Rejestrujemy coraz więcej „anglików”

W Polsce odnotowuje się systematyczny wzrost zainteresowania rejestracją tzw. anglików, czyli sprowadzaniem aut z Wielkiej Brytanii i Irlandii.

Przypomnijmy, że 15 sierpnia 2015 r. weszło w życie rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Rozwoju, zezwalające na rejestrację pojazdów z kierownicą zamontowaną po prawej stronie bez konieczności przełożenia układu kierowniczego.

Polskie władze bardzo krytycznie odnosiły się do możliwości rejestracji „anglików” bez tzw. przekładki. Niechęć argumentowano przede wszystkim względami bezpieczeństwa i nieprzystosowaną infrastrukturą (np. obsługa szlabanów i bramek autostradowych).

Zmianę przepisów wymusiło orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z marca 2014 roku. W orzeczeniu stwierdzono, że wymóg przenoszenia kierownicy jest niezgodny z unijnym prawem i ogranicza swobodę przepływu towarów wewnątrz UE.

We wrześniu 2014 roku w resorcie infrastruktury ruszyły prace legislacyjne nad zmianą uregulowań prawnych, które doprowadziły do nowelizacji przepisów. Prace ostatecznie zakończonych 31 lipca br. opublikowaniem w Dzienniku Ustaw stosownych rozporządzeń.

Zgodnie z nowymi przepisami „anglik” może zostać zarejestrowany pod warunkiem, że zostanie odpowiednio dostosowany do poruszania się po polskich drogach. Chodzi tu przede wszystkim o: przednie reflektory (i ewentualnie przeniesienie tylnego światła przeciwmgielnego na lewą stronę), lusterka wsteczne i zegary pokazujące prędkość w kilometrach (a nie milach) na godzinę.

 

Ile kosztuje rejestracja sprowadzonego samochodu z Wielkiej Brytanii bądź Irlandii

 

Przeróbki taka, może wiązać się z wydatkiem rzędu od 700 do 1,5 tys. złotych. Dla porównania koszt przełożenia układu kierowniczego z prawej strony na lewą i dostosowania innych elementów waha się od 5 do 10 tys. złotych w zależności od modelu pojazdu.

Za wydanie dowodu rejestracyjnego w wydziale komunikacji zapłacimy 256 złotych, czyli tyle samo, jak w przypadku „europejczyków”.

Koszt OC jest uzależniony od firmy ubezpieczeniowej. Niektóre agencje podnoszą cenę polisy dla „anglików” nawet trzykrotnie, ale można znaleźć też takiego ubezpieczyciela, który oferuje jednakową cenę zarówno dla typowych pojazdów z kierownicą po lewej stronie, jak i tych w wersji angielskiej.

 

Wzrost zainteresowania rejestracją „anglików”

 

Od momentu zmiany przepisów nie zanotowano wielkiego zainteresowania sprowadzaniem samochodów z Wielkiej Brytanii i Irlandii. Z dnia na dzień jednak systematycznie zwiększa się ich rejestracją. Eksperci rynku motoryzacyjnego oceniają, że pojawia się coraz więcej ogłoszeń dotyczących sprzedaży „anglików”.

– W ciągu ostatnich dwóch miesięcy nasi tłumacze przysięgli zaobserwowali wzrost zleceń na przekłady dokumentów samochodowych – mówi przedstawiciel jednego z biur tłumaczeń – Największą grupę w obrębie tego rodzaju dokumentacji stanowią dowody rejestracyjne, akty własności, certyfikaty kontroli technicznej i karty pojazdów pochodzących z Wielkiej Brytanii i Irlandii. To pokazuje, że rośnie zapotrzebowanie na profesjonalne tłumaczenia przysięgłe w związku z wprowadzoną niedawno możliwością zarejestrowania samochodów z kierownicą po prawej stronie – dodaje.

Według analityków rynku motoryzacyjnego, z Wysp Brytyjskich już po zmianach przepisów, najczęściej sprowadza się używane, średnio 10-letnie samochody, głównie Volkswageny, Audi, Ople i BMW. Ceny takich samochodów są nawet o 8-10 tyś zł niższe w porównaniu do tych, z kierownicą po lewej stronie.


Funeral Payments – Zasiłek Pogrzebowy w UK

Coraz więcej naszych rodaków mieszka poza granicami kraju i coraz częściej decydują się oni na pozostanie w Wielkiej Bryatnii. Co w sytuacji, gdy mieszkamy na stałe za granicą i jeden z naszych bliskich odchodzi?

Zgodnie z przepisami prawa, zasiłek pogrzebowy przysługuje w kraju, w którym regularnie płacimy składki ubezpieczeniowe. Oznacza to, że jeśli mamy stałą pracę w Anglii to korzystamy ze wszystkich świadczeń, również związanych ze zgonem i pogrzebem.

Funreal Payments, inaczej dodatek pogrzebowy jest przeznaczony tylko dla osób o niskich dochodach i jest pewnego rodzaju wsparciem przy  finansowaniu pogrzebu. Pokrywa przede wszystkim koszty związane z pochówkiem lub kremacją zmarłej osoby. Co do finansowania pozostałych elementów pogrzebu, dodatek pogrzebowy pokrywa koszty tylko w wysokości do 700 funtów. Do tych elementów zaliczamy:

– zakup trumny, kwiatów i honorarium przedsiębiorcy pogrzebowego,

– koszt podróży na miejsce pogrzebu lub w celu jego zorganizowania

– koszt transportu zwłok na terenie UK (w przypadku, gdy odległość wynosi ponad 50 mil, tylko część kosztów zostanie pokryta).

