Unia przyjęła Konwencję Stambulską o zwalczaniu przemocy domowej i wobec kobiet. Stanowisko negatywne miała Polska

Jowita Kiwnik Pargana
Rada Europejska zatwierdziła przyjęcie przez UE Konwencji Stambulskiej o zwalczaniu przemocy domowej i wobec kobiet. – Trudno będzie teraz stwierdzić niekonstytucyjność aktu, który jest prawem europejskim – ocenia RPO.

Sześć lat po podpisaniu przez Unię Europejską Konwencji Stambulskiej o zapobieganiu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej Rada Europejska, czyli państwa członkowskie zdecydowały o jej ratyfikacji przez Wspólnotę jako całość.
Konwencja nie została przyjęta wcześniej, ponieważ decyzję blokowało kilka państw członkowskich. Dopiero orzeczenie TSUE z jesieni 2021 r. o tym, że do przyjęcia dokumentu nie jest wymagana jednogłośność państw członkowskich, a jedynie poparcie kwalifikowanej większości, sprawiło, że Konwencja została wyciągnięta z unijnej zamrażarki.
Nie bez znaczenia była determinacja Szwecji sprawującej rotacyjną prezydencję w Radzie. Szwedzi wraz z ogromnym poparciem Parlamentu Europejskiego postanowili zamknąć tę sprawę do końca sprawowania przez Szwecję mandatu. Unijni politycy dali Konwencji zielone światło na sesji plenarnej 10 maja, po burzliwej debacie w PE, kiedy to poparcia dokumentu odmówiła konserwatywna prawica, zarzucając mu m.in. ideologiczny charakter i błędne definiowanie ról płciowych.
W Radzie stanowisko negatywne wobec konwencji miała także Polska. – Swoje stanowisko w tej sprawie Polska przesłała Radzie już wcześniej – mówi DW jeden z unijnych dyplomatów.
Trudno to będzie zakwestionować
Polski europoseł Łukasz Kohut, odpowiedzialny za ten projekt z ramienia Parlamentu Europejskiego wspólnie ze szwedzką posłanką Arbą Kokalari, powiedział redakcji DW, że nie miał wątpliwości co do tego, że dokument zostanie przyjęty przez Radę. – To najefektywniejsze narzędzie do zwalczania i zapobiegania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej – mówi polityk. I zaznacza, że dla Polski Konwencja jest szczególnie ważna.
– Dzięki Konwencji w Unii zyskujemy dodatkowy bezpiecznik. Póki Polska będzie w Unii, póty Konwencja Stambulska będzie częścią naszego prawa – ocenia Kohut.
Polska podpisała konwencję jeszcze w 2012 r., a ratyfikowała trzy lata później. Dokument zaczął jednak wzbudzać wątpliwości rządzącym z PiS. W 2020 r. premier Morawiecki skierował dokument do Trybunału Konstytucyjnego w celu zbadania jego zgodności z Konstytucją RP.
Teraz, po przyjęciu Konwencji przez Unię – oceniają eksperci – stwierdzenie jej niekonstytucyjności będzie trudne.
– Ratyfikacja przez UE konwencji stambulskiej będzie miała ogromne znaczenie z punktu widzenia ewentualnych zarzutów stawianych konwencji przed sądami konstytucyjnymi – jak to ma miejsce aktualnie np. w Polsce. Wydaje się, że trudno będzie w państwie członkowskim UE stwierdzić niekonstytucyjność aktu, który jest jednocześnie częścią prawa europejskiego – informuje DW biuro Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce.
Standard wiążący dla UE
Jak pisze w swoim uzasadnieniu Rada „Konwencja tworzy ramy prawne mające na celu ochronę kobiet przed przemocą. Obejmuje ona szeroki zakres środków, od gromadzenia danych i podnoszenia świadomości po środki prawne dotyczące kryminalizacji różnych form przemocy wobec kobiet, a także środki ochrony ofiar i świadczenia usług wsparcia (…)”.
Jak tłumaczy DW Rzecznik Praw Obywatelskich, chociaż Konwencja będzie miała wiążące dla państw członkowskich znaczenie głównie w zakresie współpracy wymiarów sprawiedliwości w sprawach karnych i azylowych, które są kompetencją Unii, to fakt, że stała się ona częścią prawa unijnego ustanawia pewien standard wiążący dla wszystkich państw członkowskich.
– I to niezależnie od tego, czy same konwencję ratyfikowały, czy nie – mówi biuro RPO. Co to oznacza w praktyce? A to, że nie przestrzeganie przepisów Konwencji przez jakieś państwo będzie mogło skutkować wszczęciem przez Komisję Europejskiej procedury naruszeniowej zgodnie z Traktatem o Funkcjonowaniu UE.
Jednak poza znaczeniem prawnym ratyfikacja dokumentu ma również znaczenie symboliczne.
– Stanowi wyraźny sygnał dla wszystkich osób doświadczających przemocy, w szczególności kobiet, że Unia rozpoznaje znaczenie tego negatywnego zjawiska, stanowczo mu się sprzeciwia i podejmuje działania na rzecz podniesienia ochrony prawnej osób doświadczających przemocy. Może to stanowić ważny krok na drodze do wzmocnienia społecznej świadomości, że przemoc jest zjawiskiem nieakceptowalnym – uważa RPO.
Unia wzmocni ochronę kobiet
Odmrożenie Konwencji zmotywowało także niektóre państwa członkowskie, które jak dotąd nie podpisały dokumentu, a jest ich sześć: Bułgaria, Czechy, Węgry, Łotwa, Litwa i Słowacja – do podjęcia stosownych kroków.
– Zarówno władze Litwy, jak i Czech zapowiedziały, że podpiszą dokument – mówi DW Łukasz Kohut.
Ale Konwencja to nie wszystko. Na szczeblu UE nie ma jeszcze przepisów chroniących kobiety przed przemocą, ale Unia właśnie nad nimi pracuje. Wniosek Komisji w tej sprawie został ogłoszony w marcu ub.r. Nowe przepisy mają m.in. kryminalizować szereg wykroczeń w całej UE, w tym udostępnianie intymnych zdjęć bez zgody, okaleczanie żeńskich narządów płciowych czy cybernękanie.
Prawnicy oceniają, że wprowadzenie przepisów unijnych w jeszcze większym stopniu zapewniłoby zbieżność prawa UE z Konwencją.
– Obowiązek implementacji dyrektywy – w przypadku jej przyjęcia – będzie dotyczył wszystkich państw członkowskich, niezależnie od tego, czy są one stroną konwencji stambulskiej, czy nie. I z pewnością przyczyni się do poprawy efektywności krajowych, instytucjonalnych rozwiązań ochrony przed przemocą – wyjaśnia biuro RPO.
Przemoc wobec kobiet i dziewcząt jest jednym z najczęstszych naruszeń praw człowieka na świecie. Ze statystyk wynika, że co trzecia kobieta w UE przynajmniej raz w życiu doświadczyła przemocy fizycznej lub seksualnej. To oznacza, że przemoc dotknęła około 62 miliony Europejek.
REDAKCJA POLECA
Debata w PE w trybie pilnym. „Poważne wątpliwości co do zgodności lex Tusk z przepisami UE”

Tomasz Bielecki
Europosłowie ponaglają Komisję Europejską do szybkiego działania w sprawie „lex Tusk”. Komisarz Reynders wzywa władze Polski do wyjaśnień oraz przekazania polskich opinii prawnych związanych z ustawą.

Ustawa o badaniu wpływów rosyjskich przewidująca „środek zaradczy” m.in. w postaci „zakazu pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi na okres do 10 lat” (nazywana „lex Tusk”) była w środę (31.5.2023) tematem pilnie zarządzonej debaty Parlamentu Europejskiego.
