Laptop HUAWEI – czy warto? Przegląd urządzeń

Marka Huawei jest jedną z najchętniej wybieranych marek smartfonów. To jednak tylko część oferty chińskiego producenta. Firma świetnie sobie radzi także na rynku laptopów. Zobacz najchętniej wybierane modele Huawei i dowiedz się, na co zwracać uwagę podczas zakupów!

Laptop HUAWEI – czy warto?

Mocną stroną smartfonów Huawei jest zastosowanie innowacyjnych rozwiązań, a także doskonały design. Podobnie jest także przy laptopach! To sprzęty, które łączą bardzo dobrą specyfikację z atrakcyjnym wzornictwem. Co więcej, wiele z nich kupisz w atrakcyjnej cenie. Chiński producent proponuje szeroki wybór urządzeń dostosowanych do twoich potrzeb i budżetu. Najtańsze modele to ok. 2500 zł, te dla najbardziej wymagających – ponad 5000 zł.

Zdecyduj się na laptop Huawei także wtedy, gdy na co dzień korzystasz z telefonu tego producenta – sprzęty tej samej marki dobrze ze sobą współpracują.

Laptopy Huawei to wyśmienita propozycja dla każdego, kto szuka dobrego, innowacyjnego sprzętu z Windowsem, który przy tym zachwycająco się prezentuje.

Na jakie parametry zwracać uwagę?

Zastanawiasz się, jakie parametry brać pod uwagę, kupując nowy komputer? Wszystko zależy, do czego będzie ci on potrzebny! Sprzęty Huawei to uniwersalne laptopy, które sprawdzą się do wielu zastosowań. Jeśli na co dzień głównie piszesz i przeglądasz internet, nie musisz przepłacać za mocny procesor i dużo RAM. Co innego, gdy zajmujesz się edycją grafik i filmów – żeby uruchomić profesjonalne programy potrzebujesz odpowiednio potężnej specyfikacji sprzętu. Zwróć też uwagę na wielkość dysku, który pomieści najważniejsze pliki, zdjęcia, filmy.

Jakie parametry przeanalizować, wybierając nowy sprzęt? Przede wszystkim na:

  • procesor;
  • RAM;
  • wielkość dysku;
  • czas pracy na baterii;
  • przekątną ekranu;
  • matrycę;
  • rozdzielczość;
  • wagę urządzenia;
  • system operacyjny;
  • dodatkowe funkcje, jak podświetlana klawiatura;
  • rodzaj i rozmieszczenie portów i złączy;

Zobacz najchętniej wybierane sprzęty Huawei i zdecyduj, który z modeli będzie dla ciebie najlepszą opcją!

Najlepsze laptopy Huawei – który wybrać?

Laptopy Huawei zdobywają entuzjastyczne recenzje użytkowników. Zobacz, które modele sprzedają się najlepiej!

  • HUAWEI MateBook D 15 – model za ok. 2700 zł to 15,6-calowy sprzęt z czterordzeniowym procesorem Intel Core i5-1155G7 i 8 GB RAM. Szybki dysk SSD ma pojemność 512 GB. Zwróć uwagę na cienkie ramki wyświetlacza, który zapewni ci doskonałe wrażenia wizualne, prezentując obraz w Full HD. Dodatkowo posiada on certyfikat potwierdzający ograniczanie ekspozycji użytkownika na szkodliwe, niebieskie światło. Ciekawym rozwiązaniem w tym modelu jest kamera wysuwana z klawiatury – to jeden ze sposobów, w jakie producent dba o twoje bezpieczeństwo i prywatność. Sprzęt jest lekki i łatwy do przenoszenia – waży tylko 1,56 kg!
  • HUAWEI MateBook D 16 – sprzęt dla wymagających za ok. 4000 zł – możesz go kupić w różnych wariantach specyfikacji. Warta uwagi jest wersja 16-calowa, ośmiordzeniowym procesorem Intel Core i5-12450H i aż 16 GB RAM. Szybki dysk SSD ma w tym modelu pojemność 512 GB. Sprzęt łączy ultracienkie ramki z solidną konstrukcją i doskonałym designem. Ekran FullView otrzymał certyfikat potwierdzający dbałość o ochronę wzroku użytkownika. Docenisz wygodną klawiaturę z wydzieloną częścią numeryczną. Sprzęt waży zaledwie 1,7 kg!
  • HUAWEI MateBook D 14 – sprzęt za ok. 2700 zł – dostępny jest, jak poprzednie modele, w różnych wariantach. Tutaj w poręcznej wersji 14-calowej! Za płynną pracę odpowiada czterordzeniowy procesor Intel Core i5-1155G7 i 8 GB RAM. Pojemność dysku SSD jest taka sama jak w wymienionych wcześniej sprzętach. Sprzęt jest niezwykle lekki – waży tylko 1,38 kg – zawsze więc możesz mieć go przy sobie.

Chcesz poznać inne modele laptopów chińskiego producenta i sprawdzić wszystkie dostępne warianty? Przeanalizuj notebooki Huawei w sklepie MediaMarkt, uważnie porównując specyfikacje i opinie!


Życie seksualne Polek

Wcześniejsza inicjacja seksualna młodych Polek niż ich matek, internet głównym źródłem wiedzy o zdrowiu intymnym, złe doświadczenia z gabinetu ginekologicznego i seks traktowany jako przyjemność i element budowania relacji – to niektóre wnioski z najnowszego raportu na temat życia seksualnego Polek. Przy czym ankietowane deklarowały, że myślą o seksie nawet kilka razy w tygodniu, ale uprawiają go znacznie rzadziej, bo są zmęczone lub mają problemy w związku.