Zasiłek wypłaca fundusz socjalny, na wcześniej złożony wniosek. Wzór wniosku możemy pobrać elektronicznie ze strony internetowej Department for Work and Pensions. Wnioskować należy do 3 miesięcy od daty pogrzebu.

To, czy zostanie przyznany zasiłek pogrzebowy zależy od stopnia pokrewieństwa z osobą, która odeszła, sytuacji materialnej ubiegającego się o wsparcie finansowe i benefitów, które pobiera.

Poniżej typy benefitów, które uprawniają do otrzymania Funreal Payment:

    Income Support
    Income-based Jobseeker’s Allowance
    Income-related Employment and Support Allowance
    Pension Credit
    Housing Benefit
    Council Tax Benefit
    Working Tax Credit (wraz z dodatkiem dla niepełnosprawnych)
    Child Tax Credit (wyższy niż dodatek rodzinny)

Podobnie jak w Polsce, aby ubiegać się o zasiłek pogrzebowy należy być partnerem zmarłej osoby, rodzicem dziecka, bądź przyjacielem. Będąc przyjacielem, nie otrzyma się dodatku, jeśli w chwili odejścia bliski miał małżonka/partnera, rodzica, pełnoletnie dziecko bądź osobę, która była w bliższej relacji.

O zasiłek pogrzebowy można ubiegać się na dwa sposoby:

Listownie poprzez formularz SF200 – wysłany do lokalnego Jobcentre plus
Telefonicznie – dzwoniąc na infolinię Bereavement Service (0845 606 0265; pon.-pt. 8:00-16:00)

Zasiłek wypłacany jest na konto bankowe przedsiębiorcy pogrzebowego w przypadku, gdy wystawiony przez niego rachunek nie został jeszcze opłacony. Jeśli jednak zobowiązanie zostało przez Ciebie uregulowane, zasiłek zostanie wpłacony na Twoje konto bankowe.

Zasiłek pogrzebowy w Wielkiej Brytanii jest znacznie niższy od zasiłku w Polsce. Warto pamiętać, że jeśli bliska osoba zmarła w Twoim ojczystym kraju, to niezależnie od decyzji o zasiłku w UK możesz jednocześnie uruchomić procedurę związaną z pobraniem dodatku w Polsce.


Wstrząsające zdjęcia, które długo pozostaną w pamięci

Julia Popova, Rosja

22-letnia Julia Popova wracała do domu, gdy została zaatakowana przez rabusia. Na szczęście bandytę spłoszył przechodzący nieopodal patrol policji. Napastnik dźgnął jednak dziewczynę w kark, tuż przy rdzeniu kręgowy.

Jakież było zdziwienie przybyłych na miejsce zdarzenia lekarzy, gdy zobaczyli nóż wystający z pleców ofiary. Po przewiezieniu dziewczyny do szpitala w Moskwie chirurdzy zdołali usunąć ostrze, które jakimś cudem nie uszkodziło najważniejszych organów ofiary.

Te zdjęcia na długo pozostaną w pamięci

Jeden z lekarzy, który pomagał w usunięciu noża, powiedział, że dziewczyna była w szoku i nie odczuwała bólu.

Bez paniki, to tylko…

To, co widzicie na zdjęciu, te dziwnie poskręcane ciała oraz leżące osobno głowy,  to na szczęście nie prawdziwi ludzie a jedynie wynik pożaru w Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaud w Londynie.

Ogromny pożar wywołany przez najdroższe na świecie świece miał miejsce 18 marca 1925 r. Surrealistyczna scena stała się jeszcze dziwniejsza, gdy komendant straży pożarnej zaczął walczyć z płomieniami w pełnym stroju wieczorowym, wezwany z pobliskiego teatru.

Jednym z ocalałych okazów była papuga w klatce. Według doniesień prasowych „Na początku pojawiły się wątpliwości, czy to żywy, czy woskowany ptak. Po chwili na świeżym powietrzu papuga zaczęła wykazywać oznaki powracającej żwawości, typowej dla zdrowej papugi”. Ku zdumieniu tłumu, ptak przemówił słowami: „To zgniły interes”.

Madame Tussauds zostało ponownie otwarte w 1928 roku

Cienie ofiar wybuchu bomby atomowej

Energia wyzwolona w trakcie eksplozji bomby atomowej, jaką amerykanie zrzucili na Hiroszimę 6 sierpnia 1945 roku, spowodowała odparowanie substancji organicznych, z których składa się ludzkie ciało.

Te zdjęcia na długo pozostaną w pamięci

Błysk bomby był tak silny, że zmienił kolor kamieni w mieście. Jeśli przy ścianie stał człowiek, jego ciało działało jak bariera – to miejsce zachowało kolor sprzed wybuchu, po człowieku został cień. Po mieszkańcach miasta, znajdujących się najbliżej eksplozji, pozostały jedynie cienie. Można je do dziś znaleźć na chodnikach i ścianach budynków.

Chłopak wypadł z samolotu

22 lutego 1970 roku, 14-letni Australijczyk Keith Sapsford, ukrył się w kole samolotu linii Japan Air Lines lecącego po postoju w Sydney do Tokio. Chłopiec wypadł, gdy piloci zaraz po starcie jeszcze raz wypuścili podwozie. Keith Sapsford spadł z wysokości około 60 metrów. Poniósł śmierć na miejscu.

Ojciec chłopca powiedział w rozmowie z dziennikarzami, że syn chciał podróżować i zwiedzać świat.

Lekarze zwrócili uwagę, że nawet gdyby Keith nie wypadł jakimś cudem z podwozia samolotu to i tak nie przeżyłby lotu do Tokio, ze względu na bardzo niską temperaturę oraz brak tlenu.

Zdjęcie wykonał fotograf amator John Gilpin. Zostało opublikowane w magazynie Life.

