Adam Mazguła: Jeśli A. Duda powierzy misję tworzenia rządu PiS-owi

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Jeśli A. Duda powierzy misję tworzenia rządu PiS-owi, to znaczy, że daje nienależną szansę na miesięczną ewakuację, czyszczenie dowodów zdrady i ukrywanie zrabowanych majątków. Wtedy Duda potwierdzi swój współudział w długotrwałym PiS-zamachu na demokratyczną Polskę.

Jeśli A. Duda powierzy misję tworzenia rządu PiS-owi, to znaczy, że daje nienależną szansę na miesięczną ewakuację, czyszczenie dowodów zdrady i ukrywanie zrabowanych majątków. Wtedy Duda potwierdzi swój współudział w długotrwałym PiS-zamachu na demokratyczną Polskę.

Opada kurz wyborczej bitwy

Zbliża się czas rozliczenia tych, co uciekają. Szczególnie tych, co nie rozliczyli się z pobranych dokumentów, tych niejawnych i komputerów służbowych, smartfonów, które nagle ulegają zniszczeniu.

Najpierw rozliczenie, ze wszystkiego!

Dlatego apeluję do wszystkich przyzwoitych urzędników. Dokumentujcie, powielajcie, nie pozwalajcie zniszczyć. To dowody. Najczęściej to dokumenty państwowe, a nie tych, co hańbili urzędy, kradli i organizowali korupcję

Najpierw rozliczenie.

Adam Mazguła


Nieoficjalnie: Ruszyły rozmowy nt. podziału stanowisk w rządzie

O konkretnych nazwiskach nie ma jeszcze mowy, bo formalne negocjacje nadal nie wystartowały. Jak jednak donosi RMF, ruszyły już rozmowy nt. podziału stanowisk w rządzie.

Fot. youtube / zrzut z ekranu

Policja, obronność i Ministerstwo Sprawiedliwości

Platforma Obywatelska chce zachować dla siebie obronność, policję i resort finansów. Zdaniem RMF FM politycy PO mówią, że nie odpuszczą także Ministerstwa Sprawiedliwości, aby rozliczać Zbigniewa Ziobrę.

Ministerstwo Obrony chciałaby też przejąć Polska 2050, o czym wspominał Szymon Hołownia – choć tu szanse ma umiarkowane.

MSZ, resort cyfryzacji i klimatu

Ministerstwem Spraw Zagranicznych mogłaby pokierować Polska 2050, na której czele stanęłaby była ambasador w Moskwie Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Polska 2050 chce także resortów cyfryzacji i klimatu. Ministersto klimatu, chciałoby jednak przejąć PSL, które pożąda dla siebie również ministerstw rolnictwa i gospodarki. Chętnie uczyniliby także koordynatorem specsłużb Marka Biernackiego.

Resorty mieszkalnictwa, zdrowia i edukacji

O stanowiska w resortach mieszkalnictwa, zdrowia i edukacji chce powalczyć Lewica.

Marszałek Sejmu i Senatu

Opozycja zrzeszona w Pakcie Senackim osiągnęła w wyborach sukces. Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Lewica wspólnie będą miały 66 miejsc w Senacie. PiS zdobył 34 mandaty.

Według donisień RMF, Platforma Obywatelska – wg wstępnych planów – najchętniej oddałaby marszałka Senatu koalicjantom z Trzeciej Drogi lub Lewicy. Tym samym Tomasz Grodzki nie pozostanie Marszałkiem Senatu. W ten sposób PO chciałaby zachować dla siebie stanowiska marszałka Sejmu.

thefad.pl / Źródło: RMF


Dlaczego warto zostawiać uchylone drzwi zmywarki, zaraz po jej pracy?

Zmywarki to nieocenione urządzenia w naszych kuchniach, które pozwalają nam zaoszczędzić cenny czas i energię. Jednak aby zapewnić im długi żywot i utrzymać je w doskonałej kondycji, istnieje pewna praktyka, którą wiele osób pomija – chodzi o zostawianie uchylonych drzwi zmywarki zaraz po jej pracy. Dlaczego to ważne? Oto kilka powodów, dlaczego warto pozostawić zmywarkę z uchylonymi drzwiami. Dzięki temu nie trzeba będzie zbyt często naprawiać i serwisować zmywarki.