Fot. JOSE ARROYO / Pixabay

Jak wygląda życie erotyczne Polek? O czym fantazjują? Czy przeżywają często orgazm? Kiedy najczęściej się kochają? Skąd czerpią wiedzę na temat spraw intymnych? Jak wygląda ich sprawność seksualna i zdrowie intymne? Jaki mają stosunek do własnego ciała i seksu? – to pytania, na które m.in. odpowiada raport, zredagowany na podstawie badania ankietowego przeprowadzono w lipcu 2023 roku przez Instytut Badań Pollster na zlecenie firmy Gedeon Richter Polska.

W badaniu wzięło udział 1076 Polek w wieku 18–69 lat. Były wśród nich zarówno mieszkanki dużych i małych miast, jak i wsi. Dobór próby odzwierciedlał pod względem wieku, wykształcenia, wielkość miejscowości zamieszkania i regionu strukturę populacji według GUS.

Aktywne seksualnie

Jak wynika z raportu, aż 95 proc. ankietowanych Polek jest aktywnych seksualnie. 84 proc. deklaruje, że ma obecnie jednego partnera. W ciągu swojego życia mają średnio czterech partnerów seksualnych (kobiety z największych miast – 5, a mieszkanki wsi – 3).

Młode Polki zaczynają życie erotyczne wcześniej niż ich matki (średnio w wieku 17 lat). Ich matki rozpoczynały je około 20. roku życia.

Jak wskazują autorzy raportu, wcześniejsza inicjacja seksualna może mieć związek z szybszym dojrzewaniem seksualnym, ale też z większą otwartością na mówienie o współżyciu i udzielaniem szczerych odpowiedzi na ten temat – bez niepotrzebnego poczucia wstydu.

– Z mojego doświadczenia wynika, że coraz więcej kobiet potrafi mówić bez wstydu o swoim ciele, zdrowiu, również reprodukcyjnym. Już nie używają takich określeń jak „tam na dole” czy „te dni”. Coraz odważniej mówią też o swoich fantazjach erotycznych i doświadczeniach. Czasem na tyle odważnie, że zdarza się, że to ich partnerzy – mężczyźni – czują się zakłopotani, a nawet przestraszeni – skomentowała wyniki badania Kamila Raczyńska, edukatorka seksualna i menstruacyjna, trenerka kompetencji miękkich, prowadząca na Instagramie profil „Dobre ciało”. Ekspertka zajmuje się zawodowo tematem seksualności od 19 lat.

Czym dla Polek jest seks?

Seks to najczęściej element budowania relacji w związku, ale też przyjemność. Wpływa też na poprawę nastroju, rozładowuje stres. Młode kobiety, w przeciwieństwie do starszych, znacznie rzadziej patrzą na seks przez pryzmat prokreacji czy „obowiązku małżeńskiego”.

Jak często kochają się Polki? Średnio kilka razy w miesiącu, a młodsze kobiety i te w związkach z krótszym stażem – nawet kilka razy w tygodniu. Aż 60 proc. kobiet, które są w związku krócej niż rok deklarują, że uprawiają seks kilka razy w tygodniu, a nawet częściej.

Najchętniej kobiety kochają się w weekend. 19 proc. badanych za najlepszy dzień na seks uznaje sobotni wieczór, a piątkowy i niedzielny – 4 proc. Wieczór dla większości (55 proc.) jest lepszą porą na seks, choć 33 proc. uważa, że tak naprawdę pora dnia nie ma tutaj znaczenia.

Co podnieca, co studzi?

Raport potwierdza, że satysfakcja z seksu kobiety warunkowana jest w dużej mierze tym, co dzieje się na długo przed jego uprawianiem. By nabrać ochoty na seks, ankietowane deklarowały, że potrzebują dobrej atmosfery, np. romantycznego wieczoru z partnerem (56 proc.), ale też poczucia, że w związku wszystko układa się dobrze (52 proc.). Również zachęta partnera działa pozytywnie (48 proc.). Znaczenie ma również dobre samopoczucie (46 proc.) i to, że kobiety czują się atrakcyjne (41 proc).

Natomiast to, co badanym stwarza bariery na drodze do seksu, to przede wszystkim zmęczenie, choć widać, że traci on na znaczeniu. W badaniu z 2019 roku mówiło o nim 72 proc. badanych kobiet, teraz dokładnie połowa twierdzi, że nie ma siły na seks. Kolejnymi przeszkodami powstrzymującymi kobiety przed współżyciem jest: złe samopoczucie (49 proc.), problemy w związku (43 proc.). Zniechęcająco działają też miesiączka (42 proc.), stres (32 proc.), poczucie bycia nieatrakcyjną (19 proc.) i lęk przed ciążą (13 proc.).

– Odpowiedzi pokazują coś, o czym „w branży” wiemy doskonale, ale wiele osób (zwłaszcza mężczyzn) z nich nie zdaje sobie sprawy. Mianowicie, że kobiece pożądanie jest reaktywne. A to oznacza m.in., że dla nas tak zwana gra wstępna zaczyna się od tego, czy czujemy, że nasza nieodpłatna, często niewidzialna praca domowa jest szanowana i dzielona z partnerem. Jest to istotna informacja dla mężów czy partnerów, mówiąca o tym, że ich partnerka nie będzie miała ochoty na seks, jeśli nie będzie się czuła zaopiekowana i bezpieczna” – wyjaśniła Kamila Raczyńska.

Polki w sypialni pozostają raczej tradycjonalistkami i są stałe w uczuciach – prawie 2/3 związków trwa ponad 11 lat.

Badane deklarowały, że wolą seks z grą wstępną, raczej w zaciszu swojej sypialni, po ciemku i bez gadżetów. Przyznawały jednak, że taki seks nie spełnia ich pragnień erotycznych.

Ponad połowa ankietowanych kobiet przyznała, że zdarzyło im się udawać orgazm. Tylko 37 proc. badanych zapewniało, że nigdy nie udawały w łóżku. Z raportu wynika, że część kobiet godzi się na seks, chociaż wcale nie mają na to ochoty.

