Przeciętny Polak uważa ich za terrorystów, ”Uchodźcy są problemem europejskim, nie polskim”

W sobotniej prasie niemieckiej nie zabrakło artykułów poświęconych mało przyjaznej uchodźcom polityce nowych krajów UE, w tym Polsce. Media podkreślają, że cztery nowe kraje Unii Europejskiej – Polska, Węgry, Czechy i Słowacja – nie zgadzają się na wprowadzenie kwot dla uchodźców. „Spotkanie szefów rządów i ministrów spraw wewnętrznych w Pradze jeszcze się nie zaczęło, a już jego wyniki były ustalone: żadnych ustępstw w polityce migracyjnej, żadnych nowych uchodźców, a już na pewno żadnych unijnych kwot na ich przyjęcie”.

Sueddeutsche Zeitung – „Przeciętny Polak uważa za terrorystów”

„Sueddeutsche Zeitung” przytacza, że Polska należy do tych krajów, gdzie żyje najmniej cudzoziemców i gdzie najmniej osób otrzymuje azyl polityczny. „Co piąty Polak uważa, że 10 proc. jego społeczeństwa to cudzoziemcy”, pisze „Sueddeutsche Zeitung” – „w rzeczywistości w Polsce nie ma czterech milionów obcokrajowców, lecz jedynie 194 tys. Do końca sierpnia wniosek o azyl złożyło tam 6699 osób, tylko nieliczni go otrzymali”. Gazeta dodaje, że „W lipcu polski rząd zadeklarował przyjęcie dwóch tysięcy uchodźców”.

Polska należy do tych krajów, które odrzucają wprowadzenie klucza, według którego uchodźcy byliby rozdzielani na terenie Europy i cytuje Elżbietę Witek, rzeczniczkę PIS, która nazywa problem uchodźców „problemem europejskim, a nie polskim”. Dziennik podkreśla, że PIS jest zdania, że „rozwiązania problemu powinny się podjąć większe kraje, przede wszystkim Niemcy”.

Sueddeutsche Zeitung zaznacza, że również Ewa Kopacz nie jest zainteresowana rozmowami z Unią o kwotach dla uchodźców i odrzuca przyjęcie większej, niż już zadeklarowana, liczby imigrantów. Zwraca przy okazji uwagę na zły image uchodźców w Polsce, których według najnowszych badań instytutu IPSOS „przeciętny Polak uważa za terrorystów”.

„Spiegel”

W tygodniku „Spiegel” czytamy, że im dalej na wschód, tym większe są obawy związane z „myślą o przyjęciu uchodźców”. „Zamiast pomagać Afrykańczykom, musimy się zatroszczyć o własnych ludzi”, opisuje tygodnik powszechną postawę w Polsce.

– Na prowincji wiele ulic i infrastruktura wyglądają podobnie, jak w krajach, z których przyjeżdżają uchodźcy – zwraca uwagę „Spiegel” na różnice w poziomie dobrobytu między największymi polskimi miastami a prowincją, tłumacząc obawy Polaków.

Tygodnik przytacza niechęć wobec uchodźców rzekomą gotowością Polski do przyjęcia szukających schronienia Ukraińców – wspomnianych podczas wizyty w Berlinie przez prezydenta Andrzeja Dudę.

„Spiegel” przypomina też, że Polska zaproponowała w międzynarodowym gronie ideę „dobrowolnej solidarności”, co zostało porównane do sytuacji, gdyby wysokość unijnego budżetu ustalano wkrótce na zasadzie dobrowolnej.

Niemiecki tygodnik pisze: „Strach jest rzeczą ludzką”, a uczucie wyobcowania z powodu ogromnej liczby uchodźców „jest ponadnarodowe i ma długą tradycję”. Przypomina, że podobne obawy jak dziś miały już miejsce w XIX wieku, kiedy do Niemiec napływały „masy Polaków”. Wtedy pojawiał się strach, „że przyjedzie zbyt wielu katolików”, pisze „Spiegel” nawiązując do strachu przed napływem muzułmanów.

Tygodnik przypomina też o powojennych przymusowych wysiedleniach. „W końcu 1947 roku odsetek uchodźców ze wschodu na terenie byłej NRD wynosił 24,3 procent”, pisze „Spiegel” i zwraca uwagę na „zatroskanych obywateli we wschodnich landach”. „Nawet, jeżeli ich strach jest prawdziwy, to rasista, którego rasizm wynika z głębokiego strachu, nadal pozostaje rasistą.
 

Deutsche Welle

 


Kryzys imigracyjny – Dlaczego akurat teraz ucieka tylu ludzi?