– Wzywamy Komisję Europejską do pilnego działania. Do zrobienia wszystkiego, co możliwe, by zapobiec „legalizacji” fałszerstwa wyborczego – wzywał niemiecki europoseł Zielonych Sergey Lagodinsky. Podkreślał, że Europa oprócz obowiązku obrony Ukrainy ma teraz również bardzo naglące zadanie obrony demokracji w Polsce. – Jesteśmy to winni polskim obywatelom. – zaznaczył
KE: Ustawa budzi poważne obawy
Didier Reynders, komisarz UE ds. sprawiedliwości, poinformował europosłów, że rozmawiał telefonicznie z ministrem Szymonem Szynkowskim vel Sękiem oraz – również na piśmie – zwrócił się do niego o wyjaśnienia i dokumenty związane z przyjmowaniem „lex Tusk”.
„Niniejszym zwracam się z uprzejmą prośbą o niezwłoczne dostarczenie analizy i wszystkich istotnych dokumentów związanych z procesem legislacyjnym. Obejmowałoby to również opinie odpowiednich interesariuszy, w tym Rzecznika Praw Obywatelskich oraz biur legislacyjnych Sejmu i Senatu, a także wszelkich innych dokumentów uznanych za istotne” – czytamy w piśmie Reyndersa od Szynkowskiego vel Sęka.
– Ta nowa ustawa budzi poważne obawy pod względem zgodności z prawem UE. Przyznaje organowi administracyjnemu znaczne uprawnienia, które mogą zostać wykorzystane do wykluczenia osób z funkcji publicznych, a tym samym mogą ograniczyć ich prawa – powiedział Reynders eurosposłom.
Finalne stwierdzenie przez Komisję Europejską sprzeczności „lex Tusk” z prawem unijnym byłoby otwarciem drogi do postępowania przeciwnaruszeniowego z finałem przed Trybunałem Sprawiedliwości UE. Reynders przypomniał dziś również o zastrzeżeniach Stanów Zjednoczonych wobec „lex Tusk” wyrażonych publicznie przez Departament Stanu USA.
Wymiana zdań polskich europosław
– Jestem tu, żeby was ostrzec. „Lex Tusk” to nie jest kolejna ustawa, która łamie Konstytucję. To ustawa określająca modus operandi [sposób działania] władzy, która chce tę władzę utrzymać na siłę. Zamierza oskarżać, bo boi się przegrać – powiedział Andrzej Halicki (PO) przemawiający w imieniu centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej (EPL).
Żadną ustawą, żadnym nakazem czy zakazem. Nie zagłuszycie dążenia do wolności polskiego narodu 🇵🇱#4Czerwca zobaczycie siłę polskiego społeczeństwa. 30 lat temu pokonaliśmy komunę. Teraz też to zrobimy.
— Andrzej Halicki MEP (@AndrzejHalicki) May 31, 2023
Polska będzie demokratyczna i europejska.#LexTusk pic.twitter.com/SOzQdmWJ9j
Z kolei Róża Thun (Polska 2050), przemawiając z ramienia liberalno-macronistycznej frakcji Odnówmy Europę, podkreślała, że oczy wszystkich zatroskanych o demokrację, w tym o wolne wybory, są teraz zwrócone na instytucje UE, a zwłaszcza na Komisję Europejską. Wzywała do udziału w demonstracji w najbliższą niedzielę, 4 czerwca. Reynders kilka razy zapewniał, że Komisja jest gotowa do podjęcia szybkich działań, gdy uzna je za konieczne.
Natomiast Beata Szydło (PiS), przemawiając w imieniu frakcji konserwatystów, samą debatę o „lex Tusk” uznała za przejaw „ruskich wpływów”. A wezwania do demonstracji w obronie demokracji nazwała „wzywaniem do rebelii”, na co nie powinno być miejsca w Parlamencie Europejskim. – Polska Konstytucja nie jest łamana. Polskie prawa nie są łamane – powiedziała Szydło.
Beata Szydło w PE: Dlaczego bronicie ruskich wpływów, a nie interesów polskich obywateli?#wieszwięcej @BeataSzydlo
— tvp.info 🇵🇱 (@tvp_info) May 31, 2023
Czytaj: https://t.co/BdAk38DB32 pic.twitter.com/z5vWbDNar8
Debata w PE. „To PiS jest pod wpływem Rosji”
Linii PiS podczas środowej debaty bronił Laszlo Trocsanyi z Fideszu. Przekonywał, że PE powinien zajmować się m.in. naglącymi problemami gospodarczymi Unii zamiast krytykowania prawowitych i „mocnych władz Polski”.
– Najpierw zapewniali, że są demokratami. Potem przekonywali, że są „nieliberalnymi demokratami”, a teraz widzimy, że po prostu w ogóle nie są demokratami. Gdy patrzymy na prawo, którym zabija się demokrację, rządy prawa, poszanowanie praw człowieka, poszanowanie opozycji oraz wolnych, wolnych i uczciwych wyborów, to możemy zobaczyć, kto naprawdę jest pod wpływem Rosji – powiedział Portugalczyk Paulo Rangel (frakcja EPL). Przekonywał, że „pod wpływem Rosji jest PiS, który naśladuje Putina i Rosję” poprzez podważanie demokracji.
Również Hiszpan Juan Fernando Lopez Aguilar, który przemawiał w imieniu klubu centrolewicy (S&D), przekonywał, że „lex Tusk” jest prawem na wzór putinowski. Podkreślał pozorność decyzji prezydenta Andrzeja Dudy o – po złożeniu podpisu pod tą ustawą – odesłaniu „lex Tusk” do Trybunału Konstytucyjnego.
– Polski Trybunał Konstytucyjny jest niezgodny z systemem Unii Europejskiej, a nawet z systemem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – przypomniał Lopez Aguilar.
Frakcja „Odnowić Europę” już zapowiedziała starania, by Parlament Europejski przyjął w czerwcu rezolucję na temat „lex Tusk” w świetle całego stanu rządów prawa w Polsce.
REDAKCJA POLECA
Lex Tusk. Unia liczy na skuteczność nacisków USA w kwestii ustawy o wpływach Rosji

Tomasz Bielecki
Bruksela liczy na skuteczność nacisków USA w kwestii polskiej ustawy o wpływach Rosji. Komisji Europejskiej nie przekonują tłumaczenia Warszawy o sądowej drodze odwoławczej od zakazów pełnienia funkcji publicznych.
A przed głosowaniem ustawy „Dorwać Tuska” pojawił się osobiście sam @donaldtusk . Możecie sobie wyobrazić reakcje posłów PiS 😉 pic.twitter.com/2TpMTwGAbf
— Arkadiusz Myrcha 😷 (@ArkadiuszMyrcha) May 26, 2023
Unijni ministrowie w Radzie UE ds. Ogólnych przeprowadzili we wtorek [30.5.2023] około dwugodzinne wysłuchania Polski i Węgier w ramach procedury z artykułu siódmego, którą w przypadku Polski już w grudniu 2017 roku wszczęła Komisja Europejska. Rząd Mateusza Morawieckiego skierował na dzisiejszą debatę tylko polskiego ambasadora przy UE Andrzeja Sadosia zamiast Szymona Vel Sęka, ministra ds. UE, który zwykle reprezentuje Polskę w tym gronie. – U sporej części ministrów można było wyczuć niezadowolenie z powodu takiego celowego zaniżania rangi delegacji – tłumaczy jeden z naszych rozmówców w Brukseli.
Sadoś „znacznie bardziej stanowczo albo nawet agresywnie” (w porównaniu z węgierską minister Judit Vargą) domagał się od Komisji i Rady UE szybkich kroków ku zamknięciu całej procedury z artykułu siódmego. – Natomiast Węgrzy stali się podczas praworządnościowych debat w Radzie UE bardziej konstruktywni, odkąd zamrożono im fundusze z polityki spójności – tłumaczy nasz rozmówca w Brukseli.
