10 000 kroków dziennie: mit czy prawda?

Wszyscy znamy zalecenie, by codziennie chodzić 10 000 kroków. Ale czy to faktycznie optymalna liczba dla naszego zdrowia? Nowe badania sugerują, że dla niektórych może to być zbyt mało, a dla innych – za dużo.

Fot. Henry Xu / Unsplash

Spacery – lekarstwo na wiele schorzeń

Już od dawna wiadomo, że spacery mają dobroczynny wpływ na nasze zdrowie. Zapobiegają otyłości, chorobom układu krążenia, a nawet depresji. Poprawiają też pracę mózgu i zmniejszają ryzyko refluksu czy bezdechu sennego.

Mit 10 000 kroków obalony?

W 2022 roku badacze z University of Massachusetts obalili mit 10 000 kroków. Wykazali, że optymalna liczba kroków dla osób starszych to 6-8 tysięcy, a dla młodszych 8-10 tysięcy. Wcześniejsze badania tego samego zespołu dowiodły, że już 7 000 kroków dziennie zmniejsza ryzyko przedwczesnej śmierci o 50-70%.

Nowe badania: 9-10 tysięcy kroków to optymalna liczba

Jednak najnowsze badania opublikowane w „British Journal of Sport Medicine” sugerują, że 10 000 kroków może jednak być optymalną liczbą dla większości osób. Naukowcy z University of Sydney przeanalizowali dane 72 000 osób i odkryli, że:

  • Chodzenie 9-10 000 kroków dziennie zmniejsza ryzyko przedwczesnej śmierci o prawie 40%.
  • Zmniejsza ryzyko chorób serca o 20%.
  • Dłuższe spacery nie przynoszą dodatkowych korzyści zdrowotnych.

Tempo marszu ma znaczenie

Należy jednak pamiętać, że tempo marszu również ma znaczenie dla zdrowia. Szybsze spacery mogą przynieść więcej korzyści niż wolne.

Skąd wziął się mit 10 000 kroków?

Mit 10 000 kroków pochodzi z Japonii. W 1964 roku, z okazji igrzysk olimpijskich w Tokio, firma Yamasa wypuściła na rynek krokomierz nazwany „manpo-kei”, co oznacza „licznik dziesięciu tysięcy”. Liczba ta została wybrana arbitralnie, ale jak się okazuje, idealnie trafiła w sedno.

Ile kroków dziennie powinniśmy robić?

Optymalna liczba kroków dziennie zależy od wieku, kondycji i stanu zdrowia. Najlepiej zacząć od małych kroków (dosłownie!) i stopniowo zwiększać liczbę kroków każdego dnia. Ważne jest, aby znaleźć swój własny rytm i tempo marszu, które będą dla nas komfortowe i przyjemne.

Pamiętaj:

  • Nawet 3 000 kroków dziennie może przynieść korzyści zdrowotne.
  • Każdy krok się liczy, nawet jeśli nie uda Ci się osiągnąć 10 000.
  • Najważniejsze jest, aby regularnie chodzić i stopniowo zwiększać swoją aktywność.

Skorzystaj z aplikacji do liczenia kroków:

  • Pobierz aplikację na swój smartfon lub smartwatch.
  • Ustaw realistyczny cel dzienny.
  • Monitoruj swoje postępy i motywuj się do dalszej aktywności.

Spacery to doskonały sposób na poprawę zdrowia i samopoczucia. Zacznij chodzić już dziś i poczuj różnicę!


Rosjanie podsłuchiwali oficerów Bundeswehry

Anna Widzyk

Kanclerz Olaf Scholz obiecuje szybkie wyjaśnienie doniesień o przechwyconej przez Rosję rozmowie niemieckich oficerów nt. taurusów.

Pocisk manewrujący Taurus KEPD 350. Fot. wikipedia / Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported, GFDL

– Te informacje to bardzo poważna sprawa – przyznał niemiecki kanclerz Olaf Scholz, odnosząc się do doniesień mediów, że Rosja przechwyciła rozmowę czterech oficerów Luftwaffe, czyli sił powietrznych Niemiec. – I dlatego zostanie to teraz wyjaśnione bardzo dokładnie, bardzo intensywnie i bardzo szybko, co jest również konieczne – oświadczył na marginesie swojej sobotniej (02.03.2024) wizyty w Rzymie i Watykanie.

Nagranie prawdopodobnie przechwyconej rozmowy niemieckich wojskowych opublikowała w piątek (01.03.2024) szefowa państwowej rosyjskiej telewizji informacyjnej RT Margarita Simonjan. Krąży ono w internecie. Informował o niej niemiecki dziennik „Bild”, zaś według źródeł agencji DPA nagranie jest autentyczne. Przez około 38 minut oficerowie rozmawiają m.in. o możliwościach niemieckich manewrujących pocisków rakietowych Taurus oraz o wyzwaniach, związanych z ich potencjalnym rozmieszczeniem w Ukrainie.

Dyskutują też o tym, czy pociski Taurus byłyby teoretycznie zdolne do zniszczenia zbudowanego przez Rosję mostu nad Cieśniną Kerczeńską oraz, czy Ukraina mogłaby przeprowadzić ostrzał bez udziału Bundeswehry. Jednak w nagraniu słychać, że na poziomie politycznym nie ma zielonego światła dla operacji.

Kontrwywiad bada informacje

Mowa jest również o tym, że Brytyjczycy mają na miejscu, w Ukrainie, „parę osób” w związku z rozmieszczeniem pocisków manewrujących Storm Shadow. Rzecznik brytyjskiego premiera Rishi Sunaka tymczasem niedawno zaprzeczył podobnym spekulacjom, oświadczając, że użycie pocisków Strom Shadow i proces wyboru celów są sprawą ukraińskich sił zbrojnych”.

