Mężczyźni w ”wieku przytulania”
Stereotypy trzeba łamać! Zwykło się mawiać, że mężczyźni bez względu na wiek ciągle myślą o seksie oraz że w długotrwałych związkach relacje intymne przestają mieć znaczenie. Najnowsze badania pokazują nowe oblicze intymności. Okazuje się bowiem, że panowie w pewnym wieku nie mają już takiej ochoty na miłosne igraszki, a panie wręcz przeciwnie – z wiekiem seks lubią coraz bardziej.

W trakcie prowadzonych badań, naukowcy z amerykańskiego Indiana University sprawdzili, jak zmieniają się relacje damsko-męskie w wieloletnich związkach. Badaniem zostało objętych tysiąc par w wieku od 40 do 70 lat, z różnym stażem – od roku aż do 51 lat oraz z pięciu różnych krajów. Średnia związku wynosiła 25 lat.
Wyniki zaskoczyły – okazało się bowiem, że z wiekiem mężczyźni coraz bardziej oczekują czułości, przytulania i pocałunków, niż pełnego stosunku seksualnego. Panowie, którzy systematycznie doznają podobnych czułości są trzykrotnie bardziej szczęśliwi, niż ci, którzy nie mogą liczyć na dotyk swojej partnerki – donosi „The Daily Telegraph”.
Mężczyzn uszczęśliwiała sama relacja. Kobiety z kolei coraz większą wagę przykładają do seksu. Chciałyby uprawiać go jak najczęściej, bo sprawia im coraz większą przyjemność. Zupełnie odwrotnie jest w czasie pierwszych 15 lat małżeństwa. Statystycznie po tylu latach role się odwracają. Wcześniej to panom bardziej zależy na seksie.
Dlaczego panie dopiero po latach nabierają ochoty na łóżkowe zabawy? Jest to związane ze zmianą stylu życia. Zazwyczaj w pierwszych latach małżeństwa poświęcają się rodzinie – rodzą dzieci i zajmują się ich wychowaniem. Na seksualne szaleństwo pozwalają sobie dopiero wtedy, kiedy dzieci opuszczają rodzinne gniazdo.
Niezależnie od płci, wszyscy badani przyznali, że im dłużej trwa ich związek, tym relacje intymne są lepsze.
Zelnik dał się podpuścić a teraz się tłumaczy: Nagranie zmontowano. Ubecka prowokacja!
Burza, jaka rozpętała się po tym, jak aktor Jerzy Zelnik dał się nabrać w radiowej prowokacji Kuby Wojewódzkiego i wytypował kilku kolegów do wysłania na „wcześniejszą emeryturę” za krytykę obecnego prezydenta nabiera rumieńców.

Przypomnijmy, że w audycji Rock Radia „Książę i żebrak”, której autorami są Kuba Wojewódzki i Piotr Kędzierski jeden z dziennikarzy zadzwonił zadzwonił do Zelnika podając się za pracownika Kancelarii Prezydenta. W trakcie rozmowy zapytał go, jacy artyści – jego zdaniem – powinni trafić na „czarną listę i zostać wysłani na „wcześniejszą emeryturę” za to, że w trakcie niedawnej kampanii prezydenckiej niepochlebnie wyrażali się na temat Andrzeja Dudy.
– Którego antysystemowego artystę moglibyśmy wysłać na wcześniejszą emeryturę za nieprawomyślność i krytykowanie prezydenta Andrzeja Dudy? – dopytywał dziennikarz Rock Radia
– Nie wiem, może Olek Łukaszewicz, prezes ZASP-u – odpowiedział Zelnik po namyśle
– I on coś na Dudę opowiadał? – pytał dziennikarz.
– A nie, przepraszam, on już pobiera emeryturę, on ma już 69 – mówi Zelnik i dodaje: – A może ten, Artur Barciś.
– On krytykował prezydenta? – upewniał się dziennikarz.