– Wszystkie badania robione na całym świecie mówią o zjawisku zwanym orgasm gap”. „Orgasm gap” to termin odnoszący się do nierówności między płciami w zakresie osiągania orgazmu podczas stosunku seksualnego lub innej aktywności seksualnej. Zazwyczaj odnosi się to do sytuacji, w której mężczyźni osiągają orgazm znacznie częściej niż kobiety. – wytłumaczyła Kamila Raczyńska.

Zdrowie intymne i wiedza

Co dziesiąta ankietowana przyznała, że nie chodzi regularnie do ginekologa. Dotyczy to szczególnie kobiet młodych, w wieku 18–25 lat. W tej grupie korzysta z usług tego specjalisty jedynie 28 proc. kobiet.

Ponad połowa badanych (52 proc.), które kiedykolwiek były u ginekologa twierdzi, że doświadczyły złego traktowania w gabinecie. Zazwyczaj objawiało się to lekceważącymi komentarzami ze strony lekarza, w rodzaju: „taka pani uroda” czy „boli, bo musi boleć”.

A skąd kobiety czerpią wiedzę na temat zdrowia intymnego?

Jedynie 7 proc. zdobywa ją podczas konsultacji z lekarzem, a 3 proc. – seksuologiem. 39 proc. kobiet dowiaduje się na temat zdrowia intymnego z internetu.

Źródło: PAP


Niemiecka prasa komentuje antyniemiecą kampanię wyborczą w Polsce: kanclerz „zemścił się” na PiS

Katarzyna Domagała-Pereira

Niemiecka prasa komentuje ostatnie wydarzenia w polsko-niemieckich relacjach. Zdaniem stołecznego dziennika kanclerz Niemiec „zemścił się” na PiS.

Olaf Scholz
Olaf Scholz. Fot. wikipedia / President.gov.ua

Niemiecki dziennik „Berliner Zeitung” komentuje odniesienia Olafa Scholza do afery wizowej w Polsce. Podczas wystąpienia w Hesji kanclerz Niemiec mówił o „absurdalnych” mechanizmach przydzielania wiz w Polsce i konieczności wprowadzenia kontroli granicznych, aby ograniczyć nielegalną migrację. Komentator gazety Tomasz Kurianowicz uważa, że Olaf Scholz był świadomy, iż jego słowa będą komentowane w polskiej prasie. „PiS zareagował agresywnymi atakami” – czytamy.

„A co tak naprawdę zrobił Olaf Scholz? Czy tylko wygłosił przemówienie podczas kampanii wyborczej w Hesji?” – pyta autor. „Wcale nie. Wiedział, że swoją wypowiedzią rzeczywiście ingeruje w polską kampanię wyborczą i przysparza PiS dużych problemów” – pisze „Berliner Zeitung”. Jak stwierdza, Scholz będzie prawdopodobnie rozbawiony całą wrzawą, a politycy PiS co rusz w kampanii wyborczej grają „nieprzyjazną antyniemiecką kartą”.

Antyniemiecki spot reklamowy

Autor przypomina antyniemiecki spot reklamowy zrobiony przez PiS, w którym wyimaginowany pracownik ambasady Niemiec w Polsce chce połączyć kanclerza Niemiec z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Chodziło o podwyższenie w Polsce wieku emerytalnego. Kaczyński odparł: „Proszę przeprosić pana kanclerza, ale to Polacy w referendum zdecydują w tej sprawie. Nie ma już Tuska i te zwyczaje się skończyły”.

„Można się domyślać, że Urząd Kanclerski nie był rozbawiony spotem wyborczym Kaczyńskiego. Teraz Olaf Scholz odpowiedział, zemścił się” – pisze „Berliner Zeitung”. „Polska partia opozycyjna będzie się teraz cieszyć, bo każda zła wiadomość dla PiS jest pomocą w udaremnieniu prawicowo-narodowego rządu” – czytamy. Jak przewiduje autor, po wyborach, niezależnie od tego, czy wygra PiS, czy PO „wróci geopolityczna codzienność i bardziej przyjazne tony”.

Wybory wolne i sprawiedliwe?

Dziennik „Tagesspiegel”, pisząc o wyborach w Polsce, zastanawia się, czy będą one „wolne i sprawiedliwe”, czy też będą „farsą”. I nawiązując do afery wizowej, pyta: „Czy można sobie wyobrazić, że taki mega skandal pozostanie bez konsekwencji? A jeśli tak, to, jak to możliwe?”.

„Rząd okazuje się kłamcą”, bo z jednej strony urządza nienawistne kampanie przeciwko migrantom, a z drugiej niemal codziennie niezależne media ujawniają nowe skandaliczne szczegóły. „Rząd oszukuje swoich wyborców” i „unika wyjaśnień” – pisze Christoph von Marschall.

Tymczasem – jak zauważa – sondaże przedwyborcze dwanaście dni po ujawnieniu skandalu wizowego nie wykazują zmian. Polska – jak pisze – „jest podzielona na dwa obozy – każdy z własnymi mediami i wyborcami”. Kto czerpie informacje tylko z narodowych mediów, o skandalu się nie dowie.

„W przeciwieństwie do Węgier Polska ma jeszcze silną opozycję i silne niezależne od rządu media”, którym jednak trudno dotrzeć do ludzi, którzy z powodu afery wizowej mogliby zagłosować inaczej – uważa dziennikarz „Tagesspiegla”.

Kuriozalna sytuacja z niemiecką flagą

Dziennik „Koelner Stadt-Anzeiger” z Kolonii pisze natomiast o antyniemieckiej kampanii wyborczej w Polsce i „kuriozalnej” sytuacji z flagą Niemiec.