Sadoś domagał się, by dzisiejsze wysłuchanie trzymało się tematyki artykułu siódmego wyznaczonej przez Komisję w 2017 roku, a zatem, aby nie wchodziło w sprawy nowej ustawy o badaniu wpływów rosyjskich nazywanej przez opozycję „lex Tusk”. Istotnie, podczas dzisiejszej dyskusji ministrowie z innych krajów Unii nie stawiali pytań o tę ustawę. A tylko przedstawiciele Komisji – Didier Reynders tuż przed obradami oraz potem za zamkniętymi drzwiami Vera Jourova zreferowali poważne obawy co do „lex Tusk”.
Zaniepokojenie w Radzie UE
Sadoś zarówno podczas wysłuchania, jak i w rozmowie z polskim mediami zarzucał Reyndersowi nieuzasadnioną krytykę wobec „lex Tusk”, powołując się na drogę odwoławczą do sądu administracyjnego od ewentualnych decyzji o „zakazie pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi na okres do 10 lat”. – Jesteśmy przekonani, że nie ma efektywnej zaskarżalności. Sąd administracyjny nie ocenia meritum – wyjaśnia jeden z naszych rozmówców w Komisji. W podobnym tonie Jourova, wiceprzewodnicząca Komisji, miała wypowiedzieć się na zakończenie wysłuchania o Polsce.
– Jesteśmy naprawdę bardzo zaniepokojeni doniesieniami na temat tej nowej zasady ustanawiającej specjalną komisję. Istnieją obawy, że ustawa ta może zostać wykorzystana do wpłynięcia na możliwość wyboru osób na stanowiska publiczne bez uczciwego procesu – powiedziała Jourova po posiedzeniu Rady UE.
Komisja Europejska zapowiada przeanalizowanie „lex Tusk” i uprzedza, że nie zawaha się przed podjęciem stosownych działań.
Nadzieja w nacisku politycznym USA
Jak wynika z naszych rozmów w Brukseli, obecnie instytucje UE – podobnie jak w przeszłości było w przypadku „lex TVN” – pokładają główną nadzieję w nacisku politycznym USA na władze Polski. Unijne procedury, którymi dysponuje Komisja, są bowiem czasochłonne i bez szans na rozstrzygnięcia jeszcze podczas polskiej kampanii wyborczej, pod którą – ten pogląd podzielają nasi rozmówcy w euroinstytucjach – skrojone jest nowe prawo.
Ponadto doraźne narzędzia Brukseli w obronie praworządności są ograniczone, bo KPO i tak jest już zamrożony, nad wypłatami nowych funduszy spójności (pierwsze wnioski mogą nadejść w drugiej połowie tego roku) znak zapytania i tak wisi od kilku miesięcy, a postępowanie przeciwnaruszeniowe (gdy Bruksela znajdzie zaczepienie w prawie UE) to procedura wielomiesięczna. – Oczywiście, bardzo pilnie śledzimy sytuację [związaną z nowym prawem] – zapewniała dziś minister Jessika Roswaal, która prowadziła obrady w imieniu szwedzkiej prezydencji w Radzie UE.
Obawy co do praworządności
Podczas wysłuchania Polski pytania zadawali ministrowie z dziesięciu krajów Unii: z Niemiec, Francji, Austrii, Beneluksu, Portugalii, Danii, Irlandii i Finlandii. Jak zwykle milczały kraje Europy Środkowo-Wschodniej tkwiące w „koalicji ciszy” wygodnej dla władz Polski. W przypadku Węgier do grona przepytujących dołączyła Estonia i Słowenia. Węgierska minister Varga miała przekonywać, że Węgry pozostają w Unii „istotną wyspą wolności słowa”.
– W kwestii Polski są pewne istotne pozytywne zmiany, ale nadal istnieją poważne obawy co do praworządności. W styczniu polski parlament przyjął nową ustawę z kilkoma nowymi aspektami ochrony sądownictwa. Jednak ta nowa ustawa nadal oczekuje na rozpatrzenie przez Trybunał Konstytucyjny. W związku z tym Komisja przeprowadzi szczegółową ocenę sytuacji w momencie złożenia przez Polskę pierwszego wniosku o płatność z KPO, po wydaniu orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny – powiedziała Jourova. Podkreślała, że nadal istnieją obawy m.in. „dotyczące Krajowej Rady Sądownictwa, której brak niezależności został potwierdzony przez TSUE” oraz Trybunału Konstytucyjnego, bo „Polska nie podjęła żadnych kroków, aby rozwiać obawy Komisji Europejskiej”.
Europejska Partia Ludowa (m.in. PO i PSL) w Paramencie Europejskim już zawnioskowała o europoselską debatę o „lex Tusk” w tym tygodniu.
REDAKCJA POLECA
Adam Mazguła: Oskarżam PiS-liderów o prowadzenie wojny z demokratyczną Polską

Adam Mazguła
Oskarżam PiS-liderów o wywołanie i prowadzenie wojny hybrydowej z demokratyczną Polską. Okazuje się, że aby trzymać władzę nie trzeba fałszować wyborów, wystarczy sfałszować ustrój. Ta wojna nie ma czołgów, a wszechobecny chaos, bałagan, rozbijanie zależności, działanie małych nieokreślonych grup niszczących. Kluczem jest potężna agentura, a bronią informacja zdobywana i przetwarzana przez opanowane media i internetowych trolli
Oskarżam PiS-liderów o wywołanie i prowadzenie wojny hybrydowej z demokratyczną Polską.
Ta wojna nie ma czołgów, a wszechobecny chaos, bałagan, rozbijanie zależności, działanie małych nieokreślonych grup niszczących. Wszystko to zgodnie z Doktryną Gierasimowa. Kluczem jest potężna agentura, a bronią informacja zdobywana i przetwarzana przez opanowane media i internetowych trolli.
Ten system to wyznaczanie durniów i przestępców na najważniejsze stanowiska w państwie, korupcja i sobiepaństwo. Tu ruina nazywa się reformą, a wywołany wielki bałagan ładem.
PiS wywołał niewypowiedzianą wojnę z europejską i polską demokracją. Podsłuchuje, manipuluje, szczuje, obraża, mataczy i produkuje organizacje ekstremy politycznej i wyznaniowej.
Reżim propagandowy przekonuje, że to ul pracujących w pocie czoła prawdziwych Polaków, a to wojna o Ruskie przejęcie Polski.
Teraz PiS-oprawcy Polaków tworzą system oskarżania innych, o swoje draństwa. Odwracają uwagę od wrogości i wybielają swoje łajdactwa. Chaos kwitnie. Polska słabnie. Polacy przestraszeni i zagubieni uciekają pod opiekę Boga, a tam też PiS. Więc zniechęcenie, bezsilność, depresja i uległość, które w swojej istocie stają się niewolą.
I co? Potrzeba czołgów, aby zniewolić naród?
Okazuje się, że aby trzymać władzę nie trzeba fałszować wyborów, wystarczy sfałszować ustrój. Do tego przyznał się publicznie J. Kaczyński.
Dokładnie tak, jak zrobiłem to w 2016 roku przed Sejmem, konsekwentnie oskarżam Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobrę, Andrzeja Dudę, Mateusza Morawieckiego i ich współpracowników, o zdradę narodową!
Tymczasem spotkajmy się 4 czerwca w Warszawie i to w samo południe.
Adam Mazguła.
Warto jeść orzechy, są zdrowe
Warto jeść orzechy – zawierają wiele substancji odżywczych oraz błonnik i o ile nie ma uczulenia, zaleca się uwzględnienie ich niewielkich ilości w codziennym menu. Taka rekomendacja jest kierowana także do pacjentek po leczeniu raka piersi – niewykluczone, że odnoszą z jej wdrożenia szczególne korzyści – przynajmniej zdaniem szanghajskich naukowców. Wyniki ich badania zostały opublikowane w „International Journal of Cancer“.