Te zdjęcia na długo pozostaną w pamięci

Chłopak był ciekawy świata, chciał go zwiedzać. 21 lutego 1970 roku uciekł z domu. 24 lutego zakradł się na lotnisko w Sydney, wspiął się na koło samolotu i wszedł do przedziału, który służy do przechowywania koła podczas lotu.

Haiti. Mężczyzna rzuca ciało martwego dziecka

Za wykonanie tego szokującego zdjęcia francuzki fotograf Olivier Laban-Mattei został laureatem World Press Foto w 2011 roku w kategorii General News Stories. Zdjęcie ukazuje mężczyznę rzucającego ciało martwego dziecka w miejscu prowizorycznej kostnicy w szpitalu w Port-au-Prince na Haiti 15 stycznia 2010 w następstwie trzęsienia ziemi o sile 7 w skali Richtera, które nawiedziło Haiti.

fot. Olivier Laban-Mattei, France, Agence France-Presse

Według danych rządu Haiti trzęsienie ziemi, do którego doszło 12 stycznia 2010 roku pochłonęło 316 tys. ofiar śmiertelnych. Około trzech milionów ludzi mogło ucierpieć w inny sposób: odniosło obrażenia lub zostało bez dachu nad głową.

Głód

Zdjęcie zostało zrobione w ”Centrum dokarmiania”, podczas klęski głodu w Sudanie w 1993 roku, przez amerykańskiego fotoreportera Jamesa Nachtwey.

Fot. James Nachtwey

W tym samym roku zdjęcie wykonane przez Kevina Cartera wywołało dyskusję o roli fotografów, którzy są świadkami tragedii. Zdjęcie przedstawiające wycieńczoną z głodu sudańską dziewczynkę oraz sępa czekającego na jej śmierć poruszyło światową opinię publiczną. Świat jednak ujrzał przenikliwy obraz klęski głodu w Afryce.

W 1993 roku Kevin Carter wraz z reporterem Joao Silva, pojechał do Sudanu, aby fotografować ofiary klęski głodu. Po wylądowaniu zabrali się za robienie zdjęć. Kevin szukając ulgi od widoku setek umierających ludzi, wybrał się w głąb buszu, nagle zauważył chudziutką dziewczynkę starającą się dotrzeć do punktu, w którym rozdawano żywność. Gdy dziewczynka zatrzymała się, aby odpocząć, Carter zaczął robić jej zdjęcia. W tym momencie tuż obok dziecka wylądował sęp. Nie chcąc spłoszyć ptaka, fotograf w bezruchu fotografował scenę i czekał, aż sęp rozłoży skrzydła. Nie doczekał się.

Fot. Kevin Carter

Zdjęcie trafiło na pierwszą stronę „New York Timesa” 26 marca 1993 roku. Wkrótce wydawca opublikował notkę, informując, że dziewczynce udało się uciec od drapieżnika, ale nie wiadomo, czy dotarła do celu. Zdjęcie zyskało rangę symbolu konfliktu w Sudanie.

Carter wyznał w jednym z wywiadów, że po zrobieniu zdjęcia usiadł pod drzewem i długo płakał. Wiele razy pytano go, czy dziewczynka przeżyła i dlaczego jej nie pomógł. Niektórzy krytykowali reportera za bierność w tak dramatycznej sytuacji. Nawet jego przyjaciele zastanawiali się nad etyczną stroną takiego postępowania.

W 1994 Carter za zrobioną fotografię otrzymał nagrodę Pulitzera. Kilka miesięcy po otrzymaniu nagrody popełnił samobójstwo. Miał 33 lata.

Przestępczość w Chinach – egzekucja Ling Chi

Kara tysiąca cięć – jedna z najbardziej popularnych form egzekucji i jednocześnie publicznej tortury w Chinach, stosowana od roku ok. 900 do jej zniesienia w 1905. Polegała na przywiązaniu skazanego do drewnianego pala i metodycznym odcinaniu nożem fragmentów ciała, co mogło trwać nawet cały dzień – do momentu śmierci skazańca.

Zdarzało się, że kat losował z kosza noże, które podpisane były poszczególnymi częściami ciała. Egzekucja mogła też zakończyć się przebiciem serca i ucięciem głowy skazańca. Dodatkowo skazańcowi podawano specjalną mieszankę ziół, która miała wyostrzyć jego zmysły (w tym czucie bólu).

Fot. wikipedia

Taki rodzaj egzekucji stosowano w przypadkach najpoważniejszych przestępstw (zdrada stanu, zabójstwo rodziców). Karę tę stosowano również wobec mężczyzn, którzy obcięli sobie warkoczyk będący znakiem lojalności wobec cesarza. Ostatnia egzekucja wykonana przy użyciu tej metody odbyła się 9 kwietnia 1905 roku.

Samospalenie jako manifest polityczny

Jeden z najbardziej znanych, politycznie motywowanych przypadków samospalenia miał miejsce w Wietnamie w 1963 r. Przez kilka miesięcy buddyjscy mnisi eksperymentowali z różnymi łatwopalnymi płynami. W końcu znaleźli ten, który nadawał się najlepiej i poinformowali prasę.

Fot. wikipedia

11 czerwca 1963 mnich Thich Quang Duc w dawnym Sajgonie oblał się łatwopalną cieczą i podpalił. Był to protest przeciwko represjonowaniu buddyzmu w Wietnamie. Mnisi i mniszki tarasowali drogę służbom ratowniczym.

Za zdjęcie mnicha Thicha Quanga Duca, który dokonał samospalenia w stolicy Wietnamu Południowego, fotograf Malcolm Browne otrzymał nagrodę Pulitzera.