Chodzi o niedzielny program „Woronicza 17” w TVP Info z udziałem m.in. Jacka Ozdoby z Suwerennej Polski oraz Roberta Kropiwnickiego z PO. Przedstawiciel obozu rządzącego postanowił wręczyć podczas programu Kropiwnickiemu „prezent”, stawiając przed nim niemiecką chorągiewkę. Polityk opozycji nie chciał jej jednak, a obaj politycy chodzili tam i z powrotem, próbując zostawić chorągiewkę przed swoim politycznym rywalem.

Dziennik z Kolonii zauważa, że w Polsce toczy się teraz „kuriozalna antyniemiecka kampania wyborcza”.

REDAKCJA POLECA

 


Szefowa MSW Niemiec: zaostrzamy kontrole na granicy z Polską. „Musimy położyć kres procederowi handlarzy ludźmi”

DW

Szefowa MSW Niemiec ogłosiła nasilone kontrole policyjne na granicy z Polską. Nie ma jednak planów stałych kontroli granicznych.

Fot. Adam Kliczek / wikipedia, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported licence

Minister spraw wewnętrznych Niemiec Nancy Faeser ogłosiła w środę (27.09.23) w Berlinie zaostrzenie kontroli policyjnych na granicy jej kraju z Polską i Czechami. Chodzi o dodatkowe i, jak powiedziała, elastyczne siły policyjne w rejonie przygranicznym. Nie zapowiedziała wprowadzenia stałych kontroli polegających na sprawdzaniu wszystkich pojazdów i osób przekraczających granice, czego domagała się opozycja i władze przygranicznych landów.

Decyzję o zaostrzeniu kontroli Faeser tłumaczyła wzrastającą liczbą przypadków nielegalnego przekraczania granicy.

– Poprzez elastyczne i mobilne kontrole w różnych miejscach, chcemy zapobiec próbom wymijania kontroli przez przemytników – mówiła.

– Musimy położyć kres okrutnemu procederowi handlarzy ludźmi. Ponieważ narażają oni ludzkie życie dla maksymalnego zysku – tłumaczyła.

Jak dodała, policja zadba o to, aby kontrole były jak najmniej uciążliwe dla osób dojeżdżających do pracy po obu stronach granicy i dla ruchu towarowego.

Zaostrzone kontrole mają zacząć obowiązywać natychmiast i mają być uzupełnieniem prowadzonych już kontroli wyrywkowych.

REDAKCJA POLECA

 


Krzysztof Skiba: Nie zakazujcie im krytyki. Niech szczekają jeszcze głośniej

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Sąd zakazał słynnemu kastratowi Ziobro wypowiadać się na temat filmu Agnieszki Holland. To błąd. Im więcej minister Zero mówi o czymkolwiek, tym częściej wystawia sam sobie opinie ignoranta i osoby mizernie wykształconej. Nie zakazujcie im krytyki. Niech szczekają jeszcze głośniej. Więcej ludzi się wybierze. Taki mają autorytet.

Sąd zakazał słynnemu kastratowi Ziobro wypowiadać się na temat filmu Agnieszki Holland. To błąd. Im więcej minister Zero mówi o czymkolwiek, tym częściej wystawia sam sobie opinie ignoranta i osoby mizernie wykształconej.

NIE DEPTAĆ TRAWNIKÓW

Każdy ma prawo do mówienia głupot, a minister sprawiedliwości w szczególności. Ten wybitny znawca X muzy, sam jest przecież bohaterem codziennego kina akcji klasy C. W kinie był ostatni raz z wycieczką w szkole podstawowej na „Potopie” Hoffmana i od tego czasu zna się na kinie, jak na kodeksie karnym i wie, że aktor Kmicic grał w tej produkcji Olbrychskiego z powieści Sienkiewicza.

Co do samego cytowanego dziś powszechnie hasła z czasów okupacji „Tylko świnie siedzą w kinie, a bogatsze to w teatrze” to warto przypomnieć, że to była najmniej udana akcja podziemia.

Polacy mimo ogłoszonego bojkotu chodzili jednak do kin i teatrów, bo choć na chwilę chcieli oderwać się od okupacyjnej rzeczywistości. W kinach leciały dobre tytuły. Czasem nawet filmy amerykańskie np. „Przeminęło z wiatrem.” Niestety poprzedzała je obrzydliwa kronika filmowa, na której prezentowano zwycięstwa niemieckiej armii i dlatego podziemie ogłosiło bojkot.

W teatrach grano repertuar głównie komediowy o niskiej wartości artystycznej. Ale i tu tłumy waliły, by zobaczyć znane aktorskie twarze (w teatrach okupacyjnych grywał m.in. Adolf Dymsza).

Polacy są przekorni i nie lubią zakazów. Gdy w PRLu na trawnikach stawiano tabliczki z napisami „Nie deptać trawników” zawsze w takim miejscu była wydeptana ścieżka.

Podobnie jest z filmem Holland. Najlepszą reklamę zrobił jej filmoznawca Ziobro i jego naśladowcy. I dzięki temu „Zielona granica” miała największą widownię w pierwszy weekend wyświetlania, jaką uzyskał w tym roku polski film.

Nie zakazujcie im krytyki. Niech szczekają jeszcze głośniej. Więcej ludzi się wybierze. Taki mają „autorytet”.

 

Krzysztof Skiba


Czy sztuczna inteligencja może stworzyć realistyczny wizerunek Jezusa?

Pytanie o to, jak wyglądał Jezus, jest jednym z najstarszych i najbardziej kontrowersyjnych pytań w chrześcijaństwie. Biblia nie zawiera żadnego fizycznego opisu Jezusa, a najwcześniejsze znane obrazy pochodzą z kilku wieków po jego śmierci. W ostatnich latach próbowano wykorzystać sztuczną inteligencję do stworzenia bardziej realistycznego wizerunku Jezusa. Czy AI (sztuczna inteligencja) może rzeczywiście pokazać, jak wyglądał Jezus?