– Tak, on raczej za Prezydentem Komorowskim.
– No to już, na czarną listę. Zaczniemy od Barcisia – mówi dziennikarz.
Na pytanie o to, kto jeszcze powinien trafić na „czarną listę” Zelnik odpowiedział, że „musi pomyśleć” i pożegnał się słowami: „No fajnie, no. Z Bogiem!”.
Nagranie do odsłuchania dostępne jest TUTAJ >>>
Zelnik, który padł ofiarą żartu twierdzi z oburzeniem, że nagranie zostało zmontowane a zdarzenie nazywa „ubecką prowokacją”.
W przekonaniu, że rozmawiam z kancelaria Prezydenta, zgodziłem się zebrać opinie artystów na temat wieku emerytalnego. Reszta to prowokacja!
— Jerzy Zelnik (@jerzyzelnik) październik 16, 2015
Pytania, które słychać na nagraniu , powstały już po rozmowie ze mną. Ubecka prowokacja!!!
— Jerzy Zelnik (@jerzyzelnik) październik 16, 2015
Pytania, które słychać na nagraniu , powstały już po rozmowie ze mną. Ubecka prowokacja!!!
— Jerzy Zelnik (@jerzyzelnik) październik 16, 2015
– Nikt ze mną nie rozmawiał – mówił Zelnik w rozmowie z naTemat i oskarża o dziennikarską manipulację – Widocznie ci dziennikarze, którzy twierdzą, że ze mną rozmawiali, skłamali od początku do końca – przekonywał.
– Posądzanie mnie o to, że ja będę na kolegów donosił i karał ich za to, że oni inaczej myślą, jest jakąś wyssaną z palca bzdurą. Ja rozmawiałem na temat ustawy pana prezydenta Dudy, na temat wcześniejszych emerytur – tłumaczył w rozmowie z TVN.
Mikołaj Lizut redaktor naczelny Rock Radia w rozmowie z tvn24.pl zapewnił, że rozmowa nie była montowana. – Powiedział dokładnie to, co powiedział, w takiej kolejności – podkreślił Mikołaj Lizut.
Wytypowany na „czarną listę” Zelnika Artur Barciś powiedział, że „trudno jest to komentować”. – No tak, jest mi przykro… Ja zakładam, że ludzie chcą dobrze. Może Jurek chciał po prostu pomóc? Może źle zrozumiał pytanie? Nie wiem, co o tym myśleć – mówił aktor.
To co, Zelnik murowanym kandydatem na ministra kultury?
— olgierd annusewicz (@annusewicz) październik 16, 2015
Podobno Jerzy Zelnik genialnie wcielił się w kreację donosiciela. To dowodzi tylko jednego: UB-ecką dziwką można być niezależnie od ustroju
— Bezczelny Lewak (@BLewak) październik 16, 2015
Właśnie przeczytałem co zrobił Zelnik ha ha ha dla wszystkich to wielkie zaskoczenie a dla mnie NIE! PiS to stan umysłu kochaniency!
— Amber Goldfinger (@rafalpredehl) październik 16, 2015
Może dużo we mnie wiary w ludzi, ale nie chce mi się wierzyć żeby Zelnik świadomie rozważał kogo wysłać na wcześniejszą emeryturę za poglądy
— Konrad_Piasecki (@KonradPiasecki) październik 16, 2015
Autor: thefad.pl / Źródło: TVN24
Niemcy prawdopodobnie kupiły prawa do organizacji Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 2006 r.

Według magazynu „Spiegel“ Niemcy kupiły prawa do organizacji Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 2006 roku. Prezes Niemieckiego Związku Piłkarskiego (DFB) Wolfgang Niersbach miał wiedzieć o tajnych funduszach.