Dzień wcześniej otrzymał telefon, że powinien się pojawić w pagodzie w Sajgonie. Nie poinformowano go, czego będzie świadkiem. Buddyjski mnich, protestujący przeciwko dyskryminacji ze strony katolickich władz i prezydenta Ngo Dinh Diema, postanowił popełnić publiczne samobójstwo.

Na miejscu był także reporter „New York Timesa” David Halberstam. – Gdy płonął, jego mięśnie ani drgnęły, nie wydał z siebie żadnego dźwięku, jego zewnętrzny spokój ostro kontrastował z lamentem ludzi dookoła. – opisał to, co zobaczył.

Wojna w Wietnamie ”Napalm Girl” 1972

Zdjęcie nagrodzone Nagrodą Pulitzera, obraz autorstwa Huynh Cong Ut, zrobione w pobliżu Trang Bang w Wietnamie. 

Złapana w kadrze dziewięcioletnia Kim Phúc biegnie naga, poparzona napalmem. Przeżyła, ale całe życie zmagała się z bólem.

8 czerwca 1972 roku Huynh Cong Ut (znany także jako Nick Ut) wykonał zdjęcie, które zszokowało opinię publiczną na całym świecie. 9-letnia wietnamska dziewczynka Phan Thi Kim Phuc została dotkliwie poparzona w wyniku omyłkowego zbombardowania przez samoloty wojsk Wietnamu Południowego grupy cywilów uciekających z wioski Tramg Bang koło Sajgonu.

– Jakby ktoś otworzył drzwi pieca – wspomina Chris Wain, dziennikarz ITN, który zarejestrował tragiczne zdarzenie na taśmie filmowej. – Ludzie zniknęli. To było straszne.

Śmiercionośną broń dostarczali Wietnamczykom z Południa Amerykanie. Kiedy opublikowano fotografię, wzmogła się fala protestów w USA przeciwko udziałowi wojsk tego kraju w bratobójczej wojnie wietnamskiej.

Spadający mężczyzna

Wyjątkowo kontrowersyjne zdjęcie zrobionew trakcie tragicznych zamachów terrorystycznych na nowojorskie wieże World Trade Centre.

Mężczyzna spadający z północnej wieży World Trade Center podczas ataków z 11 września 2001 roku.

„Jumpers”. Tak mówi się o ponad 200 osobach, które zdecydowały się na skok z wież WTC. Nie dla wszystkich ofiar był to świadomy wybór. Jedni dusząc się, stracili równowagę wychylając się z okien. Innych impet eksplozji wyrzucił z okien tuż po uderzeniu samolotów. Ale byli i tacy jak on, „Spadający Mężczyzna” [The Falling Man]. Nie wiadomo, kim był.

(af, df) thefad.pl


Debata Kopacz-Szydło nie zmieniła politycznych nastrojów w społeczeństwie (opinie)

Telewizyjne starcie Ewy Kopacz i Beaty Szydło nie zmieniło politycznych nastrojów w społeczeństwie ani nie wskazało, kto wygra wybory. Obie kandydatki opanował strach, skupiały się na defensywie, a nie na konkretach – oceniają Hanna Lis, Konrad Piasecki, Sławomir Jastrzębowski, Michał Karnowski, Mikołaj Wójcik i Eryk Mistewicz.

Wczorajszą debatę premier Ewy Kopacz i posłanki PiS podzielona na trzy rundy – bloki tematyczne dotyczące gospodarki i spraw społecznych, spraw zagranicznych i obronności oraz polityki i ustroju. W każdym przewidziano czas na trzy pytania dziennikarzy oraz po jednym pytaniu wzajemnym dla Szydło i Kopacz. W ostatniej części obie kandydatki podsumowały debatę i zaapelowały do wyborców o głos. Pytania w debacie zadawali Justyna Pochanke, Dorota Gawryluk i Piotr Kraśko.

Eksperci chwalą nienarzucającą postawę dziennikarzy, krytykując jednocześnie ustaloną przez sztaby formułę debaty, w której dziennikarze zostali sprowadzeni jedynie do roli odczytujących pytania. Zdaniem niektórych ekspertów, zablokowanie możliwości dopytywania umożliwiło kandydatkom unikanie odpowiedzi na pytania, co w pewnym momencie stało się – ich zdaniem – męczące i nudne.

– Póki politycy nie uwierzą, że z dziennikarzami można poważnie debatować i traktować ich jak partnerów, a nie osaczać tysiącem ograniczeń, to debaty będą tak wyglądały. – mówi Konrad Piasecki z RMF FM. – Taka formuła debaty jest fatalna. Dziennikarze jedynie zadają pytania, (..) dziennikarz nie ma prawa do riposty, dopytania, czy sprowadzenia na odpowiednią ścieżkę – zaznacza.

Prawicowy publicysta Michał Karnowski, dostrzegł zdenerwowanie u obydwu kandydatek. Debatę ocenia, jako nudną, ponieważ zarówno Ewak Kopacz jak i Beata Szydo skupiły się na defensywie i nie udzielały konkretnych odpowiedzi. Jego zdaniem audycja nie będzie miała żadnego wpływu na wynik wyborów, choć uważa, że starcie wygrała Beata Szydło.

– Pokazała się, jako liderka debatująca na politycznych szczytach. Dla osoby aspirującej do władzy to jest zawsze plus. Miała też nieco więcej celnych ripost, w tym najlepsze zdanie debaty: „Pani ogląda Polskę zza szyb pędzącego pendolino, a ja jestem w miejscowościach, gdzie żaden pociąg nie dojedzie, bo zlikwidowano tory”. Złe wrażenie robił też pewien brak klasy Ewy Kopacz – przerywanie wbrew zasadom. No i ta nieznośna płynność. Nagle pojawiają się „prawa kobiet”, nagle to staje się jakimś tematem. Podobnie wyciągnięta nagle konstytucja PiS – konia z rzędem temu, kto zrozumiał, o co tu chodzi – stwierdza Karnowski.

