– Nie zachęcałbym Polaków do powrotu do kraju – powiedział prezydent Duda do Polonii w Wielkiej Brytanii
– Obecnie nie zachęcałbym Polaków do powrotu do kraju, gdyż sytuacja gospodarcza nie jest jeszcze sprzyjająca – powiedział prezydent Andrzej Duda w poniedziałek wieczorem w czasie spotkania w ambasadzie RP w Londynie z przedstawicielami polskiej emigracji.

Prezydent przypomniał swoją wizytę w Londynie z marca, z czasu kampanii wyborczej. – Mówiłem wtedy, że chciałbym, żebyście Państwo mogli wrócić do Polski, ale powiedziałem, że nie śmiem apelować o powrót. Nie wyjechaliście, bo chcieliście opuścić swoją ojczyznę. Wyjechaliście dlatego, że nie mieliście w naszym kraju w Polsce warunków do tego, żeby się rozwijać, żeby znaleźć pracę, czy żeby znaleźć pracę, która jest w godny sposób płatna, żeby można było zrealizować swoje ambicje życiowe, oczekiwania, czy na godnym poziomie utrzymać rodzinę – powiedział Duda i jak zapewnił, będzie dążył do tego, by w Polsce doszło do „dobrych zmian”.
– Wielkim zadaniem, które sobie stawiam, jest stworzenie w Polsce możliwości powrotu. Dlatego dziś trzeba pilnować, żeby polskie dzieci rodzące się tutaj wychowywały się w naszej tradycji, żeby były uczone w języku polskim, znały dobrze polską historię. To jest wielkie zadanie na teraz, dopóki te możliwości powrotu rzeczywiście w kraju nie zostaną stworzone – dodał prezydent.
– Widzimy (w Polsce) postępujące rozwarstwienie społeczne, zanika wytwarzająca się po 1989 roku klasa średnia, ludzie ubożeją. To jest proces, który musi być zatrzymany, a nawet odwrócony. Dzisiaj nie powiem: pakuj się, wracaj do Polski, bo wtedy ktoś mi zarzuci: ten człowiek mnie oszukał – powiedział Duda.
– Ja nie mam dzisiaj odwagi powiedzieć: wracajcie do kraju. Czy jest więcej miejsc pracy w ich miejscowościach, czy łatwiej prowadzić działalność gospodarczą, czy obciążenia są mniejsze? Ja tych zmian nie widzę. Polski rozwój jest głównie w statystykach – ocenił.

Podczas spotkania z Polonią w ambasadzie RP w Londynie Andrzej Duda podkreślił, że że jego wizyta w Wielkiej Brytanii ma symboliczny sens, ponieważ odbywa się w 75. rocznicę Bitwy o Anglię, w której – jak mówił – polscy lotnicy dali pokaz wspaniałego wyszkolenia i dowód wielkiego bohaterstwa. – Co zostało zapamiętane im i całemu polskiemu narodowi. Zostawili po sobie w Wielkiej Brytanii, Londynie bardzo dobre wspomnienie, często wdzięczność w sercach Anglików za to, że dzielnie bronili wolności i ich kraju.
Źródło: TVN24/prezydent.pl
Dietetycy ostrzegają – nie eliminujcie cukru z diety!
Nie należy całkowicie eliminować cukru z diety – przekonują eksperci. Bez szkody dla zdrowia i sylwetki można spożywać zwłaszcza cukier naturalnie obecny w owocach i warzywach. Kontrolować trzeba natomiast ilość spożywanego cukru dodanego, który jest obecny w takich produktach jak parówki, wędliny czy keczup. Według WHO ilość cukru dodanego w codziennej diecie nie powinna przekraczać 12 łyżeczek.

Opinie naukowców w kwestii obecności cukru w codziennej diecie są podzielone. Zdaniem niektórych cukier jest toksyną odpowiedzialną za nadwagę i otyłość. Większość ekspertów uważa jednak, że cukru, jako naturalnego źródła energii dla organizmu, nie powinno się całkowicie eliminować z diety, należy go jednak spożywać z umiarem. Produkty, które naturalnie zawierają cukry, a więc owoce, warzywa i produkty zbożowe, powinny być obecne w diecie, ponieważ dostarczają wiele cennych składników mineralnych, witamin i błonnika pokarmowego. Uwagę należy natomiast zwracać na ilość cukrów spożywanych z innymi produktami, zawierającymi cukry dodane w procesie technologicznym. WHO zaleca, żeby ilość cukrów dodanych nie przekraczała 10 proc. całkowitego zapotrzebowania energetycznego.