    Oto one:

  1. Suszarka i cyrkulacja powietrza: Po zakończeniu cyklu zmywania, wewnątrz zmywarki pozostaje wilgotne środowisko. Jeśli pozostawi się drzwi zamknięte, wilgoć będzie miała trudność z wydostaniem się na zewnątrz, co może prowadzić do rozwoju pleśni, bakterii i nieprzyjemnych zapachów. Pozostawienie drzwi zmywarki uchylonych pozwala na naturalne osuszenie wnętrza poprzez cyrkulację powietrza.
  2. Zapobieganie korozji: Zmywarki zawierają wiele metalowych elementów, takich jak filtry, kosze na sztućce czy elementy wirujące. Wilgoć może sprzyjać korozji tych elementów, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do konieczności kosztownych napraw lub wymiany części. Pozostawiając drzwi zmywarki otwarte, pozwalasz na naturalne wysuszenie tych elementów, co z kolei przyczynia się do ich dłuższego życia. Gdyby jednak nastąpiła jakaś awaria, to mieszkańcom Krakowa mamy do zaoferowania usługi naszego krakowskiego serwisu naprawczego zmywarek.
  3. Redukcja zapachów: Zamknięta zmywarka, w której zastałeś mokre naczynia, może wydzielać nieprzyjemne zapachy. Otwarcie drzwi po zakończeniu cyklu pozwoli na szybsze usunięcie wilgoci i uniknięcie przykrych zapachów.
  4. Oszczędność energii: Jeśli zmywarka zostaje otwarta zaraz po zakończeniu cyklu, naczynia schną szybciej, co oznacza, że nie będziesz musiał korzystać z funkcji suszenia. To z kolei przekłada się na oszczędność energii elektrycznej, co jest korzystne zarówno dla środowiska, jak i twojego portfela.
  5. Zapobieganie osadzaniu się plam i zacieków: Jeśli zostawisz naczynia w zamkniętej zmywarce przez dłuższy czas, na powierzchniach szkła i porcelany mogą osadzać się trudne do usunięcia plamy i zacieki. Otwarcie drzwi po zakończeniu cyklu umożliwia szybsze wyschnięcie naczyń, co minimalizuje ryzyko tego rodzaju problemów.
  6. Zapobieganie zakamienianiu: Jeśli mieszkasz w obszarze o twardej wodzie, to pozostawienie drzwi zmywarki otwartej pozwala na parowanie wody pozostałej na naczyniach, co z kolei ogranicza ilość kamienia osadzającego się na naczyniach.

Podsumowując, zostawienie drzwi zmywarki uchylonych po zakończeniu cyklu to prosta, a zarazem skuteczna praktyka, która przyczynia się do utrzymania urządzenia w doskonałej kondycji, oszczędności energii i pieniędzy oraz zachowania świeżości w twojej kuchni. To niewielki nakład pracy, który daje wiele korzyści. Dlatego warto pamiętać o tym prostym zwyczaju i cieszyć się długotrwałym i efektywnym działaniem zmywarki.

Gdyby jednak nastapiła jakaś awaria, to dla mieszkańcom Krakowa chętnie oferujemy usługi naszego krakowskiego serwisu naprawczego zmywarek, z których można skorzystać, kontaktując sie z naszymi fachowcami. Obsługujemy wszystkie dostepne marki na rynku polskim, czyli m.inn. Whirlpool, Candy, Ariston, Aeg i innych.


Oświadczenie Donalda Tuska: Prosiłbym o energiczne i szybkie decyzje. Panie prezydencie ludzie czekają

Donald Tusk wygłosił pierwsze oświadczenie po ogłoszeniu oficjalnych wyników niedzielnych wyborów parlamentarnych. Zwrócił się „z gorącym apelem do pana prezydenta”. – Ludzie czekają na pierwsze decyzje, które będą konsekwencją tych wyborów. Tak że prosiłbym bardzo pana prezydenta o energiczne i szybkie decyzje – powiedział.

Fot. screen shot / youtube

Donald Tusk podziękował „tym, którzy głosowali z taką determinacją, z takim optymizmem, z taką wiarą w zwycięstwo i w zmianę”. – Tym, którzy stali czasami w kolejkach nawet do trzeciej w nocy. Tym, którzy zrobili ten fantastyczny rekord, rekordową frekwencję.

Odniósł się również do pracy członków komisji, mężów zaufania i wszystkich, którzy zaangażowali się w obywatelską kontrolę wyborów do późnych godzin nocnych. Jego zdaniem dzięki ich pracy żaden głos nie został zmarnowany.

„Szczęśliwej Polski już czas”

Donald Tusk skierował również swój apel do Andrzeja Dudy:

– Panie Prezydencie, ludzie czekają na pierwsze decyzje, które będą konsekwencją tych wyborów. Prosiłbym, aby były szybkie i energiczne. Wygrane demokratyczne partie są w stałym kontakcie i są gotowe przejąć odpowiedzialność za rządy w kraju. To prezydent odpowiada za pokojowe przejmowanie władzy przez opozycję. Szybkie i energiczne decyzje oznaczają także poczucie ulgi i satysfakcję dla tych, którzy na tę zmianę czekali.

