Prawie 60% Brytyjczyków chce ograniczenia imigracji
Przyjazny system prawny, rozbudowany system świadczeń socjalnych, tzw. benefitów, a także wieloletnia tradycja wielokulturowości, tolerancja dla odmienności – to czynniki przyciągające do Wielkiej Brytanii rzesze imigrantów.

Jednak zgodnie z badaniami opinii publicznej, większość brytyjskiego społeczeństwa, około 60 proc. uważa, że liczbę imigrantów w Wielkiej Brytanii należy zmniejszyć. Kolejne 20 proc. jest zdania, że liczba ta powinna ona pozostać na obecnym poziomie. „Prawie nikt nie dąży do tego, by (do Wielkiej Brytanii) przyciągać więcej imigrantów”
Brytyjczycy są negatywnie nastawieni głównie przeciwko nielegalnym imigrantom. „Aż 80 proc. Brytyjczyków uważa, że powinni oni wrócić do domu. Są też takie grupy społeczne, jak zagraniczni studenci czy też wykwalifikowani robotnicy, wobec których Brytyjczycy żywią przyjazne uczucia i uważają, że wzbogacają ich gospodarkę – mówi w wywiadzie dla PAP expert dr Agnieszka Kwiatkowska z Uniwersytetu SWPS.
Brytyjski premier David Cameron, chce wynegocjować zmianę warunków członkostwa Wielkiej Brytanii w UE przed planowanym do końca 2017 roku referendum w sprawie wyjścia z Unii. Jego żądania wobec Brukseli dotyczą czterech obszarów: uzyskania prawa do ściślejszej kontroli imigracji z państw UE, wypracowania warunków współpracy między krajami strefy euro a państwami spoza niej na zasadach niedyskryminujących tych ostatnich, wzmocnienia konkurencyjności, rynku wewnętrznego i ograniczenia ciężarów regulacyjnych oraz zachowania suwerenności państw i zwiększenia roli parlamentów narodowych.
Największy sprzeciw budzi podnoszone przez Londyn prawo do kontroli migracji i ograniczenia zasiłków dla imigrantów. Referendum w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii w UE zgodnie z przedwyborczymi zapowiedziami Camerona ma się odbyć najpóźniej do końca 2017 roku. Gdyby do porozumienia z państwami UE doszło jeszcze w grudniu, głosowanie mogłoby odbyć się w czerwcu lub lipcu 2016 roku. Porozumienie z Londynem będzie jednym z głównych tematów szczytu UE planowanego na 17 i 18 grudnia.
4 letnia Sophie za sterami ciężarówki Volvo
Po jednej stronie ogromna ciężarówka marki Volvo, po drugiej – 4-letnia Sophie z pilotem w drobnych rączkach – a przed nimi przygotowany na terenie żwirowni tor przeszkód. Czy Volvo da radę przetrwać tą ekstremalną zabawę?
Ten test został przygotowany w celu wykazania solidności i mobilności Volvo FMX. Unikalna wzmocniona konstrukcja, z wysokiej jakości stali nierdzewnej, a dzięki automatycznej kontroli trakcji, nowej rewolucyjnej funkcji która automatycznie łączy się z przednią osią gdy jest to potrzebne – żadna przeszkoda jej nie zatrzyma.
Klocki LEGO mogą pomagać w nauce matematyki
Klocki LEGO mogą mieć różne zastosowanie – można ich użyć do zbudowania rakiety, statku, zamku, ale mogą też służyć, jako narzędzie edukacyjne.

A jak pokazała nauczycielka z Nowego Jorku – Alycia Zimmerman, nawet zrozumienie działań matematyczny, może stać się dzięki nim dużo prostsze. Pani Zimmerman uczy dzieci dziewięcioletnie i dziesięcioletnie – potęgowania, ułamków, równań kwadratowych i innych trudnych działań.

Ułamki, zawsze przysparzają moim uczniom problemów – jedynym sposobem, aby ułatwić im zrozumienie zagadnienia, jest unaocznienie problemu poprzez jego zmaterializowanie – do tego służą mi klocki Lego – mówi nauczycielka.