– Dla przeciętnego człowieka o dziennym zapotrzebowaniu energetycznym na poziomie ok. 2 tys. kalorii odpowiednie będzie ok. 10-12 łyżeczek cukru. Najlepiej gdyby był to cukier różnego pochodzenia, żeby to były cukry naturalne, nie tylko te dodane. WHO również zaleca, żeby osoby, które mają problemy z przemianami węglowodanów, jak cukrzyca typu I, II czy insulinooporność, ograniczały tę ilość do 5 proc., czyli do 5 łyżeczek cukru – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Ewa Kurowska, dietetyk programu Zarządzanie Kaloriami.
Cukier dodawany do żywności najczęściej ma nie tylko zwiększyć jej słodkość, lecz także przedłużyć termin przydatności do spożycia, nadać produktom odpowiedni kolor lub teksturę. Producenci żywności coraz częściej obniżają zawartość cukru w produktach, zastępując go m.in. stewią. Bardzo ważne jest dokładne czytanie etykiet, cukier dodany znajduje się bowiem także w produktach, w których czasem trudno się go spodziewać, np. parówkach, wędlinach, słonych przekąskach czy keczupie. Zdaniem naukowców wielu ludzi jest genetycznie uwarunkowanych do pragnienia słodyczy – ich organizm ma geny, które determinują preferencję słodkiego smaku.
– Często mówi się o uzależnieniu od cukru. Tak naprawdę to nie jest uzależnienie, to jest po prostu coś, na co jesteśmy genetycznie uwarunkowani. Słodki smak dla organizmu oznacza energię, energia oznacza życie, więc jest to taki naturalny odruch. Lubimy to, co słodkie, bo to zapewnia nam przeżycie, przetrwanie i łatwo dostępną energię – mówi Ewa Kurowska.
W codziennej diecie głównymi źródłami węglowodanów, w tym cukrów, powinny być takie produkty, jak warzywa, owoce, pełnoziarniste produkty zbożowe, kasze, ryż i makaron. Dietetycy uważają jednak, że nie należy sobie odmawiać także przyjemności zjedzenia deseru, byle z umiarem. Osoby, które na co dzień dbają o dietę, nie muszą się obawiać jednorazowych szaleństw. Ich organizm bez problemu poradzi sobie z przetworzeniem wysokokalorycznego deseru i nie odbije się to niekorzystnie na sylwetce i wadze.
– Jeśli mamy imprezę, gdzie wiemy, że zjemy więcej rzeczy, które mogą być bardzo wysokocukrowe, wysokokaloryczne, to pamiętajmy o tym, że możemy zwiększyć swój wydatek energetyczny jednorazowo tego dnia, idąc np. na siłownię czy na rower, czy skacząc przed telewizorem przy muzyce. Każda aktywność fizyczna będzie tutaj korzystna, bo nie ma nic gorszego niż zła dieta i bezruch – mówi Ewa Kurowska.
Ważne jest, by na słodkie przyjemności pozwalać sobie nie częściej niż 1-2 razy w tygodniu. Osoby, które nie wyobrażają sobie codziennej diety bez porcji słodyczy, mogą natomiast stosować naturalne zamienniki cukru, np. stewię. Nadaje się ona nawet do pieczenia ciast.
Newseria
Skład nowego rządu Beaty Szydło układa Jarosław Kaczyński
Skład nowego rządu układa Jarosław Kaczyński, a nie Beata Szydło – informuje w najnowszym numerze tygodnik „wSieci.
„Wiele decyzji dotyczących rządu tworzonego po jesiennych wyborach wstępnie zapadło, w kilku przypadkach nie ma pewności, na kogo postawi partia, która szykuje się do przejęcia władzy” – pisze publicysta tygodnika „wSieci” wskazując Antoniego Macierewicza na stanowisko ministra obrony w gabinecie premiera PiS.

Jak podkreśla autor publikacji, Jarosław Kaczyński, pomimo iż usunął się w cień, to nadal nie, kto inny tylko on o wszystkim decyduje, co dzieje się w Prawie i Sprawiedliwości. Pozbawił m.in. możliwości wpływania przez Beatę Szydło na listy wyborcze, usunął z list jej najbliższego współpracownika Marcina Mastalerka i przestał wywiązywać się z umowy ze swoimi koalicjantami Jarosławem Gowinem i Zbigniewem Ziobro nie przydzielając im konkretnych miejsc na listach wyborczych.