Jak informuje DPA, w przechwyconej rozmowie brał udział m.in. inspektor sił powietrznych Ingo Gerhartz. Narada miała być przygotowaniem do briefingu dla ministra obrony Borisa Pistoriusa.
Według tygodnika „Der Spiegel” wirtualna narada wojskowych nie odbyła się za pośrednictwem bezpiecznej linii, ale poprzez platformę Webex.

W sobotę rano rzeczniczka niemieckiego Ministerstwa Obrony poinformowała, że doniesienia są sprawdzane. „Federalny Urząd Służby Kontrwywiadu Wojskowego (BAMAD) podjął wszelkie niezbędne działania” – oświadczyła, nie podając szczegółów.

Moskwa żąda wyjaśnień

„Wyjaśnień od Niemiec” zażądała rzeczniczka rosyjskiego MSZ. Dodała, że próby uniknięcia odpowiedzi na te pytania „będą postrzegane jako przyznanie się do winy”.

Olaf Scholz wielokrotnie wypowiadał się przeciwko dostawie taurusów Ukrainie. Obawia się bowiem wciągnięcia Niemiec w wojnę Moskwy przeciwko Kijowowi, ponieważ pociski mogłyby dosięgnąć celów w głębi terytorium Rosji. Za dostawą taurusów Ukrainie opowiadają się m.in. politycy koalicyjnych Zielonych, liberalnej FDP i opozycyjnej chadecji CDU/CSU.

Niepokój w Berlinie

Doniesienia o możliwości przechwycenia przez Rosję rozmowy oficerów Bundeswehry zaniepokoiły niemieckich polityków. „Pilnie musimy wzmocnić nasze bezpieczeństwo i kontrwywiad, ponieważ w oczywisty sposób w tej dziedzinie jesteśmy podatni na atak” – powiedziała sieci redakcji RND szefowa komisji obrony Bundestagu Marie-Agnes Strack-Zimmerman z FDP. Jej zdaniem powodem publikacji jest to, że Rosja chce powstrzymać kanclerza przed daniem zielonego światła na dostawę taurusów Ukrainie. Jak wskazała polityk, szpiegostwo jest „częścią rosyjskiego zestawu narzędzi wojny hybrydowej”. Nie jest ani czymś zaskakującym, ani zdumiewającym, że przechwycono rozmowę. „Było tylko kwestią czasu, kiedy stanie się to publiczne” – dodała.

„Jeśli ta historia okaże się prawdziwa, będzie to bardzo problematyczny incydent” – powiedział sieci redakcji RND polityk Zielonych Konstantin von Notz, przewodniczący parlamentarnej komisji kontroli Bundestagu. I dodał, że nasuwa się pytanie, czy byłby to jednorazowy incydent, czy też strukturalny problem dotyczący bezpieczeństwa. – Oczekuję, że wszystkie okoliczności zostaną natychmiast wyjaśnione – powiedział.

Polityk CDU Roderich Kiesewetter ostrzegł, że mogą się pojawić kolejne nagrania. „Wiele innych rozmów z pewnością zostało przechwyconych i może zostać ujawnionych w późniejszym terminie dogodnym dla Rosji” – powiedział portalowi informacyjnemu ZDFheute. Można założyć, że „rozmowa została celowo ujawniona przez Rosję w tym momencie w konkretnym celu”. Może chodzić o zapobieżenie dostawom taurusów do Ukrainy.

REDAKCJA POLECA

 

script type=’text/Javascript’>

Eliksir młodości. Czy istnieje przepis na młodość?

Od wieków ludzkość marzy o eliksirze młodości, magicznym specyfiku, który zatrzyma czas i pozwoli nam zachować wieczne piękno i witalność. Historia obfituje w opowieści o poszukiwaniach tego cudownego środka, a także w liczne, często absurdalne, próby jego stworzenia.

Fot. Khamkéo Vilaysing / Unsplash

W starożytności ludzie wierzyli, że sekret młodości tkwi w magicznych rytuałach, egzotycznych ziołach lub krwi młodych dziewic. Alchemicy poszukiwali kamienia filozoficznego, który miał zapewnić nieśmiertelność, a królowie i arystokraci kąpali się w oślim mleku lub pili eliksiry zrobione z roztopionego złota.

Wraz z rozwojem nauki pojawiły się bardziej racjonalne podejścia do problemu starzenia. Lekarze badali wpływ diety, snu i aktywności fizycznej na kondycję organizmu. Pojawiły się też pierwsze terapie hormonalne i chirurgiczne, mające na celu odmłodzenie wyglądu.

Jednak do dziś nie odkryto magicznej recepty na młodość. Eliksiry młodości sprzedawane w sklepach to najczęściej zwykłe kosmetyki lub suplementy diety, które nie mają realnego wpływu na proces starzenia.

Czy oznacza to, że musimy pogodzić się z upływem czasu i bezpowrotnie utracić młodość?

Niekoniecznie! Chociaż nie ma sposobu na całkowite zatrzymanie starzenia, możemy wiele zrobić, aby spowolnić ten proces i zachować zdrowie i witalność na dłużej.

Oto kilka kluczowych czynników:

Zdrowa dieta

Spożywanie warzyw, owoców, chudego białka i pełnoziarnistych zbóż zapewnia organizmowi niezbędne składniki odżywcze, które chronią komórki przed uszkodzeniem i spowalniają procesy starzenia.

Aktywność fizyczna

Regularne ćwiczenia wzmacniają mięśnie i kości, poprawiają kondycję serca i płuc oraz zwiększają poziom endorfin, które poprawiają samopoczucie.