10 kuchennych gadżetów które powinnaś mieć
Są praktyczne i ułatwiają nam wykonywanie codziennych czynności. Z czasem dzięki swojej funkcjonalności, stają się niezastąpione – trudno wyobrazić nam sobie bez nich przygotowanie potraw. Oto 10 pomysłowych kuchennych gadżetów:
Beata Szydło powołała nowych wojewodów
Zadaniem wojewodów będzie nie tylko reprezentowanie rządu, ale również obecność wśród ludzi – podkreśliła w przemówieniu po nominacji nowych Wojewodów Premier Beata Szydło. – Wasza praca ma polegać nie tylko na tym, żeby wypełniać urzędnicze powinności. Musicie być wśród obywateli, słuchać ich, rozmawiać i im służyć, i pochylać się nad każdą, nawet najdrobniejszą sprawą, z którą do was trafią. Urzędy wojewódzkie muszą stać otworem dla obywateli – zaznaczyła premier.

Urząd wojewody mazowieckiego objął Zdzisław Sipiera,
opolskiego – Adrian Czubak,
podkarpackiego – Ewa Leniart,
podlaskiego – Bohdan Paszkowski,
pomorskiego – Dariusz Drelich,
śląskiego – Jarosław Wieczorek,
świętokrzyskiego – Agata Wojtyszek,
warmińsko-mazurskiego – Artur Chojecki,
wielkopolskiego – Zdzisław Hoffmann,
zachodniopomorskiego – Piotr Jania,
dolnośląskiego – Paweł Hreniak,
kujawsko-pomorskiego – Mikołaj Bogdanowicz,
lubelskiego – Przemysław Czarnek,
lubuskiego – Władysław Dajczak,
łódzkiego – Zbigniew Rau,
małopolskiego – Józef Pilch.
– Jesteście państwo przedstawicielami rządu. Będziecie państwo mieli wielkie zadanie, ale i też wielką odpowiedzialność. Myślę, że każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, że naszym zadaniem jest dobrze wypełniać obowiązki, które zostały nam powierzone – powiedziała Szydło podczas uroczystości powołania wojewodów.
Dzisiaj rocznica 72 urodzin Jima Morrisona z The Doors
Jim Morrison, lider grupy The Doors, był jednym z najsłynniejszych wokalistów rockowych w historii. Urodził się 72 lat temu, 8 grudnia 1943 r. Morrison roztaczał wokół siebie aurę „rockowego poety wyklętego” a o koncertach The Doors, powiedział kiedyś, że są jak „zgromadzenia zwołane by przeprowadzić krytyczną, zbiorową wymianę zdań”.
Zespół, na którego czele stał, miał być czymś więcej niż tylko grupą rock and rollową. The Doors chcieli wynieść muzykę rockową do poziomu wyrafinowanej sztuki, mającej moc przeprowadzania politycznych i społecznych zmian. Morrison widział koncert Doors’ów jako bachanalia, podczas których zawieszone zostają obowiązujące zwyczaje i podziały społeczne.

James Douglas Morrison urodził się 8 grudnia 1943 r. w Melbourne na Florydzie. W wieku 4 lat był – jak twierdził – świadkiem wypadku samochodowego na pustyni, w którym zginąć miała niemal cała indiańska rodzina. Wokalista odwoływał się do tego wydarzenia, m.in. w utworach „Peace Frog” i „Ghost Song”. Jego rodzina nie przypominała sobie podobnej sceny.
Uczęszczał do szkoły filmowej Uniwersytetu Los Angeles. Zaczytywał się w pismach Friedricha Nietzschega, poezji Arthura Rimbaud i Williama Blake’a a także powieściach Franza Kafki i Jacka Kerouaca. Eksperymentował z substancjami psychoaktywnymi jak LSD i haszysz. Wstępując do szkoły, podał fałszywą informację o śmierci obojga swoich rodziców.
Istnieje apokryficzna opowieść o spotkaniu Morrisona i Raya Manzarka – również studenta „filmówki” i przyszłego klawiszowca The Doors – na plaży Venice Beach. Mieli wówczas zdecydować, że założą zespół. Skończył szkołę filmową w 1965 r. jednak nie zjawił się na ceremonii wręczania dyplomów. W tym czasie Morrison wiódł żywot cyganerii – spał na dachu domu przyjaciela z „filmówki”, pił i pisał teksty piosenek.