„wSieci” zastanawiając się, kto wejdzie do rządu PiS, jako pewniaków wymienia Antoniego Macierewicza jako ministra obrony, Małgorzatę Wasserman jako minister sprawiedliwości, Piotr Naimski ma odpowiadać za energetykę, a Jarosław Sellin za kulturę
– Panie Antoni, pan się nie boi – szef MON zaprasza Macierewicza do debaty

Platforma Obywatelska skierowała zaproszenie do debaty do kandydatki PiS na premiera, Beaty Szydło oraz do Antoniego Macierewicza.
Beata Szydło, jest kandydatką PiS na premiera, ale też wiceprzewodniczącą sejmowej komisji finansów publicznych – i to z nią PO chce rozmawiać o sprawach dotyczyć gospodarki, uzasadniając, że taka rozmowa byłaby przede wszystkim w interesie wyborców.
Z kolei wicepremier i szef MON Tomasz Siemoniak zaznacza, że bezpieczeństwo to sprawa kluczowa jeśli chodzi o przyszłość Polski, dlatego też kieruje swoje zaproszenie do Antonim Macierewiczem.
Według doniesień prawicowego tygodnika „wSieci”, Antoni Macierewicz jest kandydatem PiS na stanowisko ministra obrony narodowej.
– Wydaje się, że wszyscy powinni wiedzieć o jakiej misji ja chcę powiedzieć i o jakiej misji myśli i mówi Antoni Macierewicz – powiedział Siemoniak. – Cytując klasyka – panie Antoni, pan się nie boi, zapraszam do debaty – powiedział wicepremier.
Źródło: TVP Info
Nie każdy może biegać!
Obolałe stawy, spuchnięte kolana i kostki – czy naprawdę bieganie jest dla każdego? Ortopedzi ostrzegają i zachęcają do oceny stanu naszego kręgosłupa i stawów przed podjęciem decyzji o bieganiu. Od wyników przeprowadzonych badań i testów zależy, czy będziesz mógł biegać bez szkody dla zdrowia.

Nawet zdrowy człowiek, który nie ćwiczy regularnie, nie może zacząć trenować z dnia na dzień. Postępując tak nierozważnnie można nabawić się kontuzji. Dlaczego? Ponieważ jogging to dyscyplina, która obciąża nasz układ kostny.
Osoba, ktora spędza wiele godzin dziennie za biurkiem i nie dba o aktywność fizyczną, nawet podczas zwykłego spaceru szybko przestaje kontrolować swoje ciało: stawia coraz mniejsze kroki, przekrzywia stopy. Skutek? Łatwo może zwichnąć staw skokowy. Tym bardziej, gdy zacznie biegać bez przygotowania – ostrzegają ortopedzi.
Kłopoty z chodzeniem, są skutkiem nie tylko braku kondycji, ale również nieprawidłowej postawy ciała. Osoby spędzające większość czasu za biurkiem są łatwe do rozpoznania przez specjalistów. Przygarbiona sylwetka, wypchniętydo przodu brzuch i cofnięte pośladki to znak, że miednica zmieniła ustawienie. Doszło do nadmiernego zgięcia lędźwiowego odcinka kręgosłupa a skrzywiony kręgosłup przejmuje funkcje naturalnie pełnione przez stawy biodrowe. Podczas biegania jest więc nadmiernie obciążony, a odkształcenie się pogłębia. Taka sytuacja w większości przypadków nnie jest nieodwracalna. Zanim zaczniesz biegać, musisz rozciągnąć i wzmocnić mięśnie, by zaczęły odpowiednio podtrzymywać kręgosłup. Jak to zrobić? Dwa, trzy razy w tygodniu należy się gimnastykować (wystarczy w domu, po konsultacji z fizjoterapeutą).
Kolejna pozywtywna wiadomość to ta że możesz maszerować (nawet codziennie, przez pół godziny). Ten rodzaj wysiłku mniej obciąża kręgosłup, a daje porównywalne korzyści do joggingu, m.in. tak samo obniża ciśnienie, dotlenia organizm. Jak należy chodzić? Z głową do góry: odległość między brodą a klatką piersiową musi być jak największa. Dzięki temu wyprostujesz kręgosłup i wysuniesz do przodu biodra, które powinny pracować najintensywniej. Uwaga, nie maszeruj za szybko, nie machaj mocno rękami, bo zaczniesz napinać mięśnie pleców i szybko się zmęczysz. Po kilku tygodniach takiego przygotowania z reguły można już zacząć biegać bez szkody dla kręgosłupa.