– Za sprytne można uznać zwracanie się przez Szydło do Ewy Kopacz per „pani przewodnicząca”. Pani premier próbowała się ratować mówieniem o „pryncypale” czy „szefie” Szydło oraz zwrotami „pani poseł”, ale była w tym wyjątkowo niekonsekwentna. Dobry był też końcowy komentarz odwołujący się do prezydenta Andrzeja Dudy i obietnica wspólnej z nim pracy. W mojej ocenie końcowe wystąpienie Ewy Kopacz było bardzo blade, trudno było z niego wyłowić jedno zdanie do zapamiętania – dodaje Michał Karnowski.

– Wystąpienie Beaty Szydło było znakomitym wystąpieniem wiecowym, w którym padły kolejne obietnice. – uważa z kolei Hanna Lis, dziennikarka Telewizji Polskiej – Język premier Ewa Kopacz był bardzo hermetyczny, wspominała ona o rzeczach, które dla przeciętnego wyborcy są kompletnie niezrozumiałe – dodaje.

– Kiedy jedna z kandydatek obiecuje: „będziecie mieć wcześniejsze emerytury, 500 zł na dziecko, damy wam mieszkania za 2,5 tys. zł”, a druga mówi o „rozchwianiu finansów publicznych” albo o „regule wydatkowej”, to ten dyskurs nie może oprzeć się o jakąś sensowną wymianę zdań. Wyborca dostał obietnicę wcześniejszej emerytury i „rozchwianie finansów publicznych” – wskazuje Hanna Lis.

– Po debacie ktoś zatweetował, że Jarosław Kaczyński i Donald Tusk zrobili wszystko, żeby wyborcy za nimi zatęsknili. Trudno się z tą prześmiewczą opinią nie zgodzić, bo to nie był spektakl Kaczyński-Tusk, tylko do bólu przewidywalne widowisko. Przewidywalne było, że kandydatka PiS rozwinie stary „dobry” zwyczaj Jarosława Kaczyńskiego, który nigdy nie tytułował Donalda Tuska „premierem”. Dzisiaj się okazało, że pani premier jest dla Beaty Szydło „przewodniczącą”. Jest to pewien sposób na wciśnięcie przeciwnika w kąt, choć trudno mi sobie wyobrazić, żeby Ed Miliband mówił do Davida Camerona „chairman”, a nie „mister prime minister” – ocenia Hanna Lis.

– Obie panie były dobrze przygotowane, ale nie odpowiadały na pytania dziennikarzy i te zadawane sobie nawzajem. – ocenił szef działu Polityka serwisu „Fakt” Mikołaj Wójcik. – Wczorajszą debatę musiała wygrać Ewa Kopacz, bo to ona musi przekonywać wyborców niezdecydowanych o tym, że Platforma Obywatelska jest godna, żeby zaufać jej jeszcze raz. Myślę, że ci, którzy zastanawiali się nad poparciem PiS podjęli już decyzję, ich wśród niezdecydowanych jest niewielu – analizuje Wójcik.

– Prawda jest taka, że dla obiektywnego obserwatora rozstrzygnięcia być nie mogło – ocenia Wójcik. – Debatę wygrywa się wtedy, gdy zostawia się u niezdecydowanego wyborcy przekonanie, że dowiedział się czegoś nowego. Tutaj tak nie było. Za to obiektywny obserwator zauważył, że na żadne pytanie nie padła konkretna odpowiedź – dodaje.

Zdaniem Mikołaja Wójcika, starcie Kopacz i Szydło było ekspresyjne, ale nieciekawe. W jego opinii Polacy nie dowiedzieli się niczego nowego, więc wystąpienie kandydatek nie pomoże im w decyzji przy urnach wyborczych.

 

Źródło: Wirtualne Media


Czego słuchają polscy piłkarze?

Czego słuchają polscy kadrowicze? Otóż nie tylko disco polo, jak sugerowało fetowanie po ostatnio wygranym meczu…

Polski Związek Piłki Nożnej w odpowiedzi na zarzuty o kiepskich gustach muzycznych naszej kadry, opublikował listę piosenek zagrzewających do boju piłkarzy.  Zobaczcie jakie utwory zagrzewają do zwycięstwa naszą reprezentację.


Śmiertelnie niebezpieczna dieta proteinowa!

Uwaga, diety oparte głównie na produktach białkowych mogą być bardzo niebezpieczne dla zdrowia!

Newet czterokrotnie wzrasta ryzyko zawału serca u kobiet, związane ze stosowaniem diet – dowiedli naukowcy po przeprowadzeniu serii badań. Jakich diet powinnyśmy się wystrzegaći co zrobić aby skutecznie schudnąć?

Obniżanie wagi ciała,  oparte głównie na proteinach ma na świecie sympatyków. Diety tego typu polegają na spożywaniu produktów zawierających dużą ilość białka, np. chude mięso, ryby, jaja, odtłuszczony nabiał. Przy tym należy do minimum ograniczyć jedzenie węglowodanów, przynajmniej w początkowej fazie kuracji. Rezygnujemy więc z makaronu, ziemniaków, pieczywa, ciastek, owoców, itp.

Taki sposób odchudzania trafia szczególnie do osób, które od lat zmagają się z nadwagą. Twórcy programów dietetycznych opartych na proteinach zapewniają: koniec z ciągłym uczuciem głodu i liczeniem kalorii. Kiedy bowiem wykluczymy z jadłospisu węglowodany, możemy do woli zajadać się mięsem, jajkami i odtłuszczonymi jogurtami. Co więcej, spożywanie wyłącznie tych produktów powoduje, że poziom glukozy we krwi jest bardziej stabilny, nie odczuwamy więc głodu.

