkę NATO
— Agnieszka Kublik (@A_Kublik) grudzień 18, 2015
Antoni Macierewicz – minister, który wprowadził Polskę do NATO. 🙂 #historiaodnowa
— Andrzej Rozenek (@ARozenek) grudzień 18, 2015
#
Pokonaliśmy NATO i Słowację. Panie Antku, czas na Moskwę. Wodzu, prowadź!
— Tomasz Lis (@lis_tomasz) grudzień 18, 2015
Autor thefad.pl Źródło: TVN24 / TVP Info / Gazeta Wyborcza
Lech Wałęsa: Musi dojść do referendum dotyczącego skrócenia kadencji parlamentu i prezydenta

Były prezydent Lech Wałęsa w programie „Dziś wieczorem” TVP Info nie krył oburzenia słowami prezydenta Andrzeja Dudy, które padły w czwartek podczas uroczystości rocznicowych w Gdyni. – Za tę III RP po ’89 roku, która nie umiała skazać sprawców tej zbrodni, jest wstyd, zwyczajnie wstyd – powiedział Duda, który oddawał hołd poległym przed pomnikiem Grudnia’70.
– Po tej wypowiedzi prezydenta właściwie nie mam wyboru. Zaczynam się wstydzić za ten demokratyczny wybór. I będę to powtarzał przy każdej okazji w kraju i za granicą – wyznał Wałęsa w rozmowie z Piotrem Kraśką. Były prezydent zaznaczył, że w Polsce jest wiele rzeczy do poprawienia, ale przede wszystkim trzeba budować zgodę. – A on robi wszystko, aby Polaków dzielić, aby irytować, denerwować. Nie tak powinna wyglądać prezydentura. Nie tak powinien zachowywać się prezydent – podkreślił.
Zdaniem Wałęsy sposób wprowadzania reform przez PiS stwarza realną groźbę wojny domowej. – Ci ludzie są nierozważni. Robią tyle złego, że to nie może być inaczej – mowił. – Za drogo nas kosztowało dojście do wolności. Była krew. Tego nie wolno oddać ani zniszczyć – mówił – Trzeba poprawiać. Mają wiele racji. Ale nie w taki sposób. W sposób otwarty i demokratyczny. A nie taki chamski. To trzeba poprawić – dodał. – Jeśli tego nie zrobią – ostrzegam, zanotujcie – to się skończy wojną domową.
W jego ocenie musi dojść do „referendum dotyczącego skrócenia kadencji parlamentu i prezydenta.” – Jeśli jest taki prezydent, to trzeba, jak najszybciej skrócić kadencję. Teraz jeszcze to się nie uda, bo ludzie uwierzyli w demagogię i populizm.
– Zacznie się odpływ ludzi. I kiedy przeciwko będzie większość, trzeba zaproponować referendum. Będzie wygrane. Oni go nie za honorują, ale będzie taki nacisk ulicy, że zostaną fizycznie wyrzuceni. Chciałbym tego uniknąć, dlatego wcześniej o tym mówię, bo taki finał jest nieunikniony. Jeśli będą taką drogą szli, to musi się tak skończyć – przekonywał.
Lech Wałęsa przyznał, że wstydzi się za Polskę za granicą. – Państwo Solidarności, państwo pięknego zwycięstwa, a robi rzeczy, które nie pasują do demokracji – powiedział.
Źródło: TVP Info
Polscy mężczyźni coraz więcej czasu spędzają przygotowując się do wyjścia z domu
Polscy mężczyźni nie uznają dbałości o wygląd za rzecz niemęską – wynika z badań przeprowadzonych przez markę ZEW for men. Co więcej, dla 56 proc. ankietowanych panów wygląd ma bardzo duże znaczenie. 42 proc. badanych stwierdziło, że prawdziwy mężczyzna powinien ładnie pachnieć i być czysty, 28 proc. jest zdania, że powinien także dbać o skórę twarzy i ciała. Tylko 11 proc. ankietowanych zadeklarowało, że dbanie o siebie to domena kobiet, a mężczyznom nie wypada poświęcać na to czasu.