Od końca II wojny światowej na całym świecie nie opuściło swoich domów tylu ludzi, ilu obecnie. Wojna domowa w Syrii trwa od ponad czterech lat. Skąd zatem tak wielka fala uchodźców właśnie teraz? – zastanawia się niemiecki tagesschau.de

Rząd Niemiec liczy się w tym roku z 800 tysiącami osób szukających w tym kraju azylu – jest to czterokrotnie więcej niż w 2014 roku. Na całym świecie liczba uchodźców od końca II wojny światowej nie była tak wysoka.

Jedną z najważniejszych przyczyn jest wojna domowa w Syrii trwająca od marca 2011 roku, czyli od czterech i pół lat. Dlaczego jednak tysiące ludzi uciekają akurat teraz?

– Po wybuchu wojny domowej uchodźcy chcieli jak najszybciej wrócić do domów – tłumaczy rzeczniczka Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) Karolin Eberle. Teraz stracili już nadzieję na rychły powrót.

Sytuacja w Syrii jest coraz trudniejsza, reżim Asada zabija cywilów zrzucając bomby beczkowe. Jednocześnie dżihadyści z terrorystycznej organizacji Państwo Islamskie kontrolują coraz większe obszary Syrii i Iraku.

Exodus z Syrii

Przed wybuchem wojny Syria liczyła 23 miliony mieszkańców. Według aktualnych danych Narodów Zjednoczonych swoje domy opuściło tam 7,6 mln osób, które nadal pozostają na terenie Syrii. Ponad 4 mln uciekło poza granice kraju – większość do krajów sąsiednich: 1,8 mln do Turcji i 1,1 mln do Libanu. Rząd Jordanii szacuje, że na terenie tego kraju przebywa już 1,4 mln syryjskich uchodźców. Tylko w ciągu ostatnich dziesięciu miesięcy liczba Syryjczyków znajdujących się na uchodźstwie wzrosła o milion.

– Obecnych czasach konflikt w Syrii jest jedynym na świecie, który doprowadza do największej liczby uchodźców – mówi Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców Antonio Guterres. – Ludzie ci pilnie potrzebują od świata pomocy, coraz bardziej pogrążając się w nędzy – dodaje.

Sytuacja coraz bardziej dramatyczna

W obozach dla uchodźców w krajach sąsiadujących z Syrią ludzie żyją przeważnie w miasteczkach namiotowych i nędznych tymczasowych kwaterach. Opieka lekarska jest fatalna, a edukacja dzieci jest na niedostatecznym poziomie. Warunki uchodźców pogarszają się, cały czas przybywają nowi uciekinierzy. Uchodźcy nie mają możliwości podjęcia legalnie pracy, wielu pracuje na czarno za głodowe stawki, co doprowadza do napięć z miejscową ludnością.

Cel – Niemcy

Wielu Syryjczyków, Irakijczyków i Afgańczyków próbuje przedostać się do Europy, w szczególności do Niemiec. Według informacji organizacji pozarządowej Pro Asyl, w Niemczech żyje już 150 tys. Syryjczyków, 100 tys. Irakijczyków i 85 tys. Afgańczyków. – Imigranci chcą dostać się tam, gdzie jest już ich społeczność – mówi szef Pro Asylu Günter Burkhard.

Imigranci nie tylko z Afryki i Bliskiego Wschodu

Jak informuje tagesschau.de , 40 procent imigrantów szukających w Niemczech azylu przybyło w ciągu ostatnich siedmiu miesiący z krajów bałkańskich. W lutym było wśród nich wielu kosowskich Albańczyków. Krótko przedtem koalicję rządową utworzyły w Albanii wrogie sobie partie. Społeczeństwo uznało to za znak, że klasa polityczna dalej zamierza wyzyskiwać kraj i nie ma co liczyć na poprawę warunków socjalnych. Podobna sytuacja panuje w Macedonii, Serbii i Bośni.
 

Źródło: tagesschau.de


Senat przeciwny referendum 25 października 2015

Przeciwko referendum głosowało 53 senatorów, 35 było ”za” a 2 osoby wstrzymały się od głosowania. Większością głosów, senat nie wyraził zgody na planowane na 25 października br. referendum

W planowanym przez prezydenta Andrzeja Dudę referendum, Polacy mieli odpowiadać na pytania:

– czy są ”za obniżeniem wieku emerytalnego oraz powiązaniem uprawnień emerytalnych ze stażem pracy”

– czy są „za utrzymaniem dotychczasowego systemu funkcjonowania Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe”

– czy są „za zniesieniem powszechnego ustawowego obowiązku szkolnego sześciolatków i przywróceniem powszechnego ustawowego obowiązku szkolnego od siódmego roku życia”.

Przypomnijmy że referendum planowano połączyć z Wyborami Parlamentarnymi które odbędą się właśnie 25 października.

 


Spal tłuszcz i wyrzeźb ciało w 4 minuty! Tabata rządzi!