Jednak eksperci nie odnoszą się tak optymistycznie do tego typu diet. Ich zdaniem chudniemy nadal dlatego, że jemy mniej – w końcu odmawiamy sobie bardzo wielu rzeczy, a produkty nabiałowe szybko się nudzą. Przy okazji niewielu potrafi wytrwać w takiej monotonii żywieniowej, a przerwanie diety powoduje nieuchronne pojawienie się efektu jo-jo, o czym zresztą informują sami twórcy programów odchudzania.

Co więcej, diety proteinowe mogą też poważnie wpłynąć na zdrowie. Naukowcy z Grecji i Szwecji przeprowadzili serię badań z udziałem 43 400 kobiet w wieku od 30 do 49 lat. Okazało się, że panie, które spożywały dużo protein, a mało węglowodanów, były o 28 procent bardziej narażone na zawał serca i udar mózgu. Wyniki badań opublikowano w British Medical Journal.

Badacze z Uniwersytetu w Atenach zaznaczają jednak, że ryzyko poważnych chorób układu krążenia wciąż jest dość niskie. Długie przestrzeganie diety proteinowej może jednak prowadzić do nadciśnienia i problemów z nerkami.

– Wyniki tych badań kolejny raz dowodzą, że powinniśmy postawić na zbalansowaną dietę – mówi Victoria Taylor, dietetyk z British Heart Foundation w wywiadzie dla The Daily Mail. – Nie musisz wybierać pomiędzy węglowodanami a proteinami. Odpowiednie proporcje tych składników pomogą ci zachować zdrowie i szczupłą sylwetkę.

 

 


Monica Bellucci w reklamie wody mineralnej Cisowianka

Przy okazji premiery najnowszego filmu o przygodach Jamesa Bonda, w którym jedną z głównych ról gra Monica Bellucci ponownie będzie emitowana reklama wody mineralnej Cisowianka Perlage.

Reklama Cisowianki Perlage (produkowanej przez firmę Polskie Zdroje) z Monicą Bellucci w głównej roli rozgrywa się letniego dnia we włoskim miasteczku Portofino. Aktorka zamawia w restauracji promowaną wodę, która jest podawana niczym wysokiej klasy wino.

Ten 60 sekundowy film był już emitowany wiosną i latem 2013 roku. Co ciekawe, zastrzeżenia do spotu wyraziła wówczas Komisja Etyki reklamy, która przychyliła się do skargi oceniającej, że w jest w nim za mało polskiego języka.

Kampania rozpocznie się 19 października i potrwa do połowy listopada. Emitowana będzie w głównych stacjach telewizyjnych oraz w kinach, w bloku reklamowym bezpośrednio przed seansami filmu „Spectre”.


Królestwo smaku – „Street food”

Kultura każdego kraju znajduje swoje odbicie nie tylko w sztukach pięknych, literaturze i muzyce, lecz również w kuchni. Każdy podróżnik-smakosz wie, że to właśnie w street foodzie zamknięta jest esencja smaku lokalnej kultury kulinarnej, dla niektórych stanowi on cel podróży sam w sobie.

 

 

 

Gdzie i czego szukać? Jakimi zasadami kierować się, odkrywając uroki street foodu? Dwumiesięcznik „Witaj w Podróży” przygotował subiektywny przegląd miejsc, w których uliczne jedzenie jest nie mniej słynne niż zabytki.

 

Zupa z węża, raz!

Hongkong jest mozaiką smaków, eklektycznym połączeniem barw, dźwięków i zapachów. Na tutejszych ulicach i targach znaleźć można dosłownie wszystko. Największe skupisko stoisk, serwujących między innymi tofu o specyficznym zapachu, makaron Wonton czy zupę z węża, znajduje się w dzielnicy Kowloon. Chiński street food doceniony został przez uznany na całym świecie przewodnik Michelin. Legendarną gwiazdką, którą zazwyczaj wyróżnia się luksusowe restauracje, tym razem uhonorowano Tim Ho Wan za pierożki gotowane na parze. Bez spróbowania jakich lokalnych specjałów nie powinno się opuszczać Hongkongu, dowiemy się z październikowo-listopadowego numeru „Witaj w Podróży”.

Stolica światowego street foodu

Azja urzeka Europejczyków niskimi cenami, ale także niezwykłymi ulicznymi smakami. Szacuje się, że ulice Bangkoku przemierza ok. 12 tysięcy mobilnych stoisk. Sprzedają one smak Tajlandii zamknięty w małej porcji ryżu z warzywami, makaronu ryżowego z curry, bądź pikantnej sałatki z papai i kurczaka. Na tych, którzy preferują dania na słodko, czeka „khao niew mamuang” – kleisty ryż z mango lub „khanom khrok” – słodki pudding kokosowy.

Kukurydzo, o moja królowo!

Placki z mąki kukurydzianej zwane tortillami są podstawą większości meksykańskich posiłków. Wybierając się do stolicy Meksyku, warto zajrzeć na plac Zócalo albo w pobliże Colonia Roma. Street food, który tam znajdziemy, jest jedyny w swoim rodzaju. Będąc w Meksyku, nie można przegapić „tacos al pastor” – cienkich pasków wieprzowiny, pieczonych w sosie z chilli, które podawane są z posiekaną cebulą oraz kolendrą. Danie zawinięte w kukurydzianą tortillę to istna uczta dla podniebienia.