Jak informuje magazyn „Spiegel” na przyznanie Niemcom w 2006 roku Mistrzostw Świata przeznaczono przypuszczalnie milionowe łapówki. Zamieszany w sprawę był najprawdopodobniej sam idol piłkarski Franz Beckenbauer jako szef Komitetu Organizacyjnego mistrzostw oraz obecny prezes DFB Wolfgang Niersbach.

Spiegel powołując się na nieznane bliżej źródła poinformował, że Komitet Organizacyjny ubiegający się o mundial w 2006 roku dysponował tajnymi funduszami, o które zadbał były szef koncernu Addidas Robert Louis –Dreyfus, użyczając 10,3 mln franków szwajcarskich, co odpowiadało wtedy sumie 13 milionów marek. Zmarły w 2009 roku Louis –Deryfus miał pożyczyć Komitetowi pieniądze 6 lipca 2000 r. jako prywatna osoba. Posłużyły one za łapówkę, by kupić 4 głosy przedstawicieli krajów azjatyckich wchodzących w skład 24-osobowego Komitetu Wykonawczego FIFA. W ten sposób Niemcy miały zabezpieczyć sobie mistrzostwa. Na półtora roku przed rozpoczęciem mundialu Louis-Dreyfus zażądał zwrotu pożyczki, która po przeliczeniu wyniosła 6,7 mln euro. Sumę tę przelano do FIFA, a ta miała przekazać ją dalej szefowi koncernu Addidas.
W piątek Niemiecki Związek Piłkarski wydał oświadczył, że „znane były wskazówki, że 6,7 miliona euro wpłacone w 2005 roku przez komitet organizacyjny MŚ 2006 na konto FIFA były być może użyte na inne, niż przewidziane cele”.
Pieniądze przeznaczone były na program kulturalny FIFA, a konkretnie na 50 projektów związanych z rozgrywanym w Niemczech mundialem. Wciąż jednak nie wyjaśniono, gdzie te pieniądze się podziały.
Niemiecki Związek Piłki Nożnej wszczął własne dochodzenie w sprawie przyznania Niemcom praw do organizacji Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 2006 roku. W myśl oświadczenia prasowego DFB „nie znaleziono podczas kontroli żadnych poszlaków wskazujących na nadużycia czy zakup głosów w procedurze rozpisywania mistrzostw”.

Prezes Niemieckiego Związku Piłki Nożnej Wolfgang Niersbach wszczął własne dochodzenie w sprawie przyznania Niemcom praw do organizacji Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 2006 roku. W myśl oświadczenia prasowego DFB „nie znaleziono podczas kontroli żadnych poszlaków wskazujących na nadużycia czy zakup głosów w procedurze rozpisywania mistrzostw”.
Tymczasem jak informuje internetowe wydanie gazety Sueddeutsche Zeitung podczas ostatniego spotkania kryzysowego UEFA w Szwajcarii „szeptano o możliwym ujawnieniu kolejnych szczegółów związanych z procedurami FIFA odnośnie przyznawania praw do organizacji mundialów”.
Źródło: Deutsche Welle
Czy wiesz jak wybrać patelnię odpowiednią do rodzaju potraw?
Okrągłe patelnie z niskimi ściankami i płaskim dnem najlepiej nadają do smażenia naleśników, kotletów czy placków ziemniaczanych. Z kolei głębokie modele doskonale sprawdzą się podczas przygotowywania chińskich potraw i duszenia mięs, bo wysoki rant skutecznie zapobiega wysypywaniu się produktów podczas mieszania. Do smażenia delikatnych produktów kucharze polecają natomiast patelnie typu wok.

Wybór patelni zależy od wielu czynników, m.in. od tego, jaką potrawę będziemy na niej przygotowywać. Do smażenia naleśników najlepiej sprawdzają się modele okrągłe, choćby dlatego, że dużo łatwiej jest na nich przewracać ciasto na drugą stronę.