Którz nie marzy o idealnej sywetce? Smukła talia, krągłe pośladki to marzenie kobiet a mężczyźni śnią o pięknej  rzeźbie i ”kaloryferze” na brzuchu. W większości przypadków, realizacja tych marzeń wiąże się z wyrzeczeniami i godzinami poświecanymi na trening. Ale to już przeszłość, ten trening ttrwa zaledwie cztery minuty, ale jest wyjątkowo intensywny, a co najważniejsze skuteczny.  Jest tylko jedna zasada: należy ćwiczyć bardzo szybko, nie odpuszczając sobie i nie wydłużając przerw.

Trening Tabataopracował pochodzący z Japonii i współpracujący z olimpijczykami dr Izumi Tabata pracujący w National Institute of Fitness and Sports w Tokio. Proponowany przez niego trening wskazany jest zarówno dla sportowców (bez względu na dziedzinę, którą się zajmują), jak i amatorów, którzy chcą zrzucić nadwagę i poprawić kondycję swojego organizmu.

Trening Tabata rozwija wydolność aerobową (tlenową) i anaerobową (beztlenową). Ale przede wszystkim to skuteczny sposób na spalenie tkanki tłuszczowej i podkręcenie metabolizmu. Metoda dr. Tabaty pozwala spalić nawet trzykrotnie więcej tłuszczu w porównaniu do tradycyjnych ćwiczeń aerobowych. Taki efekt uzyskujemy poprzez utrzymujący się po zakończonym treningu podwyższony metabolizm kwasów tłuszczowych. Może to trwać nawet kilkanaście godzin. Dzięki temu tkanka tłuszczowa spalana jest szybciej, mimo że nie wykonujemy już ćwiczeń.

Trening Tabata trwa tylko cztery minuty. Jest interwałowy: ćwiczymy przez 20 sekund i przez 10 odpoczywamy. Należy zrobić osiem takich serii. W ciągu 20 sekund robimy tyle powtórzeń jednego ćwiczenia, ile tylko jesteśmy w stanie. Im szybciej, tym lepiej. Ale nie może być to ćwiczenie przypadkowe – powinno być ono intensywne, angażujące jak najwięcej części ciała, a przez to jak najwięcej mięśni. Nie może być to ćwiczenie, które np. angażuje tylko nogi albo wyłącznie ramiona. Jeśli trenujemy ze sztangą, w czasie 10-sekundowych przerw musimy mieć możliwość szybkiego jej odłożenia i ponownego podniesienia.

Jakie ćwiczenia będą najlepsze w przypadku treningu Tabata? Szybkie pompki, sprint w miejscu, skakanka, jazda na rowerku stacjonarnym, przysiady (mogą być z ciężarkami trzymanymi z przodu), pady (naprzemienne rzucanie się na matę i wyskok) itp. W czasie 20 sekund dajemy z siebie wszystko. Niezwykle ważne są również prawidłowe przerwy – muszą trwać dokładnie 10 sekund (dłuższe sprawią, że trening stanie się nieefektywny!). Nie jest to jednak czas na picie czy rozmowę: cały czas trzeba być skoncentrowanym, a jeśli korzystamy z ciężarków, nie należy ich odkładać. Przed treningiem trzeba wykonać krótką rozgrzewkę.
 

Jeśli chcesz uzyskać maksymalne efekty w treningu Tabata ćwicz na 100%.  Nie oszczędzaj się, nawet jeśli czujesz, że słabniesz, robi ci się niedobrze albo drastycznie opadasz z sił. Wzrok cały czas powinien być utkwiony w zegarze (najlepiej ściennym), chyba że korzystasz z timera. Prawidłowo wykonany trening Tabata jest ogromnym wysiłkiem dla organizmu. Po zakończeniu ćwiczeń może pojawić się wyczerpanie, nudności i zakwasy. Ale właśnie to wszystko oznacza, że trening został wykonany prawidłowo, a organizm wciąż pracuje na wysokich obrotach, spalając tkankę tłuszczową.

Ze względu na intensywność treningu nie należy stosować tej metody przed albo po serii innych ćwiczeń. Tabatę przeprowadzamy w dni beztreningowe. Na początku ćwicz w ten sposób raz w tygodniu, a później, gdy poczujesz się pewniej, 2-3 razy – ale nie częściej. Pamiętaj, że organizm po takim wysiłku musi mieć czas na regenerację. Uwaga – trening Tabata nie jest polecany osobom o słabej kondycji fizycznej i niskiej wydolności. Metody tej nie stosuje się na czczo.
 


Odkrywcy ”złotego pociągu” ujawnili się: Posiadamy niezbite dowody na jego istnienie

– My, jako znalazcy pancernego pociągu z czasów II wojny światowej, oświadczamy, iż dokonaliśmy prawnego zgłoszenia znaleziska oraz precyzyjnego wskazania miejsca jego odkrycia przy udziale władz miasta Wałbrzycha oraz policji. Posiadamy niezbite dowody na jego istnienie – oświadczyli w rozmowie z „Panoramą” TVP2 Piotr Koper i Andreas Richter, którzy twierdzą, że znaleźli „złoty pociąg” w okolicy Wałbrzycha.