 

– Dziś zmieniła się pogoda. W Warszawie jest czyste powietrze i czuję, że coś dobrego się zdarzyło dzięki milionom Polek i Polaków, którzy oddali swój głos. Szczęśliwej Polski już czas – powiedział Donald Tusk.


Wyniki wyborów 2023 – oficjalne dane PKW ze 100 procent obwodów

O godzinie 9 rano Państwowa Komisja Wyborcza opublikowała dane ze 100 procent obwodów głosowania. Według nich PiS zdobyło 35,38 procent głosów, Koalicja Obywatelska – 30,70 procent, Trzecia Droga – 14,40 procent, Nowa Lewica – 8,61 procent, a Konfederacja – 7,16 procent głosów.

Państwowa Komisja Wyborcza. Fot. PKW, youtube

Wyniki wyborów 2023 – oficjalne dane PKW ze 100 procent obwodów

We wtorek o godzinie 9 rano Państwowa Komisja Wyborcza podała, że zliczono dane ze 100 procent obwodów głosowania. Na podstawie opublikowanych wyników , wynika, że opozycja demokratyczna zdobywa 248 mandatów w Sejmie. Większość sejmowa to 231 mandatów. Do Sejmu dostało się pięć ugrupowań

PiS zebrał 7 640 854 głosy, co stanowi 35,38 procent.

Koalicja Obywatelska – zdobył 6 629 402 głosy (30,70 procent).

Trzecia Droga – 3 110 670 głosów (14,40 procent).

Czwarte miejsce zajęła Nowa Lewica – 1 859 018 głosów (8,61 procent).

Na ostatni komitet, który przekroczył próg wyborczy – Konfederację – głos w komisjach oddały 1 547 364 osoby (7,16 procent).

Frekwencja wyniosła 74,38 procent.

Wyniki wyborów do Senatu

Demokratyczna opozycja będzie miała przewagę w nowo wybranym Senacie. W izbie wyższej parlamentu kandydaci paktu senackiego, stworzonego przez KO, Trzecią Drogę i Nową Lewicę, zdobyli 66 mandatów. Prawo i Sprawiedliwość uzyskało ich 34.

PiS zdobył 34,81 proc. głosów
KO 28,91 proc.
Trzecia Droga 11,5 proc.
Konfederacja 6,75 proc.
Nowa Lewica 5,29 proc.

Frekwencja w wyborach do Senatu wyniosła 74,31%


Jak zwiększyć satysfakcję seksualną?

Seks jest ważnym elementem w każdym związku, który pozwala na pielęgnacje bliskości pomiędzy partnerami. Pozwala też na okazywanie czułości. Szczęśliwe życie seksualne z reguły jest na początku relacji, jednak z czasem może się pogorszyć. Pary z długim stażem zmagają się z różnymi problemami. Przeczytaj artykuł i dowiedz się więcej. 

Jak zadbać o bliskość w związku? 

Kiedy myślimy o satysfakcjonującym seksie często nie myślimy, że wpływ na nie ma zdrowie intymne. Nawet najmniejsze dolegliwości mogą skutecznie odebrać przyjemność ze współżycia. W dłuższym czasie sprawi, że będziemy unikać zbliżeń. Jednym z ważniejszych problemów jest suchość pochwy. Dlaczego jest to tak ważny problem? Suchość powoduje dyskomfort oraz ból i sprawia, że kobieta unika seksu, ponieważ nie potrafi nim się cieszyć. Takie zachowanie partnerki często jest interpretowane przez partnera jako odrzucenie oraz brak zainteresowania. 

Taka sytuacja doprowadza do wzajemnego oddalania się partnerów. Może także doprowadzić do rozstania. Jeżeli chcemy zadbać o przyjemność z seksu, powinniśmy zatroszczyć się o zdrowie intymne. 

Czy warto dbać o kondycję fizyczną? 

Nie ma żadnych wątpliwości, że odpowiednia kondycja fizyczna pomoże w osiągnięciu satysfakcji seksualnej. Poza tym sport sprawia, że w organizmie wytwarzana jest dopamina oraz serotonina. Nie można też zapomnieć o wydzielanych endorfinach po zakończonym wysiłku. Są to hormony szczęścia, które pomagają w redukcji stresu. Niemiła atmosfera w pracy, złe samopoczucie czy zmęczenie mogą sprawić, że nie będziemy mieć ochoty na seks. Regularna aktywność fizyczna pomoże wyzbyć się złych emocji, a więc zwiększy chęć na pożądanie seksualne. 

Atrakcyjny wygląd – czy ma znaczenie? 