Kiedy zapada noc, budzi się apetyt

Marrakesz odpoczywa w ciągu dnia i czeka aż upał zelżeje, aby wieczorem móc pokazać się w pełnej krasie smaków i barw na stołach Dżamaa al-Fina − targu położonego w centralnym punkcie miasta. Marokańskie dania mogą szokować, jak te z głowy owcy, ale również zdobyć uznanie najbardziej wymagających tradycyjnych podniebień. Miejscowy smażony bakłażan, dania na bazie kuskusu oraz tadżin z warzywami, rybą lub mięsem, zasługują na uwagę i zachęcają do powrotu do Marrakeszu.

Street food u sąsiada

Wyprawa na drugi koniec świata nie jest konieczna, aby poczuć smak przygody i spróbować specjałów serwowanych na ulicy. Sztandarową potrawą Berlina jest „currywurst”, pieczona lub smażona wieprzowa kiełbaska polana ketchupem i curry, którą serwuje się z chlebem bądź z frytkami. To doskonałe w swojej prostocie danie znaleźć można w głównych punktach miasta, a także podczas Street Food Thursdays – targów ulicznego jedzenia odbywających się co czwartek w Markthalle w berlińskiej dzielnicy Kreuzberg.

Mówisz crêpes, myślisz Francja

Kolejny dowód na to, że Europa może być rajem dla podróżników-smakoszy. Paryż utożsamiany z luksusem, jest także miejscem serwowania prostych i bardzo francuskich dań streetfoodowych. Należą do nich naleśniki, gryczane lub pszenne, z wytrawnym lub słodkim nadzieniem, serwowane w wielu ulicznych barach.

Chcąc poznać prawdziwe smaki Bangkoku, Rio de Janeiro czy Fukuoki, wystarczy sięgnąć po październikowo-listopadowy numer „Witaj w Podróży”. Znajdują się w nim podpowiedzi, gdzie szukać dobrego lokalnego street foodu oraz jak uniknąć niepotrzebnego ryzyka. Pierwsza zasada street foodu brzmi: idź za tłumem. Bar, w którym nikogo nie ma − a zwłaszcza miejscowych − nie powinien budzić naszego zaufania. Warto też unikać surowego mięsa i napojów na bazie lodu, który może być przygotowany z nieprzegotowanej wody. Nie zaszkodzi mieć również przy sobie własnej pary sztućców.

 


Rock Radio publikuje całą rozmowę z Zelnikiem i odpiera zarzuty o „ubecką prowokację”

Burza, jaka rozpętała się po tym, jak aktor Jerzy Zelnik dał się nabrać w radiowej prowokacji Kuby Wojewódzkiego i wytypował kilku kolegów do wysłania na „wcześniejszą emeryturę” za krytykę obecnego prezydenta ma swój ciąg dalszy.

Po tym, jak dziennikarze Rock Radia zażartowali z Jerzego Zelnika, a ten za nieprawomyślne poglądy oraz krytykowanie prezydenta Dudy wskazał kolegów, których chciałby wysłać na wcześniejszą emeryturę, Zelnik oskarżył Rock Radio o „ubecką prowokację” i manipulację.

Aktor nie krył oburzenia po radiowym nagraniu, z którego wynikało, że chciał wpisać kolegów na czarną listę PiS. Tłumaczył, że jego wypowiedzi zostały zmontowane. W rozmowie z wPolityce wyjaśniał, że rozmowa wcale nie dotyczyła wpisania jego kolegów na czarną listę PiS. Rozmawiano, bowiem o emeryturach polskich aktorów. – Ktoś do mnie zadzwonił przedstawiając się, że jest z kancelarii. I dowiedziałem się, że Kancelaria Prezydenta jest zainteresowana opinią środowiska artystycznego na temat wcześniejszego wieku emerytalnego – tzn. powrotu do tego wieku, który proponuje Andrzej Duda. Tego dotyczyła rozmowa – mówi portalowi wpolityce.pl Jerzy Zelnik.

– Pytania, które słychać na nagraniu, powstały już po rozmowie ze mną. Ubecka prowokacja!!! – oburzył się Zelnik.

– Zelnik kłamie. Nic nie było dogrywane – odpowiedział w rozmowie z portalem Gazeta.pl Mikołaj Lizut, redaktor naczelny Rock Radia.

– Oświadczam, że nagranie w satyrycznej audycji Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kedzierskiego „Książę i żebrak” nie było zmanipulowane. Żądnych pytań nie dograno po rozmowie. – napisał Mikołaj Lizut na swoim profilu na Facebooku.- Kontekst, w jakim pan Zelnik mówił o swoich kolegach jest jasny. Bardzo mu współczuję. Kolegom także. Można wiec powiedzieć, że dowcip się udał, choć powiało grozą. Idzie nowe… – dodał naczelny Rock Radia.

 

Szanowni Państwo, odpowiadając na liczne pytania w sprawie Jerzego Zelnika oświadczam, że nagranie w satyrycznej audycji…

Posted by Mikołaj Lizut on Saturday, 17 October 2015

 

Na dowód, czego rozgłośnia Rock Radia opublikowała całą rozmowę z aktorem.

Audycję wyemitowano 22 września br., jednak głośno zrobiło się o niej dopiero w czwartek wieczorem, kiedy wypowiedzi Jerzego Zelnika w krytycznym tonie opisała Karolina Korwin-Piotrowska w felietonie na portalu Onet.pl. – Rozmawiałam z Mikołajem Lizutem, szefem Rock Radia i mówił mi, jak ekipa w radiu, która też wiele przecież w swoim życiu słyszała, była w kompletnym szoku. Jak tych starych wyjadaczy absolutnie zatkało. Bo takiego zachowania się, żeby bez zająknienia się, bez najmniejszego oporu wskazać palcem potencjalnych wrogów nowej władzy, odsyłając ich na wcześniejsza emeryturę, nie spodziewali się – napisała dziennikarka.