Wkrótce do Manzarka i Morrisona dołączył perkusista John Densmore i gitarzysta Robbie Krieger. Swój zespół nazwali The Doors – drzwi, nawiązując do tytułu książki Aldousa Huxleya „Drzwi percepcji” oraz do poematu Williama Blake’a „Zaślubiny nieba i piekła”. „Gdyby udało się otworzyć drzwi percepcji/ wszystko ukazałoby się człowiekowi takim, jakim jest: nieskończonym” – pisał angielski mistyk.
The Doors zadebiutowali na scenie w 1966 r., występując w klubie Whisky a Go-Go. Podczas tych występów publiczność po raz pierwszy usłyszała takie piosenki jak m.in. „Break on Through (to the Other Side)”, „Moonlight Drive” czy „Light My Fire”.

W 1967 r. ukazał się debiutancki album zespołu pt. „The Doors”. Krążek przyniósł grupie ogromną popularność, zwłaszcza dzięki singlowi „Light My Fire” a tajemniczym i charyzmatycznym wokalistą fascynowała się prasa. Morrison udzielał enigmatycznych odpowiedzi na pytania o swoje pochodzenie i rodzinę. Nazywał samego siebie „królem jaszczurem” i przekonywał, że w jego ciele mieszka duch starego Indianina.
Tego samego roku The Doors zostali zaproszeni by wystąpić w programie Eda Sullivana. Mieli zagrać „Light My Fire”, pod warunkiem jednak, że usuną z tekstu słowo „higher”, mające konotacje narkotykowe. Muzycy zgodzili się, jednak gdy znaleźli się na scenie, Morrison nie tylko użył kłopotliwego słowa ale nawet specjalnie je zaakcentował.
Popularność zespołu rosła a koncerty zamieniały się niemal w wiece polityczne, podczas których wokalista mówił o obalaniu rządów, wolnej miłości, seksie, narkotykach i absurdzie współczesnego świata. Coraz częściej koncerty kończyły się po zaledwie kilku utworach, gdy na scenę wkraczali policjanci, by aresztować go za „obrazę moralności”. W 1967 r. ukazała się płyta „Strange Days” a następnie „Waiting for the Sun” (1968) i „The Soft Parade” (1969).
Podczas nagrywania tej ostatniej, Morrison walczył z silnym uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. Nie był w stanie pracować nad materiałem wraz z resztą zespołu, stawał się coraz bardziej niedyspozycyjny. Zapuścił brodę i przybrał na wadze. Podczas części koncertów w Europie, Morrison po prostu tracił przytomność na scenie lub w ogóle nie się nie zjawiał; obowiązki wokalisty brał wówczas na siebie Manzarek.
W tym samym roku ukazała się jeszcze „Morrison Hotel”. Kolejne przeboje pozwalały The Doors utrzymać się na fali jednego z najpopularniejszych zespołów rockowych w Ameryce. „People are Strange”, „Roadhouse Blues”, „Hello, I Love You”, „The End” czy „When The Music’s Over” stawały się nieoficjalnymi hymnami pokolenia „dzieci-kwiatów”.
1 marca 1969 r. Morrison usiłował wywołać zamieszki podczas koncertu w Miami. Nie udało mu się; został skazany za domniemane obnażenie się na scenie. Po wpłaceniu wysokiej kary finansowej, pozostał na wolności by nagrać z The Doors ostatnią płytę w historii zespołu, „L.A. Woman”.
Czując niechęć do życia gwiazdy rocka, zdecydował się na przeprowadzkę do Paryża – związaną również z jego problemami z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości – by pisać swoje wiersze, które czasem nagrywał w studio. Jego recytacje ukazały się na albumie „American Prayer” (1978).
Zmarł w swoim paryskim mieszkaniu w Le Marais z powodu przedawkowania heroiny. Został pochowany na cmentarzu Pere-Lachaise, na którym znajdują się także groby Chopina, Balzaka, Edith Piaf i Oscara Wilde’a.

Z powodu problemów z jakimi borykały się władze Paryża, a które dotyczyły fanów Morrisona, włamujących się w noc na cmentarz aby przespać się na grobie swojego idola, kilka lat rozgorzała dyskusja nad projektem przeniesienia grobu muzyka do Los Angeles. Na razie jednak grób Morrisona znajduję sie niezmiennie na cmentarzu Père-Lachaise.