Wystarczający sen

Podczas snu organizm regeneruje się i odbudowuje, co jest niezbędne dla zachowania zdrowia i młodości.

Ochrona przed słońcem

Promienie słoneczne przyspieszają proces starzenia skóry, dlatego ważne jest, aby używać kremów z filtrem UV i chronić skórę przed nadmiernym opalaniem.

Dbanie o zdrowie psychiczne

Stres i negatywne emocje mogą negatywnie wpływać na kondycję organizmu i przyspieszać procesy starzenia. Dlatego ważne jest, aby dbać o swoje zdrowie psychiczne i stosować techniki relaksacyjne, takie jak joga, medytacja lub mindfulness.

Młodość to nie tylko wygląd zewnętrzny. To także stan ducha, energia i radość życia. Dbając o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne, możemy zachować młodość na dłużej i cieszyć się pełnią życia w każdym wieku.

Zamiast szukać magicznego eliksiru młodości, skupmy się na tym, co naprawdę ważne: zdrowym stylu życia, pozytywnym nastawieniu i czerpaniu radości z każdego dnia.


Putin grozi Zachodowi wojną atomową

Anna Widzyk

Władimir Putin przestrzegł przed wysłaniem wojsk NATO do Ukrainy i zagroził wojną nuklearną.

Władimir Putin. Fot. zrzut z ekranu / youtube

Jeżeli kraje NATO wysłałyby swoich żołnierzy do Ukrainy, konsekwencje byłyby tragiczne – powiedział dziś (29.02.2024) rosyjski prezydent Władimir Putin, wygłaszając orędzie o stanie państwa. Odniósł się w ten sposób do wypowiedzi prezydenta Francji Emmanuela Macrona sprzed kilku dni, że nie można wykluczyć rozmieszczenia w przyszłości zachodnich sił w Ukrainie, która od ponad dwóch lat broni się przed rosyjską inwazją.

Putin dodał, że Zachód powinien mieć na uwadze, iż Rosja „ma broń, która może dosięgnąć celów na jego terytorium”.

Wszystko, co sugeruje Zachód, aby przestraszyć świat, zwiększa realne zagrożenie konfliktem z użyciem broni jądrowej. Oznaczałoby to zniszczenie naszej cywilizacji – powiedział Putin.

Podkreślił też, że rosyjskie siły nuklearne są w „pełnej gotowości”, zaś wojsko dysponuje nowymi potężnymi rodzajami broni, z których niektóre zostały przetestowane na polu bitwy w Ukrainie. Mówił m.in. o nowej międzykontynentalnej rakiecie balistycznej Sarmat, która została wprowadzona do rosyjskich sił nuklearnych, a także pocisku manewrującym o napędzie jądrowym Buriewiestnik oraz dron Posejdon, których testy dobiegają końca.

Kolejna próba zastraszenia

Ostrzeżenia zachodnich przywódców, że Rosja może zaatakować NATO Putin nazwał „bredniami”. Odrzucił twierdzenia Waszyngtonu, że Moskwa planuje rozmieszczenie broni nuklearnej w przestrzeni kosmicznej. Jego zdaniem to część gry, która ma na celu wciągnięcie Rosji w nowe rozmowy o kontroli broni jądrowej na amerykańskich warunkach. – Przed wyborami w USA chcą po prostu pokazać swoim obywatelom, a także innym, że nadal rządzą światem – powiedział Putin. I dodał – To nie zadziała.

W przeszłości rosyjski prezydent, a także inni rosyjscy politycy i propagandyści kierowali atomowe groźby pod adresem państw Zachodu, wspierających Ukrainę w jej obronie przed rosyjską napaścią. Przypomnieli o tym niemieccy politycy, którzy zareagowali na groźby Putina.

– Celem jego gróźb jest to, by kraje Zachodu przestały wspierać Ukrainę.– powiedział poseł Zielonych Anton Hofreiter gazetom grupy medialnej Funke. – Nie możemy dać się zastraszyć – dodał.

„Broń atomowa nie jest opcją”

Podobną opinię wyraził polityk chadeckiej CDU Norbert Roettgen.

– Traktowanie gróźb Putina jako kryterium naszych działań jest poważnym błędem. – powiedział. – Putin słusznie uznaje to za naszą słabość, a słabość zachęca go do kolejnych gróźb albo użycia przemocy – dodał Roettgen.

Jego zdaniem rosyjski prezydent doprowadził już do „całkowitej eskalacji”. – Broń atomowa nie jest dla niego opcją, bo straciłby najważniejszego sojusznika, Chiny, zaś amerykańskie odstraszanie funkcjonuje – ocenił Roettgen.

Także partyjny ekspert SPD ds. polityki zagranicznej Nils Schmid uważa najnowsze wypowiedzi Putina za mało wiarygodne.

– Dzisiejsze przemówienie Putina pokazało po raz kolejny zwykły schemat z pogróżkami wobec Zachodu. To niewiarygodną groźbą użycia broni nuklearnej, a jednocześnie zapowiedź ogromnego zwiększenia wydatków socjalnych – ocenił Schmid. Skomentował w ten sposób orędzie rosyjskiego prezydenta, poświęcone przede wszystkim polityce gospodarczej i socjalnej.

– Putin nie ma pomysłu na to, jak konkretnie zamierza osiągnąć ogłoszone dziś wewnątrzpolityczne cele – dodał Schmid.