Ogromne znaczenie ma atrakcyjny wygląd. Wpływa on na naszą pewność siebie, dzięki czemu czujemy się swobodnie. Niezadowolenie z wyglądu w przypadku kobiet może być powodem niechęci do współżycia. Błędne koła negatywnego myślenia, którego podstawą jest niska samoocena może bardzo wpłynąć na życie seksualne. 

Co jeszcze można zrobić?

Wbrew pozorom bardzo ważna jest rozmowa. Życie seksualne uzależnione jest od zaspokojenia potrzeb obu płci. Warto wejść na stronę https://megaxshop.pl/, znajdziemy tam wiele produktów, które mogą poprawić życie seksualne. Znaleźć tam można szeroką ofertę gadżetów erotycznych, tabletek, lubrykantów oraz bielizny erotycznej. W razie potrzeb można sprowadzić produkty na specjalne zamówienie. Warto zaufać profesjonalistom oraz specjalistom w tej dziedzinie.     


Problemy z głosami z zagranicy. Czasu coraz mniej

Wojciech Szymański Berlin | Aureliusz M. Pędziwol | Katarzyna Domagała-Pereira

Są trudności z przekazywaniem do Warszawy protokołów wyborczych z zagranicy. Komisje poza Polską mają na to czas jeszcze tylko do godziny 21.00.

Państwowa Komisja Wyborcza. Fot. PKW, youtube

Zbliża się termin, po którym mogą zmarnować się tysiące głosów oddanych w wyborach przez Polaków poza granicami kraju. Jak dowiaduje się Deutsche Welle, wiele obwodowych komisji wyborczych na całym świecie ma problem z przekazaniem do Warszawy protokołów z niedzielnego głosowania. Trudności są m.in. w Niemczech.

Chodzi o to, że program komputerowy, którym muszą posługiwać się komisje, odrzuca wiele protokołów, wykrywając w nich błędy.

– Nasi ludzie zgłaszają nam, że, wysłali protokoły do Okręgowej Komisji Wyborczej w Warszawie, ale ta odesłała błędy do poprawy. Wysłali poprawione protokoły, ale Warszawa odesłała nowe błędy, których wcześniej nie sygnalizowała. I tak wielokrotnie – mówi DW Maciej Kowalski, koordynator Obywatelskiej Kontroli Wyborów (OKW) w Niemczech.

Warszawa bez danych

Poza tym wiele komisji melduje bardzo powolne działanie systemu informatycznego. – Wiele komisji od wielu godzin czeka na zatwierdzenie protokołów i nie ma żadnej informacji zwrotnej, nawet o błędach. Przykład to komisja 191 Kolonia II – dodaje Kowalski.

O tym, że dzieje się coś złego, mogą świadczyć dane ze strony internetowej Państwowej Komisji Wyborczej. Po godzinie 19.00 w poniedziałek miała ona dane z zaledwie 17 na 47 obwodów głosowania w Niemczech, co stanowi raptem 36 procent obwodów.

Czas do godziny 21.00

Problem w tym, że zgodnie z prawem i wytycznymi Państwowej Komisji Wyborczej, głosy muszą zostać przekazane do Warszawy właśnie poprzez wspomniany program komputerowy i najpóźniej w 24 godziny po zakończeniu głosowania, czyli do godziny 21.00 w poniedziałek. Inaczej przepadną.

„Jeżeli właściwa okręgowa komisja wyborcza nie uzyska wyników głosowania w obwodach głosowania za granicą albo na polskich statkach morskich w ciągu 24 godzin od zakończenia głosowania (…), głosowanie w tych obwodach uważa się za niebyłe” – czytamy w Kodeksie Wyborczym.

Uchwała PKW z 15 września reguluje z kolei, że „obwodowe komisje wyborcze korzystające ze wspomagania informatycznego sporządzają protokół głosowania w obwodzie na listy kandydatów na posłów, protokół głosowania w obwodzie na kandydatów na senatora oraz protokół głosowania w obwodzie w referendum ogólnokrajowym, a następnie dane z protokołów przesyłają do Okręgowej Komisji Wyborczej, wykorzystując dostarczone oprogramowanie”.

W Karlsruhe komisja 213 pisze protokół z referendum już po raz siódmy. – Państwo wciąż jeszcze liczą? – pytamy w komisji. – Ależ skąd! Nie! My byliśmy już o ósmej rano gotowi – zaprzecza osoba z komisji. – Ale od rana wysyłamy protokoły do konsulatu w Monachium, a oni coraz to nowe błędy znajdują. Tu brakuje zera, tam kreseczki. A system komputerowy nie chce tego przełknąć.