Lubisz czekoladki w likierze? Sprawdź czy po ich zjedzeniu możesz prowadzić samochód

Aż pięć proc. alkoholu zawierają słodycze niektórych producentów. – Nieprawdą jednak jest, że cukierkami można się upić – twierdzi Zofia Gałczyńska, technolog produkcji słodyczy w firmie „Solidarność” w rozmowie z nowiny24.pl
– Na pewno można doprowadzić się do stanu, w którym nie wolno prowadzić samochodu. – mówi z kolei dr inż. Andrzej Janicki, z wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW dla Focus.pl – Obliczenie ilości czystego alkoholu etylowego w czekoladkach typu „wiśnia w likierze” wskazuje, że po półgodzinie od spożycia 10 sztuk takich słodyczy stężenie alkoholu we krwi mężczyzny o wadze 70 kg wyniesie 0,2 promila. Oznacza to, że nie wolno mu siadać za kierownicą. – zaznacza Janicki.
– W przypadku kobiety o takiej samej masie ciała wystarczy dziewięć czekoladek, by osiągnąć „stan po spożyciu alkoholu” już po półgodzinie od spożycia. Oczywiście przy mniejszej masie ciała stężenie alkoholu we krwi po zjedzeniu takiej samej ilości czekoladek będzie jeszcze większe. – dodaje naukowiec.
Zofia Gałczyńska, uważa natomiast, że nawet, jeśli po zjedzeniu pięciu wiśni w likierze alkomat pokaże wartość powyżej zera, to jest to efekt parowania substancji z kubków smakowych, a nie dostania się alkoholu do krwi.
Wniosek? Czekoladki, cukierki, pralinki nadziewane alkoholem mają go tak mało, że po zjedzeniu można usiąść za kierownicę. Nawet, jeśli patrol drogówki zatrzyma nas chwilę po zjedzeniu ulubionych czekoladek w likierze powtórne badanie potwierdzi, że jesteśmy trzeźwi.
Podczas ich występu, zamachowcy zabili 90 osób – dzisiaj wystąpili w Paryżu podczas koncertu U2
W niecały miesiąc po terrorystycznych zamach w Paryżu, amerykański zespół Eagles of Death Metal, pojawił się na scenie podczas koncertu grupy U2 w paryskiej Accorhotels Arena – podaje BBC.
”Zostali pozbawieni możliwości występu 3 tygodnie temu i chcieliśmy zaoferować im dzisiaj tę możliwość podczas naszego koncertu” powiedział Bono – wokalista U2.
Dziewięćdziesiąt ze 130 osób, które zginęły w atakach 13 listopada, zostało zabitych na koncercie w hali Bataclan.
Bono objął wokalistę formacji Eagles of Death Metal – Jesse Hughesa i wspólnie wykonali emocjonalny utwór Patti Smith ”People Have The Power”.
Następnie muzycy EODM zaśpiewali utwór ”I Love You All The Time”
Szczupłe osoby mogą cierpieć na otyłość metaboliczną, im także grożą choroby metaboliczne lub cukrzyca typu 2
Dla wielu osób wskaźnik na wadze jest wyznacznikiem zdrowia. Nic bardziej mylnego – przekonują eksperci. Z pozoru szczupłe osoby o prawidłowej masie ciała wewnątrz organizmu, między narządami, mięśniami, a nawet w samych organach, mogą mieć zmagazynowane spore pokłady tkanki tłuszczowej. Jeśli okaże się, że u mężczyzny zawartość tłuszczu wynosi ponad 20–25 proc., a u kobiety 30–37 proc., to mamy do czynienia z syndromem TOFI, który znacznie zwiększa ryzyko zachorowania na choroby układu krążenia czy cukrzycę typu 2.
Niewłaściwa dieta, brak ruchu i stres sprawiają, że organizm kumuluje tłuszcz nie tylko w komórkach tkanki tłuszczowej, lecz także w tkankach zupełnie nietłuszczowych, takich jak wątroba, mięśnie, nerki czy serce. To poważnie upośledza działanie tych narządów i może prowadzić do ich niewydolności.
– TOFI to skrót z języka angielskiego (thin outside–fat inside), czyli tłumacząc wprost – szczupły zewnętrznie, ale otyły wewnętrznie. Jest to osoba, która wizualnie ma właściwą masę ciała albo niewielką nadwagę, a tak naprawdę jest otyła. Taka osoba zbiera tkankę tłuszczową w jamie brzusznej, co oznacza, że jest chora metabolicznie – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Lifestyle doc. dr hab. n. med. Lucyna Ostrowska, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością, lekarz i dietetyk kliniczny.