Fot. Thomas / Pixabay

Krótka odpowiedź brzmi: nie, sztuczna inteligencja nie może pokazać jak naprawdę wyglądał Jezus.

Dłuższa odpowiedź brzmi: sztuczna inteligencja może być wykorzystana do stworzenia realistycznego wizerunku Jezusa, ale ten wizerunek będzie zawsze tylko interpretacją. Nie ma żadnych bezpośrednich dowodów na to, jak wyglądał Jezus, a jedyne źródła, które mamy, są wtórne i nie zawsze wiarygodne.

Brak bezpośrednich dowodów

Biblia nie zawiera żadnego fizycznego opisu Jezusa. Najwcześniejsze znane obrazy Jezusa pochodzą z kilku wieków po jego śmierci i są często stylizowane i symboliczne. Te obrazy mogą nie przedstawiać jego faktycznego wyglądu.

W ostatnich latach niektórzy ludzie próbowali wykorzystać sztuczną inteligencję do stworzenia bardziej realistycznego wizerunku Jezusa. Te AI-generowane obrazy są oparte na różnych źródłach danych, w tym zapisach historycznych, znaleziskach archeologicznych i nawet analizie DNA. Jednak te obrazy są nadal tylko interpretacjami i mogą nie być dokładnymi reprezentacjami tego, jak Jezus naprawdę wyglądał.

Próby odtworzenia realistycznego wizerunku Jezusa

W 2020 roku holenderski fotograf Bas Uterwijk wykorzystał algorytm sztucznej inteligencji do stworzenia realistycznego portretu Jezusa. Obraz ten był oparty na danych historycznych, w tym zapisach biblijnych, znaleziskach archeologicznych i nawet analizie DNA.

 

W 2021 roku naukowcy z Uniwersytetu w Tel Awiwie wykorzystali sztuczną inteligencję do stworzenia modelu 3D twarzy Jezusa. Model ten był oparty na danych historycznych, w tym zapisach biblijnych, znaleziskach archeologicznych i nawet analizie DNA. Naukowcy wykorzystali algorytm sztucznej inteligencji do analizy ponad 200 obrazów Jezusa z różnych epok. Algorytm ten był w stanie wyodrębnić wspólne cechy tych obrazów, takie jak kształt twarzy, kolor skóry i kolor oczu.

Obie te próby były interesujące i zaskakująca, ale są to nadal tylko interpretacje. Nie ma naukowych dowodów, które mogłyby udowodnić, że te obrazy są dokładnymi reprezentacjami tego, jak wyglądał Jezus. Ostatecznie pytanie o to, jak naprawdę wyglądał Jezus, pozostaje kwestią wiary.


Sąd zakazał Ziobrze wypowiadania się na temat Agniesz Holland i jej twórczości, porównując ją do zbrodniczych reżimów

Sąd Okręgowy w Warszawie udzielił Agnieszce Holland zabezpieczenia roszczenia o ochronę dóbr osobistych poprzez zakazanie Zbigniewowi Ziobrze publicznych wypowiedzi oraz publikowania postów w mediach społecznościowych na temat reżyserki lub jej filmów, w których występowałyby porównania do zbrodniczych reżimów.

Agnieszka Holland. Fot. youtube

Reżyserka ma dwa tygodnie na złożenie pozwu o naruszenie dóbr osobistych. Adwokat Michał Wawrykiewicz zwrócił uwagę, że “zabezpieczenie było zasadne”, bo wypowiedzi Zbigniewa Ziobry “nie skończyły się na pierwszym wpisie”, w którym minister sprawiedliwości i prokurator generalny porównał reżyserkę do propagandystów III Rzeszy.

Na początku września Zbigniew Ziobro skomentował wywiad z Agnieszką Holland, który ukazał się w “Newsweeku”. Minister sprawiedliwości stwierdził, że najnowsza produkcja reżyserki — “Zielona granica” — przypomina nazistowski film propagandowy.

Prawnicy Agnieszki Holland złożyli wezwanie przedsądowe

6 września prawnicy Agnieszki Holland złożyli w sprawie wezwanie przedsądowe. Reżyserka oczekuje od Zbigniewa Ziobry opublikowania odpowiedniego oświadczenia, w którym przeprosi za swoje słowa oraz wpłaty 50 tys. zł na Stowarzyszenie Dzieci Holocaustu.

Zbigniew Ziobro: to zamach na wolność słowa, chcą nam zamknąć usta

Zbigniew Ziobro odniósł się do decyzji sądu. Stwierdził, że to „zamach na wolność słowa” i, że odwoła się od tej decyzji. Na konferencji prasowej w Zakliczynie powiedział:

– Zdaniem sądu pani Agnieszka Holland może porównywać polskich żołnierzy i funkcjonariuszy Straży Granicznej do bandytów, sadystów i niemieckich nazistów. Może mówić o rządzących, demokratycznie wybranych w Polsce, że są brunatną hołotą, czyli nazistami. Natomiast ja nie mogę odpowiedzieć na te jej słowa, stając w obronie polskich żołnierzy i funkcjonariuszy Straży Granicznej, którzy są tak okropnie przez nią wyzywani i obrażani.

Ocenił, że „rozstrzygnięcie sądu jest zamachem na wolność słowa, wolność debaty publicznej w Polsce, którą gwarantuje nam konstytucja”. Zdaniem Ziobry sąd zaangażował się „w kampanię wyborczą Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej – PSL-u, bo okazało się, że instytucje kontrolowane przez te partie łożyły finanse, współfinansowały film pani Agnieszki Holland”. – Dlatego chcą nam zamknąć usta. – powiedział – Nie zamkną. (…) Nie damy się zastraszyć, nie pozwolimy na to, aby komunistyczną cenzurę wprowadzano do debaty publicznej w Polsce – mówił.