Na wstępie warto jednak zaznaczyć, że nie ma diet zapobiegających nowotworom ani określonych pokarmów, które mogłyby zapobiegać, leczyć lub zmniejszać ryzyko nawrotu choroby.
Orzechy zmniejszają ryzoko zachorowań
Dr Erin Van Blarigan, epidemiolog z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco, prowadziła badanie, w którym odnotowano korzyści wynikające ze spożycia orzechów u pacjentów z rakiem okrężnicy. Znane są także badania, które sugerują, że orzechy zmniejszają ryzyko chorób układu krążenia i na ich podstawie Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne i Światowa Organizacja Zdrowia zalecają regularne jedzenie orzechów. Dotychczas nie badano jednak ich wpływu na raka piersi.
Teraz w ramach Szanghajskiego Studium Przeżycia Raka Piersi naukowcy porównali spożycie orzechów z przeżywalnością raka piersi u 3449 osób. Okazało się, że osoby, które jadły ich więcej, miały lepsze wskaźniki: tzw. ogólnego przeżycia (mierzący czas do zgonu) i przeżycia wolnego od choroby (czyli okresu, kiedy pacjent jest wyleczony i w badaniach kontrolnych nie wykazuje się nawrotu nowotworu) w porównaniu z tymi, którzy spożywali mniej orzechów.
Autorzy badań zaobserwowali zatem zależność pomiędzy spożyciem orzechów a ryzykiem nawrotu lub zgonu z powodu raka piersi. Regularne spożywanie orzechów wiązało się z mniejszym o 52 proc. ryzykiem nawrotu choroby i mniejszym o jedną trzecią ryzykiem zgonu, przy czym osoby spożywające najwięcej orzechów miały najniższe ryzyko.
Naukowcy zaznaczyli, że uzyskane wyniki mają zastosowanie do wszystkich rodzajów orzechów, od migdałów, pistacji, orzechów pekanowych i brazylijskich po orzechy włoskie, laskowe, orzeszki ziemne i orzechy nerkowca.
Orzechy są wysokokaloryczne
Ich zdaniem, aby uzyskać korzyści określone w tym badaniu, idealnie byłoby dążyć do spożycia około ¼ szklanki orzechów tygodniowo. Chociaż nie możemy być pewni, że spożywanie orzechów przyniesie korzyści stwierdzone w tym badaniu, wiemy, że orzechy mają też inne korzyści zdrowotne, m.in. uwzględnienie ich w codziennym menu zmniejsza ryzyka cukrzycy i choroby serca, obniża poziom cholesterolu i trójglicerydów. Orzechy zawierają nienasycone kwasy tłuszczowe i inne składniki odżywcze. Należy jednak pamiętać, że są wysokokaloryczne, dlatego nie należy jeść ich garściami.
Oczywiście szanghajscy naukowcy nie wykryli związku przyczynowo-skutkowego, a jedynie interesującą korelację. Nie da się też wykluczyć, że osoby, które jedzą regularnie orzechy, na ogół mają zdrowszy tryb życia, a to pomaga nie tylko w razie choroby nowotworowej.
PAP
Interview: The 'War Of Clans For Putin’s Throne Has Begun’
Roman Anin
is a Russian investigative journalist who worked for Novaya gazeta and was among the founders of the independent iStories outlet in 2020. He has taught journalism in Moscow and worked with international networks including the International Consortium of Investigative Journalists (ICIJ) and the Organized Crime and Corruption Reporting Project (OCCRP), in addition to his work investigating millions of documents leaked among the so-called Panama Papers. He has also reported deeply on the leadership within Russia’s Federal Security Service (FSB). In 2021, Russian authorities labeled him a “foreign agent.” He resides abroad.
Roman Anin has taught journalism in Moscow and worked with international networks including the International Consortium of Investigative Journalists (ICIJ) and the Organized Crime and Corruption Reporting Project (OCCRP), in addition to his work investigating millions of documents leaked among the so-called Panama Papers. He has also reported deeply on the leadership within Russia’s Federal Security Service (FSB).
In 2021, Russian authorities labeled him a “foreign agent.” He resides abroad.
Anin spoke with RFE/RL’s Georgian Service recently about potential risks to Vladimir Putin stemming from the Russian leader’s decision to invade Ukraine, the current maneuvering for power by men like Wagner chief Yevgeny Prigozhin and National Guard head Viktor Zolotov, and whether a possible Russian defeat in Ukraine could spell a new Time of Troubles.

RFE/RL: Many Western experts are skeptical of a scenario in which Putin is challenged or ousted inside Russia and the Kremlin. If the title of your piece (on iStories in January) is anything to go by — A Clan War For Putin’s Throne Has Begun — you don’t share that skepticism. Why not?
Roman Anin: I believe that the war of clans for his throne has begun. It doesn’t mean that they will overthrow him. Putin is 70-something years old; he’s not a young man. That means that his circle understands that sooner rather than later he will die or he will step down. They realize that they need to work on the different scenarios after his death. And the problem of his circle is that it’s so split, they have been constantly fighting against each other for dozens of years now, for access to him, for the opportunity to influence his decisions, for power. These fights were sometimes not “cold” but fought.
There are plenty of examples. Take [Security Council member and National Guard (Rosgvardiya) Director Viktor] Zolotov, for example, who is very close to Putin — or rather used to be very close to Putin. He used to be his bodyguard, a guy who spends most of his time together with Putin.
Zolotov hates [Federal Security Service (FSB) Director Aleksandr] Bortnikov, and Bortnikov hates Zolotov; they’re constantly fighting. That makes it very difficult for them to agree about a possible successor. And that’s why I think that it actually increases the chances that one of them, or a coalition of them, will start acting even before Putin’s death or before he loses power — just because they will realize that they don’t want to lose time.
RFE/RL: When you write that a battle for Putin’s throne is already raging, what do these people want: to replace Putin or to get closer to the tsar, to whisper in his ear?
Anin: It’s even simpler. They want to save their lives, assets, the lives of their relatives. They understand that after Russia loses the war — because nobody among them believes in the victory anymore — they understand that it will be the starting point of this battle for the throne. And the one who loses the battle will lose everything — power, assets….
Imagine that the next president of Russia is somebody from [Nikolai] Patrushev’s clan, who is the head of the National Security Council of Russia, one of the major governmental bodies of the country. That means that people who were fighting against him during all these years will not be able to save their assets, and even [their] lives or maybe freedom, and they understand that. And that’s what I believe will make a war really be fought. They will be fighting for their lives.
Because the other problem is that they’re stuck on this boat — because of the sanctions, because of their involvement in various crimes. They can’t leave the country. They can’t just say, “OK, let’s betray Putin and go somewhere.” They’re stuck there. And imagine snakes stuck in the same bottle and they just hate each other.
RFE/RL: What’s the take of Putin himself on this power struggle? One interpretation is that he’s trying to set his underlings against each other so as to remain strong while they’re being weakened.
Anin: Before the war, that really was a part of his strategy. He loves to behave as judge in those battles of the inner circle. Today, it’s obviously not the case, because those public clashes between [former bodyguard and Wagner Group founder Yevgeny] Prigozhin and [Defense Minister Sergei] Shoigu, between Prigozhin and [Chechen Republic head Ramzan] Kadyrov, they definitely don’t make Putin’s power stronger. It’s vice versa; they’re making it weaker.
Putin’s problem is he’s a politician who is constantly afraid of making decisions, who would rather sit and do nothing and wait until the problem somehow solves itself….
RFE/RL: That’s a strange assessment of a man who made a decision to invade his neighbor.
Anin: But these are different types of decisions. Because he believed, when he made this decision, that it would be a very easy war; they believed they would conquer Ukraine in three days. So, he wasn’t actually risking anything.
The decision to do something inside his clan [is different] — and actually he doesn’t have that many choices, Putin. If you read public statements of Prigozhin, of many other opinion leaders, so-called patriots, they have already started criticizing him. They have already started saying that he is betraying the country.