Syndrom TOFI jest wynikiem niewłaściwego bilansu energetycznego organizmu. Aby nie dopuścić do jego rozwoju w organizmie, należy zastosować proste rozwiązanie, jakim jest właściwe zarządzanie kaloriami. Oznacza ono kontrolowanie energii dostarczanej z codziennych posiłków i umiejętne gospodarowanie nią oraz spalanie kalorii podczas wykonywania prac domowych czy wzmożonej aktywności fizycznej.
– Jeżeli bilansujemy się na zero, czyli dostarczamy tyle samo wartości energetycznej w diecie, ile wydatkujemy, to nie mamy problemu z syndromem TOFI. Natomiast, jeśli ta wartość energetyczna jest przekroczona na korzyść spożywanych pokarmów, to niestety zbieramy to w postaci energii, a ta energia kumuluje się w tkance tłuszczowej – tłumaczy doc. dr hab. n. med. Lucyna Ostrowska.
Dietetycy kliniczni podkreślają, że nie ma jeszcze standardowych wytycznych odnośnie diagnozowania zespołu TOFI. By dowiedzieć się, ile tłuszczu kryje się w naszym organizmie, trzeba poddać się specjalnemu badaniu bioimpedancji, które można wykonać w większości gabinetów dietetycznych. Pełna diagnoza TOFI musi zostać jednak przeprowadzona przez lekarza na podstawie szeregu badań.
– Niestety, rozpoznanie zespołu TOFI nie jest łatwe. Podstawą jest wskaźnik BMI, a także stwierdzona insulinooporność. Kolejne kryterium to pomiar tkanki tłuszczowej w okolicach brzucha oraz tkanki tłuszczowej podskórnej. Nie jest to jednak to samo badanie, które może wykonać dietetyk najprostszym sprzętem, ale bardziej skomplikowane, wymagające specjalnych urządzeń. W dalszym etapie diagnozuje się następstwa zespołu metabolicznego, badając u pacjenta m.in. stężenie glukozy na czczo, cholesterol, ciśnienie krwi itp. Wydaje się, że na ten moment najwłaściwszą metodą diagnozy są skany tkanki tłuszczowej albo tomografia komputerowa – tłumaczy doc. dr hab. n. med. Lucyna Ostrowska.
Paradoks szczupłego-otyłego ma poważne konsekwencje dla zdrowia, bo znacznie przyspiesza rozwój groźnych chorób.
– Jest to syndrom, który można porównać do zespołu metabolicznego, ponieważ w konsekwencji tego zespołu notujemy nadciśnienie tętnicze, cukrzycę typu II i niewydolność układu sercowo-naczyniowego. Dalszymi rezultatami tego typu zaburzeń może być nawet zawał, udar czy niewydolność żylna – podkreśla doc. dr hab. n. med. Lucyna Ostrowska.
Z fenotypem TOFI jest trudniej walczyć niż z tradycyjną formą nadwagi czy otyłości, głównie ze względu na niską wykrywalność. Osoby szczupłe zazwyczaj nie badają się pod tym kątem. Dopiero osoby, którym przeszkadza zbyt duża ilość kilogramów, zaczynają dbać o siebie i odwiedzać dietetyków.
Newseria
Dane przechowywane w chmurze, są bezpieczniejsze niż te w firmowych serwerowniach
Technologie chmurowe pozwalają nie tylko obniżyć koszty i przyspieszyć niektóre procesy, lecz także zwiększyć bezpieczeństwo przechowywanych danych. Rośnie świadomość przedsiębiorców na temat tych zalet, choć wciąż zbyt mało mówi się o kwestiach prawnych związanych z chmurą. Prawnicy podkreślają, że użytkownicy chmury chronieni są zarówno przez przepisy prawa i umowy międzynarodowe, jak i przez odpowiednie postanowienia w umowach z dostawcami technologii.