– Do smażenia naleśników powinniśmy używać patelni dosyć niskiej, cienkiej, delikatnej i lekkiej. Takiej, która bardzo szybko złapie temperaturę, oddać ją naleśnikom i z powrotem bardzo szybko się rozgrzeje. Powinna być zrobiona z takich materiałów, które bardzo szybko się nagrzewają, ale też bardzo szybko tracą ciepło, dlatego też cały czas musi być na kuchence – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Jurek Sobieniak, ekspert kulinarny, kucharz współpracujący z marką Tefal.
Z kolei do duszenia mięs, przygotowywania gulaszu, sosów czy risotto najlepiej używać patelni z wyższym rantem. Kiedy w naczyniu jest kilka produktów, to podczas mieszania nie będą się one wysypywały na kuchenkę.
– Kiedy położymy przykrywkę na tej wysokości, na której patelnia ma swój rant, to powoduje, że wewnątrz utrzymuje się pewna ilość pary. Jeżeli patelnia jest szersza i ma większą powierzchnię, to wszystko szybciej paruje, czyli szybciej się redukuje. Jeżeli natomiast jest węższa, to produkt kumuluje się na tej patelni, kawałek mięsa leży na drugim kawałku, a para zostaje pomiędzy nimi i wszystko dzieje się zdecydowanie wolniej – tłumaczy Jurek Sobieniak.
Eksperci kulinarni polecają również patelnie typu wok. Wysokie ścianki i niewielka powierzchnia przylegająca do źródła ciepła czynią z nich naczynia idealne do przygotowywania delikatnych potraw, na przykład duszonych warzyw. Dzięki takiemu kształtowi prawie niemożliwe jest przypalenie potrawy.
– Teraz stosuje się woki, które są spłaszczone na dnie, żeby dostosować je do normalnej kuchenki palnikowej, indukcyjnej, elektrycznej bądź halogenowej. Najważniejsza jest podstawa grzewcza, a brzegi są wyłącznie po to, by ułatwić mieszanie. Dzięki brzegom łatwiej jest obracać produktem na patelni i utrzymać odpowiednią temperaturę. Ocieranie produktu o brzegi grzeje go, a podrzucanie chłodzi i w ten sposób mamy tzw. szokowe smażenie – wyjaśnia Jurek Sobieniak.
Są też patelnie w kształcie rondla, z bardzo wysokim rantem, one przede wszystkim spełniają funkcję garnków i naczyń żaroodpornych.
– Jeżeli patelnia jest w stanie wytrzymać 230 stopni na normalnej kuchence, to znaczy, że spokojnie możemy ją włożyć również do piekarnika, bo tam jest podobna temperatura. Warto wybierać takie patelnie, które mają wszystkie elementy odpowiednio dostosowane do wysokich temperatur, co oznacza, że nie ma tam plastiku czy drewna lakierowanego – podkreśla Jurek Sobieniak.
Dużą popularnością cieszą się również patelnie grillowe. Na ich dnie jest specjalna kratka, która umożliwia dostęp powietrza do smażonego produktu z każdej jego strony. Dzięki niej również wypływa tłuszcz. Przygotowana w ten sposób potrawa smakuje tak samo, jak ta prosto z klasycznego grilla.

– Kształt patelni ma też duże znaczenie, jeżeli chodzi o ergonomię pracy. W zależności od tego, czy patelnia jest okrągła czy kwadratowa, garnki, które w trakcie smażenia są na kuchni, mają mniejsze lub większe pole grzewcze – mówi Jurek Sobieniak.
Są także patelni przeznaczone do przygotowywania tylko jednej potrawy, można tu wyróżnić m.in. te do naleśników, jajek czy ryb.
Newseria
Schetyna: Nie ustąpimy Merkel w sprawie uchodźców. Sprawa jest zamknięta
– Nie ustąpimy Merkel, bo taka była i jest umowa. Mamy zdecydowaną większość w UE” – powiedział w RMF FM szef MSZ Grzegorz Schetyna. Szef polskiej dyplomacji zareagował w ten sposób na wypowiedzi Angeli Merkel, która oczekuje wprowadzenia stałego mechanizmu rozdziału uchodźców pomiędzy kraje UE.