– Ponad 50 proc. mężczyzn uważa, że pielęgnacja męska nie kończy się na przysłowiowym Warsie, że jednak wchodzi trochę dalej. Czyli używanie perfum, dezodorantów, korzystanie z szeroko rozumianej kosmetologii. Ten temat coraz szerzej jest rozwijany w naszym społeczeństwie, co jest bardzo korzystne dla nas, ponieważ dzięki temu starzejemy się wolniej – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Kamil Pawelski, autor bloga Ekskluzywny Menel.
42 proc. badanych mężczyzn za codzienną pielęgnację uważa mycie zębów, poranny prysznic oraz użycie podstawowych kosmetyków. 26 proc. ankietowanych za ważny element pielęgnacji uznaje skorzystanie od czasu do czasu z usług salonu fryzjerskiego lub barber shopu. Polscy mężczyźni znacznie różnią się pod względem czasu, który poświęcają na codzienną pielęgnację. 32 proc. badanych przeznacza na to około kwadransa.
– Około 50 proc. mężczyzn potrzebuje 15–40 minut na to, żeby się przygotować do wyjścia z domu. Są też mężczyźni, którzy potrzebują tego czasu znacznie więcej, bo około 1,5 godziny. Nie wiem, co w tym czasie może się mieścić, jeżeli chodzi o pielęgnację męską – mówi Kamil Pawelski.
Coraz więcej Polaków zdaje sobie także sprawę z tego, że męska skóra wymaga innej pielęgnacji niż kobieca. 80 proc. ankietowanych przyznało, że nie pożycza kosmetyków od partnerki, lecz samodzielnie kupuje produkty dostosowane do ich potrzeb. W produktach do pielęgnacji polscy mężczyźni szukają przede wszystkim skuteczności działania, funkcjonalności i wydajności. Duże znaczenie ma też zapach oraz łatwa dostępność. 24 proc. badanych przed zakupem czyta etykietę produktu i zwraca uwagę, by miał naturalny skład.
– Dbanie o siebie daje Polakom pewność siebie, poczucie tego, że możemy więcej, że możemy odnosić pewne sukcesy. Wpływa na to, że podobamy się bardziej kobietom, kobiety podobają się bardziej mężczyznom. Na pewno też pozwala starzeć się wolniej, więc możemy korzystać z życia przez dłuższy czas, tym bardziej że żyjemy w czasach, kiedy młodość jest na piedestale – mówi Kamil Pawelski.
Bloger uważa, że kosmetyk to bardzo dobry prezent gwiazdkowy dla mężczyzny. Nie powinien to być jednak produkt uniwersalny, lecz dobrze dopasowany do potrzeb osoby obdarowywanej.
Newseria
Międzynarodowa organizacja ”Reporterzy bez Granic” potępia plany rządu PiS wobec mediów
Międzynarodowa organizacja pozarządowa, propagująca i monitorująca wolność prasy na całym świecie „Reporterzy bez granic”, „jest w najwyższym stopniu zaniepokojona planami nowego rządu w Polsce, który w niedemokratyczny sposób chce wpływać na media oraz opinię publiczną”. Reporterzy bez granic przestrzegają przed ograniczeniem wolności słowa w Polsce i potępiają zapowiadane zmiany ustawodawcze, jako próbę instrumentalizacji mediów przez rząd.
– Nowy polski rząd z zadziwiającą szczerością przyznaje się, iż chce wprowadzić państwową kontrolę mediów. – mówił rzecznik berlińskiego oddziału organizacji Christoph Dreyer w rozmowie z Deutsche Welle. Jego zdaniem „fakt, że rząd mówi o tym bez ogródek, wywołuje nie tylko zdziwienie, ale i niepokój, tym bardziej, że chodzi o kraj Unii Europejskiej, który uznaje fundamenty demokracji”.
Reporterzy bez granic przypominają, że „narodowo-konserwatywny rząd PiS jeszcze przed Bożym Narodzeniem chce absolutną większością przegłosować projekt ustawy medialnej, którego celem są m.in. zmiany strukturalne i personalne w publicznym radiu, telewizji oraz Polskiej Agencji Prasowej, jak również zmiana ich nazwy na media narodowe”.
Christoph Dreyer podkreśla, że „jeżeli doszłoby do realizacji ustawy medialnej według dotychczasowych doniesień, byłby to ewidentny przejaw łamania podstawowych praw, jak wolność słowa i mediów”.
Reporterzy bez Granic potępiają „przypadki gróźb wobec dziennikarzy, krytycznych wobec rządu oraz usuwanie ich ze stanowisk”.