REDAKCJA POLECA

 

script type=’text/Javascript’>

Polska zamyka temat roszczeń reparacyjnych. Rząd oczekuje zadośćuczynienia od Niemiec za straty wojenne w Polsce

Magdalena Szaniawska-Schwabe | Magdalena Gwóźdź-Pallokat Berlin

Warszawa zamyka roszczenia reparacyjne w wysokości 1,3 biliona euro, ale nie rozmowy o zadośćuczynieniu. Szef polskiej dyplomacji wzywa Berlin do rozmów o rekompensacie. Padają propozycje.

Po wizytach Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego w Berlinie wróciła dyskusja dotycząca zadośćuczynienia od Niemiec za straty wojenne w Polsce.

Przez ostatnie osiem lat rząd Zjednoczonej Prawicy wielokrotnie publicznie podnosił kwestię reparacji. Oficjalnie, w nocie dyplomatycznej skierowanej do rządu w Berlinie, nie było jednak mowy o reparacjach, na co w stolicy Niemiec zwrócił uwagę premier Polski.

Ten dokument, który został przesłany przez poprzedni polski rząd do rządu niemieckiego, mówił o jakiejś formie kompensaty. Powołano także instytut, który oblicza straty, jakie Polska poniosła z tytułu napaści niemieckiej na Polskę w ’39 r. – powiedział Donald Tusk. Straty te oszacowano na 1,3 biliona euro (ponad sześć bilionów złotych).

Kilkanaście dni wcześniej ten sam temat poruszył w stolicy Niemiec szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski. Zaznaczył, że kwestie historyczne będą jeszcze długo odgrywały ważną rolę w bilateralnych relacjach i że poruszy kwestię budowy Domu Niemiecko-Polskiego – miejsca, które ma upamiętniać polskie ofiary wojny.

– Będę też prosił panią minister, aby rząd niemiecki w kreatywny sposób pomyślał o tym, jak znaleźć formę rekompensaty tych strat wojennych czy zadośćuczynienia – zapewniał szef polskiego MSZ podczas konferencji prasowej z Annaleną Baerbock.

Choć temat powrócił do dwustronnych rozmów, zmieniła się retoryka. Berlin to zauważa. Posłanka Zielonych Nyke Slawik tłumaczy, że pomimo niewielkich różnic, wszystkie demokratyczne partie w Bundestagu są zgodne co do konieczności umocnienia współpracy z Polską oraz potrzeby otwarcia się na kwestie zadośćuczynienia. Pytana o konkretne pomysły, które mogłyby być formą zadośćuczynienia, wymienia odszkodowania dla jeszcze żyjących grup ofiar czy niemiecką odpowiedzialność za odbudowę zniszczonych w czasie wojny zabytków, jak Pałac Saski w Warszawie. Przypomina też, że podczas wojny znacznie ucierpiała polska kultura, dlatego – jej zdaniem – Niemcy powinny rozważyć jej wsparcie.

– Jest wiele możliwości zadośćuczynienia Niemiec w formie innej niż wypłata reparacji. Najwyższy czas na podjęcie konkretnych rozmów w tej sprawie – apeluje polityczka Zielonych. Zapewnia też, że rząd Niemiec na bieżąco pracuje nad różnymi projektami, jak na przykład bilet dla młodzieży z Polski i Niemiec, która chce odwiedzić sąsiedni kraj; na wzór niemiecko-francuskiego projektu z ubiegłego roku.

Choć nie ma jeszcze konkretnych postanowień, jeśli chodzi o formę wspomnianego zadośćuczynienia, trudno nie zauważyć ożywienia w bilateralnych relacjach. Obie strony deklarują, chęć wznowienia polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych jeszcze przed wakacjami. O powrocie do „regularnej dynamiki spotkań” mówił też w Berlinie Radosław Sikorski.

Sprawa zamknięta prawnie, ale nie moralnie

Niemcy niezmiennie argumentują, że kwestia reparacji jest z prawnego punktu widzenia zamknięta, choć moralnie nigdy nie będzie. Rzecznik resortu spraw zagranicznych na zapytanie DW odpowiedział, że strona niemiecka „nad formami zadośćuczynienia trudnej wzajemnej historii chce pracować na podstawie konstruktywnego i partnerskiego dialogu z Polską”.

W świetle prawa międzynarodowego kwestia reparacji, czyli roszczeń między państwami, została zamknięta w roku 1953. Ciągle otwarta wydaje się natomiast sprawa indywidualnych roszczeń oraz symbolicznych gestów. Mówi o tym jeden z głównych architektów współczesnych stosunków polsko-niemieckich Markus Meckel. Dla niego oczywistą formą rekompensaty byłoby „stworzenie systemu opieki medycznej i długoterminowej dla żyjących polskich ofiar III Rzeszy”. Za konieczne uznaje też zwrot zrabowanych dzieł sztuki. Ponadto zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt.

Wyzwaniem jest podtrzymanie świadomości historycznej u kolejnych pokoleń Niemców, by pamiętali, że zbrodnie III Rzeszy nie ograniczały się do Holokaustu – zaznacza.

Bezpieczeństwo a nowa wspólnota interesów

Markus Meckel, który był pierwszym demokratycznym szefem dyplomacji NRD, podnosi jeszcze jedną, jego zdaniem być może najistotniejszą kwestię – bezpieczeństwa. Tłumaczy, że Polska i Niemcy wzajemnie siebie potrzebują. W obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę „znów musimy walczyć o wolność i demokrację”.

– Musimy wzmocnić wschodnią flankę NATO. Niemcy stacjonują na Litwie, ale to za mało. Musimy działać strategiczne. Polska już dziś robi wiele w obszarze bezpieczeństwa, a my, Niemcy, musimy zapewnić większe finansowanie wspólnych inwestycji w obronność – przekonuje.