– To nie są najlepsze dni wewnętrznej polityki niemieckiej w kontekście uchodźczym i dlatego jest próba tworzenia takiego lepszego obrazu. To nie ma żadnego przełożenia na decyzje europejskie – dodał.
Grzegorz Schetyna zapytany czy nie ma ryzyka, że obowiązkowy rozdział uchodźców zostanie przegłosowany i zostaniemy do niego przymuszeni podkreślił, że nie ustąpimy w sprawie uchodźców – Ta sprawa jest zamknięta i zdecydowana większość – to podkreślam – będzie przy tej decyzji trwała. Jeżeli my dzisiaj, jako Europa, powiemy, że my będziemy dalej dzielić i narzucamy sobie podział następnych fal uchodźczych, no to jest katastrofa dla Europy. I nie będzie na to zgody – zaznaczył minister spraw zagranicznych.
Kampania Platformy Obywatelskiej jest przekonująca
– Kampania Platformy Obywatelskiej pokazuje, co udało nam się zrobić. – powiedział Schetyna odnosząc się do kampanii Platformy – Nie jest proste szczególnie w kampanii wyborczej partii, która rządzi 8 lat, przebić się z pozytywnym obrazem, z pokazaniem, jak dużo udało się zrobić. Żyjemy w takiej rzeczywistości sensacyjnej, tabloidowej – i musimy sobie z tym poradzić: żeby te obrazy, które pokazujemy i będziemy pokazywać, przekonywały, docierały do polskiej świadomości, pokazywały polski sukces.
– Jestem przekonany, że kampania Platformy Obywatelskiej będzie miała impet ostatnich dni – przekonywał szef MSZ. Zapytany o ocenę kampanii odpowiedział, że jest „przekonująca”
Autor: thefad.pl / Źródło: RMF FM
”Tajny współpracownik” – Zelnik
– Halo, Pan Zelnik? Tu Kancelaria Prezydenta – mówią dziennikarze Rock Radia. – Którego antysystemowego artystę moglibyśmy wysłać na wcześniejszą emeryturę za krytykowanie Andrzeja Dudy? Jerzy Zelnik się namyśla, w końcu odpowiada: Łukaszewicz i Barciś!

To nagranie gościło na antenie Rock Radia już ponad miesiąc temu, ale dopiero wczoraj odniosła się do niego w swoim felietonie na Onet.pl Karolina Korwin-Piotrowska i wywołała lawinę… „Nie wiem, czy to głupota, brak inteligencji, zazdrość zawodowa czy jednak opętanie. A może jednak posunięte do granic cwaniactwo…Nie wnikam. Ani ze mnie psycholog ani tym bardziej psychiatra. Pan Zelnik kiedyś już się popisał mówiąc straszne rzeczy o dzieciach z in vitro. Ta rozmowa obnażyła coś potwornego, co mówi więcej niż wszelkie deklaracje polityczne, niż ten szajs polityczny lejący się przed wyborami z mediów.”
Dziennikarze Rock Radia żartują sobie ze znanych postaci nie od dzisiaj, ale nagranie z Jerzym Zelnikiem w roli głównej nie śmieszy, raczej budzi lęk… Aktor, który od lat popiera PiS, a w wyborach prezydenckich wyraził poparcie dla Andrzeja Dudy.
Tutaj możesz odsłuchać nagranie >>>
– Halo, Pan Zelnik? Tu Janusz z Kancelarii Prezydenta – mówią dziennikarze Rock Radia. – Którego antysystemowego artystę moglibyśmy wysłać na wcześniejszą emeryturę? – dopytują i precyzują: za nieprawomyślność i krytykowanie prezydenta Andrzeja Dudy.