Jerzy Zelnik utrzymuje, że fragment rozmowy wyemitowany w Rock Radiu został zmanipulowany. – W przekonaniu, że rozmawiam z kancelaria Prezydenta, zgodziłem się zebrać opinie artystów na temat wieku emerytalnego. Reszta to prowokacja! Pytania, które słychać na nagraniu , powstały już po rozmowie ze mną. Ubecka prowokacja!!! Przykro mi, że nazwiska moich Przyjaciół Aktorów zostały wmanipulowane w tę żałosną prowokację! – napisał aktor na swoim profilu na Twitterze – Radio zrobiono montaż, zadawano pytania, których de facto mi nie zadawano – dodał w rozmowie z Fronda.pl. – Ktoś do mnie zadzwonił przedstawiając się, że jest z kancelarii. I dowiedziałem się, że Kancelaria Prezydenta jest zainteresowana opinią środowiska artystycznego na temat wcześniejszego wieku emerytalnego – tzn. powrotu do tego wieku, który proponuje Andrzej Duda. Tego dotyczyła rozmowa – podkreślił w wypowiedzi dla wPolityce.pl

– Powiedział dokładnie to, co powiedział w takiej kolejności, poproszony o wskazanie osób zaczął od jednego nazwiska, potem podał drugie i powiedział, że zastanowi się nad kolejnymi nazwiskami – opisał zachowanie Zelnika w „Faktach” Mikołaj Janusz z Rock.

W sobotę po południu rozgłośnia opublikowała na swojej stronie całą, trzyczęściową rozmowę Zelnika z Januszem (można jej wysłuchać TUTAJ >>>).

Przypomnijmy, że w marcu br. w „Księciu i żebraku”, Mikołajowi Januszowi, podającemu się za dowódcę wojskowego, udało się tak skutecznie „wkręcić” posłankę Krystynę Pawłowicz w ochotnicze przeszkolenie wojskowe dla parlamentarzystów, że sprawa dotarła do marszałka Sejmu.

Z kolei w lutym br. autorzy audycji próbowali nabrać zastępcę redaktora naczelnego „Super Expressu”, oferując rzekome pamiętniki skazanego za pedofilię Mariusza Trynkiewicza. SE twierdzi jednak, że wyemitowana rozmowa została zmanipulowana.

 

Autor thefad.pl/ Źródło: Wirtualne Media


Europejski Dzień Walki z Handlem Ludźmi

Czasy niewolnictwa czy transport niewolników do przymusowej pracy powinno nie jest tylko zjawiskiem z przeszłości, dotyczy również współczesnej cywilizacji. Proceder nadal istnieje, zmienił jedynie swoje oblicze. Globalizacja, otwarte granice, nasilające się różnice społeczne sprawiają, że handel ludźmi w obecnych warunkach rynkowych staje się na nowo zajęciem wyjątkowo lukratywnym.

Handel ludźmi, wyzysk człowieka przez człowieka to przestępstwo, które narusza prawa i godność osoby i stanowi współczesną formę niewolnictwa. Najczęściej związany jest ze stosowaniem przemocy fizycznej w postaci gróźb, zastraszenia, bicia, zgwałceń poprzez działanie w formie przymusu, uprowadzenia, oszustwa czy nadużycia władzy. Sprawcy żerują na psychicznym i fizycznym ubóstwie swojej ofiary, czyniąc z niego źródło dochodu.

Współczesne niewolnictwo przybiera różne formy. Najczęściej jest to wykorzystanie seksualne, czy przymuszanie do pracy, ale to również handel organami, zmuszanie do żebractwa, czy przymusowe małżeństwa albo wykorzystywanie do wyłudzania świadczeń socjalnych. 

– Handel ludźmi jest trzecim, po broni i narkotykach, najbardziej dochodowym przestępstwem na świecie i dotyczy każdego regionu świata – informuje Organizacja Narodów Zjednoczonych.

Według danych ONZ, co roku około 2 milionów ludzi pada ofiarą tego przestępstwa, z czego aż jedna trzecia to dzieci. W 30 proc. sprawczyniami tej zbrodni są kobiety.

 

18 października – Europejski Dzień Walki z Handlem Ludźmi

 

Obchodzony pod auspicjami Unii Europejskiej 18 października Europejski Dzień Walki z Handlem Ludźmi ma przypominać o problemie, jakim jest przestępstwo handlu ludźmi i przeciwdziałać tego typu przestępczości na terenie UE. W tym roku będą to już IX obchody tego dnia.

Zwalczanie tego procederu stanowi wyzwanie dla współczesnej cywilizacji i jest jednym z priorytetów pracy Policji.

Aby ułatwić zgłaszanie informacji o wszelkich przejawach handlu ludźmi, pedofilii oraz pornografii z udziałem osób małoletnich w Komendzie Głównej Policji utworzone zostały skrzynka e-mailowa oraz infolinia, dzięki którym można skontaktować się z policjantami zajmującymi się tym zagadnieniem.

W Wydziale do walki z Handlem Ludźmi Biura Służby Kryminalnej KGP od roku funkcjonuje skrzynka e-mailowa handelludzmibsk@policja.gov.pl, na którą każdy może przesłać informację o zaobserwowanych symptomach oraz telefon zaufania o nr 664 974 934 służący do przekazywania informacji o zdarzeniach, które mogą mieć znamiona przestępstwa handlu ludźmi, pedofilii oraz pornografii z udziałem małoletniego.

W sytuacjach zagrożenia życia bądź zdrowia należy dzwonić pod numer alarmowy 112 lub 997.

 

Autor: thefad.pl / Źródło: policja.pl