Kwestię bezpieczeństwa w kontekście zadośćuczynienia poruszył w Berlinie także Donald Tusk. – Bardzo bym chciał, żeby ta refleksja historyczna i decyzje, które mogłyby nas usatysfakcjonować, służyły przyszłości, wspólnemu bezpieczeństwu. – zaznaczył na wspólnej konferencji prasowej z Olafem Scholzem. Stwierdził też, że Niemcy w sprawie zadośćuczynienia „mają coś do zrobienia”.

– Nie będę używał tej narracji w sposób agresywny. Nie tylko dlatego, że jestem polskim politykiem. Jestem też historykiem i jestem gdańszczaninem. I wszystkie te trzy powody każą mi myśleć serio o tym, że wyrównanie pewnych rachunków byłoby na pewno dziejową sprawiedliwością. Nie chcę z tego uczynić frontu wzajemnej niechęci. Chcę uczynić z tego pomysł na dalszą współpracę na rzecz bezpieczeństwa. Korzystną dla obu narodów. – podkreślił szef polskiego rządu, zachęcając kanclerza Niemiec do dyskusji na trudne tematy.

Przez ostatnich osiem lat Berlin dystansował się od bilionowych żądań formułowanych przez poprzedni rząd w Warszawie. Teraz wyraźnie odczuwalna jest w stolicy Niemiec chęć do rozmów. Również tych najtrudniejszych.

REDAKCJA POLECA

 

script type=’text/Javascript’>

Przed napaścią na Ukrainę, Putin przekłamywał jej historię. Teraz Polska pojawia się w jego retoryce

Katarzyna Domagała-Pereira

Putin usprawiedliwiał atak na Ukrainę, fałszując argumenty historyczne. Teraz zaś można zaobserwować, że Polska odgrywa coraz większą rolę w retoryce Putina i rosyjskiej propagandzie wojennej. Putin zniekształca fakty historyczne, sugerując, że rosyjska dominacja w całej Europie Wschodniej jest pożądana. To musi być sygnał ostrzegawczy – pisze niemiecki historyk dla magazynu „Der Spiegel”.

„Kiedy Rosja napadła na Ukrainę, pojawiły się wcześniej sygnały. Przekłamania historyczne w artykułach i przemówieniach Putina. Teraz Polska coraz częściej pojawia się w retoryce przywódcy Kremla. Czy to sygnał ostrzegawczy?” – pyta niemiecki historyk Matthaeus Wehowski w artykule gościnnym opublikowanym na stronie internetowej tygodnika „Der Spiegel”. Wehowski jest pracownikiem naukowym Instytutu Badań nad Totalitaryzmami im. Hannah Arendt na Uniwersytecie Technicznym w Dreźnie.

Wehowski przypomina, że na początku lutego br. w wywiadzie z amerykańskim dziennikarzem Tuckerem Carlsonem prezydent Rosji obwinił Polskę za wybuch drugiej wojny światowej. Powiedział, że Polska „nie wykazała chęci do kompromisu, a Hitler nie miał innego wyjścia, jak tylko zrealizować swoje [wojenne] plany”. Putin użył argumentu, który reżim Adolfa Hitlera wykorzystał już wcześniej do uzasadnienia inwazji na Polskę w 1939 roku, że Polska została „zmuszona” do wojny z Niemcami przez mocarstwa zachodnie” – pisze niemiecki historyk.

Sygnał ostrzegawczy dla Polski

Przypomina, że Putin usprawiedliwiał atak na Ukrainę 24 lutego 2022 roku, fałszując argumenty historyczne. Teraz zaś można zaobserwować, że Polska odgrywa coraz większą rolę w retoryce Putina i rosyjskiej propagandzie wojennej. Putin zniekształca fakty historyczne, sugerując, że rosyjska dominacja w całej Europie Wschodniej jest pożądana. „To musi być sygnał ostrzegawczy dla Polski i całej Unii Europejskiej. Tym razem, inaczej niż dwa lata temu, nie należy go ignorować” – pisze Wehowski.

Z punktu widzenia Putina Polska i inne państwa Europy Środkowej i Wschodniej są tylko „narzędziami” wielkich mocarstw – kontynuuje historyk. Dodaje, że myślenie Putina zostało ukształtowane przez rosyjskiego skrajnie prawicowego i antysemickiego filozofa Iwana Iljina (1883-1954). Iljin uzasadniał rosyjskie wpływy na Europę Wschodnią rzekomą tradycją historyczną od średniowiecza do czasów współczesnych. Z tej perspektywy Polska była jedynie „przyczółkiem obcych mocarstw” i „bramą” dla wrogich idei – czytamy.

Wehowski zwraca uwagę na propagowanie przez Kreml narracji „spisku i zdrady” przeciwko Rosji, o czym przekonuje, chociażby nowy rosyjski podręcznik do historii dla nastolatków, który ukazał się we wrześniu 2023 roku. Jego autorem jest były minister kultury Władimir Medinski. Od 2009 roku jest on również członkiem komisji ds. zapobiegania fałszowaniu historii ze szkodą dla interesów Rosji. Obecnie pełni rolę „kapłana putinowskiej prawdy historycznej”. Wiele wydarzeń XX wieku, w tym powstanie „Solidarności” w 1980 roku, jest interpretowanych w podręczniku jako wynik spisku „zachodnich agentów” i „wrogich idei”. Podręcznik przedstawia Polskę i inne państwa Europy Środkowej i Wschodniej jako instrumenty Zachodu.

Polska w rosyjskiej propagandzie

Niemiecki historyk przyznaje, że interpretacja demokracji jako narzędzia zachodnich „wpływów” ma w Rosji tradycję i legitymizowała pierwsze kroki w kierunku autokracji już po 1989 roku.

