Oto 5 wyzwań dla Unii na 2024

Bernd Riegert

Wojna Rosji z Ukrainą, możliwy powrót Donalda Trumpa, wybory europejskie, zdolność do wewnętrznych reform… W 2024 r. na UE czeka sporo zadań.

Fot. screenshot / youtube

Wyzwanie 1: agresja Rosji

27 państw członkowskich wielokrotnie obiecywało, że pomoże Ukrainie bronić się przed Rosją tak długo, jak będzie to konieczne, bo zwycięstwo Rosji zagroziłoby bezpieczeństwu całej Europy. Czy w przyszłym roku Unia Europejska nadal dotrzyma słowa?

W Brukseli dużo mówi się dziś o zmęczeniu wojną i kruszącej się solidarności. UE ma problemy z jednomyślnością ws. pomocy finansowej dla Ukrainy. To Ukrainie partnerzy pozostawiają decyzję, czy rozpocząć negocjacje z Rosją, czy nie, ale w 2024 strategia ta prawdopodobnie będzie kwestionowana.

– Naszym celem musi pozostać sprawiedliwy i trwały pokój, a nie kolejny zamrożony konflikt – mówi przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. – Najlepszym sposobem na zapewnienie Ukrainie stabilności i dobrobytu jest członkostwo w Unii Europejskiej. Dla odradzającej się Ukrainy odpowiedzią jest Europa.

Wyzwanie 2: rozszerzenie UE

W ten sposób von der Leyen odnosi się do ruchu, który wiele państw członkowskich po cichu ocenia jako zbyt szybki i daleki. Rozmowy akcesyjne z Ukrainą i Mołdawią mają rozpocząć się w 2024 r. Akcesja rozdartej wojną Ukrainy wiązałby się dla starej UE z ogromnymi kosztami. Dlatego wielcy polityczni przyjaciele Ukrainy, tacy jak Polska i kraje bałtyckie, się wahają. Po przyjęciu Ukrainy państwa te z beneficjentów netto we wspólnym budżecie mogłyby się stać płatnikami netto. Urzędnicy UE starają się wszystkich uspokoić: negocjacje się rozpoczną, ale do przystąpienia zostaną jeszcze lata, jeśli nie dekady.

Do UE chcą przystąpić też wszystkie państwa Bałkanów Zachodnich, a niektóre stoją w kolejce od 20 lat. Z podejrzliwością obserwują rekordowe tempo postępu akcesyjnego Ukrainy i Mołdawii.

Konkretne terminy akcesji powinny zostać określone dla Czarnogóry, Albanii i Macedonii Północnej, także w celu ograniczenia na Bałkanach wpływów Rosji i Chin. Szanse wejścia do UE Serbii i Kosowa są raczej skromne, ponieważ konflikty etniczne paraliżują tam jakikolwiek postęp. Ze statusu państwa dysfunkcyjnego stara się wyjść Bośnia i Hercegowina. Największą przeszkodą jest tu podsycany przez Rosję konflikt między bośniackimi Serbami a innymi grupami etnicznymi.

Wyzwanie 3: reforma ustroju UE

Zanim możliwe będzie przyjęcie nowych państw członkowskich, trzeba gruntownie zreformować procesy decyzyjne i finansowanie UE. Prezydent Francji Emmanuel Macron od dawna przekonuje, że tylko suwerenna, silna gospodarczo Europa jest „zdolna do rozszerzenia”. Z kolei rząd Niemiec przedstawił propozycje reform, które wymagałyby podejmowania większej liczby decyzji większością głosów zamiast jednomyślności.

Zdaniem unijnych dyplomatów nie jest jasne, czy któraś z nich zostanie wdrożona w 2024 r. Samo zniesienie jednomyślności wymaga wcześniejszej jednomyślnej decyzji państw UE. W ostatnich latach UE nie udawało się przekonać do racjonalnych decyzji dwóch notorycznych hamulcowych Węgier i Polski, które bez skrupułów wykorzystywały prawo weta. Efektu nie dały też postępowania z powodu naruszeń praworządności.

Viktor Orban, przeciwnik Unii Europejskiej, nadal w 2024 roku będzie rządził na Węgrzech żelazną ręką. Do polskiej polityki powrócił Donald Tusk, były premier i przewodniczący Rady Europejskiej. Jego powrót jest szansą dla Polski na powrót na proeuropejską ścieżkę rozwoju.