Trenujesz od pewnego czasu i często bolą cię plecy? Zamiast zagłuszać ból tabletkami z ibupromem, paracetamolem, idź do ortopedy. Nawracający lub przewlekły ból kręgosłupa często świadczy o chorobach, m.in. zwyrodnieniach, wypadaniu dysku. Wykluczają one uprawianie joggingu ze względu na nacisk, jaki podczas treningu działa na układ kostny. – Z tego samego powodu biegać nie powinny też osoby, które mają problemy z kolanami – ostrzega dr Grzegorz Adamczyk.
siądź na podłodze, wyprostuj nogi. Dociśnij kolano ręką do podłoża i spróbuj lekko unieść samą piętę. Nie potrafisz? To może oznaczać, że stawy nie prostują się jak należy (co zdarza się np. na skutek niewyleczonej kontuzji, po zerwaniu więzadła). Dlaczego wtedy nie wolno biegać? – Bo na zgięte kolano podczas joggingu działa znacznie większa siła niż normalnie – tłumaczy ekspert. W następstwie nadmiernie obciążone stawy bolą, puchną, odkształcają się. Powstaje stan zapalny, pojawiają się problemy z chodzeniem. Konieczna jest wizyta u ortopedy, który zaleci odpowiednią terapię (bywa, że po wyleczeniu zapalenia trzeba przejść rehabilitację).
Uszkodzenia stawów i kręgosłupa grożą też otyłym biegaczom. Jak ostrzegają ortopedzi, osoby z dużą nadwagą bądź otyłością powinny zacząć trening od marszobiegów, by ograniczyć nacisk na kręgosłup i stawy. – Bezpiecznie można biegać dopiero, gdy nadwaga nie przekracza 3-4 kg – radzi dr Grzegorz Adamczyk.
Czy wiesz jak łatwo można otworzyć zamek spinką do włosów?
Profesjonalnego włamywacza, z nowoczesnym sprzętem, niewiele może zatrzymać. Według statystyk wejście do mieszkania zajmuje mu ok. 40 sekund. Tacy jednak zazwyczaj nie włamują się do zwykłych domów i mieszkań.
Od nas i od jakości zabezpieczenia, jakie zamontujemy w naszych domach zależy bezpieczeństwo nasze i naszego majątku. Warto, więc utrudnić życie złodziejom, ponieważ zabezpieczenie przed mniej wyrafinowanym rabusiem jest możliwe.
Jakiś czas temu w sieci pojawił się krótki film, pokazujący jak w łatwy sposób, przy użyciu … spinki do włosów można otworzyć zamek w drzwiach. Ku przestrodze, zachęcamy do obejrzenia.
Czy i dlaczego bogata Arabia Saudyjska jest obojętna wobec fali uchodźców z Syrii?

Arabia Saudyjska należy do tych państw, które przeznaczają najwięcej środków na pomoc uchodźcom. Nie chce ich jednak u siebie. Powodów ma kilka.
W połowie sierpnia miejscowa gazeta z Dżuddy „Arab News” poinformowała, że Wysoki Komisarz ONZ do Spraw Uchodźców podziękował Arabii Saudyjskiej za wsparcie uchodźców syryjskich z obozu Al-Zaatri. Podczas „narodowej kampanii” w Królestwie Arabii Saudyjskiej zebrano 70 ton daktyli, które rozdzielono między mieszkańców obozu. Szef obozu Hovig Etyemezian z wdzięcznością mówił o „wielkiej hojności”, chwaląc przy okazji pomoc w podniesieniu standardu życia uchodźców.
Fundacja, która zgodnie ze swym religijnym charakterem działa także w wielkie muzułmańskie święta, podczas ramadanu wysłała syryjskim uchodźcom w libańskim mieście Sydon posiłki o wartości 3 milionów dolarów.
Arabia Saudyjska bardzo chojnie wspiera uchodźców. W styczniu 2013 roku na konferencji pomocowej państw Zatoki Perskiej w Kuwejcie, przekazała ogromną część pakietu pomocowego, dokładając 213 milionów dolarów do ogólnej sumy 910 milionów (Kuwejt przekazał 325 milionów). Na kolejnej konferencji, w maju ubiegłego roku, Arabia przekazała 18 milionów.