Organizacja podaje przykład Karoliny Lewickiej, która po niefortunnym wywiadzie z Ministrem Kultury Piotrem Glińskim została tymczasowo usunięta z programu, który wcześniej prowadziła. Mowa jest również o programie publicystycznym Tomasza Lisa, który wkrótce ma zniknąć z anteny.
Dreyer zwraca również uwagę, na zapowiadane przez rząd planowane ograniczenia zagranicznych udziałów w koncernach medialnych.
Jego zdaniem brakuje konkretnych argumentów, które by udowadniały rażący wpływ udziałowców koncernów medialnych na treści merytoryczne tych mediów. – Mamy wolny rynek i to się wiąże z ekspansją kapitału zagranicę – powiedział rzecznik Reporterów bez Granic. – Przy pełnej krytyce wobec wynikających z tego tendencji, nie można automatycznie zakładać, że udział obcych koncernów w rynku szkodzi danemu krajowi – stwierdził Dreyer.
Niesamowite właściwości wody ryżowej
Z reguły wygląda to tak – płuczesz ryż pod kranem, wsypujesz do garnka, gotujesz i…. odcedzasz przez sitko wprost do zlewu. Jeśli przeczytasz ten artykuł, może już więcej nie powtórzysz tego błędu! Okazuje się bowiem, że woda ryżowa to azjatycki sekret piękna. Poniżej kilka informacji, jak używanie wody ryżowej może pozytywnie wpłynąć na twoje zdrowie i urodę.

Tonik do twarzy
Umyj twarz, a następnie zanurz w wodzie ryżowej płatek kosmetyczny, i nawilż nim twarz. Ryż jest bogaty w kompleks witamin z grupy B o nazwie ”inozytol”, który to wzmaga wzrost komórek, spowalnia procesy starzenia i stymuluje przepływ krwi. Dodatkowo ma działania ściągające, przez co pory skóry stają się mniej widoczne a skóra nabiera blasku. Woda ryżowa posiada także właściwości nawilżające, absorbujące promienie UV, zawiera przeciwutleniacze oraz posiada zdolność do wiązania występującej w skórze miedzi, zapobiegając tworzeniu się melaniny odpowiedzialnej za powstawanie hiper-pigmentacji, czyli tzw. plam starczych.
Kuracja dla włosów
Po umyciu włosów, przepłukać jw wodą ryżową. Pozostawić na kilka minut a następnie spłukać. Proteiny zawarte w ryżu wzmacniają włosy i wypełniają ubytki w strukturze włosa – powodując, że staną się one jedwabiście gładkie i lśniące.
Poprawa wyglądu skóry
Kojący charakter wody ryżowej, powoduje, że jest ona skutecznym lekarstwem na wysypki i podrażnienia. W badaniach prowadzonych przez grupę dermatologów- naukowców na Uniwersytecie w Brukseli, u pacjentów z atopowym zapaleniem skóry (przewlekłe zapalenie skóry) zastosowano dwa razy w ciągu dnia, 15 minutowe kąpiele w wodzie ryżowej i zaobserwowano poprawę stanu ich skóry aż o 20%.
Przepis na zdrowie
Picie wody ryżowej jest niezwykle korzystne dla ogólnego stanu zdrowia. Zawiera ona 8 rodzajów aminokwasów, które stanowią budulec dla tkanek i regeneracji mięśni. Woda ryżowa, ze względu na wysokie stężenie węglowodanów dostarcza również energię
Przepis na wodę ryżową
Pół szklanki ryżu ”organik” czyli z upraw ekologicznych zalej wodą w takiej ilości aby był on całkowicie zakryty. Używaj tylko ryżu ekologicznego, gdyż jest on wolny od trujących pestycydów. Namocz ryż przez kilka minut, następnie odlej wodę i namocz go ponownie a następnie zagotuj. Ryż odcedź, a wodę przelej do szklanego słoiczka. Po ostygnięciu przechowuj w lodówce.
Ta dolegliwość powoduje duży dyskomfort podczas współżycia
Ten problem dotyczy co czwartej kobiety. Z badania Instytutu GfK Polonia wynika, że na dolegliwości związane z suchością pochwy cierpi 23 proc. Polek, a problem dodatkowo nasila się w okresie menopauzy i wtedy dotyczy już 40 proc. kobiet. Ma to znaczący wpływ na ich aktywność seksualną i powoduje dyskomfort w trakcie współżycia.