20 lat temu, w 2004 roku, do UE przystąpiło jednocześnie osiem państw z Europy Środkowo-Wschodniej oraz Malta i Cypr. Następnie Unia nie spieszyła się z przyjęciem traktatu lizbońskiego, który wszedł w życie dopiero w 2009 r. i zawiera postanowienia, które do dziś stanowią regulamin wspólnoty państw. Czy wymagają one korekty? Dyskusja ta nabierze tempa właśnie w 2024 r.

Wyzwanie 4: Donald Trump

Gdyby radykalny republikanin Donald Trump – pomimo postępowań sądowych – powrócił do Białego Domu, dla UE rozpocząłby się trudny okres, podobnie jak dla europejskiej części NATO. Europa może stracić najważniejszego sojusznika we wspieraniu Ukrainy, odstraszaniu Rosji i w kwestiach handlowych. Aby utrzymać przy sobie nieprzewidywalnego Trumpa, UE mogłaby zaoferować samodzielne finansowanie pomocy wojskowej Ukrainie.

Niemiecko-Amerykańska Izba Handlowa liczy się też z tym, że Trump nałoży na Europę karne cła. W zamian Unia również musiałaby podnieść cła i opłaty. Wolumen handlu i wzrost gospodarczy między UE i USA prawdopodobnie uległby spadkowi.

Pozostaje też kwestia Chin: czy Trump jeszcze bardziej zaostrzyłby relacje z tym najważniejszym partnerem handlowym wielu krajów UE? Świat stałby się wówczas jeszcze bardziej niestabilny – to koszmar wielu ekspertów ds. polityki zagranicznej w Brukseli. Szczęśliwy byłby jeden lider: Viktor Orban. Węgierski premier postrzega Trumpa jako sojusznika w walce o „nieliberalną” demokrację.

Wyzwanie 5: wybory do PE

Na początku czerwca ok. 400 mln wyborców zadecyduje o składzie Parlamentu Europejskiego. A raczej: będą mogli zadecydować, bo poprzednim razem głosowała tylko połowa, czyli około 200 mln uprawnionych. Oczekuje się ponownego zwycięstwa partii chadeckich, ale także wzrostu znaczenia frakcji prawicowo-radykalnych i prawicowo-populistycznych.

Jak wynika z badania Eurobarometru, dla wyborców najważniejsza jest ich własna sytuacja ekonomiczna i poziom życia. Ukraina, migracja, reformy i rozszerzenie UE mają zatem drugorzędne znaczenie przy podejmowaniu przez nich decyzji wyborczych.

Niemiecka polityczka Ursula von der Leyen najpewniej pozostanie przewodniczącą Komisji Europejskiej. Musi zostać zgłoszona przez 27 państwa członkowskich i zatwierdzona na stanowisku przez Parlament Europejski.

Europejczycy z nadzieją patrzą na UE

Oprócz tych pięciu najważniejszych wyzwań UE będzie prawdopodobnie zajęta w nadchodzącym roku szeregiem innych zadań.

W życie ma wejść kontrowersyjna reforma procedury azylowej, tzw. pakt migracyjny. UE potrzebuje też nowych przepisów dotyczących zadłużenia budżetów państw członkowskich. Spóźnione są prace nad prawem regulującym AI. Należy rozpocząć więcej inwestycji w ekologiczne technologie. Komisja Europejska chce pozyskać dodatkowo 66 mld euro oprócz 1,1 bln budżetu na siedem lat. Państwa członkowskie UE są jednak temu niechętne: istnieje ryzyko głębokich konfliktów między północnymi państwami-płatnikami a beneficjentami z południa i ze wschodu Unii.

Obywatele UE na chłodno patrzą na te problemy. Choć w badaniu Eurobarometru narzekają, że mają zbyt mały wpływ na decyzje w Brukseli, to dość optymistycznie oceniają przyszłość UE – tak mówi ok. 60 proc. respondentów. Co zaskakujące, wyjątkiem jest Francja, członek założyciel UE. Tutaj wskaźnik optymizmu kształtuje się poniżej 50 proc., czyli najniższej spośród wszystkich krajów UE. Liderem jest Dania z 86 proc. optymistycznych ocen. W Niemczech 58 proc. ocenia, że rozwój UE w 2024 r. będzie kształtował się pozytywnie.

REDAKCJA POLECA

 


Wybuch granatnika w gabinecie komendanta głównego policji Szymczyka. Pierwsze ustalenia kontroli

Policyjne Biuro Spraw Wewnętrznych, jak i ministerialne Biuro Nadzoru Wewnętrznego nie badały sprawy wybuchu granatnika w gabinecie byłego komendanta głównego policji Szymczyka – wynika z pierwszych ustalenia kontroli MSWiA.