Niemcy zapowiadają kontrole na granicy z Polską w walce z przemytem ludzi

Adam Peszke

Minister spraw wewnętrznych Niemiec Nancy Faeser zapowiada szersze stosowanie kontroli granicznych w walce z przemytem ludzi do Niemiec.

Fot. Adam Kliczek / wikipedia, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported licence

W rozmowie z rozgłośnią Deutschlandfunk szefowa niemieckiego MSW wymieniła granicę z Polską i Czechami, na której planuje się wprowadzenie także stacjonarnych kontroli, realizowanych niezależnie od kontroli wyrywkowych.

Zdaniem Faeser obecnie mniej więcej 20–25 procent przypadków nielegalnych przyjazdów do Niemiec to efekt działalności przemytników.

Minister podkreśliła potrzebę zapewnienia odpowiednio licznego personelu do prowadzenia kontroli, znaczenie ścisłej współpracy z sąsiadami Niemiec w tej sprawie, a zarazem konieczność wypracowania rozwiązań w skali całej Unii Europejskiej.

Efektywne i trwale odciążające samorządy mogą być tylko rozwiązania europejskie, mianowicie kontrole na granicach zewnętrznych, a nie wewnętrznych – powiedziała minister. W związku z tym samo zaostrzenie kontroli na granicach Niemiec niekoniecznie przełoży się w jej opinii na spadek liczby imigrantów.

Od jesieni 2015 roku stacjonarne kontrole obowiązują na okres przejściowy w Bawarii na granicy z Austrią. Jako odstępstwo od układu z Schengen tego rodzaju kontrole muszą być z miesięcznym wyprzedzeniem zgłaszane Komisji Europejskiej, która może następnie udzielić zgody na ich przedłużenie.

Nancy Faeser dotychczas nie uważała za celowe wprowadzania takich działań na innych odcinkach niemieckiej granicy. We wtorek (25.9.23) podczas dyskusji we Frankfurcie nad Menem minister, która jest czołową kandydatką SPD w wyborach do landtagu Hesji 8 października, powiedziała, że chociaż zasadniczo nie zmieniła swojego stanowiska w tej sprawie, to chodzi teraz o to, żeby nielegalni imigranci mogli być zawracani także do Polski i Czech.

Samorządy na granicy wytrzymałości

Zdaniem Tareka Al-Wazira (Zieloni) trzeba zadbać o to, żeby imigranci, którym nie przysługuje prawo do ochrony, nie mogli wjechać do Unii Europejskiej albo musieli ją szybko opuścić. Natomiast osoby mające takie prawo powinny być bardziej równomiernie rozmieszczane w różnych krajach europejskich.

Premier Hesji i główny kandydat CDU Boris Rhein skrytykował natomiast fakt, że między państwem a poszczególnymi niemieckimi landami nie doszło do porozumienia pozwalającego samorządom otrzymywać więcej pieniędzy na przyjmowanie uchodźców.

– Samorządy niecierpliwie czekają na pieniądze. Są na granicy wytrzymałości. Pomóżcie samorządom teraz także pieniędzmi, przede wszystkim jednak ograniczeniem imigracji – powiedział Rhein, zwracając się do minister Faeser.

Z kolei minister spraw wewnętrznych Turyngii Georg Maier z SPD sceptycznie ocenił pomysł zaostrzenia kontroli na niemieckich granicach.

– Kontrole na granicy z Polską i Czechami nie wystarczą do rozwiązania kryzysu migracyjnego w Niemczech – powiedział portalowi „The Pioneer”. Dodał, że nie ma podstawy prawnej do odsyłania na granicy ludzi zwracających się o azyl. Dokładne kontrole wymagają jego zdaniem bardzo licznego personelu, a ich skutkiem będą długie korki i opóźnienia. – Można się zdecydować na ten krok, ale jego efekty będą głównie symboliczne – podkreślił Georg Maier.

Premierzy 16 niemieckich krajów związkowych będą rozmawiać o polityce w sprawie uchodźców na spotkaniu 12 października. 6 listopada spotkają się zaś z kanclerzem Olafem Scholzem.

REDAKCJA POLECA

 


Wątroba potrafi się regenerować. Do czasu…

O tym, żeby troszczyć się o serce, słyszał już zapewne każdy, o nerkach też mówi się o sporo. Jednak szczególną uwagę warto poświęcić innemu narządowi – wątrobie. Jest niezwykła pod względem zdolności regeneracji. Jednak i wątrobie można zaszkodzić. Jak zatem ją chronić?

Wątroba: (1) prawy płat, (2) lewy płat, (3) płat ogoniasty, (4) płat czworoboczny, (5) tętnica wątrobowa i żyła wrotna (6) wątrobowe węzły chłonne, (7) pęcherzyk żółciowy. Fot. wikipedia

Zdrowa wątroba to skarb. To centralne, chemiczne laboratorium organizmu – prawdziwa „rafineria”. Organ ten na przykład produkuje substancje, z których wiele jest kluczowych dla życia. Najbardziej znana jest żółć, która pomaga w trawieniu tłuszczów. Wytwarza albuminę – białko, które krąży we krwi i pomaga transportować hormony, kwasy tłuszczowe, a także niektóre leki. Narząd ten produkuje niezbędny cholesterol i trójglicerydy, a także związki, które są potrzebne dla krzepnięcia krwi. Przekształca węglowodany i aminokwasy w łatwo przyswajalną glukozę, a jej nadmiar przechowuje w postaci glikogenu.

Wątroba usuwa z organizmu bilirubinę – substancję, która powstaje w czasie rozkładu starych czerwonych krwinek. To właśnie bilirubina, przy uszkodzeniach wątroby powoduje żółtaczkę.