W ubiegłym roku Arabia Saudyjska wydała 755 milionów dolarów już nie tylko na syryjskich uchodźców, lecz także na pomoc humanitarną w innych krajach. Według programu międzynarodowej organizacji do spraw rozwoju „Global Humanitarian Assistance”, Królestwo jest na szóstym miejscu wśród krajów-darczyńców na świecie.
Gotowość Arabii Saudyjskiej do niesienia pomocy sięga czasów jej ojca-założyciela Ibn Sauda (1880-1953). To on właśnie powołał do życia w młodym państwie pierwsze inicjatywy humanitarne: nieustające dzieło islamskiej pomocy oparte na Koranie, które miay służyć pomocą „islamowi i muzułmanom”.
Pomimo swojej chojności Arabia Saudyjska do dziś nie przyjęła ani jednego syryjskiego uchodźcy, godząc się by uchodźcy wyruszali w niezwykle niebezpieczną drogę do Europy. Taką postawę w ubiegłym roku skrytykowała broniąca praw człowieka organizacja Amnesty International. – To, że imigranci nie mogą się osiedlać w państwach Zatoki, to naprawdę wstyd – napisała organizacja. – Związki językowe i religijne powinny powodować, by państwa Zatoki Perskiej były na czele listy krajów przyjmujących osoby uciekające przed prześladowaniami i okropnościami wojny.
W Arabii Saudyjskiej bardzo często odrzucane są wnioski o azyl. Władze saudyjskie wyrzucają imigrantów ekonomicznych. W ubiegłym roku odesłano około 370 tysięcy osób, dzięki czemu powstały miejsca pracy dla obywateli Królestwa.
Do tego dochodzi fakt, że Syryjczycy musieli uciekać w następstwie powstania, które Arabii Saudyjskiej nie podobało się od początku. Tak zwana Arabska Wiosna w roku 2011 nie miała wsparcia konserwatywnych władz saudyjskich. Podobne żądania sprawiedliwości społecznej i wolności politycznej słychać było wówczas i w Arabii. W konsekwencji czego podniesiono pomoc socjalną, by uspokoić obywateli.
Syryjscy uchodźcy wciąż są zwolennikami tamtych idei, które przywędrowałyby do Arabii Saudyjskiej wraz z nimi, co mogłoby zachwiać spokojem w Królestwie. Kolidowałyby również z wahabizmem (wahabizm – muzułmańska doktryna religijno-polityczna, głosząca powrót do pierwotnej czystości islam; przyp. red.), bardzo doktrynalną państwową religią w Królestwie. To główne powody, dla których uchodźcy nie są tam pożądani.
Źródło: Deutsche Welle
Niemieckie media: W Polsce na prawicy odżyła antyniemiecka retoryka

Niemiecki konserwatywny dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung“ przywołując debatę w Polsce na temat uchodźców, zwraca uwagę, że teraz, kilka tygodni przed wyborami Beata Szydło „nie może oprzeć się pokusie”, stwierdzając: „Niemcy nas szantażują”, „stawiają pod ścianą”.
„Atak” ze strony czołowej kandydatki PiS oznacza „zwrot w strategii” partii Jarosława Kaczyńskiego – zaznacza dzienniki i przypomina, że w czasie rządów Kaczyńskiego stosunki polsko-niemieckie „osiągnęły punkt krytyczny”. Inaczej było za czasów Tuska, który pielęgnował przyjazne stosunki z Berlinem. Również rosnąca popularność Angeli Merkel w Polsce wskazuje na to, że społeczeństwo żegna się ze starym „obrazem Niemiec jako wroga”.
Warszawski korespondent „Frankfurter Allgemeine Zeitung“ Konrad Schuller, zwraca uwagę, że problem uchodźców „ożywił” w części prawicy „stare odruchy”. „Szydło mówiła jak premier Węgier Viktor Orbán, nie tylko kiedy posądziła Niemcy o szantaż, ale i dodała słowa Orbána, iż cały ten dramat nie jest problemem Polski, tylko problemem Niemców”. Szydło wyjaśniła na czym ów szantaż polega: najwyraźniej Niemcy próbują zmusić sąsiednie państwa do przejęcia uchodźców, których ostatnio sami przyjęli. Szydło miała zaznaczyć, że mówi się o „odmówieniu Polsce solidarności”, jeśli ta nie będzie „potulna”; czy to w kwestiach NATO, czy w kwestiach „hojnych” funduszy europejskich. Niejasne jest jednak, kto konkretnie w Berlinie mógł takie groźby wypowiedzieć. Sama Szydło dodała, że „na szczęście” chodzi tutaj tylko o „doniesienia mediów”.