– Piotr Koper i Andreas Richter – początkowo w ogóle nie chcieli rozmawiać z mediami, ponieważ obawiają się o własne życie – poinformował reporter „Panoramy” TVP2 Dariusz Bohatkiewicz – Zdecydowali się jednak wypowiedzieć przed kamerą Telewizji Polskiej. Warunkiem było przedstawienie oświadczenia przygotowanego przez ich prawników – przekazał Dariusz Bohatkiewicz.

Tymczasem na stronie internetowej odkrywców pojawiło się zdjęcie zatytułowane „badanie przeprowadzone georadarem ks-700- znaleziony szyb”. Fotografia opatrzona jest podpisem „Badanie przedstawia przkrój gruntu 3D z widocznym szybem schodzącym w dół. Szyb schodzi około 50m w głąb.”

Stacja TVN24 zapytała Jacka Adamieckiego ze Stowarzyszenia Eksploracyjnego na Rzecz Ratowania Zabytków „Sakwa”, co sądzi na temat autentyczności zdjęcia. – Rzeczywiście może to być jakiś pionowy tunel, np. zasypana sztolnia. Jednak, co do tego, co jest w środku trudno mi się ustosunkować – powiedział ekspert. Zaznaczył jednak, że bez poznania parametrów technicznych urządzenia i parametrów odczytu trudno mówić o wiarygodności obrazu. – Bez tych danych to wróżenie z fusów. Można powiedzieć, że to grafika przypominająca odczyty georadarowe – stwierdził.

W oświadczeniu odkrywcy stwierdzają, że zarzuty kierowane pod ich adresem związane z ogromnymi kosztami wydobycia pociągu i obciążeniem nimi państwa są bezpodstawne, „posiadają sponsorów, którzy zainwestują swoje pieniądze nie obciążając nimi państwowej kasy”. – Nigdy nie warunkowaliśmy ujawnienia miejsca, gdzie znajduje się pociąg, od otrzymania znaleźnego, gdyż znaleźne w wysokości 10 proc. Wartości znaleziska należy się nam z mocy ustawy – dodają odkrywcy.

Piotr Koper i Andreas Richter zaznaczają, że znaczną część znaleźnego chcą zainwestować w stworzenie muzeum powstałego specjalnie dla tego odkrycia. – Jednocześnie uważamy, że pociąg powinien zostać na Dolnym Śląsku, jako bezprecedensowa atrakcja turystyczna – oświadczyli.

Pełna treść oświadczenia Andreasa Richtera i Piotra Kopera:

My, jako znalazcy pancernego pociągu z czasów II wojny światowej, Andreas Richter, Piotr Koper oświadczamy, iż dokonaliśmy prawnego zgłoszenia znaleziska do instytucji państwa polskiego oraz do precyzyjnego wskazania miejsca jego odkrycia przy udziale władz miasta Wałbrzycha oraz policji, z czego zostały sporządzone notatki służbowe. Posiadamy niezbite dowody na jego istnienie. Wrzawa medialna wokół „złotego pociągu” została rozpętana nie przez nas, znalazców, lecz z powodu wycieku poufnych dokumentów, które były złożone w urzędach państwa. Prokuratura została poinformowana o możliwości popełnienia przestępstwa w tej sprawie. Zarzuty kierowane pod naszym adresem w mediach związane z ogromnymi kosztami wydobycia pociągu i obciążeniem nimi państwa są bezpodstawne, ponieważ posiadamy sponsorów, którzy zainwestują swoje pieniądze w to przedsięwzięcie nie obciążając nimi państwowej kasy. Również badania gruntu celem potwierdzenia lub zabezpieczenia istnienia znaleziska możemy wykonać z własnych środków i własnym sprzętem. Nigdy nie warunkowaliśmy ujawnienia miejsca, gdzie znajduje się pociąg, od otrzymania znaleźnego, gdyż znaleźne w wysokości 10 proc. Wartości znaleziska należy się nam z mocy ustawy. Znaczną część znaleźnego postanowiliśmy zainwestować w stworzenie muzeum powstałego specjalnie dla tego odkrycia. Jednocześnie uważamy, że pociąg powinien zostać na Dolnym Śląsku jako bezprecedensowa atrakcja turystyczna. Od dnia 18 sierpnia, od kiedy złożyliśmy dokumenty do prezydenta miasta Wałbrzycha, nikt się z nami nie kontaktował w tej sprawie, ani urząd wojewody dolnośląskiego, ani prezydent miasta Wałbrzycha. Przy typowaniu miejsca znaleziska posługiwaliśmy się własną zdobytą wiedzą, opierając się o zeznania własnych świadków, oraz wykorzystując własny sprzęt i jego możliwości.
 