Jerzy Zelnik po krótkim namyśle odpowiada:
– Nie wiem, może Olek Łukaszewicz, prezes ZASP-u [Związku Artystów Scen Polskich – red.] – odpowiada.
– I on coś na Dudę opowiadał? – dopytywał dziennikarz.
– A nie, przepraszam, on już pobiera emeryturę, on ma już 69 – mówi Zelnik i dodaje: – A może ten, Artur Barciś.
– On krytykował prezydenta? – upewniał się dziennikarz.
– Tak, on raczej za Prezydentem Komorowskim.
– No to już, na czarną listę. Zaczniemy od Barcisia – mówi dziennikarz.
Potem Zelnik żegna się serdecznie: – No, fajnie, z Bogiem.
„Nie wiem, czy to głupota, brak inteligencji, zazdrość zawodowa czy jednak opętanie. A może jednak posunięte do granic…
Posted by Karolina Korwin Piotrowska on 15 października 2015
Tych starych wyjadaczy absolutnie zatkało. Bo takiego zachowania się, żeby bez zająknienia się, bez najmniejszego oporu wskazać palcem potencjalnych wrogów nowej władzy, odsyłając ich na wcześniejsza emeryturę, nie spodziewali się” – pisze Korwin-Piotrowska. „Nie wiem, czy to głupota, brak inteligencji, zazdrość zawodowa czy jednak opętanie. A może jednak posunięte do granic cwaniactwo” – dodała.
— Zbigniew Hołdys (@ZbigniewHoldys) październik 16, 2015
Zbigniew Hołdys zareagował na Twitterze: „Jerzy Zelnik w pełnej krasie szmaciarstwa i kapusiostwa, wstrząsające” – napisał.Potem opublikował zdjęcie teczki tajnego pracownika z dopiskiem „Faraon”:”Zelnik, modelowy okaz pisowskiej mentalnosci, w akcji” – napisał Piotr Beniuszys z „Liberte!”.
Czy Leonardo DiCaprio zamierza nakręcić film o skandalu VW?
Afera związany z manipulowaniem przez VW pomiarów emisji spalin może trafić na ekrany kin. Paramount Pictures i firma produkcyjna Leonarda DiCaprio zapewniły sobie prawa do książki, która ma dopiero zostać napisana. Być może, więc powstanie wielka hollywoodzka produkcja o jednym z największych skandali w przemyśle motoryzacyjnym.
Przypomnijmy, że skandal w koncernie wybuchł, po ujawnieniu, że Volkswagen instalował w samochodach z silnikami diesla oprogramowanie wykazujące w czasie testów niższą niż w rzeczywistości emisję szkodliwych spalin. Afera dotyczy milionów samochodów w całej Europie.

W tej chwili trudno powiedzieć, czy pomysł sfilmowania afery VW rzeczywiście zostanie zrealizowany. Appian Way, jak nazywa się firma produkcyjna Leonarda DiCaprio, i wytwórnia filmowa Paramount Pictures zapewniły sobie, co prawda prawa do książki, którą zamierza dopiero napisać dziennikarz „New York Timesa” Jack Ewing, daleko jednak do realizacji produkcji hollywoodzkiej.
Nie zostały jeszcze wyjaśnione szczegóły gigantycznego oszustwa, jakiego dopuścił się VW. Zapewne, więc i książka nie zostanie zbyt szybko napisana, tym bardziej nie należy się spodziewać powstania filmu w najbliższym czasie. Hollywood trzyma jednak rękę na pulsie. Zapewnienie sobie praw do książki jest inwestycją w ciemno, z nadzieją, że na skandalu będzie można w przyszłości zarobić.
A przy okazji, może afera FIFA byłoby dobrą inwestycją? Wielka hollywoodzka produkcja z Dannim DeVito w roli Seppa Blattera?
Szydło czy Kaczyński? Kogo wolą wyborcy PiS?