Kolejne dwie komisje podlegające pod Konsulat Generalny RP w Monachium są w Norymberdze, następne dwie w Stuttgarcie. A w stolicy Bawarii jest ich pięć. Razem jedenaście. – Przecież wiedzieli, że szykuje się frekwencyjne szaleństwo, i znali te absurdalne przepisy. Mogli więc zatrudnić więcej ludzi – słyszymy.

Członkowie komisji kompletnie wyczerpani

Trudności z przekazaniem protokołów do Warszawy oznaczają też katorgę dla pracowników obwodowych komisji, którzy od wczoraj praktycznie nie wychodzą z siedzib komisji. – To w tej chwili już 36 godzin pracy, bez ogólnych przerw i bez snu. Otrzymałem informację, że jedna osoba z komisji w Niemczech zemdlała i została odwieziona przez karetkę do szpitala – krytykuje Maciej Kowalski. – Myślę, że w tych okolicznościach, gdy od wielu godzin protokoły nie są zatwierdzane przez Warszawę jest to nieludzki przepis – mówi.

Strona PKW pokazuje, że nie tylko Niemcy mają problem z przekazywaniem protokołów do Warszawy. Bardzo niepokojąco wygląda sytuacja w Wielkiej Brytanii, gdzie krótko przed godziną 19.00 dostępne były dane zaledwie z 15,5 procent obwodów.

Z danych, które spłynęły do tej pory do Polski z Niemiec, czyli z 36 procent obwodów, wynika, że zdecydowanie wygrywa tam Koalicja Obywatelska, na którą oddano niemal 49 procent głosów. Na PiS nieco ponad 15 procent.

REDAKCJA POLECA

 


Wyniki wyborów do Sejmu 2023. Opozycja może przejąć władzę. Wyniki referendum nie będą wiążące

Prawo i Sprawiedliwość wygrywa wybory 2023 z wynikiem 36,8 proc. Koalicja Obywatelska zdobyła 31,6 proc. poparcia. Opozycja ma szansę zdobyć władzę z 248 mandatami dla KO, Trzeciej Drogi i Lewicy — wynik wstępnych wyników wyborów parlamentarnych według badania exit poll IPSOS za tvn24.pl. Frekwencja w wyborach parlamentarnych 2023 wyniosła 72,9 proc.

Fot. Dariusz Frach, thefad.pl

Wybory parlamentarne 2023. Wyniki exit poll IPSOS:

Prawo i Sprawiedliwość – 36,8 proc.
Koalicja Obywatelska – 31,6 proc.
Trzecia Droga – 13 proc.
Lewica – 8,6 proc.
Konfederacja – 6,2 proc.
Bezpartyjni Samorządowcy – 2,4 proc.
Polska Jest Jedna – 1,2 proc

Symulacja podziału mandatów na podstawie exit poll:

Prawo i Sprawiedliwość — 200 mandatów
Koalicja Obywatelska — 163 mandaty
Trzecia Droga — 55 mandatów
Lewica — 30 mandatów
Konfederacja — 12 mandatów.

Opozycja (KO, Trzecia Droga, Lewica) mają 248 mandatów. Większość zwykła w Sejmie wynosi 231 mandatów.

Takiej frekwencji jeszcze nie było!

Z sondażu exit poll Ipsos wynika, że frekwencja w wyborach do Sejmu i Senatu wyniosła rekordowe 72,9 proc. To zdecydowanie więcej niż w pierwszych częściowo wolnych wyborach parlamentarnych w 1989 r., kiedy padł dotychczasowy rekord frekwencji. Wówczas do urn poszło 62,7 proc. uprawnionych do głosowania.

Wyniki referendum

W niedzielę Polacy wybierali nie tylko swoich przedstawicieli w Sejmie i Senacie. Odpowiadali też na cztery pytania referendalne.

IPSOS przedstawił szacunkowe wyniki głosowania w referendum. Wskazują one, że frekwencja w referendum wyniosła 40 proc. Oznacza to, że jego wyniki nie będą wiążące.

Kiedy ostateczne wyniki?

Komisje wyborcze mają 24 godziny na podliczenie wszystkich głosów i przesłanie ich do Państwowej Komisji Wyborczej. Ostateczne wyniki znane będą prawdopodobnie w poniedziałek wieczorem lub we wtorek, 17 października.

thefad.pl


Blisko 50 lat temu funkcjonariusz Stasi zastrzelił Polaka na przejściu granicznym z Berlinem Zachodnim

Monika Stefanek

Blisko 50 lat temu funkcjonariusz Stasi zastrzelił Polaka na przejściu granicznym z Berlinem Zachodnim. Teraz berlińska prokuratura oskarżyła go o podstępne morderstwo.