Rosyjska propaganda twierdzi m.in. że NATO jest „potajemnie” aktywne w Ukrainie, głównie w postaci polskich najemników w ukraińskiej armii. Ataki na budynki mieszkalne i obiekty cywilne są uzasadniane twierdzeniem, że są to bazy najemników, oficerów NATO i neonazistów. „Propaganda osiąga kuriozalne rozmiary nawet jak na rosyjskie standardy” – czytamy w „Spieglu”.

Innym centralnym punktem rosyjskiej propagandy przeciwko Polsce jest próba podważenia pomocy wojskowej i gospodarczej Warszawy dla Ukrainy oraz sianie nieufności w Ukrainie. Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku Rosja twierdzi, że Polska próbuje odzyskać swoje „historyczne terytoria” na zachodniej Ukrainie – pisze Wehowski. Dodaje, że Rosja stara się również podsycać w Polsce niechęć do Ukrainy, a jednym z ważnych partnerów jest część skrajnie prawicowego sojuszu Konfederacja.

Główną rolę w antypolskiej propagandzie odgrywa również białoruski dyktator Łukaszenka. Ten od lat szkaluje polską mniejszość na Białorusi jako „piątą kolumnę” Zachodu i stosuje wobec niej represje. Twierdzi też, że Polska planuje „prowokacje” na granicy z Białorusią, aby uzasadnić inwazję NATO na jego kraj.

Ważne odstraszanie NATO

Chociaż wiele z obecnych narracji na temat Polski w Rosji nie jest nowych, zostały one znacznie zaostrzone za rządów Putina. W świecie „wrogich agentów” i rosnącej paranoi Polska jawi się jako baza spisku – podsumowuje niemiecki historyk. Jego zdaniem inwazja Rosji na Polskę jest obecnie mało prawdopodobna, bo potencjał odstraszania NATO jest nadal wysoki. Trwa jednak na całego wojna hybrydowa: dezinformacja w mediach społecznościowych, cyberataki, manipulowanie infrastrukturą, prowokacje na granicy z Białorusią i Królewcem.

„Dlatego teraz, dwa lata po ataku na Ukrainę, niezwykle ważne jest utrzymanie potencjału odstraszania NATO. Jeśli Donald Trump zostanie ponownie wybrany i – zgodnie z zapowiedziami – zmniejszy wsparcie USA dla NATO, Europa będzie musiała jak najszybciej zająć odpowiednią pozycję. Tak, aby następna ‘operacja specjalna’ nie była skierowana przeciwko innemu sąsiedniemu krajowi” – przestrzega Matthaeus Wehowski w magazynie „Der Spiegel”.

REDAKCJA POLECA

 

script type=’text/Javascript’>

Humanoidalny robot Tesli. Elon Musk udostępnił nowe wideo

Elon Musk podzielił się na X (Twitterze) nagraniem, przedstawiającym humanoidalnego robota Tesli o imieniu Optimus, spacerującego po laboratorium. W krótkim filmie robot wykonuje kilka kroków, macha ręką i obraca się, demonstrując płynność ruchów i stabilność.

Humanoidalny robot Tesli. Fot. X

Musk po raz pierwszy zaprezentował koncepcję Optimusa w zeszłym roku, określając go jako „przyjaznego robota domowego”, zdolnego do wykonywania różnorodnych zadań, takich jak sprzątanie, gotowanie czy robienie zakupów. Robot ma być napędzany sztuczną inteligencją Tesli i wykorzystywać te same technologie, które firma stosuje w swoich autonomicznych samochodach.

Co niesie ze sobą rozwój humanoidalnych robotów?

Nowe nagranie stanowi kolejny dowód na to, że Tesla traktuje robotykę niezwykle poważnie. Firma inwestuje ogromne środki w tę dziedzinę i posiada ambitne plany na przyszłość. Optimus może stać się przełomowym produktem, rewolucjonizując sposób, w jaki żyjemy i pracujemy.

Jednocześnie, wiele pytań dotyczących Optimusa pozostaje bez odpowiedzi. Jakie będą jego rzeczywiste możliwości? Jak będzie on integrować się z naszym życiem? Jakie potencjalne zagrożenia niesie ze sobą rozwój humanoidalnych robotów?

thefad.pl


Co się dzieje z tym starym człowiekiem? Zachowuje się tak, jakby tracił nad sobą kontrolę

Jacek Lepiarz

Po utracie władzy Jarosław Kaczyński sprawia wrażenie, jakby coraz bardziej tracił kontrolę nad sobą. PiS nie ma energii na strategiczny zwrot – pisze „Der Spiegel”.

Fot. Screenshot / youtube

Przez osiem lat Jarosław Kaczyński jako szef narodowych konserwatystów rządził w Polsce. Następnie PiS musiał oddać władzę. Od tego czasu przewodniczący partii sprawia coraz gorsze wrażenie – pisze publicystka tygodnika „Der Spiegel” Nadia Pantel.

„Większość Polaków zadaje pytanie: co się dzieje z tym starym człowiekiem? Po oddaniu przez PiS władzy w końcu 2023 roku 74-letni Kaczyński zachowuje się tak, jakby tracił nad sobą kontrolę” – ocenia autorka.

Incydent za incydentem

Na poparcie swojej tezy autorka przytoczyła szereg incydentów z udziałem Kaczyńskiego: nazwanie z mównicy sejmowej Donalda Tuska „niemieckim agentem” i porównanie go do Hitlera, twierdzenie, że Sejmu nie ma, a także zarzucanie rządowi łamanie zasad demokracji. Przypomniała też wypowiedzi Kaczyńskiego o „torturowaniu” Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, przypominającym metody Gestapo.