– Chmura dla firmy to wygoda i elastyczność. Pozwala skupić się przedsiębiorstwu na celach biznesowych. Dzięki chmurze realizacja projektów informatycznych jest szybsza i tańsza. Mamy też gwarancję, że infrastruktura IT jest wspierana przez specjalistów najwyższej klasy bez angażowania własnych zasobów – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Krzysztof Skowron z Capgemini Polska
Coraz więcej przedsiębiorców – zarówno duże korporacje, jak i małe i średnie firmy – przenosi swoje zasoby do chmury. Rośnie ich świadomość na temat aspektów technologicznych i ekonomicznych tych rozwiązań, natomiast zbyt mało uwagi poświęca się kwestiom prawnym.
– Istnieje wiele przepisów prawnych mogących mieć zastosowanie do usług chmurowych, ale niewiele z nich zostało stworzonych z uwzględnieniem realiów, w jakich świadczone są tego typu usługi – podkreśla Renata Zalewska, radca prawny firmy Microsoft – Przedsiębiorcy chcą zaufać chmurze i potrzebują prawników, którzy w sposób bezpieczny i zgodny z przepisami prawa pomogą im stosować najnowsze rozwiązania technologiczne.
Wykorzystanie chmury do przechowywania danych musi przede wszystkim być zgodne z krajowymi i unijnymi regulacjami dotyczącymi ochrony danych osobowych. Gwarantem bezpieczeństwa danych jest także odpowiednia umowa między ich administratorem a przetwarzającym, czyli między klientem a dostawcą chmury.
– Ważne jest, żeby w umowie dokładnie określić, kto za co odpowiada. Zgodnie z przepisami prawa przetwarzający dane odpowiada za elementy techniczne i organizacyjne związane z bezpieczeństwem danych. Warto sprawdzić, czy dostawca chmury nie tylko zachowuje podstawowe, standardowe elementy bezpieczeństwa, lecz także czy ma dodatkowe certyfikaty – wyjaśnia Marlena Wach, radca prawny z kancelarii K&L Gates.
Chodzi np. o certyfikat zgodności z normą ISO 27001 dotyczącą systemów zarządzania bezpieczeństwem informacji czy ISO 27018, czyli certyfikat zgody z normą poufności danych w chmurze. Ten dedykowany cloudowi standard narzuca na dostawcę m.in. obowiązek ujawnienia miejsca, gdzie zlokalizowane są dane klienta oraz konieczność raportowania wszelkich zaistniałych incydentów.
– Jeżeli jakiś organ zgłosi się do dostawcy chmury z prośbą o udostępnienie informacji w zakresie danych klienta, to dostawca musi przekazać swojemu klientowi informację, że takie zapytanie nastąpiło, chyba że jest to prawnie wyłączone – tłumaczy Marlena Wach. – Poza tym informacje, które są przechowywane w danej chmurze, nie mogą być wykorzystywane w celu świadczenia usług marketingowych. Ewentualnie tylko za zgodą klienta.
Jak podkreśla, jeśli dostawca usług cloud computing ma certyfikat ISO 27018, to rozwiązania chmurowe zazwyczaj zapewniają większe bezpieczeństwo danych niż te przechowywane na serwerach wewnątrz firmy.
W umowie między dostawcą chmury a klientem powinny być także określone następujące elementy: lokalizacja serwerów, gdzie przechowywane są dane, oraz cel i zakres przetwarzania danych, dalsze przetwarzanie oraz dostęp do danych. Strony umowy powinny określić też czas jej trwania i szczegóły dotyczące audytów bezpieczeństwa.
– Kolejnym istotnym elementem jest określenie tego, co następuje po rozwiązaniu umowy – w jaki sposób dane są niszczone czy przekazywane klientowi. Dobrym rozwiązaniem jest sytuacja, kiedy dostawca chmury sam usuwa te dane ze swoich serwerów i następnie protokołem potwierdza ich usunięcie i informuje o tym klienta. Wówczas klient, który otrzymał z powrotem dane, może je przekazać innemu dostawcy chmury i ma wymagany ustawą nadzór i kontrolę nad danymi – wyjaśnia radca prawny z Kancelarii K&L Gates
Kwestie zgodnego z wymaganiami prawnymi i bezpiecznego wykorzystania publicznej chmury obliczeniowej były głównym tematem konferencji Trusted Cloud Day 2015, która odbyła się 26 listopada w Warszawie. W panelach dyskusyjnych uczestniczyli prawnicy, eksperci branżowi, użytkownicy rozwiązań chmurowych oraz firmy rozważające ich zastosowanie.
Newseria