Źródło: Panorama TVP2
 


Dokąd pojechać na wakacje jesienią?

Gdy wszyscy uwielbiający czterdziestostopniowe upały na południu Europy lub zmienną pogodę nad Bałtykiem skończyli wakacje, spora część właśnie przygotowuje się do wyjazdu.

 

 

Jesienne wakacje mogą być o wiele bardziej intensywne i urozmaicone niż klasyczny sierpniowy czy lipcowy wyjazd w upale i z prawie pewnym pełnym obłożeniem hotelu, do którego się udajemy.

Mogą stać się początkiem dobrego nawyku podróżowania w celu odkrywania nieznanych miejsc, takich jak Wyspy Towarzystwa (Tahiti), Aksum w Etiopii z Arką Przymierza czy Kalkuta, miasto określano przez wielu jako miasto – kobieta.

 

 

W pogoń za słońcem możemy wybrać się także jesienią, a nawet zimą. We wrześniu nawet trzydziestostopniowe upały czekają na nas nadal w takich europejskich krajach jak Włochy, Hiszpania, Portugalia czy Turcja. Dla lubiących spędzać wczasy nie na Starym Kontynencie polecamy południe Afryki, Indonezję oraz Peru.

Październik to idealny czas, aby poszukać słońca na południowym wybrzeżu Morza Śródziemnego, a także na Bliskim i Dalekim Wschodzie, czyli na przykład w Chinach.

Kolejny jesienny miesiąc – listopad – to dobry okres na odwiedzenie kojarzących się z parzącym słońcem państw, takich jak Egipt lub Filipiny.

Gdy Europa pokrywa się białą pierzynką z płatków śniegów, aby liczyć na ładną opaleniznę, ale i na cudowną wakacyjną przygodę, trzeba pomyśleć o dłuższej podróży samolotem. I tak w grudniu można odwiedzić Indie. Styczeń kusi wyprawą do Afryki w okolice równika, a w lutym słońce odnaleźć można w Brazylii, Argentynie czy Australii, gdzie akurat jest lato. Dodatkowym bonusem będzie świętowanie karnawału w Rio de Janeiro lub pod operą w Sydney.

Gdzie byśmy się nie wybrali na wczasy warto pamiętać o podstawowych zasadach podróżowania – należy sprawdzić dokładnie terminy, pogodę, kalendarz świąt i imprez w miejscu, do którego się wybieramy. My polecamy odwiedzić nie tylko słoneczne kurorty z palmami i gorącym piaskiem, ale starać się poznać kulturę, zwiedzić coś, o czym jeszcze nikt ze znajomych nie opowiadał na kawie w pracowniczej kuchni lub wybrać niekonwencjonalny sposób podróżowania np. wierzchem i to nie koniecznie na koniu, bo można wykorzystać do tego osły, wielbłądy lub jaki, tak jak to robią podróżujący pod po górach wschodniego Afganistanu. Oczywiście nie kłóci się to z nocowaniem w dobrym hotelu z basenem, bo wiele już egzotycznie brzmiących miejsc jest przygotowanych na turystów.

Od czego zacząć? Poznaj ceny wczasów na przykład na Fostertravel.pl, gdzie możesz sprawdzić najniższe oferty w konkretnych miesiącach. Potem zostaje już tylko rezerwacja i pakowanie na wyprawę! Miłego podróżowania!

 


 

 

 

 


Aplikacje niezbędne podróżnikom

Sprawdź, jakie aplikacje warto ściągnąć na telefon, by podróżowanie stało się prostsze

 

Zawsze marzyłam, by skompletować dużą kolekcję przewodników po całym świecie. I zebrać przynajmniej pudło map. W całym tym papierze kryła się dla mnie magia, bez której nie wyobrażałam sobie przemierzania świata. Do czasu. Gdy od przeciążonego plecaka zaczął mnie boleć kręgosłup i gdy coraz bardziej denerwowały mnie zdezaktualizowane informacje, jakie wyczytywałam w wydaniach książek sprzed kilku lat. Postanowiłam wtedy, że podczas kolejnego wyjazdu skończę z papierem. W zamian sięgnęłam po aplikacje na telefon. Zaczęłam testować, przeglądać, oceniać.