These are very serious accusations, and either Putin acts himself — meaning he starts repressions against his former allies — or it will become too late. And that’s a very difficult decision. It’s ridiculous that such a kind of decision for him is more difficult than the decision to invade Ukraine. And he hasn’t made this decision. But I believe that as we are approaching the presidential elections, the more he will have to act, and I believe that we will witness repressions against his former allies.
RFE/RL: Another decision he could have made, but hasn’t, is to appoint some kind of successor-in-waiting. Why hasn’t he done that?
Anin: I believe because he doesn’t have a good figure. He knows that his clans are separated, and it’s very difficult to find somebody who will serve all the clans. And simultaneously because he’s really afraid for his freedom and life. He’s afraid of losing power. I think the biggest regret he must have these days is that he doesn’t have a son who could become a natural successor….
Five years ago, I did a story about his bodyguards — how they started getting positions in different agencies, especially in secret services. And I asked one of the bodyguards, “Why is Putin doing that?” And the answer was really simple: “Because he trusts these people. These people for 20 years stood behind his back with a gun and they didn’t kill him, you know?”
Finding a successor is a really risky decision, because how can he be sure that the successor will not betray him the next day after he becomes the president? That is why he’s afraid, and I’m sure that Putin will go for another presidency.
RFE/RL: What does this power or succession struggle spell for his legacy, which he’s so obsessed with?
Anin: I think it has become clear these days what his legacy is and what his historical role will be. In the history of Russia and the world, it is clear today, he will remain as a near-Hitler, as one of the worst dictators, one of the persons who started one of the cruelest wars in in Europe. He wanted to live on in the history of Russia and the world somewhere in between Peter I and Catherine the Great. But he will be somewhere between Hitler and [former Libyan leader Muammar] Qaddafi.
RFE/RL: Let’s discuss those who are vying for his throne, and let’s begin with the most notorious one — that’s definitely Prigozhin. Who is the “happy grandpa” that Prigozhin was mocking in his recent videos? Is it [Chief of the General Staff of the Russian Armed Forces General Valery] Gerasimov, as he later claimed, or the “bunker grandpa,” as Putin has been repeatedly been called since the war?
Anin: I’m absolutely sure that it’s Putin, not Gerasimov. First of all, “Grandpa” is the nickname of Putin, and everybody knows it. Prigozhin chose that nickname not accidentally. Then, of course, he realizes that Gerasimov is officially in charge of what they call the “special military operation,” but all the major decisions are, of course, made by Putin. And the decision whether to provide weaponry and ammunition to Wagner is made not by Gerasimov but by Putin.
And what is also really important and interesting in the framework of this war of clans and Prigozhin himself was his public statement [in the same video]…that they are going to leave Bakhmut on the 10th of May. And everyone paid attention only to the first part of this statement. But, in my opinion, the last part was more important. What he said was that “we will leave on the 10th of May, and we will wait until the Russian people need us, which we believe is going to happen really soon if you look at how our leaders are acting.”
It was obvious that he was referring to some kind of revolution, coup, or whatever. So he sees Wagner as this kind of military group that represents the interests of the majority of Russians, and if Russians need it, they will be ready there. That’s a very dangerous statement and nobody noticed. But I believe that Putin and his people in the Kremlin really read between the lines.
RFE/RL: If so, can Putin really afford for Prigozhin to get away with this? There was also this other statement where he said something to the effect of, “We should cut our losses, consolidate our gains, and freeze the war in Ukraine.” People have been thrown into jail in Russia for much less.
Anin: Absolutely. Again, these statements weaken Putin’s power…. It’s very interesting, because they’re very dependent on each other. Prigozhin is in charge of 50,000 people at the most important section of the front lines. If they leave, you know, that will be the end of the war — or at least that will be a very serious defeat of the Russian Army.
Prigozhin is dependent on Putin because they can’t fight without ammunition, without weapons. So I believe that Putin is dreaming more than [Ukrainian President Volodymyr] Zelenskiy that Prigozhin dies there — that would be the best solution of his problem.
RFE/RL: What does it say about Russia itself that a former strangler of women, a bandit, and now a guy who prances around with a sledgehammer is vying for the top spot in power? We do have historical analogues here, the precedent of Stalin being a bank robber. But still.
Anin: I actually don’t think there were examples, at least in recent history, of such a country. Sometimes I close my eyes and imagine that I am somewhere in 2007, and a screenwriter from Hollywood comes to me and says, “Look, here’s an amazing book or script which says that Russia starts a war against Ukraine, Putin is sitting in his bunker for two years, the main military guy is an ex-criminal who was beating women and robbing them. He is recruiting tens of thousands of prisoners and they’re being killed on the front line without anything, and Russia is becoming the most isolated country, somewhere between Iran and North Korea.” I would have told the screenwriter that he’s crazy. But this is the reality.
We were talking about Putin’s legacy. When he became president, Russia was one of the most developed, elite countries of the world. Where is it today? It’s such a tragedy, of course, first of all for Ukraine, but [look at] what Putin also did to Russia: He threw his country dozens and dozens of years back, and I don’t know how much time it’s actually going to take to recover or whether the recovery is possible at all.
RFE/RL: If Prigozhin, indeed, has some sort of big game plan in mind, what would be his selling pitch to the Russian people?
Anin: We have to admit that he’s very talented PR guy, and he was already selling this idea that, “Look at these fat cats from Rublevka, the wealthiest part of Russia. They betrayed the country. They’re sending your sons to the front line without anything. They stole everything. Your sons are dying there. I know how to win the war, but these traitors don’t allow me. They don’t allow us to win.”
And Russians are buying that. He’s becoming more and more popular. Because he’s actually saying the truth, or he is saying something that resonates with Russians. Because, unfortunately, the majority of Russians do support the war, or at least maybe not the war itself but they think these days that “if we started the war, then there is no way for us to lose it. We’ve got to go until the end.” And Prigozhin’s ideas resonate with Russians.
RFE/RL: He’s also the only one who can, to some extent, claim some sort of success in Ukraine, compared to others.
Anin: Exactly. That’s what Ukrainians say. That’s what Western experts say. And that’s what people in Russia say: That his private army is more effective than the official army.
RFE/RL: With all that in mind, who do see coming out on top in this Prigozhin versus Shoigu and Gerasimov duel?
Anin: It really depends on what’s going to happen after and during any Ukrainian counteroffensive. Things can start changing and developing really quickly, and I’m afraid that we are a step before the start of the real chaos in Russia — unless Putin decides to withdraw the troops, close the country, proclaim a military dictatorship, arrest all his enemies, and transform the country into really a North Korea….
RFE/RL: If he decides to do such things, will he be able to do that?
Anin: That’s the thing; I think he’s not ready to do that, and he’s hoping for a miracle. He’s not doing anything. He’s kind of stuck in his bunker. And that’s why he’s criticized, you know. If you read the most popular “Z” channels, they’re saying, “Where is our leader? What is our plan? Are we going to win?” He’s afraid to do that, and that’s why I think that he will not do that. And on the one hand, I am afraid; on the other hand, I hope that the successful [Ukrainian] counteroffensive will start this hot fight between elites, this chaos.
But I am afraid that somebody even worse can win this battle. And that will be the real challenge for the West. How is the West going to act? Because imagine Prigozhin wins the battle, and now the country with the second-biggest arsenal of nuclear weapons is in the hands of a notorious criminal, a criminal who is even worse than Putin, a crazy criminal, a sadist, a guy who loves torturing people and killing them.
And I hope the West has a plan for how it’s going to act if somebody like Prigozhin or [Igor] Girkin (aka Igor Strelkov, who played a role in the annexation of Crimea in 2014 and supported armed separatists in eastern Ukraine) or anybody else wins the war [for power].