Ważący ok. 1,5 kg organ pomaga w usuwaniu różnych toksycznych lub obcych dla organizmu substancji, na przykład alkoholu czy leków. Do tego zawiera komórki odpornościowe, które pomagają zwalczać infekcje. W sumie narząd ten odpowiada za ponad 500 różnych funkcji.

A zdolności regeneracji ma niezwykłe, co wykorzystuje się w transplantologii. Czasami możliwe jest przeszczepienie fragmentu wątroby – najczęściej takie zabiegi wykonywane są u dzieci. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, zarówno u dawcy, jak i u biorcy wątroba odrasta z pozostawionego/przeszczepionego fragmentu.

Alkohol – wróg wątroby

Niemniej jednak i wątrobę można zniszczyć. Zresztą, wystawianie nawet sprawnego systemu na niepotrzebną próbę z pewnością dobrym pomysłem nie jest.

Co więc robić? Po pierwsze, zapamiętać, że wrogiem wątroby jest alkohol. To wątroba bierze na siebie lwią część usuwania tej toksyny z organizmu. Jeśli ktoś pije wystarczająco długo i intensywnie, ryzykuje zwłóknieniem wątroby – stanem, w którym jej naturalne komórki zastępuje właściwie bezużyteczna tkanka łączna.

Eksperci twierdzą, że już 120 gramów dziennie mocnego alkoholu u mężczyzn i 60 u kobiet może powodować powstawanie w wątrobie blizn z tkanki łącznej.

Według opracowania opublikowanego w ubiegłym roku przez zespół z University of California w San Diego, 25 proc. zgonów spowodowanych na świecie zwłóknieniem wątroby wynika właśnie z nadużywania alkoholu. Z tego powodu, na sto tysięcy osób umiera przeciętnie 4,5. Część z tych zgonów wynikała z rozwoju nowotworu wątroby, który może rozwinąć się wskutek nadużywania alkoholu. Kolejna kwestia to narkotyki.

Dieta, ruch i waga

Kolejne trzy kwestie warto poruszyć wspólnie, bo nadwyrężanie wątroby wyraźnymi zaniedbaniami w tych obszarach może m.in. doprowadzić do niealkoholowego stłuszczenia wątroby – stanu, w którym gromadzący się w wątrobie tłuszcz staje się dla jej komórek toksyczny i z czasem może prowadzić do uszkadzającego organ i zwiększającego ryzyko nowotworów zwłóknienia.

Dieta. Eksperci doradzają ograniczanie wysokokalorycznych potraw, głównie rafinowanych cukrów prostych (można je znaleźć m.in. w słodyczach, ciastkach, białym pieczywie czy makaronie) nadmiaru nasyconych kwasów tłuszczowych, czerwonego mięsa.

Zalecają natomiast odpowiednią dawkę owoców i warzyw, wyroby z pełnego ziarna oraz odpowiednie nawodnienie organizmu.

Obok diety, ważne jest zapewnienie odpowiedniej dawki ruchu, który pomaga spalić tłuszcz. Jak podają statystyki, niealkoholowe stłuszczenie wątroby dotyka – uwaga – nawet 30 proc. populacji świata i odsetek ten stale rośnie.

Uwaga na chemikalia

Komórki wątroby nie lubią toksyn. Eksperci zalecają ograniczanie, w miarę możliwości kontaktu z różnymi chemikaliami, np. insektycydami, czy nawet związkami obecnymi w środkach czyszczących. Kiedy się ich używa, lepiej się upewnić, że pomieszczenie jest dobrze wentylowane. Warto pamiętać, że na sporą dawkę toksyn, także wątrobę naraża się podczas palenia tytoniu.

Toksyczne mogą być też leki, nawet te wydawane bez recepty, jak niektóre niesteroidowe środki przeciwzapalne, czy leki przeciwbólowe, np. paracetamol.

Jak niedawno stwierdzili naukowcy z Rutgers New Jersey Medical School, „toksyczne oddziaływanie na wątrobę paracetamolu przyjmowanego w nadmiernych dawkach, to w Stanach Zjednoczonych najczęstsza przyczyna uszkodzeń wątroby spowodowanych lekami i problem o zasięgu globalnym”. Podobnie, ostrożność należy też zachować podczas przyjmowania suplementów, szczególnie tych mniej znanych.

Uwaga na infekcje

Wątroba może ulec zakażeniu, które może ją poważnie uszkodzić, a nawet zniszczyć. Mowa o wirusowych zapaleniach wątroby, z których najgroźniejsze są zapalenia typu B i C. Eksperci zalecają odpowiednie szczepienia, które są dostępne w przypadku zapalenia wątroby typu B oraz A.

Ważne są też środki ostrożności. Trzeba tutaj wymienić rozsądek w kontaktach seksualnych. Wirusy zapalenia wątroby typu B i C mogą się bowiem przenosić za pośrednictwem różnych płynów ustrojowych, nie tylko krwi. Unikać należy kontaktu z zanieczyszczonymi krwią przedmiotami (szczególną ostrożność trzeba więc zachować np. w salonach tatuażu). Ważna jest też podstawowa higiena, czyli mycie rąk – wirusy zapalenia typu A przenosić się mogą przez jedzenie i wodę. Szacuje się, że np. w Polsce, aż 1 proc. dorosłej populacji jest przewlekle zakażona wirusem zapalenia wątroby typu B.

Warto wspomnieć, że 95 proc. dorosłych naturalnie zwalcza chorobę, więc odsetek przewlekle chorych w tej grupie jest relatywnie niewielki. Jednak u dzieci ok. 90 proc. zakażeń okołoporodowych przechodzi w postać przewlekłą i 30-50 proc. zakażeń, jakie mają miejsce do 6. roku życia. Przewlekłe zakażenie w wielu przypadkach prowadzi natomiast do marskości wątroby i jej nowotworu. To dlatego w Polsce szczepionki przeciwko WZW B podaje się już noworodkom.