O niedostatecznym nawilżeniu pochwy może świadczyć swędzenie i pieczenie okolic intymnych, a także ból podczas stosunku. U kobiet cierpiących na suchość pochwy częściej dochodzi również do infekcji dróg rodnych i moczowych.
– Ponad 20 proc. kobiet ma problemy z suchością pochwy w czasie stosowania antykoncepcji hormonalnej. Suchość pochwy dotyczy ponad 40 proc. kobiet, które są po okresie menopauzy. Uczucie suchości idzie w parze nie tylko z dyskomfortem w kontekście aktywności seksualnej, lecz także noszenia bielizny, otarć w tej okolicy, łatwiejszego ranienia się nabłonka – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle dr n. med. Grzegorz Południewski, ginekolog położnik.
Na suchość pochwy skarżą się kobiety, które często korzystają z publicznych basenów, nadużywają alkoholu, substancji psychoaktywnych, żyją w ciągłym stresie lub zbyt dużo pracują. Problem dotyczy również pań, które stosują tampony, a niepokojącym objawem jest to, że po zakończeniu menstruacji dolegliwości nie ustępują. U pewnej grupy kobiet suchość pochwy występuje przed okresem, kiedy naturalnie spada poziom estrogenów. Podobnie jest w czasie ciąży, zwłaszcza w pierwszych miesiącach, oraz po porodzie i w trakcie karmienia piersią.
– U kobiet po okresie menopauzy niewątpliwą przyczyną jest spadek stężenia hormonów. W konsekwencji śluzówka staje się cienka, podatna na urazy i bardziej sucha. U młodszych pań suchość pochwy mogą powodować środki antykoncepcyjne lub stany zapalne – wirusowe, bakteryjne lub grzybicze, które mają charakter przewlekły – wyjaśnia dr n. med. Grzegorz Południewski – Innym czynnikiem jest nieprawidłowość w funkcjonowaniu tzw. gruczołów Bartholina. Są to gruczoły przedsionkowe, które między innymi nawilżają wejście do pochwy, w przypadku stanów zapalnych, torbieli czy niedrożności tych gruczołów kobiety mogą narzekać na suchość pochwy.
Obniżony poziom hormonów może mieć również związek z nieprawidłowo dobranymi lekami na cukrzycę, stosowaniem niewłaściwych antydepresantów albo być wynikiem radioterapii. Leczenie i kurację trzeba dopasować do wieku pacjentki oraz przyczyny dolegliwości.
– U kobiet z menopauzą zalecane jest wyrównanie sytuacji hormonalnej, hormonoterapia zastępcza, stosowanie substancji zawierającej estrogeny miejscowo, dopochwowo. U kobiet młodszych trzeba stosować substancje o miejscowym działaniu nawilżającym, upłynniającym śluz, jak również odbudowującym nabłonek – radzi dr n. med. Grzegorz Południewski.
Kobiety rzadko poruszają ten problem podczas wizyty u ginekologa. 66 proc. respondentek wskazało, że suchość pochwy to trudny temat do rozmów, a dla ponad połowy zapytanych jest to temat tabu.
– Jeżeli pacjentki się nie zapyta bezpośrednio o tego typu objaw, to jest on po prostu zapomniany. Kobiety mówią o tym dopiero wtedy, kiedy bezpośrednio wpływa to na ich życie seksualne bądź łączy się ze stanem zapalnym. Ale cała grupa pacjentek w ogóle o tym nie mówi, bo uważa, że tak powinno być – dodaje dr n. med. Grzegorz Południewski.
Miejscowe stosowanie leków zmniejsza również ryzyko nakładających się na ten stan infekcji. Taka profilaktyka jest nie tylko elementem higieny, lecz także zapobiega znacznie poważniejszym powikłaniom.
Newseria
Zachowania i wypowiedzi niektórych przedstawicieli rządu PiS to wizerunkowa katastrofa (opinie)

Efektem po niespełna miesiącu sprawowania władzy przez rząd Prawa i Sprawiedliwości są negatywne opinie w zagranicznych mediach oraz demonstracje części wyborców, do których chętnie przyłączyli się politycy partii opozycyjnych.