Jak podaje TVN24, pierwszym odkryciem w sprawie eksplozji granatnika w gabinecie komendanta głównego Jarosława Szymczyka jest brak jakichkolwiek działań organów odpowiedzialnych za sprawy wewnątrz służby.

– To szokujące – mówi tvn24.pl jeden z urzędników w resorcie spraw wewnętrznych. – Tu żadnych działań, żadnej próby wyjaśnienia sprawy. A bywa, że obydwie formacje zajmują się policjantem, gdy na strzelnicy odda strzał, który rykoszetując, zniszczy sufit czy ścianę – mówią rozmówcy, prosząc o zachowanie anonimowości.

Eksplozja granatnika

Do eksplozji w gabinecie komendanta Jarosława Szymczyka doszło 14 grudnia 2022 roku. Dzień wcześniej komendant wrócił ze służbowej podróży do Ukrainy. Jako upominek od gospodarzy otrzymał granatniki które – jak zapewniali – miały być bezpieczne, bo już zużyte.

– Eksplodował jeden z prezentów, które komendant otrzymał podczas swojej roboczej wizyty w Ukrainie w dniach 11-12 grudnia, gdzie spotkał się z kierownictwami ukraińskiej policji i służby ds. sytuacji nadzwyczajnych – informowało wówczas Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

W wyniku wybuchu Szymczyk i pracownik cywilny KGP zostali poszkodowani i trafili do szpitala.

Trzy granatniki i alkohol

Z ustaleń RMF FM wynika, że śledczy zabezpieczyli w gabinecie Szymczyka trzy granatniki (choć początkowo była mowa o dwóch) a także trzy butelki alkoholu, które znajdowały się w pobliżu granatnika. Ponadto, granatnik miał wystrzelić w sufit, a nie w podłogę, jak wcześniej zakładano.Dokonał dużych szkód w gabinecie jednego z naczelników powyżej pokoju komendanta. Zniszczył krzesło i biurko. Z niewiadomych powodów nie przebił kolejnego sufitu, wpadł do szafy i nie eksplodował.

Dariusz Frach, thefad.pl / Źródło, TVN24, RMF FM


Magdalena Środa: Wraca mi obrzydzenie do komunistów: Jan Pietrzak, Marek Król…

Magdalena Środa

Magdalena Środa

Jest taki typ ludzi, którzy wyciskają soki z każdego systemu, żywiąc się przy tym nienawiścią do tych, którzy tak nie robią. I nienawiścią w ogóle…

Wraca mi obrzydzenie do komunistów: Jan Pietrzak i Marek Król to jak wiadomo byli członkowie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, aktywiści czerwonych młodzieżówek, którzy gorliwie korzystali z przywilejów uprzywilejowanych w minionym systemie, Kaczyński takich lubi i takimi się otacza.

Jest taki typ ludzi, którzy wyciskają soki z każdego systemu, żywiąc się przy tym nienawiścią do tych, którzy tak nie robią. I nienawiścią w ogóle…

Może trzeba stworzyć jakiś azyl dla takich nienawistników, bo panowie Pietrzak i Kaczyński powinni w jakimś azylu wreszcie odpocząć.

Pietrzak: „Mamy baraki dla imigrantów w Auschwitz”

„Mam okrutny żart z tymi migrantami, ale oni [Niemcy] liczą na to, że Polacy są przygotowani, bo mamy baraki. Mamy baraki dla imigrantów: w Auschwitz, w Majdanku, w Treblince, w Stutthofie. Mamy dużo baraków zbudowanych przez Niemców i tam będziemy zatrzymywać tych imigrantów wpychanych nam przez Niemców” – powiedział W TV Republika prawicowy satyryk Jan Pietrzak w kontekście dyskusji o relokacji imigrantów w ramach mechanizmów Unii Europejskiej. W ten sposób Pietrzak usiłował bronić linii Prawa i Sprawiedliwości w sprawie migracji.

Słowa Pietrzaka spotkały się z powszechnym potępieniem.

Na wypowiedź Pietrzaka natychmiast zareagował minister sprawiedliwości i prokurator generalny Adam Bodnar.

„Poprosiłem Prokuratora Krajowego Dariusza Barskiego o zajęcie się sprawą wypowiedzi Jana Pietrzaka na antenie Telewizji Republika oraz o wszczęcie śledztwa”

Magdalena Środa


Wyborczy rok 2024. Największe zagrożenie istnieje w Ameryce. Czy populistyczny mechanizm zostanie wprawiony w ruch?