Berlin, budowa muru, Friedrichstrasse. Fot. Stöhr, Niemieckie Archiwum Federalne / wikipedia

Ostatni wyrok w sprawie śmierci na byłej granicy między NRD a RFN ogłoszono w listopadzie 2004 roku. Mord nie ulega jednak przedawnieniu i po blisko 20 latach przerwy wkrótce na wokandzie może pojawić się kolejna tego typu sprawa. Tym razem dotycząca zastrzelenia obywatela Polski – 38-letniego wówczas Czesława Kukuczki.

– To krzepiąca informacja – mówi DW prokurator Robert Janicki z Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Przyznaje, że o decyzji berlińskiej prokuratury dowiedział się od autorki tekstu. – Może wreszcie teraz sprawiedliwości stanie się zadość.

Marzenia o wyjeździe na Zachód

Wszystko wydarzyło się 29 marca 1974 roku w Berlinie Wschodnim. Urodzony w 1935 roku w Kamienicy pod Limanową Czesław Kukuczka niespodziewanie pojawia się w ambasadzie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej przy słynnym bulwarze Unter den Linden. Mężczyzna wyjechał z Polski trzy tygodnie wcześniej, porzucając pracę strażaka w jednostce straży pożarnej w Bielsku-Białej. Do dziś nie wiadomo, w jaki sposób dotarł do Niemieckiej Republiki Demokratycznej ani co się z nim przez te trzy tygodnie działo.

Portierowi ambasady Kukuczka wyjaśnia, że ma do przekazania ważną informację i bez dalszej kontroli zostaje wprowadzony do jednego z pomieszczeń placówki. Tam przyjmują go pułkownik Maksymilian Karnowski, współpracownik berlińskiej grupy operacyjnej polskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz jeszcze jeden pracownik ambasady.

Dalsze wypadki toczą się jak w filmie sensacyjnym. Kukuczka żąda wydania do godziny 15:00 tego samego dnia zgody na wyjazd do Berlina Zachodniego, by stamtąd udać się dalej, do USA. W przypadku odmowy grozi wysadzeniem budynku ambasady, a przy pomocy rzekomych wspólników także trzech innych obiektów. Mówiąc to, wskazuje na wypakowaną teczkę, którą ma ze sobą, a w której ma znajdować się skonstruowana przez niego bomba. Akta sprawy wspominają, że Kukuczka przez cały czas nerwowo trzyma w ręku pętlę, przypominającą zapalnik. Słowa strażaka mają brzmieć na tyle przekonująco, że jego rozmówcy wierzą w jego zdolności pirotechniczne.

Cel: unieszkodliwić

Pod pozorem wyrobienia dokumentu uprawniającego do podróży płk Karnowski wychodzi z pomieszczenia, gdzie toczy się rozmowa. Zamiast tego dzwoni do Ministerstwa ds. Bezpieczeństwa NRD (Ministerium für Staatssicherheit – Stasi) i informuje o incydencie. Zapada decyzja o wyprowadzeniu Kukuczki z budynku ambasady i „unieszkodliwieniu go”.

Krótko po tym do ambasady przyjeżdża trzech przedstawicieli NRD-owskiej bezpieki i zabiera Czesława Kukuczkę z wystawionym paszportem i wizą, dzięki którym będzie mógł opuścić kraj. Samochodem Stasi zawożą go na przejście graniczne z Berlinem Zachodnim przy Friedrichsstraße (dzisiaj jest to budynek tzw. Pałacu Łez – Tränenpalast).

Co stało się później, trudno dziś dokładnie odtworzyć. Z zachowanych akt Stasi wynika, że w pewnym momencie Czesław Kukuczka z nieustalonych powodów zostaje postrzelony w plecy. Funkcjonariusz Stasi odnotuje potem w raporcie, że o godz. 15.00, podczas odprawy, „rozmieszczonym siłom operacyjnym udało się bez zwracania szczególnej uwagi innych osób wyjeżdżających z kraju, unieszkodliwić Kukuczkę”.

Ciężko ranny mężczyzna zostaje przewieziony nie do najbliższego szpitala, ale do odległego szpitala więziennego w dzielnicy Hohenschönhausen, który podlega Stasi. Trzy godziny później umiera na stole operacyjnym. Po otwarciu teczki okazuje się, że zamiast bomby, są w niej tylko rzeczy osobiste Polaka.

Stasi tuszuje sprawę

Być może sprawę udałoby się zatuszować, gdyby nie reakcja zachodnioniemieckiej prasy. Kilka dni później o „zamachu” na przejściu granicznym pisze dziennik „Bild”. Dopiero wtedy Stasi pobiera zmarłemu odciski palców i zmienia wersję wydarzeń. Odtąd mowa jest o rzekomej broni palnej, którą Kukuczka miał grozić funkcjonariuszom straży granicznej. Nagle znajduje się też pistolet, na którym Stasi odkrywa odciski palców mężczyzny z Polski.