Niezadowolenie społeczeństwa nasiliło się wskutek zamieszania związanego wokół Trybunału Konstytucyjnego. Do tego doszły ostre wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, m.in. o „Polakach najgorszego sortu”, które w ostatnich dniach oburzyły wiele.
– Sobota udowodniła, że odruch sprzeciwu wobec poczynań nowej władzy nie jest rzadki, co najmniej wśród wielkomiejskiej inteligencji. Tej prawdziwej i tej aspirującej. Nie należy lekceważyć tej grupy – napisał na wPolityce.pl Piotr Skwieciński po sobotnim marszu Komitetu Obrony Demokracji.
– Rządzący w komunikacji społecznej w PR zachowują się jak kompletni ignoranci, a ta ignorancja jest odbierana przez społeczeństwo, jako buta, arogancja i agresja. Pycha kroczy przed upadkiem, warto o tym pamiętać – ocenił w weekendowym „Super Expressie” Sławomir Jastrzębowski.
– Jarosław Kaczyński pokazał, że ma wielką moc sprawczą. Walcząc z Trybunałem Konstytucyjnym i mówiąc w piątkowy wieczór w telewizyjnym „orędziu” mało elegancko o „Polakach najgorszego sortu” spowodował, że w sobotę, w obronie trybunału i Konstytucji wyszło na ulice Warszawy ok. 20 tysięcy ludzi – napisał Robert Feluś, redaktor naczelny „Faktu”.
Natomiast „Wprost” na okładce nowego numeru pokazuje Beatę Szydło, Andrzeja Dudę i Jarosława Kaczyńskiego zbliżających się do przepaści. – Rząd Beaty Szydło wysłał do obywateli tyle sprzecznych sygnałów, że prawdopodobnie wyczerpał limit do końca kadencji. – napisał Mariusz Staniszewski w tekście zapowiadanym na pierwszej stronie.
Równie krytyczni wobec działań komunikacyjnych obecnych rządzących są eksperci od PR i wizerunku politycznego.
– Prawo i Sprawiedliwość popełnia każdego dnia kardynalne błędy w komunikacji – ocenia Sebastian Hejnowski, CEO MSL Group na Europę Środkową i Wschodnią. – Gdzie się podziali wszyscy PRowcy, którzy tak sprawnie prowadzili partię przez wybory prezydenckie i parlamentarne? Stawiam hipotezę, że doradcy PR są na swoich miejscach, tylko nikt ich nie słucha – stwierdza szef MSL Group.
W ocenie Sebastiana Hejnowskiego, przykładem wizerunkowej katastrofy obecnych rządzących są takie sytuacje, jak np. wyrażanie przez rzecznika rządu prywatnego zdania w sprawie postawienia Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu, czy też zachowanie wiceministra obrony narodowej, który w wywiadzie zdradza plany odnośnie broni atomowej. – Jedynym sensownym wytłumaczeniem, które czytałem na łamach Money.pl jest, że PiS celowo gra na spadek akcji giełdy warszawskiej, by następnie znacjonalizować część banków. Koszty utraty reputacji naszego kraju są jednak już ogromne. – mówi w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Sebastian Hejnowski.
Specjalista od marketingu politycznego Adam Łaszyn przypomina, że zwyczajowo każda formacja polityczna po wygranej elekcji wizerunkowo korzysta, a notowania rosną przez kilka, kilkanaście tygodni. Z PiS jest jednak odwrotnie. – Co więcej, nieco miesiąc po wyborach ludzie nawet wyszli na ulice przeciw zwycięskiej partii. To ważne – nie przeciw zwycięstwu PiS, ale w proteście wobec działań podjętych przez tę formację już po wyborach. Wizerunek rządzących zużywa się znacznie szybciej niż dotąd bywało, nawet w odniesieniu do 2005 roku – ocenia Adam Łaszyn.