Jacek Lepiarz

„Populiści i demagodzy wszelkiej maści wykorzystują tę sytuację. Udają, że istnieje równoległy świat, że demokracja podzielona jest na dwie części: jedną dla wyborców, a drugą dla wybranych. Ten podział jest dla demokracji śmiertelny” – czytamy w „SZ”. Gdy dochodzi do podziału na „tych na górze” i „nas na dole”, rozpoczyna się kręta ścieżka prowadząca do populizmu i antyliberalizmu. „Populiści nie muszą wcale udowadniać, że potrafią lepiej kierować państwem. Wystarczy im zdystansowanie się od systemu, krytyka elit, zbratanie się z rzekomo zapomnianymi i pokrzywdzonymi”.

Fot. Maria Thalassinou / Unsplash

Wyborczy rok 2024 jest powodem do niepokoju, że populistyczny mechanizm ponownie zostanie wprawiony w ruch, jak to miało ostatnio miejsce w Holandii i Słowacji. A największe zagrożenie istnieje w Ameryce.

Wszyscy demokraci muszą być świadomi tego szokującego scenariusza. Ustrój ich państwa jest kruchy. Zbawieniem byłoby natomiast wyzwolenie wskutek wyborów pozytywnej siły, która identyfikuje antyliberalne zagrożenie i zapobiega mu.

Polacy właśnie pokazali, jaki wyzwalający i euforyzujący impet mogą wywołać wybory– pisze Stefan Kornelius. „Takie momenty wyzwolenia są zjawiskiem rzadkim w demokratycznych państwach, ale mają niesamowitą siłę promieniowania” – czytamy w konkluzji komentarza.

Die Zeit: nadzieja na pojednanie

„Na początku października podróżowałam samochodem po Polsce i czułam się jak w dystopicznej powieści. Za pomocą przycisku (w odbiorniku radiowym) mogłam wybrać, w jakim kraju się aktualnie znajduję” – pisze Olivia Kortas.

„Wybierając radiostację państwową, pędziłam przez prosperującą Polskę, której rząd chronił ludzi przed upadkiem, jaki można było obserwować w Berlinie. Więzienia są tam pełne imigrantów, gwałty w parkach są na porządku dziennym. Gdy włączałam stację prywatną, jechałam przez kraj, w którym skorumpowany rząd za pomocą nieuczciwych trików próbował wygrać wybory parlamentarne” – dodała niemiecka dziennikarka.

„Podobne argumenty i pełne nienawiści zdania słyszałam chwilę potem w polskich mieszkaniach” – zaznaczyła publicystka „Die Zeit”.

Jej zdaniem Polska jeszcze nigdy nie była tak podzielona, jak obecnie. Dla liberalnie nastawionych Polek i Polaków zwycięstwo opozycji było ulgą. Nie tylko dlatego, że można teraz odbudować państwo prawa, ale także dlatego, że istnieje szansa na pojednanie.

Der Spiegel: koniec niemieckiej krainy szczęścia

Nikolaus Blome w „Spieglu” patrzy na rozpoczęty właśnie rok z perspektywy Niemiec. Niemcy były do tej pory jego zdaniem „krainą szczęścia”, gdyż żaden obywatel Niemiec nie musiał obawiać się wyniku wyborów. „Wszystko jedno, czy wygrywała CDU, czy SPD, nikt z tego powodu nie musiał cierpieć, a z pewnością nie cierpiała na tym demokracja” – pisze komentator. Jak zaznaczył, nikt nie podkopywał państwa prawa, nikt nie rezygnował z demokracji, nikt nie chciał niszczyć UE ani wywoływać wojny domowej.

Jego zdaniem odmienna sytuacja panowała w innych krajach. Połowa Brytyjczyków obudziła się po brexicie pozbawiona szans życiowych. W Holandii zwyciężył polityk, który z definicji uważa islam za organizację terrorystyczną. W Polsce demokraci świętują comeback, gdyż w przeciwnym razie „walczący katolicy i ultranacjonaliści dokończyliby swoje dzieło zniszczenia”. We Francji Marine Le Pen może zostać następnym prezydentem.

W roku 2024 Niemcy mogą po raz pierwszy odczuwać lęk przed wynikami wyborów. W trzech landach w Niemczech Wschodnich po władzę sięga Alternatywa dla Niemiec AfD. (AfD określane jest przez niemieckie media publiczne mianem prawicowo-populistycznej, krytycznej wobec UE, gloryfikującej niemiecką przeszłość, przyjazną wobec Rosji – red.).

Autor tłumaczy, że wzrost poparcia dla AfD związany jest z napływem osób ubiegających się o azyl i uchodźców. „Wydaje się, że niemiecki rząd wreszcie usłyszał strzał ostrzegawczy” – podkreślił Nikolaus Blome.