„Kaczyński, który w czasie ośmioletnich rządów PiS pracował nad wprowadzeniem politycznej kontroli nad wymiarem sprawiedliwości, ryzykując ciężki konflikt z Komisją Europejską, teraz jako polityk opozycji stale ostrzega przed zagrożeniami dla państwa prawa” – dziwi się niemiecka dziennikarka.

Pantel zaznaczyła, że Kaczyński krytykowany jest nie tylko przez polityków związanych z Tuskiem, lecz także przez przedstawicieli polskiej prawicy. Wymieniła w tym kontekście historyka Andrzeja Nowaka, który uważa, że Kaczyński „nie sprostał wielkiej odpowiedzialności, którą sam na siebie przyjął” i w związku z tym powinien przekazać władzę młodszym politykom.

Strategia siania chaosu

Pod koniec roku wydawało się, że strategia tworzenia „poczucia chaosu” może przynieść sukces – pisze Pantel. Wspomniała o okupacji siedziby mediów publicznych w proteście przeciwko zwolnieniu „wiernych Kaczyńskiemu propagandystów”. W tej skomplikowanej sytuacji PiS kreował się na gwaranta stabilności, w przeciwieństwie do aktualnego rządu kojarzonego z niepokojami.

„Po upływie czasu stało się jasne, że Kaczyński nie przekona opinii publicznej do swojego stanowiska. Poparcie dla PiS w sondażach stale spada, a dla Platformy Obywatelskiej Tuska, rośnie” – podkreśliła Pantel. Zwraca też uwagę na rekordową popularność marszałka Sejmu Szymona Hołowni.

Trump wzorem dla PiS

„Der Spiegel” przewiduje, że wybory samorządowe w kwietniu br. zakończą się dotkliwymi stratami dla PiS. W wyborach prezydenckich w 2025 roku nie wiadomo, czy kandydat PiS wejdzie do drugiej tury.

Pantel uważa, że prawdopodobnie PiS będzie się przesuwał bardziej na prawo, biorąc przykład z Donalda Trumpa. Jednak jej zdaniem partii brakuje obecnie energii do strategicznych dyskusji. Podczas obrad komisji śledczej, wiele sił będzie musiała przeznaczyć na odpieranie zarzutów o wykorzystywanie systemu Pegasus przeciwko politycznym przeciwnikom.

 

REDAKCJA POLECA

 

script type=’text/Javascript’>

Sikorski: Groźby Putina są realne, ja tym groźbom jestem zmuszony wierzyć

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podczas wizyty w USA ostrzegł, że groźby ze strony Rosji, w tym prezydenta Putina i byłego prezydenta Miedwiediewa, należy traktować poważnie. Podkreślił, że NATO musi być przygotowane na „testowanie” swoich gwarancji bezpieczeństwa.

Sikorski w rozmowie z TVN24 w Waszyngtonie odniósł się do słów Andrzeja Dudy, który w wywiadzie dla BBC powiedział, że nie wierzy w atak Rosji na państwo NATO.

– Jeśli Putin grozi, jeśli grozi były prezydent Miedwiediew, to ja tym groźbom niestety zmuszony jestem wierzyć – powiedział Sikorski.

Szef MSZ zwrócił uwagę na drugą rocznicę rosyjskiej inwazji na Ukrainę i podkreślił, że sytuacja jest lepsza, niż się spodziewał. Docenił opór Ukraińców, pomoc ze strony Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Zaznaczył, że kluczowe jest pytanie o dalsze wsparcie dla Ukrainy.

– Pytanie, czy starczy nam strategicznej cierpliwości, determinacji, aby nadal wspierać Ukrainę do zwycięstwa, które gwarantuje przywrócenie ładu międzynarodowego, odzyskanie przez Ukrainę granicy uznanej międzynarodowo – dodał Sikorski.

Sikorski odpiera kłamstwa i zarzuty ambasadora Rosji

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w mocnym wystąpieniu w Radzie Bezpieczeństwa ONZ obalił rosyjskie kłamstwa na temat Ukrainy. Skrytykował też oskarżenia o „rusofobię” i przypomniał o historycznych zbrodniach Rosji.

Sikorski stanowczo odparł twierdzenia rosyjskiego ambasadora Wasilija Nebenzi, który nazwał Ukrainę „klientem Zachodu”, oskarżał o nazizm i korupcję, a winą za wojnę obarczał Stany Zjednoczone i Zachód.

Minister podkreślił, że Kijów walczy o niepodległość, a prezydent Ukrainy jest Żydem, a minister obrony muzułmaninem, co przeczy rosyjskim oskarżeniom o nazizm. Przypomniał też, że Aleksiej Nawalny udokumentował, jak czysty i uczciwy jest ukraiński system polityczny.

Sikorski odrzucił też tezę o neokolonializmie USA, wskazując, że to Rosja próbowała eksterminować Ukrainę już w XIX wieku. Podkreślił, że groźby nuklearne ze strony Miedwiediewa i Putina nie są nieracjonalne i stanowią realne zagrożenie.

Minister spraw zagranicznych stanowczo odparł również rosyjskie kłamstwa na temat historii. Podkreślił, że to Polska, a nie Rosja, została zaatakowana w 1939 roku. Przypomniał również o wspólnej paradzie zwycięstwa zorganizowanej przez Związek Sowiecki i nazistowskie Niemcy po napaści na Polskę.

Sikorski zwrócił też uwagę na liczne porażki militarne Rosji w historii, m.in. w wojnie krymskiej, polsko-bolszewickiej, rosyjsko-japońskiej i w Afganistanie.