Unfortunately, there are no reasonable people within the elite, those with power. Liberals are very weak. There are some liberals within the Putin circle – people like [longtime Kremlin strategist Sergei] Kiriyenko, people like [Aleksei] Kudrin, people like [Anatoly] Chubais — but these people don’t have physical power. In a failed state — and in my opinion Russia has become a failed state — the one with the biggest gun wins. Those liberal forces, both within Putin’s circle and in general in Russia, unfortunately don’t have this power; they can’t use it.
RFE/RL: Another colorful figure is Chechen leader Ramzan Kadyrov, the “notable Chechen academic,” as you dubbed him in your article, who was ready to replace Wagner troops with his own Akhmat detachment in Bakhmut. What realistic or unrealistic ambitions might Kadyrov have in this power struggle?
Anin: I think that actually the majority of experts kind of exaggerate his ambitions. I don’t think that he has any kind of presidential ambitions or even more. If you look at what he’s doing in his republic, he has been putting his relatives in major posts within the republic. It’s ridiculous. I think he has appointed more than 25 or 30 members of his family in the most important posts in Chechnya.
RFE/RL: A monarchic approach?
Anin: Exactly. In my opinion, he just wants to be where he is right now: the leader of Chechnya, the king of Chechnya, a guy who can do whatever he wants in Chechnya and continue receiving federal money. It’s an amazing state within the state that’s being financed by all Russians. Chechnya, I think, is more than 90 percent dependent on money from the federal budget. So, I don’t think that he has any other ambitions rather than to just stay there in power and die on his throne and give his power to one of his relatives.
RFE/RL: Let’s move on to the less colorful figures then. We have this myriad of clans, like [Security Council Secretary Nikolai] Patrushev, the [billionaire Yury] Kovalchuk, the [oligarch Igor] Sechin, and so on. How would you assess their chances of coming out on top?
Anin: Well, of course, all of them are different. It is believed — well, I think it’s a fact — that Kovalchuk is the second [most powerful] person in the country. He’s one of the closest to Putin, and definitely he was the one who knew about the invasion, and maybe he was the one who influenced this decision. We don’t know, but that’s what the majority of experts think.
Simultaneously, those people who are considered to be the oldest friends of Putin — like Sechin, [Rostec defense conglomerate CEO Sergei] Chemezov, Kovalchuk — there are a lot of fights between them as well. For instance, [Transneft head Nikolai] Tokarev, who used to serve with Putin in the KGB in Germany, is constantly fighting with Sechin, who’s also an old-time friend of Putin. In some cases, they’ve even resulted in criminal cases against people. People within the inner circle can’t start criminal cases against each other, so what they do is that second or third people, subordinates [do it], and it hasn’t changed.
And sources are telling me that those fights have intensified in the last year because the pie is becoming smaller. They understand that the risks are higher, and, of course, they want to protect their clan in the best way, and they want to weaken other clans. It’s all going on behind the curtain. But the most important, the majority of them, we don’t see them.
RFE/RL: In your piece, you kind of partitioned those into three major camps. One of them was “bloodthirsty,” which contained people like Prigozhin and so on; then we had the “privileged,” which included Putin’s inner circle, more like oligarchical, finance-minded persons; and then there was this “dark horse” of “patriots,” people who want to remove the upper echelons of Kremlin power because of corruption and incompetence, but they also want to win the war. How is this race shaping up?
Anin: The best option for Russia — and not only for Russia, but for Ukraine and the whole world — would be if the clan of the “privileged” wins. What I mean by that is that within this inner circle of Putin — I mean, there are no good people, all of them are corrupt, all of them are involved in different crimes — but there are some people who are more reasonable than Prigozhin or Strelkov.
And if the coalition of these people realizes in the end that they can stop the war and can change everything in Russia really quickly — imagine a situation where this coalition of clans brings the head of Putin to the International Criminal Court and promises that “we will withdraw all the troops from Ukraine on the borders of 1999, we give security guarantees to Ukraine, and in return the West guarantees our safety — ours and our assets — cancels all sanctions, and let’s start from the beginning.”
I believe that the West, which is really already tired of the war, will agree to that, because it will mean the victory of Ukraine, the end of the war, and the start of a new relationship with Russia. It actually would be the best-case scenario. And I really hope that the coalition of what we call the “privileged,” will sooner rather than later understand it; otherwise, Russia will be stuck somewhere in between Prigozhin and Strelkov. And this is not a very good option.
RFE/RL: What happens if Ukraine wins the war on the battlefield?
Anin: We all hope that it will happen, that Ukraine will win on the battlefield. It would mean the start of chaos in Russia and the start of this “war of clans” that we’ve discussed…the start of Smuta (the so-called Time of Troubles in Russian history from 1598 -1612.) And then we’ll see who wins this war.
We can’t predict the scenarios afterwards. The range is so wide — from complete chaos and the transformation of Russia into a kind of African state with gangs and constant fighting on the streets to a transformation into a democratic country in 20 years or 50 years. I don’t know. It will depend on who’s going to win this war for the throne.
This interview has been edited for clarity and length.
Berlińska policja wszczęła śledztwo przeciwko Rogerowi Watersowi, po jego występie w stolicy

DW
Berlińska policja wszczęła śledztwo przeciwko Rogerowi Watersowi, współzałożycielowi zespołu Pink Floyd, po jego występie w stolicy.

„Prowadzimy śledztwo w związku z podejrzeniem o podburzanie do nienawiści” – powiedział w piątek agencji informacyjnej AFP rzecznik berlińskiej policji.
Podczas koncertu w zeszłym tygodniu w stolicy Niemiec 79-letni artysta nosił długi czarny płaszcz skórzany oraz czerwoną opaskę z krzyżującymi się młotami na białym tle, które według rzecznika przypominały mundur oficera SS. Jak wskazał rzecznik, strój ten można zinterpretować jako gloryfikowanie reżimu narodowosocjalistycznego, co może doprowadzić do zakłócenia porządku publicznego. Po zakończeniu dochodzenia, sprawa zostanie przekazana prokuraturze, która podejmie decyzję, czy doszło do przestępstwa.
Wcześniej brytyjski muzyk wielokrotnie zwracał na siebie uwagę antysemickimi wypowiedziami. Dodatkowo oskarża się go o bliskie powiązania z tzw. antyizraelską kampanią BDS.
Great news! Berlin police have launched a criminal investigation into Roger Waters following his concert in which he dressed like a Nazi SS officer holding a gun and denigrated the murder of Anne Frank.
— StopAntisemitism (@StopAntisemites) May 25, 2023
Shockingly @AMCTheatres is promoting Waters currently. pic.twitter.com/6AlIHMmbR2
Miasto Frankfurt nad Menem planowało odwołać koncert muzyka z 28 maja, jednak tamtejszy sąd administracyjny uwzględnił wniosek Watersa o wstrzymanie odwołania. Także władze Monachium zezwoliły na koncert byłego basisty zespołu Pink Floyd. Według burmistrza Dietera Reitera (SPD) decyzja ta była „nie do zniesienia”, ale z prawnego punktu widzenia nie widział innej możliwości.
Oburzenie w Izraelu
Koncerty kontrowersyjnego współzałożyciela Pink Floyd w Berlinie wywołały oburzenie w Izraelu. Izraelskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zarzuciło Watersowi w środę, że w zeszłym tygodniu, właśnie w Berlinie, „splamił pamięć Anny Frank i sześciu milionów Żydów zamordowanych w Holocauście”.
Berliński koncert był także przedmiotem doniesień licznych izraelskich mediów. Oburzenie wywołało wyświetlanie czerwonymi literami podczas koncertu obok nazwiska Anne Frank, zamordowanej w czasie okupacji niemieckiej, nazwiska palestyńskiej dziennikarki stacji Al-Dżazira Szirin Abu Akleh. Zginęła ona w 2022 roku podczas izraelskiej operacji wojskowej w mieście Dżenin na okupowanym Zachodnim Brzegu Jordanu.