„Niemiecka demokracja musi na wschodzie kraju liczyć na osoby nieuczestniczące w wyborach. We wschodniej części Niemiec obywatele nieuczestniczący w wyborach stanowią najliczniejszą grupę. AfD zabiega o nich. To samo powinny zrobić inne partie” – pisze „Der Spiegel”.

REDAKCJA POLECA

script type=’text/Javascript’>

Dostawa w okresie świątecznym. Jak planować zakupy i na co się szykować w tym ruchliwym czasie?

Święta to czas, który łączy nas z rodziną i przyjaciółmi, a także okazja do obdarowania bliskich prezentami. Jednakże okres świąteczny to również czas wzmożonych zakupów i dostaw, który może się okazać nieco stresujący. Jak więc zaplanować swoje zakupy i dostawy, aby cieszyć się spokojem i radością świąt? Oto kilka praktycznych wskazówek, które Ci w tym pomogą.

Planuj z wyprzedzeniem

Święta, a właściwie cały okres przed Wigilią aż do Nowego Roku, to czas, kiedy wiele osób decyduje się na zakupy prezentów, jedzenia i dekoracji. Dlatego kluczowym elementem udanych świąt jest planowanie z wyprzedzeniem. Nie czekaj do ostatniej chwili, aby rozpocząć zakupy i organizować dostawy. Zacznij od sporządzenia dokładnej listy produktów, które będziesz potrzebować. Pamiętaj, że świąteczna eskcytacja, a wraz z nią kolejki w sklepach, to coś najpewniej już nierozerwalnego!

Planując z wyprzedzeniem, masz szansę uniknąć stresu związanego z późnymi zakupami i ewentualnymi problemami z dostępnością produktów. Ponadto, zyskujesz pewność, że masz wystarczająco dużo czasu na znalezienie idealnych prezentów i zaplanowanie dostaw.

Wykorzystaj okazje promocyjne

Po świętach wiele sklepów oferuje promocje i wyprzedaże, aby pozbyć się pozostałego towaru związanego z Bożym Narodzeniem. To doskonała okazja, aby zaoszczędzić trochę pieniędzy na zakupach sylwestrowych. Śledź oferty i korzystaj z okazji, aby kupić to, czego potrzebujesz, w niższych cenach.

Skorzystaj z usług kurierskich

W okresie świątecznym sklepy są często pełne tłumów, a kolejki przy kasach mogą być długie i nużące. Dlatego warto rozważyć korzystanie z usług kurierskich. Firmy kurierskie oferują dostawę zamówionych produktów prosto pod Twoje drzwi. To wygodne rozwiązanie, które pozwoli Ci zaoszczędzić czas i uniknąć kłopotów związanych z tradycyjnymi zakupami. Sprawdź usługi kurierskie i ich cenniki oferowane za pośrednictwem platformy https://www.sendit.pl/cenniki-krajowe.

Wybieraj godziny dostaw

Jeśli korzystasz z usług kurierskich, zwróć uwagę na dostępność opcji wyboru godzin dostaw. Dzięki temu możesz dostosować dostawę do swojego harmonogramu i być pewnym, że będziesz w domu, aby odebrać przesyłkę. To szczególnie ważna kwestia o tyle, że w okresie świątecznym, kiedy wiele osób podróżuje lub spędza czas z rodziną.

Śledź swoje przesyłki

Śledzenie przesyłek online to doskonały sposób na monitorowanie statusu dostaw. Dzięki temu możesz śledzić, gdzie aktualnie znajduje się Twoja przesyłka i orientować się, kiedy możesz spodziewać się jej dostarczenia. To także sposób na zminimalizowanie niepewności związanej z dostawami w okresie świątecznym.

Zachowaj elastyczność

Święta to czas niespodzianek, dlatego zachowaj miejsce w swoich planach na elastyczność. Mogą pojawić się niespodziewane zmiany w harmonogramie, niektóre produkty mogą się okazać niedostępne w danym sklepie. Bądź gotów/owa na ewentualne zmiany i miej alternatywne plany.

Planowanie zakupów i dostaw na okres świąteczny to klucz do spokojnych i udanych świąt. Wykorzystaj usługi kurierskie, śledź przesyłki online i zacznij planować z wyprzedzeniem. Dzięki temu będziesz mógł cieszyć się magią świąt bez stresu i pośpiechu.