– Skąd taki efekt? Mimo krótkiego okresu powyborczego lista jest wyjątkowo długa i właściwie każdy dzień przynosi nowe akty dyskredytujące obecnych decydentów. Jawne lekceważenie prawa i bardzo niewyrafinowane majstrowanie przy przepisach konstytucyjnych, arogancki stosunek do właściwie jednomyślnego środowiska prawniczego, szczególnie butne wypowiedzi nowych członków rządu, jak np. ministra kultury, szefowej KPRM. No i niezawodny w swej retoryce prezes Kaczyński z perełkami typu „Polacy najgorszego sortu”. Rzadko się zdarzał w historii Polski tak jasno widoczny przykład „uderzenia władzy do głowy”. A dla mediów żyjących z emocji jest to żyła złota. Media z lubością pokazują, więc generowany przez PiS konflikt, z którym tenże PiS radzi sobie coraz gorzej zaostrzając swe stanowisko i podejmowane działania. A to z kolei jeszcze chętniej pokazują media i spirala negatywnych emocji wokół rządu nakręca się. To musi się skończyć – przynajmniej wizerunkowo – w oczywisty sposób – komentuje dla Wirtualnemedia.pl Adam Łaszyn.
Z kolei Bartosz Czupryka, specjalisty ds. wizerunku politycznego, zwraca uwagę, że dla Polaków, a przynajmniej znacznej ich części, wciąż niejasny jest konflikt o skład sędziowski w Trybunale Konstytucyjnym. – Spór ten, przez każdą ze stron, nie został dobitnie i jasno wyjaśniony. W tym miejscu traci na tym relacja rządu z narodem przez niedopracowaną formę komunikowania się.
Anna Garwolińska, prezes agencji Glaubicz Garwolińska Consultants sposób działania i komunikacji, jaką prowadzi PiS, określiłaby, jako realizację doktryny szoku. – Co prawda Naomi Klein pisała o doktrynie szoku w kontekście neoliberalnym, ale tutaj następują te same mechanizmy. Czyli na samym początku, zaraz po objęciu władzy działamy bardzo aktywnie, wprowadzamy zmiany, reformy, zmieniamy kluczowych decydentów. Takie działanie ma na celu zapewnienie akceptacji i przekonania do tych działań w przyszłości, które z perspektywy czasu nie będą już tak dotkliwe i kontrowersyjne – uważa Anna Garwolińska.
Jej zdaniem dynamika zmian oraz kolejność podejmowania decyzji wskazuje, że jest to komunikacja zaplanowana i konsekwentna. – Powiedziałabym, że jest to przygotowanie, o jakim nikt nie myślał wcześniej i nikt się nie spodziewał. Myślę, że jest to jeszcze wynik współpracy z osobami, które prowadziły kampanię prezydencką i kampanię obecnej pani premier. Zasadą w zarządzaniu kryzysem – a przejęcie władzy jest pewnego rodzaju zarządzaniem kryzysem – jest wytworzenie faktów, a nie podążanie za tymi faktami. Czyli narzucenie swojej narracji, narzucenie swojej opowieści, przyspieszenie pewnych zdarzeń tak, żeby przeciwnik pogubił się albo przyjął naszą narrację. I nie oceniając czy jest to dobrze czy źle dla kraju, na razie możemy stwierdzić, że w wielu wypadkach jest to skuteczne działanie i dużo lepiej przygotowane niż byśmy się tego spodziewali. – stwierdza Anna Garwolińska.
„Dzień Niepodległości: Odrodzenie” – kosmici powracają ze zdwojoną siłą

Wytwórnia 20th Century Fox opublikowała zwiastun drugiej części kultowego filmu SF z lat 90 filmu „Independence Day”, „Dzień Niepodległości: Odrodzenie” („Independence Day: Resurgence”).
Akcja filmu dzieje się dwadzieścia lat po pierwszym ataku cywilizacji pozaziemskiej. Wówczas naszej planety bronili Will Smith (kapitana Steven Hiller) i Jeff Goldblum.
Światowe mocarstwa wykorzystały pozostawione przez kosmitów zdobycze techniki do budowy supernowoczesnego i skutecznego systemu obronnego, który miał zabezpieczyć planetę przed kolejnymi tego typu inwazjami. Obcy jednak wracają ze zdwojoną siłą i rozpoczyna się wojna!
Póki, co nie wiadomo czy w drugiej części pojawi się Will Smith. Plotki niosą, że nie przyjął roli ze względu na zbyt niską zaoferowaną mu gażę. Wprowadzono jednak postać syna Stevena Hillera, czyli bohatera granego przez Smitha.
Napewno powróci Jeff Goldblum, jako David Levinson oraz znani z pierwszej części Judd Hirsch i Bill Pullman, który ponownie powróci, jako prezydent USA, a także Liam Hemsworth (brat Chrisa, znanego z roli Thora), Vivica A. Fox (w „Dniu Niepodległości” grała partnerkę kapitana Hillera), znany ze „Star Treka” Brent Spiner czy Charlotte Gainsbourg („Nimfomanka”).