Kto zdaniem wyborców PiS powinien zostać premierem, gdyby Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory? Millward Brown SA w najnowszym sondażu dla TVN24 zapytał o to wyłącznie tych, którzy chcą głosować na tę partię.
„Proszę sobie wyobrazić sytuację, że wybory parlamentarne wygra Prawo i Sprawiedliwość. Kto w tej sytuacji Pani/Pana zdaniem powinien zostać premierem rządu?” – zapytano 2006 wyborców Prawa i Sprawiedliwości.
Zdecydowana większość respondentów, bo aż 85 proc. – wskazało na Beatę Szydło. Tylko 4 proc. ankietowanych wyborców PiS chciałoby, aby premierem został Jarosław Kaczyński. Pozostałe 11 proc. wymieniało nazwiska innych osób lub nie miały na ten temat zdania.
Źródło: TVN24
Facebook testuje nową funkcję wideo dla aplikacji mobilnej

Facebook rozpoczął testowanie nowej funkcji wideo dla aplikacji mobilnej – informuje Will Cathcart, VP of Product Management. Dzięki niej użytkownicy mogą zapisywać materiały znalezione w newsfeedzie i przeglądać nowe pliki zamieszczone na platformie.
Prowadzone testy potwierdzają coraz większe zainteresowania Facebooka publikacją treści wideo w swoim serwisie. W sierpniu wprowadził transmisje wideo w aplikacji Mentions, a we wrześniu zaoferował możliwość umieszczania w newsfeedzie klipów wideo zrealizowanych w technologii 360 stopni.

Nowa funkcja o nazwie Wideo została umieszczona w centralnym punkcie mobilnej aplikacji Facebooka. Mają się tam pojawiać rekomendowane przez serwis materiały filmowe dobrane dla użytkownika na podstawie jego zachowań na platformie oraz wcześniej oglądanych filmów.
Wśród dostępnych opcji jest także funkcja pozwalająca na szybkie zapisanie klipów z możliwością oglądania ich w późniejszym terminie oraz możliwość łatwego dzielenia się materiałami z innymi użytkownikami Facebooka.

Nowa funkcjonalność wideo po zakończeniu testów pojawi się w pierwszej kolejności na platformie iOS, następnie na Androida.
Will Cathcart zaznacza, że testy dotyczą na razie wybranej grupy użytkowników korzystających z urządzeń z systemem iOS.
Źródło: Facebook / Wirtualne Media
Nawet 70 proc. ludzi nie myje rąk po wyjściu z toalety!
Niewłaściwa higiena rąk jest źródłem 90 proc. zakażeń. Często dotykane klamki czy telefony okazują się brudniejsze niż toalety.
Badania pokazują, że odpowiednie mycie i dezynfekowanie rąk aż o połowę zmniejsza ryzyko infekcji i zachorowań. Eksperci podkreślają, że nie trzeba ich myć często – na rynku są preparaty, które chronią skórę przed bakteriami nawet przez kilka godzin. Są jednak sytuacje, gdy o higienie rąk nie można zapominać, np. po wyjściu z toalety. Tymczasem nawet 70 proc. osób nie myje wtedy rąk.
– Według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia najprostszą i najlepszą metodą na unikanie chorób i zapobieganie ich rozprzestrzenianiu jest mycie rąk wodą i mydłem. Musimy pamiętać o umyciu całych dłoni. Miejsca, o których czasem zapominamy, to opuszki palców i kciuki. A przecież cały czas dotykamy nimi przedmiotów – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle dr Peter Barratt, ekspert ds. mikrobiologii Rentokil Initial.
Mycie rąk przez pięć czy dziesięć sekund to zdecydowanie za krótko. By skutecznie pozbyć się zarazków, potrzeba co najmniej 20-30 sekund. Ważne jest, aby najpierw ręce zamoczyć, później dokładnie namydlić, myć przez dłuższą chwilę, a następnie dokładnie spłukać i osuszyć.