Minister zakończył swoje wystąpienie mocnym stwierdzeniem, że Rosji nie uda się podporządkować sobie Ukrainy. Podkreślił, że Ukraińcy, tak jak Polacy w przeszłości, opierają się rosyjskiej dominacji.

Przed wystąpieniem Sikorskiego Nebenzia wygłosił tyradę, obwiniając o wojnę USA i Zachód. Obraził też szefów dyplomacji państw europejskich, określając ich „osobami nazywającymi się ministrami spraw zagranicznych” i twierdząc, że nie prowadzą oni niezależnej polityki. Zapowiedział też, że nie będzie słuchał ich wystąpień.

thefad.pl, Źródło: TVN24, Media


Były prezydent Niemcy przyznaje: Nasza postawa pomogła Putinowi

Jacek Lepiarz

Były prezydent Niemiec Joachim Gauck krytykuje opieszałość niemieckich władz w dostawach broni dla Ukrainy. Sugeruje, że Berlin nie chce narażać na szwank roli pośrednika między Ukrainą a Rosją.

Były prezydent Niemiec Joachim Gauck. Fot. screen shot / X

W wywiadzie dla najnowszego wydania tygodnika „Der Spiegel”, Gauck uznał za przykład godny naśladowania premier Danii Mettę Frederiksen, która zapowiedziała, że przekaże Ukrainie całą amunicję, jaką jej kraj posiada.

– Brakuje mi takiej determinacji w Niemczech. Powinniśmy byli już dawno temu dostarczyć pociski Taurus. Pytam, co jest przyczyną tej opieszałości? To nie może być przypadek – powiedział były prezydent. Jego zdaniem niemiecki rząd nie chce narażać na szwank swojej roli jako „przyszły makler, pośrednik między Ukrainą a Rosją”.

– To by tłumaczyło, dlaczego, jeśli chodzi o wsparcie wojskowe, Niemcy nie idą na całość. Być może potrzeba jeszcze czasu na zrozumienie, że niezdecydowanie jest dla Putina zachętą do dalszego mordowania – wyjaśnił Gauck.

Słuchajmy ostrzeżeń Polaków i Bałtów

Pytany o prawdopodobieństwo zaatakowania przez Rosję jednego z krajów NATO, Gauck powiedział, że prezydent Władimir Putin kieruje się „imperialnym szaleństwem”, co utrudnia stawianie prognoz.

– Niemcy długo błędnie oceniały Putina. Dlatego teraz lepiej jest słuchać ostrzeżeń tych, którzy mają doświadczenia z rosyjskim imperializmem. Obok Mołdawii są to Kraje Bałtyckie, Finlandia, ale także Polska. Te kraje uważają, że po Putinie można się wszystkiego spodziewać – wyjaśnił.

Były prezydent opowiedział się za przeznaczeniem na obronność 2 proc. PKB – „bez sprytnych chwytów buchalterskich”. Na sugestię, że wydatki na wojsko oznaczają konieczność cięć w innych dziedzinach, odpowiedział:

– Obrona naszej demokracji i wolności, a co za tym idzie dobrobytu, muszą być warte takich wydatków.

Spotkanie w Berlinie – Putin tylko się uśmiechnął

Gauck powiedział, że wcześnie przejrzał Putina i nigdy nie złożył wizyty w Rosji. Przyjął go jednak w 2012 r. po ponownym wyborze na prezydenta Rosji w swojej berlińskiej rezydencji Bellevue. Jak zaznaczył, przy tej okazji dał Putinowi do zrozumienia, co o nim myśli. – W drodze na rozmowy delegacji, powiedziałem mu po niemiecku: – Panie Prezydencie, czy to nie dziwne, że spotykamy się w pałacu Bellevue, jeżeli uzmysłowimy sobie, gdzie byliśmy przed blisko 30 laty?

– Putin w latach 80. jako oficer KGB wspierał moich ciemiężycieli – wyjaśnił Gauck. –Putin nie odpowiedział, ale uśmiechnął się na swój putinowski sposób. Ja dobrze odczytuję ten typ ludzi. Obudzony w środku nocy mogę z pamięci wymienić ich sposoby panowania: zabieranie praw człowieka i obywatela, brak wolnych i uczciwych wyborów, nadużycie prawa jako instrumentu sprawowania władzy, budowa aparatu zastraszającego ludzi i, co ważne, brak wolnych mediów – czytamy w wywiadzie opublikowanym w „Spieglu”.

Niemiecki rząd zostawił Ukrainę na lodzie

Gauck potwierdził swoją ocenę, wyrażoną w książce „Wstrząsy”, że niemiecki rząd za czasów Angeli Merkel porzucił Ukrainę.

Porozumienie z Mińska z 2015 r. podtrzymywało złudzenie, że Rosja jest zainteresowana pokojem i odprężeniem.

Za szczególnie irytujące uznał kontynuację budowy gazociągu Nord Stream 2. – Głosy Ukraińców, Polaków, Bałtów i Amerykanów oraz tych Niemców, którzy oceniali projekt krytycznie, były ignorowane. (…) Nasza postawa pomogła Putinowi w prowadzeniu neoimperialnej polityki – ocenił Gnauck.

Joachim Gauck – pastor, po upadku NRD i zjednoczeniu Niemiec kierował Federalnym Urzędem ds. Akt Stasi przechowującym i udostępniającym zasoby archiwalne wschodnioniemieckiej policji politycznej. W latach 2012 – 2017 był prezydentem RFN. Zrezygnował z powtórnego kandydowania na najwyższy urząd w państwie poświęcając się działalności publicystycznej.

REDAKCJA POLECA

 

script type=’text/Javascript’>