Krzysztof Skiba: W Sylwestra każdy bawił się jak lubi

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

W Sylwestra każdy bawił się jak lubi. Kaczyński wraz z grupą partyjnych kolegów okupował TVP, w telewizji Republika lansowano ustami Jana Pietrzaka (zabawną ich zdaniem tezę), że uchodźcy garną się do Polski, bo mamy u nas stare niemieckie obozy w Oświęcimiu, Treblince i Majdanku. Znany z dobrych żartów Andrzej Duda wygłosił orędzie noworoczne i tym samym skasował wszystkie sylwestrowe popisy kabaretów

ROZMYŚLANIA PRZY HERBACIE

W Sylwestra każdy bawił się jak lubi. Prezes Kaczyński wraz z grupą partyjnych kolegów okupował TVP. Wchodzenie do budynków instytucji państwowych i ich okupacja jest teraz w modzie i nazywa się interwencją poselską.

W okupacji pomagał Prezesowi Król Lewych Kilometrówek, prawy niczym zarząd gangu w Pruszkowie, poseł Rycho Czarnecki. Z taką ekipą interwencja poselska na pewno była bardzo udana, a TVP już sprawdza, czy Rysiek nie ukradł przypadkiem zszywaczy i długopisów. Szkoda, że na balandze zabrakło Antka M. bo by przyniósł ze dwie bombki. Choinkowe.

Zdecydowanie największą gwiazdą Sylwestra Marzeń nieoczekiwanie okazał się syn Zenka Martyniuka. Swój koncert młody Martyniuk zaczął późno w nocy przed hotelem, wyzywając własną żonę od „ku*ew”, następnie z kuflem piwa w dłoni darł się wniebogłosy oraz usiłował grać na hotelowym fortepianie, a w finale wdał się w bójkę z gośćmi hotelowymi i został zatrzymany przez policję.

Jak podkreślają recenzenci, występ Daniela Martyniuka podniósł ciśnienie wielu widzom, czego nie można powiedzieć o koncercie transmitowanym przez telewizję.

Znany z dobrych żartów prezydent Andrzej Duda wygłosił orędzie noworoczne i tym samym skasował wszystkie sylwestrowe popisy kabaretów. Z groźną miną oświadczył, że będzie strzegł konstytucji, co wśród słuchaczy wywołało salwy śmiechu i głośne klepanie się po udach.

W telewizji Republika też nie zabrakło sylwestrowych uciech. Lansowano tam ustami Jana Pietrzaka (zabawną ich zdaniem tezę), że uchodźcy garną się do Polski, bo mamy u nas stare niemieckie obozy w Oświęcimiu, Treblince i Majdanku. Wspaniały humor prezentuje ta stacja.

Taki brunatny i mocno gazowany, aż chce się z pochodniami maszerować na Warszawę.

Krzysztos Skiba

 

 


Kwaśniewski: za wierność i służbę PiS był w stanie płacić niebotyczne kwoty

Dariusz Joński (poseł Koalicji Obywatelskiej) opublikował w serwisie X odpowiedź na wniosek o udostępnienie informacji na temat wysokości wynagrodzeń osób zasiadających na najważniejszych stanowiskach w TVP. Jak wynika z udzielonej przez TVP odpowiedzi, tylko Michał Adamczyk w 2023 roku zainkasował około 1,5 milion złotych.

Za wierność i propagandę PiS był w stanie płacić niebotyczne kwoty

Do absurdalnie nieadekwatnych do skali zarobków w Polsce odniósł się w TVN24 były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Ocenił, że takie wynagrodzenie pokazują „że za wierność i za propagandową służbę PiS był w stanie płacić naprawdę kwoty niebotyczne”.

Aleksander Kwaśniewski. Fot. screenshot / youtube

To są zarobki na poziomie prezesów banków, czyli to są zarobki niesamowicie wysokie w polskich warunkach. Nie wiem, czy Adam Glapiński wiedział o tym, że tak dużo zarabiają ludzie w telewizji, bo może wolałby pracować w telewizji. Pewne skłonności do występów telewizyjnych niewątpliwie ma, więc miałby ciekawszą pracę niż prezesowanie banku, co nie jest pewne aż tak pasjonujące – powiedział.

Myślę, że ta informacja, która dotrze w tej chwili także do wyborców PiS-u, zrobi wrażenie. Oni też uznają, że tu coś nie gra. Tu po prostu już kupowano ludzi, kupowano ich honor za zbyt wysokie pieniądze – dodał Kwaśniewski.

thefad.pl / Źródło: TVN24


„Miliony dla pisowskich szefów TVP. Już wiadomo, dlaczego się tam zabarykadowali”

Dariusz Joński (Koalicja Obywatelska) złożył 26 grudnia wniosek do TVP o udostępnienie informacji na temat wysokości wynagrodzeń osób zasiadających na najwyższych stanowiskach. Teraz otrzymał odpowiedź, którą udostępnił w mediach społecznościowych.