Izraelski ambasador przy ONZ Danny Danon napisał na Twitterze: „Waters chce porównywać Izrael do nazistów”. Dodał też, że Waters jest „jednym z największych antysemitów naszych czasów”.
At a Berlin concert @RogerWaters compared Anne Frank to Shireen Abu Akleh, a journalist shot while in an active combat zone. Waters seeks to compare Israel to the Nazis. He is disgracefully one of the biggest Jew haters of our time. And he is a worse musician than David Gilmour. pic.twitter.com/NNdlZSFguq
— Danny Danon 🇮🇱 דני דנון (@dannydanon) May 23, 2023
Podczas koncertów Waters wypuszczał balony w kształcie świń z Gwiazdą Dawida. Również na jego dotychczasowych koncertach w Niemczech wypuszczane były balony w kształcie świń, ale bez Gwiazdy Dawida.
W całych Niemczech dochodziło do protestów przeciwko serii koncertów brytyjskiego muzyka.
REDAKCJA POLECA
Firma Elona Muska może zacząć testować chipy na ludzkim mózgu
Należąca do Elona Muska firma Neuralink otrzymała 25 maja zgodę od amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA) na rozpoczęcie pierwszych badań na ludziach i może zacząć testować chipy na ludzkim mózgu.
Neuralink says it had received approval from the US FDA for human trials for the first time, a critical milestone for Elon Musk’s brain implant company after earlier struggles to gain approval https://t.co/qhjaLXBQIa pic.twitter.com/YixRo5KzIi
— Reuters (@Reuters) May 26, 2023
Neurolink to firma założona przez Elona Muska, która ma na celu rozwój wszczepialnych implantów mózg-komputer (BCI), mających na celu zwiększenie poznawczej zdolności człowieka oraz rozwiązanie zaburzeń neurologicznych.
„Z radością informujemy, że otrzymaliśmy zgodę FDA na rozpoczęcie pierwszych badań klinicznych na ludziach. To rezultat niezwykłej pracy zespołu Neuralink w bliskiej współpracy z FDA i jest to pierwszy, ważny krok, który pewnego dnia dzięki naszej technologii pomoże wielu osobom”, napisała firma w oświadczeniu.
We are excited to share that we have received the FDA’s approval to launch our first-in-human clinical study!
— Neuralink (@neuralink) May 25, 2023
This is the result of incredible work by the Neuralink team in close collaboration with the FDA and represents an important first step that will one day allow our…
W ubiegłym roku FDA nie wyraziła zgody na badania na ludziach. Zidentyfikowała wówczas szereg problemów związanych z implantami, które firma chciała wszczepiać do mózgów m.in. litowa bateria w urządzeniu czy problem z bezpiecznym wyjęciem implanta, bez uszkodzenia tkanki mózgu.
Teraz Neuralink może rozpocząć wszczepianie ludziom implantów swojej produkcji. Firma Neuralink uważa, że w przyszłości wszczepione ludziom do mózgów elektroniczne implanty mogłoby pomóc w leczeniu schorzeń, takich jak paraliż i ślepota, a także umożliwić niektórym osobom z niepełnosprawnościami korzystanie z komputerów i technologii mobilnej.
Elon Musk’s Neuralink has been approved for human trials.
— Ed Krassenstein (@EdKrassen) May 26, 2023
But where will this ultimately take humanity, and will it get off the ground?
Eventually Musk hopes that this device could be implanted people’s brain in order to help them regain vision, conquer obesity, and treat… pic.twitter.com/xtskJUmEE0
Brzmi jak z literatury science fiction, ale implanty mózgowe firmy Neurolink mają przetwarzać biologiczne sygnały na informacje cyfrowe.
Osoba z wszczepionym implantem nie używając kończyn ani słów będzie mogła zlecić maszynie wykonanie danego zadania, poprzez łączenie się z komputerami i innymi urządzeniami za pomocą myśli, co może umożliwić nowe formy komunikacji i uczenia się. Implanty mają też poprawić funkcję motoryczne u osób z chorobami ruchowymi, takimi jak choroba Parkinsona, drżenie samoistne czy dystonia, pomóc w leczeniu zaburzeń neurologicznych takich jak padaczka, depresja czy zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne. Pomogą też w stymulacji pamięci i kreatywności poprzez wpływanie na określone obszary mózgu.
Yesterday it was announced that the Elon Musk-founded, brain-computer-interface company Neuralink got the FDA’s approval to launch their first clinical study.
— Brian Krassenstein (@krassenstein) May 26, 2023
I see a lot of people attacking this news for some reason.
4 Reasons Why I'm Excited:
1) Neuralink holds the potential… pic.twitter.com/mQIN8BOcm3
thefad.pl / Dariusz Frach
PiS głosami Kukiz’15 przegłosowało ustawę „Lex Tusk”
Sejm głosami PiS i Kukiz’15 odrzucił weto Senatu w sprawie powołania Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007-2022, tzw. lex Tusk. Wprost o celu powołania komisji mówił poseł Suwerennej Polski Janusz Kowalski, którego zdaniem Donald Tusk w latach 2007-2014 prowadził „prorosyjską politykę” i dlatego musi przed taką komisją stanąć. Ustawa trafi teraz na biurko prezydenta.
Donald Tusk (na zdjęciu jeszcze na wolności) jest nr 1 na 🇵🇱liście polityków do deputinizacji. Mój cel od kilkunastu lat jest ten sam: postawić Tuska przed Trybunałem Stanu za współpracę z Rosją Putina w latach 2007-2014. pic.twitter.com/KNQFLRFdhy
— Janusz Kowalski 🇵🇱 (@JKowalski_posel) May 26, 2023
Ustawa została przyjęta głosami PiS (Anna Maria Siarkowska wstrzymała się od głosu), posłów Kukiz’15, koła Polskie Sprawy i głosami posłów niezrzeszonych – Zbigniewa Ajchlera i Łukasza Mejzy.
Przeciwko powołaniu komisji jednogłośnie opowiedzieli się posłowie KO, Lewicy, PSL – Koalicji Polskiej, Konfederacji, Polski 2050, Porozumienia, LD, Wolnościowców i pięciorga posłów niezrzeszonych – Ryszarda Galli, Hanny Gill-Piątek, Wojciecha Maksymowicza, Pawła Szramki i Michała Wypija.
A przed głosowaniem ustawy „Dorwać Tuska” pojawił się osobiście sam @donaldtusk . Możecie sobie wyobrazić reakcje posłów PiS 😉 pic.twitter.com/2TpMTwGAbf
— Arkadiusz Myrcha 😷 (@ArkadiuszMyrcha) May 26, 2023
Podczas głosowania w Sejmie obecny był Donald Tusk, przywitany buczeniem i okrzykami „Do Berlina!” z jednej, a oklaskami i owacją na stojąco z drugiej strony sali.
Lex Tusk – o co tutaj chodzi
14 kwietnia br. Sejm uchwalił ustawę o Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne w latach 2007-2022. Komisja ma prowadzić postępowania mające na celu wyjaśnianie przypadków „funkcjonariuszy publicznych lub członków kadry kierowniczej wyższego szczebla, którzy w latach 2007-2022 pod wpływem rosyjskim, działali na szkodę interesów RP”.
Członkowie komisji będą mogli m.in. analizować czynności urzędowe, zawieranie umów czy dysponowanie środkami publicznymi lub spółki. Zgodnie z ustawą, komisja będzie miała uprawnienia do uchylania decyzji administracyjnych wydawanych pod wpływem „wpływów rosyjskich” oraz będzie mogła wydawać zakaz pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi do 10 lat. Niestawienie się przed komisją będzie zagrożone grzywną wysokości najpierw 20 tys. zł, a następnie nawet 50 tys. zł.
Cel komisji: wyeliminowanie lidera PO z walki wyborczej
Zdaniem opozycji celem ustanowienia komisji jest oskarżenie lidera PO o współpracę z Rosją, pozbawienie go możliwości udziału w życiu publicznym i wyeliminowanie z walki wyborczej.