– Mamy do wyboru wiele produktów do higieny rąk, zarówno chusteczki, jak i płyny. Są wśród nich również takie, które nie zawierają alkoholu i są bardzo delikatne. Nie wysuszają skóry i chronią ją przed bakteriami – tworząc niewidzialną powłokę – nawet przez kilka godzin, do momentu, kiedy nie umyjemy rąk ponownie – mówi Barratt. – Uogólniając można byłoby powiedzieć, że ręce trzeba myć ok. 5-7 razy dziennie, ale lepiej wskazać w jakich sytuacjach powinniśmy to robić. Nie musimy myć rąk bardzo często, ale są okoliczności, kiedy trzeba to robić. To ogranicza ryzyko rozprzestrzeniania się chorób.
Tę czynność trzeba powtarzać przed każdym jedzeniem, przygotowaniem posiłku, po kontakcie ze zwierzętami i po wyjściu z toalety.
– Wiele osób twierdzi, że po wizycie w toalecie myją ręce. Wiemy też, że znaczna część – ok. 60-70 proc. – w rzeczywistości tego nie robi. Dodatkowo spośród osób, które myją ręce, bardzo niewiele myje je właściwie. To nie jest kwestia płci, kultury czy narodowości. Odpowiednie mycie rąk powinno stać się naszym nawykiem – podkreśla ekspert Rentokil Initial.
Dobre nawyki trzeba też wyrabiać u dzieci
– Trzeba pamiętać, że mydło nie zabija bakterii, tylko je zmywa. O wiele lepszym sposobem jest używanie dozownika, najlepiej bezdotykowego, niż mydła w kostce, bo ono przechodzi z rąk do rąk – tłumaczy dr Peter Barratt.
Wiele zarazków wywołujących żółtaczkę pokarmową, biegunkę, salmonellę, zapalenie dróg oddechowych i inne choroby zakaźne jest przenoszonych właśnie na rękach. Stąd tez mogą przedostać się do przewodu pokarmowego na przykład w wyniku oblizywania palców, wkładania do ust długopisu czy poprzez skażone pożywienie.
– Ludzie często sądzą, że chorują zimą, ponieważ jest zimno i mokro, ale to nie jest prawda. Po prostu więcej czasu spędzamy we wnętrzach, roznosząc zarazki między sobą. Bakterie znajdują się na dłoniach i na skórze. Ponieważ się pocimy, skóra jest ciepła i wilgotna, więc dostarcza bakteriom pożywki i one będą się mnożyć – wyjaśnia dr Peter Barratt.
Zarazki, które są przenoszone na rękach pozostają także na dotykanych przedmiotach i stanowią źródło zakażenia dla współpracowników czy domowników.
– Zwykle sądzimy, że najwięcej bakterii, zarazków i wirusów jest w łazience. Tymczasem zbadaliśmy wiele próbek pobranych z toalet i klamek, i okazało się, że więcej bakterii jest na klamkach. Zwykle zapomina się o ich czyszczeniu, ale przecież wszyscy ich dotykają. Najbrudniejsze okazują się być przedmioty wokół nas, takie jak klamki, laptopy, komórki czy torebki – podkreśla dr Peter Barratt.
Dlatego warto zadbać o regularną dezynfekcję najczęściej używanych przedmiotów i miejsc, które mogą być skupiskiem bakterii.
– Powierzchnie plastikowe czy metalowe są mniej sprzyjającym środowiskiem dla rozwoju bakterii. Dobrze byłoby jednak raz na jakiś czas, np. raz w tygodniu, przetrzeć klawiaturę komputera, laptopa czy telefon komórkowy ściereczką ze środkiem dezynfekującym z alkoholem lub innym środkiem, który zabija bakterie – dodaje dr Peter Barratt.
Źródło: Newseria