 

 

Szybko zorientowałam się, że choć mniej w nich magii, to znacznie więcej treści, przydatnych funkcji, aktualnych informacji. Dziś nie wyobrażam sobie bez nich podróży. Z żadną mapą nie zlokalizowałabym się w środku algierskiej kazby, nie wiedziałabym, co ze sobą zrobić w Kadyksie, w którym przypadkowo nocowałam, i nie trafiłabym do najlepszej lizbońskiej knajpy polecanej przez lokalsów. Dzięki nim nie tracę czasu na formalności (np. załatwianie hotelu w informacji turystycznej) i wykorzystuję go na zwiedzanie, rozmowy z ludźmi i smakowanie podróży. Czyli to co cenię w odkrywaniu świata najbardziej. Was też do tego zachęcam. Dlatego poniżej prezentuję subiektywny przewodnik po najlepszych aplikacjach podróżniczych. Sami przekonajcie się, jak łatwe z nimi mogą być podróże.

Ekspresowe pakowanie – Getpacked

cena: 1,79 euro

Nie możesz się już doczekać wyjazdu, ale przeraża cię pakowanie? Nie wiesz, jakie buty ze sobą zabrać i czy bierzesz ze sobą wystarczająco dużo ciepłych ubrań? Jeżeli tak, to aplikacja Getpacked jest właśnie dla ciebie. Wystarczy odpowiedzieć na kilka prostych pytań (data wyjazdu, gdzie jedziesz, jaki typ wyjazdu, czy z dziećmi itp.), a Getpacked podpowie ci, co ze sobą zabrać, tak by było akurat.

Znajdź połączenia – Skyscanner

cena: Za darmo

Idealne rozwiązanie dla łowców tanich lotów i dla tych, którzy często przemieszczają się samolotami. Główną funkcją tej aplikacji jest wyszukiwanie najdogodniejszych połączeń lotniczych. To co bardzo też w niej cenię, to funkcja wykresu pokazująca, w którym dniu są najtańsze loty na szukaną przez nas trasę. Zaoszczędzone pieniądze oznaczają przecież więcej podróżowania.

Ułóż plan podróży – Tripomatic

cena: Za darmo

Szczególnie ją doceniam podczas tzw. city breaków, czyli krótkich wypadów do miast. Dzięki niej nie trzeba bowiem wcześniej studiować przewodników czy przygotowywać specjalnych planów. Wystarczy włączyć GPS, zaznaczyć, co cię interesuje, a aplikacja pokaże najciekawsze miejsca w okolicy i pomoże zaplanować, w jakiej kolejności je zwiedzić, by jak najlepiej wykorzystać swój czas.

Wygodnie w samolocie – SeatGuru

cena: Za darmo

Są w samolocie takie miejsca, które są wygodniejsze od innych. Żeby je upolować, koniecznie ściągnij aplikację SeatGuru. Możesz w niej znaleźć niemal każdy lot i opinie podróżników odnośnie najwygodniejszych i najmniej komfortowych siedzeń na danej trasie. Wszystko pokazane w bardzo przystępnej szacie graficznej. Usiądź wygodnie i sprawdź swój kolejny lot!

Zamiast przewodnika – Lonely Planet

cena: zależy od przewodnika

Choć jestem przywiązana do mojej przewodnikowej kolekcji, od kiedy odkryłam tę aplikację, nie wyobrażam sobie bez niej podróży. Przewodniki w tej aplikacji mają często bardziej aktualną treść niż te drukowane. Do tego wszystkie mapy są interaktywne. A system wyszukiwania znacznie prostszy niż wertowanie spisu treści. Brakuje jedynie zapachu papieru.

Na wszelki wypadek – iPolak

cena: Za darmo

To nie jest najbardziej interaktywna aplikacja pod słońcem. Jest za to dużo potrzebnych informacji, które każdy podróżnik powinien mieć pod ręką. Adresy i telefony do ambasad we wszystkich krajach świata, ostrzeżenia, komunikaty MSZ o bezpieczeństwie i rady dla podróżników, którzy np. zostali okradzeni podczas wyjazdu. Obowiązkowo.

Poznaj opinię innych – TripAdvisor

cena: za darmo

Tej aplikacji nie trzeba rekomendować wytrawnym podróżnikom. Dzięki niej można szybko i sprawnie sprawdzić praktyczne informacje na temat hoteli, restauracji i rozrywek właściwie na całym świecie. I dowiedzieć się, co o tych miejscach sądzą inni. Dzięki temu unikniemy przepłacania czy bólu brzucha po jedzeniu w kiepskiej knajpie. TripAdvisor prawdę ci powie.

Nie daj się nabrać – XE Currency

cena: za darmo

Ale ile to jest w przeliczeniu na złote? Takie pytanie zadawaliście sobie tysiąc razy podczas wakacji. Szczególnie podczas burzliwych negocjacji cenowych w krajach arabskich szybko można się zgubić w obliczeniach. Z pomocą przychodzi wtedy aplikacja, w której możesz przeliczyć wszystkie waluty świata. Ich kursy są stale aktualizowane, dzięki czemu masz pewność, że nie przepłacisz.