Przegłosowana przez PiS komisja ds. rosyjskich wpływów jest czysto bolszewickim tworem, który ma wykluczyć @donaldtusk z wyborów. Jeśli prezydent Duda podpisze tę ustawę, zamknie sobie drogę do pełnienia w przyszłości jakichkolwiek funkcji w demokratycznym świecie. pic.twitter.com/Iq4j7jgaBV
— Robert Tyszkiewicz (@RTyszkiewicz) May 26, 2023
Projekt w przestrzeni publicznej okrzyknięto „lex Tusk”. – Ustawa mentalnie pochodzi z Kremla i ze Wschodu, bo tylko tam prokurator, sędzia i służby specjalne działają w jednej osobie. Tylko tam władza walczy w tak haniebny sposób z opozycją. Tylko tam władza wytacza najcięższe działa i używa całego aparatu państwa, aby zniszczyć lidera partii opozycyjnej – wyjaśniał sekretarz generalny PO Marcin Kierwiński.
Po decyzji Sejmu, w sprawie wypowiedział się Donald Tusk. – To jest właściwie historyczny moment, ale nie oznacza to, że to moment, z którego powinniśmy się cieszyć.
– Widzieliście dziś państwo tchórzy, którzy chcieli wyeliminować swojego najgroźniejszego przeciwnika. Naszą odpowiedzią będzie odwaga nasza i obywateli. Ci, którzy zagłosowali dziś za złamaniem Konstytucji, będą tego bardzo, bardzo żałowali – powiedział lider PO.
Mamy strategię na tę komisję. Zobaczycie, że ci, którzy dzisiaj zagłosowali za złamaniem Konstytucji – będą tego bardzo żałowali.@donaldtusk pic.twitter.com/aVWdbJ0gSq
— PlatformaObywatelska (@Platforma_org) May 26, 2023
Aleksandra Adamska: Serialowa Pati to trochę moje alter ego
Pod koniec kwietnia w serwisie Player.pl zadebiutował nowy serial zatytułowany „Pati”. To spin-off „Skazanej”, w której najbardziej wyrazistą postacią była właśnie bohaterka wykreowana przez Aleksandrę Adamską.

„Pati” – spin-off „Skazanej”
Nowa produkcja to historia Patrycji Cichy, zanim trafiła do więzienia, wtedy gdy jej sytuacja życiowa również była nie do pozazdroszczenia. To na nią spadł obowiązek zajmowania się młodszym rodzeństwem i matką uwikłaną w przestępczy światek. Pomimo wielu przeciwności losu nie zrezygnowała z walki o marzenia.
Aktorka cieszy się, że producenci docenili jej kunszt i powierzyli główną rolę. Przyznaje też, że z Pati łączy ją wiele wspólnych cech, dlatego też to zadanie było dla niej nie lada przyjemnością.
Odtwórczyni roli Patrycji nie ukrywa, że z dużą niecierpliwością czekała na premierę produkcji, w której gra pierwsze skrzypce, i zastanawiała się, jak ta kreacja zostanie przyjęta przez widzów.
„Pati jest mi bardzo bliska
– Po pierwszym odcinku mam bardzo pozytywne odczucia, chociaż miałam takie momenty, w których faktycznie patrząc na ekran, orientowałam się, że cały czas na nim jestem i zastanawiałam się, czy ludzi to nie nudzi. Ale mnie się tę historię fajnie opowiada, bo ja bardzo lubię Pati, jest mi ona bardzo bliska i już zawsze będzie mieszkać głęboko w moim sercu – mówi agencji Newseria Lifestyle Aleksandra Adamska.
Aktorka podkreśla, że pomysł na zbudowanie postaci Pati zrodził się dość spontanicznie. Szybko też się okazało, że wraz z bohaterką mają ze sobą wiele wspólnego.
– Pati dlatego jest tak prawdziwa, bo nagle się okazało, że jest to troszeczkę moje alter ego. Obie jesteśmy empatyczne, opiekuńcze, ambitne, obie wrażliwe, czułe, no i mamy poczucie humoru. Ona nie potrzebuje scenariusza, bo ona po prostu żyje swoim życiem, ona totalnie wie, co powiedzieć, jak się zachować. Ja mogę nią być w każdej chwili, ale nie jest to jakiś rodzaj rozdwojenia jaźni – mówi.
Stworzyć wiarygodną postać
Aleksandra Adamska przyznaje, że producenci dali jej duże pole do popisu. By stworzyć jak najbardziej wiarygodną postać, uruchomiła więc ogromne pokłady swojej wyobraźni i kreatywności.
– Tworzenie faktycznie było w momentach, w których nagle się orientowałam, że nie mam pojęcia, jak ona chodzi, jakie ma gesty, w jaki sposób stoi. To wszystko było moją pracą, ale bardzo intuicyjną, naturalną i taką poklatkową, w której te kolejne rzeczy puzzelkowo się na siebie nakładały. Nawet i ten sposób mówienia wyklarował się we mnie w naturalny sposób – mówi aktorka.
W serialu „Skazana” Patrycja zaprzyjaźniła się w więzieniu z główną bohaterką tej produkcji – sędzią Alicją Mazur (w tej roli Agata Kulesza), znaną ze swojej surowości wobec przestępców. Kiedy jednak niesłusznie została oskarżona o zabójstwo, trafiła za kratki, gdzie musiała przetrwać wśród kobiet, na które sama wydała wcześniej wyrok. Teraz z kolei widzowie mogą zobaczyć, jak wyglądało życie Patrycji, zanim została osadzona za murami więzienia.
– Musiałam się cofnąć o te pięć lat pozbawienia wolności i spróbować być po prostu taką every girl, która ma problemy, która ma miłostki, która coś przeżywa, czegoś się boi, jest w tym krucha i prawdziwa. Musiałam więc wycofać się z tego całego pancerza, który wykreowała, żeby poradzić sobie w więzieniu i w nim przeżyć – mówi Aleksandra Adamska.
Aby dobrze przygotować się do roli w „Skazanej”, przeczytała książkę „Skazane na potępienie”, na podstawie której powstał serial. Obejrzała też kilka dokumentów ukazujących realia życia za murami więzienia.
– Oglądałam dokumenty, w których widziałam, jak to wygląda. Jednak ten nasz świat odbiega od tego prawdziwego. My mamy uniformy, nie ma wychowawców, tak jak normalnie jest w polskich więzieniach. Ale wiadomo, bawimy się w rodzaj fikcji na ten temat, chociażby sędzia nie mogłaby przecież trafić do więzienia, w którym są osadzone przez nią kobiety – mówi.
Aktorka przyznaje, że dużo inspiracji czerpała też ze swoich przeżyć, obserwacji i wspomnień z czasów gimnazjum.
– Faktycznie były tam agresywne dziewczyny, które przedłużały paznokcie tylko po to, żeby mieć zawsze pod ręką broń. Początkowo się ich bałam, ale później jak miałyśmy okazję się poznać, to okazywały się kruchymi, wspaniałymi dziewczynami, które właśnie musiały nabudować na siebie, na tę swoją wrażliwość i na bezbronność cały ten pancerz, który pozwalał im przetrwać w tym świecie – wspomina.
To dopiero początek wyzwań aktorskich
Aleksandra Adamska jest zadowolona z kreacji, którą stworzyła zarówno w „Skazanej”, jak i w „Pati”. Ma też nadzieję, że to dopiero początek jej nietuzinkowych wyzwań aktorskich.
– Mam różne pomysły i chcę, żeby się urzeczywistniły, ale na razie afirmuję je mocno w głowie i wolałabym je zostawić dla siebie. Moim marzeniem jest na przykład zdubbingować postać dla bajki Disneya i zaśpiewać jakąś piosenkę Disneya, żeby po prostu być częścią dzieciństwa małych ludzików, którzy będą akurat to oglądać – dodaje aktorka.