Przeczy temu jednak raport sporządzony przez Instytut Medycyny Sądowej Uniwersytetu Humboldtów. By ostatecznie zatrzeć ślady, Stasi decyduje o poddaniu zwłok kremacji. Dzieje się to w porozumieniu z polskimi władzami. Oba kraje za wszelką cenę starają się uniknąć rozgłosu. Niedługo później, szef grupy operacyjnej Hans Sabath (zmarł w latach 80.) zostaje odznaczony złotym orderem „Za zasługi dla narodu i ojczyzny”.

Żona i tróje dzieci Czesława Kukuczki otrzymują urnę z prochami dwa miesiące po zdarzeniu. Przez kilkadziesiąt lat, do 2015 roku, gdy sprawa wyszła w Niemczech na jaw, rodzina nie miała pojęcia, co tak naprawdę wydarzyło się w Berlinie Wschodnim. Wdowa po mężczyźnie zmarła kilka lat wcześniej i nigdy nie doczekała się prawdy.

Zarzut: podstępne morderstwo

Na ślad dramatycznego wydarzenia natrafił w archiwum w 2015 roku prof. Stefan Appelius, pracujący wówczas na Wolnym Uniwersytecie w Berlinie. Później sprawę zbadał pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej w Poznaniu. W 2021 roku sąd okręgowy w tym mieście wydał na wniosek prokuratora IPN europejski nakaz aresztowania na Manfreda N., ówczesnego funkcjonariusza Stasi, który pociągnął za spust.

– Niemcy nie zgodzili się jednak na wydanie mężczyzny do Polski. Poinformowali nas, że wszczynają własne śledztwo – mówi DW prokurator Robert Janicki.

Jak poinformowała w czwartek, 12 października, berlińska prokuratura, 79-letniemu obecnie byłemu funkcjonariuszowi Stasi, postawiono zarzut podstępnego morderstwa. Takie przestępstwo nie ulega przedawnieniu. Jak czytamy w komunikacie prokuratury, 31-letni wówczas mężczyzna otrzymał zadanie „unieszkodliwienia” Polaka. Akt oskarżenia mówi o „celnym strzale w plecy z ukrycia”. Mężczyzna ma odpowiedzieć za swój czyn przed sądem okręgowym w Berlinie.

– Cieszę się, że wreszcie się w tej sprawie coś ruszyło, choć trwało to bardzo długo. Mam nadzieję, że osoba, która wówczas tak bezwzględnie zlikwidowała człowieka, przynajmniej teraz będzie musiała się z tym faktem intensywnie zmierzyć – podsumowuje w rozmowie z DW prof. Stefan Appelius.

Czesław Kukuczka uznawany jest za jedną z dwóch polskich ofiar muru berlińskiego. Łącznie jest ich 140, ale liczba ta nie jest zamknięta. Kilka lat temu przy Bernauer Straße w Berlinie, w miejscu, gdzie przebiegał niegdyś mur, ustawiono tablicę upamiętniającą Czesława Kukuczkę.

REDAKCJA POLECA

 


Światowe media: wybory w Polsce mogą zadecydować nie tylko o przyszłości kraju, ale i miejscu Polski w UE

Niedzielne wybory parlamentarne w Polsce mogą zadecydować nie tylko o najbliższej przyszłości kraju, ale także o jego miejscu w UE i jego wsparciu dla Ukrainy.

Fot. Dariusz Frach, thefad.pl

„Stawka jest wyjątkowo wysoka” – pisze The Economist. Rządząca nacjonalistyczna partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS), która ubiega się o bezprecedensową trzecią kadencję z rzędu, jest kierowana przez byłego premiera i obecnego wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Największą grupą opozycyjną jest centroprawicowa Koalicja Obywatelska (KO), kierowana przez Donalda Tuska – również byłego premiera. Tusk, który był również przewodniczącym Rady Europejskiej, powiedział swoim zwolennikom, że rządząca partia eurosceptyczna planuje – „systematycznie, z zimną krwią” – wyprowadzić Polskę z UE, co PiS zaprzecza.

Jednak „nienawiść” między tymi dwoma mężczyznami „sięga o wiele głębiej” niż te wybory – pisze The Economist. Ich spór jest „prawie tak stary jak nowoczesna Polska i zdefiniował znaczną część jej polityki”.

Obaj panowie twierdzą, że wierzą, że drugi z nich „stanowi egzystencjalne zagrożenie dla Polski” – pisze Financial Times – narodu liczącego prawie 38 milionów ludzi – „co zwiększa poczucie, że te wybory będą najważniejsze dla UE w tym roku”.