Nie zgub się – Maplets

cena: 2,69 Euro

Z Maplets użytkownicy ściągnęli już ponad milion map. To chyba najlepsza rekomendacja. I nie chodzi tylko o plany miast czy dróg, ale też te, które dokładnie pokazują szlaki parków narodowych, trasy na stokach narciarskich czy nawet linie metra! W bazie Maplets znajduje się ponad 10 tys. map (w tym gros z USA). Przydatne zwłaszcza dla tych, którzy planują road trip po Stanach.

Dojdź do siebie po podróży – JetLag Genie

cena: 2,69 euro

Ta aplikacja, choć nie najbardziej użyteczna, spodoba się każdemu, kto chce wykorzystać 100 proc. urlopu i do pracy wraca niemal prosto z lotniska. Wpisuje się do niej, skąd dokąd lecimy i w jakich godzinach normalnie śpimy. A aplikacja za nas reguluje czas, tak byśmy jak najmniej odczuwali jet lag. Specjalnie nastawione budziki pomagają w przestawieniu się na nową strefę czasową. Bez zarwanych nocy.

 

 

 

Tunel śmierci

Pięciokilometrowy tunel anzobski położony wysoko w górach, ciemny, ze stojącą nawet po kolana wodą i prawie bez dostępu tlenu straszy kierowców w Tadżykistanie. Mimo to nie brakuje śmiałków, którzy nie zważając na zagrożenia korzystają z tego skrótu na drodze Duszanbe – Taszkent. CZYTAJ DALEJ

 

Co jest niefajnego w Indiach?

W Indiach ciężko znaleźć coś takiego jak kosz na śmieci, a nawet gdyby były one wszedzie to i tak Hindusi pewnie by z nich nie korzystali. Jeżeli trzymasz w reku śmiecia, po prostu wyrzucasz go na ziemie. Dlatego czy jedziesz autobusem, czy pociągiem, czy idziesz ulica pod nogami wlaja ci sie sterty opakowan, butelek, owoców i … CZYTAJ DALEJ

 

 


Monika Olejnik: PARANOJA. Miały być nowe twarze PO, są za to stare; przypominają, co kiedyś było

PARANOJA .To, co zaproponowała Platforma Obywatelska swoim wyborcom, jest zaskakujące. Zapewne prawie wszystkich zamurowało to, że z list PO będą kandydowali Ludwik Dorn i Grzegorz Napieralski. Jak mówił Dorn: to normalne, że w czasie przedwyborczym wypadają trupy z szafy… – napisała na swoim profilu na Facebooku Monika Olejnik, cytując swój felieton dla Wyborczej.

– Ludwik Dorn przez dwa lata był wicepremierem rządu PiS, a o Ewie Kopacz pisał, że to „chodząca nicość”. Dorn jest bardzo sprawny intelektualnie, jest świetnym parlamentarzystą, ma cudowne pióro – pamiętam, kiedy pisał, że Jarosław Kaczyński jest sułtanem, a jego partia to eunuchy – przypomina dziennikarka – a Grzegorz Napieralski jest byłym szefem SLD, któremu się nie powiodło. Jedynym jego sukcesem był niezły wynik w kampanii prezydenckiej. Nie jawi się, jako pracowity poseł, a o partii, z której teraz chce kandydować, mówił, że to folwark – dodaje.

– Czyżby Platforma chciała zbudować rząd Jarosława Kaczyńskiego na uchodźstwie? – pyta Monika Olejnik – Bo w tym worku mieści się i Roman Giertych, choć Giertych, jako pierwszy dał wyraz temu, co myśli o rządzie Kaczyńskiego, kiedy wiele lat temu inwigilowano wicepremiera Andrzeja Leppera.

Monika Olejnik skrytykowała wystąpienie premier Ewy Kopacz w części skierowane do Jarosława Kaczyńskiego, Antoniego Macierewicza i Tadeusza Rydzyka. Premier podczas środowego posiedzenia Rady Krajowej PO apelowała: „Panie prezesie Kaczyński, niech pan się zmieni, niech pan zacznie uśmiechać się do ludzi, niech pan ich polubi wreszcie, Panie pośle Macierewicz, niech się pan zmieni, niech pan przestanie poruszać się w oparach absurdu. Ojcze dyrektorze, niech ojciec się zmieni, niech zacznie głosić ewangelię o miłości bliźniego. Panowie, zmieńcie się”

– Nie wiem, po co ma się zmienić Jarosław Kaczyński, czyżby pani premier chciała go przyjąć w swoje szeregi? – pyta dziennikarka.

Źródło: Facebook

 


Modne fryzury jesień/zima 2015

Lokówki i karbownice, znowu będą miały swoje pięć minut. W tym sezonie będzie królował styl boho, a najmodniejsza fryzura tej jesieni to delikatne, niedbałe fale z przedziałkiem na czubku głowy.