Budynek „B” Telewizji Polskiej przy ul. J.P. Woronicza 17 w Warszawie. Fot. wikipedia / lic. CC BY-SA 3.0 pl

Zapnijcie pasy!

Oto wynik prawdziwej kontroli poselskiej. Miliony dla pisowskich szefów TVP. Już wiadomo, dlaczego się tam zabarykadowali. Nikogo już nie może dziwić decyzja Bartłomieja Sienkiewicza – skomentował w serwisie X.

Miliony dla pisowskich szefów TVP

Jak wynika z udzielonej Dariuszowi Jońskiemu przez TVP informacji na temat wynagrodzeń, najwięcej zarobił Michał Adamczyk, którego wynagrodzenie wyniosło:

  • z tytułu stosunku pracy jako dyrektora TAI (Telewizyjna Agencja Informacyjna) w okresie od 25.04.2023 do 31.12.2023 – 372 593,71 zł brutto,
  • z tytułu umów cywilnoprawnych w ramach prowadzonej działalności gospodarczej w 2023 roku – 1 127 644 zł (łącznie z VAT).

Samuela Pereiry, zastępcy dyrektora TAI: w okresie 25.04-31.12.2023 zarobił 439 755,17 zł brutto.

Marcina Tulickiego, którego wynagrodzenie wyniosło:

– z tytułu stosunku pracy jako zastępcy dyrektora TAI w okresie 26.05.2023 – 31.12.2023 – 417 354,33 zł brutto,
– z tytułu umów cywilnoprawnych w 2023 roku – 296 340 zł brutto.

Rafała Kwiatkowskiego, którego wynagrodzenie jako zastępcy dyrektora TAI w 2023 roku wyniosło 366 948,03 zł brutto.


Ustawa o związkach partnerskich.Tusk: projekt jeszcze tej zimy

Mówimy o tygodniach, a nie miesiącach. – Jeszcze tej zimy ten projekt o związkach partnerskich będziemy procedować tak czy inaczej. Niezależnie od tego, kto będzie zgłaszał, czy grupa posłów, czy też rząd – zapowiedział premier Donald Tuska 27 grudnia na konferencji po posiedzeniu Rady Ministrów

Donald Tusk poinformował, że rozmawiał w środę z minister ds. równości Katarzyną Kotulą. – Będzie gotowa do przedstawienia projektu ustawy o związkach partnerskich – wyjaśnił. Dodał jednocześnie, że decyzja o rządowym lub poselskim charakterze tej inicjatywy ustawodawczej zostanie podjęta po konsultacjach z liderami partii, które wchodzą w skład koalicji 15 października, podejmiemy decyzję o rządowym lub poselskim charakterze tej inicjatywy ustawodawczej – przekazał Tusk.

Katarzyna Kotula: koniec stycznia, początek lutego

W piątek 15 grudnia w TVN24 ministra ds. równości Katarzyna Kotula (Nowa Lewica) została zapytana o, to kiedy pojawi się ustawa dotycząca związków partnerskich. – Myślę, że koniec stycznia, początek lutego, kiedy zakończymy częściowo także prace organizacyjne. – powiedziała. – Chciałabym, żeby były szerokie konsultacje społeczne, były różne projekty – mówiła.

– Jestem przekonana, że mamy dzisiaj większość, żeby uchwalić związki partnerskie. Będę robić wszystko, żeby tak było – oświadczyła. Zaznaczyła przy tym, że „premiera nie trzeba przekonywać” do tej ustawy.

Katarzyna Kotula: ruszamy z pracami i konsultacjami

„Minęło 20 lat od pierwszej, złożonej w 2003 roku w Sejmie, ustawy o związkach partnerskich. Osoby LGBTQ+ zbyt długo już czekały na równość. Ruszamy z pracami i konsultacja – napisała na platformie X Katarzyna Kotula.

Dariusz Frach, thefad.pl / źródło: TVN24


TVP postawione w stan likwidacji

W środę po posiedzeniu rządu Bartłomiej Sienkiewicz poinformował o „postawieniu w stan likwidacji spółek Telewizja Polska S.A, Polskie Radio S.A. oraz Polskiej Agencji Prasowej S.A.”.