O wątrobę dbać wcale nie jest aż tak trudno, jeśli wyeliminuje się typowo szkodliwe czynniki i wprowadzi kilka podstawowych, sprzyjających także ogólnemu zdrowiu działań. A wtedy jest szansa, że wątroba się odwdzięczy i posłuży do późnej starości.

Źródło: PAP


Kaczyński jak mały Donald Trump wie, że mobilizacja uprzedzeń pozwala utrzymać władzę

Jacek Lepiarz

Afera wizowa w Polsce i jej możliwy wpływ na sytuację w Niemczech pozostają w centrum zainteresowania komentatorów. Podsycając uprzedzenia w celu utrzymania władzy, szef PiS zachowuje się jak mały Donald Trump – piszą.

Ukazujące się w niedzielę dzienniki, w tym stołeczna gazeta „Berliner Zeitung”, odnoszą się do sobotniego wystąpienia kanclerza Olafa Scholza w Baunatal w Hesji. Scholz opowiedział się za rozważeniem możliwości wprowadzenia kontroli na granicy z Polską – pisze Maximilian Beer. W Polsce wydawane są „absurdalne ilości wiz” – powiedział kanclerz i ostrzegł przed nadużyciami – czytamy w „Berliner Zeitung”.

Wiele gazet zamieściło depeszę niemieckiej agencji prasowej DPA z relacją z wystąpienia Scholza na wiecu w Norymberdze. „Nie chcę, żeby Polska po prostu przepuszczała (migrantów) dalej, a my będziemy następnie dyskutować o naszej polityce azylowej” – powiedział kanclerz dodając, że „każdy, kto przybywa do Polski, jest tam rejestrowany i przechodzi procedurę azylową”.

FAS: Tusk uruchomił lawinę

Mówiąc o 250 tysiącach wiz pracowniczych, wystawionych przez polskie władze od 2021 r. obywatelom Europy Wschodniej i Azji, Donald Tusk uruchomił lawinę – pisze Gerhard Gnauck w komentarzu opublikowanym w niedzielę we „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung” (FAS). Autor zaznaczył, że wizy Schengen, umożliwiające wjazd do Niemiec, stanowiły niespełna jeden procent wystawionych pozwoleń.

„Polski rząd zareagował bardzo nerwowo” – ocenił Gnauck, wskazując na dymisję wiceministra Piotra Wawrzyka. Jak wyjaśnił, rządząca partia PiS na trzy tygodnie przed wyborami znajduje się „pod dużą presją”.

„Rozmiary afery nie są jasne” – przyznał niemiecki dziennikarz. Czy kilkaset przypadków, którymi zajmuje się prokuratura, jest zaledwie czubkiem góry lodowej? –pyta.

Retoryka wojenna górą

Komentator przytacza opinię eksperta imigracyjnego Macieja Duszczyka, który apeluje, aby nie mieszać przypadków przyspieszonego wydawania wiz dla pilnie potrzebnych pracowników, z praktykami korupcyjnymi. Polska staje się obecnie z kraju, z którego emigrowano, krajem, który potrzebuje imigrantów – przypomina Gnauck.

Argumenty Duszczyka zagłuszane są w kampanii wyborczej retoryką wojenną. Podczas gdy liberalne media informują o skandalu wizowym, państwowa telewizja TVP zajmuje się intensywnie sytuacją na Lampedusie.

Zdaniem Gnaucka temat imigracji może wpłynąć na wynik wyborów. Ze względu na to, że około 40 proc. uprawnionych do głosowania nie idzie do urn, trudno powiedzieć, jaka koalicja będzie po wyborach możliwa. „Polska znalazła się wśród krajów stojących przed dylematem, jak poradzić sobie z brakiem rąk do pracy i równocześnie zapewnić integrację imigrantów” – pisze w konkluzji Gnauck.

Die Zeit: „Świętoszkowatość” polskiego rządu

Do afery wizowej i braku rąk do pracy w Polsce nawiązuje także tygodnik „Die Zeit”. Autor komentarza Alan Posener pisze, że polski rząd szczuje na imigrantów, a równocześnie handluje wizami, co świadczy o „świętoszkowatości”, która przykrywa realny problem braku pracowników. PiS sprzeciwia się przyjmowaniu migrantów z krajów afrykańskich i azjatyckich, a równocześnie polski MSZ miał sprzedawać wizy osobom z Afryki i Azji – pisze Posener.

Autor zwraca uwagę, że również lider opozycji Donald Tusk nie cofa się przed „wrogimi wobec cudzoziemców panikarstwem”, twierdząc, że PiS sprowadza imigrantów bez żadnej kontroli. Posener przypomniał w tym miejscu, że populizm w związku z migracją zarobkową uprawiały też Niemcy, Francja i Wielka Brytania. „Niemiecki populista Gerhard Schroeder wpuścił Polskę do UE pod warunkiem zamknięcia na siedem lat rynku pracy, sprowadzając równocześnie niekontrolowane ilości rosyjskiego gazu” – czytamy w „Die Zeit”.

Podsycanie uprzedzeń i eskalacja sporów

To prawda – pisze Posener – że „Polska była często przez UE, szczególnie przez Niemcy, traktowana z góry i nie fair”. PiS wykorzystuje jednak każde obcesowe traktowanie do podsycania uprzedzeń i eskalacji sporów – uważa autor, odnosząc się do konfliktu z Ukrainą o eksport zboża.

„Kaczyński zachowuje się jak mały Donald Trump. Jego działania nie są podyktowane zasadami, ani nawet chłodną analizą narodowych interesów, lecz jedynie kalkulacją, że mobilizacja uprzedzeń pozwala utrzymać władzę” – podsumowuje Posener w tygodniku „Die Zeit”.

REDAKCJA POLECA