Takie uczesanie pasuje zarówno na spotkanie biznesowe, jaki i na imprezę czy lunch ze znajomymi – tłumaczą styliści. Powracają również grzywki – klasyczne bądź zawadiackie, zaokrąglone, ścięte na prosto bądź na skos. Warunek jest tylko jeden: muszą pasować do owalu twarzy.
W tym sezonie fryzjerzy stawiają na szykowną nonszalancję. Ma być zwiewnie, ale i zadziornie.

– Trendy na jesień 2015 przyniosą nam we włosach lekki lok, lekki skręt i absolutnie żadnych prostowań. Włosy mają być rozwiane wiatrem, ma być dużo. Przede wszystkim naturalności, dużo grzywek, które są niesforne, niegrzeczne, absolutnie niegładkie, ale za to proste przedziałki – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Marie Witek-Partyka, stylista fryzur z atelier fryzjerskie LOVE HAIR.

Styliści zdecydowanie odradzają fryzury typu koński ogon. Zarówno koki, jak i kucyki powinny być upięte na wysokości karku lub na czubku głowy. Nadal modne będą warkocze – klasyczne francuskie, plecione z boku lub subtelne, przebijające się wśród rozpuszczonych włosów.

– Najmodniejsze kolory to będą złociste blondy, rudości, lekkie, przenikające. Mieliśmy długi sezon różnego rodzaju sombre, ombre – to nie zginie nam tak szybko, bo jesteśmy zakochani w tych odcieniach i w tej metodzie, ale będziemy to teraz delikatnie wprowadzać we włos, bardzo minimalistycznie – tłumaczy Marie Witek-Partyka.

Modne będzie ozdabianie włosów zdobionymi spinkami i błyszczącymi opaskami. Do łask powraca również karbownica.

 

Newseria


Dlaczego warto pić zieloną kawę?

Znaczna liczba osób, ze względu na zawartość szkodliwych substancji, rezygnuje z picia czarnej kawy. W zamian wybierają kawę zieloną która również pobudza organizm i dodaje energii. Dietetycy tłumaczą, że ten gatunek redukuje łaknienie, ma działanie antyoksydacyjne, przyspiesza redukcję tkanki tłuszczowej i wspomaga proces odchudzania.

Kawa zielona to dojrzałe lub dojrzewające ziarna zwykłej kawy, która nie zostają poddane procesowi palenia.

– Ze względu na to, że jest to surowe ziarna, nie poddane jeszcze obróbce termicznej, zawierają wiele cennych składników. Dlatego warto, żeby znalazły się w codziennym menu jako alternatywa dla zwykłej czarnej kawy, która wielu osobom po prostu szkodzi – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Justyna Mizera, dietetyk sportowy z Centrum Olimpiakos.

Podobnie jak czarna kawa zielona również zawiera kofeinę, dzięki czemu pobudza organizm, nie podrażniając przy tym żołądka i nie powodując uciążliwych dolegliwości. Dodatkowo zawiera cenny kwas chlorogenowy.

– Kwas ten ma działanie antyoksydacyjne, czyli wymiata wolne rodniki, które powstają w naszym organizmie na skutek choćby tego, że pochłaniamy toksyny ze spalin czy dym nikotynowy. To właśnie jemu zawdzięczamy prozdrowotne działanie kawy, bo kawa może być zdrowa, ale tylko ta w postaci zielonej – tłumaczy Justyna Mizera.

Zielonej kawie dietetycy przypisują również właściwości odchudzające. Przyspiesza ona przemianę materii i wspomaga redukcję cellulitu.

– Jeśli do biegania czy jakiejś innej formy aktywności fizycznej oraz dobrej diety dołożymy nawet kilka filiżanek zielonej kawy w ciągu dnia, to efekt wyszczuplający murowany – mówi Justyna Mizera.
Smak niepalonej kawy jest specyficzny – ziołowy i goryczkowy. Podobnie jak czarną, można ja doprawiać w dowolny sposób, choćby posypując cynamonem lub kardamonem.

– Jeśli kupimy kawę w ziarnach, to najlepiej w pierwszej kolejności rozdrobnić ją w moździerzu, a dopiero potem wrzucić do młynka elektrycznego. Następnie wsypujemy do filiżanki i zalewamy wodą, ale nie wrzątkiem, tylko taką o temperaturze 85-90 stopni, żeby zachować jej walory prozdrowotne – tłumaczy Justyna Mizera.
Smakosze podkreślają, że dla osób przyzwyczajonych do czarnej kawy dobrym rozwiązaniem jest wybór tej tradycyjnej, ale z ekstraktem zielonej.

– To doskonałe połączenie, bo mamy swoją ulubioną czarną kawę, unosi się jej aromat, zapach, a do tego kwas chlorogenowy z zielonej kawy będzie wymiatał wolne rodniki i wpływał stymulująco na redukcję tkanki tłuszczowej – dodaje Justyna Mizera.

Newseria