Budynek „B” Telewizji Polskiej przy ul. J.P. Woronicza 17 w Warszawie. Fot. wikipedia / lic. CC BY-SA 3.0 pl

Minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz w krótkim oświadczeniu przekazał, że w związku z decyzją Andrzeja Dudy o wstrzymaniu finansowania mediów publicznych podjął kroki o postawieniu w stan likwidacji spółek Telewizja Polska S.A, Polskie Radio S.A. oraz Polskiej Agencji Prasowej S.A.

Bartłomiej Sienkiewicz dodał, że takie działanie pozwoli na zabezpieczenie dalszego funkcjonowanie tych spółek, przeprowadzenie w nich koniecznej restrukturyzacji oraz niedopuszczenie do zwolnień zatrudnionych w ww. spółkach pracowników z powodu braku finansowania.

Komunikat Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

W związku z decyzją Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o wstrzymaniu finansowania mediów publicznych podjąłem decyzję o postawieniu w stan likwidacji spółek Telewizja Polska S.A., Polskie Radio S.A. oraz Polskiej Agencji Prasowej S.A.

W obecnej sytuacji takie działanie pozwoli na zabezpieczenie dalszego funkcjonowanie tych spółek, przeprowadzenie w nich koniecznej restrukturyzacji oraz niedopuszczenie do zwolnień zatrudnionych w ww. spółkach pracowników z powodu braku finansowania. Stan likwidacji może być cofnięty w dowolnym momencie przez właściciela.

Bartłomiej Sienkiewicz
Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Decyzja o postawieniu TVP, Polskiego Radio i PAP w stan likwidacji zapadała po tym, jak Andrzej Duda zawetował tzw. ustawy okołobudżetowej, w której zapisano 3 mld zł dla TVP i Polskiego Radia.

Spór o TVP i veto Andrzeja Dudy

W sobotę prezydent Andrzej Duda poinformował o zawetowaniu ustawy okołobudżetowej na 2024 rok. W ustawie tej zapisano m.in. podwyżki wynagrodzeń dla nauczycieli, subwencje rozwojowe dla samorządów a także możliwe przekazanie prawie 3 mld zł na media publiczne.

Andrzej Duda poinformował, że „w obecnej sytuacji nie można zaakceptować próby finansowania tych mediów przy pomocy ustawy okołobudżetowej”. Jednocześnie zapowiedział złożenie własnego projektu w tej sprawie i zaapelował o pilne zwołanie posiedzenia Sejmu.

Prezydencki projekt trafił do Sejmu 27 grudnia i, jak informuje Kancelaria Prezydenta, „zawiera podwyżki dla nauczycieli, ale nie trzy miliardy złotych na nielegalnie przejętą telewizję publiczną”.

Marszałek Sejmu Szymon Hołownia poinformował, że projekt trafił do wstępnego opiniowana przez sejmowe służby prawne. Przekazał przy tym, że najbliższe posiedzenie Sejmu odbędzie się w dniach 10-11 stycznia, a nie wcześniej, czego oczekiwał prezydent.

Zamiast na TVP, 3 mld zł na leczenie dzieci chorych na raka

– Przygotowaliśmy nowy rządowy projekt ustawy, która zakłada, że trzy miliardy złotych będą do dyspozycji Narodowego Funduszu Zdrowia z przeznaczeniem na onkologię, psychiatrię i choroby rzadkie dzieci – poinformował premier Donald Tusk w reakcji na zawetowaną przez Andrzeja Dudę ustawę okołobudżetową.

– W zawetowanej przez prezydenta ustawie okołobudżetowej był zapis, że minister finansów może, a nie, jak było za czasów PiS – musi, a więc może przeznaczyć obligacje o wartości 3 mld zł na media publiczne – wyjaśnił Donald Tusk. – Nasza propozycja była bardzo przemyślana. Te 3 mld zł miały być w dyspozycji ministra finansów. Te pieniądze miały trafić, takie było nasze założenie, przede wszystkim na onkologię dziecięcą – dodał.

Rada Ministrów podjęła decyzję o przygotowaniu nowego projektu ustawy. Gdzie już będzie wprost, że te 3 md zł w obligacjach będą do dyspozycji NFZ z przeznaczeniem na onkologię dziecięcą, na psychiatrię dziecięcą, na choroby rzadkie genetyczne i jeśli coś z tych 3 mld zł zostanie, na inne programy onkologiczne – stwierdził premier.

Donald Tusk powiedział, że nowy, przygotowany przez rząd projekt ustawy okołobudżetowej wejdzie w życie z pewnym opóźnieniem, ale wszyscy, którzy czekali na pieniądze, dostaną podwyżki. – Jeśli będzie trzeba, zapłacimy wstecz od 1 stycznia 2024 roku – zapewnił.