Według Reutersa sondaże sugerują, że PiS pozostanie największą partią w parlamencie, ale „może nie zdobyć większości”. Mogłoby to doprowadzić do „paraliżu prawodawczego” w Polsce, państwie członkowskim NATO „o kluczowym znaczeniu logistycznym dla wysiłków aliansu na rzecz pomocy Ukrainie”.

Co piszą gazety?

Polska może być na krawędzi „pokojowej rewolucji” – pisze The New European. PiS jest „największą nacjonalistyczną, prawicową, antyaborcyjną, homofobiczną, antyeuropejską partią w Europie” – pisze Denis MacShane, były laburzystowski minister ds. Europy. Prezydent Polski Andrzej Duda jest również sojusznikiem PiS.

PiS „stopniowo przesuwał Polskę w stronę illiberalnej prawicy w kwestii aborcji, wolności mediów i imigracji” – pisze MacShane. Partia ta „atakowała również Żydów, Unię Europejską i sąsiadujące kraje, takie jak Niemcy”. PiS „sprawia, że brexitowi torysy wyglądają jak postępowi liberałowie”. Jeśli partia zostanie pokonana, będzie to „poważny cios dla modnej idei, że prawica jest na niepowstrzymanym marszu przez Europę”.

Od czasu dojścia PiS do władzy w 2015 roku partia ta „wielokrotnie ścierała się z UE” w sprawie reform, które zdaniem krytyków „upolityczniły system sądowniczy” – pisze Reuters. Kaczyński „wbijał również do głowy swoim zwolennikom przekaz swojej partii, że Tusk jest niemieckim sługusem” i służy niemieckim interesom, ponieważ wychował się w niemieckojęzycznym domu. Polscy nacjonaliści coraz częściej wyrażają antyniemieckie nastroje.

Obecny premier Mateusz Morawiecki „upolitycznił sądy i wypełnił publiczne media propagandą” podczas dwóch kadencji partii – pisze The Economist. „Atak na rządy prawa” w czasie dwóch kadencji partii doprowadził Komisję Europejską do „zamrożenia miliardów euro funduszy pandemicznych przeznaczonych dla Polski”.

Carlo Fidanza, włoski europoseł z tej samej grupy politycznej co PiS, w rozmowie z Euronews powiedział, że stanowisko Polski w sprawie Ukrainy było kluczowe dla poglądu UE na inwazję Rosji, ze względu na jej „bardzo silny sprzeciw wobec ekspansjonistycznej polityki Putina”. Reelekcja PiS „byłaby z pewnością czynnikiem stabilności dla geopolitycznej postawy Unii Europejskiej jako całości”.

W niedzielę Bruksela będzie przyglądać się nie tylko wyborom, ale również referendum polskiego rządu. Głosujący będą poproszeni o wyrażenie swojej opinii na temat czterech propozycji: przyjmowania migrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki na mocy umowy UE; prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych; podniesienia wieku emerytalnego; oraz budowy płotu na granicy z Białorusią.

Co dalej?

„Wybory są zbyt wyrównane, aby wyrokować o wyniku” – pisze The Economist. PiS, które ma poparcie na poziomie 36%, do utworzenia rządu będzie potrzebować wsparcia innych partii. Jeśli jednak KO osiągnie dobry wynik, może „sformować koalicję rządową”. Koalicja Obywatelska ma poparcie na poziomie około 30% i „prawdopodobnie współpracowałby z Lewicą i Trzecią Drogą, centrową partią, która po raz pierwszy startuje w wyborach”.

W tak wyrównanym wyścigu „frekwencja będzie czynnikiem decydującym”. Biorąc pod uwagę wiek obu liderów – Tusk ma 66 lat, a Kaczyński 74 – nowe pokolenie wyborców „jest zmęczone ich pojedynkami”. Skrajnie prawicowa Konfederacja, która ma poparcie na poziomie 9%, „może odegrać decydującą rolę”.

Konfederacja „próbowała wykorzystać wzrost antyukraińskich nastrojów wśród niektórych wyborców” – pisze Reuters. Rząd PiS, który opierałby się na głosach Konfederacji, „mógłby być znacznie mniej skłonny do pomocy Kijowowi”.

Antyeuropejska Konfederacja „zmierza w kierunku o wiele bardziej ekstremalnym niż cokolwiek, co widzieliśmy w brytyjskiej polityce” – pisze The New European. Jednak na sugestię, że PiS może wyprowadzić Polskę z UE, gazeta odpowiada, że „katastrofa brexitu oznacza, że nie ma poparcia dla Polexitu”.

Źródło: The Week