Reżyserem „Dzień Niepodległości: Odrodzenie” jest twórca pierwszej części Roland Emmerich. Premiera zaplanowana jest na 26 czerwca 2016 roku, niemal dokładnie 20 lat po premierze pierwszej części.
„Dzień niepodległości” zadebiutował w kinach 2 lipca 1996 roku. Film przyniósł twórcom 800 mln dol. „Odrodzenie” ma wejść na ekrany niemal dokładnie w 20stą rocznicę premiery pierwszego filmu – amerykańska premiera jest planowana na 24 czerwca.
W Warszawie zakończył się zorganizowany przez PiS Marsz Wolności i Solidarności

W Warszawie zakończył się zorganizowany przez PiS Marsz Wolności i Solidarności. Demonstracja, miała być wyrazem poparcia dla rządu i prezydenta Andrzeja Dudy a także przypomnieć o rocznicy stanu wojennego. Marsz zakończył się przed Trybunałem Konstytucyjnym.
Marsz przeszedł z Placu Trzech Krzyży Traktem Królewskim w kierunku pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego. Przy Belwederze, Jarosław Kaczyński i Andrzej Gwiazda złożyli kwiaty pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego.
Nie ustają spekulacje dotyczącego tego, ile osób pojawiło się na dzisiejszym marszu. Choć przedstawiciele prawicy i organizatorzy mówią o 80 tysiącach, zdaniem sił zabezpieczających wydarzenie uczestników było tylko 15 tysięcy.
Manifestujący nieśli biało-czerwone flagi i transparenty z hasłami, m.in. „Prezydencie jesteśmy z tobą”, „Chcemy dekomunizacji sądów i mediów publicznych”, „Smoleńsk – wszystko zgodnie z procedurą. Demontaż Polski – zgodnie z polityką PO i PSL”.
Wśród transparentów pojawiła się też kukła martwego lisa.

Tomasz Lis na Twitterze skomentował to wydarzeniu:
Na marszu PiS-u zabity lis i transparent – Tomasz na żywo. Ot, lepszy sort Polaków.
— Tomasz Lis (@lis_tomasz) grudzień 13, 2015
@karolinakusmier Bardzo dobrze współgrał ten zabity lis z modlitwami i pieśniami patriotycznymi.
— Malwa (@malwad2014) grudzień 13, 2015
– Marsz jest wyjątkowy, dlatego że mamy do czynienia z takim festiwalem hipokryzji, oskarżeń. Jest odpowiedzią na potrzebę wyborców, którzy czują się wręcz maltretowani przekazem medialnym, narracją, że rzekomo demokracja jest zagrożona, że zagrożony jest ład konstytucyjny w naszym państwie, tylko z tego powodu, że na 15 sędziów Trybunału Konstytucyjnego nie będzie 15 ze wskazania PO – powiedział PAP wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński (PiS). Dodał, że marsz ma także przypominać „prawdziwych, często bezimiennych bohaterów Solidarności”.

– To jest z jednej strony marsz pamięci o tym, co wydarzyło się przed 34 laty, pamięci o stanie wojennym, o tej walce, która wtedy była toczona o polską wolność, ale to jest także marsz dla przyszłości. To jest marsz, który ma być krokiem, jednym, ale ważnym krokiem, w tym kierunku, który obraliśmy i który uzyskał poparcie społeczeństwa – przemawiał Jarosław Kaczyński.

– Polskę trzeba przebudować i to musi być wielka przebudowa na miarę naszej historii – mówił. W jego ocenie rok 2015 jest „bardzo ważny, prawie tak ważny, jak lata 1980 i 1989. – Musimy się zmobilizować, bo inaczej nie zdołamy odnieść zwycięstwa. Mówimy: damy radę – podkreślił. „Damy radę! Damy radę!” – skandował tłum zgromadzony na Placu Trzech Krzyży.
Można lubić lub nie Jarosława Kaczyńskiego, ale przemawiać to on potrafi. Czego nie da się powiedzieć o liderach KOD. Siła słowa.
— Tomasz Terlikowski (@tterlikowski) grudzień 13, 2015