Frankfurcki dziennik zastanawia się, czy z powodu październikowych wyborów parlamentarnych prawicy pomoże „gra na resentymentach i strachu przed uchodźcami”. „Argument, że otwarta polityka ws. uchodźców doprowadzi rząd Kopacz do upadku, nie musi być prawdziwy” i przypomina badania sontażowe, z których wynika,, że większość Polaków (53 proc.) – choć częściowo pod pewnymi warunkami – opowiada się za przyjęciem uchodźców.
Deutsche Welle
Na Wielki Meczet w Mekce runął dźwig. 87 osób nie żyje a ponad 180 jest rannych
Co najmniej 87 osób zginęło, a ponad 180 zostało rannych, po tym gdy na Wielki Meczet w świętym mieście muzułmanów – Mekce – runął dźwig.

Udostępnione przez media społecznościowe zdjęcia i filmy, pokazują część ogromnego czerwonego dźwigu, który leży przewrócony przez dach meczetu. Jak sugerują wstępne raporty, po wschodniej stronie meczetu spadł dźwig, jego upadek był spowodowały najprawdopodobniej przez deszcz i silny wiatr. W ciągu ostatnich trzech tygodni Półwysep Arabski został nawiedzony przez silne burze piaskowe.
Na kanale YouTube, pokazały się filmy zamieszczone przez prywatne osoby, ukazujące moment w którym runął dźwig. W tle słychać krzyki. Zdjęcia krążące na Twitterze pokazać wiele krwi na podłodze meczetu.
Mekka przygotowuje się obecnie do corocznej pielgrzymki muzułmanów Hajj i do przyjęcia setek tysięcy pielgrzymów.
Al-Masdżid al-Haram (arab. المسجد الحرام – Święty Meczet), także: Wielki Meczet[1] – największy meczet na świecie, położony w Mekce i otaczający najświętsze miejsce islamu – Al-Kabę. W jego kierunku zwracają się muzułmanie na całym świecie podczas odmawiania codziennych modlitw. Stanowi najświętsze miejsce islamu[2].
Budowla, włączając zewnętrzne i wewnętrzne miejsca do modlitwy, zajmuje powierzchnię 356 800 m² (35,68 ha) i może pomieścić nawet do 4 mln pielgrzymów podczas Zu al-hidżdża – „miesiąca pielgrzymki”. W tym czasie odbywają się tu jedne z największych zgromadzeń ludzi na świecie[2]. Centralnym punktem Wielkiego Meczetu jest sanktuarium Al-Kaaba z największą świętością muzułmanów – Hadżarem – będącymi głównym celem rytualnej pielgrzymki zwanej hadż. Każdy muzułmanin powinien odwiedzić sanktuarium przynajmniej raz w życiu, gdyż pielgrzymka do świątyni jest jednym z pięciu filarów islamu. (Wikipedia)
PO proponuje likwidację składek na ZUS, NFZ i ograniczenie przywilejów związkowych

W sobotę w Poznaniu odbędzie się ogólnokrajowa konwencja programowa PO, podczas której premier Ewa Kopacz ma przedstawić propozycje m.in. zmian w podatkach, walki z bezrobociem, wsparcia dla młodych i dla przedsiębiorców. Platforma Obywatelska chce likwidacji składki na ZUS i Narodowy Fundusz Zdrowia. Po docelowej likwidacji, finansowanie składek przejąłby budżet państwa – informuje TVP INFO – Platforma ma także zaproponować ograniczenie przywilejów związkowych. Chce m.in. finansowania etatów związkowych z pieniędzy opłacanych ze składek.
Przewodniczący klubu PO, Rafał Grupiński zapowiedział, że na konwencji w Poznaniu zostanie przedstawiony program PO, który jest efektem prac zespołów programowych powołanych w czerwcu przez premier Ewę Kopacz.
– W programie będą pozytywne niespodzianki, mam nadzieję, że dzięki naszemu programowi w następnych latach to Platforma będzie odpowiadała za Polskę – powiedział Rafał Grupiński, zaznaczył jednak, że Platforma „nie będzie rozdawała worków z pieniędzmi”.